Rozdział 1
Na różne sposoby diabeł rywalizował i opierał się prawdzie. Czasami jego celem było zniszczenie prawdy poprzez jej obronę. Utrzymuje, że jest tylko jeden Pan, Wszechmogący Stwórca świata, aby z tej doktryny jedności mógł stworzyć herezję. Mówi, że Ojciec sam zstąpił do Dziewicy, sam się z niej narodził, sam cierpiał, zaiste sam był Jezusem Chrystusem. Tutaj stary wąż pokłócił się sam ze sobą, ponieważ kiedy kusił Chrystusa po chrzcie Janowym, zbliżył się do Niego jako do Syna Bożego; z pewnością sugerując, że Bóg miał Syna, nawet na podstawie świadectwa samych Pism, z których w tej chwili kusił: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem. Mateusza 4:3 Ponownie: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół; bo jest napisane: On aniołom swoim rozkaże o tobie - odnosząc się niewątpliwie do Ojca - i na rękach nosić cię będą, abyś nie uraził swej nogi o kamień. Albo może jednak po prostu zarzucał Ewangeliom kłamstwo, mówiąc w istocie: Precz z Mateuszem; precz z Łukaszem! Dlaczego zważasz na ich słowa? Pomimo nich oświadczam, że to do samego Boga się zbliżyłem; to do samego Wszechmogącego wystawiłem się na próbę twarzą w twarz; i nie w żadnym innym celu, jak tylko po to, by Go wystawić na próbę, zbliżyłem się do Niego. Gdyby, przeciwnie, był to tylko Syn Boży, najprawdopodobniej nigdy nie zniżyłbym się do zajmowania się Nim. Jednak on sam jest kłamcą od początku, Jana 8:44 i każdego człowieka, którego podburza na swój sposób; jak na przykład Prakseasz. On bowiem jako pierwszy sprowadził do Rzymu z Azji tego rodzaju heretycką nieprawość, człowiek pod innymi względami o niespokojnym usposobieniu, a nade wszystko nadęty pychą wyznania, tylko i wyłącznie dlatego, że musiał przez krótki czas znosić uciążliwości więzienia; przy tej okazji, nawet gdyby wydał swe ciało na spalenie, nie zyskałby na tym nic, gdyż nie ma miłości Bożej ( 1 Koryntian 13:3).którego darom się sprzeciwił i je zniszczył. Gdyż po tym, jak biskup Rzymu uznał dary prorockie Montanusa, Pryscylli i Maksymilii i w konsekwencji uznania udzielił pokoju kościołom Azji i Frygii, on, natarczywie podsycając fałszywe oskarżenia przeciwko samym prorokom i ich kościołom, i nalegając na autorytet poprzedników biskupa w stolicy, zmusił go do odwołania listu pokoju, który wydał, a także do zaniechania zamiaru uznania wspomnianych darów. Przez to Prakseasz oddał podwójną przysługę diabłu w Rzymie: odpędził proroctwo i wprowadził herezję; zmusił do ucieczki Parakleta i ukrzyżował Ojca. Chwast Prakseasza został ponadto zasiany i wydał swój owoc także tutaj, podczas gdy wielu spało w swojej prostocie doktryny; Lecz kąkol ten zdawał się być wyrwany, odkryty i obnażony przez tego, którego działanie Bóg raczył wykorzystać. Prakseasz świadomie powrócił do swojej dawnej ( prawdziwej ) wiary, nauczając jej po wyrzeczeniu się błędu; i jego własny podpis pozostał w dowodzie wśród osób o cielesnych skłonnościach, w towarzystwie których wówczas miała miejsce ta transakcja; później nic o nim nie słyszano. My z kolei, uznając i podtrzymując Parakleta, wycofaliśmy się z osób o cielesnych skłonnościach. Lecz kąkol Prakseasza wszędzie wytrząsnął swoje nasienie, które, po tym jak przez jakiś czas leżało ukryte, z żywotnością ukrytą pod maską, teraz wykiełkowało z nowym życiem. Lecz znowu zostanie wyrwany z korzeniami, jeśli Pan zechce, nawet teraz; a jeśli nie teraz, to w dniu, gdy wszystkie snopki kąkolu zostaną zebrane i wraz z wszelkim innym kamieniem obrazy zostaną spalone w ogniu nieugaszonym. Ewangelia Mateusza 13:30
Rozdział 2
W toku czasu, zatem, Ojciec zaiste narodził się i Ojciec cierpiał, sam Bóg, Pan Wszechmogący, którego w swoim nauczaniu ogłaszają Jezusem Chrystusem. My jednak, jak zawsze czyniliśmy (i tym bardziej, że zostaliśmy lepiej pouczeni przez Parakleta, który rzeczywiście prowadzi ludzi do całej prawdy ), wierzymy, że jest jeden tylko Bóg, ale pod następującym zarządzeniem, lub ?????????, jak się to nazywa, że ten jeden tylko Bóg ma także Syna, swoje Słowo, które pochodziło z Niego samego, przez którego wszystko się stało, a bez którego nic się nie stało. Wierzymy, że On został posłany przez Ojca do Dziewicy i narodził się z niej - będąc zarówno Człowiekiem i Bogiem, Synem Człowieczym i Synem Bożym, i został nazwany imieniem Jezusa Chrystusa; Wierzymy, że cierpiał, umarł i został pochowany zgodnie z Pismem Świętym, a po tym, jak został wskrzeszony przez Ojca i wzięty z powrotem do nieba, zasiada po prawicy Ojca i że przyjdzie sądzić żywych i umarłych; który posłał także z nieba od Ojca, zgodnie ze swoją obietnicą, Ducha Świętego, Parakleta, uświęcającego wiarę tych, którzy wierzą w Ojca i w Syna, i w Ducha Świętego. Że ta zasada wiary dotarła do nas od początku ewangelii, nawet przed wszystkimi starszymi heretykami, a tym bardziej przed Prakseasem, pretendentem z wczoraj, będzie oczywiste zarówno z późnej daty, która cechuje wszystkie herezje, jak i z absolutnie nowego charakteru naszego nowomodnego Prakseasa. W tej zasadzie również musimy odtąd znaleźć domniemanie o równej mocy wobec wszystkich herezji - że cokolwiek jest pierwsze, jest prawdą, podczas gdy fałszywe jest to, co jest późniejsze. Jednakże, zachowując nienaruszoną tę normę, należy zapewnić pewną możliwość przeglądu (oświadczeń heretyków ) w celu pouczenia i ochrony różnych osób; choćby po to, aby nie wydawało się, że każde wypaczenie prawdy jest potępiane bez badania i po prostu przesądzane; zwłaszcza w tym przypadku herezja, która uważa się za posiadającą czystą prawdę, w myśleniu, że nie można wierzyć w Jednego Jedynego Boga w żaden inny sposób niż mówiąc, że Ojciec, Syn i Duch Święty są tą samą Osobą. Jak gdyby w ten sposób również jedno nie było Wszystkim, w tym, że Wszyscy są Jednego, przez jedność (to jest) substancji; podczas gdy tajemnica dyspensacji jest nadal strzeżona, która rozdziela Jedność na Trójcę, umieszczając w ich kolejności trzy Osoby - Ojca, Syna i Ducha Świętego: trzy, jednakże nie w stanie, ale w stopniu; nie w substancji, ale w formie; nie w mocy, ale w aspekcie; jednak jednej substancji i jednego stanu i jednej mocy, o ile On jest jednym Bogiem, od którego te stopnie, formy i aspekty są liczone, pod imieniem Ojca i Syna i Ducha Świętego. Jak są one podatne na liczbę bez podziału, zostanie pokazane w toku naszego traktatu.
Rozdział 3
Prości, rzeczywiście (nie nazwę ich niemądrymi i niewykształconymi), którzy zawsze stanowią większość wierzących, są zaskoczeni dyspensacją (Trzech w Jednym), na tej podstawie, że ich sama zasada wiary wycofuje ich z wielości bogów świata do jednego, jedynego prawdziwego Boga; nie rozumiejąc, że chociaż jest On jednym, jedynym Bogiem, należy w Niego wierzyć wraz z Jego własną ?????????. Przyjmują, że numeryczny porządek i dystrybucja Trójcy są podziałem Jedności; podczas gdy Jedność, która wyprowadza Trójcę z siebie, jest tak daleka od zniszczenia, że w rzeczywistości jest przez nią podtrzymywana. Ciągle rzucają przeciwko nam, że jesteśmy kaznodziejami dwóch i trzech bogów, podczas gdy oni sami przypisują sobie przede wszystkim zasługę bycia czcicielami Jednego Boga; tak jakby sama Jedność z irracjonalnymi dedukcjami nie wytworzyła herezji, a Trójca racjonalnie rozważana stanowi prawdę. My, mówią oni, utrzymujemy Monarchię (lub jedyny rząd Boga). I tak, jeśli chodzi o brzmienie, nawet Latynosi (i ignoranci również) wymawiają to słowo w taki sposób, że można by przypuszczać, że ich zrozumienie ???????? ( lub Monarchii ) było tak kompletne, jak ich wymowa tego terminu. Cóż, Latynosi zadają sobie trud wymówienia ???????? (lub Monarchii ), podczas gdy Grecy faktycznie odmawiają zrozumienia ?????????, czyli Dyspensy ( Trzech w Jednym ). Jeśli chodzi o mnie, to jeśli zdobyłem jakąkolwiek wiedzę o którymkolwiek z tych języków, jestem pewien, że ???????? (lub monarchia ) nie ma innego znaczenia niż pojedyncze i indywidualne rządy; ale mimo wszystko monarchia ta, ponieważ jest rządem jednego, nie wyklucza tego, czyj to rząd, z posiadania syna, z uczynienia siebie synem dla siebie, ani z rządzenia własną monarchią przez dowolnych agentów, których zechce. Co więcej, twierdzę, że żadne panowanie nie należy tylko do jednej osoby, ani nie jest w takim sensie jednostkowe, ani nie jest w takim sensie monarchią, aby nie można było nią zarządzać również za pośrednictwem innych osób.najściślej z nim związany i którego samo sobie ustanowiło urzędnikami. Co więcej, jeśli jest syn należący do tego, czyją jest monarchią, nie zostaje ona natychmiast podzielona i przestaje być monarchią, jeśli syn jest również brany za jej uczestnika; ale co do swego pochodzenia jest ona w równym stopniu jego, przez którego jest przekazywana synowi; a będąc jego, jest ona w takim samym stopniu monarchią (lub jedynym imperium ), ponieważ jest podtrzymywana przez dwie, które są tak nierozłączne. Dlatego, ponieważ Boska Monarchia jest również zarządzana przez tak wiele legionów i zastępów aniołów, zgodnie z tym, jak jest napisane, Tysiące tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy stało przed Nim; Daniel 7:10 i ponieważ od tej okoliczności nie przestała być rządami jednego (aby już nie być monarchią), ponieważ jest zarządzana przez tak wiele tysięcy mocy; Jak to się dzieje, że Bóg ma być uważany za cierpiącego podział i oddzielenie w Synu i Duchu Świętym, którzy mają przypisane im drugie i trzecie miejsca i którzy są tak ściśle związani z Ojcem w Jego substancji, skoro On nie cierpi takiego (podziału i oddzielenia) w mnogości tak wielu aniołów? Czy naprawdę przypuszczasz, że Ci, którzy są naturalnie członkami własnej substancji Ojca, zastawami Jego miłości, narzędziami Jego mocy, a nawet Jego samą mocą i całym systemem Jego monarchii, są jej obaleniem i zniszczeniem? Nie masz racji tak myśląc. Wolę, żebyś ćwiczył się w znaczeniu rzeczy, niż w brzmieniu słowa. Teraz musisz rozumieć obalenie monarchii jako to, gdy inne panowanie, które ma strukturę i państwo właściwe sobie (i dlatego jest rywalem), jest wprowadzane ponad nią: gdy np. jakiś inny bóg jest wprowadzany w opozycji do Stwórcy, jak w opiniach Marcjona; albo gdy wprowadza się wielu bogów, według waszych Walentynów i Prodykusów. Wtedy jest to równoznaczne z obaleniem monarchii, ponieważ wiąże się ze zniszczeniem Stwórcy.