ANDROMACHA
(Andromaque)
1667
.
OSOBY
ANDROMACHA, wdowa po Hektorze, branka Pyrrusa
PYRRUS, syn Achillesa, król Epiru
ORESTES, syn Agamemnona
HERMIONA, córka Heleny, zaręczona z Pyrrusem
PYLADES, przyjaciel Orestesa
KLEONA, powiernica Hermiony
CEFIZA, powiernica Andromachy
FENIKS, wychowawca Achillesa, a potem Pyrrusa
Świta Orestesa
Rzecz dzieje się w Buthrot, mieście w Epirze,
w jednej z komnat pałacu Pyrrusa.
.
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
Orestes, Pylades
ORESTES
A więc znów jesteś, drogi Pyladesie!
To znak, że los odmienia swe oblicze
Na pogodniejsze. Bo czyż to nie łaska -
Szczęśliwy traf - że się tu spotykamy?
5
Kto by pomyślał, że właśnie w Epirze -
Tak smętnym dla mnie miejscu - znów cię ujrzę?[1]
Po ponad sześciu miesiącach rozłąki!
Akurat tutaj - na dworze Pyrrusa!
PYLADES
Niebu niech będą dzięki, że i mnie
10
Nie dane było powrócić do Grecji,
Odkąd straciliśmy ze sobą kontakt
Po tamtej burzy, która rozdzieliła
Nasze okręty - już tak bliskie brzegu.
Martwiłem się o ciebie. Cały czas.
15
Czyś przeżył, zacumował, zszedł na ląd;
Gdzie cię rzuciło, w jakich jesteś stronach;
Czy ci nie trzeba pomocy lub wsparcia;
A zwłaszcza czy nie wpadłeś znowu w szpony
Tej melancholii, która od tak dawna[2]
20
Trawi twą duszę i wiedzie ku śmierci.
Lecz skoro widzę cię oto ze świtą,
I to tak znaczną, ośmielam się sądzić,
Że nie sprowadza cię tu żal i smutek,
Lecz coś wzniosłego - i pomyślne wiatry.
ORESTES
25
Nie mogę tego niestety tak nazwać.
Przywiodła mnie tu miłość. Lecz niedobra.
Bo nieodwzajemniona. A więc nie wiem,
Co mnie tu czeka - czy życie, czy śmierć.
PYLADES
Aż tak poważnie traktujesz tę sprawę,
30
Żeś gotów jest poświęcić dla niej życie?
Domyślam się, rzecz jasna, o kim marzysz,
Nie bacząc na dotychczasowy zawód.[3]
Ale czy sądzisz, że tutaj, w Epirze,
Hermiona będzie dla ciebie łaskawsza,
35
Niż była w Sparcie? - Nie mówiąc już o tym,
Żeś postanowił, wzgardzony, z nią skończyć.
Jak to rozumieć?
ORESTES
Cóż, łudziłem się.
Nie wypominaj mi niekonsekwencji.
Wiesz, co to miłość. Jak bywa natrętna.
40
Tym bardziej że pamiętasz jej początki.
Jak Menelaos, wdzięczny Pyrrusowi
Za to, że pomścił jego pohańbienie,
Zmienił decyzję i swą jedynaczkę,
Mnie przeznaczoną, przyznał nagle jemu.
45
I jak mnie to dotknęło - jak cierpiałem:
Jak się włóczyłem po morzu w rozpaczy,
Myśląc o śmierci, przed którą mnie strzegłeś,
Abym jej sobie w porywie nie zadał.
Wreszcie, rozpamiętując w nieskończoność,
50
Jak to Hermiona w mig się obróciła
Ku Pyrrusowi, przemogłem cierpienie
I chciałem o niej czym prędzej zapomnieć.
Starania te nie były bezowocne.
Niedawną miłość zmieniałem w nienawiść.
55
Zamiast ubóstwiać - folgowałem złości;
Zamiast się czulić - miotałem przekleństwa.
I przysięgałem sobie, że już nigdy
Nie dam się uwieść tym zdradliwym wdziękom.
Uznałem w końcu, że przezwyciężyłem
60
Miłosny szał i, niby wyleczony,
Wracam do Grecji. A tam trwa akurat
Narada królów, zwołana z obawy,
Że grozi nam niechybnie krwawy odwet.[4]
Stawiam się na niej zaraz, licząc na to,
65
Że udział w wojnie przywróci mi męstwo
I ostatecznie zabije tę miłość.
Ale przewrotny los kpi sobie ze mnie,
Pchając znów w sidła, z których się wyrwałem.
