PRZEDMOWA Czy mózg jest źródłem zła?
Książka Simona Barona-Cohena
Teoria zła. O empatii i genezie okrucieństwa
otwiera nowe pole dyskusji nie tylko w psychologii, ale także w debacie
publicznej. Głównym bohaterem tej książki jest nie szatan, który
zbuntował się przeciwko Bogu, ale człowiek czyniący zło. Autor
stara się udzielić odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie są
źli albo dlaczego stają się źli. Odpowiedź tę znajduje
w analizie funkcjonowania mózgu oraz w specyfice doświadczeń
wczesnodziecięcych. Zawiera ją również tytuł książki
i jest ona dość paradoksalna. Ludzie są źli, ponieważ brakuje im
empatii. Ogólny tok rozumowania przypomina trochę rozwiązania obecne
w wielu religiach - przyjmuje się, że ludzie są źli, ponieważ
nie doświadczyli łaski bożej.
Idee Barona-Cohena zmierzają
w nieco innym kierunku. Autor przedstawia koncepcję empatii, odwołując
się do dwóch rodzajów czynników. Jedną grupę stanowią mechanizmy
mózgowe, tworzące obwód empatii, w którego skład wchodzi dziesięć
różnych struktur. Uszkodzenie tego obwodu sprawia, że zachowujemy
się w sposób nieempatyczny. Brzmi to fatalistycznie, ale jak się potem
przekonamy, sprawa nie jest taka prosta. Jakkolwiek funkcjonowanie mózgu
można zaburzyć z łatwością, i to na różne sposoby (niektóre
z nich są przez ludzi wykorzystywane celowo), to znacznie trudniej jest
przywrócić poprawne funkcjonowanie obwodu empatii, choć nie jest
to niemożliwe. Drugi typ mechanizmów wywodzi się z doświadczeń
wczesnodziecięcych, które stają się podstawą tworzenia bliskich
związków z innymi ludźmi i obdarzania ich zaufaniem.
Metaforycznie
można stwierdzić, że pierwsza grupa mechanizmów tworzy
hardware empatii, a doświadczenia wczesnodziecięce
- software. Teraz łatwiej zrozumieć,
dlaczego nawet najdoskonalszy procesor wyposażony w dużą pamięć
podręczną staje się bezużyteczny, kiedy nie dysponujemy odpowiednim
oprogramowaniem. Z drugiej strony doskonałe oprogramowanie, które
nie zostanie zaimplementowane w jakimś urządzeniu, może być
tylko przedmiotem podziwu dla programistów, ale nie będzie można
go wykorzystać w praktyce. Możliwe są też takie sytuacje, kiedy
dobry program zainstalowany w takim urządzeniu zaczyna źle działać,
ponieważ został zainfekowany przez wirusy. Taka sytuacja stała się
również przedmiotem analizy autora. Ludzie mający dobre doświadczenia
z dzieciństwa, u których jednocześnie dobrze funkcjonuje mózgowy
obwód empatii, wskutek oddziaływania czynników zewnętrznych mogą
zacząć się zachowywać w sposób agresywny i wyrządzać innym
krzywdę. Takimi zewnętrznymi czynnikami spustowymi mogą być między
innymi zmęczenie, alkohol, narkotyki lub nadmiar bodźców. Po czasie,
kiedy sprawca zła wyzwoli się spod ich oddziaływania, pojawia się
poczucie winy i dążenie do naprawienia wyrządzonych krzywd. Dzięki
tej metaforze komputerowej można lepiej zrozumieć funkcjonowanie empatii
u człowieka, a jej brak może być nie tylko przyczyną okrucieństwa,
lecz także pewnej obojętności na potrzeby innych. Należy jednak
pamiętać, że ta metafora, jak każda inna, nie w pełni wyjaśnia
funkcjonowanie człowieka. Komputery nie są - tak jak my - ani
układami biologicznymi, ani społecznymi.
Baron-Cohen uznaje empatię
za najważniejszy zasób naszego świata, a jej brak - za przyczynę
zła. Zdaniem autora empatia jest zjawiskiem dwukomponentowym. Komponent
afektywny związany jest ze zdolnością do przeżywania tych samych
emocji, jakie przeżywają inni ludzie. W taki dar wyposażone są małe
dzieci, które od innych bezwiednie zarażają się emocjami. Drugi
komponent empatii ma charakter poznawczy i związany jest ze zdolnością
do decentracji, czyli ze zdolnością do spojrzenia na sytuację
z perspektywy drugiego człowieka. Warunkiem decentracji jest odpowiedni
poziom rozwoju poznawczego. Badania Piageta i jego współpracowników
wykazały, że małe dzieci kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, że
jakaś sytuacja może się przedstawiać zupełnie inaczej, kiedy spojrzy
się na nią z innego punktu widzenia. W badaniach Piageta analizowano
perspektywę w sensie fizycznym. W typowym badaniu prezentowano makietę
przedstawiającą góry, kościół i inne elementy. Po jednej stronie
makiety siedziało dziecko, po przeciwnej zaś umieszczano lalkę. Dzieci
proszono, aby wyobraziły sobie, że siedzą tam, gdzie jest lalka,
a następnie pytano je, jakie elementy są najbliżej lalki albo co
się znajduje najbliżej kościoła i tak dalej. Okazało się, że
dziecko odpowiada tak, jak ono samo (a nie lalka) widzi sytuację. Ten
przykład uwzględnia tylko perspektywę w sensie fizycznym. W bardzo
wielu sytuacjach jednak konieczna jest także decentracja w sensie
psychologicznym - spojrzenie na sytuację z punktu widzenia potrzeb
i pragnień drugiej osoby. Konflikty małżeńskie bardzo często
wynikają z braku tak rozumianej decentracji. Każdy z małżonków
potrafi dostrzegać tylko własne potrzeby i pragnienia (szczególnie te
niezaspokojone!), a nie potrafi wziąć pod uwagę potrzeb i pragnień
drugiej strony. Osoby zajmujące się terapią par za jeden ze swoich
podstawowych celów uznają wykształcenie u partnerów zdolności do
"wchodzenia w skórę" drugiej osoby. W takiej sytuacji nie wystarcza
już osiągnięcie pewnego poziomu rozwoju poznawczego, konieczne jest
także posiadanie dużych kompetencji emocjonalnych.
Kilka słów poświęćmy
hardware empatii. W skład obwodu empatii wchodzą
następujące struktury: przednia część wyspy, ciało migdałowate,
część ogonowa przedniego zakrętu obręczy, grzbietowo-brzuszna
część przyśrodkowej kory przedczołowej, wieczko czołowe, zakręt
czołowy dolny, płacik ciemieniowy dolny, bruzda ciemieniowa dolna,
środkowa część zakrętu obręczy, kora oczodołowo-czołowa, tylna
część bruzdy skroniowej, prawe skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe
i na końcu kora czuciowo-somatyczna. Już ta lista może zniechęcić
czytelnika do dalszej lektury, szczególnie w takich sytuacjach,
kiedy nie znamy dokładnie anatomii mózgu. Tu wystarczy stwierdzenie,
że część tych struktur zlokalizowana jest na powierzchni kory,
część w okolicach przyśrodkowych, a część widoczna jest
u podstawy mózgu. Każda z tych części odgrywa inną rolę. O ich
funkcjach dowiedzieliśmy się na podstawie wyników badań dotyczących
zmian pojawiających się wskutek uszkodzeń mózgu, a także
z badań wykorzystujących techniki neuroobrazowe. Dzięki nim można
obserwować pracę mózgu podczas wykonywania różnych zadań. Jeśli
ktoś na przykład wykonuje zadanie, w którym musi odróżniać
rozwiązania prowadzące do nagrody od rozwiązań prowadzących do
kary, i w trakcie wykonywania tego zadania różne okolice mózgu
przejawiają zróżnicowaną aktywność, to można przypuszczać,
że są to okolice odpowiedzialne za odróżnianie czegoś dobrego
od czegoś złego. Jeśli natomiast rozkład pobudzenia tych okolic
nie wykazuje różnic podczas wykonywania tego zadania, to możemy
per analogiam przypuszczać, że dana osoba ma
trudności w odróżnianiu złego od dobrego. Ludzie, u których taki
efekt występuje, mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, że dotykanie
pewnych okolic ciała drugiej osoby jest czymś złym. Baron-Cohen
przeanalizował zresztą taki przypadek. Nam coś takiego może się
wydać niepojęte i jesteśmy skłonni uznać, że zachowanie tego typu
powinno być bezwzględnie karane. Ale może być i tak, że nie potrafimy
spojrzeć na dane zachowanie z innego niż własny punktu widzenia -
innymi słowy, przejawiamy brak zdolności do decentracji. Nie oznacza
to wcale, że staramy się usprawiedliwić daną osobę. To, że lepiej
rozumiemy mechanizmy, które doprowadziły do pojawienia się takich
negatywnie ocenianych zachowań, nie zwalnia z nas z odpowiedzialności
za podejmowanie prób radzenia sobie z nimi, a przede wszystkim z prób
zapobiegania im.
