Rozdział 1
Niespodzianka
Antek wpadł do domu jak wicher. Miał zmierzwione włosy, rumieńce na twarzy i błyszczące z zadowolenia oczy. Zsunął z ramion czerwony szkolny plecak i rzucił go w kąt przedpokoju.
- Hej! Już jestem! - ogłosił i trzasnął drzwiami wejściowymi, aż zadudniło.
Wyrwany z drzemki jamnik o czekoladowoczarnym umaszczeniu szczeknął i wyskoczył z przypominającego puchatą oponę legowiska.
- Cześć, Drops! - Antek potarmosił psa po szorstkim karku, po czym ruszył w głąb domu, jak na spotkanie przygody.
Co takiego wzbudzało jego ożywienie?
Nie, nie był to dzień jego urodzin. Te obchodził wczoraj. Dziewiąte. Rodzice zorganizowali mu fantastyczne przyjęcie. Byli koledzy, poczęstunek i zdmuchiwanie świeczek. To cudownie, gdy można się wspólnie bawić! Urządzili sobie turniej. Antek uwielbiał piłkarzyki, ale na co dzień nie miał z kim grać. Rodzice przeważnie byli zajęci, a jego siostra Amelka - za mała.
Z okazji urodzin Antek dostał wspaniałe prezenty. Chłopców na długie godziny zajęły klocki z superbohaterami oraz ich pojazdami, które z wyglądu przypominały samochody i helikoptery, ale były o wiele bardziej niezwykłe!
Po pożegnaniu z gośćmi Antek jeszcze długo się bawił. Z takim samym entuzjazmem wymyślał nowe przygody herosów. Udało mu się przejąć bazę i wygrać pojedynek z górskim trollem. Dziś w szkole o niczym innym nie mógł myśleć. Zaraz po powrocie do domu planował zaszyć się w swoim pokoju. Miał pomysł na fenomenalną akcję!
Tymczasem wpadł do kuchni z Dropsem plączącym mu się przy nogach. Mama i tata pili kawę, której aromat unosił się w całym domu. Amelka bawiła się na rozświetlonym słońcem tarasie. Zza uchylonych drzwi docierały jej pogawędki z lalkami.
- Jak w szkole? - zagadnął tata.
- Hmm... Liczyliśmy arbuzy... - odparł Antek. - I daktyle...
Na matematyce rzeczywiście rozwiązywali zadania, w których roiło się od owoców. Arbuzy utkwiły Antkowi w pamięci, bo za nimi przepadał. Daktyli nigdy nie próbował. Znał za to zabawny wiersz na ich temat. Jak to było?
Gdzie się podziały moje daktyle?
Może je zjadły straszne goryle?[1]
Nauczycielka wyjaśniła uczniom, że daktyle rosną na palmach. Pokazała im nawet zdjęcia. Ogromne kiście owoców wiszące pod parasolem zielonych liści na wysokich egzotycznych drzewach. Ależ widok!
Antek nagle znieruchomiał, co nie zdarzało się u niego często.
Zapomniał o daktylach i gorylach. A nawet o superbohaterach.
Stół nakryty był do podwieczorku. Na środku stała miska apetycznych truskawek. Pychota! Ale to nie truskawki tak go zaabsorbowały.
Na jednym z krzeseł leżała duża paczka z dziwnymi napisami i naklejkami. To było krzesło Antka...
- Co to jest? - zapytał. Nie spodziewał się już żadnych prezentów.
Bursztynowe oczy mamy zabłysły zza okularów. Tata zrobił tajemniczą minę.
Pismo japońskie w niczym nie przypomina polskiego. Jest bardzo skomplikowane.
Mali Japończycy mają trudne zadanie - żeby opanować sztukę pisania, muszą być bardzo wytrwali i dużo ćwiczyć.
Zobacz, jak piszą "dzień dobry":
??? (konnichiwa).
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki