Tata nie ma siły - Krzysztof Wiśniewski, Błażej Staryszak

-
Proszę czekać

Jakim typem ojca jesteś? Psychozabawa

Kluczem do wybrania najlepszego modelu ojcostwa jest samopoznanie. Tak jak lekarz nie zaczyna leczenia bez diagnozy, tak i my nie chcielibyśmy udzielać

ci rad, zanim sam nie będziesz wiedział, który model ojcostwa realizujesz. Rozwiąż nasz prosty test, a wszystko stanie się jasne.

1. JAK DOBRZE ZNASZ SWOJE DZIECI?

a. Wiesz, ile ich jest (w pewnym zaokrągleniu).

b. Wiesz, ile ważą łącznie, żeby bezpiecznie zamontować w lesie hamak.

c. Wiesz, ile tostów z awokado trzeba zrobić, żeby nie były głodne.

d. Wiesz, kiedy mają urodziny i jaki rozmiar butów noszą. Znasz ich marzenia, obawy, frustracje i największe radości.

2. JAK NAJCHĘTNIEJ SPĘDZASZ CZAS Z DZIEĆMI?

a. Jest tak wiele wspaniałych wspólnych aktywności, że trudno wymienić tę jedną. Zawsze starasz się dostosować plany do tego, na co dzieci akurat mają ochotę, i nie narzucać im swoich preferencji. Ważne, żeby rozbudzać w nich wszechstronne zainteresowania.

b. Rozkładacie się na trawniku przed waszą ulubioną palarnią kawy, a dzieci pomadują ci wąsy.

c. Nie rozumiesz pytania.

d. Celowo łamiesz nogę podczas wędrówki przez Bory Tucholskie, żeby dzieci mogły bawić się w usztywnianie jej przy użyciu gałęzi i witek wierzbowych.

3. CO CI IMPONUJE?

a. Rower z przyczepką Filipa Springera.

b. Dyscyplina w Białej wstążce Michaela Hanekego.

c. Niezwykła, jak na ich wiek, dojrzałość twoich dzieci.

d. Precyzyjne GPS-y.

4. TWOJA ULUBIONA PIOSENKA TO...

a. Plywood song 4 Bernadette N. nowozelandzkiej kapeli folkowej The Not Quite Squares.

b. Płonie ognisko i szumią knieje - stara piosenka harcerska.

c. Leave me alone Michaela Jacksona.

d. (I've had) the time of my life Billa Medleya i Jennifer Warnes.

5. CO ROBISZ, KIEDY BUDZISZ SIĘ W SOBOTĘ O 6 RANO?

a. Otwierasz namiot i sprawdzasz, czy pada.

b. Patrzysz, czy dzieci jeszcze śpią, i wstawiasz pranie.

c. Idziesz dalej spać.

d. Odpalasz nowy młynek do kawy, żeby sprawdzić, czy ta Kenia naprawdę jest bardziej kwaskowata od Gwatemali.

6. NA SPACERZE W PARKU LUBISZ NAJBARDZIEJ...

a. Bary z piwem.

b. Place zabaw z ławeczkami dla dorosłych umieszczone tak, że zawsze widzisz swoje dziecko.

c. Najwyższe drzewa, na które można się wspiąć.

d. Longboard, który jest szybszy od hulajnóg dzieci.

7. TWOJE WYMARZONE POPOŁUDNIE Z DZIEĆMI TO...

a. Wspólne pieczenie ciasta według wymyślonego przepisu.

b. Wyjście do lasu.

c. Wyjście do kawiarni (najlepiej warszawskie Forum na Elektoralnej) ze znajomymi.

d. Czytanie zaległych gazet finansowych z minionego tygodnia. Dzieci mogą do zabawy dostawać przeczytane strony.

8. CO JEST DLA CIEBIE NAJWIĘKSZYM PROBLEMEM W WYCHOWANIU DZIECI?

a. To, że dzieci zajmują tyle twojego czasu.

b. To, że cały czas musisz się martwić.

c. To, że w Polsce jest tak mało wysokich gór.

d. To, że teoretycznie nie powinieneś wrzucać na Instagram zdjęć z dziećmi, ale bardzo chcesz.

