REDAKCJA:
Jacek Kopciński
redaktor naczelny
Katarzyna Flader-Rzeszowska
zastępca red. naczelnego
Katarzyna Tokarska-Stangret
sekretarz redakcji
Jacek Cieślak, Szymon Kazimierczak,
Anna Szymonik, Agata Tomasiewicz, Grzegorz Wroniewicz Kinga Czaplarska
sekretariat
STALE WSPÓŁPRACUJĄ:
Jarosław Cymerman, Artur Duda, Artur Grabowski, Mirosław Kocur, Jolanta Kowalska,
Dorota Kozińska, Edyta Kubikowska,
Wojciech Majcherek, Jadwiga Majewska, Małgorzata Piekut, Paweł Płoski,
Paweł Schreiber, Iwona Uberman,
Halina Waszkiel, Jarosław Zalesiński
RADA REDAKCYJNA:
Janusz Degler, Małgorzata Dziewulska, Piotr Kłoczowski, Antoni Libera, Jerzy Limon, Zbigniew Majchrowski, Tadeusz Nyczek, Barbara Osterloff, Marta Piwińska,
Dobrochna Ratajczakowa, Lech Sokół, Lech Śliwonik
PROJEKT LAYOUTU:
Kamila Schinwelska/dizajnia
OPRACOWANIE GRAFICZNE, OKŁADKA I REDAKCJA TECHNICZNA:
Elżbieta Krassowska Modlinger
RYSUNKI:
Bogna Podbielska
ADRES REDAKCJI:
ul. Kozia 3/5 m. 6, 00-070 Warszawa tel.: +48 22 692 88 18,
+48 22 692 88 19
e-mail: teatr@teatr-pismo.pl
WYDAWCA:
Instytut Książki
ul. Zygmunta Wróblewskiego 6
31-148 Kraków Dział Wydawnictw
ul. Parandowskiego 19, 01-699 Warszawa tel.: +22 697 05 32, +22 697 05 34
e-mail: czaspatron@instytutksiazki.pl
Czasopismo patronackie Instytutu Książki wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Istnieje od 1946 roku.
TEKSTÓW NIEZAMÓWIONYCH REDAKCJA NIE ZWRACA. REDAKCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO DOKONYWANIA SKRÓTÓW I ZMIAN W PUBLIKOWANYCH TEKSTACH.
W SZKOLE. ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI
REDAKTOR NACZELNY: JACEK KOPCIŃSKI
fot. Kinga Karpati
W tym miesiącu piszemy o sposobach zapobiegania przemocy w szkołach artystycznych. Rozwiązaniach systemowych, opartych na kodeksach, regulaminach i procedurach. To one mają sprawić, że ze szkół znikną przekroczenia, których dopuszczają się niektórzy wykładowcy. Chodzi o molestowanie, zastraszanie, poniżanie, upokarzanie, szantaż emocjonalny czy niesprawiedliwe oceny. Skupiamy się na dobru osób studiujących, ale wskazujemy też na możliwe negatywne skutki koniecznego procesu uzdrawiania relacji na uczelniach. Głos zabierają: Agata Adamiecka-Sitek i Wojciech Adamczyk, dwoje profesorów warszawskiej Akademii Teatralnej.
Adamiecka-Sitek została pierwszą w historii warszawskiej uczelni Rzeczniczką Praw Studenckich, a jej kadencja trwa już ponad dwa lata i jest bardzo intensywna. "Szybko zdałam sobie sprawę, że samo stworzenie takiego stanowiska nic nie zmieni" - pisze w swoim artykule. "Potrzebne było zdefiniowanie działań niepożądanych, czyli stworzenie odpowiedniego Kodeksu Etyki, a także procedur reakcji w sytuacji jego naruszania". Nad dokumentem pracowała specjalna grupa robocza, w skład której weszły studentki, wykładowczynie i absolwentki AT, wśród nich trzy reżyserki: Marta Miłoszewska, Weronika Szczawińska i Małgorzata Wdowik. Energię do pracy nad Kodeksem czerpały z ruchu #MeToo, który narodził się w 2017 roku w Stanach Zjednoczonych w wyniku oskarżeń grupy kobiet o molestowanie przez znanego producenta filmowego, ale konkretne rozwiązania oparły na wydanym rok wcześniej przez feministyczną Fundację Autonomia podręczniku Standard antydyskryminacyjny dla uczelni. W zmiany na warszawskiej uczelni zaangażowało się zresztą o wiele szersze grono młodych kobiet, które najczęściej (choć nie wyłącznie!) padają ofiarą nauczycieli czy zwierzchników. Szczególnie aktywne okazały się studentki czwartego roku aktorstwa, które w tym roku, pod kierunkiem Weroniki Szczawińskiej, stworzyły przedstawienie dyplomowe Klub (recenzowane na naszych łamach przez Karolinę Felberg). "Na moją prośbę przygotowały [one] dokument, w którym przeanalizowały swoje doświadczenia pod kątem obowiązującego w Akademii nowego Kodeksu Etyki" - wspomina Rzeczniczka. "Właściwie, jak podsumowały, nie było ani jednego punktu, który nie zostałby wobec nich naruszony". Oczywiście nie wszystkie doświadczały każdej formy przemocy, ale każda jakiejś. Nowy Kodeks oraz dokumentacja stworzona przez studentki posłużyły do przeprowadzenia w Akademii Teatralnej cyklu warsztatów, w których uczestniczyli wszyscy wykładowcy. Na tym jednak nie koniec. "Właściwy balans sił wymagał, by powołać także funkcję Rzecznika Praw Pracowniczych, który w trudnych sytuacjach będzie wspierał osoby zatrudnione przez Akademię, ale także wspólnie z Rzecznikiem Praw Studenckich będzie angażował się w działania na rzecz bezpieczeństwa, równości i przeciwdziałania dyskryminacji. Mamy więc teraz czytelną ścieżkę działania" - podsumowuje Adamiecka-Sitek w tekście zatytułowanym Instytucja w procesie.
