To nie zbrodnia cię kochać - Kinga Michałowska

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1

Weź, też pod uwagę mnie.

Znajdź w swoim życiu dla mnie miejsce.

Bo utracimy się bezpowrotnie.

Nie wiem, czy zasłużyłam na kolejną szansę.

Lecz z każdym dniem

Daję ci coraz więcej z siebie.

Weź, też pod uwagę mnie.

Zaśpiewałam

Ocierając, zapłakaną twarz o ramię.

I opierając głowę o okno.

Gdy go straciłam, stało się ono

Dla mnie miejscem, beznadziejnego wyczekiwania

Z którego, wypatrywałam jego powrotu.

Chociaż on, miał zapewne nigdy nie nadejść.

Zadawałam sobie jednocześnie

To samo rutynowe pytanie.

Czemu miłość jest tak beznadziejna.

Rozdział 2

Miłość, jest, jak róża z kolcami.

Kusi mnie swoją delikatnością.

Aby, zadać cios i zranić.

Jestem przygotowana

Że, gdy znów zakocham się.

To po raz kolejny klęską.

Zakończy się.

Chociaż miłość, ślepa jest.

Ponad wszystko inne, pragnę jej.

Chociaż dobrze wiem,

Że przyniesie mi

Więcej smutku, niż radości

Potrzebuję jej.

************

Tak jak przedtem

Budzę się, co rano.

Lecz nic, nie jest takie samo.

Nie wiem kim jestem.

Lecz dzięki Tobie.

Dowiedziałam się.

Co się czuję

Gdy, w jednej chwili

Wszystko się straci.

Czy taki był twój plan

A może to faktycznie.

Tylko przypadek.

I nigdy

Nie zamierzałeś mnie zawieść?

Żal, ból, gniew.

Emocje przeplatają się.

Nie mogę ich powstrzymać.

Nie mam wpływu na to, co czuję.

Lecz dzięki tobie

Uświadomiłam sobie

Że, byłeś dla mnie

Moim prawdziwym szczęściem.

Na które zawsze czekałam

I zbyt szybko utraciłam.

Zmuszam się do uśmiechu.

Ponieważ, nie chcę znowu płakać.

Uderzam głową w mur.

Nie mam siły krzyczeć dość.

Wycierpiałam, przez ciebie

Nazbyt wiele.

Mogłeś mi powiedzieć

Że złamiesz mi serce.

Choć to mnie rani

Wciąż, wypowiadam twoje imię.

Powinieneś mnie uprzedzić

Że, nie mogę cię pokochać.

Wzięłam głęboki oddech, kończąc ostatnie zdanie.

Jedynie zeszyt wiedział, co tak naprawdę czuję

I ile jest we mnie żalu, o którym nikomu.

Nie potrafiłam powiedzieć i przez wszystkie dni.

Próbowałam sobie, jakoś z nim radzić w samotności,

Jednocześnie, zmuszając się, do tego, aby żyć dla innych.

Nawet jeśli, nie odnajdywałam już chęci, aby żyć dla siebie

Rozdział 4

Nadeszła kolejna noc.

Wiedziałam, że, będę mogła, go zobaczyć, tylko, przez chwilę.

Dotknąć, jedynie, przez moment, tylko, po to.

Aby, po chwili, jeszcze silniej, odczuwać, ból rozstania.

Zdając sobie, z tego sprawę, postanowiłam zasnąć.

Zamknęłam oczy.

Po chwili wyczekiwania, znów przeniosłam się.

W dobrze mi, znane miejsce, tylko, tym razem, nad staw.

Od razu, dostrzegłam, z oddali Eryka.

Nie musiałam, nawet, zbyt długo, Go szukać.

Stał, przy przeciwnym brzegu, wyciągając swoją dłoń.

W moim kierunku.

Krok, za krokiem, zbliżałam się, do jeziora.

Następnie, zanurzyłam stopy, w odmętach zimnej wody.

Niestrudzona, gotowa na wszystko, byle tylko, znów, z nim, być.

Gdy, już byłam, pośrodku stawu, z głębin wody.

Wysunęły się, czyjeś ręce, chwytające mnie, wpół.

Im bardziej, szamotałam się, próując się, ratować.

Tym bardziej ściągały mnie one, w dół.

Nie pozwalając mi, iść dalej.

Walczyłam, starając się, dotrzeć, do Eryka.

Jednak, ściskające mnie topielice, były, dla mnie, zbyt silne.

Zanurzyłam się, w ciemnych wody odmętach.

Utonęłam, jednak, nie umarłam.

Obudziłam się, po chwili, we własnym łóżku.

Cała mokra i zziębnieta.

A w uszach, wciąż pobrzmiewały mi śmiech i słowa Mojry.

,, On, nigdy już, nie będzie, Twój."