To boli! - Paul Knott

-
Proszę czekać

Pieniądze - przedmiot pożądania

Wszyscy mamy pieniądze, ale na ogół chcemy mieć ich więcej. Niektórzy wierzą, że pieniądze dają szczęście, inni twierdzą, że są źródłem wszelkiego zła. Istnieje też opinia, że pieniądz rządzi światem. Czy mamy mieć na ich punkcie obsesję? A może powinniśmy tylko bardziej się nimi zainteresować? I zastanowić się, czy bez względu na ilość posiadanych pieniędzy potrafimy je w pełni wykorzystać?

Gdy myślimy o pieniądzach, natychmiast wyobrażamy sobie kawałek papieru, na którym widnieje wizerunek jakiegoś sławnego, nieżyjącego osobnika lub rycina przedstawiająca znane wydarzenie historyczne. Na jego drugiej stronie, w zależności od tego, w której części naszej planety pieniądz jest emitowany, umieszczony jest portret prezydenta lub dyktatora, co w niektórych przypadkach oznacza tę samą osobę. W Wielkiej Brytanii pieniądz w fizycznej postaci stanowi tylko 3 procent ogólnej wartości środków finansowych w obiegu. Aby poradzić sobie z zawiłymi problemami współczesnego pieniądza i kredytu, przypomnijmy ich genezę i podstawową funkcję.

Transakcje prehistoryczne

Ted i Ugg są jaskiniowcami. Ted musi sam polować na mamuty włochate, bo nie wyhodowano jeszcze kudłatych psów myśliwskich. Ugg prowadzi lokalny warsztat i produkuje dzidy. Ze względu na nadwyżkę mamutów Ted musi "sprzedać" dwa mamuty Uggowi, żeby "kupić" od niego jedną nowiutką dzidę.

Terra, kobieta Ugga, wpada na pomysł, że chciałaby mieć nowe malowidło na ścianie ich jaskini. Co prawda Ugg jest kiepskim malarzem, ale zna niejakiego Stiga, który mieszka w sąsiedniej osadzie. Tak, jaskinia Stiga, to nie byle nora. Stig ma wielkie aspiracje i zamierza zostać drugim Michałem Aniołem (a przynajmniej mógłby nim być, gdyby się urodził 30 tysięcy lat później). Poza tym, różni się od innych jaskiniowców - ma pewien syndrom, który często będzie występował w XXI wieku - nienawidzi przemocy i nie bierze dzidy do ręki. To sprawia, że Ugg ma nie lada problem - nie może "kupić" usługi malarskiej od Stiga, bo nie ma mu nic do "sprzedania". Na szczęście Stig musi jeść, a od tygodnia chodzi głodny, bo myśliwego z ich osady zadeptał niedawno mamut. Ugg, będąc pomysłowym facetem, postanowił, że zapłaci za malowidło, ubijając dodatkowy interes z myśliwym Tedem. Ugg i Stig dogadali się, że jeden mamut jest wart tyle, ile jedno malowidło ścienne. Wobec tego Ugg, zamiast "sprzedawać" Stigowi dzidę, dokona wymiany towarów z Tedem - da mu połowę dzidy za jednego mamuta (bo jak pamiętacie, jedna dzida "kosztuje" dwa mamuty). Ted nie jest zadowolony z proponowanej transakcji. Połówka dzidy jest umiarkowanie użyteczna - zwłaszcza jeśli to będzie połówka z tępym zakończeniem.

Wobec tego panowie jaskiniowcy dochodzą do wniosku, że muszą wymyślić taką wycenę towarów, która zadowoli całą trójkę. Stig sugeruje, że mogą to być usługi seksualne - powiedzmy: jedna noc z Terrą, kobietą Ugga, miałaby wartość ćwiartki mamuta. Wszyscy zgodnie stwierdzają, że jest to wspaniała jednostka wymiany (w owych czasach seksizm był bardzo rozpowszechniony). Projekt niestety upadł, ponieważ Terra stwierdziła, że jej usługa jest warta co najmniej tyle, co całe stado włochatych mamutów. Po długiej dyskusji, polegającej na wzajemnym wyrywaniu sobie włosów i okładaniu się maczugami, zdecydowano, że potrzebny jest system, który:

Pozwoli na wyeliminowanie skomplikowanego i niespójnego procesu wymiany towarów. Zapewni wprowadzenie standardowej jednostki wartości wymiennej. Wszyscy go zaakceptują i będą mieli do niego pełne zaufanie.

Pieniądz zrodził się właśnie z potrzeby realizacji tych celów. W gruncie rzeczy ma on spełniać pięć funkcji: powinien być środkiem płatniczym, miarą wartości, jednostką znormalizowaną, mieć przenośną formę i być środkiem tezauryzacji, czyli przechowywania wartości. Realizacja czterech pierwszych funkcji pieniądza przebiega zwykle prawidłowo, natomiast realizacja piątej pozostawia wiele do życzenia. Ale wróćmy do naszych miłych jaskiniowców.

Ted jest nieszczęśliwy. Będąc świetnym myśliwym, przetrzebił stada mamutów do tego stopnia, że teraz trudno je wytropić. W rezultacie Ugg i Stig są głodni i zdesperowani. Skoro nie ma nic do jedzenia, dzidy i malowidła tracą wartość. Ugg i Stig postanawiają przedstawić Tedowi nową propozycję. Jeśli przed zmrokiem upoluje jednego mamuta, dostanie za niego dziesięć ściennych malowideł i pięć dzid. Ted, zainspirowany takim bodźcem i możliwością zaimponowania kobiecie alfa najpiękniejszą jaskinią w osadzie, zgrabnie uśmierca jednego mamuta i czeka na dostawę dzid i malowideł. Jak widać, w związku ze zmianą okoliczności nastąpiła też gwałtowna zmiana wartości poszczególnych towarów. Ted jest szczęśliwy, a pozostali jaskiniowcy odczuli ulgę, ale wyraźnie zbiednieli.

W ciągu następnego tygodnia pojawia się nowe, bardzo liczne stado mamutów. Ted ma teraz mnóstwo mięsa i nie wie, co z nim zrobić. Jego kobieta jest bardzo wymagająca i chce, żeby wszystkie ściany jaskini były pokryte pięknymi malowidłami. Ted prosi Stiga, żeby wykonał malowidła, ale artysta zjadł tyle mamuciego mięsa, że ani myśli wyłazić z barłogu. Wobec tego Ted oferuje mu dziesięć mamutów za jedno ścienne malowidło.

Ten prosty przykład uświadamia nam bardzo ważną regułę, która sprawdza się również we współczesnym świecie. Bez względu na to, co jest wykorzystywane jako pieniądz, jego wartość w różnych okresach będzie ulegała zmianie. Ten aspekt pieniądza stanowi pewną wadę i często robi się z niego niewłaściwy użytek. Niestety, nikt nie wymyślił jeszcze prostszej czy bardziej elastycznej alternatywy.

W roli pieniądza występowało wiele różnych artykułów, takich jak cegły, jęczmień, pióra, klejnoty, żywy inwentarz itd. Musiały jedynie spełniać pięć wyżej wymienionych kryteriów. Ze względu na kilka ważnych cech bardzo popularne stało się złoto. Było atrakcyjne wizualnie, kowalne, podzielne, chemicznie obojętne, a jego podaż była ograniczona. Ten ostatni aspekt sprawił, że ludzie mu zaufali, a to oznaczało, że jego wartość była stosunkowo stabilna. Jednak złoto i inne metale szlachetne jako forma pieniądza miały pewne ograniczenia. Mimo to właśnie na przykładzie złota postaramy się wyjaśnić, jak wymyślono system bankowy. Dla tych, którym ten temat jest całkiem obcy, rzeczywistość okaże się brutalnym przebudzeniem. Niektórzy czytelnicy mogą nawet uznać, że jest odrażająca.

