Rozdział I. Wojna polsko-turecka (1674-1675)
ROZDZIAŁ I
WOJNA POLSKO-TURECKA
(1674-1675)
Sytuacja wewnętrzna Rzeczypospolitej w latach 1674-1675
Sytuacja wewnętrzna
Rzeczypospolitej
w latach 1674-1675
Wydarzeniem przełomowym dla ówczesnej sytuacji Rzeczypospolitej była
elekcja królewska Jana III Sobieskiego 21 maja 1674 roku, która odbyła
się w trakcie obrad sejmu warszawskiego (20 kwietnia - 5 czerwca).
Jeszcze przed wyborem nowego monarchy doszło do pojednania pomiędzy
opozycją, na czele której stał hetman litewski Michał Kazimierz Pac, a stronnikami Jana Sobieskiego, co umożliwiło przeprowadzenie wyboru
nowego monarchy oraz zakończenie sejmu elekcyjnego.
Jednak opozycja pacowska nie złożyła broni i cały kraj zalała fala pism
ulotnych i paszkwilanckich wierszy otwarcie atakujących Jana III i jego
żonę, ale przede wszystkim krytykujących wizję jego przyszłego panowania
- ośmieszano z zajadłością jego stronników i związki z armią koronną,
zarzucając elektowi złamanie zasad ustrojowych w państwie. Zbigniew
Wójcik pisał o opozycyjnej próbie "obalenia króla siłą, a więc [o dążeniu] do wojny domowej"16. Jeszcze wcześniej Janusz Woliński
twierdził, iż Pacowie przeszli do otwartej opozycji, jednak zdecydowali
się poczekać na dyspozycje płynące z Wiednia i odłożyć na później
otwartą konfrontację z nowym królem17.
Natomiast zwolennicy nowego monarchy przygotowywali projekty reform
ustrojowych i wojskowych, polegające na ograniczeniu znaczenia sejmu czy
sejmików i wzmocnieniu władzy królewskiej, mające zwłaszcza na celu
wyprowadzenie państwa z kryzysu politycznego i międzynarodowego. Także
spora część działaczy szlacheckich i posłów sejmowych liczyła na
podjęcie i na realizację reform, chętnie wspierając poczynania Jana III
Sobieskiego.
Tymczasem jeszcze 29 maja odbyła się rada senatu w kwestii przyszłych
nominacji hetmańskich i opłacenia zaległości żołdowych wojsku, a ten
ostatni problem był niezmiernie istotny, bowiem armia koronna groziła
zawiązaniem konfederacji. W tej sytuacji, król wypłacił z własnych
zasobów znaczną sumę (od 300 do 600 tys. złotych) na potrzeby sił
zbrojnych, co uspokoiło nastroje konfederackie.
Z chwilą wyboru na króla Jan III Sobieski podjął działania mające na
celu utrzymanie kontroli nad wojskiem, zachowując dotychczasowe
kompetencje hetmańskie, i nie mianując nowych urzędników pod pretekstem
odłożenia w czasie koronacji w trakcie wojny tureckiej. Król nadal
posiadał zatem wpływy na sądownictwo wojskowe, ale także kontrolował
działania hetmanów wobec dystrybuty hiberny18 czy wyznaczania
kwater zimowych. Jednak obaj hetmani koronni skutecznie bronili swych
uprawnień, skoro w lipcu 1675 roku Jan III pisał do żony, że "teraz zaś
wszystko mi na opak czynią", mając na myśli głównie opozycyjne
poczynania ks. Dymitra Wiśniowieckiego19.
Istotnym problemem dla nowego monarchy stał się problem rozwiązania
ewentualnych nominacji hetmańskich - do buławy wielkiej kandydowali więc
wspomniany wyżej książę Dymitr, ale także Stanisław Jan Jabłonowski i Andrzej Potocki. Największe szanse miał ten pierwszy dygnitarz, jednak
król odłożył w czasie nominację, obawiając się utraty wpływów w armii, a z drugiej strony preferował osobę Jabłonowskiego, powierzając wojewodzie
poważne funkcje dowódcze.
Podczas rady wojennej (6-9 czerwca 1674 roku) dyskutowano problemy
odłożenia terminu koronacji oraz limitowania trybunału skarbowego,
wysłania poselstw dyplomatycznych do Turcji, Tatarów i Kozaków oraz
zwiększenia dochodów finansowych na potrzeby wojsk koronnych i litewskich. Ostatniego dnia rady wojennej, po uprzednim wysłuchaniu
senatorów, król podjął niezbędne decyzje - Stanisławowi Janowi
Jabłonowskiemu powierzył funkcję regimentarza, który był odpowiedzialny
za organizację obozów wojskowych z terminem realizacji 9 lipca, i zarządził koncentrację armii litewskiej, żądając od jej hetmanów
deklaracji poparcia wojny tureckiej i organizacji korpusu liczącego 2
tys. żołnierzy. W kwestii finansowej przyjęto zaś zastawienie klejnotów
koronnych na sumę 120 tys. złotych20.
Król Jan III wydał 14 czerwca uniwersał do szlachty, zawiadamiając o przesunięciu terminów sejmu i koronacji, apelując o szybką spłatę
zaległych podatków. W kolejnym uniwersale z 4 lipca przedstawił sytuację
na froncie wojennym i działania dyplomatyczne, zaś na przełomie lipca i sierpnia wydał jeszcze trzecie wici na pospolite ruszenie (potem je
odwołał) i kazał złożyć sejmiki ziemskie na 16 sierpnia. Gremia
szlacheckie rzeczywiście zaczęły obrady w sierpniu, a potem w kolejnych
miesiącach wiele z nich zostało zerwanych lub limitowanych, jednak
większość sejmików opowiedziała się za propozycjami militarnymi i dyplomatycznymi Jana III Sobieskiego21.
