Tomasz Niefart (Tom 3). Tomasz Niefart. Strach się bać - Kasia Keller

Kup ebooka

16.99 zł
12.08 zł (12,18 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

DEN­TY­STA SA­DY­STA

Nie znam ani jed­nego czło­wieka, który lubi cho­dzić do den­ty­sty. Ani jed­nego. Sam stro­nię od wi­zyty u sto­ma­to­loga, jak długo się da. Ale cza­sem po pro­stu się nie da. W każ­dym ra­zie u mnie tak było. A wszystko za­częło się od tego, że zbyt sze­roko otwo­rzy­łem usta przy eg­ze­kwo­wa­niu swo­ich praw. Gdy­bym nie darł się na całe gar­dło, że Fra­nek może dłu­żej oglą­dać te­le­wi­zję niż ja, to nic by się nie wy­da­rzyło. Ale ja po­sta­no­wi­łem upo­mnieć się o swoje. I w na­grodę do­sta­łem... wi­zytę u den­ty­sty.

Za­częło się od filmu Szybcy i wście­kli. Mama stwier­dziła, że ten film jest dla mnie tro­chę za bru­talny. Ale jed­no­cze­śnie nie miała zu­peł­nie nic prze­ciwko temu, żeby obej­rzał go Fra­nek. Nie po­wiem, nieco mnie wtedy po­nio­sło. Krzy­cza­łem coś o jaw­nej nie­spra­wie­dli­wo­ści i o tym, że na szkol­nym ko­ry­ta­rzu cza­sem dzieją się gor­sze sceny niż w hol­ly­wo­odz­kich fil­mach ak­cji.

Nie­stety, nic nie wy­wal­czy­łem. No wła­śnie... pra­wie nic...

Kiedy tak pi­ło­wa­łem japę, mama na­gle do­znała olśnie­nia. Nie, nie w kwe­stii zgła­sza­nych wła­śnie przeze mnie rosz­czeń, a w spra­wie uzę­bie­nia. Za­uwa­żyła, że je­den z mo­ich zę­bów ro­śnie nie­po­ko­jąco krzywo. Tak do­kład­nie się wy­ra­ziła - NIE­PO­KO­JĄCO KRZYWO. Tro­chę mnie to ostu­dziło. W każ­dym ra­zie prze­sta­łem wrzesz­czeć i po­bie­głem do lu­stra. Wy­szcze­rzy­łem zęby i za­czą­łem im się przy­glą­dać.

- Nic tu nie wi­dzę - po­wie­dzia­łem, kiedy mama sta­nęła za mo­imi ple­cami.

- A ja ow­szem - od­parła.

- Chg­zie? - py­ta­łem z sze­roko otwartą bu­zią.

- Tu. - Mama wska­zała mój prawy kieł.

- Pche­ciech on wy­goda szał­kiem nor­mal­nie.

- A mnie się wy­daje, że jest krzywy. Je­stem pra­wie pewna, że po­trze­bu­jesz apa­ratu. Za­raz za­dzwo­nię do den­ty­sty.

- A-PA-RA-TU?! - wrza­sną­łem, wy­raź­nie ak­cen­tu­jąc sy­laby. - Prze­cież to tylko je­den ząb!

No i masz babo pla­cek! Ale nie­fart! Ja tylko chcia­łem obej­rzeć film ak­cji, a tu szy­kuje się nie­zły hor­ror.

- Chyba nie chcesz, żeby ten ząb wy­sta­wał ci z buzi? - To było oczy­wi­ście PY­TA­NIE RE­TO­RYCZNE, bo mama nie cze­kała na moją od­po­wiedź, tylko wy­bie­rała nu­mer ga­bi­netu sto­ma­to­lo­gicz­nego.

- Nie bę­dziesz mógł się ca­ło­wać! - Usły­sza­łem szy­der­czy re­chot Franka, a za mo­ment zo­ba­czy­łem od­bi­cie brata w lu­strze. Przy­ło­żył pa­lec wska­zu­jący do ust i wy­krzy­wiał się głup­ko­wato.

Po­sta­no­wi­łem go zi­gno­ro­wać, choć słowa mamy za­siały we mnie zia­renko nie­po­koju. Ga­pi­łem się w lu­stro jak sroka w gnat. Ma­ca­łem kieł pal­cem. "Może i jest tro­chę krzywy" - po­my­śla­łem, ale przy­znam się wam, że nie by­łem go­towy na fo­tel den­ty­styczny.

- Bez pa­niki! Ząb nie za­jąc, nie uciek­nie. Bę­dzie jesz­cze czas, żeby pod­ra­so­wać zgryz u spe­cja­li­sty. Po co wy­da­wać kasę! - za­wo­ła­łem do mamy. - Mam kilka po­my­słów, jak mo­gli­by­śmy le­piej spo­żyt­ko­wać tę forsę...

- O zęby trzeba dbać, To­masz - stwier­dziła mama. - Umó­wi­łam cię do dok­tora Ima­dełko, bo na­sza den­tystka ma urlop.

Znie­ru­cho­mia­łem. Od­by­łem już kilka wi­zyt u pana Ima­dełko i wiem, czym to pach­nie.

Oliwy do ognia do­lał Fra­nek.

- No fa­cet, nie za­zdrosz­czę! - za­czął.

- Że niby co? - żach­ną­łem się, by nie dać po so­bie po­znać stra­chu.

- Pa­mię­tasz palce dok­torka? - cią­gnął usłuż­nie mój bra­ciak.

Od razu wie­dzia­łem, co ma na my­śli. Ko­lega po fa­chu na­szej pani Plomby nie ma pal­ców. Jest wła­ści­cie­lem dzie­się­ciu tłu­stych ser­del­ków. Nie wiem, jak on to robi, że po­trafi utrzy­mać w dło­niach te wszyst­kie wy­myślne na­rzę­dzia tor­tur, któ­rych uży­wają den­ty­ści. Dla­czego nie wiem? To pro­ste. Jak tylko sia­dam na fo­telu w jego ga­bi­ne­cie, to za­my­kam oczy. I nie otwie­ram ich aż do mo­mentu, kiedy den­ty­sta mówi: pro­szę, to dla cie­bie - i wrę­cza mi okrą­głą na­klejkę z ry­sun­kiem uśmiech­nię­tego zęba, z do­pi­skiem "Dzielny pa­cjent". Se­rio.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki