Teologia ateisty - Andrzej Izdebski

Kup ebooka

5.05 zł
4.19 zł (5,05 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Marketingowy tytuł książki nie odpowiada w pełni jej treści. Teologią ona nie jest, gdyż nie jest poświęcona wyłącznie Bogu, zaś zawarte w niej wywody prowadzone są nie tyle przez ateistę, co przez bezbożnego sceptyka - starającego się oprzeć swój światopogląd na wiedzy naukowej. Aczkolwiek jestem przyzwyczajony do określania mojej intelektualnej postawy właśnie ateizmem - i choć uważam je za nietrafne, nie czuję się też w niczym dotknięty. Warto jednak zaznaczyć - dla zainteresowanych treścią książki, przedstawianej tu pod Państwa rozwagę - że bardziej precyzyjnie istotę zawartych w niej rozumowań oddaje podtytuł: "Rozważania światopoglądowe".

Dwadzieścia pięć lat temu z satysfakcją - choć nie bez obaw - przyjąłem ofertę redaktora naczelnego "Forum Klubowego - dwumiesięcznika dla ludzi myślących" Leszka Lachowieckiego abym wrócił do publicystyki. Powrót pozwolił mi na kilkunastoletnie prowadzenie dyskursu z czytelnikami pisma. Dyskursu, którego przedmiotem były zagadnienia antropologiczne rozwiązywane metodami naukowymi. W zamieszczanych tam publikacjach zastanawiałem się nad istnieniem we wszechświecie lub w jego fragmentach celowości; nad istotą i pochodzeniem życia w różnych jego formach, jednak zasadniczą kwestią moich rozważań był człowiek wraz z jego psychiką, świadomością oraz relacjami między naturą a kulturą.

Problemy dotyczące człowieka i jego świata oglądanego z pozycji różnych nauk, a w szczególności filozofii (wraz z teologią), kosmologii, biologii, historii, religioznawstwa oraz politologii, psychologii i socjologii, starałem się omówić i skomentować w oparciu o aktualnie toczącą się na łamach fachowej literatury dyskusję światopoglądową. Tematy te pozostały aktualnymi aż do dziś - i zapewne takie pozostaną, ale stale zmienia się poziom naukowej wiedzy oraz sytuacja społeczno-polityczna. Dlatego treści nie mogły zostać jedynie zredagowane, lecz korzystając z tamtych inspiracji, należało je napisać całkiem na nowo, uwzględniając poznaną literaturę i dyskurs ostatnich lat. Oczywiście szukając własnej odpowiedzi dotyczącej sensu istnienia i istoty ludzkiej natury, nie ograniczałem się tylko do tych pozycji i korzystałem szeroko z dorobku nauki, ale przede wszystkim odnosiłem się do podawanych w przypisach książek i właśnie te tytuły polecałem Państwa uwadze.

Przedstawiając czyjeś myśli starałem się nie tyle je streścić i omówić w sposób obiektywny, co poddać analizie i ocenie z własnego, jasno określonego stanowiska oraz z perspektywy konsekwentnych przekonań światopoglądowych. Szanując wysoki poziom odbiorców naszego periodyku, musiałem swoją wiedzę stale uzupełniać i uaktualniać. A także - co wcale nie jest mniej ważne - podczas dyskusji z wieloma uczonymi, tak bezpośrednich, jak i za pośrednictwem słowa pisanego, mogłem ponownie przemyśleć swój system poglądów na świat.

Przygotowując swoje publikacje, wychodziłem z założenia, że wiedza nas wszystkich - ta wykraczająca poza wykształcenie i codzienne zainteresowania - ma charakter powierzchowny. Ponadto codzienna walka o byt zabiera nam czas, który moglibyśmy i chcielibyśmy poświęcić na przemyślenie światopoglądowych dylematów z młodszych lat oraz ich aktualizację. Aby być na bieżąco, należałoby czytać dużo literatury fachowej, a najczęściej brakuje na to czasu. Istnieje również inteligentna młodzież wchodząca w okres światopoglądowych pytań i poszukująca przewodników po interesującej ją problematyce. To właśnie do tych ludzi kieruję tę książkę, podejmując w niej staranie, aby przybliżyć niespecjalistom pasjonującą, choć częstokroć mało praktyczną wiedzę, a może nawet zaciekawić na tyle, aby skłonić do dalszych lektur.

W poniższych rozdziałach - tak jak wielu ludzi - zastanawiam się nad otaczającą nas rzeczywistością. A będąc człowiekiem, patrzę na zajmowaną przez nas pozycję w strukturze świata oraz na odgrywaną w niej rolę społeczną i przyrodniczą z pozycji antropocentrycznych. Nic szczególnego - nad tą problematyką zastanawia się bądź zastanawiało się już wielu. Czytam, słucham i staram się otaczający nas świat zrozumieć, a swoją wiedzę o nim uporządkować. Pomimo ogromnego przyrostu wiedzy wiem, że do pełnego poznania jeszcze daleko, ale moja pasja poznawcza - podążająca za uczonymi - nie maleje. Staram się tą pasją z Państwem podzielić i przedstawić najciekawsze dylematy wraz z poznanymi próbami rozwiązań.

Nie, nie jestem przy tym bezstronny. Nawet odwrotnie - z założenia jestem i chcę być stronniczy. Opowiadam się za naukowym rozumieniem rzeczywistości, za racjonalną logiką konkluzji wywiedzionych z doświadczeń. I właśnie praktykę potwierdzającą wnioski wyprowadzone rozumową drogą uważam za najwyższe kryterium prawdy. Prawdy zawsze względnej - obowiązującej tu i teraz, na aktualnym poziomie wiedzy. Prawdy zmieniającej się wraz z permanentnymi udoskonaleniami narzędzi poznawczych. Prawdy zdobywanej przez człowieka w procesie poznawczym, a nie prawdy absolutnej, ofiarowanej ludzkości przez bogów i przekazywanej ogółowi przez wybranych. Podważam więc tu wszelką (nie tylko religijną) wiarę jako wystarczające narzędzie poznawcze otaczającej nas rzeczywistości.

Książka ta została napisana z jednoznacznie określonej pozycji epistemologicznej, którą nazywam naukowym sceptycyzmem. Oznacza ona przyjęcie metodologii naukowej jako podstawowego narzędzia opisu i wyjaśniania rzeczywistości oraz odrzucenie tezy o istnieniu dwóch równorzędnych metod poznania świata: naukowej i religijnej.

Nauka nie zajmuje się dowodzeniem nieistnienia bytów postulowanych metafizycznie - czy będą to bogowie, duchy czy inne byty nadnaturalne. Ciężar dowodu spoczywa zawsze na tym, kto twierdzi, że dany byt istnieje i oddziałuje na rzeczywistość dostępną poznaniu. Do dziś nauka nie stwierdziła empirycznie wpływu jakiejkolwiek "nadrzeczywistości" na świat dostępny ludzkim zmysłom i aparaturze pomiarowej.

Nauka nie przyjęła naturalizmu, materializmu ani racjonalnego redukcjonizmu jako metafizycznych dogmatów - doszła do nich przez praktykę, ponieważ tylko takie założenia okazały się poznawczo skuteczne w systematycznym opisie i wyjaśnianiu świata.

Wiara - także w swojej intelektualnie rozwiniętej postaci - może pełnić istotne funkcje egzystencjalne i kulturowe, lecz w niniejszej książce nie jest traktowana jako narzędzie poznawcze w sensie epistemologicznym. Przyjęcie tej perspektywy nie oznacza zamknięcia na polemikę, lecz określenie reguł, w których polemika ta jest prowadzona.

Jestem przekonanym, iż nie sposób jest mówić o światopoglądzie bez umieszczenia go w kontekście etycznym. W niniejszej książce konsekwentnie rozróżniam pojęcia etyki i moralności, które w języku potocznym i publicystycznym bywają stosowane zamiennie. Rozróżnienie to nie ma charakteru wyłącznie terminologicznego, lecz stanowi jeden z punktów wyjścia prowadzonych tu rozważań.

Przez etykę rozumiem dział filozofii zajmujący się refleksją nad normami, wartościami i zasadami postępowania - ich uzasadnieniem, spójnością oraz konsekwencjami społecznymi. Etyka nie jest tu zbiorem nakazów ani katalogiem cnót, lecz próbą rozumienia tego, skąd biorą się nasze sądy o dobru i złu oraz dlaczego jedne z nich uzyskują społeczne uprzywilejowanie.

Moralność oznacza natomiast konkretne, historycznie i kulturowo ukształtowane systemy normatywne, takie jak moralność katolicka, świecka czy religijna w różnych odmianach. Moralności są praktykowane i egzekwowane, bywają ze sobą sprzeczne i nierzadko funkcjonują jako narzędzia władzy oraz legitymizacji określonego porządku społecznego.

Rozróżnienie to pozwala oddzielić krytykę konkretnych moralności od refleksji etycznej jako takiej. Niewiara, która stanowi moją postawę światopoglądową, nie oznacza odrzucenia etyki ani zgody na normatywną dowolność. Przeciwnie - jest próbą zachowania autonomii refleksji etycznej wobec systemów religijnych, politycznych i ekonomicznych, roszczących sobie prawo do definiowania dobra i zła.

Poruszona w książce problematyka oraz forma publicystycznej eseistyki - a więc osobistej i zaangażowanej - postaci przekazu? jest subiektywnym wyborem autora. Truizmem będzie stwierdzenie, że inny autor dokonałby innego wyboru, zarówno formy, treści, jak i hierarchii tematów. Przedstawiam Państwu swój wybór. Za takim rozumieniem rzeczywistości opowiadam się intelektualnie, choć niekiedy nie potrafię zachować zimnego racjonalizmu i wówczas wypowiadam się także emocjonalnie. Czasem może nawet zbyt emocjonalnie, za co przepraszam. Jakkolwiek - jak wyżej wspomniałem - mam zdecydowane poglądy, których nie ukrywam, to wydaje mi się, że cały czas pozostaję otwarty na poglądy innych. Moja ciekawość świata połączona jest z głęboko zakodowaną intencją poznawania i prób zrozumienia innych racji, a gdy zostanę przekonany - do przyjmowania ich za własne.

Książka została podzielona na pięć części:

- Część pierwsza poświęcona jest pytaniom o światopogląd: jakie są możliwości rozumienia tego terminu i kryteria jego podziałów; na ile jest on zjawiskiem socjologicznym, a na ile psychologicznym; czy zespoły poglądów ludzi należących do inteligencji, a nawet elity naukowej, są zbiorami spójnymi, czy raczej eklektyczną mieszanką nawet sprzecznych stanowisk. Analizuję także dylematy światopoglądowe i ich wpływ na postawy intelektualne i moralne.

- Część druga omawia relacje między wiedzą a wiarą wraz z logicznymi konsekwencjami przyjęcia wybranego stanowiska. Poszukiwania porządku w chaotycznym świecie pokazują, że zjawiska przyrodnicze nie opierają się na logice, lecz odwrotnie - to raczej człowiek wywodzi część nauki o formach i zasadach poprawnego myślenia z praw przyrody, co jest tym łatwiejsze, że jego umysł jest jej wytworem. Jeżeli zgodzimy się, że proces ewolucyjny zachodzi często wbrew ludzkiej logice, to pojawi się problem, czy nasz sposób myślenia jest unikatowy, swoisty tylko dla nas, czy też logika istnieje poza człowiekiem.

- Część trzecia poświęcona jest rozumieniu idei Boga. Sensoryczne ograniczenia naszego umysłu pozwalają mi zajmować się tylko różnymi wyobrażeniami Boga znajdującego się w ludzkich umysłach. Boga dziedziczonego rodzinnie i narodowo. Boga wpajanego nam od niemowlęctwa i nabywanego w całym procesie socjalizacji. Boga - Ojca, Matki Boskiej i Syna Bożego. Innymi słowy: Boga ludzkiego, historycznie kształtowanego. A także ideą Boga w umysłach ateistów i agnostyków, do odrzucenia której częstokroć potrzebny był ogromny wysiłek intelektualny. Doskonały, transcendentny Bóg jest mi naukowo niedostępny. W tym przypadku mogę tylko zapytać o logiczne znaczenie tego terminu, gdyż tak naprawdę nie wiem, co miałby on oznaczać.

- Część czwarta poświęcona jest dziejom religii gnostyckich i ich wielkiej, acz niespełnionej, dualistycznej kosmogonii. Poprzez naszkicowanie kilku z wielu religii, których cechą wspólną była wiara w możliwość samozbawienia człowieka poprzez wiedzę oraz działanie w doczesności dwóch potęg - Dobra i Zła - staram się zainteresować tym swoistym intelektualnym tyglem, w którym próbowano dokonać syntezy duchowych pierwiastków Wschodu i Zachodu. Syntezy, w wyniku której rodziła się postawa filozoficzna inna od nam znanych i silnie z nią powiązana mentalność społeczna. Oczywiście trzy małe rozdziały mogą zaledwie dotknąć niektórych z ważnych elementów, ale starałem się wybrać i przedstawić te, które uznałem za najistotniejsze.

Mam nadzieję, że poprzez ukazanie - na tle dramaturgii ówczesnych wydarzeń - przemyśleń tamtych religijnych mędrców pobudzę niektórych ze współczesnych czytelników do postawienia sobie pytania: jak mogłyby potoczyć się losy świata, gdyby dominującą siłą duchową inspirującą kulturę i cywilizację stał się w starożytności gnostycyzm, jego późniejszy manichejski odłam lub średniowieczny kataryzm? Nawet jeśli wiemy, że stawianie takich pytań należy bardziej do fantastyki niż do nauki.

- W części piątej wracam do współczesności, aby pokazać zarówno dyskurs, jak i permanentnie toczącą się walkę światopoglądową. Walkę o wiernych - gdyż to oni dają siłę wszelkim społecznym instytucjom.

Przypisy

1. W europejskiej cywilizacji filozofia jest matką wszelkich nauk i w czasach, gdy nauki przyrodnicze nie potrafiły udzielić zadawalających odpowiedzi na wiele podstawowych pytań jej inspirująca intelektualnie rola była ogromna, ale wraz z postępem naturalistycznej wiedzy jej kreatywność zmniejszała się i dziś sytuacja odwróciła się na tyle, iż trudno mówić o rzetelnym uprawianiu filozofii bez głębokiej znajomości aktualnego dorobku nauki. Część uczonych nawet wątpi, czy można filozofię zaliczać do nauki skoro nie stosuje ona naukowej metodologii, a stosowane przez nią pojęcia są często tak rozmyte i niedookreślone, iż nie można w sposób sensowny zastosować do niej logiki.

2. Ostro, choć w dużym stopniu zasadnie ocenia filozofię prof. Bernard Korzeniewski w książce "Trzy ewolucje: Wszechświata, życia, świadomości". Kraków 1998. - "Istnieje pewna istotna różnica pomiędzy naukę i filozofią. O ile rozwój nauk ścisłych jest kumulatywny to znaczy nowa wiedza nie zastępuje wiedzy już posiadanej, lecz jest do niej dodawana, stanowi jej uzupełnienie i rozwinięcie, to w filozofii, mówiąc w niewielkim uproszczeniu, trzeba ciągle zaczynać od nowa. Jeżeli przyrodnik próbuje wypowiadać się na tematy _filozoficzne, to często zarzuca mu się niekompetencję, bo np. nie orientuje się on w subtelnościach systemu filozoficznego pana X lub też nie zna pięćdziesięciu wyróżnionych rodzajów tautologii. Pytanie tylko, czy taka wiedza jest mu na cokolwiek potrzebna? Albowiem filozofia, tracąc kontakt z rzeczywistością, zaczyna coraz bardziej zajmować się samą sobą, swoimi wytworami i ustanowionymi przez tradycję schematami, otorbia się w autystycznej izolacji od świata. Aby osiągnąć w niej coś nowego, rozsądne wydaje się więc pozbycie się całego tego balastu i zaczęcie od podstaw, od wiedzy pojęć i paradygmatów oferowanych przez nauki przyrodnicze". Ale zgadzając się, że grzechem filozofii, "jest dowolność spekulacji, brak weryfikowalności twierdzeń, tworzenie pojęć pustych (hipostaz), co generalnie sprowadza się po prostu do braku jakiejkolwiek wiarygodnej metodologii, a nawet, ze "Mimo z górą dwóch tysięcy lat istnienia filozofia zachodnia nie doczekała się rozwiązania żadnego ze swych najbardziej podstawowych problemów, ani też nie dopracowała zadowalających kryteriów oceny czy selekcji poszczególnych koncepcji filozoficznych".

Jednak - mimo że zgadzam się z wieloma jego zastrzeżeniami dotyczącymi dowolności spekulacji, nieweryfikowalności twierdzeń, tworzenia pojęć pustych (hipostaz) i ogólnej słabości metodologicznej - to należy uznać także niekwestionowany dorobek filozofii w zakresie metodologii nauki (teorii poznania), obejmujący kryteria ścisłości języka i logiczną zasadność twierdzeń. Ważna jest również jej rola scalająca całość naszej wiedzy o wszechświecie wraz z możliwościami i sposobami jego poznania (funkcja światopoglądowa) oraz rola dyscypliny stawiającej pytania najważniejsze: o naturę tego wszystkiego, co istnieje. Dlatego jej znaczenie pozostaje ogromne i trudno byłoby się bez niej obejść.

3. Książka ta pełni funkcje popularyzatorskie, a dążenie do szerokiej komunikatywności wypowiedzi wymaga używania w miarę potocznego języka, wychodzenia od banalnych stwierdzeń, a nawet posługiwania się czasem środkami artystycznymi, przerysowaniami czy ironią. Z drugiej jednak strony - ponieważ dotyczy trudnej problematyki - wymaga korzystania z języka specjalistycznego. W takich przypadkach staram się wyjaśniać jego znaczenie w kontekstach lub przypisach, choć oczywiście nie mogę objaśniać wszystkich terminów ani uzasadniać każdego wyboru cytatu. Problematyka poruszana w książce nie jest prosta i trudno byłoby oczekiwać, aby była to lektura całkowicie łatwa; to, co dla jednych jest oczywiste, dla innych może być nieznane. Czytelnik mniej obeznany z tematem zawsze może sięgnąć do słowników lub encyklopedii.

Ponieważ poniższa praca - już w założeniu - nie stanowi dzieła naukowego, użyty w niej aparat źródłowy ma formę uproszczoną. Przypisy dotyczą nie tyle precyzyjnej informacji o źródle, co uzupełnienia wychodzącego poza główny wątek, dodatkowej informacji lub polemiki. Zgodnie z przyjętą zasadą: tytuł, nazwa, pojęcie, termin, wyrażenie, idiom lub zwrot frazeologiczny zaczerpnięty ze źródeł zaznaczany jest cudzysłowem, natomiast cała myśl zostaje wyodrębniona kursywą. Gdy stwierdzenie jest ważne - z zaznaczeniem autora, a czasem, gdy to istotne, także tytułu dzieła. Nie uważam, aby dalsze uszczegółowianie było tu konieczne, gdyż głównym zadaniem książki jest próba ponownego postawienia - w kontekście współczesnej wiedzy naukowej - odwiecznych pytań oraz pobudzenie ciekawości czytelników, a nie próba udzielenia na nie odpowiedzi, do której autor ani nie czuje się upoważniony, ani jej nie zna.