Kiedy analizujemy mózgowe obwody
empatii, musimy pamiętać o tym, że wiedza o specyficznych funkcjach
pewnych okolic mózgu jest wiedzą pośrednią i że nasze wnioskowanie
jest obarczone pewnym marginesem błędu. Kiedy wnioskowanie opiera się
na analizie deficytów występujących u człowieka, który doświadczył
jakiegoś specyficznie zlokalizowanego uszkodzenia mózgu, nie możemy
zapominać o tym, że wnioski dotyczą mózgu uszkodzonego, a nie
mózgu nieuszkodzonego. W związku z tym funkcja tej samej okolicy może
przedstawiać się odmiennie w mózgu nieuszkodzonym. Odwołajmy się do
jednego z najsłynniejszych przypadków przeanalizowanych w literaturze
neuropsychologicznej - do przypadku Phineasa Gage'a. Obszerne analizy
tego przypadku zawierają prace Antonia Damasio (1999) czy Josepha LeDoux
(2000). Phineas Gage był brygadzistą w przedsiębiorstwie budującym
linie kolejowe. Podczas wysadzania skał uległ wypadkowi - metalowy
pręt przebił jego czaszkę na wylot. Ów stalowy pręt miał metr
długości i ważył około sześciu kilogramów. Uderzył Gage'
a w twarz, pod lewą kością policzkową, i przebił jego czaszkę
na wylot. Siła uderzenia była tak wielka, że pręt wylądował
trzydzieści metrów dalej. Uszkodzona została kora czołowa - w tym
między innymi brzuszna część przyśrodkowej kory czołowej. Wypadek
ten zdarzył się w połowie XIX wieku, a Gage zawdzięczał swoje dalsze
życie chirurgowi, który opatrzył go bezpośrednio po wypadku. O tym,
że uszkodzona została między innymi ta właśnie okolica mózgu,
świadczą badania Hanny Damasio, która zbadała pozostałości czaszki
Gage'a za pomocą technik opartych na neuroobrazowaniu. Po wypadku
Gage żył jeszcze przez dwanaście lat i przez jakiś czas występował
na pokazach publicznych. Jego osobowość jednak uległa zmianie. Stał
się człowiekiem porywczym i wybuchowym, wszczynał awantury, a przede
wszystkim stał się bardzo egocentryczny. Baron-Cohen uważa, że
te zmiany można zinterpretować jako przypadek utraty empatii. Nie
negując takiej interpretacji, warto zwrócić uwagę, że sprawa ta
nie jest do końca jasna. Po pierwsze, nie wiadomo, jakie były cechy
osobowości Gage'a przed wypadkiem. Po drugie, nie wiemy, jak na jego
funkcjonowanie wpłynął fakt, że z robotnika kolejowego nagle stał
się - używając języka współczesnego - celebrytą. Występowanie
przed publicznością, podziw, jaki budził wśród widzów spektakli,
w których był głównym aktorem, zapewne spowodowały wzrost
samooceny, co z kolei mogło się przełożyć na przekonanie o własnej
nieomylności. W efekcie Gage mógł wybuchać gniewem wówczas, gdy
jakaś sytuacja rozwijała się nie po jego myśli. Zdania współczesnych
badaczy dotyczące rozmiarów zmian są podzielone: niektórzy twierdzą,
że wskutek uszkodzenia wskazanych okolic przedczołowych nastąpiły
znaczne zmiany osobowości, inni utrzymują, że zmiany te były dużo
mniejsze, a poza tym można je wyjaśnić w inny sposób (Macmillan,
2002). W tej chwili dyskusja ta jest nierozstrzygalna, ponieważ dotyczy
spraw, które wydarzyły się ponad półtora wieku temu i opisy zmian
zachowania Gage'a opierają się raczej na odczuciach obserwatorów,
a nie na precyzyjnych pomiarach.
Choć warunkiem pojawienia się
empatii jest prawidłowe funkcjonowanie mózgowego obwodu empatii,
nie jest to warunek wystarczający. Drugim warunkiem jest posiadanie
"wewnętrznego garnca złota", zebranego dzięki specyficznym
doświadczeniom emocjonalnym w okresie wczesnego dzieciństwa. Na
znaczenie owego "garnca" zwrócił uwagę John Bowlby - brytyjski
psychoanalityk, twórca teorii przywiązania. Baron-Cohen twierdzi,
że wskutek deficytów empatii poznawczej, emocjonalnej, a także przy
braku zasad moralnych pojawiają się różne zaburzenia, poczynając od
psychopatii, a kończąc na zespole Aspergera. Zaburzenia te podzielił
on na dwie grupy: pierwszą stanowią zaburzenia zero-negatywne,
a drugą zero-pozytywne. Do zaburzeń zero-negatywnych należą
osobowość z pogranicza (borderline), psychopatia
i narcyzm. Natomiast grupę zaburzeń zero-pozytywnych stanowią zespół
Aspergera i autyzm. Wspólną cechą pojawiającą się we wszystkich
grupach jest brak empatii emocjonalnej, podczas gdy inne cechy - empatia
poznawcza, moralność oraz tendencja do systematyzacji - występują
w tych grupach w różnych konfiguracjach.
Zaburzenia w funkcjonowaniu
mózgowego obwodu empatii mogą mieć charakter trwały, bądź też
chwilowy. Wynikałoby stąd, że w jednym wypadku deficyt dotyczy
pewnej względnie trwałej cechy człowieka, w innym zaś - chwilowego
stanu. Warto w tym miejscu odwołać się do istniejącego w psychologii
rozróżnienia dwóch rodzajów lęku: lęku rozumianego jako cecha (czyli
lękliwości) oraz lęku rozumianego jako stan. Osoby pozbawione empatii
rozumianej jako cecha stanowią poważniejszy problem, gdyż modyfikacja
cechy nastręcza znacznie więcej trudności. Natomiast przejściowe
obniżenie stanu empatii rodzi nadzieję. Można to skorygować za
pomocą czy to psychoterapii, czy - jak twierdzi autor - za pomocą
innych interwencji.
Książka ma wydźwięk
optymistyczny. Autor wierzy, że świat można uczynić lepszym
dzięki zwiększaniu empatii. Trudno odmówić słuszności takiemu
rozumowaniu. Jednakże wiele procesów społecznych każe wątpić w to,
że procedury naprawcze szybko poprawią kondycję świata. W historii
było wiele okresów, w których brakowało sytuacji sprzyjających
tworzeniu "wewnętrznego garnca złota", czyli w terminologii
Bowlby'ego bezpiecznego stylu przywiązania. Bezprizorni
po rewolucji październikowej, dzieci porzucone przez
rodziców, którzy wyruszyli w świat w poszukiwaniu lepszych warunków
życia, to wszystko kandydaci na osoby, którym będzie brakowało
empatii. A przecież okres naszego życia, w którym ów wewnętrzny
garniec wypełniany jest złotem, trwa dość krótko. Część dzieci
pozbawionych możliwości ukształtowania empatii może stać się osobami
zero-negatywnymi, czyli należeć do grupy osób z pogranicza, osób
narcystycznych, czy też psychopatów. Zresztą narcyzm współcześnie
stał się tak powszechny, że przestano go już
zaliczać do kategorii zaburzeń osobowości.
Na koniec warto wspomnieć
o jeszcze jednym problemie, który w jakimś momencie może zmienić
nasz sposób myślenia o wykroczeniach, przestępstwach lub czynach
nieakceptowanych społecznie. Skoro źródeł pewnych zachowań
można się doszukiwać w nieprawidłowym funkcjonowaniu mózgu -
Baron-Cohen wskazuje tu na obwód empatii - to dlaczego karać
człowieka, skoro "zawinił" tylko mózg? Te pytania będą się
pojawiały coraz częściej, w miarę jak będzie rosła nasza wiedza
na temat funkcjonalnego znaczenia różnych okolic mózgu. W tej chwili
wiemy, że pewne okolice są odpowiedzialne za odróżnianie zła od
dobra. Ich dysfunkcje sprawiają, że człowiek - mimo przeciętnego
lub wyższego od przeciętnego poziomu sprawności umysłowej - nie
potrafi zdać sobie sprawy z tego, że czyni źle. Nie potrafimy wczuć
się w psychikę takiego człowieka - zgodnie z efektem powszechnej
zgodności, opisanym przez psychologów społecznych, sądzimy, że inni
ludzie są tacy sami jak my. Tak jednak być nie musi. Baron-Cohen stawia
nas w obliczu takich problemów i nie daje łatwych odpowiedzi.
Tomasz Maruszewski