Bo oto słyszę, że tym, kto najbardziej
70
Wystawia Grecję na niebezpieczeństwo,
Jest właśnie Pyrrus, bo na swoim dworze,
Wbrew przyrzeczeniu, dalej chowa wroga,
A mianowicie potomka Hektora[5] -
Dziedzica królewskiego rodu Troi.
75
Rzecz w tym, że Andromacha swego czasu
Ratując syna, zmyliła Odysa,
Wydając mu na śmierć nie swoje dziecko.[6]
Lecz to nie wszystko. Okazuje się,
Że Pyrrus chłodno traktuje Hermionę,
80
A serce ma dla innej. - Menelaos
Jakoby w to nie wierzy, lecz się martwi,
Że córka ciągle nie wychodzi za mąż.
Domyślasz się już pewnie, jak te wieści
Mogły podziałać na mnie. - Otóż to!
85
Wszystko odżyło. Chęć zemsty, tryumfu.
Ale najbardziej - niestłumiona miłość.
Sztuczna nienawiść w jednej chwili prysła.
Bo w głębi duszy nie przestałem kochać.
Dlatego też, gdy powstał plan działania,
90
Podjąłem się go spełnić. - Zobaczymy,
Czy uda mi się wywieźć stąd to dziecko,
Co tylu królom nie daje spokoju.
Choć wolałbym, rzecz jasna, gdyby los
Nie jego, lecz Hermionę dał mi porwać.
95
I stąd też, owładnięty tym marzeniem,
Gotowy jestem na wszelkie wyzwania.
Skoro nie dałem rady zwalczyć uczuć,
Zmierzam ku temu, co mi przeznaczone,
Jak ślepiec. - Kocham! Więc idę jej szukać.
100
Zdobędę ją i porwę. Albo zginę.
Powiedz mi zatem, co się tutaj dzieje.
Czego chce Pyrrus? Co zamierza zrobić?
Czy prawdą jest, że znudził się Hermioną?
I zechce mi ją dobrowolnie oddać?
PYLADES
105
Nie sądzę. Raczej wątpię. Nie licz na to.
Choć nie dlatego, że za nią szaleje.
Bo nie szaleje. Odwrócił się od niej
I kocha teraz wdowę po Hektorze.
Wprawdzie daremnie, bo jego uczucia
110
Ona odrzuca ze wzgardą i wstrętem;
Lecz on uparcie próbuje ją zmiękczyć
I wciąż nalega - prośbą albo groźbą.
Straszy, że w końcu zabije jej syna,
Kryje go przed nią, to znowu uwalnia.
115
A do Hermiony wraca rozdrażniony.
Niby ją wielbi, niby składa hołdy,
Lecz ona widzi, że to jest nieszczere,
Że pod tą maską kryje się oziębłość.
Dlatego wybacz, że ci nie odpowiem
120
Na twe pytanie. Po prostu nie umiem.
On może zgubić tę, którą dziś kocha,
I wziąć za żonę tę, której nie znosi.
ORESTES
A co Hermiona na to wszystko? Nic?
Nie burzy się na takie traktowanie?
PYLADES
125
Znosi to godnie. Przynajmniej na pozór.
Zdaje się gardzić zmiennością Pyrrusa,
Licząc zapewne, że prędzej czy później
Powróci do niej i dotrzyma słowa.
Lecz bywa również, że pęka w niej coś
130
I, opuszczona, płacze nad swym losem;
I chce wyjechać. A jednak zostaje.
A jednocześnie przyzywa twe imię.
ORESTES
Gdybym miał pewność, że tak właśnie jest,
Bez chwili zwłoki...
PYLADES
Najpierw spełnij misję.
135
Gdy spotkasz króla, powiedz mu, że Grecy
Traktują syna Hektora jak wroga
I chcą go wkrótce odbić jego matce.
Ta wieść w Pyrrusie zasieje niepokój
I tylko wzmocni jego miłość do niej.
140
Tak więc nalegaj, jak tylko potrafisz,
Choć nic to nie da... Lecz oto i on!
ORESTES
A ty się spotkaj z Hermioną i mów jej,
Żem tu przyjechał tylko dla niej. -
SCENA DRUGA
Pyrrus, Orestes, Feniks
ORESTES
Królu,
Nim ci przekażę posłanie od Greków,
145
Pozwól mi rzec, jak bardzo jestem dumny
Z tego, że właśnie mnie posłano tutaj
I oto mogę cieszyć swoje oczy
Twoją postacią - zdobywcy Ilionu,[7]
Nieodrodnego syna Achillesa.
150
Jak on Hektora, tak ty samą Troję
W proch powaliłeś. Nie mówiąc o innych
Twoich zasługach godnych twego ojca.
Stąd też zdziwienie i niepokój Greków,
Że do tej pory, z niewczesnej litości,
155
Chowasz u siebie spadkobiercę Troi,[8]
Który na pewno będzie chciał odwetu.
Wiesz, kim był Hektor. Wszyscy do tej pory
Na jego imię truchleją i bledną;
I w całej Grecji nie znajdziesz rodziny,
160
Która by swoich krzywd nie chciała pomścić
Na jego synu, i nie bała się,
Że ten któregoś dnia, skoro przeżyje,
Wpłynie do naszych portów i je spali,
Jak jego ojciec palił nam okręty.[9]
165
Jeśli więc mogę zwrócić ci uwagę,
Przestrzegam cię przed dalszym hodowaniem
Tej żmii na swej piersi, bo to błąd,
Za który prędzej czy później zapłacisz.
Lepiej uczynić zadość woli Greków,
170
A przy tym siebie uchronić przed zdradą,
I raz na zawsze pozbyć się mściciela,
Który inaczej będzie ci zagrażał.
PYRRUS
Obawy Greków są przesadne. Śmieszne.
Czyżby nie mieli poważniejszych trosk?
175
Sądziłem, że poselstwo takiej rangi
Przybywa w sprawie naprawdę doniosłej,
A nie z czymś takim. - Syn Agamemnona!...[10]
Przyjeżdża, aby ostrzec mnie przed dzieckiem,
Które jakoby śmiertelnie zagraża
180
Zwycięskiej Grecji i mnie osobiście!
I niby komu miałbym tego chłopca
Złożyć w ofierze? - Grecji? Z jakiej racji?
Należy do mnie. Czemu więc bym nie miał -
Jako jedyny! - rozporządzać nim
185
Wedle mej woli? - Pamiętasz z pewnością
Dzielenie łupów po zburzeniu Troi
I co kto wtedy wziął z wyroku losu.
Otóż mnie właśnie przypadła w udziale
Żona Hektora: Andromacha z synem,
190
Jak Odysowi - nieszczęsna Hekuba,
A twemu ojcu - płaczliwa Kasandra.[11]
Czy ja do tamtych branek miałem kiedyś
Jakieś roszczenia? Albo zastrzeżenia?
Mówisz, że Grecja boi się odwetu;
195
Że syn Hektora wskrzesi kiedyś Troję.
Dla mnie to mrzonki. Wydumane lęki.
Owszem, to miasto było kiedyś wielkie,
Być może nawet największe na Wschodzie;
Zbrojne i silne potężną załogą;
200
Lecz dzisiaj? - O czym tu w ogóle mówić!
Ruiny, zgliszcza, wszędzie ślady krwi,
A wioski wokół wymarłe i puste.
Co się zaś tyczy dziecka Andromachy,
To mam je pod nadzorem i pod kluczem.
205
Jak w tych warunkach Troja może powstać?
Przypuścić na nas atak i wziąć odwet?
I jeszcze jedno: skoro syn Hektora
To rzeczywiście potencjalny mściciel,
Dlaczego nie zabito go od razu -
210
Wtedy, rok temu, z Priamem i innymi?[12]
Tamta zwycięska noc, gdyśmy szaleli,
Mordując wszystkich, i starców, i dzieci -
W czym sam, jak wiesz, aż nadto brałem udział[13] -
To była pora na taką rozprawę.
215
Lecz dzisiaj, kiedy gniew mi dawno przeszedł,
Żyję statecznie i włada mną litość,
Jakże bym miał na zimno zabić dziecko?
Nie, nie. - Gdzie indziej szukajcie ofiary,
Jeśli wam mało po zagładzie Trojan.
220
Ja w każdym razie tę krew ich oszczędzę.
ORESTES
Pyrrusie, dobrze wiesz, że syn Hektora
Miał zginąć. A nie zginął tylko przez to,
Że się udało podstawić za niego
Innego chłopca. I to tamten zginął.[14]
225
Grecja nie ściga Trojan jako takich.
Grecja nie cierpi tylko krwi Hektora
I ją chce przelać za doznane krzywdy.
I wiedz, że przyjdzie do ciebie w tym celu,
Jeśli jej nie uprzedzisz.
PYRRUS
Niech przychodzi.
230
Niech szuka tu, w Epirze, drugiej Troi.
Niech w obłąkańczej obawie odwetu
Zrówna zwycięzców ze zwyciężonymi.
Nie po raz pierwszy w tak niewdzięczny sposób
Odpłaci memu ojcu za zasługi.
235
Najpierw skorzystał wskutek tego Hektor.[15]
Teraz skorzysta na tym jego syn.
ORESTES
A więc odmawiasz, jeżeli rozumiem.
PYRRUS
Nie po to zwyciężyłem, aby słuchać.
ORESTES
Może przekona cię jeszcze Hermiona,
240
Stając przed tobą w imieniu jej ojca...[16]
PYRRUS
To, że Hermiona jest mi bliska sercu,[17]
Nie znaczy jeszcze, że jestem wasalem
Menelaosa. - Stąd wierzę, że zdołam
Pogodzić miłość z moim stanowiskiem.
245
A teraz, jeśli masz chęć ją zobaczyć,
To bardzo proszę. Wiem, że wasze rody
Są spokrewnione. - A potem już bywaj,
Byś jak najszybciej dał Grekom odpowiedź.
SCENA TRZECIA
Pyrrus, Feniks
FENIKS
Posyłasz go do swojej narzeczonej?
PYRRUS
250
Podobno kochał ją kiedyś.
FENIKS
No właśnie!
A co, jeżeli znów ku niej zapłonie?
I tym sposobem również ją rozpali?
PYRRUS
Oby, Feniksie! Oby tak się stało!
Niech się kochają i płyną do Sparty!
255
Otwieram wszystkie porty. Droga wolna.
Nie masz pojęcia, jak by mi ulżyło!
FENIKS
Panie, co mówisz!
PYRRUS
Później ci wyjaśnię.
Idzie tu Andromacha.
SCENA CZWARTA
Pyrrus, Andromacha, Cefiza
PYRRUS
Czyżbyś do mnie?...
Mnie szukasz, pani?... Mogę mieć nadzieję...[18]
ANDROMACHA
260
Idę do mego syna - gdzie go trzymasz
I gdzie raz dziennie ten mój skarb jedyny,
Co mi pozostał po mężu i Troi,
Mogę widywać i się nim nacieszyć.
Dzisiaj go jeszcze nie brałam na ręce.
PYRRUS
265
Bardzo mi przykro, lecz strwożeni Grecy
Przysporzą ci niebawem większych zmartwień.
ANDROMACHA
Strwożeni Grecy! Wolno wiedzieć czym?
Czyżby ktoś z Troi jednak im się wymknął?
PYRRUS
Wciąż pamiętają wyczyny Hektora.
270
I drżą przed jego synem.
ANDROMACHA
Niesłychane!
Przed dzieckiem, które nawet jeszcze nie wie,[19]
Czyim potomkiem jest i czyim więźniem!
PYRRUS
A jednak Grecy pragną jego śmierci.
Sam syn Agamemnona do mnie przybył
275
Z takim żądaniem.
ANDROMACHA
I coś postanowił?
Ugiąłeś się przed tą haniebną wolą?
Bo im bynajmniej nie chodzi o odwet -
Że syn Hektora pomści kiedyś ojca.
Im chodzi tylko o to, by mi zabrać
280
Moją jedyną miłość i podporę,
Która zastąpi mi ojca i męża.
To z tego względu masz mnie go pozbawić.
PYRRUS
Nie trzeba było twoich łez i skargi,
Abym odmówił. Chociaż mi grozili.
285
Zresztą odmówiłbym nawet i wtedy,
Gdyby przybyli tu w tysiąc okrętów
I trzeba by im stawić zbrojny opór,
I przelać krew, jak niegdyś za Helenę.
Możesz być pewna, nie będę się wahał
290
Bronić twojego syna, nawet gdyby
Groziło mi to zburzeniem pałacu,
Spaleniem miasta i utratą życia.
Lecz skoro tak, czy mogę mieć nadzieję,
Że będziesz dla mnie choć trochę łaskawsza?
295
Że chociaż w tobie nie będę miał wroga?
Podaję rękę. Przyjmiesz moje serce?
ANDROMACHA
A Grecja, panie? A co na to Grecja?
Chcesz jej ujawnić tak poważną słabość?
Chcesz, by mówiono, że twoja szlachetność
300
To tylko skutek miłosnych zapałów?
Nie mówiąc o tym, jak ja, zniewolona,
Miałabym odwzajemnić ci uczucie?
Jak moje oczy, zgaszone z twej winy,
Miałyby nagle zalśnić na twój widok?
305
Nie, nie, Pyrrusie! To nie jest realne.
Natomiast, owszem, okazywać litość
Niewdzięcznej brance i oddać jej syna,
A nawet bronić jej, nie oczekując,
Że się odpłaci za to w jakiś sposób -
310
O, to jest godne syna Achillesa!
PYRRUS
Aż tak mnie nienawidzisz! W dalszym ciągu!
Czy to się nigdy nie zmieni? - To prawda,
Krzywdziłem was i przelewałem krew
Waszych rodaków na frygijskiej ziemi.[20]
315
Lecz odkąd co dzień spoglądam ci w oczy
I ciągle widzę w nich łzy i wyrzuty,
I wieczny smutek - płacę słoną cenę
Za moje czyny wtedy popełnione.
Cierpię, doprawdy, nie mniejsze katusze
320
Niż te, co swego czasu zadawałem.[21]
Tyle próśb, tyle błagań! I na próżno!
Ja wobec ciebie nie byłem tak srogi.
Pora już, pani, zażegnać tę wojnę.
Wspólni wrogowie powinni nas złączyć.
325
Daj mi choć cień nadziei. Powiedz słowo. -
Zwrócę ci syna. - Stanę mu się ojcem. -
Sam go nauczę, jak ma pomścić Troję. -
Za wyrządzone zło ukarzę Greków![22]
Mówię poważnie. Spójrz mi tylko w oczy.
330
Uwierz mi: Troja powstanie z popiołów.
A ja w jej murach, które odbuduję,
Twojego syna osadzę na tronie.
ANDROMACHA
Co mówisz, panie! O takim powrocie
Nawet nie marzę. - Owszem, kiedyś śniłam.
335
Gdy jego ojciec żył. Ale nie teraz.
Zresztą sam chyba nie wierzysz w te słowa.
Liczę na łaskę o wiele skromniejszą.
Wystarczy mi wygnanie. Gdzieś daleko -
Od Greków i od ciebie - gdzie bym mogła
340
Czuwać nad synem i płakać po mężu.
Ta twoja miłość do mnie wzmaga tylko
Nienawiść do nas. - Wracaj do Hermiony!
PYRRUS
Jak ty mnie nie rozumiesz! Jak mnie dręczysz!
Jak mam ją kochać, kiedy kocham ciebie?
345
Wiem, że ma obiecany tron królowej.
Że przyjechała tutaj, aby władać,
A ty, przeciwnie, aby być poddaną.
Że wasze losy są skrajnie odmienne.
Ale co z tego? - Starałem się o nią?
350
A zresztą, czy nie widać gołym okiem,
Która z was błyszczy na dworze jak gwiazda?
Że to ty tutaj wiedziesz prym, nie ona?
O, wiem, jak bardzo byłaby szczęśliwa,
Gdybym choć raz okazał jej serdeczność!
ANDROMACHA
355
Czemu więc skąpisz jej tego? Czy ona
Ma jakiś żal do ciebie lub urazę?
Czy chce być wierna prochom swego męża,
Który w dodatku był kimś wyjątkowym?
Że ojciec twój uzyskał wieczną sławę
360
Dopiero wtedy, gdy zadał mu śmierć?[23]
Że wcześniej takim mirem się nie szczycił.
Obydwaj zresztą staliście się znani
Głównie przez moje łzy.
PYRRUS
A zatem - dobrze.
Wykreślam cię z pamięci i odpycham.
365
Moje uczucia są nazbyt gwałtowne,
By mogły się przerodzić w obojętność.
Mogę cię albo bezgranicznie wielbić,
Albo - wiedz o tym - wściekle nienawidzić.
I nic się przed tym gniewem nie uchowa.
370
Za wzgardę matki zapłaci jej syn.
Oddam go Grecji, skoro tego żąda.
Nie będę się narażał dla...
ANDROMACHA
Więc zginie.
Na swą obronę nie ma nic prócz mnie -
Prócz moich łez - i swojej niewinności.
375
Ale ta śmierć przyspieszy bez wątpienia
Kres moich cierpień. Ponieważ bez niego
Nie będę miała już żadnego celu,
Aby żyć dłużej. Pójdę jego śladem
Spotkać się z mężem. I tak, dzięki tobie,
380
Znowu będziemy razem...
PYRRUS
Dosyć! Idź już -
Spotkać się z synem. Może, gdy go ujrzysz
I ucałujesz, stracisz tę zawziętość.
Myśl w każdym razie, jak go uratować.
Przyjdę, by się dowiedzieć, co wybrałaś.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki