Święty Tomasz napisał bardzo krótki wstęp do swojej bardzo długiej (liczącej cztery tysiące stron) Summy teologicznej. Mówi w nim, że napisał swoją Summę dla "początkujących"! Ja także zamierzam dodać krótki wstęp (choć nie tak krótki jak jego), żeby wyjaśnić, dlaczego napisałem tę dość długą książkę (choć nie tak długą jak jego) i dlaczego powinni ją czytać "początkujący".
W ciągu wieloletniego wertowania dzieł św. Tomasza niezmiennie coraz bardziej zdumiewała mnie nie tylko jego teoretyczna, filozoficzna błyskotliwość i trzeźwość umysłu, ale także jego osobista, praktyczna mądrość; jego ukąszenie egzystencjalne. Ten pierwszy wymiar zazwyczaj jednak przyćmiewa ten drugi. Niniejszą książkę napisałem po to, by owo słońce wydobyć z zaćmienia. Wcześniej, pod tytułem Summa of the Summa opublikowałem opatrzoną komentarzem antologię czysto racjonalnej, filozoficznej mądrości św. Tomasza, wyłuskanej z szerszego teologicznego kontekstu wiary i objawienia Bożego. W tym miejscu staram się zatem przywrócić równowagę, proponując łatwo przyswajalną próbkę jego o wiele większej, wybitnie religijnej mądrości.
Oto 358 porcji mądrości z Summy teologicznej, arcydzieła św. Tomasza, dosłownie cenniejszych niż wszystkie królestwa świata, bo stanowiących pomoc w zyskaniu "tylko jednego" - summum bonum, czyli największego dobra, ostatecznego celu i sensu życia, który ma wiele nazw oznaczających tę samą rzeczywistość. Trzy spośród jego nazw to "bycie świętym", "szczęśliwość nieba" (najwyższe szczęście) i "zjednoczenie z Bogiem".
Taka zasada towarzyszyła mi przy decydowaniu, których fragmentów użyć: czy pomagają one w osiągnięciu ostatecznego celu, czyli świętości, szczęścia, zjednoczenia z Bogiem.
Święty Tomasz zgodziłby się z Léonem Bloyem, który często pisał, że ostatecznie jedyną tragedią w życiu jest to, że nie było się świętym.
Być świętym to osiągnąć prawdziwe szczęście. Święty Tomasz, tak jak Arystoteles, rozumiał przez "szczęście" nie tylko "subiektywne zadowolenie", ale "prawdziwą doskonałość", osiągnięcie celu, czyli przyczyny celowej, a więc sensu samego istnienia.
Tym właśnie jest zjednoczenie z Bogiem, źródłem wszelkiej świętości i wszelkiego szczęścia. Święty Tomasz wiedział, że zjednoczenie z Bogiem nie zaczyna się po śmierci, ale już tutaj. Jeśli ziarno tego prawdziwego zjednoczenia nie zostanie zasiane teraz - "jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie" (J 3,3)1 z Ducha - to życie owo jak kwiat nie rozwinie się w wieczności.
Niniejsza książka stanowi zestaw nawozów św. Tomasza wspomagających kiełkowanie tego ziarenka.
Istnieją cztery rodzaje nawozów. Są to cztery wymiary każdej religii. Słowo "religia" (od łac. religare) oznacza "wiążącą relację" albo "przywiązanie"; każda religia na cztery sposoby wiąże nas z Bogiem albo z jakąś przypominającą Go rzeczywistością. (Te cztery sposoby odpowiadają czterem częściom Katechizmu Kościoła katolickiego). Oto one: 1) teologia, 2) moralność, 3) oficjalna liturgia i 4) modlitwa osobista. Jeśli dwa ostatnie elementy złączymy w jedno, otrzymamy: 1) kredo, 2) kodeks i 3) kult albo 1) uzasadnienie, 2) uczynki i 3) uwielbienie, albo to, co 1) duchowo prawdziwe, 2) duchowo dobre i 3) duchowo piękne. Oto trzy sposoby na zostanie świętym, trzy drogi do nieba, a wszystkie one biorą początek w sercu, bo "Twoje ścieżki są w ich sercu" (Ps 84,5), a prowadzą one na Syjon, czyli do nieba. Święty Tomasz był mistrzem wszystkich trzech.
Ostatecznie musimy osiągnąć świętość, bo tylko w ten sposób zyskamy realność. Stawanie się świętym oznacza bowiem stawanie się tym, czym koniec końców jest realna rzeczywistość, czyli Bóg - najwyższa rzeczywistość i probierz wszelkiej rzeczywistości - wszystkim, co prawdziwe, dobre i piękne, czyli realne, kochające i radosne. "Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz" (Kpł 19,2) - tak ostatecznie uzasadnił On swoje prawo dane narodowi wybranemu, pełniącemu w świecie funkcję Jego zbiorowego proroka.
Osiągnięcie tego celu zależy od woli - woli osiągnięcia go; woli wyboru, żeby wierzyć w Boga, pokładać w Nim nadzieję, a nade wszystko miłować Go i to, czym On jest (czyli prawdę, dobro i piękno).
Wola zależy wszakże od rozumu. Każda prawda o Bogu poznana rozumem jest nowym powodem, by wola mogła Go kochać. Działa to również w odwrotnym kierunku: im bardziej kochamy kogoś (człowieka lub Boga), tym większą mamy wolę poznawania tego kogoś (lub Kogoś) i tym lepiej go poznajemy. A to zawsze przynosi głęboką radość.
Nie da się jednak zapalić woli zwykłym nakazem: "Masz mocniej kochać Boga, bierz się do roboty!". Kiedy wydajemy sobie to polecenie, natychmiast odkrywamy, jak św. Augustyn w Wyznaniach, że nasze "ja", które przykazuje nam świętość, równocześnie chce przekraczać własne przykazanie! Nasza osobowość jest podzielona. To samo "ja", które chce nade wszystko być związane z Bogiem i Jego wolą w wieczności, równocześnie chce być wolne od Niego w obecnej chwili, by postępować według własnej woli. Mamy podzieloną wolę. Kochamy naszego Ojca w niebie, ale jesteśmy niesfornymi dzieciakami. Jesteśmy uparci, głupi, tępi, samolubni i grzeszni. To "zła nowina". Bez niej "dobra nowina" nie ma żadnego sensu. Darmowy przeszczep serca nie okaże się dobrą nowiną, dopóki nasze dawne serce działa jak trzeba. "Grzech" oznacza serce nie działające jak trzeba. "Grzech" oznacza "oddzielenie" - od Boga i bliźnich, a nawet od naszego najgłębszego "ja".
Potrzebujemy rozumu, który oświeca i kształtuje wolę, tak jak wędrowiec potrzebuje mapy.
Nikt nigdy nie przedstawił tej mapy w sposób bardziej błyskotliwy i głęboki niż św. Tomasz z Akwinu.
Dlatego lektura św. Tomasza stanowi potężną pomoc w osiągnięciu szczęścia, czyli świętości.Tym właśnie była dla mnie. Znalazłem więcej osobistego pokarmu duchowego - więcej motywacji, aby być świętym - w suchych, abstrakcyjnych formułkach Summy niż w większości "duchowych" dzieł.
Samodzielne czytanie Summy to jednak trudna sprawa, chyba że ktoś nam je ułatwi. Nie podejrzewam, że któryś z czytelników przebrnie przez wszystkie cztery tysiące stron Summy, więc podaję tu przemyślany wybór i skrót. Kroję kotlet na małe, możliwe do przełknięcia kawałki, jak mama dla swojego malucha, albo - zmieniając porównanie na mniej trywialne - wykonuję przygotowawcze działania: zapuszczam się w zawiły labirynt czterech tysięcy stron jak do kopalni, z bogatej żyły złota odłupuję kilka wybranych bryłek, wydobywam je na powierzchnię i daję wam, żebyście mogli się nimi przystroić.
Próbowałem napisać następne zdanie: "Summa to kopalnia złota (ang. goldmine)", a wyszło mi "Summa to umysł ze złota (ang. goldmind)". To chyba opatrznościowy żart mojego Anioła Stróża. Literówka wyraża szczerą prawdę.
Oto 358 bryłek złota, które pomogły mi ogromnie w zmaganiu, jakim jest prawdziwe życie - w zmaganiu, żeby żyć w realnym świecie, zachować trzeźwość umysłu, czy też, jak głosi klasyczna anglikańska modlitwa, żeby "Ciebie coraz lepiej poznawać, coraz goręcej kochać i coraz wierniej naśladować". Wam też pomogą.
To książka św. Tomasza, a nie moja. Ja jestem tylko wygłodniałym, bezdomnym nędzarzem, wołającym przyjaciół: "Ludzie, tam dają kotlety za darmo!". Święty Tomasz daje kotlety, ja tylko dodatki. Dlatego jego słowa wyróżnione są pogrubioną czcionką, a moje nie. Moje komentarze po każdym z cytatów nie mają niczego dodawać do tego, co mówi św. Tomasz, a tylko: 1) wyjaśniać, 2) odnosić do życia i 3) przyozdabiać je jak choinkę. Albo raczej rozpakowywać prezenty, które dostaliśmy od św. Tomasza. Nie przedstawiam teologicznego wywodu, ale raczej coś w rodzaju żydowskiego midraszu: komentarz duchowy; zbiór praktycznych, osobistych, egzystencjalnych, życiowych uwag. Cytaty ze św. Tomasza zostały przeze mnie potraktowane jako odpowiedzi na pytania, które prawdziwi ludzie faktycznie zadają swoim duchowym przewodnikom.
Posługiwałem się starym dominikańskim tłumaczeniem Summy2. Jego styl jest staromodny, przypominający stare przekłady Biblii, to znaczy frapujący, oficjalny i stosowny. Przykuwa uwagę. Zapada w pamięć. Jest "inny", bo podejmowany temat też jest inny. Dotyczy najważniejszej sprawy na świecie, a nie reklamy, najnowszych wiadomości czy plotek; a skoro sprawa ta jest ważniejsza, to zasługuje na poważniejszy styl.
Tłumaczenie to jest także dosłowne. Przekazuje to, co Akwinata rzeczywiście napisał, słowo po słowie, a nie to, co napisałby zdaniem jakiegoś tłumacza, gdyby posługiwał się współczesnym językiem. A przy tym zachowuje doskonałą klarowność: nie trzeba być uczonym, żeby je zrozumieć. Wszędzie, gdzie jakiś techniczny termin oznacza coś innego u św. Tomasza niż w potocznym języku, dodałem w nawiasie (...) wyjaśnienie lub współczesny odpowiednik3.
Liczby po każdym cytacie oznaczają numer "części" Summy (I, I-II, II-II, III albo Supl., czyli Suplement), następnie numer "kwestii" i przynależącego do niej "artykułu". Opis tego, jak skonstruowana jest Summa jako całość (a jest to odzwierciedlenie struktury całej rzeczywistości!) i w jaki sposób funkcjonują części każdego "artykułu" (stanowiące pięć najbardziej podstawowych i koniecznych kroków w całościowej analizie logicznej), można znaleźć we wstępie do mojej książki Summa of the Summa4.
Podążam za porządkiem Summy. Często omawiam i powtarzam ten sam punkt dwa albo trzy razy w nieco zmieniony sposób albo w innym kontekście, bo tak samo postąpił św. Tomasz; postępowanie nas obu uzasadnia rzeczywista doniosłość omawianych spraw.