Tymczasem jeszcze w kwietniu sułtan Mehmed IV podjął decyzję o rozpoczęciu ofensywy w kierunku Dniestru z zamiarem odzyskania kontroli
nad zamkami i twierdzami w północnej Mołdawii utraconymi jesienią 1673
roku. Pierwsi do walki ruszyli Tatarzy pod wodzą chana Selima I Gereja,
którego czambuły skutecznie operowały już w maju-czerwcu 1674 roku na
Podolu i w Mołdawii. W następnych miesiącach, gdy dotarły tutaj korpusy
tureckie, strona polska utraciła ważne z punktu widzenia operacyjnego
twierdze w Suczawie i Chocimiu. Jabłonowski nie potrafił także zapobiec
niszczącym działaniom ordy tatarskiej z Mołdawii przez Podole aż na
Wołyń. Konsekwencją tych wydarzeń była sierpniowa ofensywa wojsk
tureckich, tatarskich i kozackich (65-70 tys. ludzi) na Czehryń,
oblegany wówczas przez wojska rosyjskie. W wyniku działań zaczepnych
siły osmańskie odrzuciły Rosjan od miasta, uwalniając Kozaków hetmana
Piotra Doroszenki. Następnie pobili siły rosyjskie nad Dnieprem, ale już
we wrześniu wycofali się z terenu prawobrzeżnej Ukrainy w kierunku
Dunaju i Dniestru. Orda tatarska została na Prawobrzeżu w celu
wspierania Kozaków Doroszenki, a wojska tureckie umocniły się na linii
wspomnianych wyżej rzek, obawiając się ofensywy ze strony wojsk polskich
i rosyjskich.
Momentem przełomowym była rada senatu zwołana 9 sierpnia 1674 roku,
podczas której omawiano możliwości kontynuowania rokowań pokojowych z Turkami i równocześnie z Rosjanami - w przypadku podjęcia z nimi
współpracy wojskowej przeciwko Osmanom. Na początku września król Jan
III otrzymał od strony rosyjskiej propozycję współdziałania zatem
przyjechał wówczas do Buska, gdzie w obozie koncentrowały się oddziały
koronne, oddziały litewskie zaś zmierzały już do Lwowa. W tym samym
miesiącu aktywne działania zbrojne rozpoczęły zgrupowania jazdy
polskiej, rozpoznając siły tatarskie i tureckie na Podolu i Wołyniu. W rezultacie doszło w październiku do starć zbrojnych z czambułami
tatarskimi, które osłaniały tu manewry oddziałów tureckich w rejonie
Żwańca, Międzyboża i Trembowli, a także kozacko-tatarskich w okolicach
Czehrynia i Kaniowa.
Na początku października opłacono wojsko koronne (korpus oficerski i żołnierze otrzymali wówczas do podziału 300 tys. zł), co przyniosło
ożywienie akcji mobilizacyjnej wojsk królewskich i równocześnie
konieczność opracowania planu przyszłej kampanii - 22 i 23 października
odbyła się w Złoczowie rada wojenna zwołana przez Jana III. Podstawowymi
problemami dyskutowanymi w trakcie obrad były: ulokowanie wojska na
kwaterach zimowych i kontynuowanie wojny tureckiej mimo dwuznacznej
postawy Moskwy wobec planów współpracy militarnej. Opozycja wystąpiła z propozycją rezygnacji z działań wojennych i zakwaterowania wojska na
leżach zimowych oraz zwołania pospolitego ruszenia i natychmiastowej
koronacji króla w Krakowie. Jan III przekonał jednak opozycjonistów do
swych planów wojny z Turcją, opowiadając się za przemarszem armii w kierunku Baru, rozwiązania jej problemów finansowych i logistycznych i skłonienia Rosji do współdziałania w celu zniszczenia wojsk tureckich na
Prawobrzeżu i Podolu.
W tym samym czasie uległa zmianie sytuacja militarna, ponieważ armia
turecka opuszczała już ziemie ukraińskie i podolskie, a siły rosyjskie
wycofały się już za Dniepr, pozostawiając Kozaków Doroszenki pod władzą
sułtana. W tych okolicznościach Jan III przygotował nowy plan kampanii,
który polegał na rozpoczęciu jesienią działań obronno-zaczepnych na
Podolu lub na Ukrainie przeciw siłom tureckim czy tatarsko-kozackim, by
przywrócić zwierzchność Rzeczypospolitej na Prawobrzeżu lub też odzyskać
Kamieniec Podolski. Po konsultacjach z obu hetmanami opracowano plan
stworzenia w rejonie Baru bazy operacyjnej i zakwaterowania armii na
Bracławszczyźnie, a w konsekwencji organizacji rubieży obronnej
(długości 160-170 km) przeciw wojskom tureckim i tatarskim. Realizacja
tego planu nastąpiła w październiku, kiedy to armia królewska licząca
około 35-36 tys. żołnierzy z 12-15 działami opanowała w listopadzie Bar
i Mohylów, staczając po drodze walki. 22 listopada utworzono obóz pod
Barem, a 30-31 listopada zajęto Bracław, gdzie w połowie grudnia
organizowano kwatery zimowe dla oddziałów królewskich.