Wprowadzenie

Być może jesteś wspaniałym przyjacielem/ pracownikiem/ kochankiem (niepotrzebne skreślić), ale jak sobie radzisz w sferze finansów? Wydaje się, że wielu ludzi, skądinąd zdolnych i inteligentnych, nie darzy pieniądza odpowiednim szacunkiem. Wszyscy podchodzimy do niego dość jednostronnie - wydajemy go. Ale gdy mamy dowiedzieć się o nim czegoś więcej, no cóż... mówiąc oględnie, staramy się od tego wymigać. Wiemy, że powinniśmy to zrobić, ale czy naprawdę tego chcemy? Chcieć, to miłe uczucie, ale musieć - to koszmar. Na krótką metę beztroskie podejście do tego tematu ma stosunkowo niegroźne konsekwencje. Ale reguły gry się zmieniły - a wy być może nawet tego nie zauważyliście. Stoicie teraz twarzą w twarz z potencjalnym kryzysem i bez względu na to, czy najgorsze macie już za sobą, czy też jest ono dopiero przed wami, wasze pieniądze są zbyt ważne, by pozostawić je w rękach niekompetentnych bankierów i pasożytniczej branży finansowej. Jeśli się z tym zgadzacie, zapewne zechcecie czytać dalej.

Ujmijmy to w ten sposób. W sferze finansów prawdziwy strach (a może konsternację?) budzi to, co nieznane. Boicie się kompromitacji, że wykażecie się brakiem wiedzy i będą o was mówić "miły, ale głupi". Hołdujemy zwyczajowi odkładania wszystkiego na później, a nawet jeśli sięgamy po jakąś książkę, to i tak zostajemy mistrzami świata w zasypianiu przed dobrnięciem do końca pierwszej strony - bo zgłębianie zawartych w niej mądrości jest równie ekscytujące, jak obserwowanie podmywanego przez wodę brzegu rzeki. Prawda jest taka, że zaniedbujemy własną edukację nie z jakiegoś jednego powodu, tylko z wszystkich właśnie wymienionych. Jeśli dotyczy to również was, będziecie potrzebowali pomocy.

Nawet gdyby były to jedyne bariery utrudniające nam zrozumienie świata finansów, już byłoby źle. Ale my na domiar złego lubimy wyzbywać się odpowiedzialności, polegając na cudzych "kompetencjach" i bezkrytycznie słuchając rad bez pytania o ich źródła. Wyobraźcie sobie artystę cyrkowego, który rzuca nożami, ale w 97 procentach rzutów nie trafia w cel. Jego kariera będzie prawdopodobnie równie krótka, jak życie jego asystentki. Podobny poziom błędu obserwujemy w mediach. Widzimy ludzi rzucających prognozami na prawo i lewo, tyle że oni, w przeciwieństwie do cyrkowca, rzadko czują się za nie odpowiedzialni. Dlatego konsekwentnie trzymają się swoich błędnych koncepcji, więc jeśli posłuchacie ich rad, szybko popadniecie w nędzę.

Czy przewidywanie przyszłości jest absolutnie niemożliwe? Do tego pytania wrócimy nieco później. Ale gdybyśmy je zignorowali, oznaczałoby to zlekceważenie związków przyczyny i skutku, akcji i reakcji, a to byłoby błędem. Na przykład, gdybym jutro wyszedł na ulicę i kopnął psa, pies zacząłby szczekać i pewnie ugryzłby mnie w nogę. Taka reakcja nie jest gwarantowana, ale bardzo możliwa. Chodzi mi o to, że prawdopodobieństwo ugryzienia mnie przez psa dramatycznie rośnie, jeśli tak właśnie się zachowam. Takie myślenie w kategoriach przyczyny i skutku, w połączeniu z wiedzą o fascynującej schematyczności ludzkich zachowań i o ludzkich słabostkach (nie dotyczy to znęcania się nad najlepszym przyjacielem człowieka), pozwala stwierdzić, że przyszłość nie zawsze jest tak niejasna, jak nam się może wydawać.

