Przedmowa
Książka, którą oddajemy w Państwa ręce, to dzieło wykraczające poza ramy typowej publikacji medycznej. Transplantacje: Dwadzieścia dróg poza homeostazę to nie tylko katalog szokujących procedur chirurgicznych - to przede wszystkim głęboko ludzka opowieść o desperacji, nadziei i niezwykłej zdolności pacjentów do przystosowania się do najbardziej nieprawdopodobnych okoliczności. Każdy z opisanych przypadków to odrębna historia życia, w której ból, cierpienie i utrata spotykają się z odwagą, humorem i niespotykaną determinacją, by za wszelką cenę pozostać sobą - nawet jeśli to "bycie sobą" oznacza mówienie pachwiną lub smakowanie światła językiem.
To, co uderza w tej książce najbardziej, to uniwersalność ludzkich zachowań, które przebijają się przez medyczny żargon i chirurgiczne szczegóły. Czy pacjentka z wyspami trzustkowymi pod powieką, która smakiem własnych łez kontroluje cukrzycę, różni się aż tak bardzo od każdego z nas, kto codziennie sprawdza ciśnienie mankietem? Czy pacjent z przeszczepionym sercem w kości udowej, które bije w rytmie jego kroków, nie przypomina każdego biegacza, który czuje, jak jego serce pracuje na najwyższych obrotach? Autorzy - z właściwym sobie wisielczym humorem - pokazują, że potrzeba kontroli nad własnym ciałem, lęk przed śmiercią, tęsknota za utraconymi zmysłami i radość z odzyskanej sprawności są wspólne wszystkim ludziom, niezależnie od tego, gdzie akurat znajduje się ich wątroba.
Szczególnie wzruszające są portrety pacjentów, którzy mimo ekstremalnych procedur zachowują poczucie godności i dystans do siebie. Kucharz, który po utracie języka smakuje potrawy przedramieniem, nie przestaje gotować - znajduje tylko nowy, bardziej niezwykły sposób na uprawianie swojej pasji. Śpiewak operowy, który po laryngektomii mówi odbytem, nie rezygnuje z muzyki - nagrywa płyty, choć akustyka kanału odbytu pozostawia wiele do życzenia. Aktorka, która po przeszczepie śledziony do piersi czuje smutek podczas karmienia synka, wykorzystuje ten smutek w swoich rolach tragicznych. W tych wszystkich historiach widać tę samą, głęboko ludzką potrzebę sensu, twórczości i łączności z innymi - nawet jeśli łączność ta odbywa się za pośrednictwem narządu umieszczonego w zupełnie nieprzeznaczonym do tego miejscu.
Książka ta jest także niezwykłym dokumentem naszej epoki - czasu, w którym medycyna przekroczyła granice wyobraźni, ale nie przekroczyła granic ludzkiej natury. Pacjenci opisani na tych stronach wciąż się zakochują, wciąż tęsknią, wciąż płaczą (czasem żółcią, czasem insuliną, czasem zwykłymi łzami wzruszenia). Wciąż boją się śmierci i cieszą z małych rzeczy - z łyka zupy, z dotyku bliskiej osoby, ze słonecznego promienia, który dla jednego z nich smakował jak wanilia. Ich historie uczą nas, że ciało jest tylko naczyniem, a to, co w nim najważniejsze - świadomość, pamięć, miłość - może przetrwać nawet najbardziej absurdalne przekształcenia.
Polecam tę lekturę nie tylko lekarzom i studentom medycyny, ale każdemu, kto chce zrozumieć, jak daleko może sięgnąć ludzka wola życia i jak bardzo elastyczny - i zarazem kruchy - jest nasz biologiczny gatunek. Po przeczytaniu tej książki inaczej spojrzycie na własne ciało. I być może - na własne szczęście.
Gaweł Grasica, redaktor prowadzący Warszawa, 2050