Taxi - Alexi Lexi

Kup ebooka

11.90 zł
9.88 zł (10,12 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

?Alexi Lexi, 2023

?Wydawnictwo Magdalena Szweda, 2023

Niniejszy utwór jest fikcją literacką. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci (żyjących obecnie lub w przeszłości) oraz do rzeczywistych zdarzeń losowych, miejsc czy przedsięwzięć jest przypadkowe.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione i powoduje naruszenie praw autorskich tejże publikacji.

ISBN: 978-83-67443-30-2

Redakcja i korekta: Dominika Bronk

Projekt okładki: Magdalena Szweda

Zdjęcie na okładce: Vasyl Dolmatov

Opracowanie wersji elektronicznej: Magdalena Szweda

Wydanie I

- Co planujesz robić w weekend?

Tamara, sięgając po torebkę, zerknęła na koleżankę, która oparła się plecami o ścianę i świdrowała ją ciekawskim spojrzeniem. Obie były pielęgniarkami w miejskim szpitalu, jednak rzadko pracowały razem. Przeważnie wymieniały się na dyżurach. Dzisiaj było podobnie. Tamara właśnie zbierała się do domu po popołudniowej zmianie. Na dworze zapadł już zmrok, tylko nieliczne latarnie oświetlały drogę. Budynek szpitala mieścił się na obrzeżach metropolii. Strach było zapuszczać się samemu w te tereny, jednak skoro nie miała wyjścia, musiała zacisnąć zęby i zdusić w sobie lęk.

- Pewnie nic ciekawego. - Wzruszyła ramionami. - Przeczytam zaległą książkę i może zrobię sobie domowe spa, by naładować baterie na kilka najbliższych dni. - Wykrzywiła usta w grymasie i wypuściła z płuc powietrze. Niestety obowiązki czasami ją przytłaczały, dlatego szukała sposobu, by choć odrobinę się zrelaksować.

- Zazdroszczę ci. - Koleżanka posłała jej słaby uśmiech. - Mnie pozostaje użeranie się z pacjentami, którzy myślą, że wszystko im się należy. - Opadła na fotel obrotowy. Zmęczenie na jej twarzy było aż nazbyt wyraźne, ale Tamara czuła się podobnie. Naprawdę potrzebowała kilku dni na regenerację sił. Ostatni tydzień dał jej w kość. Nawet parę razy zastanawiała się nad rezygnacją z pracy. Porzuciła jednak ten pomysł, bo obawiała się, że nie znajdzie blisko domu nowego zajęcia, a nie mogła pozwolić sobie na bezrobocie.

- Weekend szybko minie, zobaczysz. - Pomachała jej na pożegnanie i opuściła mury szpitala.

Na zewnątrz odetchnęła głęboko, napawając się rześkim powietrzem. Przymknęła na moment powieki i nasłuchiwała odgłosów przyrody. Lubiła właśnie tę porę dnia, a w zasadzie nocy. Słońce już dawno ustąpiło miejsca księżycowi. Teraz jego blask dawał trochę światła, przez co na dworze nie było aż tak ciemno. Tamara, choć kuszona wizją spaceru, ostatecznie nie zdecydowała się na samotną podróż do domu. W końcu było to ponad pięć kilometrów i doskonale wiedziała, że jej ciało nie dałoby rady podołać takiemu wysiłkowi. Dyżur skutecznie odebrał jej wszystkie siły. Dlatego gdy była jeszcze w szpitalu, postanowiła zamówić taksówkę. Liczyła, że za moment ujrzy w oddali światła reflektorów. Nie chciała długo stać na zewnątrz, a powrót do budynku nie wchodził w grę. Na szczęście po kilku minutach ujrzała na końcu ulicy snop światła, który z każdą mijająca sekundą bardziej się do niej zbliżał. Nerwowo kołysała się na stopach, jednocześnie bawiąc paskiem od torebki. W taki sposób próbowała się uspokoić. Jednak mimo podjętych prób nie udało jej się zapanować nad szybszym biciem serca. Zauważyła również minimalne drgania dłoni. Nie wiedziała, dlaczego jej ciało tak reagowało. Czy to strach, a może zupełnie coś innego? Nie dane jej było się nad tym dłużej zastanawiać, bo samochód właśnie zwolnił i chwilę później zatrzymał się tuż obok niej. Taksówkarz nie zgasił silnika; czekał, aż Tamara wsiądzie do środka. Kobieta nie lubiła jeździć z tyłu, więc otworzyła przednie drzwi pasażera i zanim zajęła miejsce, zapytała: