Teatr 9/2021 - Opracowanie zbiorowe

Kup ebooka

8.00 zł
6.64 zł (6,80 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

REDAKCJA:

Jacek Kopciński

redaktor naczelny

Katarzyna Flader-Rzeszowska

zastępca red. naczelnego

Katarzyna Tokarska-Stangret

sekretarz redakcji

Jacek Cieślak, Szymon Kazimierczak,

Anna Szymonik, Agata Tomasiewicz, Grzegorz Wroniewicz Kinga Czaplarska

sekretariat

STALE WSPÓŁPRACUJĄ:

Jarosław Cymerman, Artur Duda, Artur Grabowski, Mirosław Kocur, Jolanta Kowalska,

Dorota Kozińska, Edyta Kubikowska,

Wojciech Majcherek, Jadwiga Majewska, Małgorzata Piekut, Paweł Płoski,

Paweł Schreiber, Iwona Uberman,

Halina Waszkiel, Jarosław Zalesiński

RADA REDAKCYJNA:

Janusz Degler, Małgorzata Dziewulska, Piotr Kłoczowski, Antoni Libera, Jerzy Limon, Zbigniew Majchrowski, Tadeusz Nyczek, Barbara Osterloff, Marta Piwińska,

Dobrochna Ratajczakowa, Lech Sokół, Lech Śliwonik

PROJEKT LAYOUTU:

Kamila Schinwelska/dizajnia

OPRACOWANIE GRAFICZNE, OKŁADKA I REDAKCJA TECHNICZNA:

Elżbieta Krassowska Modlinger

RYSUNKI:

Bogna Podbielska

ADRES REDAKCJI:

ul. Kozia 3/5 m. 6, 00-070 Warszawa tel.: +48 22 692 88 18,

+48 22 692 88 19

e-mail: teatr@teatr-pismo.pl

WYDAWCA:

Instytut Książki

ul. Zygmunta Wróblewskiego 6

31-148 Kraków Dział Wydawnictw

ul. Parandowskiego 19, 01-699 Warszawa tel.: +22 697 05 32, +22 697 05 34

e-mail: czaspatron@instytutksiazki.pl

Czasopismo patronackie Instytutu Książki wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Istnieje od 1946 roku.

TEKSTÓW NIEZAMÓWIONYCH REDAKCJA NIE ZWRACA. REDAKCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO DOKONYWANIA SKRÓTÓW I ZMIAN W PUBLIKOWANYCH TEKSTACH.

KILKA WAŻNYCH POJĘĆ (PO POLSKU)

AUTOR: JACEK KOPCIŃSKI

fot. Kinga Karpati

Teatr Żydowski od kilku już lat nie ma stałej siedziby w Warszawie, poza niewielką sceną przy ulicy Senatorskiej 35. Produkuje za to coraz ciekawsze spektakle, korzystając z gościnności innych scen. Maja Kleczewska Malowanego ptaka wyreżyserowała w Teatrze Polskim w Poznaniu, a Golema pokazała w warszawskim ATM Studio. Z kolei Anna Smolar Kilka obcych słów po polsku zrealizowała w Teatrze Polskim w Warszawie. Aktorzy Teatru Żydowskiego występują też w Nowym Świecie Muzyki czy Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa. Postawa szefów wszystkich tych instytucji to przykład rzadkiej dziś solidarności, czyli takiej postawy - przypomnijmy na wszelki wypadek - która polega na rezygnacji z własnych interesów na rzecz dobra wspólnego. Dobrem tym jest żywa obecność kultury żydowskiej w Polsce współczesnej, niesprowadzona do poziomu muzeum, archiwum czy na przykład teatralnego skansenu, którym niestety przez lata był Teatr Żydowski.

Znam status Teatru Żydowskiego, wiem, jakie cele wyznaczyła sobie obecna szefowa tej sceny, a także jak państwowy mecenas uzasadnia przekazywane jej dotacje. Mam jednak nadzieję, że szczęśliwa decyzja Gołdy Tencer, by zaprosić do współpracy zdolnych reżyserów młodszej generacji, trwale zmodyfikuje profil prowadzonego przez nią teatru. Nie tylko zresztą estetyczny, także światopoglądowy. Na razie artyści ci skupili się na trudnych, polsko-żydowskich relacjach i na analizie świadomości dzieci i wnuków ofiar Zagłady oraz Marca '68. Niewykluczone jednak, że już wkrótce na scenie Teatru Żydowskiego ci sami twórcy - w sobie właściwy sposób - podejmą także inne problemy, którymi żyje współczesny świat. Zwiastunem tej zmiany byli Kibice Michała Buszewicza pokazani w Nowym Teatrze w Warszawie.

"Kultura to wszystko to, co ludzie myślą, robią i posiadają jako członkowie społeczeństwa" - powiada Piotr Sztompka (za amerykańskim socjologiem Robertem Bierstedtem), i wyjaśnia, że myślenie prowadzi do poznania prawdy, robienie do pomnażania dobra, a posiadanie do tworzenia piękna. Etyczne wartości kultury są więc równie ważne, jak wartości filozoficzne i estetyczne, o czym najlepiej przekonujemy się w sytuacji kryzysowej, kiedy dobro wspólne zostaje naruszone. Właśnie w takiej sytuacji znalazł się Teatr Żydowski, z powodu partykularnych interesów poszczególnych ludzi i firm zmuszony do opuszczenia swojej siedziby. Bez własnej sceny zbyt długo by się nie utrzymał na powierzchni życia publicznego. Dlatego decyzję o przekazaniu zespołowi Teatru Żydowskiego remontowanej właśnie sceny Teatru Na Woli uważam za wyraz tej samej solidarności, którą wcześniej wykazali się dyrektorzy gościnnych teatrów i klubów. Teatr Na Woli już dawno stracił swój specyficzny charakter, aktorzy żydowscy mają więc dobrą szansę tchnąć w jego mury nowe życie.

Solidarność - wyjaśnia Sztompka - to jedna z sześciu wartości szczegółowych, które w pozytywny sposób kształtują relacje międzyludzkie. Pozostałe to zaufanie, lojalność, wzajemność, szacunek i sprawiedliwość. O lojalności w tym numerze "Teatru" mówi Anna Smolar, która w Teatrze Żydowskim "na wygnaniu" zrealizowała już dwa spektakle. "Ciekawe wydaje mi się pojęcie lojalności - wobec czego jako twórcy albo też osoby prywatne powinniśmy być lojalni? Jak określamy granice tej powinności?" - zastanawia się polsko-francuska reżyserka o żydowskich korzeniach w rozmowie z Karoliną Felberg. Swoje pytania formułuje ze względu na dobro wspólnoty, z której wyrasta, i jest w tym uważna, otwarta, czuła na pokoleniowe różnice i środowiskowe potrzeby. "Mówiąc o powinności wobec kultury żydowskiej - stwierdza Smolar - często nieświadomie powielamy jakieś stereotypy dotyczące tradycji i nowoczesności. Wtedy chyba nic nie działa lepiej niż wsłuchiwanie się w wielogłos: jedni powiedzą, że kluczowa jest obrona jidysz, inni - że praca pamięci, a kolejne osoby będą podkreślały konieczność tworzenia miejsca dla całkowicie współczesnej narracji, odpowiadającej na rzeczywistość". Przeciwna wszelkim stereotypom postawa reżyserki dobrze wróży Teatrowi Żydowskiemu, i myślę sobie nawet, że Smolar, po Esterze Kamińskiej, jej córce Idzie oraz Gołdzie Tencer, mogłaby być kolejną charyzmatyczną liderką tej sceny.

Wróćmy jednak do lojalności, której przeciwieństwem - jak przypomina Sztompka - "jest wymuszone siłą lub zagrożeniem represji oportunistyczne posłuszeństwo. Kimś innym niż człowiek lojalny jest klakier, akolita, usłużny potakiewicz". Taka postawa nigdy w polskim teatrze nie była popularna i obecnie także nam nie grozi. Na szczęście, bo teatr posłusznych klakierów, akolitów i potakiwaczy to żałosna instytucja. Problem w tym, że polskie sceny progresywne zdominowała dziś postawa, która z lojalnością także nie ma wiele wspólnego. Posłuchajmy raz jeszcze socjologa: "Lojalność pozwala liczyć, że ktoś, kogo obdarzyliśmy zaufaniem, wobec kogo postępujemy szlachetnie, nie wykorzysta tego przeciwko nam, nie będzie nas obmawiał za naszymi plecami, będzie nas bronił wobec osób trzecich, a dobro, które mu powierzyliśmy (pożyczkę pieniężną, samochód, mieszkanie, dziecko pod opiekę itp.), będzie odpowiednio chronił i w swoim czasie je zwróci". Ciekawe, ilu innych polskich artystów teatru skłonnych byłoby słowem "lojalność" określić swój stosunek do wspólnoty, z której się wywodzą?

fot.Tobiasz Papuczys

AUTORZY

JUSTYNA BARGIELSKA - poetka i pisarka. W 2010 roku za tomik Dwa fiaty otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia. Za prozatorski debiut Obsoletki otrzymała nominację do Paszportów "Polityki" oraz ponownie Nagrodę Literacką Gdynia (2011). Książka ta znalazła się także w finale Nagrody Literackiej Nike 2011.

JACEK CIEŚLAK - krytyk teatralny i dziennikarz "Rzeczpospolitej", redaktor "Teatru".

TOMASZ DOMAGAŁA - krytyk teatralny i filmowy, aktor, członek AICT - polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych. Autor bloga z recenzjami teatralnymi i filmowymi: DOMAGAŁAsięKULTURY.

MAGDALENA DRAB - aktorka, autorka i reżyserka, obecnie w zespole Teatru Modrzejewskiej w Legnicy. Współzałożycielka Teatru Zamiast w Łodzi. Laureatka GND za dramat Słabi. Ilustrowany banał teatralny (2017).

ADAM KAROL DROZDOWSKI - krytyk teatralny, współpracownik "Teatru". Zwycięzca III edycji Konkursu im. Andrzeja Żurowskiego (razem z Kamilą Łapicką).

KAROLINA FELBERG - badaczka literatury późnej nowoczesności i publicystka kulturalna, autorka m.in. książki Melancholia i ekstaza.Projekt totalny w twórczości Andrzeja Sosnowskiego (2009), edytorka wielotomowego wydania Dzienników i zapisków Agnieszki Osieckiej. Pracuje w IAM, prowadzi audycje o literaturze i teatrze w Radiu Kapitał, współtworzy "Nowy Tygodnik Kulturalny".

DOMINIK GAC - krytyk teatralny, współautor książki Scena Lublin (2017); publikuje na portalu teatralny.pl, współpracuje z "Teatrem".

ANTONINA GRZEGORZEWSKA - plastyczka, dramatopisarka, autorka m.in. dramatów On, Ifigenia, Migrena, laureatka konkursu "Dramatopisanie", w ramach którego napisała dramat La Pasionaria.

SZYMON KAZIMIERCZAK - krytyk teatralny, redaktor "Teatru".

GRZEGORZ KONDRASIUK - teatrolog, dramaturg, krytyk teatralny. Redaktor i współautor książek Scena Lublin (2017) i Cyrk w świecie widowisk (2017). Pracuje na UMCS, współpracuje z Instytutem Teatralnym w Warszawie.

JACEK KOPCIŃSKI - redaktor naczelny miesięcznika "Teatr". Profesor w IBL PAN, wykładowca UKSW i UW. Ostatnio opublikował tom Wybudzanie. Dramat polski / Interpretacje (2018).

JOLANTA KOWALSKA - krytyk teatralna, stała współpracowniczka "Teatru". Autorka monografii Kazimierz Junosza-Stępowski (2000) i zbioru recenzji Spacer po barykadach (2015).

DOROTA KOZIŃSKA - latynistka, krytyk muzyczna i teatralna, tłumaczka, wykładowczyni, wieloletnia redaktorka "Ruchu Muzycznego". Autorka Dobrej pustyni (2012).

ANNA KULIGOWSKA-KORZENIEWSKA - profesor doktor habilitowana, historyk teatru, wykładowczyni w warszawskiej AT, do niedawna związana także z UŁ. Autorka m.in. książki Scena obiecana. Teatr polski w Łodzi 1844-1918 (1995), licznych artykułów naukowych oraz prac z dziejów teatru i dramatu żydowskiego.

IRINA LAPPO - doktor habilitowana, teatrolożka, tłumaczka, etnolingwistka; pracuje w Instytucie Filologii Polskiej na UMCS. Interesuje się m.in. najnowszą dramaturgią białoruską i współczesnym dramatem polskim. Autorka monografii Teatr Czechowa w Polsce (2010).

MAŁGORZATA LEYKO - profesor doktor habilitowana, kierownik Katedry Dramatu i Teatru na Wydziale Filologicznym UŁ. Autorka licznych artykułów naukowych i książek, m.in. Teatr w krainie utopii. Monte Verita, Mathildenhöhe, Hellerau, Goetheanum, Bauhaus (2012).

ŁUKASZ MACIEJEWSKI - filmoznawca, historyk kina, krytyk, wykładowca w Szkole Filmowej w Łodzi. W 2020 roku opublikował Wpadnij, to pogadamy... - rozmowy o teatrze z Krzysztofem Orzechowskim.

HENRYK MAZURKIEWICZ - absolwent Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWr, doktorant Wydziału Nauk Społecznych. Specjalizuje się w antropologii filozoficznej i kulturowej. Krytyk teatralny, członek redakcji portalu teatralny.pl.

MARCIN MIĘTUS - absolwent teatrologii UJ. Publikował m.in. w "Dialogu", "Didaskaliach", "Znaku" i na portalu taniecpolska.pl.

ARTUR PAŁYGA - dramatopisarz, dziennikarz, dramaturg w Teatrze Śląskim w Katowicach. Autor m.in. Żyda i Nieskończonej historii; uhonorowany GND za tekst W środku słońca gromadzi się popiół (2013).

FELIKS PLATOWSKI - absolwent Wiedzy o Teatrze AT i Organizacji Produkcji Filmowej łódzkiej PWSFTviT.

MONIKA ROGOWSKA-STANGRET - adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu w Białymstoku, filozofka prowadząca badania z zakresu filozofii feministycznej, humanistyki środowiskowej i posthumanizmu, tłumaczka. Autorka książki Ciało - poza Innością i Tożsamością. Trzy figury ciała w filozofii współczesnej (Gdańsk 2016, 2019).

ŁUKASZ RUDZIŃSKI - recenzent i krytyk życia teatralnego i kulturalnego w Trójmieście, w Polsce i za granicą. Współpracuje m.in. z "Teatrem", "Dialogiem", "Ritą Baum", "Sceną", "Teatrem Lalek" i "Mademoiselle".

KACPER SIEDLECKI - absolwent zarządzania instytucjami artystycznymi na UG, student Wiedzy o Teatrze AT, aktor Krakowskiego Teatru Variété, reporter i wydawca w Radiu Nowy Świat.

PIOTR SOBIERSKI - dziennikarz, publikował w "Gazecie Wyborczej". Współprowadzi audycję Ten cały musical w Programie 2 PR. Autor książki Więcej niż musical. Teatr Wojciecha Kościelniaka (2018), za którą otrzymał Nagrodę Artystyczną Prezydenta Gdyni.

PRENUMERATA 2021

Instytut Książki z siedzibą w Krakowie, przy ul. Z. Wróblewskiego 6, jako Administrator danych informuje, że Państwa dane osobowe będą przetwarzane wyłączenie w celu realizacji prenumeraty Czasopism Patronackich. W związku z przetwarzaniem, Administrator może podpowierzyć dane osobowe podmiotom zewnętrznym. Przysługuje Państwu prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania, cofnięcia zgody na dalsze przetwarzanie, prawo do bycia zapomnianym oraz wniesienia skargi na zasady przetwarzania danych do organu nadzorczego tj. Prezesa Urzędu Ochrony Danych

Osobowych. Podanie danych jest dobrowolne, lecz niezbędne w celu złożenia zamówienia na prenumeratę. W sprawach związanych z danymi osobowymi można kontaktować się z inspektorem ochrony danych - iod@instytutksiazki.pl.

"TEATR" MOŻNA ZAPRENUMEROWAĆ ONLINE:

ZA POŚREDNICTWEM INSTYTUTU KSIĄŻKI

www.instytutksiazki.pl (e-sklep) lub przez Dział Wydawnictw IK: + 48 22 697 05 34

ZA POŚREDNICTWEM FIRMY RUCH SA

Prenumerata krajowa:

Zamówienia na prenumeratę przyjmują zespoły prenumeraty właściwe dla miejsca zamieszkania klienta, www.prenumerata.ruch.com.pl, e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

Prenumerata ze zleceniem wysyłki za granicę:

Informację o warunkach prenumeraty i sposobie zamawiania można uzyskać pod nr tel. +48 22 693 67 75, www.ruch.pol.pl, e-mail: prenumerataz@ruch.com.pl

W 2021 roku cena "Teatru" nie ulega zmianie. Cena numeru w prenumeracie - 10 zł, prenumerata kwartalna - 30 zł, półroczna - 60 zł, roczna - 120 zł.

Na pierwszej stronie okładki zdjęcie z próby do spektaklu Kamienne sny w reżyserii Wojciecha Wińskiego, Teatr Usta Usta Republika; fot. Laura Leish.

Instytut Książki również w 2021 roku realizuje specjalną ofertę dla Czytelników. Prenumerując jedno z czasopism IK, drugi, tańszy tytuł otrzymają Państwo z 50-procentowym rabatem. Prenumeratę można zamówić na dowolnie wybrany okres. Zamawiający nie ponosi żadnych opłat związanych z wysyłką. Promocja dotyczy tylko prenumeraty realizowanej przez Instytut Książki. Szczegółowe informacje pod numerem telefonu: +48 22 697 05 34.

W 2021 roku cena "Teatru" nie ulega zmianie. Cena numeru w prenumeracie - 10 zł, prenumerata kwartalna - 30 zł, półroczna - 60 zł, roczna - 120 zł.

Instytut Książki również w 2021 roku realizuje specjalną ofertę dla Czytelników. Prenumerując jedno z czasopism IK, drugi, tańszy tytuł otrzymają Państwo z 50-procentowym rabatem. Prenumeratę można zamówić na dowolnie wybrany okres. Zamawiający nie ponosi żadnych opłat związanych z wysyłką. Promocja dotyczy tylko prenumeraty realizowanej przez Instytut Książki. Szczegółowe informacje pod numerem telefonu: +48 22 697 05 34.

FORUM

WYDARZYŁO SIĘ

MKDNiS dofinansowało offy

22 ze 134 projektów otrzyma wsparcie finansowe o łącznej kwocie 1 499 815,00 zł (całkowity budżet programu wynosił 1,5 mln zł) w ramach pierwszej edycji ministerialnego programu skierowanego do twórców offowych OFF Polska, którego organizatorem jest Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego. O dofinasowanie na produkcję, eksploatację, dokumentację i promocję przedstawień w kwocie od 30 do 90 tys. zł mogły ubiegać się organizacje pozarządowe (beneficjentami są m.in. Stowarzyszenie Teatr Brama, Stowarzyszenie Studio Teatralne Koło, Fundacja Strefa WolnoSłowa, Stowarzyszenie Artystów Bliski Wschód, Fundacja Na Marginesie, Fundacja Teatr Układ Formalny). Wysyp owoców OFF Polska jesienią - wszystkie premiery muszą odbyć się do listopada 2021.

Teatr Żydowski na Woliy

Inwestycja warszawskiego ratusza dotycząca nowej siedziby Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w budynku dawnego Teatru Na Woli im. Tadeusza Łomnickiego wkroczyła w kolejny etap. Wybrano pracownię architektoniczną (Biuro Architekt Kaczmarczyk s.c. z Suchej Beskidzkiej), która zaadaptuje na potrzeby teatru przestrzeń zakupionej w 2019 roku od banku nieruchomości przy ulicy Kasprzaka 22. "W ramach rozpoczętej inwestycji zmodernizowana zostanie duża scena, powstanie także mała scena, pomieszczenia zaplecza teatralnego oraz powierzchnia z przeznaczeniem na działalność Centrum Kultury Jidysz" - zapowiedziała Aldona Machnowska-Góra.

Zmarł reżyser Graham Vicky

Niedawno cieszyliśmy się z International Opera Awards w kategorii "dzieło odkryte na nowo" dla moniuszkowskiego spektaklu Paria z poznańskiego Teatru Wielkiego, który wyreżyserował Graham Vick. Brytyjski artysta, założyciel i dyrektor Birmingham Opera Company (1987), zaliczany do najwybitniejszych współczesnych reżyserów operowych, zmarł nagle wskutek powikłań covidowych.

Graham Vick; fot. Yuri Belinsky / ITAR-TASS / PAP

NOWOŚCI

Przybysz na CD

Prezentacji spektaklu Przybysz w reżyserii Wojciecha Kościelniaka na XLI Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu towarzyszyła premiera płyty CD. Doceniony już wcześniej przez krytykę dyplom studentów IV roku kierunku aktorstwo teatru muzycznego na Akademii Teatralnej w Warszawie powstał na motywach albumu Shauna Tana The Arrival. Płytę można kupić w kasie i poprzez stronę internetową Teatru Collegium Nobilium.

KADRY

Nowa dyrektorka Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

Agata Grenda; fot. Dawid Linkowski

Agata Grenda została powołana na trzy kolejne sezony artystyczne, zyskując poparcie Urzędu Miasta Gdańsk, Fundacji Theatrum Gedanense oraz Związku Artystów Scen Polskich i Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów. Kandydatura ta została niejako namaszczona przez Jerzego Limona, który planował zatrudnić Grendę na stanowisku zastępcy dyrektora ds. programowych, a także rekomendował ją organizatorowi jako przyszłą dyrektorkę GTS. Za wyborem przemawiają jej wieloletnia praca w dyplomacji i na stanowiskach kierowniczych, doświadczenie biznesowe oraz współpraca z wieloma instytucjami i festiwalami na świecie (Grenda pracowała jako m.in.: zastępczyni dyrektora oraz kuratorka sztuk performatywnych w Instytucie Kultury Polskiej w Nowym Jorku, a następnie jego dyrektorka w randze konsula, dyrektorka Departamentu Kultury w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego, a ostatnio zastępczyni dyrektora Malta Festival Poznań). Grenda funkcję dyrektorki zaczęła pełnić od 1 września, tymczasem zakończył się XXV Festiwal Szekspirowski. W konkursie o Złotego Yoricka jury (Monika Żółkoś, Tomasz Kubikowski, Jacek Kopciński) obejrzało trzy polskie spektakle i przyznało nagrodę Hamletowi w reżyserii Bartosza Szydłowskiego z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. W konkursie SzekspirOFF zwyciężyły spektakle Porcje Zdenki Pszczołowskiej i Anny Oramus oraz I Come to You River: Ophelia Fractured Studia Kokyu.

Fuzja w Teatrze Miejskim w Gdyniy

Na emeryturę odszedł Wojciech Zieliński, wieloletni dyrektor naczelny Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, twórca m.in. Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port z Gdyńską Nagrodą Dramaturgiczną. Od nowego sezonu prawdopodobnie zastąpi go Krzysztof Babicki, obecny dyrektor artystyczny. Obaj dyrektorzy zaczęli kadencję w 2011 roku, Babicki będzie teraz łączył obie funkcj

Zmiana w Teatrze Dramatycznym m.st. Warszawy?y

Urząd m.st. Warszawy w Biuletynie Informacji Publicznej zapowiedział zamiar ogłoszenia konkursu na kandydata na stanowisko dyrektora stołecznego Teatru Dramatycznego. "Rozpoczęcie procedury konkursowej nastąpi w ciągu 60 dni od dnia wejścia w życie niniejszego zarządzenia poprzez opublikowanie ogłoszenia o konkursie". Również 60 dni od zakończeniu składania ofert ratusz zakłada na rozstrzygnięcie. Od 2013 roku dyrektorem Dramatycznego jest Tadeusz Słobodzianek.

W TOKU

Jubileuszowy sezon STUDIO teatrgalerii

W stulecie urodzin Józefa Szajny i pięćdziesiąt lat od powstania teatru, STUDIO teatrgaleria rozpoczyna jubileuszowy sezon. Zapowiedziano w nim 9 premier (w tym koprodukcje), 4 wystawy oraz majowy przegląd prac powstałych w ramach programu Open Studios - międzynarodowych pracowni we współpracy z ateńskim Centrum Kultury Onassis Stegi (na przykład pracy VR I am reżyserki Susanne Kennedy). W planach m.in. prapremiera musicalu na podstawie tekstu Doroty Masłowskiej Bowie w Warszawie w reżyserii Marcina Libera i z muzyką skomponowaną przez zespół Mitch & Mitch.

Popsute w finale Grand Prix Nova

Słuchowisko Marty Rebzdy Popsute znalazło się w finale IX festiwalu Grand Prix Nova, który będzie miał miejsce w Bukareszcie. Spektakl Teatru Polskiego Radia zostanie zaprezentowany z dwunastoma innymi słuchowiskami z Europy, werdykt poznamy 30 września.

Nagranie słuchowiska Popsute; fot. Marta Rebzda / Polskie Radio

Doceniono wspomnienia o teatrze

21 października 2021 o godz. 18.00 w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego odbędzie się promocja wspomnień Bohdana Korzeniewskiego Było, minęło... (PIW 2020) Książka zdobyła pierwszą Nagrodę Historyczną "Polityki" w kategorii "pamiętniki, relacje, wspomnienia".

Opera dla głuchych

Trwa rozpięty od czerwca do października festiwal Opera dla Głuchych. Organizowany jest on od 2017 roku przez Fundację Automatophone, której działania "zorientowane są na redefiniowanie muzyki oraz procesów słuchania we współczesnym kontekście społeczno-technologicznym" (w ramach tych założeń wydana została na przykład książka Czarny pokój i inne pokoje (2018) o Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia, o którym będziemy pisać w kolejnym numerze "Teatru"). Projekty artystyczne prezentowane na festiwalu poszukują form komunikacji między światami kultury głuchych i słyszących. W tym roku w programie m.in. instalacje głuchego artysty Karola Tymińskiego (w tym Przystań, gdzie "w obecności tylko jednego widza artysta odgrywa utwór stworzony jako cielesne, a nie dźwiękowe doznanie", wykorzystując przetworniki dźwięku umieszczone na ciele widza), czy mający premierę w 2018 roku spektakl Opera dla Głuchych w reżyserii Wojciecha Zrałka-Kossakowskiego.

Banknot kolekcjonerski z aktorką

Drukowany od 2015 roku w wytwarzającej banknoty euro francuskiej drukarni papierów wartościowych Oberthur kolekcjonerski banknot 0 Euro Souvenir (wykonany z bawełnianego papieru, z jakiego produkuje się euro, zawierający też znak wodny, hologram czy mikrodruk) funkcjonuje w Europie jako pamiątka, utrwalająca miejsca, obiekty i wizerunki postaci. Pierwszy polski banknot (z 2019 roku) przedstawiał Warszawę - od 21 sierpnia w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej można zaś nabyć (do wyczerpania ograniczonej puli) banknot z wizerunkiem patronki oraz dawnego budynku "Sokoła", gdzie obecnie mieści się rzeszowski teatr.

fot. materiały Teatru im. W. Siemaszkowej

Edukacja teatralna wg Wyrypajewa

Iwan Wyrypajew, rosyjski dramatopisarz, reżyser i aktor, pod auspicjami założonego razem z Karoliną Gruszką domu artystycznego i studia produkcyjnego WEDA otwiera szkołę teatralną dla dramatopisarzy i reżyserów (STIW). Artysta deklaruje podejście "wykonawcze" do obu profesji, kurs zorientowany jest więc w dużej mierze na nabycie praktycznych umiejętności w ramach rzemiosła: "Jak podpisywać umowy, jak rozmawiać z dyrektorami teatrów, jak opisać swój projekt, jak napisać eksplikację, jak pracować z scenografami i projektantami kostiumów". Prócz wykładów przewidziano dużo zajęć praktycznych. Będą one odbywały się w Instytucie Teatralnym, który jest partnerem szkoły, oraz w partnerskich teatrach: Teatrze Polskim im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, Teatrze Współczesnym w Szczecinie, Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie, Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, Teatrze Powszechnym im. Zygmunta Hübnera w Warszawie, Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu.

ODESZLI

Krystyna Büthner-Zawadzka - zasłużona historyczka teatru, związana z redakcją Słownika biograficznego teatru polskiego w Instytucie Sztuki PAN.

Kazimierz Czapla - aktor Teatru Polskiego w Bielsku-Białej.

Bogusława Czosnowska - aktorka teatralna i reżyserka (przez wiele lat pracowała w Teatrze Wybrzeże), pedagog w Studium Wokalno-Aktorskim przy Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.

Eugenia Herman-Laskowska - aktorka teatralna i filmowa, wykładowczyni łódzkiej PWSFTviT.

Ryszard Nadrowski - aktor teatralny i telewizyjny, związany m.in. ze stołecznymi scenami Teatru Narodowego i Polskiego (do 2003 roku), Teatrem Telewizji i Teatrem Polskiego Radia.

Jan Pęczek - aktor teatralny, choreograf, przez czterdzieści lat współpracował z Teatrem Współczesnym w Warszawie.

FOKUS NA... IWONĘ SITKOWSKĄ

Zadra w sercu

Charakterystyczny niski głos i szczególny rodzaj ekspresji sprawiają, że trudno ją przeoczyć na scenie. Na co dzień w zespole Teatru Ludowego, ale współpracowała też z Teatrem Komedia i z Teatrem Łaźnia Nowa. Ma w swoim dorobku wiele ról, począwszy od komediowych, po główne role w spektaklach dramatycznych, choćby w nagradzanym spektaklu Gdy przyjdzie sen Małgorzaty Bogajewskiej. Iwona Sitkowska opowiada Agacie Tomasiewicz o swoich teatralnych doświadczeniach i epifaniach.

fot. Izabela Kubrak

CO BYŁO...

Parę słów o inspiracjach i ludziach na Twojej drodze

Inspirujący jest świat: każdy człowiek, zwierzę, owad. Relacja, sen, marzenie, literatura, sztuka, film, technika, cywilizacja, religia - wszystko to jest składową człowieka, a to on stoi w centrum moich zainteresowań. Staram się zachować uważność na świat, która może zostać zniszczona przez małe, prozaiczne smutki. Pandemia nie tyle wpłynęła na mój ogląd rzeczywistości, co przyniosła więcej stresu i ograniczeń. Dla aktora bardzo ważne jest bycie obserwatorem świata i czerpanie z niego pełnymi garściami. Trzeba dbać o tę uważność i zachwyt nad światem.

Dlaczego teatr?

Odpowiedź zawsze była oczywista - to jest dla mnie jedyna możliwość. Wszystkie moje marzenia gnały ku temu celowi. Ale teraz, jak już jestem dojrzalszą kobietą i patrzę na te starania z dystansu, to jednak myślę o zderzeniu dawnych dziecięcych marzeń i wyobrażeń z rzeczywistością. To nie było tak, że chciałam zająć się aktorstwem, bo wiedziałam, z czym to się wiąże. Mimo wszystko ciągle uwielbiam chwile w moim życiu, kiedy jestem pełna wiary i takich uczuć, które miałam w sobie przed szkołą teatralną - kiedy czuje się wielką radość z bycia na scenie całym sercem.Udało się spełnić coś, wydawałoby się, nieosiągalnego dla dziewczyny z małej miejscowości. Szkoła teatralna to wspomnienie pięknego, dzikiego czasu; odkrywania świata, ale i skupienia prawie wyłącznie na materii teatralnej. Przeżyłam te lata w zadziwieniu, w skupieniu, we współobcowaniu z tymi wielkimi.

W czasie studiów miałam naturę dziecka chłonącego świat z szeroko otwartymi oczami. To wspaniałe, że mogę stąpać po deskach teatru, to teraz całe moje życie, wypełniam tym każdy swój dzień.

Punkt zwrotny w Twojej twórczości

Nie mam pojęcia, czy już się przydarzył, czy jeszcze na niego czekam. Może czas lockdownu - czas ciszy - był momentem przewartościowania? Wiele we mnie zmieniły narodziny mojego dziecka, co nauczyło mnie innego podejścia do zawodu - bardziej warsztatowego, mądrzejszego, bez totalnego zanurzania się w rolę. Nikt nas w szkole nie uczył, jak rozdzielać pracę i życie osobiste.

Przełomowym momentem dla mojego teatru było objęcie dyrekcji przez Małgorzatę Bogajewską. Nagroda dla Sekretnego życia Friedmanów była zwiastunem dalszej dobrej passy. Ciekawym przeżyciem była trasa w ramach programu Teatr Polska, zwiedziliśmy prawie cały kraj z Tożsamością Wila. Wszędzie po spektaklu odbyliśmy inspirujące rozmowy z publicznością. Pomimo tego, że sztuka dotyczyła Nowej Huty, okazało się, że udało się przenieść wszystkie konteksty w inne realia. Odbiór był fantastyczny, szczególnie wśród starszego pokolenia, które zna rzeczywistość i relikty PRL-u. Zupełnie się nie spodziewałam takiej żywiołowej reakcji.

Jeszcze za czasów studenckich stanęłaś przed kamerą na planie Barbórki Macieja Pieprzycy.

Maciek był nieco przerażony tym, że my, studenci krakowskiej szkoły teatralnej, jeszcze nie byliśmy przygotowani do pracy na planie. Podjął spore ryzyko, angażując mnie do głównej roli, podczas gdy byłam studentką trzeciego roku aktorstwa. Nie mogłam trafić lepiej, jeśli chodzi o debiut. Maciej jest bardzo wrażliwym i mądrym człowiekiem. Bardzo mu kibicuję, bo jest fantastycznym reżyserem. Pewną problematyczną kwestią było mówienie po śląsku, ale okazało się, że Maciek wcale nie chciał stosować takiego zabiegu. Myślę, że gdybym dostała taką rolę na obecnym etapie swojego życia, to bardziej bym w nią weszła, ale wtedy taka identyfikacja nie była ode mnie wymagana. Chyba taki był od początku zamysł reżysera - historia Basi może być traktowana jako w pewnym stopniu uniwersalna.

...JEST...

W Gdy przyjdzie sen Katarzyny Dworak i Pawła

Wolaka, w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej,

zagrałaś Basię - kolorowego ptaka w konserwatywnej wiejskiej społeczności.

Ta postać jest mi bardzo bliska, choć akurat nie dlatego, że odrzuca konserwatywną rzeczywistość. Cała magia tkwi w ulotności tekstu, który napisali Wolakowie. To mój ulubiony rodzaj literatury, podobnie jak A jak królem, a jak katem będziesz Tadeusza Nowaka - w każdym słowie czuć wiejskość, nie wyreżyserowaną, a po prostu namacalną. Wolakowie zawarli w tym wszystkim duszę. Baśka, owszem, jest kolorowym ptakiem, który podąża za marzeniami, ale spektakl bardziej dotyka problemów społeczności, która również marzy, ale nie ma odwagi wyjść poza konwenanse. Przedstawiciele tej społeczności spędzają swój czas jałowo, obmawiając, jątrząc konflikty, są pogrążeni w "złym". Pracowałam nad tym spektaklem dwa razy - pierwszy raz w trakcie czytania performatywnego. I wtedy zakochałam się w tekście, chciałam grać jakąkolwiek rolę - sztuka po prostu mnie poruszyła. Nie tylko rola Baśki, cały tekst jest fantastyczny. Ostatnio rozmawiałam z moją przyjaciółką z Lubartowa. I ona powiedziała, po obejrzeniu spektaklu: - Boże, Sitka! Jestem i spłakana, i uśmiana. - Ale co cię tak poruszyło? - Głównie to ludzkie zło, zawiść, całe to gówienko. Czyli żadna romantyczna miłość. Każdy może w tym spektaklu odnaleźć coś, co do niego trafia. Jako aktorka chcę mieć zadrę w sercu, jakąś nienazwaną sferę. To jest dla mnie sedno sztuki - świadomość tego, że coś mnie porusza, przy jednoczesnym braku konieczności nazywania tego stanu. Mimo wszystko wolę nie opisywać swoich ról, raczej chcę słuchać tego, jak dotarła do innych ludzi. To jest magia tego zawodu.

...BĘDZIE

Co będzie dalej?

Jeszcze nie wiem, w czym będę grać, ale przyszły sezon jest rozpisany bardzo ciekawie: będziemy pracować z Kubą Roszkowskim, Katarzyną Minkowską, Radkiem Stępniem, Michałem Siegoczyńskim i Małgorzatą Bogajewską. Właśnie jestem po trzytygodniowych warsztatach na Mazurach, w Wiatrakach, w ramach Laboratorium Nowych Epifanii. Zostaliśmy tam zaproszeni przez Krzyśka Popiołka. Nic wcześniej nie wiedzieliśmy o tym projekcie - tylko tyle, że organizatorem jest Centrum Myśli Jana Pawła II. Po jego zakończeniu uważam, że to doświadczenie jest niezwykłe. Codziennie uczestniczyliśmy w wykładach, choćby z pisarką i badaczką Mirą Marcinów, rabinką Małgorzatą Kordowicz czy różnymi świeckimi teologami - Sebastianem Dudą, Piotrem Augustyniakiem - a także zespołami z teatrów z całej Polski. Non stop prowadziliśmy inspirujące rozmowy. Pojechałam tam z poczuciem, że nic nie wiem o wierze, że Kościół nam nie pomaga, więc trzeba go odrzucić. Tak, na początku miałam okres totalnej pustki. Wróciłam stamtąd w spokoju i błogości - i z poczuciem, że mimo wszystko warto się trzymać pewnych zasad. Cały projekt ma charakter laboratorium, umówiliśmy się na otwartość. Przygotowaliśmy pięć scen, czas pokaże, co będzie dalej.

Czy jest rola, która byłaby spełnieniem Twoich

zawodowych marzeń? Która rola z dotychczasowych była najważniejsza?

Najważniejsze, jeśli na twojej drodze pojawia się ktoś uważny i myślący. Tak jak na przykład Marcin Wierzchowski - wtedy nie ma znaczenia, jaką rolę zagram. Po prostu wiem, że on spotyka się z zespołem, mając już przepracowany temat - i robi spektakle o czymś. Po Solaris miałam przeżycia katartyczne. Nie mam ról, które chciałabym zagrać, tylko spotkania, które chciałabym odbyć.

NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE

Imię i nazwisko

Iwona Sitkowska

Zawód

aktorka Teatru Ludowego w Krakowie

Wykształcenie

PWST w Krakowie

Wybrane projekty

Tożsamość Wila, reż. Gabriela Muskała; Gdy przyjdzie sen, reż. Małgorzata Bogajewska; Władczyni much, reż. Konrad Dworakowski

Osiągnięcia

nagroda za najlepszą rolę żeńską w filmie Barbórka na Festiwalu Filmów Telewizyjnych w Płowdiwie (2006); nagroda aktorska za rolę Basi w Gdy przyjdzie sen na Festiwalu Dramaturgii Współczesnej w Zabrzu (2019)

Metamorfoza Żydowskiego

Autor: Szymon Kazimierczak

Teatr Żydowski nie jest tym samym miejscem, którym był jeszcze ledwie dziesięć lat temu. Metamorfoza z "muzeum sentymentalnych pejzażyków" w teatr z nowoczesnym repertuarem, z głośnymi twórcami i palącymi tematami współczesności na afiszu, jest tym bardziej zaskakująca, że odbyła się bez personalnej rewolucji.

To jedyny taki teatr w Polsce. Ten fakt PR-owcy Teatru Żydowskiego podkreślają szczególnie chętnie. I mają rację: to rzeczywiście jedyna publiczna scena w kraju, której repertuar niemal w całości kształtują tematy historii i kultury żydowskiej, i z której wciąż można niekiedy usłyszeć język jidysz. To szczególna misja. Nazwisko patronek, Estery Rachel i Idy Kamińskich, matki i córki, dwóch pokoleń żydowskich aktorek i szefowych teatrów, jest zaś żywym znakiem złożonego stosunku zespołu do tradycji i postępu.

Początki artystycznej kariery Estery Rachel naznaczone były trudną tułaczką. Zanim "matka teatru żydowskiego" zyskała sławę i uznanie dzięki dramatycznym rolom na amerykańskich i europejskich scenach, fachu aktorskiego uczyła się w wędrownej trupie teatralnej Abrahama Izaaka Kamińskiego, swojego przyszłego męża. Grali melodramaty w zgermanizowanym jidysz, odwiedzając rozrzucone po Europie sztetle, gdzie za przestrzeń gry służyły im budy jarmarczne i stodoły. Kamińska była wtedy przynajmniej pięciokrotnie w ciąży, ale z urodzonych dzieci przeżyła tylko trójka. Wśród nich była Ida, późniejsza inicjatorka i pierwsza dyrektorka warszawskiego Teatru Żydowskiego. Mała Ida zaczęła występować u boku matki w wieku pięciu lat, a jej dziecięce role wzbudzały podobno duży entuzjazm widzów. Kiedy jako dorosła artystka założyła swój teatr, chciała znaleźć w nim miejsce dla matki, bardzo już wówczas popularnej i poważanej aktorki. Ida na swojej scenie kształtowała dość nowoczesny repertuar: wystawiała Dostojewskiego czy Leonida Andriejewa, rosyjskiego preekspresjonistę. Współpraca dwóch aktorek, z różnych względów - być może także artystycznych, jednak się nie udawała. Ale po śmierci matki, zarówno w okresie przedwojennym, jak i po wojnie, Ida często wracała do ról, które przed laty grała Estera.

Teatr Żydowski w Warszawie powstał w 1955 roku, pięć lat po fuzji teatrów łódzkiego i wrocławskiego, zaś Ida Kamińska kierowała nim do 1968 roku, kiedy zmuszona była wyjechać z kraju na fali antysemickiej kampanii w marcu tego roku. Dosłownie rok wcześniej została pierwszą kobietą z bloku wschodniego nominowaną do Oscara za rolę żydowskiej sklepikarki w czechosłowackim filmie Sklep przy głównej ulicy. Scenę po Kamińskiej na krótko przejął aktor Juliusz Berger, a następnie, od 1970 aż do swojej śmierci w 2014, Teatrem Żydowskim kierował Szymon Szurmiej. Wyjątkowo długa dyrekcja odcisnęła silne piętno na tej instytucji, teatralny "klan Szurmiejów" był z nią wręcz utożsamiany. Kiedy w ostatnich latach życia Szurmieja dyrektorskie obowiązki zaczęła przejmować wieloletnia aktorka Żydowskiego, a prywatnie jego żona - Gołda Tencer, chyba nikt nie spodziewał się, że stanie się ona reformatorką tej sceny.

Muzeum sentymentalnych pejzażyków

Teatr Żydowski w schyłkowych latach dyrekcji Szurmieja oczywiście miał swoją publiczność, ale z krytyką teatralną nie było mu po drodze. Coraz częściej zarzucano mu zbyt sentymentalny styl i konwencjonalny repertuar, w którym prym wiodły rewie, wieczory tradycyjnych pieśni żydowskich czy musicale, na czele ze starym dobrym Skrzypkiem na dachu i jego nieśmiertelnym evergreenem Tradycja.

"Co musiałoby się wydarzyć na scenie Teatru Żydowskiego, by zaszła tam autentyczna zmiana? By zamiast "muzeum sentymentalnych pejzażyków" zaistniał tam teatr, który angażuje, dotyka, porusza?" - pytała w 2010 recenzentka "Gazety Wyborczej" Joanna Derkaczew (W żydowskim raju bez zmian, "Gazeta Wyborcza", 20 grudnia 2010), rozczarowana Księgą raju Piotra Cieplaka, spektaklem, który był wszakże ostrożnym gestem w stronę nowego, co stołeczna dziennikarka uczciwie odnotowała. W sezonie 2010/2011 do repertuaru Żydowski wprowadził zresztą trzy tytuły, które sugerowały chęć zmiany artystycznego kursu na bardziej współczesny.

Wspomniana Księga raju to inscenizacja przedwojennej powieści Icyka Mangera, która w czuły sposób przypominała żydowski mit o ludziach przed swoim urodzeniem przebywających w raju, w towarzystwie aniołów. Cieplak uruchomił barwną teatralną machinę, podbił nieco bajkową opowieść właściwym dla siebie metafizycznym niepokojem, ale nie stworzył głębokiego i poruszającego dzieła na miarę Słomkowego kapelusza, który chwilę wcześniej wyreżyserował w Powszechnym, czy Szczęśliwych dni zainscenizowanych w Polonii. Z kolei Michał Zadara w spektaklu 1666 rzucił zespół Teatru Żydowskiego i jego widzów na głęboką wodę: zaproponował wymagającą konwencję antyspektaklu, w której zrealizował wątki Szatana w Goraju, czyli debiutanckiej powieści Isaaca Bashevisa Singera, pisanej tuż po dojściu Hitlera do władzy. Z kolei Walizka Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk już bezpośrednio dotykała tematu Zagłady. Żyjący współcześnie bohater sztuki, francuski Żyd, pośród eksponatów w Muzeum Shoah rozpoznaje walizkę swojego ojca, więźnia obozu w Oświęcimiu. Przedmiot ten rozbudza pamięć potomka ofiary Zagłady, staje się też metaforą wypartej tożsamości. Tekst, który dopiero co zdobył dla autorki kilka prestiżowych nagród dramaturgicznych, w Żydowskim wyreżyserowała Dorota Ignatjew. Teatr przy placu Grzybowskim sięgnął więc nie tylko po temat, ale też po sztukę będącą w obiegu nowej polskiej dramaturgii, dodatkowo operującej niespotykanym dotąd na tej scenie, postdramatycznym językiem.

Nie ustawały jednak zarzuty prasy o zachowawczość formy i brak głębszego dialogu z widzem, który, nawet jeśli nie prenumerował "Wyborczej", widział gołym okiem, że o żydowskiej kulturze i historii można opowiadać inaczej. Przed momentem Krzysztof Warlikowski zainaugurował działalność Nowego Teatru głośną (A)pollonią zderzającą opowieść o Zagładzie z antycznym mitem (wcześniej, jeszcze w TR Warszawa, wyreżyserował dwa spektakle inspirowane tematyką żydowską: Dybuka i Kruma). Tadeusz Słobodzianek odbierał Nike za Naszą klasę, której premiera odbyła się w ogniu ogólnopolskiej dyskusji wokół Sąsiadów Jana Tomasza Grossa, podnoszących sprawę pogromów dokonanych przez Polaków na żydowskich sąsiadach w Jedwabnem. Nowatorskie spojrzenie na żydowskie historie proponowało także, otwarte zaledwie kilka lat wcześniej na terenie byłego getta, Muzeum POLIN, z nowoczesną narracyjną wystawą opowiadającą o tysiącletniej historii polskich Żydów. Tematem żydowskiego dziedzictwa zajmowało się też popularne kino, na czele z braćmi Coen czy Quentinem Tarantinem. W obiegu akademickim ugruntowywały się zaś nowe kategorie posttraumy i postpamięci, skupione na współczesnej kondycji ofiar Zagłady i ich potomków. W tyle nie zostawała także teatrologia, wystarczy wspomnieć wydaną w 2009 roku książkę Polski teatr Zagłady Grzegorza Niziołka inspirowaną teoriami psychoanalitycznymi Jacques'a Lacana.

Tematy były w zasięgu ręki, intelektualna atmosfera do zmian sprzyjająca, a i w świecie polskiego teatru dojrzewało już pokolenie twórców, którzy żywo interesowali się doświadczeniem polskich Żydów. Zmiany w Żydowskim wydawały się więc konieczne, choć okazały się procesem długotrwałym i niełatwym. Dziś można jednak z satysfakcją stwierdzić, że Teatr Żydowski nie jest tym samym miejscem, którym był jeszcze ledwie dziesięć lat temu. Metamorfoza z "muzeum sentymentalnych pejzażyków" w teatr z nowoczesnym repertuarem, z głośnymi twórcami i palącymi tematami współczesności na afiszu, jest tym bardziej zaskakująca, że odbyła się bez personalnej rewolucji. Nie rezygnując całkiem z nurtu repertuaru opartego na bardziej tradycyjnych formach, Gołda Tencer otworzyła Teatr Żydowski na nowe tematy i estetyki. Wystawiła na próbę przyzwyczajenia zarówno swoich widzów, jak i zespołu. Ale w tej zmianie szło o coś więcej, niż tylko zreformowanie przestarzałego stylu tej sceny - dla zespołu konieczna okazała się rewizja własnej tożsamości aktora żydowskiego.

Koniec Tewjego Mleczarza

Taką szansę otworzyli przed teatrem Anna Smolar i Michał Buszewicz. Przełomowym momentem dla metamorfozy Żydowskiego po Szurmieju był z pewnością ich niezwykle silny, choć kameralny, trwający niewiele ponad godzinę spektakl Aktorzy żydowscy (2015). Sednem uprawianego przez duet "teatru pedagogicznego", jak mówi na sąsiednich stronach w wywiadzie z Anną Smolar Karolina Felberg, jest "uczenie się siebie nawzajem". W spektaklu czuć było tę pracę i długie godziny niełatwych rozmów, które musiały się odbyć, zanim doszło do napisania scenariusza. I po to, by tytułowi aktorzy stanęli przed widzami w rozbrajającej szczerości, we własnym imieniu opowiadając o tym, gdzie obecnie są w życiu i karierze, ale i głębiej: o własnej tożsamości, pamięci i nadziejach na przyszłość. Reżysersko-dramaturgiczny duet pomógł artystom z placu Grzybowskiego w tej autorefleksji, ale wyposażył ich także w postdramatyczne narzędzia komunikacji, dzięki czemu stworzył przestrzeń dla bardzo osobistej wypowiedzi. Aktorzy żydowscy mogli wydawać się zrazu grupowym seansem terapeutycznym rodziny w kryzysie, gdyby nie zaplanowana i zrealizowana z chirurgiczną precyzją forma spektaklu, którą spinały wykonane na żywo beaty jazzowej perkusji.

Spektakl dotykał tematu tożsamości aktora żydowskiego, który nie jest przecież po prostu "aktorem", ale - zgodnie z powtarzaną w pierwszej części mantrą - "aktorem w teatrze mniejszości, w kraju większości". Wciągał widza w osobiste opowieści poszczególnych członków zespołu, dotyczące ich pochodzenia (bo w Teatrze Żydowskim grają także aktorzy nieżydowscy), pracy aktorskiej czy w końcu panującego w teatrze poczucia stagnacji, braku perspektyw i potrzeby zmian. Aktorzy zżymają się na trwające latami próby Tewjego Mleczarza, które zawsze prowadzą do tego samego - premiery musicalu od pokoleń granego w ten sam sposób. Jego tytuł jest w spektaklu Smolar synonimem frustrującej rutyny. Zwłaszcza u młodszej części obsady rozmowa o nim wywołuje złość.

W scenicznym sporze o kształt i misję Teatru Żydowskiego pojawia się wiele pytań. Czy Teatr powinien pokazywać widzom rytuały przeszłości, czy zajmować się teraźniejszością? Jaki jest sens grania w jidysz (ktoś nawet rzuca złośliwe: "Nie jesteśmy szkołą językową")? Aktorzy kwestionują także narzucane im emploi. Joanna Szurmiej-Rzączyńska otwarcie przyznaje, że jest zmęczona graniem ról córek i matek w typie Goudy, żony Tewjego. Z kolei Ryszard Kluge, który w teatrze od lat zajmuje się pantomimą ("malowany horyzont to ja"), w pewnym momencie wygłasza monolog o tym, że choć traktuje Teatr Żydowski jak rodzinę, to się w nim "zasiedział". "Może jesteśmy ostatnim pokoleniem, które próbuje Tewjego Mleczarza?" - pada w końcu pełne nadziei pytanie. Kluczową dla spektaklu jest opowieść wnuczki Szymona Szurmieja o odkryciu naukowców, którzy zaobserwowali, że DNA przekazywane kolejnym pokoleniom aktorów żydowskich sprawia, że w ich twarzach odkłada się mimika poprzedników.

Dybuk, reż. Maja Kleczewska, Teatr Żydowski w Warszawie (2015)

fot. Magda Hueckel / Teatr Żydowski w Warszawie

Choć spektakl został wyreżyserowany w konwencji sporu o wartości, było jasne, za czym opowiadają się jego twórcy: teatr musi być wsłuchany nie tylko w rzeczywistość za oknem, ale i w ludzi, którzy go tworzą. Zmiana w Żydowskim dokonywała się więc w sposób uczciwy dla zespołu: zaczynała się od pracy nad jego pamięcią, świadomością i tożsamością. I od próby czystego, oszczędnego, ale i nowoczesnego stylu gry. Aktorzy żydowscy Smolar i Buszewicza byli interwencją w życie wewnętrzne Teatru Żydowskiego, ale też żywym manifestem przemiany. Znamienne, że w finale wybrzmiewał wykonany w jidysz klasyk Space Oddity Davida Bowiego - popowego awangardzisty, marzącego o kosmicznych podbojach, przez całą karierę wymykającego się konwencjom i zmieniającego maski.

Nurt Kleczewskiej

Znakiem metamorfozy Żydowskiego z pewnością jest obecność wśród pracujących tam reżyserów Mai Kleczewskiej, specjalistki od traum i nierozliczonych win. Jej realizacje dla tej sceny układają się wręcz w osobny nurt zapoczątkowany Dybukiem (2015), którego zwykło się określać mianem "żydowskich Dziadów". W interpretacji Kleczewskiej i jej dramaturga Łukasza Chotkowskiego tekst An-skiego stawał się opowieścią o relacji świata żywych i umarłych, ale też o relacji przeszłości i teraźniejszości, widzianej między innymi przez pryzmat miejsca, przedwojennej dzielnicy żydowskiej, gdzie działał wówczas teatr. Historię opętania młodej Lei twórcy przefiltrowali także przez doświadczenie Zagłady, kontynuując tożsamościową przemianę zespołu. Reżyserka pozwoliła mu też w Dybuku na sparodiowanie stylu, który przez lata dominował w Żydowskim, osiągając w ten sposób bardzo ożywczy, wręcz oczyszczający efekt. Krytyka widziała w tym spektaklu jedno z najważniejszych osiągnięć reżyserki i przypieczętowanie metamorfozy Żydowskiego.

Następny był zrealizowany w koprodukcji z Teatrem Polskim w Poznaniu Malowany ptak (2017) według powieści Jerzego Kosińskiego, w której sportretowana została tułaczka żydowskiego chłopca, przybłędy usiłującego się odnaleźć w brutalnych czasach chaosu i wojny. W tym spektaklu Kleczewska wzięła pod lupę stosunki polsko-żydowskie, rozpoczynając inscenizacją panelu na temat postaw Polaków wobec swoich żydowskich sąsiadów pod niemiecką okupacją. Sednem tego projektu była nie tyle adaptacja prozy Kosińskiego, ile spór o wyważenie racji wokół polskiej współodpowiedzialności za losy Żydów podczas wojny. Malowany ptak Kleczewskiej, nad którym współpracowały zespoły Polskiego i Żydowskiego, był refleksem wciąż trwającej dyskusji o polskim antysemityzmie. Ale był też nowym głosem w sprawie naznaczonej tułaczką tożsamości Teatru Żydowskiego, który w 2016 utracił siedzibę: na Dużej Scenie poznańskiego teatru zbudowano replikę sali prób teatru przy placu Grzybowskim - tej samej, która grała we wcześniejszym Dybuku.

W spektaklach Kleczewskiej wyraziste kreacje tworzyli choćby Jerzy Walczak czy Henryk Rajfer, ale reżyserka często dokonywała obsadowych roszad, zapraszając gości z zewnątrz, co dla zespołu Żydowskiego musiało stanowić estetyczną inspirację i stwarzać szanse na artystyczny rozwój. W Dybuku gościnnie w roli Lei wystąpiła Magdalena Koleśnik, zaś w Golemie (2017) tytułową, niemą rolę reżyserka powierzyła Małgorzacie Gorol. W tym spektaklu Kleczewska zaprosiła widzów do hali ATM Studio przy Wale Miedzeszyńskim i zaproponowała interaktywną wędrówkę wokół motywu człekokształtnej istoty z żydowskich legend. Po raz kolejny pytając o mechanizmy pamięci i wyparcia, reżyserka zdawała się tym razem akcentować niewyrażalność traumatycznego doświadczenia, które w Golemie manifestowało się poprzez brak linearnej struktury spektaklu - widz mógł bowiem wejść i wyjść w dowolnym momencie tej wielogodzinnej, wielowątkowej i symultanicznej akcji performatywnej. Cykl spektakli Kleczewskiej dla Żydowskiego jak dotąd wieńczy zrealizowany również w formie teatralnej instalacji Berek (2019), mierzący się z legendą Berka Joselewicza, żydowskiego oficera Legionów Polskich we Włoszech.

Nurt Kleczewskiej jest w repertuarze Żydowskiego wyjątkowo mocnym akcentem, ale Gołda Tencer w ostatnich latach zapraszała wielu innych twórców, którzy jej zespołowi stawiali nowe wymagania. Choćby Pawła Passiniego, offowego eksperymentatora eksplorującego w swoich spektaklach temat żydowskiej tożsamości. W 2015 Passini zrealizował w Żydowskim spektakl według pomysłu samej Tencer. W Matkach twórcy postawili pomost między historią niemowlęcia Mojżesza a opowieściami młodych matek z getta. Do tej listy nowatorskich twórców pracujących w ostatnich latach w Żydowskim zaliczyć należy także Monikę Strzępkę, Annę Smolar (o których za chwilę), ale i Michała Buszewicza, Marcina Bortkiewicza, Wojciecha Kościelniaka czy Wiktora Rubina. A także - co warto odnotować - twórców młodszego pokolenia, tworzących w nurcie teatru formy, niekoniecznie rzeczy bezpośrednio związanych z żydowską tematyką: Przemysława Jaszczaka ze spektaklem Ostatni Syn według tekstu Magdy Fertacz, czy Teatr Papahema, który w spektaklu PeKiN stworzył autorską impresję na temat kulturowego znaczenia warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki.

Marcowe granie

W 2018 roku Teatr Żydowski włączył się w obchody upamiętniania zdarzeń Marca 1968. Oczywiście twórców rocznicowych spektakli mniej interesowały studenckie protesty czy sprawa Dejmkowskich Dziadów, bardziej - kwestia antysemickiej kampanii ekipy Gomułki ścierającej się z moczarowcami i w końcu masowego exodusu żydowskiej społeczności z Polski. Obchody pięćdziesiątej rocznicy Marca przyćmił jednak spór o nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, w myśl której penalizacji podlegają pomówienia Polaków o współodpowiedzialność za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej. Dyskusja miała wymiar nie tylko lokalny, wpłynęła bowiem także na polsko-izraelskie stosunki dyplomatyczne.

Ale zanim to nastąpiło, już w 2016 Teatr Żydowski przygotował premierę poświęconą Marcowi. Był nią napisany przez Pawła Demirskiego Marzec '68. Dobrze żyjcie - to najlepsza zemsta, który wyreżyserowała Monika Strzępka. W tym spektaklu Henryk Rajfer zagrał Ojca, człowieka o patchworkowej tożsamości, ulepionej ze strzępów Marcowych biografii, ale i powierzchownych wyobrażeń na temat tego momentu w historii PRL: to Żyd-komunista, w którego życiorysie przenikają się momenty wygnania i powrotu do kraju po latach. Sam reżysersko-dramatopisarski duet, znany z ostrych politycznych wypowiedzi na scenie, tym razem zmierzył się z tematem mechanizmów pamięci, zadając pytania o kalki, którymi posługujemy się w dyskusjach o historii, ignorując kontekst realiów epoki.

Niejako w cieniu dyplomatycznej afery o nowelizację IPN-owskiej ustawy odbywała się już premiera zrealizowana w rocznicowym sezonie, którą przygotowała Anna Smolar wraz z dramaturgiem Michałem Buszewiczem. Kilka obcych słów po polsku (2018), zagrane na scenie warszawskiego Teatru Polskiego, poświęcone było pokoleniu dzieci Marcowych emigrantów. Reżyserka pokazała w spektaklu kosmopolityczną zbiorowość, złożoną z młodych ludzi o skomplikowanej tożsamości narodowej: to mieszkańcy Szwecji, Ameryki, Francji, Izraela. Potomkowie emigrantów mówią co prawda różnymi językami, ale mają wspólny, polsko-żydowski background i podobną rodzinną historię (którą zresztą dzieli z nimi sama Anna Smolar, o czym w spektaklu mówi otwarcie). Opowieść - jak często u tej artystki - wyróżnia subtelna reżyseria, prowadzenie aktorów z niezwykłą delikatnością, pozwalającą na balansowanie między rolą a prywatnością. W tej postdramatycznej konwencji doskonale odnalazła się choćby Joanna Szurmiej-Rzączyńska, która zagrała samą siebie, czyli wnuczkę byłego dyrektora teatru, Szymona Szurmieja. Opętaną na dodatek przez dybuka Idy Kamińskiej, pierwszej dyrektorki Teatru Żydowskiego. Ten osobisty ton był także charakterystyczny dla wspomnianych już Aktorów żydowskich zrealizowanych przez ten sam duet.

Tułacze

Znamienne, że premiery upamiętniające żydowskie wątki Marca '68 odbyły się de facto na teatralnym wygnaniu. Dobrą passę Żydowskiego utrudniały bowiem trwające od 2015 problemy lokalowe. Konflikt z deweloperem, który wkroczył z planem przebudowy części placu Grzybowskiego, spowodował, że ze swoich siedzib wyprowadzić się musiały Teatr Żydowski wraz z Centrum Kultury Jidysz, Fundacją Shalom, a także mieszczący się po drugiej stronie budynku kultowy klub muzyczny Pardon, To Tu. Zespół teatru protestował. Pod jego siedzibą odbywały się manifestacje przeciwko zburzeniu budynku, zaś aktorzy Żydowskiego w przestrzeni placu Grzybowskiego grali dla przechodniów fragmenty Skrzypka na dachu.

Żydowski przeniósł się do tymczasowej siedziby w budynku przy ulicy Senatorskiej, ale swoje spektakle do dziś grywa nadal w różnych przestrzeniach: we wspomnianej już hali ATM czy w Klubie Dowództwa Garnizonu na Starym Mokotowie. Przestrzeni gościnnie użyczają także zaprzyjaźnione stołeczne sceny teatrów Nowego czy Polskiego. Początkowo miasto mówiło o stworzeniu Żydowskiemu nowej siedziby w przeznaczonej do renowacji zabytkowej kamienicy, znajdującej się po przeciwległej stronie placu Grzybowskiego, przy ulicy Próżnej. Plany te musiały jednak ulec zmianie. "Przede wszystkim to strasznie boli. Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce razem z firmą Ghelamco obiecały, że nie będzie ani jednego dnia, kiedy nasz teatr nie będzie grał. Wszystko to okazało się nieprawdą, historia Teatru Żydowskiego nie została uszanowana. Nikt się nami od tego czasu nie interesuje, ale - na przekór wszystkim - radzimy sobie. Wymaga to desperacji całego zespołu, ponoszenia ogromnych kosztów, ale udaje nam się grać w dwunastu miejscach w Warszawie" - mówiła dyrektorka Tencer w rozmowie z Ewą Danutą Godziszewską (To ludzie tworzą teatr, teatralny.pl, 4 maja 2018).

Metamorfoza Teatru Żydowskiego w teatr żywej, bo stale rewidowanej tradycji i historii budzi uznanie. Ale w poczet sukcesów Gołdy Tencer należałoby zaliczyć i to, że mimo ciągnących się latami problemów lokalowych nie tylko zdołała doprowadzać do kolejnych premier, ale też utrzymała budowany przez ostatnią dekadę status i kurs Teatru Żydowskiego. Szczęśliwie widoczny jest już kres uciążliwej tułaczki tego zespołu. W zeszłym roku podana została informacja, że budynek Teatru Na Woli przy ulicy Kasprzaka przejdzie modernizację i stanie się nową siedzibą Teatru Żydowskiego i Centrum Kultury Jidysz. Oby ten ambitny kurs udało się Żydowskiemu kontynuować w nowym domu.