Choć absolutnym priorytetem nadal pozostaje zapewnienie bezpieczeństwa studentom, nie należy zapominać, że systemowe "wzmacnianie" osób studiujących może doprowadzić do nadużyć. Przestrzega przed nimi Wojciech Adamczyk: "Powołano zespół do monitorowania zachowań, które "kiedyś mogą przerodzić się w mobbing, dyskryminację i molestowanie". Jak rozpoznaje się zjawiska, które wykroczeniem nie są, ale wykroczeniem kiedyś być mogą?". Adamczyk jednoznacznie piętnuje przemocowe zachowania wykładowców, obawia się jednak, że nowa "kultura ofiar", z którą w jego przekonaniu zaczynamy mieć do czynienia, może niekorzystnie zmienić charakter uczelni artystycznych, a w efekcie spowodować obniżenie poziomu wykształcenia. "Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że preferuje się postawę nauczyciela cyborga, postaci odczłowieczonej, pozbawionej jakichkolwiek emocji. Jeżeli dochodzi do tego założenie, że to "ofiara ustala granice" (a przecież ilu studentów, tyle może być różnych granic), to przekonujemy się, że najbezpieczniejszym zachowaniem dla wykładowcy będzie obojętność na to, czy student zrobi postępy, czy nie" - stwierdza Adamczyk w tekście zatytułowanym Nie wylać dziecka z kąpielą.
Co więc zrobić, by konieczne procedury antyprzemocowe nie zamieniły twórczych zajęć w warsztat asertywności? Jak sprawić, by pracy nad rolą czy spektaklem nie zastąpiło nieustanne negocjowanie praw i wzajemne kontrolowanie języka? A zwłaszcza: jak w procesie demokratyzacji uczelni ocalić żywą relację mistrz - uczeń, bez której trudno sobie wyobrazić edukację artystyczną? Oto pytania, które w tej chwili wydają mi się najważniejsze. Kierujemy je do wszystkich, którzy tworzą w Polsce społeczność akademicką: wykładowców, studentów, absolwentów i organizatorów życia na uczelniach. Publikowany kilka stron dalej dwugłos jest zaproszeniem do dyskusji na ten temat. Czekamy na Państwa głosy.
Autorzy
WOJCIECH ADAMCZYK - reżyser teatralny i telewizyjny, aktor, profesor sztuk artystycznych, wykładowca na Wydziale Reżyserii warszawskiej AT.
AGATA ADAMIECKA-SITEK - profesor AT w Warszawie, Rzeczniczka Praw Studenckich tej uczelni. Zajmuje się problematyką gender, cielesności i polityczności sztuki. Autorka książki Teatr i tekst. Inscenizacja w teatrze postmodernistycznym (2005).
PIOTR DOBROWOLSKI - literaturoznawca, estetyk, teatrolog; pracownik naukowy w Zakładzie Estetyki Literackiej UAM. Krytyk literacki i teatralny, tłumacz, eseista.
MAGDALENA DRAB - aktorka, autorka i reżyserka, obecnie w zespole Teatru Modrzejewskiej w Leg- nicy. Współzałożycielka Teatru Zamiast w Łodzi. Laureatka GND za dramat Słabi. Ilustrowany banał teatralny (2017).
KAROLINA FELBERG - badaczka literatury późnej nowoczesności, autorka m.in. książki Melancholia i ekstaza. Projekt totalny w twórczości Andrzeja Sosnowskiego (2009), edytorka wielotomowego wydania Dzienników i zapisków Agnieszki Osieckiej. Współtworzy "Nowy Tygodnik Kulturalny".
KATARZYNA FLADER-RZESZOWSKA - teatrolożka, profesor UKSW, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "Teatr".
ANETA GŁOWACKA - teatrolożka i krytyk teatralna, adiunkt w Instytucie Nauk o Kulturze UŚ. Współpracuje z "Teatrem" i "Didaskaliami". Redaktorka "Opcji".
EWA DANUTA GODZISZEWSKA - absolwentka Wiedzy o Teatrze AT, doktorantka Uniwersytetu SWPS. Współpracuje z kwartalnikami "Scena", "Aspiracje", "nietak!t", publikuje w "Teatrze".
ANTONINA GRZEGORZEWSKA - plastyczka, dramatopisarka, autorka m.in. dramatów On, Ifigenia, Migrena, laureatka konkursu "Dramatopisanie", w ramach którego napisała dramat La Pasionaria.
ANNA JAZGARSKA - absolwentka UG, doktor nauk humanistycznych. Publikowała m.in. w internetowym "Dzienniku Teatralnym", na portalu teatralny.pl oraz w "Teatrze".
SZYMON KAZIMIERCZAK - krytyk teatralny, redaktor "Teatru".
GRZEGORZ KONDRASIUK - teatrolog, dramaturg, krytyk teatralny. Redaktor i współautor książek Scena Lublin (2017) i Cyrk w świecie widowisk (2017). Pracuje na UMCS, współpracuje z Instytutem Teatralnym w Warszawie.
JACEK KOPCIŃSKI - redaktor naczelny miesięcznika "Teatr". Profesor w IBL PAN, wykładowca UKSW i UW. Ostatnio opublikował tom Wybudzanie. Dramat polski / Interpretacje (2018).
DOROTA KOZIŃSKA - latynistka, krytyk muzyczna i teatralna, tłumaczka, wykładowczyni, wieloletnia redaktorka "Ruchu Muzycznego". Autorka Dobrej pustyni (2012).
IRINA LAPPO - doktor habilitowana, teatrolożka, tłumaczka, etnolingwistka; pracuje w Instytucie Filologii Polskiej na UMCS. Interesuje się m.in. najnowszą dramaturgią białoruską i współczesnym dramatem polskim. Autorka monografii Teatr Czechowa w Polsce (2010).
KAMILA ŁAPICKA - teatrolożka, w 2019 roku obroniła doktorat na temat dramatów historycznych Juana Mayorgi w Instytucie Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich UW. Jej zainteresowania badawcze obejmują polski i hiszpański teatr oraz dramat współczesny.
ŁUKASZ MACIEJEWSKI - filmoznawca, historyk kina, krytyk, wykładowca w Szkole Filmowej w Łodzi. W 2020 roku opublikował Wpadnij, to pogadamy... - rozmowy o teatrze z Krzysztofem Orzechowskim.
JACEK MARCZYŃSKI - krytyk i publicysta muzyczny, zastępca działu kultury w "Rzeczpospolitej", członek redakcji "Ruchu Muzycznego". Autor m.in. Przewodnika operowego (2011) czy Twarzy Wotana (2019).
KAROLINA MATUSZEWSKA - absolwentka Wiedzy o Teatrze AT, wydawca programów informacyjnych i kulturalnych w TVP Wilno. Mieszka w Wilnie.
HENRYK MAZURKIEWICZ - doktor nauk humanistycznych, krytyk teatralny, członek redakcji portalu teatralny.pl. Pisze dla "Teatru", kwartalnika "nietak!t", internetowego czasopisma "Performer". Współorganizuje Festiwal Niezależnej Kultury Białoruskiej we Wrocławiu.
ARTUR PAŁYGA - dramatopisarz, dziennikarz, dramaturg w Teatrze Śląskim w Katowicach. Autor m.in. Żyda i Nieskończonej historii; uhonorowany GND za tekst W środku słońca gromadzi się popiół (2013).
MONIKA SAMSEL-CHOJNACKA - doktor nauk humanistycznych, pracuje w Katedrze Skandynawistyki UG.
NATALIA STASZCZAK-PRÜFER - teatrolożka, pracuje jako niezależna dziennikarka, menedżerka kultury angażująca się w polsko-niemieckie projekty kulturalne. Tłumaczy sztuki teatralne, prowadzi bloga o literaturze niemieckojęzycznej (@buchczyliksiazka).
HUBERT SULIMA - dramaturg i twórca teatralny. Od 2015 tworzy stały tandem twórczy z reżyserem Jędrzejem Piaskowskim. W 2021 roku na Opolskich Konfrontacjach Teatralnych otrzymał nagrodę w konkursie "Klasyka Żywa" za najlepszą dramaturgię za spektakl Nad Niemnem.
AGATA TOMASIEWICZ - krytyk teatralna, redaktorka "Teatru".
MARYLA ZIELIŃSKA - absolwentka teatrologii UJ, pracowała m.in. w teatrach Starym, Narodowym, Współczesnym we Wrocławiu; w "Didaskaliach", "Gazecie Wyborczej" i "Teatrze".
MONIKA ŻÓŁKOŚ - adiunkt w Zakładzie Teorii Literatury i Krytyki Artystycznej Instytutu Filologii Polskiej UG, absolwentka filologii polskiej UG, wiedzy o kulturze w PAN oraz zarządzania kulturą w SGH; autorka artykułów naukowych i książki Ciało mówiące (2001).
Na pierwszej stronie okładki zdjęcie ze spektaklu Ciemna Woda w reżyserii Iwo Vedrala, Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku; fot. Magdalena Tramer.
fot. Magda Hueckel / Teatr Powszechny w Warszawie
FORUM
WYDARZYŁO SIĘ
fot. materiały Teatru Wybrzeże
WYDARZYŁO SIĘ
Zmarł Cezary Niedziółka (1958-2021)
Zastępca dyrektora i kierownik literacki Teatru Wybrzeże, związany z trójmiejską sceną od 2006 roku, był absolwentem Wiedzy o Teatrze warszawskiej Akademii Teatralnej. Wcześniej przez ćwierć wieku pracował w stołecznym Teatrze Powszechnym jako konsultant programowy. Pasjonat teatru, a także znawca i kolekcjoner plakatu (kurator kilkudziesięciu wystaw, zabiegał o poziom artystyczny plakatów teatralnych Teatru Wybrzeże, które często dzięki jego staraniom projektowali wybitni plastycy związani z polską szkołą plakatu). Spoczął na cmentarzu w Radzyminie pod Warszawą.
NOWOŚCI
Biografie dyrektorów Teatru Narodowego
Na zamówienie Teatru Narodowego powstała napisana przez Magdalenę Raszewską biografia jednego z najważniejszych artystów powojennego teatru, Kazimierza Dejmka - dyrektora TN w latach 1962-1968, aktora, reżysera (m.in. legendarnej inscenizacji Dziadów z 1967 roku), a także działacza politycznego. "Każdy ma swojego Dejmka, bo jest ich wielu. [...] Czy tak skomplikowanego człowieka można opisać, nie pisząc przy okazji całej historii Polski współczesnej? A choćby - historii teatru?" - pyta historyczka teatru, określając zarazem przyjętą w książce metodologię. Promocja Dejmka odbędzie się 15 listopada o godzinie 19.00 na Scenie przy Wierzbowej. Spotkanie poprowadzi Tomasz Kubikowski, a gośćmi autorki będą Małgorzata Dziewulska, Stanisław Godlewski i Janusz Majcherek.
fot. materiały Teatru Narodowego
Prestiżowa Valeria Frabetti Award dla Zbigniewa Rudzińskiego
Valeria Frabetti Award przyznawana przez boloński Teatr La Baracca to najbardziej uznana nagroda międzynarodowa w nurcie teatru dla najnajów. Powołana dla upamiętnienia jego inicjatorki, Valerii Frabetti, która jako dyrektorka artystyczna Teatru La Baracca, a także aktorka i reżyserka, przez ponad trzydzieści lat rozwijała projekt "Teatr i żłobek". Teraz otrzymał ją Zbigniew Rudziński, który na polskim gruncie nie tylko wymyślił nazwę teatr dla najnajmłodszych, ale też sprawił, że stał się on ceniony i żywy, m.in. poprzez istniejący od piętnastu lat festiwal Sztuka Szuka Malucha, działalność poznańskiego Centrum Sztuki Dziecka czy Konkurs na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży. Nagrody, wręczone 23 października, otrzymali również Wolfgang Schneider oraz Marina Manferrari.
KADRY
Nowe władze ZASP
26 października podczas LXI Walnego Zebrania Delegatów ZASP wybrano nowy skład Zarządu Głównego (jego członkami zostali: Filip Frątczak, Marlena Miarczyńska, Ewa Leśniak, Marcin Kędziora, Urszula Drzewińska, Krzysztof Górecki, Konrad Szczebiot, Maciej Makowski, Dariusz Kordek) oraz prezesa stowarzyszenia. Został nim Juliusz Krzysztof Szuster, który od 25 lutego 2020 pełnił tę funkcję z nadania Zarządu, dopiero teraz jednak będzie ją sprawował z mandatem delegatów.
Stołeczne Biuro Kultury ogłosiło trzy konkursy
Od 28 września trwa konkurs na kandydata lub kandydatkę na stanowisko dyrektora Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy, od 21 października Północnego Centrum Sztuki - Teatru Komedia, a od 25 października - STUDIO teatrgalerii. Na ogłoszenie ratusza żywo zareagowała Monika Strzępka, publikując 25 października list otwarty, w którym pyta, czy jako artystka spełnia warunki formalne dopuszczające do konkursu, m.in. wymóg pięcioletniego doświadczenia kierowania zespołem. Jeszcze tego samego dnia reżyserce odpowiedział dyrektor Artur Jóźwik, który rozwinął kilka zapisów konkursowych: "Informuję, że organizator nie wymaga doświadczenia w zarządzaniu instytucją kultury, tylko w zarządzaniu zespołem. Pod uwagę brane jest nie tylko doświadczenie w pracy w instytucji kultury, ale również praca w firmie, organizacji pozarządowej lub zarządzanie zespołem artystycznym. [...] Do tej pory praca reżyserska oceniana była jako doświadczenie w zarządzaniu zespołem. Warunkiem spełnienia wymogów formalnych jest złożenie odpowiednich dokumentów potwierdzających wymagane doświadczenie". Wydaje się, że Strzępka zamierzała ubiegać się o fotel dyrektorki Teatru Dramatycznego, pytanie, czy stanie do konkursu mimo protestu?
ODESZLI
Krzysztof Kiersznowski - aktor filmowy, telewizyjny i teatralny, związany z kilkoma, głównie stołecznymi, scenami, znany z ról filmowych, m.in. w Vabanku czy Kilerze.
Henryk Majcherek - aktor teatralny i filmowy, poeta, w latach 1979-1990 występował w Starym Teatrze w Krakowie, w sezonie 1990/1991 był też dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Dramatycznego w Elblągu. Zagrał w spektaklach Agnieszki Holland, Andrzeja Wajdy, Tadeusza Bradeckiego, Krzysztofa Babickiego, Krystiana Lupy, Jerzego Jarockiego. Pisał dziennik, którego fragmenty dotyczące pracy z Jarockim publikowaliśmy w "Teatrze" (nr 2/2020).
Paweł Nowisz - aktor teatralny i filmowy, absolwent wydziałów Lalkarskiego i Aktorskiego krakowskiej PWST, przez czterdzieści lat aktywności zawodowej pracował w kilkunastu teatrach w całej Polsce.
W TOKU
"Teatroteka" w paśmie Teatru Telewizji
W poniedziałkowym paśmie Teatru Telewizji pojawią się spektakle (na razie pierwszej serii) projektu "Teatroteka", realizowanego przez WFDiF. Jako pierwszy Walizka na podstawie dramatu Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w reżyserii Wawrzyńca Kostrzewskiego. Spektakl w 2015 roku zdobył Grand Prix festiwalu "Dwa Teatry". Dopuszczenie do konkursu było pierwszym krokiem pieczętującym status gatunkowy produkcji "Teatroteki", początkowo budzący środowiskowe spory. Ramówka TTV jest chyba dowodem na ich zakończenie.
Walizka, reż. Wawrzyniec Kostrzewski; fot. Krzysztof Dubiel / WFDiF
Powstało Muzeum Teatru Polskiego Radia
W Baranowie Sandomierskim otwarto Muzeum Słów i Głosów poświęcone dorobkowi Teatru Polskiego Radia. Ma on już niemal stuletnią historię, którą opowiadać będą czasowe i stałe wystawy (zorientowane m.in. na słuchowiska, jak wystawy "Matysiakowie" i "W Jezioranach", czy dyrekcje, jak ekspozycja "Hulewicz - Kukuła", przygotowane na otwarcie). Muzeum ma być ponadto "miejscem żywym, w którym każdy będzie mógł poznać kulisy powstawania teatru radiowego, ale również nauczyć się na przykład techniki nagrywania i montażu spektakli i słuchowisk" (co z kolei zapowiada interaktywna prezentacja "Sonus ex Machina" - barokowych maszyn służących do wytwarzania efektów dźwiękowych).
Placówka powstała z inicjatywy Janusza Kukuły - Dyrektora i Głównego Reżysera Teatru Polskiego Radia oraz Wojciecha Ramusa - Prezesa Zarządu Fundacji Teatr Wyobraźni. Więcej przeczytać można na stronie: www.teatrwyobrazni.pl.
Muzeum Teatru Polskiego Radia; fot. Darek Delmanowicz / PAP
Będą kolejne edycje festiwalu "Dialog"
Podczas gali na zakończenie dziesiątego Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego "Dialog - Wrocław", utrzymanej w pożegnalnym tonie podsumowania zarówno odbywającego się od dwudziestu lat wydarzenia, jak i dyrekcji Krystyny Meissner, prezydent Wrocławia Jacek Sutryk ogłosił, że "Dialog" będzie miał kolejne edycje. W rozmowie z Magdą Piekarską (teatralny.pl) Meissner powiedziała z kolei, że kierowanie festiwalem powinno się powierzyć profesorowi Mirosławowi Kocurowi i Oldze Nowakowskiej, obecnej kuratorce: stanowią oni zgrany duet i będą w stanie utrzymać dotychczasowy wysoki poziom artystyczny.
Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej - jury ogląda finałowe spektakle
Komisja dwudziestego siódmego OKnWPSW (Jacek Sieradzki, Anna Jazgarska, Justyna Landorf, Andrzej Lis, Henryk Mazurkiewicz, Barbara Pitak-Piaskowska i Paweł Stangret) spośród 84 podlegających ocenie spektakli wskazała 40, które mogą ubiegać się o refundację, i 12, które powalczą o nagrody przyznawane przez jury drugiego etapu konkursu.
Do finału zakwalifikowano: Biegunów Olgi Tokarczuk w reż. Michała Zadary, Darwina albo dzieci ewolucji Łukasza Zaleskiego w reż. Magdaleny Miklasz, I tak nikt mi nie uwierzy oraz Klątwę rodziny Kennedych Jolanty Janiczak w reż. Wiktora Rubina, Innych ludzi Doroty Masłowskiej w reż. Macieja Gorczyńskiego, Kluka Maliny Prześlugi w reż. Artura Romańskiego, Krzycz. Byle ciszej Macieja Kąckiego w reż. Anety Groszyńskiej, Lema vs. P.K. Dicka Mateusza Pakuły w reż. autora, NIECH PRAWO BĘDZIE Z WAMI (albo co warto wiedzieć o konstytucji na wypadek rządów złodziei, furiatów i fundamentalistów) Jana Czaplińskiego w reż. Anety Groszyńskiej, Tysiąc nocy i jedną. Szeherezadę 1979 Magdy Fertacz w reż. Wojciecha Farugi, Żeby umarło przede mną Martyny Lechman w reż. Darii Kopiec oraz Życie intymne Jarosława Magdy Kupryjanowicz i Michała Kurkowskiego według pomysłu i w reż. Kuby Kowalskiego.
Ogłoszono już dwudziestą ósmą edycję Konkursu.
Bieguni, reż. Michał Zadara; fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Powszechny w Warszawie
Rampowy Klub Tragediowy
Dobrze znany publiczności Klub Komediowy na placu Zbawiciela, siedziba Teatru Improwizowanego Klancyk, przez siedem lat działalności upowszechnił i rozwinął w Polsce sztukę impro. Podobnie ciekawym miejscem, nawiązującym nazwą, ale zorientowanym na nieco inne gatunki i tradycje kabaretowe, może stać się Klub Tragediowy, który założył w Teatrze Rampa jego nowy dyrektor, Michał Walczak. Kierunek scenki pokazuje inauguracyjny stand-up musical Niepokój nauczycielski (premiera 22 października 2021) w brawurowym wykonaniu Agnieszki Makowskiej i reżyserii Walczaka, według ich wspólnego scenariusza.
Celebrować wspólnotę
fot. Łukasz Giza
CO BYŁO...
W Sercu z TR Warszawa, wespół z dramaturżką Martyną Wawrzyniak, balansuje pomiędzy dyskursem postkolonialnym a ciężarem osobistej historii. Molierowskiego Don Juana z poznańskiego Teatru Polskiego nicuje zaś, wraz z Pawłem Sablikiem, fragmentem Manifestu antynatalistycznego Karima Akermy. To ostatnie repertuarowe propozycje tego twórcy, ale jest w trakcie pracy nad kolejnymi projektami w całej Polsce (zaś wspomniane Serce znalazło się w programie tegorocznej edycji drezdeńskiego festiwalu Fast Forward). Wiktor Bagiński spotyka ze sobą "anonimowych rasistów", rozbrajając kolejne konstrukty myślowe - nie tylko te dotyczące pochodzenia etnicznego. Reżyser opowiada Agacie Tomasiewicz o swojej twórczości.
Parę słów o inspiracjach i ludziach na Twojej drodze
Dzierżoniów - miasto, w którym się wychowałem - jest bardzo inspirujący. Polska na jednym zdjęciu. Tam mieszka cała moja rodzina i stamtąd też jest moja partnerka.
Dlaczego teatr?
Z ciekawości. Zaraz po maturze to była dla mnie kompletna nowość, wcześniej grałem w piłkę nożną i nie znałem tego świata. Zainteresowało mnie to wszystko ogromnie, więc zostałem.
Punkt zwrotny w Twojej twórczości
Moja twórczość to jest punkt zwrotny.
Twoje przeszłe projekty
Negronautki w Instytucie Teatralnym, Zmurzynienie na Sopot Non-Fiction, Marat/Sade i Otello na Forum Młodej Reżyserii, Czarna skóra, białe maski z Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu.
Byłeś piłkarzem, zostałeś reżyserem teatralnym. W obu przypadkach mamy zespół, ale modele tworzenia wspólnoty i formy ekspresji są skrajnie różne (choć piłka też ma swoją "teatralność"). Świat sportu, środowiska kibicowskie są ksenofobiczne i maczystowskie...
Czy tylko środowiska kibicowskie są ksenofobiczne i maczystowskie? Teatr też ma chyba sporo za uszami. W piłce chodzi o wielkie pieniądze, z tego względu trzeba zrezygnować z wielu rzeczy. W teatrze nie ma takich pieniędzy, więc ta presja (związana z zarabianiem) jest dużo mniejsza. Coś za coś. Dla jednych to, jak żyją współcześni piłkarze, to niewyobrażalny reżim i nie ma takich wynagrodzeń, które to rekompensują, dla drugich tylko ogromne pieniądze dają wolność. A przecież i w szatni, i w garderobie chodzi dokładnie o to samo: o szacunek i dobre relacje.
...JEST...
Twoje obecne projekty
Obecnie grany jest Don Juan w Teatrze Polskim w Poznaniu i Serce w TR Warszawa. We wrześniu rozpocząłem działalność Instytutu Redukcji Stresu Mniejszościowego BIAŁOŚĆ. Pierwsze warsztaty odbyły się w Krytyce Politycznej, od listopada prowadzę te zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim, dzięki uprzejmości Instytutu Kultury Polskiej. W czerwcu 2022 odbędzie się premiera Wertera w Teatrze Polskim w Poznaniu, a kolejny projekt to JARMARK EUROPA zajmujący się sprawą morderstwa nigeryjskiego imigranta na Stadionie Dziesięciolecia w 2010 roku.
Największa obawa
Starość, ale jednocześnie też największa ciekawość, jak się w niej odnajdę.
Największa przeszkoda
Przekonanie, że nie ma żadnych przeszkód.
Największa motywacja
Wystawić spektakl operowy na Stadionie Narodowym.
Trzy słowa, które opisują Twoją twórczość
Brak mi słów.
Warszawskie Serce czerpie z Twoich doświadczeń, w krakowskim Otellu igracie z kategoriami prawdy i zmyślenia, w drugiej części opolskiej Czarnej skóry, białych masek aktorzy wychodzą z ról. Czy intymny, autobiograficzny metateatr wykorzenia "wielkie opowieści"?
"Wielkie opowieści" mają się świetnie, wystarczy spojrzeć na platformy streamingowe typu HBO czy Netflix, to wszystko jest budowane przecież tak jak te wielkie narracje, struktury zerżnięte z Szekspira czy Poetyki Arystotelesa. I Bogu dzięki, bo na ekranie, jak ktoś potrafi opowiadać obrazem, to po prostu lepiej działa. Ale teatr wciąż pozostaje platformą, gdzie jest miejsce i na "intymny metateatr", i na "wielkie opowieści". I niech tak pozostanie.
Środowisko teatralne bywa postrzegane jako równościowe, jednolite światopoglądowe bańki, jednak ostatnia fala wyznań spod znaku #MeToo przypomniała, na jakich podstawach ufundowany jest system. Spotykasz się z przejawami "nanorasizmu" (lub tego w skali makro) w środowisku artystycznym? Co jeszcze jest do zrobienia?
Spotykałem się, ale zawsze to były przejawy przemocy symbolicznej. Jeden z dyrektorów nawet zażartował, że robię u niego spektakl, bo jestem czarny. Ale ja też jestem uwikłany w tę "nanoprzemoc", dlatego jestem daleki od oskarżeń, jedyne, co mogę robić, to uważać na swój język, żeby nikogo nie ranić, a jeśli to zrobiłem, to po prostu muszę go zmienić. Koniec kropka. Nie ma argumentów, że kiedyś tak się mówiło i nie było z tym problemu. Kiedyś też czarni nie mogli jeść z białymi w tej samej restauracji. W teatrze zdarzały się przypadki, które są ordynarną przemocą i upokorzeniem, dużo o nich mówimy - i słusznie, bo te przypadki nie były żadnym wyjątkiem, to był system. Ale trzeba też pamiętać o przyjaźni, wspólnocie, bliskości, którą wytwarzamy na próbach. Tego też jest naprawdę sporo i to należy celebrować z taką samą mocą, z jaką mówimy o nadużywaniu władzy.
...BĘDZIE
Projekt, który chciałbyś wcielić w życie
Chciałbym zrobić spektakl o Ryszardzie Kapuścińskim, to taki nasz polski James Bond.
Największe marzenie
Zostać prezydentem Polski, albo chociaż Ministrem Kultury i Sportu.
Co będzie dalej?
Pewnie wojna, tylko w jakiejś nowej, cyber-sanitarno-militarnej odsłonie.
Gdyby nie teatr, to...?
Po prostu inna forma opowiadania historii: film, literatura, TikTok...
Na stronie TR Warszawa można znaleźć informację, że niedawno powołałeś Instytut Redukcji Stresu Mniejszościowego BIAŁOŚĆ...
Celem przedsięwzięcia jest badanie języka, jakim mówimy o czarności oraz zrozumienie napięcia, jakiego doświadczają nie-białe grupy mniejszościowe w Polsce.
NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE
Imię i nazwisko
Wiktor Bagiński
Zawód
reżyser teatralny i scenarzysta
Wybrane projekty
Otello, Serce, Don Juan, Czarna skóra, białe maski, BIAŁOŚĆ
Nadchodzące projekty
JARMARK EUROPA, a także Werter na podstawie Cierpień Młodego Wertera
Osiągnięcia
laureat konkursu "Placówka", laureat konkursu "Modelatornia",
nagroda Debiut TR
Generacyjnie
Autor: MAGDALENA DRAB
fot. archiwum autorki
Moje pokolenie pomaga. Moje pokolenie aktywizuje się i solidaryzuje, bo ma sny spółdzielcze i marzy o grupach wsparcia, o spotkaniach na skwerkach i prywatkach. Tylko już nie bardzo wie, co znaczą te słowa. Za późno urodzone. Przyszło na świat w erze zamków firmy Gerda i drzwi antywłamaniowych. Słyszało o solidarności międzyludzkiej i życiu towarzyskim w legendach założycielskich komunizmu i myśli, że byłoby lepiej w takim kole gospodyń wiejskich niż w ciągłej samotności mieszkanka zamykanego szczelnie na cztery spusty. Moje pokolenie jest fanem takich komunistycznych eventów, tylko czasu ma mało, bo jest ambitne i dużo pracuje. Poza tym organizacja spontanicznych spotkań potrafi zająć nawet trzy tygodnie. Można się wypalić przy tym zadzierzganiu więzi osiedlowych, a wiadomo, że na kultywowanie już na pewno nie starczy sił i czasu. W latach siedemdziesiątych ludzie nie mieli pralkosuszarki czy zmywarki, więc bezapelacyjnie było im w życiu ciężko, ale jakoś znajdowali czas. Jak to robili? - Ta zagadka spędza sen z powiek mojemu pokoleniu. Czyżby picie wódki zakrzywiało jakoś czasoprzestrzeń? A może po prostu organizowali to źle? Może im się udawało, bo nie mieli Facebooka, Instagrama, Twittera? Teraz trzeba być aktywnym w mediach społecznościowych, bo tam podobno jest życie. Jak nie ma cię tam, to cię nie ma wcale. Nie żyjesz. To pewne.
Moje pokolenie pomaga. Moje pokolenie zmienia świat, bo to podobno ostatni dzwonek. Moje pokolenie jest mądrzejsze. Dużo czyta. Dlatego wie, co i jak, i stara się edukować innych. Najchętniej robi to w mediach społecznościowych, bo tam można kogoś spotkać, nie to, co na ulicy. Moje pokolenie dokumentuje swoją obsesyjnie prowadzoną działalność charytatywną na wąską skalę. Na szerokość parapetu na przykład, gdy poi pszczołę, a potem dzieli się zdjęciem tego wydarzenia z całym światem. Robi to, aby edukować, zachęcać i pozytywnie nastrajać. Ten jeden zapylacz uratowany przed śmiercią z pragnienia to jaskółka nadziei. Znak poprawy, która nadchodzi małymi kroczkami, kroczkami pszczoły, ale kroczy pewnie i niestrudzenie, bo jest napojona. Moje pokolenie ma silne ambicje dydaktyczne. Potrafi dla nich przezwyciężyć wiele. Nie boi się trudności, jakich nastręczyć może łapanie ostrości na tak małego owada, i to pod słońce. Nie boi się ryzyka, że model odleci przed ujęciem. Moje pokolenie nie boi się porażki, bo nawet jeśli nie uda się zrobić tego zdjęcia, to pomoc dla pszczoły mieści się w ramach samorozwoju. Altruizm koi nerwy i działa antydepresyjnie.
Moje pokolenie rozmawia. Moje pokolenie to potrafi. Moje pokolenie świetnie analizuje słowa i rozumie ich ukryte znaczenia. Rozszyfrowuje zawarte w komunikatach kody kulturowe, którymi spętane jest społeczeństwo. Moje pokolenie otwiera sobie nawzajem oczy. Coś może być obraźliwe? Moje pokolenie to wyczuje i obrazi się. Moje pokolenie ma łeb. Złamało te wszystkie kody. Nie pograsz na kodach w grze, która zwie się wiek XXI. Nadeszła pora zmian.
Moje pokolenie jest zaangażowane politycznie. Walczy hasłem spisanym na kartce A4, modnym T-shirtem oraz nakładką na zdjęcie profilowe. Bo moje pokolenie lubi DIY i rodzimą bawełnę oraz potrafi obsługiwać Adobe Photoshop. Z tymi narzędziami rusza więc na wojnę o lepszy nasz byt.
Moje pokolenie jest wrażliwe na cierpienie własne i cudze. Doskonale rozumie, że coś może być nieprzyjemne i pochyla się nad tym. Bo od dyskomfortu już tylko krok do traumy. Moje pokolenie rozumie te niuanse, dlatego bije na alarm zawczasu. I ciągle coś przepracowuje, i podnosi się z czegoś, i jest już prawie na moralnym top of the top, i uprawia jogging, i pali tylko wirtualnie, i chleje tylko od święta, i tylko piwo z lokalnego browaru, niepasteryzowane, z niepryskanego chmielu! Moje pokolenie jest odpowiedzialne! Dlatego to dobrze, nawet kiedy jest źle, i wspaniale, że możemy o tym porozmawiać! Bo dobrze, że ktoś o tym powiedział i tu skończmy na dziś!
Moje pokolenie ustawia się do zdjęcia. Pokolenie Instagrama. Pokolenie-instalacja. Pozują posiłki, meble, uśmiechy, przekonania, pszczoły, drzewa. Wszyscy zmieszczą się w kadrze, tylko nie można się ruszać. Przez chwilkę.
Ile trwają wszystkie chwile bezruchu, gdyby je zsumować? Ile trwa ta strata czasu?
Moje pokolenie, lubię cię i nienawidzę jednocześnie. Zwykle za te same cechy. Za to, że masz wiecznie dwadzieścia lat i nie umiesz mieć więcej. Nie wiesz jak. I że chcesz zmienić świat, tylko najpierw chciałeś jeszcze trochę postudiować i zobaczyć Tajlandię. Pięć tysięcy znaków to za mało, by się na tobie wyzłośliwić do końca, upuścić całą nagromadzoną żółć. Czuję, że ledwie liznęłam temat. Że to był przedtakt, lakoniczny wstęp do sadystycznej oracji, która wzbiera w moim gardle. Takie rozliczenie nadaje się na koniec roku, ale postanowiłam, że napiszę je teraz z okazji października, miesiąca, który nasuwa na myśl paździerz. Poza tym po co czekać. Po co tracić czas. Za kilka tygodni urodzę dziecko. Zastanawiam się, na jakim świecie będzie żyło.
Instytucja w procesie
Autor: AGATA ADAMIECKA-SITEK
Niewątpliwie bardzo różnimy się w ocenie zarówno sytuacji w Akademii, jak i szerszych procesów związanych z przeciwdziałaniem przemocy i demokratyzacją, zachodzących w teatrze polskim i światowym. Inaczej widzimy ewentualne środki zaradcze i cele, jakie w tym obszarze powinna stawiać sobie nasza uczelnia. Ale mamy świadomość, że problemu nie da się w żaden sposób wyminąć czy zlekceważyć - i że jako społeczność musimy nad nim otwarcie i wspólnie pracować.
Moment transformacyjny
"Nieograniczona władza, którą profesorowie mają nad nami - wybrańcami, którzy długo przygotowywali się, by dostać się do Szkoły Marzeń i którzy w każdym momencie mogą zostać z niej wydaleni za sprawą kaprysu wykładowcy - ta władza powoduje, że przemoc nie jest zgłaszana, a sprawcy nie zostają ukarani. Od pierwszych dni na uczelni wyższe lata opowiadają o takich zachowaniach jak o normie, z którą należy się pogodzić, bo "tak było, tak będzie. I tak kiedyś było jeszcze gorzej". To sprawia, że przemocowi wykładowcy są bezkarni".
Kiedy w marcu 2021 Anna Paliga wypowiedziała te słowa na radzie programowej Łódzkiej Szkoły Filmowej, uruchamiając wielką publiczną dyskusję o przemocy w polskich szkołach teatralnych, Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza od niemal trzech lat była już w procesie zmian. Został on wywołany również przez oddolny akt sprzeciwu wobec przemocowych praktyk stosowanych przez wykładowcę Wydziału Reżyserii, którego zachowanie - jak napisali absolwenci wielu różnych roczników - "wywarło głęboki, krzywdzący i traumatyzujący wpływ na całe pokolenia osób studiujących na Wydziale. Sprawa jest świetnie znana osobom ze środowiska Akademii".
Jasne stało się, że uczelnia przez lata nie była zdolna do rozwiązania tej sytuacji, a także, że nie jest ona odosobnionym przepadkiem, tylko częścią systemowego problemu. Powodów instytucjonalnej niemocy było wiele, począwszy od głęboko ugruntowanych przekonań o "specyfice" studiowania w Akademii, poprzez brak procedur chroniących osoby studiujące i zapewniających skuteczny system zgłaszania nieprawidłowości i podejmowania interwencji, aż po brak mechanizmów promujących innowacyjność w procesie kształcenia czy gotowość do wymiany doświadczeń w międzynarodowym środowisku szkół teatralnych. Odpowiedź musiała być zatem systemowa i pojmowana w kategoriach wieloletniego procesu.
W ostatecznej perspektywie - co dziś widać jasno - chodziło o stworzenie samouczącej się instytucji, w której możliwa jest krytyczna autorefleksja i otwarte są kanały realnej negocjacji zasad i mechanizmów tworzących jej rzeczywistość. Jeśli ten proces komunikacji i negocjacji faktycznie miał obejmować całą społeczność, konieczne było w pierwszej kolejności wzmocnienie głosu tych, którzy dotąd nie mieli wystarczająco podmiotowej pozycji. Najpilniejszym zadaniem było - i nadal pozostaje - upełnomocnienie (empowerment) osób studiujących.
BHP pracy twórczej i Kodeks Etyki
Rekonstruuję ten proces jako osoba, która zaangażowała się w niego na dość wczesnym etapie, zaproszona przez studentów i absolwentów zorganizowanych wokół sprawy na Wydziale Reżyserii, którzy widzieli we mnie potencjalną kandydatkę do objęcia funkcji Rzecznika Praw Studenckich. Szybko zdałam sobie sprawę, że samo stworzenie takiego stanowiska nic nie zmieni. Potrzebne było zdefiniowanie działań niepożądanych, czyli stworzenie odpowiedniego Kodeksu Etyki, a także procedur reakcji w sytuacji jego naruszania. Rektor Wojciech Malajkat powołał wówczas grupę roboczą, w skład której weszły studentki (ostatecznie w prace zaangażowały się przede wszystkim Agata Koszulińska i Karolina Szczypek), wykładowczynie (poza mną także Weronika Szczawińska i Marta Miłoszewska), kanclerz Beata Szczucińska i absolwentka AT Małgorzata Wdowik. Naszym zadaniem było opracowanie nowego Kodeksu Etyki, który uwzględni współczesne standardy antydyskryminacyjne i antymobbingowe dla uczelni wyższych, ale także weźmie pod uwagę faktyczne mechanizmy przemocowe występujące w Akademii. Żeby dobrze rozpoznać problemy, zorganizowaliśmy warsztat psychologiczny z BHP pracy twórczej dla osób studiujących, dzięki któremu mogłyśmy precyzyjniej przełożyć doświadczane przez studentów i studentki trudne sytuacje na zapisy w dokumencie. Dlatego w Kodeksie Etyki, oprócz zakazu wszelkiej dyskryminacji, molestowania i molestowania seksualnego, nękania i zastraszania, znajdują się także zapisy, które mówią na przykład, że:
Każda Osoba Studiująca w Akademii ma prawo do merytorycznej, rzetelnej, zgodnej z przedstawionymi wcześniej kryteriami i sprawiedliwej oceny jej umiejętności, postępów w nauce i jej pracy.
Grupa robocza opracowała także Regulamin funkcjonowania Rzecznika Praw Studenckich. Oba dokumenty stanowiły zręby polityki antyprzemocowej i antydyskryminacyjnej Akademii. Nazwać przemoc i skodyfikować zasady, które jej zakazują i przeciwdziałają, to niezbędny, ale zaledwie pierwszy krok ku zmianie.
Funkcję Rzecznika Praw Studenckich objęłam w 2019 roku. Pierwszy rok mojej działalności jasno pokazał, że nie wystarczy stworzyć funkcję, żeby zdobyć zaufanie i uruchomić procesy naprawcze. "Cała nasza grupa studiowała przez cztery lata w permanentnym poczuciu zagrożenia i strachu przed wyrzuceniem ze studiów, którym byliśmy notorycznie, przez całe studia straszeni przez niemal wszystkich wykładowców i wykładowczynie" - napisał w ważnym tekście O źródłach przemocy w teatrze Jędrzej Piaskowski, absolwent Wydziału Reżyserii AT, i to zdanie daje dobre wyobrażenie o presji, jakiej poddani byli studiujący. Jak zmieniać tak głęboko ugruntowane poczucie braku wpływu na rzeczywistość szkoły? Jak zatrzymać replikowanie się postaw wymuszonej uległości i alienacji, znajdujących zresztą ciągłość w mechanizmach teatralnych, na przykład stygmatyzującej kategorii "trudnej aktorki"? Jak uruchomić rozmowę o naruszeniach granic i przekroczeniach, która zawsze wiąże się z ryzykiem i jest wielkim obciążeniem emocjonalnym?
Aktorki mówią, Akademia słucha
Kolejny impuls w procesie zmian znów przyszedł od osób studiujących. Studentki czwartego roku kierunku aktorstwo dramatyczne zgłosiły się do mnie całą grupą, bo miały przekonanie, że role, jakie zagrają w przygotowywanych dyplomach, nie stworzą im możliwości rozwoju na poziomie podobnym do ich kolegów z roku. Sytuacja ta odzwierciedlała w ich odczuciu nierówności, których doświadczyły w całym toku studiów. Nie miały gotowości, by godzić się z powtarzaną jako aksjomat frazą, że "kobiety mają w teatrze gorzej i nic nie da się z tym zrobić". Ich rozpoznanie strukturalnej dyskryminacji ze względu na płeć, której doświadczały, obejmowało cały katalog przekroczeń i nierówności: uwagi i zachowania wykładowców o charakterze seksistowskim, nieustanne komentowanie ich ciał i ubioru także poza kontekstem zadań dydaktycznych, naruszanie granic nietykalności cielesnej, zadania aktorskie sprowadzające się do odegrania stereotypowych wyobrażeń kobiecości, brak pracy nawet nad jednym tekstem napisanym przez kobietę w trakcie całych studiów, a nawet brak jakichkolwiek postaci kobiecych z historii polskiego czy światowego teatru, o których uczyłyby się na zajęciach teoretycznych. Miały sprecyzowany cel: chciały zrobić w szkole projekt artystyczny, który pozwoliłby przekroczyć to doświadczenie, a zarazem podjąć ważny społecznie temat.
W trakcie naszych spotkań zdecydowały się opowiedzieć o całym szeregu przemocowych sytuacji, których doświadczały w czasie studiów. Na moją prośbę przygotowały dokument, w którym przeanalizowały swoje doświadczenia pod kątem obowiązującego w Akademii nowego Kodeksu Etyki. Właściwie, jak podsumowały, nie było ani jednego punktu, który nie zostałby wobec nich naruszony. Dokument nie wymieniał nazwisk - taka była decyzja studentek - ale dokładnie nazywał mechanizmy przemocy i podawał konkretne przykłady. Na tamtym etapie studentki nie chciały się angażować w badanie konkretnych przypadków naruszeń, ale zależało im na wsparciu szerzej rozumianego procesu zmiany realiów studiowania w Akademii. Dokument, wraz z zebranymi przeze mnie w ciągu roku przypadkami naruszeń Kodeksu Etyki, posłużył jako materiał do przygotowania zindywidualizowanych pod kątem potrzeb Akademii warsztatów z przeciwdziałania przemocy emocjonalnej, dyskryminacji i mobbingowi. Warsztaty, obowiązkowe dla kadry naukowej Akademii, zostały pomyślane jako dwudniowe sesje w sumie szesnastogodzinnej pracy w małych grupach, prowadzonej przez psychologów i trenerów, czasem ze wsparciem prawników. Chodziło o przekazanie wiedzy związanej z regulacjami prawnymi i przyjętymi przez Akademię rozwiązaniami, ale także o dostarczenie konkretnych narzędzi i technik, dzięki którym można tworzyć bezpieczniejszą przestrzeń kształcenia i współpracy artystycznej. Ważne było także stworzenie sytuacji realnej pracy na własnych doświadczeniach z przemocą w teatrze i szkole teatralnej, możliwości wsłuchania się w różne stanowiska, konfrontacji odmiennych postaw, nierzadko nawet wejścia w spór. We wszystkich warsztatach uczestniczył rektor, w większości także ja jako Rzecznik Praw Studenckich. Mam poczucie, że za ich sprawą udało się uruchomić rozmowę, jaka w Akademii nie toczyła się jeszcze nigdy.
W tym roku akademickim podobne warsztaty z przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji przejdą także studenci i studentki Akademii, a stałe zajęcia z psychologii zostaną sprofilowane tak, by wzmacniały bezpieczeństwo osób studiujących.
Studentki czwartego roku kierunku aktorstwo dramatyczne zgłosiły się do mnie całą grupą, bo miały przekonanie, że role, jakie zagrają w przygotowywanych dyplomach, nie stworzą im możliwości rozwoju na poziomie podobnym do ich kolegów z roku.
rys. Bogna Podbielska