Prolog
Prolog
Pewnego razu,
mniej więcej dziesięć lat temu, w pokoju chłopca o imieniu Andy...
Niebo za oknem rozświetliła błyskawica, a po chwili przetoczył się
potężny grzmot. Zabawkowa kowbojka Jessie i jej koń Mustang przyglądali
się szalejącej burzy z parapetu okna.
- Ja cię! - zawołała Jessie. - Leje jak z cebra! Mam nadzieję, że
wszyscy wrócą bezpiecznie...
Wszystkie zabawki wstrzymały oddech, gdy w korytarzu rozległ się odgłos
pospiesznych kroków.
- Uwaga! - syknął Hamm, świnka-skarbonka. - Andy idzie!
Zabawki znieruchomiały w momencie, gdy do pokoju wpadł pełen energii
ośmioletni Andy. Był przemoczony do suchej nitki, ale na jego buzi
malował się promienny uśmiech. Chłopiec rzucił naręcze mokrych zabawek
na łóżko i popędził na obiad.
Ledwo opuścił pokój, szeryf Chudy wyrwał się z trybu zabawki, zeskoczył
z łóżka i podbiegł do okna. Zmrużył oczy i przeczesał wzrokiem ogródek.
- Widzisz go? - spytał Buzz Astral, figurka strażnika kosmosu, który
dołączył do niego na parapecie.
- Nie - odpowiedział Chudy.
- No to ma przechlapane - stwierdził Cienki, zwieszając smutno swój
sprężynowy brzuch.
- Przepadł na wieki! - jęknął dinozaur Rex i w rozpaczy zamachał
krótkimi łapkami. - Na wieki wieków!
Chudy zeskoczył na podłogę i zaczął wydawać polecenia.
- Jessie, Buzz, Cienki. Do pokoju Molly. Reszta niech zostanie tam,
gdzie jest.
Chudy wyjrzał przez uchylone drzwi i popędził korytarzem. Zajrzał do
pokoju Molly i uśmiechnął się na widok Bou, porcelanowej laleczki, która
stała obok swoich owieczek na podstawce lampki nocnej. Bou należała do
Molly, młodszej siostry Andy'ego, ale przyjaźniła się z Chudym i resztą
zabawek z pokoju chłopca.
Wycięte kształty w wirującym kloszu lampki nocnej pasterki rzucały na
ściany pokoju plamy światła w kształcie gwiazdek.
Chudy zaczął wdrapywać się na stolik Bou, która od razu odgadła, że coś
się święci. Jednym zwinnym ruchem pasterską laską pomogła mu się znaleźć
na szczycie.
- Sytuacja? - spytała.
- Zagubiona zabawka - odpowiedział Chudy. - Boczny ogród.
- Baca, Maca, Onuca - zwróciła się Bou do swoich owieczek. - Podnieście
żaluzję.
Owce bez zwłoki chwyciły w pyski sznurek od żaluzji i zeskoczyły ze
stolika, ciągnąc go ze sobą. Żaluzja poderwała się do góry.
Chudy, Bou, Jessie i Buzz wyjrzeli przez okno. W szybę dalej bębnił
deszcz, przez który trudno było cokolwiek dostrzec. Ale w końcu mignął
im jakiś kolorowy kształt. Mały samochodzik na baterie - Sterowany -
utknął w strudze błotnistej wody, która pędziła w stronę czarnej dziury
odpływu ziejącej na końcu podjazdu. Sterowany z całych sił kręcił
kółkami, próbując się uratować, ale z każdą chwilą coraz bardziej się
zanurzał.
Bou i Chudy wymienili szybkie spojrzenia, obmyślając plan akcji. Znali
się tak dobrze, że potrafili porozumiewać się bez słów.
W tym samym momencie odwrócili się do reszty i zawołali:
- Operacja "Wyciąg"!
Wspólnie podrzucili Jessie wysoko w powietrze, żeby mogła odblokować
okno. Potem Bou otworzyła je swoją laską.
Razem z Chudym wychylili się znad gzymsu i spojrzeli na walczący z nurtem samochodzik. Bou odwróciła się do Chudego i z czułością
wyprostowała mu kapelusz. Kowboj wziął głęboki oddech, uśmiechnął się i wskoczył na grzbiet Cienkiego. Buzz i Jessie przytrzymali zadek
Cienkiego, podczas gdy Chudy wziął rozbieg i wyskoczył przez okno na
jego przedniej części.
Chudy opuścił się wzdłuż ściany domu atakowanej przez siekący deszcz i wkrótce dotarł na ziemię. Szybko spostrzegł Sterowanego szamoczącego się
w odpływie.
Samochodzik przebierał kółkami w błocie, wyciągając się w stronę
Chudego, ale rozpędzona woda spychała go coraz dalej. Kowboj naciągnął
Cienkiego najdalej, ale nie był w stanie dosięgnąć autka.
- Sprężyna mi się skończyła! - zawołał Cienki.
Bou przyglądała się z okna, jak Chudy chwyta jedną z łap Cienkiego i wyciąga się nieco dalej. Ale nawet to nie pomogło.
Chudy zaczepił plastikowym kółkiem swojego sznurka głosowego o łapę
Cienkiego i rzucił się jeszcze odrobinę do przodu, ale nadal nie mógł
dosięgnąć autka.
Zerknął do tyłu i zobaczył, jak Bou wyciąga swoją laskę pasterską,
której uczepił się cały rząd chwytnych małpek. Małpki złapały się laski,
a z drugiej strony chwyciły ogon Cienkiego, wydłużając ich zasięg. Tego
potrzebował Chudy. Wykonał potężny skok i pochwycił Sterowanego!
Gdy miał pewność, że autko mu się nie wyślizgnie, dał pozostałym
zabawkom sygnał do ciągnięcia. Ale ledwo unieśli się na sprężynie, na
podjazd Andy'ego wjechał jakiś samochód. Zabawki robiły, co w ich mocy,
ale nie były wystarczająco szybkie. Buzz i reszta przyjaciół wciągnęli
wyczerpane autko do pokoju i - TRACH! - okno się zatrzasnęło, zanim
Chudy i przednia połowa Cienkiego zdołali dostać się do środka.
Chudy wdrapał się na gzyms i zajrzał przez okno. W pokoju mama Andy'ego
i Molly rozmawiały z mężczyzną z samochodu.
- Tak się cieszę, że ta stara lampa trafi gdzieś, gdzie jeszcze się
przyda - powiedziała.
Szeryf z przerażeniem patrzył, jak mama wkłada Bou, jej lampę i owieczki
do kartonowego pudełka i podaje je mężczyźnie. Nieznajomy podziękował
jej i odwrócił się do Molly.
- Jesteś pewna, że nie będziesz za nią tęsknić? - spytał.
- Nie, i tak już jej nie lubię - odparła Molly bez cienia wahania.
Po chwili cała trójka opuściła pokój, a zabawki popędziły do okna, żeby
wciągnąć Chudego i Cienkiego do środka.
- Zaraz, gdzie Chudy? - spytał Buzz.
Kowboj gdzieś zniknął.
Tymczasem na podjeździe mężczyzna odstawił pudło przy bagażniku
samochodu i zaczął oklepywać kieszenie w poszukiwaniu kluczyków. Gdy ich
nie znalazł, jęknął i pobiegł z powrotem do domu, osłaniając twarz przed
deszczem.
Ledwo zniknął, pudełko drgnęło i wjechało pod samochód. Chudy zajrzał do
środka i w blasku błyskawicy ujrzał Bou pocieszającą swoje owieczki.
- Szybko! - zawołał. - Schowamy się w krzakach, zanim wróci...
- Chudy, już dobrze - powiedziała Bou ze spokojem.
- Co? Nie! Nie, nie. Nie możesz pojechać. Dla Andy'ego będzie najlepiej,
jeśli...
- Chudy, nie jestem zabawką Andy'ego - odparła Bou. Rozległ się dźwięk
otwieranych drzwi. Zostało im niewiele czasu. - Wiesz... - dodała,
wpatrując się w niego badawczo - dzieci wiecznie gubią zabawki. Czasem
zostawiają je w ogrodzie... a czasem wkładają do złego pudełka. -
Pasterka się uśmiechnęła, jakby na coś liczyła.
Chudy zrozumiał: miała nadzieję, że do niej dołączy.
- A to pudełko trafi w inne ręce... - powiedział, rozważając jej pomysł.
Bezwiednie zacisnął dłonie na krawędzi kartonu.
Ale nagle z zamyślenia wyrwał go głos Andy'ego.
- Mamo, gdzie jest Chudy? - spytał zaniepokojony chłopiec. Zabawki
patrzyły, jak wybiega na dwór. - Nigdzie nie mogę go znaleźć!
Chudy powoli puścił pudełko. Nie mógł opuścić Andy'ego. Wiedział, ile
dla niego znaczy, jak bardzo chłopiec go potrzebuje. Bou zrobiło się
smutno, ale dobrze rozumiała, dlaczego Chudy musiał zostać. Wyciągnęła
rękę i po raz ostatni poprawiła szeryfowi kapelusz. Otarłszy kroplę
deszczu z jego policzka, uśmiechnęła się i usiadła obok swoich owieczek.
Kilka chwil później mężczyzna ponownie się zjawił. Samochód opuścił
podjazd, odsłaniając Chudego leżącego nieruchomo w trybie zabawki.
Kowboj patrzył za oddalającymi się światłami auta, dopóki nie zniknęły w mroku burzliwej nocy.
W tym momencie dostrzegł go Andy i z westchnieniem ulgi wybiegł na
deszcz.
- Tu jesteś! - zawołał, podnosząc go z ziemi. - Mamo, znalazłem!
Mama zagoniła go do środka, kręcąc głową ze śmiechem, i zamknęła drzwi.
Zabawki Andy'ego uwielbiały życie w jego pokoju. Chłopiec był radosny i miał bujną wyobraźnię, dzięki czemu nie brakowało mu pomysłów na zabawy.
Chudy był jego ulubieńcem, co czyniło z niego przywódcę całej paczki.
Andy prawie się z nim nie rozstawał.
Lecz Andy w końcu dorósł i postanowił przekazać swoje zabawki komuś
innemu. Bonnie, wesoła dziewczynka z sąsiedztwa, bardzo przypominała mu
jego samego z lat dzieciństwa. Wiedział, że komuś takiemu jego zabawki
będą mogły sprawić jeszcze wiele radości.
Kiedy Andy wręczył Bonnie Chudego, dziewczynka mocno przytuliła szeryfa.
- Mój własny kowboj! - ucieszyła się. Zaczęła biegać w kółko po ogródku,
unosząc Chudego wysoko, zupełnie tak, jak robił to Andy. Pociągnęła jego
sznurek i zaśmiała się, gdy odpowiedział mechanicznym głosem: "Jesteś
moim najlepszym zastępcą!".
Andy miał rację - Bonnie była idealnym dzieckiem dla jego zabawek.
Zapisała swoje imię na spodzie buta Chudego i od tej chwili szeryf był
pewien, że zabawki znalazły się w dobrych rękach. Jednak z biegiem czasu
Bonnie podczas zabawy coraz rzadziej sięgała po Chudego. Wkrótce kowboj
zaczął przyglądać się jej z boku.
Rozdział 1
1
Zabawki Bonnie tkwiły ściśnięte w jej
szafie, czekając na kolejną zabawę.
- Duszno się tu robi - stwierdziła Trixie, zabawkowy dinozaur.
- Gdzie moje ucho? - odezwał się Pan Bulwa.
- Au! Ej, przestań się rozpychać! - zawołał Begonia, pluszowy
jednorożec.
- Sorki - mruknęła Trixie. - To mój róg.
Dolly, przywódczyni zabawek Bonnie, stanęła na stercie gier planszowych.
- Słuchajcie wszyscy. Chyba wam już mówiłam: kiedy mama sprząta w pokoju
w pośpiechu tak jak dziś, my lądujemy w szafie. Przyzwyczajcie się w końcu.
Chudy przechadzał się wśród swoich przyjaciół, upewniając się, że dobrze
się czują.
Jessie dyszała ze strachu. Pobyt w ciemnej, ciasnej szafie wyraźnie jej
nie służył.
- Oddychaj głęboko, Jessie - powiedział Chudy, próbując ją uspokoić. -
Oddychaj głęboko.
Minął Cienkiego, który z głośnym szczękiem stukał ogonem w swoją
metalową sprężynkę.
- Spokojnie, Cienki. Siad. Dobry piesek.
Do Chudego podeszła Dolly.
- Szeryfie, czy powinnam się martwić?
- Ależ nie, absolutnie nie - odparł Chudy. - Moja brygada to weterani.
Poradzą sobie.
- Dobrze. Spróbuj utrzymać spokój, dopóki nie dostaniemy wieści.
Chudy zasalutował.
- Tak jest! - powiedział, po czym poszedł do kąta i zaczął krążyć w tę i we w tę.
Buzz przyglądał mu się z niepokojem.
- Jak się zapatrujesz na... dzisiaj? - spytał.
- Hm? A dobrze, dobrze - odparł Chudy. - Tak... dobrze. Dobrze się
zapatruję.
Buzz zmarszczył czoło, próbując wyczytać prawdziwy nastrój przyjaciela z jego miny. Widział, że szeryf bardzo się martwi czasem zabawy, ale ten
nie miał ochoty o tym porozmawiać.
- No to... dobrze - powiedział w końcu Buzz.
Dolly wyjrzała przez szpary w drzwiach szafy i popatrzyła na zabawkę
zwisającą z gałki do drzwi pokoju.
Zabawka potrząsnęła nogami, w których zadźwięczały małe dzwoneczki -
sygnał, że nadchodzi Bonnie.
Dolly się odwróciła i przekazała wieść reszcie.
- No to akcja! Bonnie skończyła śniadanie. Za moment tu będzie!
- Słyszycie, kochani? - zwrócił się Chudy do swojej drużyny. - Nadchodzi
wielka chwila. Sprężyny nakręcone? Baterie czyste? Stawy odblokowane?
- Dzięki, Chudy. Przejmę sprawę - wtrąciła się Dolly, żeby przypomnieć
mu, kto tu dowodzi.
- A no tak, wybacz - zreflektował się Chudy. Tak długo był przywódcą
zabawek Andy'ego, że przywykł do wydawania poleceń. Wciąż zapominał, że
teraz sam był szeregową zabawką.
Zabawki ucichły, gdy w korytarzu rozległ się tupot pospiesznych
kroczków. Nagle drzwi szafy stanęły otworem, a Bonnie wrzasnęła:
- Miasteczko się budzi!
Chwyciła zabawki i porozstawiała je, budując zabawkowe miasto.
- Burmistrzyni! - powiedziała, podnosząc Dolly. - Bankier! - dodała,
biorąc Hamma. - Sprzedawca lodów! - Chwyciła Cienkiego. -
Kapeluszniczka. - Wyciągnęła Trixie. - Listonosz - powiedziała o Buzzie.
- No i szeryf! - Bonnie poderwała Chudego, ale nie wyciągnęła go z szafy. Odpięła tylko odznakę z jego kamizelki i znów rzuciła go na
podłogę. - No to pa! - Bonnie znów zamknęła drzwi szafy i zaczęła się
bawić na podłodze.
Chudy przyglądał się jej przez szpary w drzwiach. Bonnie umieściła
odznakę Chudego na koszuli Jessie i podniosła ją wysoko.
- Iii-ha! Szeryfka Jessie! - zawołała. - Wio, Mustangu!
Chudy rozejrzał się po szafie. Uświadomił sobie, że nie jest w niej sam.
Obok leżało kilka niemowlęcych zabawek, które przyglądały mu się z politowaniem. Kowboj zignorował ich smutne miny i wyciągnął talię kart,
aby zająć sobie czymś czas. Zabawki przysunęły się bliżej drzwi, żeby
przez szpary popatrzeć, jak Bonnie bawi się z ich kolegami w sklep z kapeluszami.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki