Strach przed kazirodztwem
Strach
przed kazirodztwem
Człowiek pierwotny jest nam znany dzięki etapom rozwoju, przez które
przeszedł, to znaczy z materialnych pozostałości działań ludzkich, które
po sobie pozostawił, dzięki naszej znajomości jego sztuki, religii oraz
stosunku do natury, które odziedziczyliśmy bezpośrednio lub przejęliśmy
za pośrednictwem legend, mitów i podań. Pozostałości sposobów myślenia
człowieka pierwotnego przetrwały też w naszych własnych zachowaniach i zwyczajach. Co paradoksalne, do pewnego stopnia nadal jest on nam
współczesny: istnieją ludzie, których nadal uważamy za bardziej
spokrewnionych z człowiekiem pierwotnym niż z nami i widzimy w nich
potomków w linii prostej człowieka z czasów prehistorycznych. W ten
potoczny sposób rozpoznajemy tak zwane plemiona dzikie i półdzikie, a ich życie psychiczne budzi w nas szczególne zainteresowanie, możemy
bowiem rozpoznać w ich stylu życia świetnie zachowany wczesny etap
rozwoju Homo sapiens.
Jeśli przyjmiemy to założenie za słuszne, porównanie "psychologii
plemion pierwotnych" zgodnie z pojęciami etnologicznymi, z psychiką
neurotyków, jaką badamy za pomocą psychoanalizy, ujawni nam wiele
punktów zgodności pomiędzy nimi i rzuci nowe światło na tematy, które są
przy obecnym stanie wiedzy bardziej lub mniej znane.
Z wielu powodów wybrałem do tego porównania plemiona, które etnografowie
uznali za najbardziej zacofane i biedne: tubylców najmłodszego
kontynentu, czyli Australii, której fauna wciąż pozostaje wyjątkowo
archaiczna, i posiada wiele aspektów endemicznych.
Australijscy Aborygeni są uważani za osobliwą rasę, która nie wykazuje
ani fizycznego, ani werbalnego pokrewieństwa z sąsiadami: plemionami
melanezyjskimi, polinezyjskimi i malajskimi. Nie stawiają domów, czy
nawet szałasów; nie uprawiają ziemi ani nie posiadają żadnych zwierząt
domowych z wyjątkiem psów; nie przyswoili sobie nawet sztuki
garncarstwa. Odżywiają się wyłącznie mięsem wszelkiego rodzaju zwierząt,
które zabijają podczas polowań, oraz korzeniami, które wykopują.
Instytucja królów czy wodzów nie jest im nieznana, a wszelkie sprawy
wspólnoty są rozstrzygane przez dorosłych mężczyzn w trakcie
zgromadzenia. Należy wątpić, czy znają jakiekolwiek formy religii w postaci choćby kultu istot wyższych. Plemiona żyjące w głębi lądu, które
z powodu braku wody muszą zmagać się z największymi problemami, wydają
się być pod każdym względem bardziej prymitywne niż te, które
zamieszkują wybrzeża.
Z pewnością nie spodziewalibyśmy się, że ci biedni, pozbawieni odzieży
kanibale będą zgodnie z naszymi ideami zachowywać się moralnie (z naszego punktu widzenia) w kwestii zachowań seksualnych lub że narzucą
jakąś formę ograniczeń swoim seksualnym popędom. A jednak docierają do
nas informacje, że Aborygeni uważają za swój obowiązek zachowywanie
najdokładniejszej troski i największego rygoru w wystrzeganiu się
kazirodczych stosunków seksualnych, a nawet wydaje się, że cała ich
organizacja społeczna służy temu celowi lub jest związana z jego
przestrzeganiem.
Wśród Aborygenów totemizm zastępuje wszystkie znane nam instytucje
religijne i społeczne. Plemiona zamieszkujące Australię dzielą się na
mniejsze rody lub klany, z których każdy przyjmuje nazwę odnoszącą się
do czczonego totemu. Czym jest totem? Zazwyczaj jest to zwierzę, albo
jadalne i nieszkodliwe, albo niebezpieczne i wzbudzające strach.
Rzadziej spotyka się totem jako uosobienie rośliny lub sił natury
(deszcz, woda), które pozostają w szczególnym związku z całym klanem.
Totem jest przede wszystkim plemiennym przodkiem rodu lub klanu, a także
jego duchem opiekuńczym i obrońcą. Potrafi przewidzieć przyszłość, i choć z założenia jest niebezpieczny, totem zna i nie krzywdzi swoich
"potomków". Członkowie wspólnoty mają zatem święty obowiązek, aby nie
zabijać (niszczyć) swojego totemu, powstrzymywać się od jedzenia jego
mięsa lub czerpania jakiejkolwiek innej przyjemności z niego płynącej.
Każde naruszenie tych zakazów jest surowo karane.
Charakter totemu jest właściwy nie tylko konkretnemu zwierzęciu, ale
wszystkim członkom jego gatunku. Od czasu do czasu odbywają się święta,
podczas których członkowie klanu przedstawiają lub naśladują w ceremonialnych tańcach ruchy i charakterystyczne cechy czczonych
totemów.
Totem jest dziedziczony po kądzieli lub po mieczu (dziedziczenie po
matce zapewne było pierwsze i dopiero później został wyparte przez
dziedziczenie po ojcu). Przywiązanie do totemu jest podstawą wszystkich
społecznych zachowań Aborygena: z jednej strony wykracza poza stosunki
plemienne, z drugiej jest silniejsze niż więzy rodzinne.
Totem nie ogranicza się do konkretnego miejsca lub miejscowości, zaś
członkowie wspólnoty totemicznej mogą żyć oddzielnie i w przyjaznych
stosunkach z czcicielami innych totemów.
Przyszedł wreszcie moment, by rozważyć unikatowość systemu totemicznego,
istotną z punktu widzenia psychoanalizy. Niemal wszędzie tam, gdzie
czczony jest konkretny totem, obowiązuje również prawo, wedle którego
członkom tej samej wspólnoty totemicznej nie wolno utrzymywać ze sobą
stosunków seksualnych - nie mogą też zawierać małżeństw. Chodzi tu więc
o egzogamię, która jest powiązana z totemem.
Ten ściśle przestrzegany zakaz ma kilka niezwykłych cech. W naszej
wiedzy na temat koncepcji totemu lub z któregokolwiek z jego atrybutów
nie znajdujemy żadnych informacji o jego pochodzenia, nie wiemy więc,
jak doszło do jego inkorporacji w system totemiczny. Nic dziwnego zatem,
że niektórzy badacze zakładają, że pierwotnie egzogamia - zarówno co do
swego pochodzenia, jak i znaczenia - nie miała nic wspólnego z totemizmem, lecz że została do niego zaimplementowana w pewnym momencie
bez głębszego związku, w sytuacji kiedy konieczne okazały się
ograniczenia w zawieraniu małżeństw. Jakkolwiek była tego przyczyna,
związek totemizmu oraz egzogamii istnieje i pozostaje bardzo silny.
Pochylmy się nad znaczeniem tego zakazu:
a) Złamanie zakazu nie jest pozostawione, by tak rzec, rutynowemu
ukaraniu, jak ma to miejsce w przypadku innych naruszeń zakazów
związanych z totemem, ale zostaje bardzo spontanicznie i zawzięcie
wyegzekwowane przez całe plemię, tak jakby chodziło o odparcie
niebezpieczeństwa zagrażającego całej społeczności lub zmycie z niej
winy, która ciąży na wszystkich. Kilka zdań z książki Totemism and
Exogamy Frazera2 pokazuje, jak poważnie takie wykroczenia są
traktowane przez "dzikusów", którzy według naszych standardów są
zupełnie nieobyczajni.
"W Australii standardową karą za stosunek seksualny z osobą z zakazanego
klanu jest śmierć. Nie ma znaczenia, czy kobieta należy do tej samej
grupy lokalnej, czy też została schwytana podczas wojny przez inne
plemię; mężczyzna z zakazanego klanu, który wykorzysta ją jako swoją
żonę, będzie ścigany i zostanie zabity przez członków swojego klanu.
Podobnie dzieje się z kobietą, chociaż w niektórych przypadkach, jeśli
uda jej się uniknąć schwytania przez pewien czas, kara może zostać
złagodzona. W plemieniu Ta-ta-thi w Nowej Południowej Walii, w rzadkich
przypadkach, mężczyzna zostaje zabity, ale kobieta jest tylko bita lub
raniona dzidą, lub jedno i drugie, prawie na śmierć. Powodem, dla
którego nie jest zabijana, jest założenie, że prawdopodobnie została do
przestępstwa zmuszona. Nawet w przypadku przelotnego romansu zakazy
klanowe są ściśle przestrzegane; wszelkie naruszenia tych zakazów
oceniane są z najwyższą surowością i karane śmiercią"
b) Ponieważ równie surowa kara jest wymierzana za przelotne romanse,
które nie skończyły się ciążą, rozpatrywanie innych motywów, być może
natury praktycznej, staje się mało prawdopodobne.
c) Ponieważ poprzez zawarcie małżeństwa nie można zmienić totemu (jest
dziedziczny) skutki zakazu, na przykład w przypadku dziedziczenia po
kądzieli, są trudno dostrzegalne. Jeśli na przykład mężczyzna należy do
klanu Kangura i poślubi kobietę z klanu Emu, wszystkie dzieci, zarówno
chłopcy, jak i dziewczynki, będą należeć do wspólnoty Emu. Zgodnie z prawem totemicznym, dla syna z tego małżeństwa kazirodcze stosunki z matką i siostrami, które są Emu, podobnie jak on, są surowo zakazane.
d) Musimy zdać sobie sprawę, że egzogamia związana z totemem ma na celu
coś więcej niż zapobieganie kazirodztwu z matką lub siostrami. Ta
egzogamia uniemożliwia również mężczyźnie utrzymywanie związku
seksualnego ze wszystkimi kobietami z jego własnej grupy, a zatem z wieloma kobietami, które nie są z nim spokrewnione, traktując wszystkie
te kobiety jak bliskich krewnych. Psychologiczne uzasadnienie tego
niezwykłego ograniczenia, które znacznie większym stopniu przewyższa
zakazy obowiązujące rasy cywilizowane, nie jest na pierwszy rzut oka
oczywiste. Istotne jest przede wszystkim tylko to, że rola totemu
(zwierzęcia) jako przodka wspólnoty jest traktowana bardzo poważnie.
Wszyscy wywodzący się z tego samego totemu są spokrewnieni; to znaczy
pochodzą z jednej rodziny; w tej rodzinie najbardziej nawet odległe
stopnie pokrewieństwa uniemożliwiają utrzymywanie kontaktów seksualnych.
W ten sposób "dzicy" ujawniają niezwykle wysoki stopień strachu przed
kazirodztwem lub wrażliwości na kazirodztwo, połączony z niezwykłym
procesem, polegającym na zastępowaniu pokrewieństwa opartego na
związkach krwi pokrewieństwem totemicznym. Nie wolno nam jednak
przeceniać tej sprzecznością i pamiętajmy, że totemiczne zakazy obejmują
prawdziwe kazirodztwo jako szczególny przypadek.
W jaki sposób doszło do zastąpienia rzeczywistej rodziny grupą
totemiczną, pozostaje zagadką, której rozwiązanie jest prawdopodobnie
związane z wyjaśnieniem znaczenia samego totemu. Oczywiście należy
pamiętać, że przy pewnej swobodzie obcowania płciowego, wykraczającej
poza granice małżeństwa, pokrewieństwo, a wraz z nim także zapobieganie
kazirodztwu, staje się tak niepewne, że konieczne wydaje się znalezienie
innej podstawy tego zakazu. Dlatego należy zauważyć, że zwyczaje
Aborygenów uznają warunki społeczne i uroczystości, podczas których
czasowo nie obowiązuje wyłączne prawo małżeńskie mężczyzny do kobiety.
W tym kontekście zwyczaje językowe tych plemion, jak również większości
plemion totemicznych, ujawniają osobliwość, która niewątpliwie jest dla
nas istotna. Określenia stosunku, którymi się posługują, uwzględniają
bowiem nie stosunek między dwiema jednostkami, ale między jednostką a grupą. Należą one, zgodnie z wyrażeniem L.H. Morgana3, do
systemu "klasyfikującego". Oznacza to, że męski członek plemienia nazywa
"ojcem" nie tylko swojego biologicznego ojca, ale także każdego
mężczyznę, który zgodnie z przepisami wspólnoty mógł poślubić jego matkę
i tym samym zostać jego ojcem, zaś "matką" nazywa nie tylko kobietę,
która go urodziła, ale także każdą kobietę, która mogłaby zostać jego
matką bez naruszania praw plemiennych. W konsekwencji "braćmi" i "siostrami" nazywa nie tylko innych potomków swoich rodziców, lecz także
dzieci wszystkich osób, które mogłyby być jego rodzicami. Nazwy rodzajów
pokrewieństwa, którym posługują się Aborygeni, niekoniecznie wskazują na
faktyczne pokrewieństwo między nimi i określają bardziej relacje
społeczne niż fizyczne. Odległe echo tego systemu klasyfikacji można
odnaleźć w naszym sposobie wychowywania, kiedy dziecko jest zachęcane,
by zwracało się do przyjaciół rodziców per "wujek" lub "ciocia", albo w sensie przenośnym, kiedy mówimy o "Siostrach w Chrystusie".
Wyjaśnienie tego zwyczaju językowego, który wydaje się nam tak dziwny,
jest proste, jeśli spojrzy się na niego jako na pozostałość i istotę
instytucji małżeńskich, które wielebny L. Fison4 nazwał
"małżeństwami grupowymi", charakteryzującymi się pewną liczbą mężczyzn
wykonujących czynności małżeńskie z wieloma kobietami. Dzieci z tego
grupowego małżeństwa słusznie uważałyby się wtedy za braci i siostry,
chociaż nie zrodziły się z tej samej matki, i uważałyby wszystkich
mężczyzn z grupy za swoich ojców. Chociaż wielu autorów, jak na przykład
B. Westermarck5 w swojej Historii małżeństw ludzkich,
sprzeciwia się wnioskom, które inni wyciągnęli z istnienia nazw
związanych z powiązaniami grupowymi, czołowi znawcy australijskich
dzikich plemion są zgodni, że nazwy pokrewieństwa klasyfikacyjnego
należy uznać za przeżytki z okresu małżeństw grupowych. A według
Spencera i Gillena można mówić o pewnej formie małżeństwa grupowego,
która nadal istnieje wśród plemion Urabunna i Dieri. Małżeństwa grupowe
poprzedzały zatem małżeństwa indywidualne wśród tych plemion i nie
zniknęły bez pozostawienia wyraźnych śladów w ich językach i obyczajach.
Ale jeśli założymy, że to indywidualne małżeństwa zostały zastąpione
grupowymi, możemy bez trudu zrozumieć nadgorliwość w unikania
kazirodztwa, które spotkaliśmy wśród tych ras. Egzogamia totemiczna,
czyli zakaz współżycia seksualnego między członkami tego samego klanu,
wydawała się najodpowiedniejszym sposobem zapobiegania zbiorowemu
kazirodztwu. Egzogamia ta następnie utrwaliła się i przetrwała w obyczajach plemiennych, mimo iż straciła swój pierwotny sens. Chociaż
wierzymy, że rozumiemy motywy ograniczeń małżeńskich wśród Aborygenów,
musimy jeszcze pojąć, że rzeczywiste motywy ujawniają jeszcze bardziej
zdumiewającą złożoność. Istnieje bowiem tylko kilka plemion w Australii,
które nie stosują żadnego innego zakazu poza ograniczeniami
totemicznymi. Większość z nich jest tak zorganizowana, że dzielą się na
dwie części, które nazwano klasami małżeńskimi (fratriami6).
Każda z tych grup małżeńskich jest egzogamiczna i obejmuje większość
grup totemicznych. Zwykle każda grupa małżeńska jest ponownie podzielona
na dwie podklasy (subfratrie), a więc całe plemię dzieli się na cztery
klasy, zaś podklasy zajmują miejsce pomiędzy fratriami a grupami
totemicznymi. Dwanaście grup totemicznych dzieli się na cztery podklasy
i dwie główne klasy. Wszystkie klasy są egzogamiczne.
Powiązania klas małżeńskich, których w niektórych plemionach jest aż
osiem, pozostają niewyjaśnione. Widzimy tylko, że te układy dążą do
osiągnięcia tego samego celu, co egzogamia totemiczna, a być może do
czegoś więcej. Ale podczas gdy egzogamia totemiczna sprawia wrażenie
świętego statutu, który powstał w nieznany sposób, i dlatego jest
zwyczajem, skomplikowane instytucje klas małżeńskich, z ich podziałami i związanymi z nimi warunkami, wydają się wynikać z prawodawstwa mającego
na celu określony cel. Być może podejmowały one na nowo próbę
zlikwidowania kazirodztwa, ponieważ wpływ totemu słabł. A więc podczas
gdy system totemiczny jest, jak wiemy, podstawą wszystkich innych
zobowiązań społecznych i moralnych ograniczeń plemienia, znaczenie
fratrii na ogół ogranicza się do regulacji wyboru małżeństwa na niej
opartej.
W dalszym rozwoju klasyfikacji systemów małżeńskich wydaje się pojawiać
tendencja do wychodzenia poza zapobieganie kazirodztwu naturalnemu i grupowemu oraz do zakazywania zawierania małżeństw między bardziej
odległymi związkami grupowymi, na wzór Kościoła katolickiego, który
rozszerzył zakazy zawierania małżeństw zawsze obowiązujące dla
rodzeństwa do kuzynów i wymyślił dla nich stopnie pokrewieństwa
duchowego. Naszym celom raczej nie przysłużyłoby się wchodzenie w niezwykle skomplikowaną i nierozstrzygniętą dyskusję dotyczącą
pochodzenia i znaczenia klas małżeńskich lub głębsze wchodzenie w ich
związek z totemem. Dla naszych potrzeb wystarczy zwrócić uwagę na wielką
troskę Aborygenów, jak również innych dzikich plemion, aby zapobiec
kazirodztwu. Wygląda na to, że ci dzicy ludzie są bardziej wrażliwi na
kazirodztwo niż my, być może dlatego, że są bardziej podatni na pokusy.
Jednak strach przed kazirodztwem tych plemion nie ogranicza się do
tworzenia opisanych instytucji, które w większości wydają się być
skierowane głównie przeciwko kazirodztwu grupowemu. Musimy dodać do tego
szereg "zwyczajów", które chronią przed stosunkami między bliskimi
krewnymi (w naszym znaczeniu tego słowa), które są przestrzegane z niemal purytańską surowością i których cel nie może budzić żadnych
wątpliwości. Te zwyczaje lub zakazy można nazwać "nakazami unikania".
Rozprzestrzeniły się daleko poza australijskie klany totemiczne.
Takie restrykcyjne zakazy skierowane są w Melanezji przeciwko stosunkom
chłopców z matkami i siostrami. Na przykład na Wyspie Trędowatych,
jednej wysp z archipelagu Nowych Hebrydów, chłopiec opuszcza rodzinny
dom w określonym wieku i przenosi się do "klubu", gdzie regularnie sypia
i spożywa posiłki. Nadal może odwiedzać swój dom, aby poprosić o jedzenie. Jednak jeśli jego siostra jest w domu, musi odejść przed
posiłkiem; jeśli w pobliżu nie ma siostry, może usiąść przy drzwiach i zjeść posiłek. Jeśli brat i siostra spotkają się przypadkowo na otwartej
przestrzeni, ona musi uciec lub odwrócić się i ukryć. Jeśli chłopiec
rozpozna na piasku ślady stóp swojej siostry, nie może ich śledzić, ani
ona nie może podążać za jego śladami. Nie może wymieniać nawet jej
imienia i będzie strzegł się przed użyciem jakiegokolwiek słowa, jeśli
stanowi ono część jej imienia. To "unikanie", które zaczyna się wraz z ceremonią dojrzewania, jest ściśle przestrzegane przez całe życie.
Rezerwa w stosunkach między matką a synem wzrasta wraz z wiekiem i na
ogół jest bardziej obowiązująca po stronie matki. Jeśli przynosi mu coś
do jedzenia, nie podaje mu do rąk, ale stawia przed nim i nie zwraca się
do niego poufale, jak matka, ale bardzo formalnie. Podobne zwyczaje
panują w Nowej Kaledonii. Jeśli brat i siostra się spotkają, ona ucieka
w zarośla, a on przechodzi obok, nie odwracając głowy w jej stronę.
Na Półwyspie Gazelle w Nowej Brytanii siostra po zawarciu małżeństwa nie
może już rozmawiać z bratem lub wypowiadać jego imienia, może jedynie
opisywać jego osobę. W Nowej Meklemburgii niektórzy kuzyni podlegają
podobnym ograniczeniom, które dotyczą również braci i sióstr. Nie mogą
się do siebie zbliżać, podawać sobie rąk ani wręczać sobie prezentów,
chociaż mogą rozmawiać ze sobą z odległości kilku kroków. Kazirodztwo z siostrą jest tu karane śmiercią przez powieszenie. Te zasady unikania są
szczególnie surowe na Wyspach Fidżi, gdzie dotyczą nie tylko sióstr
spokrewnionych, ale także sióstr "grupowych". Słysząc, że te dzicy
urządzają święte orgie, w których osoby o właśnie tych zakazanych
stopniach pokrewieństwa dążą do obcowania płciowego, nie powinniśmy się
dziwić istnieniu tego zakazu.
Wśród Bataków z Sumatry te prawa unikania dotyczą wszystkich bliskich
powiązań. Na przykład byłoby wyjątkowo obraźliwym, gdyby Batak
towarzyszył własnej siostrze na wieczornym przyjęciu. Brat będzie czuł
się bardzo nieswojo w towarzystwie siostry, nawet jeśli będą tam obecne
inne osoby. Jeśli któreś z nich wejdzie do domu, drugie woli wyjść.
Ojciec też nie zostanie sam w domu z córką, a matka z synem. Holenderski
misjonarz, który relacjonował te zwyczaje, dodał, że niestety musi je
uznać za zasadne. Plemiona te bez wątpienia zakładają, że mężczyzna i kobieta pozostawieni sami sobie będą oddawać się najbardziej intymnym
czynnościom, a ponieważ spodziewają się za to wszelkiego rodzaju kar i złych konsekwencji, postępują całkiem słusznie, unikając wszelkich pokus
za pomocą takich zakazów.
Wśród Barongów w zatoce Maputo w Afryce najbardziej rygorystyczne środki
ostrożności są skierowane, co ciekawe, przeciwko szwagierce, żonie brata
własnej żony. Jeśli mężczyzna spotyka tę osobę, która jest dla niego tak
niebezpieczna, z całych sił jej unika. Nie śmie jeść z nią z tego samego
naczynia; mówi do niej tylko nieśmiało, nie odważa się wejść do jej
chaty i pozdrawia ją tylko drżącym głosem.
Wśród Akamba (lub Wakamba) w brytyjskiej Afryce Wschodniej obowiązuje
prawo unikania, którego występowanie - jak się wydaje - powinno być
bardziej powszechne. Dziewczyna musi za wszelką cenę unikać własnego
ojca między okresem dojrzewania a ślubem. Ukrywa się, gdy spotyka go na
poza domem i nigdy nie próbuje usiąść obok niego, zachowując się tak aż
do zaręczyn. Po ślubie jednak nie ma już żadnych przeszkód na jej drodze
do kontaktów towarzyskich z ojcem.
Najbardziej rozpowszechnionym i najsurowszym nakazem unikania, być może
najbardziej interesującym dla ludzi cywilizowanych, jest ten
ograniczający kontakty mężczyzny z teściową, obowiązujący także wśród
plemion melanezyjskiej, polinezyjskiej i ludów murzyńskich w Afryce.
Sięga on wszędzie tam gdzie występują ślady totemizmu i relacji
grupowych, a prawdopodobnie jeszcze dalej. Wśród niektórych z tych
plemion istnieją podobne zakazy dotyczące stosunków społecznych żony z teściem, ale nie są one tak stałe ani tak poważne. W nielicznych
przypadkach oboje teściowie są obiektami unikania.
Ponieważ mniej interesuje nas rozpowszechnienie etnograficzne niż istota
i cel unikania teściowej, ograniczę się tutaj również do kilku
przykładów.
Na Wyspach Banksa te zakazy są bardzo surowe i niezwykle dokładnie
określone. Mężczyzna będzie unikał bliskości teściowej, tak jak ona
będzie unikać jego. Jeśli przypadkowo spotkają się na ścieżce, kobieta
odsunie się na bok i odwróci plecami, dopóki on jej nie minię, lub
odwrotnie.
Na Vanua Lava mężczyzna nawet nie pójdzie za teściową plażą, dopóki
przypływ nie zmyje śladów jej stóp. Mogą jednak rozmawiać ze sobą z pewnej odległości. Jest zupełnie wykluczone, aby kiedykolwiek mężczyzna
wymówił imię swojej teściowej, a ona jego.
Na Wyspach Salomona, począwszy od momentu zawarcia małżeństwa,
mężczyźnie nie wolno widywać się ani rozmawiać ze swoją teściową. Jeśli
ją spotka, zachowuje się tak, jakby jej nie znał i ucieka tak szybko,
jak tylko może, aby się ukryć.
Wśród zuluskich Kafrów zwyczaj nakazuje mężczyźnie wstydzić się swojej
teściowej i robić wszystko, by unikać jej towarzystwa. Nie wchodzi do
chaty, w której ona przebywa, a kiedy się spotykają, odchodzi na bok,
być może schowa się za krzakiem, podczas gdy ona zasłania twarz tarczą.
Jeśli spotkania nie da się uniknąć, a kobieta nie ma się czym zakryć,
przynajmniej zawiąże wokół głowy wiązkę trawy, aby spełnić ceremonialne
wymagania. Komunikacja między nimi musi odbywać się albo za
pośrednictwem osoby trzeciej, albo za pomocą krzyku ze znacznej
odległości, jeśli dzieli ich jakaś bariera, jak na przykład ogrodzenie.
Żadne z nich nie może wymawiać imienia drugiego. Wśród Busoga,
murzyńskiego plemienia mieszkającego w rejonie źródeł Nilu, mężczyzna
może rozmawiać z teściową tylko wtedy, gdy jest ona w innym pokoju domu
i nie widzi jej. Co więcej, rasa ta brzydzi się kazirodztwem do tego
stopnia, że jest ono zabronione nawet wśród zwierząt domowych. Podczas
gdy wszyscy obserwatorzy interpretowali cel i znaczenie "unikania"
bliskich krewnych jako środki ochrony przed kazirodztwem, różnie
interpretowano te zakazy, które dotyczą relacji z teściową. Jest
zupełnie niezrozumiałe, dlaczego wszystkie te plemiona przejawiały tak
wielką obawę przed ewentualnym zbliżeniem mężczyzny z kobietą w podeszłym wieku, która mogłaby być jego matką.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki