WSTĘP
Szlachcic z pochodzenia, ekonomista z wykształcenia, spiker radiowy z przypadku. W niebanalny sposób wylądował przed mikrofonem i stał się pierwowzorem dla nagrywających audiobooki.
Dla jednych jest głosem dzieciństwa. Kimś, kto codziennie rano witał ich przez radioodbiornik lub czytał książki. Dla innych lektorem, który nie pozwalał zasnąć w trakcie oglądania filmów fabularnych i przyrodniczych. Choć skończył już dziewięćdziesiąt trzy lata, jego głos wciąż jest dobrze znany. Do dziś można go usłyszeć w pociągach warszawskiego metra, gdzie zapowiada stacje I linii.
Ksawery Jasieński to jeden z najwybitniejszych polskich lektorów, zwany "kustoszem żywego słowa", "człowiekiem o aksamitnym głosie" lub - ze względu na swoją elegancję i wytworność - "księciem lektorów".
Czas poznać historię najbardziej znanego przedstawiciela rodziny herbu Dołęga. Wybrać się w malownicze rejony Gór Świętokrzyskich, do zabytkowego dworu w Chocimowie, gdzie dorastał mały Ksawery, następnie przez Radom, gdzie chodził do liceum, przyjechać do Warszawy i zajrzeć do studiów Polskiego Radia i Telewizji, które do dziś przechowują niezliczone anegdoty na temat jednego z najwybitniejszych polskich spikerów.
Ksawery Jasieński to przedstawiciel starej szkoły radiowców, który nie tolerował błędów językowych u spikerów i tępił je całe życie. Mawiał, że "nawet słuchacz podcięty ma prawo do słuchania eleganckiej i wzorcowej polszczyzny". Charakteryzuje go niezapomniany głos, wyjątkowa osobowość i kpiarsko-ironiczny stosunek do rzeczywistości.
Laureat Złotego i Diamentowego Mikrofonu oraz Złotej Odznaki Polskiego Związku Niewidomych, dwukrotnie otrzymał tytuł "Zasłużony Działacz Kultury". Na swoim koncie ma również Srebrny Krzyż Zasługi i Krzyż Oficerski oraz Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.
Taka historia i taka osobowość nie mogą pójść w zapomnienie. Kiedy zaproponowałam współpracę panu Jasieńskiemu, odmówił. Następnym razem powiedział tylko: "Będą się ludzie śmiać, że jeszcze żyje, a już książki o nim piszą...". Potraktowałam to jako zgodę...
Połączyły nas dwa środowiska: niewidomych i radiowców. Spotkaliśmy się w 2011 roku na jubileuszu, który świętował w Bibliotece Centralnej Polskiego Związku Niewidomych, gdzie wówczas pracowałam. Po kilku latach pracy w Polskim Radiu, wciąż chodząc jego śladami, postanowiłam lepiej poznać jednego z najsłynniejszych spikerów i lektorów.
O Ksawerym Jasieńskim opowiadali mi pracownicy Polskiego Radia i Polskiego Związku Niewidomych, przyjaciele, rodzina, koledzy, fani oraz... on sam - choć, przez wrodzoną skromność, niewiele.
MARTA KAWALEC