Sytuacja wojsk królewskich nie była jednak dogodna, bowiem 26 listopada
część oddziałów litewskich pod dowództwem hetmana Paca opuściła Ukrainę
i powróciła na Litwę, pozostawiając pod komendą Michała Kazimierza
Radziwiłła korpus liczący 3 tys. żołnierzy. Obozy opuścili także
dygnitarze koronni z rodu Wiśniowieckich i Potockich niezadowoleni z promowania Jabłonowskiego przez króla. Warunki bytowe żołnierzy i oficerów pozostawiały jednak wiele do życzenia, dokuczały im bowiem
mrozy i deszcze, brakowało prowiantu i paszy, szerzyły się choroby i dezercje, co miało negatywny wpływ na morale wojska.
Operacja bracławska wojsk Jana III polegała więc na ulokowaniu kwatery
głównej w mieście i oddziałów wojskowych od Naddniestrza po Polesie, w kwadracie o rozmiarach 210 na 250 km. Stworzono w ten sposób bazę
operacyjną dla przyszłych działań zaczepnych na Ukrainie i w Mołdawii.
Owa baza blokowała Kamieniec Podolski i kontrolowała linie Dniestru i częściowo Dniepru, w tym główne punkty oporu i ważniejsze linie
komunikacyjne.
Już w grudniu 1674 roku Jan III podjął rozmowy dyplomatyczne z delegatami rosyjskimi i kozackimi oraz tatarskimi, ale zakończyły się
one fiaskiem. Ponadto drobne starcia zbrojne nie przyniosły znaczących
sukcesów, jedynie wojska litewskie w marcu 1675 roku opanowały Pawołocz,
co umożliwiło utrzymanie łączności z twierdzą w Białej Cerkwi i z Kijowem. W tej sytuacji zwołano 6 kwietnia 1675 roku radę wojenną, na
której król przeforsował wycofanie wojsk z "pozycji bracławskiej" i utworzenie systemu obrony Kresów przez kilka zgrupowań ulokowanych na
Prawobrzeżu, Polesiu, Wołyniu i Podolu, od Mohylowa do Dymiru (na północ
od Kijowa). Miały one chronić południowo-wschodnie ziemie
Rzeczypospolitej przed najazdami tatarskimi, kontrolować siły tureckie
wokół Kamieńca i utrzymywać łączność z wojskami rosyjskimi. 12 lub 13
kwietnia Jan III opuścił Bracław i pojechał do Latyczowa, gdzie 20
kwietnia odbyła się rada wojenna, na której zajmowano się szczegółami
dyslokacji poszczególnych zgrupowań, a 25 kwietnia przyjechał do
Złoczowa i oficjalnie zakończył kampanię wojenną.
W grudniu 1674 roku Jan III rozpoczął korespondencję z elitami państwa
na temat dalszych planów politycznych i militarnych, kontynuowanej w styczniu i w lutym 1675 roku. Stanowisko senatorów nie było jednolite,
jednak przeważały głosy o dalszym prowadzeniu wojny z Turcją i utrzymaniu obozu wojska królewskiego w Bracławiu, a także szybkiego
zwołania sejmu koronacyjnego z możliwością omówienia głównych kwestii
politycznych i wojskowych. Wiemy, że Jan III pozostał wówczas na
Ukrainie, co opozycja odczytała jako próbę dokonania "absolutystycznego
zamachu stanu" przez stronników dworu - ich plan miał zakładać zwołanie
sejmu do Lwowa w celu uchwalenia podatków na potrzeby wojska i dokonanie
reform ustrojowych. Jeszcze w kwietniu tego roku w listach do senatorów
król podkreślał wagę relacji polsko-tureckich i polsko-rosyjskich, ale
także konieczność zwołania "krótkiego" sejmu do Lwowa, tam też
spodziewał się realizacji reform ustrojowych, które zakładały wiodącą
rolę króla i senatu w polityce wewnętrznej państwa, przy ograniczeniu
wagi sejmu walnego. Jan III widział działalność opozycji, a również
doceniał opinię szlachty na temat przeprowadzenia zmian ustrojowych.
Położenie Lwowa było bardzo dobre, w oddaleniu od opozycji, ale w pobliżu wojska, które byłoby "świetnym instrumentem nacisku" podczas
planowanych obrad sejmowych. Ostatecznie król nie zdecydował się na
zwołanie sejmu i skupił się na zmianie polityki zagranicznej
dworu22.
Szlachta długo oczekiwała na stanowisko Jana III, gdyż dopiero 8 lipca
wydał on uniwersał o zagrożeniu tatarskim oraz o wiciach na pospolite
ruszenie, toteż w sierpniu zaczęły się zbierać sejmiki ziemskie.
Większość z nich debatowała nad organizacją oddziałów szlacheckich,
wyznaczając terminy i miejsca koncentracji oraz spisując zgłaszających
się posesjonatów, co zapowiadało dość dobre poparcie dla planów
królewskich. Dyskutowano, lecz już z mniejszym zapałem, nad obciążeniami
finansowymi na rzecz armii królewskiej, tradycyjnie odkładając konkretne
zobowiązania na przyszłość, w tym przypadku do czasu zwołania przez Jana
III sejmu walnego23.
Powodem większego zainteresowania wojną była napięta sytuacja
polityczna, która sprowokowała falę druków i pism polemicznych. W 1674
lub 1675 roku ukazało się pierwsze pismo "Refleksja w teraźniejszym
niebezpieczeństwie...", ilustrujące program istotnych reform
polityczno-wojskowych z punktu widzenia dworu królewskiego, a krytykujące postawę szlachty, która tradycyjnie nie wywiązywała się ze
świadczeń na rzecz państwa. Opozycja odpowiedziała pismem
"Konsideratie", w którym opowiadano się przeciwko ograniczeniu czasu
sprawowania urzędów, w tym hetmanów oraz ministrów, do czego - zdaniem
magnaterii - zmierzał Jan III Sobieski.
Pismo "Examen wolności polskiej" wskazywało na potrzebę wzmocnienia
kompetencji i władzy królewskiej kosztem ograniczenia licznych
przywilejów wielkich rodów magnackich oraz na konieczność reform
ustrojowych i prawnych oraz wprowadzenia silnego i skutecznego "aparatu
wykonawczego" państwa. Anonimowy autor jawnie opowiadał się za
wzmocnieniem władzy monarchy, ale nie w postaci europejskiego wzorca
absolutum dominium. Natychmiast odpowiedziała na te plany opozycja
magnacka, wypowiadając się krytycznie w opublikowanym piśmie "Na Examen
wolności respondent". Należy dodać, że przedstawione tutaj druki ulotne
stanowiły tylko niewielki ułamek polemik, które pojawiały się przez cały
1675 rok. Trwała bowiem w kraju nieprzerwana dyskusja w postaci wymiany
ulotek i pism politycznych dotyczących wspomnianych wyżej problemów
polityki wewnętrznej i zagranicznej państwa, ale także kwestii
militarnych.
Bardzo interesujący był głos szlachty, m.in. ziemi dobrzyńskiej, która w piśmie "Uwagi o urządzeniu wojska" planowała wprowadzenie reform
wojskowych, które miały na celu modernizację piechoty i artylerii.
Zdaniem tejże piechota wybraniecka miałaby wspierać artylerię i inżynierię w budowaniu fortyfikacji i umocnień polowych oraz przepraw
mostowych. Zalecała utworzenie w armii koronnej odrębnego korpusu
inżynieryjnego, a zatem minerów, petardników, rzemieślników, ale
również, co ciekawe, grenadierów uzbrojonych w granaty ręczne i we
flinty skałkowe. Autorem tej modernizacji był wojewoda pomorski Jan
Ignacy Bąkowski, który był otwartym zwolennikiem organizacji wojskowej
według wzorów "cudzoziemskich"24.
Kolejnym problemem angażującym króla była "sprawa litewska", a zatem
prowadzona przez Jana III bardzo skuteczna propaganda oskarżająca
hetmana wielkiego litewskiego Michała Kazimierza Paca o samowolne
wyjście wraz z armią z obozów i o odwrót na Litwę. Monarsze pomagał w tych działaniach hetman polny litewski Michał Kazimierz Radziwiłł, który
w maju-czerwcu 1675 roku doprowadził do jawnego sporu z Pacem.
Zorganizował w Nieświeżu zjazd jego przeciwników, na który przybyli
Sapiehowie i przedstawiciele rodzin magnackich, którzy zwinęli własne
oddziały wojskowe będące pod władzą hetmana wielkiego litewskiego. Potem
dość długo nie oddawał Pacowi rozkazów Jana III oraz starał się pozbawić
konkurenta dowództwa nad armią litewską. Ostatecznie Radziwiłł
uczestniczył jednak w kampanii wojennej, ale Pac wymówił się chorobą i dotarł do Lwowa dopiero 8 września. Doprowadziło do podziału wojska
litewskiego na dwie odrębne dywizje, także do otwartego konfliktu między
dowódcami, który zajmował obrady sejmików i sejmu koronacyjnego w 1676
roku25.
Sytuacja ekonomiczna Rzeczypospolitej w latach 1674-1675 nie była dobra,
ponieważ znaczące obszary zostały zniszczone przez Turków i Tatarów,
lecz także splądrowane przez oddziały koronne i litewskie w trakcie
przemarszów i obozowania. Skomplikowały ją dodatkowo "deszcze i słoty",
gdy wiele rzek wówczas wylało, powodując podtopienia i zniszczenia
majątków, wyludnienie i choroby. W konsekwencji wystąpiły więc
nieurodzaje i "drogość wielka zbóż" - jeszcze w końcu 1674 roku korzec
zamojski żyta (około 110 litrów) wyceniano na 40 groszy, co zdaniem
bacznego obserwatora było ceną zbyt wygórowaną, i dopiero po następnych
żniwach uległo to widocznej poprawie26.
W tej sytuacji postawa szlachty była zupełnie zrozumiała, ponieważ sejm
nie uchwalił żadnych nowych obciążeń podatkowych, a zatem obowiązywała
kolejna, trzecia rata pogłównego uchwalonego w latach 1673 (podatek
pojedynczy) i w 1674 (podwójny), co poważnie obciążało majątki
szlacheckie. Sporo mieszkańców terenów przygranicznych, obawiając się
zagrożenia tureckiego, tatarskiego oraz kozackiego, opuściło miejsca
zamieszkania i wyjechało do centralnej i północnej Polski, m.in. do
Gdańska. To wszystko miało wpływ na spadek handlu zbożem, które było
najważniejszym towarem eksportowym Rzeczypospolitej. Świadczy o tym
przykład Jana Chryzostoma Paska, gdyż ów pamiętnikarz w 1675 roku tylko
raz pojechał do miasta portowego nad Mołtawą i sprzedał zboże
tamtejszemu kupcowi Wilhelmowi Braunowi, a w poprzednich latach odbywał
takie podróże nawet kilka razy w roku27.
Kondycja ekonomiczna kraju poprawiła się dopiero latem 1675 roku, po
udanych żniwach, lecz także w sytuacji rozpoczęcia przygotowań wojennych
do tegorocznej kampanii, gdy wojsko potrzebowało prowiantu oraz
znacznych zapasów uzbrojenia, amunicji, oporządzenia i wyposażenia,
dając tym samym zatrudnienie i zarobek wielu kupcom i rzemieślnikom.
Zdaniem historyków około 1675 roku zakończył się okres odbudowy kraju po
zniszczeniach wojennych z połowy XVII wieku, czego istotnym przykładem
była Warszawa, w której zgromadzono wówczas znaczną liczbę architektów,
murarzy, stolarzy, sztukatorów i wielu innych rzemieślników. Ruch
budowlany był widoczny w całym mieście, przodowali w nim fundatorzy i mecenasi magnaccy i szlacheccy, rzadziej mieszczańscy, co spowodowało
spory wzrost inwestycji i zmiany urbanistyczne w mieście i na jego
przedmieściach. Podobną sytuację można zaobserwować we Lwowie, w Krakowie, Lublinie i Poznaniu, chociaż proces ten miał negatywny wpływ
na rozwój budownictwa w osadach i miastach prowincjonalnych.
Polityka zagraniczna w latach 1674-1675
Polityka zagraniczna
w latach 1674-1675
Geneza ówczesnego zwrotu politycznego Jana III ma w polskiej i w europejskiej historiografii rzetelne opracowanie, tak w odniesieniu do
spraw wewnętrznych Rzeczypospolitej, jak również wobec jej
międzynarodowych uwarunkowań. Przypomnijmy jedynie, że u podstaw
polityki królewskiej leżały kwestie związane z ówczesnym konfliktem
europejskim, tradycyjnym sporem między Francją (ówcześnie pod rządami
Ludwika XIV) a Habsburgami (cesarza Leopolda I). Z kolei stanowisko
elektora brandenburskiego Fryderyka Wilhelma Hohenzollerna uległo już w połowie 1674 roku zmianie, gdy podpisał 1 lipca w Cölln nad Sprewą
sojusz polityczno-wojskowy z Świętym Cesarstwem Rzymskim (Narodu
Niemieckiego), Hiszpanią i Republiką Niderlandów skierowany przeciwko
monarchii Ludwika XIV. Pozycja Rzeczypospolitej w planach Paryża nabrała
wówczas nowego wymiaru, toteż dyplomaci francuscy i szwedzcy przystąpili
do agitacji na rzecz podjęcia przez Warszawę planów antybrandenburskich.
Projekty te dotyczyły możliwości wykorzystania wojsk polskich i szwedzkich na obszarach pruskich i pomorskich w walce z armiami
Fryderyka Wilhelma.
W prywatnej "polityce bałtyckiej" Jana III główną rolę odgrywała kwestia
brandenburska, dlatego stosunki między dworem berlińskim a warszawskim
po elekcji Jana III nie układały się pozytywnie. Powodów takiego stanu
rzeczy było kilka: konflikty o Drahim i o Elbląg, sprawa pułkownika
Kalksteina (opozycjonisty przeciwko elektorowi, który uciekł do
Rzeczypospolitej, ale został porwany przez jego ludzi i stracony w Prusach w 1672 roku), kwestie wyznaniowe, problem kontyngentu wojsk
brandenburskich czy profrancuska opcja polityczna polskiego króla,
przeciwna polityce zagranicznej Fryderyka Wilhelma. Doświadczona
dyplomacja Ludwika XIV starała się wykorzystać te konflikty, prowadząc
równolegle działania na rzecz mediacji tatarskiej i ożywienia "sprawy
węgierskiej"28 w celu zakończenia wojny polsko-tureckiej.
Powrót Jana III z obozu bracławskiego do Złoczowa zbiegł się wiosną 1675
roku z ożywieniem aktywności francuskiej na dworze. Emisariusze Ludwika
XIV zmierzali do finalizacji pertraktacji polsko-francuskich, które
prowadzili od połowy ubiegłego roku. Wkrótce pojawiały się wzmianki o ich zabiegach wokół uzgodnienia warunków pokojowych z Selim Gerejem.
Chan krymski uzyskał specjalne upoważnienie od Mehmeda IV oraz
wysłannika hetmana kozackiego Doroszenki, których chciał być mediatorem
w stosunkach między Warszawą a Stambułem. Początkowo dyplomaci francuscy
byli dobrej myśli. Jednak mimo zgody na podpisanie traktatu polski
władca odłożył ceremonię do 20 maja i wysunął dodatkowe warunki.
Dotyczyły one poparcia dworu w Wersalu dla odzyskania Kamieńca
Podolskiego od Turków, ewentualnego sojuszu polsko-szwedzkiego, jak
również zaangażowania w "sprawę węgierską". Zgoda Wersalu na propozycje
Jana III zakończyła przedłużające się rokowania dyplomatyczne.
Tajny traktat polsko-francuski został podpisany 11 czerwca 1675 roku w Jaworowie. Zakładał wspólnotę interesów politycznych i wojskowych obu
monarchów, Ludwika XIV i Jana III, oraz dążenie do odzyskania przez
Rzeczpospolitą Prus Książęcych drogą działań wojennych. Francuski
monarcha zobowiązał się subsydiować wojska królewskie sumą 200 000
talarów rocznie, wypłacaną w ratach kwartalnych. Traktat zakładał, iż
wypłaty zostaną utrzymane również wtedy, gdy elektor brandenburski
uzyska poparcie Leopolda I. Jednak w razie wybuchu wojny
Rzeczypospolitej z Cesarstwem Jan III miał otrzymać dodatkowe subsydia w wysokości 200 000 liwrów. Podobną sumę polski władca powinien dostać po
zawarciu pokoju z Imperium Osmańskim i z chwilą uderzenia wojsk
królewskich na Brandenburgię. Traktat jaworowski zawierał także
gwarancje Ludwika XIV, że w rokowaniach pokojowych ze swymi
przeciwnikami Francja nie "pominie roszczeń Jana III do Prus
Książęcych".
Traktat spotkał się z pozytywną oceną polskich badaczy, widzących próbę
reorientacji polskiej polityki zagranicznej poprzez włączenie się
monarchii Jana III do polityki europejskiej. Jedynie Janusz Woliński
zwrócił uwagę na możliwość zbyt ścisłego uzależnienia Rzeczypospolitej
od dworu wersalskiego, przywołując jeden z punktów umowy, który
przewidywał uzyskanie przez Polskę zgody Francji na udział w rokowaniach
pokojowych z elektorem i cesarzem. Woliński uważał również, iż cena za
taki rodzaj "upośledzenia politycznego" nie równoważyła strat
Rzeczypospolitej. Wszyscy badacze podkreślali więc możliwość zakończenia
wojny tureckiej na drodze rokowań pokojowych, choć przy mediacji
dyplomatów Ludwika XIV. Jednocześnie miało dojść do zbliżenia
politycznego ze Szwecją Karola XI, co stworzyłoby system sojuszy
politycznych i militarnych skierowanych przeciwko wrogom Francji.
Tymczasem zwycięstwo armii brandenburskiej nad wojskami szwedzkimi w bitwie pod Fehrbellin (28 czerwca 1675 roku) diametralnie zmieniło
pozycję Fryderyka Wilhelma. W wyniku tego sukcesu wojska elektora
wyrzuciły Szwedów z terytorium Brandenburgii, a następnie skierowały się
na Pomorze Szwedzkie w celu zagarnięcia ujścia Odry. Hohenzollern
zachęcony sukcesami, "uderzył teraz w ostre tony", doprowadzając do
kryzysu w stosunkach z Warszawą. W odpowiedzi Jan III kategorycznie
zażądał przysłania kontyngentu pruskiego na Prawobrzeże, co spotkało się
z odmową.
Kolejnym elementem prywatnej "polityki bałtyckiej" Jana III Sobieskiego
było unormowanie stosunków polsko-szwedzkich i podpisanie ze Szwecją
traktatu politycznego i wojskowego. Kwestie te nabrały tempa we wrześniu
i w październiku 1674 roku. Szwedzki dyplomata otrzymał od Karola XI
pełnomocnictwo do podpisania traktatu z przedstawicielami Jana III. Po
powołaniu trójprzymierza francusko-szwedzko-polskiego Wersal
poinformował Jana III o planach wciągnięcia do sojuszu także Bawarii.
Tymczasem rozwój wydarzeń wojennych spowodował zaniepokojenie w Warszawie i Wersalu, gdyż na początku 1675 roku obawiano się skutków
ruchów korpusów szwedzkich w Prusach Książęcych. Dyplomacja francuska
spodziewała się z tego powodu sporów w gronie sojuszników. Terytoria
pruskie mogły okazać się dla Szwecji ważniejsze niż ziemie państw
niemieckich. Konsekwencją tego stanowiska mogło być odejście Sztokholmu
z koalicji lub klęska militarna osłabiająca kondycję państwa
szwedzkiego. Projekty Sztokholmu mogły również odstręczyć Jana III od
podpisania traktatu pokojowego z Francją oraz zakłócić polsko-tureckie
pertraktacje pokojowe, co również byłoby równie niekorzystne dla
polityki Wersalu.
Szwedzkie gwarancje wobec Warszawy okazały się w lutym 1675 roku
niewystarczające, toteż oburzenie Jana III było zrozumiałe dla
Francuzów. Ambasador Ludwika XIV musiał nawet interweniować w Sztokholmie, ażeby Szwedzi przerzucili przez obszary pruskie regiment
piechoty, jak tego sobie życzył Jan III. Polski władca zażądał również
francuskich gwarancji w przyszłym układzie pomiędzy Paryżem a Sztokholmem. Zgoda Wersalu spowodowała, iż poseł szwedzkiego króla
Anders Lilliehook otrzymał polecenie pozostania w Gdańsku do powrotu
polskiego monarchy z Bracławia i podjęcia pertraktacji pokojowych w celu
ostatecznego sfinalizowania układu polsko-szwedzkiego. Jednak Jan III po
powrocie bardziej interesował się kwestią układu polsko-francuskiego
oraz "sprawą węgierską" niż rokowaniami szwedzkimi, które zawieszono do
końca 1675 roku.
Aktualna literatura zajmuje bardzo wyważone stanowisko wobec "polityki
bałtyckiej", podkreślając zwłaszcza brak szans na jej realizację w ówczesnej sytuacji międzynarodowej. Jednocześnie Jan III Sobieski nie
wykorzystał możliwości wypełnienia nawet części swych planów
politycznych. Słusznie przypomina się również jej dynastyczny, zwłaszcza
prywatny charakter. Jan III realizował ją "sekretnie", bez wiedzy
szlacheckich instytucji obywatelskich i elit politycznych. Dodatkowo
zaciągi wojskowe władca opłacał ze swego prywatnego skarbca.
Równocześnie z działaniami dyplomatów francuskich w Rzeczypospolitej
widać było ich ożywienie na obszarze Węgier. Francja ukierunkowała się
na polityczne wsparcie powstańców Thökölyego i tworzenie warunków w celu
prowadzenia dywersji przeciw administracji cesarza Leopolda I.
Po stłumieniu powstania kuruców przez wojska habsburskie sytuacja na
Węgrzech była dramatyczna zarówno pod względem wyznaniowym i politycznym, jak i społeczno-ekonomicznym. Terror szerzony przez
cesarskich urzędników i dowódców został określony w historiografii
mianem "żałosnego dziesięciolecia" (1671-1681). Francuzi nadal wspierali
finansowo niewielkie oddziały partyzanckie kuruców walczące z siłami
Wiednia. Ponadto wspierali politycznie ugrupowanie Mihályego Telekiego,
kanclerza Siedmiogrodu i przywódcy zbrojnej emigracji węgierskiej.
Jednak zgodnie z koncepcją dworu wersalskiego, zwłaszcza Ludwika XIV,
główny wysiłek jego dyplomacji został skierowany na podpisanie układu
francusko-węgierskiego.
Pierwsze kroki w tym kierunku Wersal wykonał podczas elekcji Jana III.
Dyplomaci francuscy jawnie zmierzali do nakłonienia nowego władcy do
odzyskania Śląska i do nawiązania kontaktów z węgierskimi malkontentami.
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami dyplomacja Ludwika XIV planowała
doprowadzić do podpisania traktatu polsko-tureckiego. Jeszcze w lipcu
1674 roku ambasador francuski rozmawiał z wielkim wezyrem na temat
działań mediacyjnych w celu wynegocjowania porozumienia.
Jako pośrednika wyznaczono księcia Siedmiogrodu Mihályego Apafiego, do
którego w sierpniu 1674 roku wysłano Francuza w polskiej służbie,
podpułkownika dragonii koronnej Nicolasa de Beaumonta. Oficer otrzymał
pełnomocnictwa od dyplomatów francuskich oraz od Jana III. Polski władca
był wówczas skłonny do wykonania dywersji przeciwko Leopoldowi I, ale
dopiero po podpisaniu traktatu ze Stambułem i przy czynnej mediacji
Francuzów.
Beaumont dotarł do księcia siedmiogrodzkiego i malkontentów węgierskich,
którym zaproponował objęcie nad nimi protekcji przez Ludwika XIV. Przy
okazji zainteresował się kontaktami Apafiego z dyplomatami tureckimi.
Ostatecznie opuścił Siedmiogród 26 września. Jego starania odniosły
pewne skutki. Pośrednim echem były listy króla Jana III do przywódców
kuruców, zapowiadające udzielenie im pomocy militarnej lub finansowej w momencie podjęcia działań wojennych przeciwko Austriakom. Beaumont i Mihály Teleki przybyli 13 października do Warszawy, chociaż przyjazd
tego ostatniego był wynikiem podziału między powstańcami. Jedni bowiem,
z Telekim na czele, stali na stanowisku porozumienia z Ludwikiem XIV i podjęcia działań wojennych na większą skalę przeciwko wojskom Leopolda
I. Natomiast druga część uważała zmagania zbrojne z Imperium Osmańskim
za jedyną drogę do uzyskania suwerenności. W końcu października Beaumont
wrócił do księcia Apafiego, anonsując rychłe przybycie pełnomocnego
dyplomaty francuskiego i podpisanie układu sojuszniczego.
Tymczasem w Warszawie toczyły się rozmowy między specjalnym posłem
Ludwika XIV, biskupem Toussaint de Forbin Jansonem, i wysłannikiem
kuruców Laszlo Wessele?nyim oparte na wytycznych króla Francji. W liście
do swojego dyplomaty z 7 listopada 1674 roku zwracał on uwagę na
kierunki dyplomacji Wersalu: wykonanie zbrojnej dywersji na Węgrzech
przeciwko Leopoldowi I i podjęcie mediacji w celu uzgodnienia pokoju
polsko-tureckiego.
W tej ostatniej kwestii, jeszcze w październiku 1674 roku, Paryż
skierował do Stambułu dyplomatę, który otrzymał polecenie wybadania
stanowiska dworu sułtańskiego wobec francuskiej misji mediacyjnej. Jego
audiencja u wielkiego wezyra nie doszła do skutku, rozmawiał on jedynie
z niższymi urzędnikami, a pisemna odpowiedź wezyra zapowiadała mediację
tatarską.
Porażka Francuzów polegała na przejściu inicjatywy dyplomatycznej do
dyspozycji administracji osmańskiej. Od woli Stambułu były uzależnione i Wersal, i Warszawa. Takie stanowisko zdefiniował dobrze zorientowany
François de La Croix, który z polecenia ambasadora de Nointela pojawił
się w końcu marca 1675 roku w Fogaraš na dworze Apafiego. Następnie
odwiedził w kwietniu Jana III w Jaworowie, po czym powrócił w połowie
maja do Adrianopola. Po tych rozmowach dyplomata francuski uważał, iż
dość trudno będzie osiągnąć "sprawiedliwy pokój".
Francuzi podjęli aktywniejsze starania w "kwestii węgierskiej". Już w końcu 1674 roku zapowiedzieli wysłanie do Siedmiogrodu dyplomaty Rogera
Akakiego, który miał dotrzeć do księcia Apafiego i malkontentów i nakłonić ich do rokowań i podpisania traktatu sojuszniczego, a następnie
doprowadzić do uzgodnienia pokoju polsko-osmańskiego. Obie strony były
dobrej myśli, gdyż w składzie delegacji znajdowali się Beaumont i Teleki, a także poseł Jana III - Aleksander Giza. Misja opuściła w lutym
1675 roku Warszawę, udając się do Siedmiogrodu.
Rozmowy francusko-węgierskie rozpoczęły się w połowie marca 1675 roku z udziałem powstańców i dyplomatów siedmiogrodzkich. Akakia przedstawił
główne założenia koncepcji politycznej Ludwika XIV i francuskie warunki
traktatu sojuszniczego. Tymczasem Teleki domagał się od Wersalu pomocy
finansowej w wysokości 40 tys. liwrów, a od Warszawy zbrojnego wsparcia
6 tys. żołnierzy polskich. Mimo pewnych oporów ze strony Ludwika XIV
układ francusko-siedmiogrodzki podpisano 28 kwietnia 1675 roku w Fogaraš.
Francuzi natychmiast podjęli rozmowy z wielkim wezyrem na temat mediacji
w konflikcie Turcji z Rzecząpospolitą. Urzędnik sułtański wyraził tylko
zgodę na działania chana krymskiego, oddając jemu inicjatywę w stosunkach dyplomatycznych z Janem III. Ambasador był wówczas
przekonany, iż Turcy wyrazili zgodę na mediację pokojową, mając na
uwadze zyskanie na czasie w celu uruchomienia przygotowań wojennych i rozwinięcia działań zaczepnych przeciwko armii cesarskiej.
Tymczasem ujawnienie w Rzeczypospolitej aktywnego udziału dyplomacji
królewskiej w "sprawie węgierskiej" zaogniło konflikt pomiędzy dworem a opozycją. Elity polityczne państwa obawiały się zwłaszcza starć
zbrojnych z wojskami cesarskimi, gdy jednocześnie nie zakończono
konfliktu z Osmanami. W pierwszej połowie maja odwołano zaplanowaną już
podróż Akakiego do Stambułu w celu kontynuowania misji pokojowej,
prawdopodobnie trwożąc się zerwaniem stosunków przez stronę turecką. Jan
III przedstawił w końcu maja Francuzom trzy kierunki, jeśli chodzi o realizację "sprawy węgierskiej": kurucowie powinni wyrazić zgodę na
objęcie dowództwa przez Telekiego, Francuzi uzgodnić układ sojuszniczy z nimi i wesprzeć ich działania militarne sumą 15 tys. talarów. Brak zgody
Wersalu na te postulaty przekreślił nadzieje Jana III, dla którego
ważniejsze okazały się plany zakończenie konfliktu z Turcją niż udział w "awanturze" węgierskiej przeciwko Habsburgom. Polski król nie chciał
bowiem angażować się w nowy konflikt przed zakończeniem wojny tureckiej.
Tymczasem Francuzi nie chcieli podejmować "awantury" bez czynnego
udziału króla, co ostatecznie zadecydowało o podjęciu mediacji
tatarskiej.
Momentem przełomowym w ówczesnych stosunkach polsko-tatarskich była
wiosna 1675 roku, gdy Selim Gerej wystosował 16 kwietnia pisma
adresowane do Jana III i Stanisława Jana Jabłonowskiego, ważnej postaci
obozu królewskiego i stronnictwa profrancuskiego w Rzeczypospolitej.
Zaproponował uzgodnienie sojuszu wojskowego przeciwko państwu
rosyjskiemu, a w celu podjęcia pertraktacji pokojowych - przysłanie
specjalnego posła do stolicy chanatu. Emisariusz chana Hussein bej
(Morawski) niebawem przybył do Warszawy i został dobrze przyjęty na
dworze królewskim, ale opór Jana III wzbudziła podstawa rozmów, jaką dla
Tatarów były warunki traktatu buczackiego z 1672 roku.
Odpowiedź polskiego władcy znamy z dwóch dokumentów spisanych w Złoczowie i datowanych 5 maja 1675 roku. Jednym z nich była oficjalna
instrukcja królewska, drugim instrukcja "prywatna", przeznaczone dla
wysłannika Jana III, podpułkownika dragonii Fryderyka von Grebena.
Pierwszy dokument zapowiadał przysłanie na rokowania specjalnych posłów,
ale także zawierał żądanie wypuszczenia z Krymu polskich dyplomatów i jeńców - mieszkańców miasta Pomorzany, traktując owe kwestie jako
warunek podjęcia pertraktacji pokojowych. Natomiast w drugiej instrukcji
Jan III polecił von Grebenowi zorientować się, czy Selim Gerej ma
plenipotencje sułtańskie do prowadzenia mediacji i zwrotu Kamieńca
Podolskiego oraz czy strona tatarska poważnie traktuje pertraktacje
wobec zbliżenia pomiędzy Warszawą i Moskwą.
Morawski i von Greben wyruszyli ze Złoczowa 7 maja i pod koniec miesiąca
dotarli do kosza Selima Gereja ulokowanego pod Starokonstantynowem.
Odpowiedź chana była dość kompromisowa: stał on wprawdzie na stanowisku
"buczackim", lecz zaproponował podjęcie pertraktacji przez posła, a nawet wstrzymanie najazdów tatarskich, dając tym samym dowód
"przyjaźni". List Selima Gereja nosił datę 31 maja, a posłowie oddali go
polskiemu monarsze 8 czerwca, gdy powrócili do Złoczowa.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki