I
Rodzina Bronsteinów
Lew Dawidowicz Trocki urodził się 26 października 1879 roku w rodzinie chłopskiej we wsi Janowka w guberni chersońskiej, w regionie nazywanym ówcześnie Nową Rosją, który obecnie stanowi południową część Ukrainy. Zmarł w wieku sześćdziesięciu jeden lat na przedmieściach Meksyku, w dzielnicy Coyoacán. Jego życie było niezwykłe. Ugruntował swoją pozycję polityczną, dopiero gdy zbliżał się do czterdziestego roku życia. Po rewolucji październikowej w 1917 roku stał się postacią o światowym znaczeniu. Przez dziesięć lat zajmował miejsce na szczycie sowieckiej polityki. Potem jego losy zmieniły się nieodwracalnie, nastąpiło syberyjskie zesłanie i deportacja z ZSRR. Pozostał jednak w centrum uwagi świata aż do zamordowania go przez agenta stalinowskich sił bezpieczeństwa w 1940 roku.
Trocki urodził się jako Lejba Bronstein i był znany pod tym nazwiskiem do dwudziestego trzeciego roku życia, kiedy to przyjął swój znany pseudonim. Jest postacią bardziej tajemniczą, niż się powszechnie uważa. Zdemaskował i potępił skierowaną przeciwko niemu stalinowską kampanię oszczerstw stanowiącą część tego, co nazywał "stalinowską szkołą falsyfikacji"2, podczas gdy jego własne teksty były pełne poważnych nieścisłości, choć rzadko uciekał się do kłamstwa. Był aktywnym rewolucjonistą i nic, co mówił publicznie, nie miało zabarwienia osobistego. Śmiał się z samej sugestii, że kiedykolwiek mogłoby być inaczej3. Przycinał historię swojego życia tak, aby poszczególne fragmenty pasowały do jego aktualnych interesów politycznych. Natomiast nie miał litości dla przeciwników. Owa selektywność nie była w pełni uświadomiona. Trocki w młodym wieku przyjął określoną ideologię, którą rozwijał, ale jego poglądy nigdy nie uległy radykalnej zmianie. Patrzył na świat przez pryzmat pewnych podstawowych idei, które czyniły go ślepym na zalety innych możliwości. Odrzucał wszelkie rozgraniczenia na człowieka prywatnego i przywódcę publicznego, pozostając monolitem. To nieuchronnie wpłynęło na sposób, w jaki podszedł do pisania autobiografii. Jego relacja o sobie została przyjęta bezkrytycznie przez pokolenia czytelników. Tymczasem rzeczywistość wyglądała inaczej, niż ją przedstawiał, bo gdy niewygodne fakty przesłaniały mu pożądany obraz, usuwał je lub zniekształcał.
Jako marksista, czuł się zawstydzony wysokim statusem materialnym rodziców i odmawiał uznania ich niebagatelnych zalet oraz osiągnięć. Co więcej, usunął ze swej autobiografii przed publikacją te fragmenty wspomnień z lat chłopięcych, w których wydawał się nieśmiały lub rozpieszczony i choć nie wypierał się żydowskiego pochodzenia, nie nawiązywał do niego zbyt często. W tekstach przed korektą można znaleźć informacje, które długo pozostawały w ukryciu. W opublikowanej wersji autobiografii ojciec Trockiego został opisany jako zamożny, fachowy rolnik. Ta charakterystyka nie oddawała sprawiedliwości Dawidowi Bronsteinowi, który wraz z żoną Anetą należał do najbardziej dynamicznych rolników w obwodzie chersońskim. Ciężką pracą i determinacją piął się po szczeblach finansowego sukcesu i miał pełne prawo być dumny ze swoich osiągnięć.
Janowka leżała na skraju żydowskiej kolonii rolniczej znanej jako Gromoklej w powiecie jelizawietgradzkim guberni chersońskiej. Gospodarstwo było oddalone o kilka kilometrów od najbliższej wioski4. Nowa Rosja miała bardzo żyzne gleby. Gubernia chersońska leżała na wybrzeżu Morza Czarnego, w pobliżu wielkiego, tętniącego życiem portu w Odessie, skąd statkami transportowano rosyjskie i ukraińskie towary do krajów śródziemnomorskich. Po pokonaniu i wyparciu wojsk tureckich w 1792 roku caryca Katarzyna Wielka przystąpiła do zabezpieczania swoich granic. Odessa była w centrum jej uwagi i na początku XIX wieku prosperowała pod rządami Armanda Emmanuela du Plessis, księcia de Richelieu (Francuzi w tym czasie byli mile widziani w imperium, jeśli mieli wybitne kompetencje). Przyćmiewała wszystkie inne miejscowości Nowej Rosji, w tym Mikołajów, a wiejskie obszary oddalone od morza były słabo zaludnione po rosyjskiej inwazji. Władze w Petersburgu obawiały się powrotu Osmanów. Wnuk Katarzyny, car Aleksander I, postanowił więc zaludnić ziemie Nowej Rosji, otwierając je dla osadników. Wystosował apele do żołnierzy, a także do Niemców i Żydów mieszkających w Imperium Rosyjskim, by zajmowali dziewicze tereny na ukraińskich stepach. Tysiące rodzin migrowały na południe. Nastąpił rozkwit produkcji zbóż, ponieważ Nowa Rosja działała jak magnes na ludzi, którzy chcieli skorzystać z szansy na lepszy byt.
Żydzi nie cieszyli się przychylnością carskich władz. Miliony z nich trafiły do imperium w wyniku trzech rozbiorów Polski, dokonanych przez Wiedeń, Berlin i Petersburg w latach 1772-1795. Od początku spotykali się z podejrzliwością urzędników. Kolejni carowie żywili obawy przed "skażeniem" serca Rosji obcą religią, a także przed konkurencją ze strony wykształconych ludzi, z których wielu przejawiało talent do robienia interesów. Rosjanie stanowili demograficzny i kulturowy trzon tych ziem, nie można było lekceważyć ich nastrojów. Niemniej jednak Żydzi musieli gdzieś mieszkać, skoro nie zamierzano ich deportować, a władze nawet nie brały pod uwagę wygnania ich, tak jak zrobili to Hiszpanie w 1492 roku. Sami Żydzi chcieli zostać: masowy exodus do Stanów Zjednoczonych miał się rozpocząć dopiero pod koniec XIX wieku, a ruch syjonistyczny na rzecz utworzenia państwa żydowskiego na terenie Palestyny dopiero się zaczynał. Caryca Katarzyna rozwiązała ten dylemat, wyznaczając w 1791 roku strefę osiedlenia, która obejmowała ogromny obszar od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego. Miało to na celu ograniczenie liczby Żydów w rosyjskich miastach, miasteczkach i wsiach do tych najbogatszych - choć nawet oni miewali trudności z uzyskaniem wymaganych dokumentów. Większość żydowskich poddanych carów nadal mieszkała w północnej części strefy osiedlenia, gdzie miała swoje domy od wieków.
W sztetlach panowała bieda. Ich mieszkańcy kultywowali wiarę swoich przodków. Podtrzymywali tradycje dobroczynności, wzajemnej pomocy i rzetelnej edukacji. Żydzi, jako naród księgi, studiowali Torę, a ich dzieci osiągały poziom umiejętności czytania i liczenia nieporównywalny z Polakami, Rosjanami czy Ukraińcami. Od niepamiętnych czasów nawet najbiedniejsi Żydzi odkładali pieniądze, aby ich potomstwo mogło studiować święte księgi. Przestrzegali koszernej diety i tradycyjnego kalendarza religijnego. Szanowali rabinów i kantorów, cenili wiedzę. W większości sztetli dominował gorliwie praktykowany judaizm w odmianie chasydzkiej. Poszczególne odłamy spierały się zarówno między sobą, jak i z innymi wyznawcami judaizmu. Niemal wszyscy trzymali się ściśle określonych zasad ubioru. Mężczyźni w długich czarnych kaftanach i z kręconymi pejsami mocno odróżniali się od swoich słowiańskich sąsiadów. Kobiety modliły się osobno, a chasydzcy mężczyźni mieli obowiązek chodzić do domu modlitwy kilka razy dziennie. Tacy Żydzi, o ile nie należeli do nielicznych, którzy odnosili sukcesy jako przedsiębiorcy, trzymali się z dala od gojów. Naruszenia prawa i spory cywilne były rozpatrywane przez żydowskie sądy religijne. Po zapłaceniu rocznych podatków na rzecz rządu kontakt z administracją carską był niewielki.
Nie tylko chasydyzm wzbudzał niepokój władz. Żydzi w północnych sztetlach zajmowali się głównie rzemiosłem, zdominowali takie zawody jak szewstwo i krawiectwo. Panowała wśród nich ostra konkurencja ekonomiczna. Jak większość Rosjan i Ukraińców, oni także mieli duże rodziny. Małżeństwa płodziły dzieci, dopóki żona mogła zajść w ciążę. Ubóstwo było stałym elementem życia większości żydowskich rodzin na północy kraju. Rząd doszedł do wniosku, że jeśli Żydzi mają kiedykolwiek zintegrować się z ogółem społeczeństwa, trzeba coś zrobić, by zmienić ich warunki bytowe i obyczaje religijne5.
W takich to okolicznościach car Aleksander I zapoczątkował program osadnictwa rolnego dla Żydów. Wyznaczono dla nich puste tereny w guberniach chersońskiej i jekaterynosławskiej blisko Morza Czarnego. Ukazały się obwieszczenia, a dziadek Trockiego ze strony ojca był jednym z pierwszych, którzy przenieśli się z guberni połtawskiej do jednej z kolonii. Wielu Żydów udawało się na południe w poszukiwaniu odmiany losu, rozpoczynając życie od nowa jako rolnicy6. To właśnie tę ideę postanowił wspierać rząd. Carscy doradcy mieli nadzieję, że Żydzi z niezamożnej, niespokojnej, obcej społeczności zmienią się w produktywnych obywateli lepiej zintegrowanych z imperium. Tym, którzy zgodzili się pracować na roli, oferowano darmowe dziewicze ziemie na specjalnie wyznaczonych obszarach. W połowie XIX wieku w południowej, środkowej i zachodniej Ukrainie mieszkało ponad 65 tysięcy żydowskich osadników, a w samym obwodzie chersońskim istniały dwadzieścia dwie kolonie żydowskie7. Gromoklej był ostatnią żydowską osadą rolniczą, która została tam założona. Bronsteinowie należeli do tych odważnych Żydów, którzy postanowili uciec z ekonomicznej pułapki sztetli i zająć się rolnictwem8.
Żydowskie wsie funkcjonowały pod ścisłą kontrolą inspektorów rządowych pilnujących przestrzegania przepisów, którymi były obwarowane. Jeden z takich urzędników zatrzymywał się w domu wuja Trockiego, Abrama9. Urzędnicy od początku wyrażali wątpliwości, czy żydowski miejski rzemieślnik ma predyspozycje do pracy na roli10. Wielu osadników zdawało się je potwierdzać, próbując sprzedać swoją ziemię zaraz po przybyciu. Zakazano takich prób (co nie powstrzymało niektórych przed salwowaniem się ucieczką)11. Co bardziej inteligentni administratorzy brali pod uwagę często wyjątkowo trudne warunki początkowe. Nie każda osada znajdowała się w pobliżu rzeki, co bardziej było winą carskich władz niż przybywających Żydów. Ponadto funkcjonowanie społeczności znacznie utrudniał zakaz otwierania sklepów oraz kramów12. Władze oczekiwały od przesiedleńców całkowitego poświęcenia się uprawie roli. Początkowo zabroniono im zatrudniania do pomocy chrześcijan, nawet w czasie żniw, z obawy, że uzależnią ekonomicznie ukraińskich chłopów. Kolonie miały za wszelką cenę pozostać odrębne. Żydowskim osadnikom zabroniono sprzedaży ziemi gojom, nie wolno im było również kupować własności ziemskiej nie-Żydów. Treść praw i dekretów była przesiąknięta nieufnością13.
Nie podejmowano prób nawracania Żydów na chrześcijaństwo; władze chciały, aby pozostali przy swojej wierze. Zachęcano ich więc do budowy synagog14. Liczono, że wyznawany przez nich judaizm nabierze bardziej "oświeconego" i nowoczesnego charakteru, a chasydyzm, w miarę poprawy warunków życia, będzie stopniowo porzucany. Od 1840 roku podejmowano próby zakładania rosyjskojęzycznych szkół. Ale nie były one zazwyczaj udane. Prawie wszyscy żydowscy osadnicy uczyli swoje dzieci posługiwania się językiem jidysz15. Rząd w Petersburgu był tym zakłopotany, a ministrowie zastanawiali się, jak najlepiej ingerować w szkołach zakładanych przez kolonistów. Próbowali skłonić szkoły jidysz do nauczania jako drugiego języka rosyjskiego, a nie niemieckiego. Ale Żydzi przez pewien czas się opierali. Jidysz wywodził się w dużej mierze z języka niemieckiego, a szkoły w północnych sztetlach - jeśli w ogóle nauczały jakiegoś języka obcego - wybierały niemiecki16. Dopiero po wielu namowach kolonie zaczęły akceptować rosyjskich nauczycieli i język rosyjski17.
Mieszkańcy kolonii przestrzegali żydowskich obyczajów. Nie czuli potrzeby zmiany sposobu życia i kultu i wkrótce administracja carska w Nowej Rosji doniosła, że zapraszają chasydzkich rabinów i rytualnych rzezaków, by dołączyli do nich z północy18. Wiele cech żydowskiego zachowania było zaskakujących dla chrześcijan. Rzadko zdarzało się, by któryś z kolonistów upijał się w gospodach. Przestępczość była wyjątkowo niska - urzędnicy odnotowali ze zdziwieniem, że "wstyd z powodu kary daje mocniejszy efekt niż sama kara"19. Czy w prywatnych domach podczas święta Sukot i innych świąt religijnych zachowywano taką samą wstrzemięźliwość w spożywaniu alkoholu, pozostaje zagadką, ale tam już władze nie miały wstępu. Wcześniej w Nowej Rosji nie było nawet śladu chasydyzmu. Nowo przybyli zmienili to wszystko20. Kiedy rabiniczny uczony wypowiadał się na tematy społeczne, jego słowa miały moc rozkazu: wiara i życie codzienne były ze sobą ściśle powiązane. Władze carskie uważały to za zwykły "fanatyzm". Dlaczego - krzyczały - Żydzi przedkładają kalendarz swojej wiary nad pracę i zysk! Dlaczego "marnują" pieniądze na koszerne mięso. Co tydzień "tracą" cenny czas od piątkowego zmierzchu do momentu ujrzenia pierwszej gwiazdy w sobotni wieczór, podczas gdy praca na polu leży odłogiem (w rzeczywistości zwykle wznawiali pracę dopiero w niedzielę rano)21. Żydowskie rodziny ograniczały wydatki i gromadziły oszczędności tylko po to, by wydać córki za mąż. Po śmierci krewnego wszyscy przez tydzień siedzieli na podłodze i opłakiwali zmarłego. Czy takie zwyczaje mogły sprzyjać powodzeniu w rolnictwie?
Coroczne audyty wykazały niebawem, że produkcja wspólnot osadniczych była znacznie niższa od urzędowych oczekiwań. Z podsumowań przeprowadzonych w połowie wieku wynikało, że tylko jedna piąta osadników osiągnęła ekonomiczny sukces. Kolejna jedna piąta radziła sobie w miarę dobrze, ale reszta poniosła sromotną klęskę. Jeden ze specjalistów donosił: "Wspaniałomyślna oferta rządu, by z Żydów zrobić rolników, nie została przyjęta"22. Ubóstwo polskich i litewskich sztetli przeniesiono do kolonii rolniczych Chersonia oraz sąsiednich guberni.
Sytuacja zmieniła się nieco na lepsze wraz ze zmodyfikowaniem polityki urzędowej23. Ministrowie w Petersburgu zaakceptowali to, że żydowskie kolonie rolnicze nie będą dobrze prosperować z tak wieloma ograniczeniami. W 1857 roku Żydom pozwolono wreszcie zatrudniać chrześcijańskich robotników do prac sezonowych24. Gromoklej powstał ponadto w okresie, gdy car Aleksander II przeprowadzał generalne reformy w imperium. W 1861 roku wydał ukaz uwłaszczeniowy, dając wolność osobistą chłopom pańszczyźnianym. Tam, gdzie gleba była żyzna, przyznawano im niewielką działkę pod uprawę. Tam, gdzie była ona mniej urodzajna, otrzymywali znacznie większe pole. W obu przypadkach chłopi musieli spłacać państwowe kredyty na nowo nabyte dobra. Podczas tych przekształceń na wsiach brano też pod uwagę szczególną sytuację żydowskich kolonii rolniczych. W 1863 roku zniesiono zakaz prowadzenia przez kolonistów handlu innego niż rolniczy poza kolonią25. Pod koniec dekady cofnięto zakaz stałego zatrudniania chrześcijan, a Żydom zezwolono na dzierżawę dodatkowych gruntów od gojów. Kolonie przestały być izolowane od reszty sektora rolniczego. Najzamożniejsi żydowscy rolnicy zostali określeni jako wiodący "dostatnią egzystencję ekonomiczną", a inspektorzy wierzyli, że będą oni stanowić "zdrowy rdzeń prawdziwej społeczności rolniczej", gdy ograniczenia działalności w koloniach żydowskich zostaną złagodzone26.
Na horyzoncie rysowała się szansa poprawy - a rodziny takie jak Bronsteinowie umacniały nadzieje urzędników. Średnia wielkość gospodarstwa w momencie zakładania kolonii w guberni chersońskiej wynosiła sto dziesięć akrów27. Główny właściciel gospodarstwa rościł sobie zwykle prawo do ciągłego obszaru i nie zmuszano do łączenia małych pasów ziemi, co było powszechne wśród chłopów w centralnej i południowo-wschodniej Rosji28. W miarę łagodzenia przepisów dotyczących dzierżawy ziemi ludzie tacy jak Dawid Bronstein wykorzystywali swoje szanse na zwiększenie obszaru, który posiadali lub dzierżawili. Do połowy wieku osiem rodzin w żydowskich koloniach rolniczych w guberni chersońskiej zgromadziło wystarczającą ilość pieniędzy i wiedzy, aby zbudować wiatraki - Bronsteinowie mieli później do nich dołączyć29. Nowe technologie zawitały pod strzechy.
Ogólne warunki ekonomiczne sprzyjały przedsiębiorczym Bronsteinom i im podobnym. Rynki światowe chętnie skupowały rosyjskie i ukraińskie zboże. Powstawały linie kolejowe łączące Odessę i Chersoń z północą. Rozbudowywano porty wielkiego systemu rzecznego na północnym brzegu Morza Czarnego. Pociągi i statki przewoziły pszenicę i żyto do Odessy. Uprawa zbóż w Nowej Rosji nabierała rozpędu. Ponieważ zarówno gleba, jak i klimat południowych stepów różniły się od gleb i klimatu w innych częściach Imperium Rosyjskiego, wymagały całkiem nowych technologii rolniczych. Ziemia była wprawdzie żyzna, ale pojawiły się inne nieprzewidziane problemy. Nieregularne opady deszczu nie sprzyjały uprawie tradycyjnych odmian pszenicy. Żydzi, którzy zamieszkali w guberniach chersońskiej i jekaterynosławskiej, w przeciwieństwie do osadników niemieckich mieli niewielkie doświadczenie w zakresie orki, siewu i zbiorów. Władze nie udzielały im żadnych porad. Musieli uczyć się na błędach. W dobrych latach radzili sobie nieźle po prostu dlatego, że dysponowali dziewiczym terenem pod uprawę. Nie mając żadnego wykształcenia rolniczego, podejmowali niewiele działań, aby przywrócić żyzność gleby - w XX wieku doprowadziło to do tego, że stepy w wielu miejscach zamieniły się w pustynie. Praca była ciężka, ale też opłacalna dla tych najbardziej zdeterminowanych.
Nowa Rosja słynęła z różnorodności etnicznej i religijnej, a gospodarka guberni chersońskiej odzwierciedlała ten melanż. Tak się złożyło, że Gromoklej sąsiadował z dobrze prosperującą niemiecką osadą rolniczą. Wraz z poluzowaniem pierwotnych ograniczeń dotyczących kolonii żydowskich Polacy, Niemcy i Żydzi, a także Rosjanie coraz częściej nawiązywali kontakty ze sobą, a w większości przypadków panowało pokojowe współistnienie. Pogromy i zamieszki antyżydowskie nie były rzadkością w Imperium Rosyjskim w latach 1881-1883. Oczywiście niepokoiło to Żydów w całej Nowej Rosji, zwłaszcza w takich miejscach jak Odessa, ale wieś pozostawała najmniej dotknięta tymi problemami, a jej mieszkańcy żywili nadzieję na rychłą poprawę sytuacji.
Dawid i Aneta Bronsteinowie wpasowali się w tę społeczność lepiej niż większość żydowskich osadników. W Gromokleju uznawano ich za dziwaków ze względu na swobodne podejście do zasad religijnych. Janowka leżała zbyt daleko od wiejskiej synagogi, by mogli codziennie uczestniczyć w nabożeństwach. Trocki zapamiętał ich jako nieprzesadnie praktykujących i po cichu niechętnych jakiejkolwiek religii. Lejba w okresie dojrzewania miał podsłuchać rozmowę rodziców, z której wynikało, że uważali się wręcz za ateistów. Nie byli typowymi wieśniakami. Aneta pochodziła z Odessy i miała krewnych, którym się tam powiodło. Rodzina w mieście była dla nich oknem na świat poza gospodarstwem. Należał do niej między innymi właściciel fabryki. Aneta miała też siostrzeńców i siostrzenice, którzy osiągnęli sukces w dobie ekspansji gospodarczej końca XIX wieku. Bronsteinowie z Janowki stanowili więc część dużej rodziny, która dobrze sobie radziła w rozwijającej się gospodarce Nowej Rosji. Rodzice Dawida mieszkali kiedyś w połtawskim sztetlu, a on i jego żona byli pionierami świeckiego stylu życia.
Mieszkanie na wsi i praca na roli ograniczały oczywiście kontakty z nowoczesnością. Aneta została wychowana bez większej dbałości o wykształcenie. Potrafiła czytać, ale niezbyt dobrze. Pochodzący ze wsi Dawid, w przeciwieństwie do większości dbających o podstawy edukacji Żydów, nie umiał czytać ani pisać. Ograniczało to Bronsteinom dostęp do zmieniającej się miejskiej kultury Imperium Rosyjskiego i sprawiało, że byli zadowoleni z rolniczego życia. Cała okolica patrzyła z zadziwieniem na ich rosnący dobrobyt. Odległość nie przeszkadzała Dawidowi w podróżach do Mikołajowa i robieniu tam interesów. Również krewni Anety z Odessy nie omieszkali odwiedzać latem Janowki.
Bronsteinowie niepostrzeżenie stawali się mniej "żydowscy" niż ich sąsiedzi z Gromokleja. Jeśli wierzyć relacji Trockiego, Dawid Bronstein posługiwał się w domu "nieprawidłową mieszaniną języka rosyjskiego i ukraińskiego, z przewagą ukraińskiego"30. Jako że ukraińscy robotnicy i służba nie mówili w żadnym innym języku poza ukraińskim "żargonem", łatwiej było zrezygnować na co dzień z jidysz. W gospodarstwie w guberni chersońskiej sensowne było używanie lokalnego języka. Podobieństwo języków jidysz i niemieckiego ułatwiło Dawidowi komunikowanie się z niemieckimi właścicielami ziemskimi, a także z przyjaciółmi i krewnymi w kolonii. Ludzie w całej strefie osiedlenia - Polacy, Rosjanie, Ukraińcy, Niemcy, Żydzi i Grecy - przyzwyczaili się do językowego bałaganu. Dawid i Aneta różnili się od nich tylko tym, że tak bardzo przedkładali dialekt ukraiński nad wszystkie inne. Był to przejaw ich otwartości na świat poza najbliższą rodziną i społecznością.
Podczas gdy większość rodzin w Gromokleju żyła i pracowała na roli przez więcej niż jedno pokolenie, żadne z dzieci Dawida i Anety Bronsteinów nie pozostało na gospodarstwie po osiągnięciu dorosłości. Rodzice zapewnili im najlepszą dostępną edukację. Bronsteinowie byli ludźmi, którzy mogli przyczynić się do stworzenia zupełnie innej Rosji niż ta, która wyłoniła się z masakry wojny światowej, rewolucji i wojny domowej. Sadząc po ich zachowaniu, należeli do rosnącej grupy carskich poddanych, którzy stali za oświeceniem, postępem materialnym i awansem opartym na zasługach. Nazwa Nowa Rosja miała znaczenie zarówno społeczne, jak i terytorialne. Stara Rosja systematycznie ustępowała miejsca społeczeństwu, gospodarce i kulturze, które odchodziły od tradycyjnych postaw i praktyk, a rodzina Bronsteinów z Janowki była entuzjastycznie nastawiona do procesu zmian.
CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI
2 Fraza pochodzi od Lwa Trockiego, Stalinskaja szkoła falsifikacii.
3 Lew Trocki, Moje życie, s. 4. W przytoczonych w książce fragmentach zachowano pisownię oryginalną (przyp. red.).
5 Władimir Nikołajewicz Nikitin, Jewriei ziemledielcy: istoriczeskoje, zakonodatelnoje, administratiwnoje i bytowoje położenije kolonii so wriemion ich wozniknowienija do naszych dniej. 1807-1887, s. 686-687.
9 Lew Trocki, Moje życie, s. 48.
10 Władimir Nikołajewicz Nikitin, Jewriei ziemledielcy: istoriczeskoje, zakonodatelnoje, administratiwnoje i bytowoje położenije kolonii so wriemion ich wozniknowienija do naszych dniej. 1807-1887, s. 280, 284.
21 Ibidem, s. 421. Szabas trwał do zmierzchu w sobotę, tak że do niedzielnego wschodu słońca nie podejmowano pracy na roli.
26 Ibidem, s. 623-625, 636.
30 Lew Trocki, Moje życie, s. 35.