Hunter
- Co to było? - spytał Ryan, gdy tylko do niego podszedłem. - Nie mów, że zarywasz do Atiany Lister.
Ryan Bekman, wysoki chłopak o czarnych lokach, został moim najbliższym przyjacielem. Lubiliśmy te same rzeczy: imprezy, motocykle i łamanie zasad. Nie pytał, nie oceniał i można było liczyć, że zawsze pomoże, kiedy za dużo się wypiło. Nic też nie mogło umknąć jego uwadze.
- Dziewczyna jak inne. - Wzruszyłem ramionami i wyciągnąłem z kieszeni spodni paczkę papierosów. Staliśmy na zewnątrz, na tyłach szkoły, gdzie nie sięgały kamery, więc mogłem sobie pozwolić na zapalnie jednego. Nie było już tak gorąco, jak w środku lata, a lekki wiatr rozwiewał dym z fajki; właśnie taką pogodę lubiłem. - Jest ładna i ostra... W sumie nie jest jak inne, nie jest łatwa.
- I to ci się podoba - odgadł moje myśli. Dziewczyny z liceum łatwo zdobyć, wystarczył uśmiech, słodka gadka i gotowe. To było wygodne, gdy zdenerwowany potrzebowałem odreagowania na już i nie chciałem się bawić w podchody, ale na dłuższą metę okazywało się nużące. Przydadzą mi się intensywniejsze wrażenia. - Wiesz, że Carter się wścieknie, kiedy się o tym dowie... - urwał, a na jego twarzy pojawił się cwany uśmiech. - Chwila... Przecież o to chodzi, tak? W trakcie ostatniej kłótni ona tam była... Patrzyłeś na nią i za samo to Carter chciał cię zabić. Oj, stary. - Zaśmiał się.
Dumnie uniosłem kąciki ust. Ryan znał mnie jak nikt inny i mogłem mu zaufać, zdradzając swoje tajemnice, także te brudne.
- Lister jest wyzwaniem - stwierdziłem i oblizałem spierzchnięte wargi na samo wspomnienie jej nóg w krótkiej spódniczce. - I ze względu na brata, i na to, że zgrywa niedostępną. Ale prędzej czy później i tak będzie moja.
Atiana stanowiła najlepsze wyzwanie, jakie mógłbym znaleźć w tej szkole. Gdy uwiodę ją, nie będzie już dla mnie rzeczy niemożliwych.
Wiedziałem, że nie będzie łatwo. Trzymała mnie na dystans przez Cartera, ale pewnie też ze względu na plotki krążące na mój temat. Fakt, nie bawiłem się w związki, czy to jednak coś złego? Miałem osiemnaście lat, nie trzydzieści, to czas, by się wyszaleć, a nie zakładać rodzinę. Tak, po seksie porzucałem dziewczynę, i co z tego? Żadnej do niczego nie zmuszałem, same wchodziły mi do łóżka, choć uprzedzałem, że nie mogą liczyć na nic więcej niż niezobowiązujący, niesamowicie przyjemny numerek. Wiedziały, na co się piszą, tak samo jak ja. Chwilowa przyjemność i tyle. Jednak mimo to niektórzy, w tym może i Atiana, uważali mnie za pozbawionego uczuć dupka. Nie byłem nim. To, że nie szukałem zobowiązań, nie znaczyło, że nie miałem serca.
Ci, którzy najszybciej uciekają przed miłością, kiedyś kochali za bardzo i to ich zniszczyło.
- Wiesz, że Carter nie pozwoli ci się do niej zbliżyć? - spytał Ryan, czym przerwał moje rozważania na temat pięknej, niedostępnej blondynki. Potrząsnąłem głową, by oczyścić umysł. To ona miała tonąć w myślach o mnie, a nie ja o niej.
- Nie będzie przecież przy niej cały czas, poradzę sobie - oznajmiłem. - Atiana nie wygląda na taką, która pozwala innym decydować za siebie. Wystarczy, by choć trochę mnie polubiła, i sama będzie chciała się ze mną spotykać mimo zakazów braciszka. - Uśmiechnąłem się. - Już widzę jego minę. Tym razem ja wygram.
- Powodzenia. - Ryan zaśmiał się pod nosem. Doskonale wiedział, jak zależało mi na dokopaniu Carterowi. - Wiesz, że jakby co, to możesz na mnie liczyć... Tylko nie przesadź. To na Carterze chcesz się zemścić, a nie na Atianie.
Jasne, przecież nie byłem potworem. To, że miała się stać pionkiem w naszej rozgrywce, nie znaczyło, że musiała zostać skrzywdzona. Czasem pionki bronią króla, a czasem król broni pionków; wszystko zależy od układu sił na planszy i wzajemnych korzyści.
- Spokojnie, nie zamierzam jej zranić, nie zasłużyła na to. - Pokiwałem głową. - To sprawa między mną a jej bratem. I nie ma opcji, bym przegrał. Lister zobaczy, kto tu rządzi.
- Jak zamierzasz to osiągnąć? W sensie jak ma cię polubić?
- Niby przypadkowe spotkania, trochę flirtu. - Wzruszyłem ramionami.
To nie mogło być aż takie trudne. Fakt, to niedostępna siostra mojego wroga, ale przecież nie królowa angielska. Niech sobie udaje i tkwi zamknięta w wieży niczym księżniczka. Ja nie zamierzałem się jednak do niej wspinać, lecz rozwalić basztę i porwać z niej dziewczynę, zanim zjawi się prawdziwy książę. Potrzebowałem Atiany, by zdobyć przewagę. Ta zemsta miała być nie tylko druzgocząca, ale i piękna.
- Może podpytam Kaylani o to, co Atiana lubi?
- To się zawsze przyda - zgodziłem się i przeniosłem wzrok na kumpla. - A co z nią w ogóle? Pieprzysz się z przyjaciółką Lister?
- Chciałbym. - Zaśmiał się. - Raz się udało na imprezie po pijaku, ale teraz zachowuje się, jakby nic się nie stało.
- Uuu, aż taki słaby jesteś? - Roześmiałem się.
- Wcale nie i ona też tak nie twierdzi. Podobało jej się, ale wiesz... - Wzruszył ramionami. - Przyjaźnię się z tobą, ona przyjaźni się z Atianą, której brat cię nienawidzi. Pojebana sytuacja.
- Przecież to seks, a nie małżeństwo.
- To samo jej mówię. - Wyrzucił ręce w górę. - Ale ma być w weekend na imprezie, może udać mi się zdobyć informacje dla ciebie i przy okazji znowu ją zaliczyć.
- Spoko.
- Swoją drogą, czy to nie dziwne, że Carter aż tak ją chroni? - spytał Ryan, a ja wzruszyłem ramionami. Nigdy nie miałem młodszej siostry, więc nie wiedziałem, jak to jest. Na pewno nie pozwoliłbym jej skrzywdzić jakiemuś dupkowi, ale fakt, Lister zdecydowanie przesadzał. - No bo wiesz - kontynuował brunet. - Z jednej strony pilnuje jej, trzyma chłopaków z dala, ale z drugiej nie zabiera jej na imprezy czy nawet na jakieś głupie spotkania ze znajomymi.
- Racja.
- Mnie raczej by nie przeszkadzało, gdyby siostra poszła ze mną i z kumplami na imprezę czy piwo - stwierdził. - On zgrywa takiego dobrego i tak ją uwielbia, a jednak trzyma ją jak w klatce.
Pokiwałem głową, bo coś w tym było. Może Carter ukrywał więcej, niż myślałem.
- Ciekawe, czy Atiana zdaje sobie sprawę z tego, jaki jest jej braciszek, gdy jej nie ma w pobliżu. - Uśmiechnąłem się wrednie na samą myśl o minie dziewczyny i reakcji Cartera, gdyby się dowiedział, że ona wie. - I z tego, co robi na imprezach.
- Na bank nie ma pojęcia. - Ryan pokręcił głową. - A co, powiesz jej?
- Teraz to nie ma sensu, bo mi nie uwierzy, ale kiedyś...
Rozbrzmiał dzwonek oznaczający początek zajęć. Niechętnie zgasiłem papierosa i wyrzuciłem niedopałek, po czym razem z Ryanem udałem się do szkoły, aby jak zwykle spóźniony zjawić się na lekcji matematyki.
Obeszło się bez kazania, kiedy wślizgnęliśmy się do środka i usiedliśmy w ławce z tyłu. Wyjąłem zeszyt i podręcznik, wlepiłem wzrok w tablicę, jednak wcale nie myślałem o figurach geometrycznych. Stożek to stożek, koło to koło, każde dziecko to wie. Ja też to wiedziałem, o czym świadczyła czwórka z ostatniej kartkówki, którą, jak się okazało, właśnie dostałem.
- Taki przystojny, a do tego inteligentny. - Dotarł do mnie głos Olivii. Dziewczyna siedziała w ławce obok i nachyliła się w moją stronę, aby zobaczyć ocenę, a może coś innego. - Masz plany na popołudnie? - Oblizała kokieteryjnie usta.
Przewróciłem oczami. I to niby ja byłem playboyem? Nie musiałem nic robić, by same się za mną uganiały.
- Trening, a potem mam coś do załatwienia.
- Może znajdziesz dla mnie chwilę, chętnie zajęłabym się twoim...
- Cisza! - Przerwał jej głos nauczycielki, która kazała nam skupić się na omawianym temacie.
Dziewczyna dała mi spokój, ale i tak nie zamierzałem koncentrować się na lekcji. Moje myśli pobiegły w zupełnie inną, ciekawszą stronę.
Do Atiany i jej brata, a konkretniej zemsty na nim.
Wizja pokonania rywala bardzo kusiła. To było coś więcej niż licealne przepychanki. To był najprawdziwszy odwet. Długo wyczekiwany, zimny i mściwy. Carter coś mi odebrał, a ja nie zamierzałam pozostać mu dłużny. Okazja nadarzała się sama. Atiana była jego słabością, jego oczkiem w głowie, które chronił zdecydowanie za bardzo. Planowałem trochę ją wykorzystać, ale może też i lepiej poznać. Przyjemne często łączy się z pożytecznym, a cel drogi zmienia się podczas trasy. Jasno wiedziałem, czego potrzebuję: bezsilnej wściekłości Cartera, gdy zrozumie, że on przegrał, a ja wygrałem. Docinki, przepychanki były niczym w porównaniu z odebraniem mu jego małej siostrzyczki. Bo to właśnie chciałem zrobić - doprowadzić do sytuacji, kiedy dziewczyna będzie musiała wybrać i wybierze mnie.