Z całą bezwzględnością będziemy tu stosować brzytwę Ockhama. Nie jest to, jak mogłoby się wydawać osobom o skłonnościach sadystycznych, średniowieczne narzędzie tortur wykorzystywane przez hiszpańską Inkwizycję. To zasada przypisywana XIV-wiecznemu angielskiemu logikowi, franciszkaninowi Williamowi Ockhamowi, która w skrócie brzmi: "W wyjaśnianiu zjawisk najlepszym wyjaśnieniem jest wyjaśnienie najprostsze".

To właśnie jest celem tej książki - wyjaśnienie problemów związanych z finansami oraz ostrzeżenie przed tym, co naprawdę dzieje się z waszymi pieniędzmi. Zamierzam to zrobić, nie pozwalając wam zasnąć, a czasem nawet - wywołując uśmiech na waszych twarzach. Jako dobrze zorientowani laicy będziecie mogli być spokojni o wasze pieniądze, jeśli będziecie przestrzegać kilku prostych zasad. Będziecie mogli z czystym sumieniem zignorować ogromną większość tak zwanych ekspertów finansowych. Prawdę mówiąc, im bardziej będziecie ich ignorować, tym większe odniesiecie sukcesy. Osoby, dla których świat finansów jest absolutną zagadką, znajdą w tej książce przypowiastki, uproszczenia oraz żartobliwe podejście do tematu. Bardziej wytrawni czytelnicy docenią wnikliwość i powagę zawartych w niej spostrzeżeń.

Zanim zajmiemy się rozwojem waszego finansowego zmysłu, który być może zdoła was uchronić przed ostateczną plajtą, przedstawimy trzy kamienie węgielne leżące u podstaw tego edukacyjnego projektu. Zaczniemy od prześledzenia i obnażenia całej prawdy o pieniądzu. Ujawnimy, czym rzeczywiście jest, kto go kontroluje i dlaczego wielu ludzi, którzy powinni czuć się zażenowani, wcale tak się nie czuje. Potem zajmiemy się ludzką psychiką. Dlaczego? Bo żeby zrozumieć sferę inwestycji, najpierw należy poznać wady i słabości będące integralnymi elementami ludzkiego umysłu. Trzecim kamieniem węgielnym naszych rozważań będzie omówienie jakości informacji. Analiza treści prezentowanych w mediach wyjaśnia, dlaczego tak wielu z nas nie potrafi skutecznie inwestować - słuchamy nieodpowiednich źródeł. Na szczęście, tę sytuację można zmienić w bardzo prosty sposób. W książce podam kilka praktycznych wskazówek, jak sobie radzić z tymi problemami, i spróbuję obalić kilka finansowych mitów.

W wyjaśnieniu, jak naprawdę funkcjonuje pieniądz i jakie są jego powiązania z naszymi poczynaniami, pomoże nam analiza niedawnego kryzysu kredytowego. Prawda jest taka, że rozwijająca się w powolnym tempie finansowa katastrofa wcale się nie skończyła, a jej konsekwencje będziemy odczuwać przez wiele następnych lat. Ludzie są bardziej skłonni słuchać, uczyć się i działać po fakcie niż przed faktem. Jest to jedna z naszych ludzkich słabości.

Kimże jednak jestem, żeby was pouczać? I czy nie chcę was zwieść, pisząc o tym po fakcie (to naprawdę byłoby proste)? Moje spostrzeżenia to jednak nie przysłowiowa musztarda po obiedzie. W 2007 roku, kierując się opisanymi w tej książce zasadami, podjąłem działania, dzięki którym w roku 2008 nie poniosłem żadnych strat inwestycyjnych, mimo 38-procentowego spadku na rynku, co niewątpliwie jest rezultatem lepszym od przeciętnych wyników innych inwestorów. Jeśli zatem chcecie zachować i zwiększyć swoje zasoby finansowe nawet podczas kryzysu, z tej książki dowiecie się, jak to zrobić.

A co do pytania "dlaczego mielibyście mnie słuchać?"... No cóż, może dlatego, że jestem taki jak wy (o ile nie zaliczacie się do maniaków gry w pchełki). Nie jestem zawodowym finansistą. Nie jestem doradcą finansowym i nigdy nie pracowałem w banku. Nie byłem analitykiem ani nie zarządzałem funduszem inwestycyjnym. I oprócz niewielkiej części dochodu ze sprzedaży książki nie odnoszę żadnych osobistych korzyści z faktu, że dzielę się z wami moją wiedzą. Nie bronię się i nie wspieram systemu, który mnie żywi. I choć mam wystarczająco wysokie kwalifikacje, nie chroni mnie akademicka renoma i nie imponuję nikomu, poza terierem Rocco, który i tak wyżej ceni sobie ciasteczka. A to oznacza, że zamiast mozolnie brnąć przez finansowy wszechświat, możemy się wybrać na miłą i wesołą wycieczkę.

Dlaczego chcę się podzielić z wami tym, czego się nauczyłem? Po pierwsze dlatego, że zwykle opowiadam się po stronie słabszych. Ale wierzcie mi, jeśli chodzi o branżę finansową, nie jesteście skazani na porażkę - będziecie zwycięzcami. Po drugie, choć mam wiele wad i słabości, uwielbiam dzielić się informacjami i cieszyć się, że potrafię w prosty sposób wyjaśniać pozornie skomplikowane problemy. Prowadziłem własne firmy i pomagałem prowadzić firmy innym. Dlatego wiem, że generowanie pieniędzy jest bardzo trudnym zadaniem i ci, którzy sobie z tym radzą (a jak się później przekonamy, nawet ci, którzy sobie nie radzą), nie powinni być okradani tylko dlatego, że nie wiedzą, jak ten system rzeczywiście funkcjonuje. Jak napisałem na okładce: Niewiedza jest błogosławieństwem - dopóki nie sprawia bólu. Przeczytajcie tę książkę, żeby go nie poczuć.

Jeśli naprawdę chcecie wiedzieć, co się dzieje z waszymi pieniędzmi, po prostu przewróćcie kolejną stronę.

Źródła

Wydawca pragnie podziękować następującym osobom i instytucjom za pozwolenie na wykorzystanie w książce materiałów objętych prawami autorskimi:

Komiksy

Komiks na s. 31 - Married to the Sea http://www.marriedtothesea.com, Drew and Natalie Dee

Diagramy

Diagramy ze s. 92, 100, 106, 107 (na dole), 131 i 184 - "MoneyWeek", http://www.moneyweek.com

Diagram ze s. 104 - Bank of England, http://www.bankofengland.co.uk

Diagram ze s. 107 (na górze) - www.nationwide.co.uk

Diagram ze s. 134 - Westcore Funds, www.westcore.com, Westcore Funds

Diagram ze s. 135 - Dr Jean-Paul Rodrigue, Hofstra University

Diagram ze s. 159 - Professor Robert Shiller, Yale University

Diagramy ze s. 194, 196, 198, 202 i 203 - Gold and Silver.com http://goldsilver.com, Gold & Silver, Inc.

Diagram ze s. 230 - Examiner.com, The tyranny-liberty cycle of government, Ann Miller, 8 June 2009

Diagram ze s. 222 - Chris Martenson. com, www.chrismartenson.com, Chris Martenson

Teksty

List cytowany na s. 149 - Readers letters, "Guardian", 8 November 2008 (Castles, C.).

Ilustracje

Na s. 9 - Alamy Images: Ilene MacDonald/Alamy

Na s. 12 - Steve Allen Travel Photography/Alamy/Reserve Bank of Zimbabwe

Na s. 27 - Thomas Lehne/lotuseaters/Alamy

Na s. 36 - Bert Folsom/Alamy

Na s. 33 - Andy Dao i Ivan Cash

Na s. 45 - Molly Crabapple INC

Na s. 123 - Science Photo Library Ltd: National Library of Medicine/Science Photo Library

Na s. 219 - This Ain't Rock 'n' Roll Ltd

Wszystkie pozostałe ilustracje ? Pearson Education

W kilku przypadkach nie byliśmy w stanie ustalić właścicieli praw - będziemy wdzięczni za informacje, które pozwolą nam do nich dotrzeć.