KLUCZ

Odp. a

Odp. b

Odp. c

Odp. d

Pytanie 1

2 punkty

6 punktów

11 punktów

17 punktów

Pytanie 2

13 punktów

6 punktów

1 punkt

9 punktów

Pytanie 3

15 punktów

0 punktów

18 punktów

7 punktów

Pytanie 4

8 punktów

5 punktów

2 punkty

18 punktów

Pytanie 5

7 punktów

17 punktów

1 punkt

13 punktów

Pytanie 6

4 punkty

16 punktów

7 punktów

12 punktów

Pytanie 7

16 punktów

5 punktów

11 punktów

3 punkty

Pytanie 8

2 punkty

22 punkty

8 punktów

12 punktów

Twój wynik:

Od 14 do 31 punktów

Jesteś XIX-wiecznym ojcem. Nikt poza małżonką i służącą nie widział cię nigdy bez surduta. Niby wiesz, że są gdzieś jakieś dzieci, ale zbyt się ciebie boją, żeby się odzywać, a są na tyle niskie, że nie pojawiają się na linii twojego wzroku. Ty z kolei nie masz w zwyczaju schylać głowy, więc widujecie się kilka razy do roku podczas świąt kościelnych. Szczęście twoich dzieci oznacza tyle, że mają szczęście, że przyszły na świat w twoim domu i nie muszą pracować w branży włókienniczej.

Od 32 do 65 punktów

Jesteś ojcem outdoorowym. Wiesz, że każda chwila w zamkniętym pomieszczeniu robi z twoich potomków rozmemłanych mieszczuchów. Dlatego przeprowadziłeś się pod miasto do domu z ogródkiem, żeby dzieci miały gdzie się wybiegać, a nie męczyły się całymi dniami w bloku i szczekały, jak tylko ktoś zacznie hałasować na klatce. Na przedramieniu wytatuowałeś sobie kompas, który oczywiście nie działa, ale co z tego? Ty i tak wyznaczasz azymut na podstawie położenia słońca i porostów. W zależności od opcji politycznej: przykuwasz dzieci do harvesterów albo każesz im biegać w nagonce. W obu przypadkach twoje dzieci zapadają na anemię, bo przez kleszcze tracą mnóstwo krwi.

Od 66 do 136 punktów

Jesteś ojcem hipsterem. Zakładasz nosidło, bo lubisz i pasuje ci do kaszkietu. Nawet w pracy. Chwalisz się, że twoje bliźniaki (Eugenia i Wacław) - obecnie w 80 centylu - od urodzenia są tylko na białku roślinnym, bo kąpiesz je w rozcieńczonej paście z fasoli, którą kupujesz w kooperatywie. Niestety twoje dzieci mają nabrzmiałe od krwi dłonie, bo nie chcesz rozciąć im opasek z ostatnich trzech OFF-ów, podczas gdy one ciągle rosną od tej fasoli. Uwielbiasz rodzinne wycieczki rowerowe do pofabrycznych hal przerobionych na targi śniadaniowe, ale to nie twoja wina, że musisz jeździć sam, bo do kolarzówki nie da się przyczepić fotelika. Bezpieczeństwo przede wszystkim.

137 punktów

Jesteś mamą.

Wstęp

Zacznijmy od tego, że ogólnie rzecz ujmując, dzieci są męczące. Dzieci są złośliwe. Dzieci są dość drogie w utrzymaniu. Dzieci są wspaniałe i pomysłowe. Dzieci są chorowite. Dzieci są słodkie. Dzieci są marudne. Dzieci są wdzięczne. Dzieci są niewdzięczne. Dzieci są nieprzewidywalne. Dzieci są niesamowite. Dzieci są powolne. Dzieci są pełne energii. Dzieci są niedoświadczone i jednocześnie nad wyraz mądre, jak na swój wiek. Dzieci są równie pamiętliwe, co zapominalskie. Są gapowate i bardzo spostrzegawcze zarazem. Dzieci są różne. Dzieci są bardzo ważne.

To oczywiście banał, ale nikt, kto nie doświadczył tego na własnej skórze, nie jest w stanie wyobrazić sobie, jak bardzo wszystko staje na głowie, gdy w domu pojawia się noworodek. Nawet gdybyśmy studiowali dziennie w szkole rodzenia, nic nie przygotowałoby nas na chaos, panikę, nieustanne umartwianie się i chodzącą na okrągło pralkę. Ani na to, że zacznie nas ogarniać fala radości z takich rzeczy, jak pierwsza kupa po dwóch dniach. Jakim prawem ktoś nam pozwolił wyjść ze szpitala z żywym człowiekiem? Przecież nie mieliśmy do tego żadnych kwalifikacji, żadnej praktyki. Jedynie odrobinę dobrych chęci i adrenalinę, która pozwalała nam nie spać przez pół tygodnia. Siłą rozpędu dociągaliśmy do wizyty położnej środowiskowej, zaprzyjaźniając się z kikutem pępka, laktatorem, bodziakami. Dowiadywaliśmy się, po co przykłada się kapustę do obolałych piersi. Pierwszy raz obcinaliśmy dużo za krótkie, a jednocześnie dużo za długie paznokcie. Dzięki pamięci mięśniowej potrafiliśmy w środku nocy z zamkniętymi oczami wykonać sekwencję ruchów przewijania. Byliśmy obsikiwani, obsrywani i obrzygiwani. Znosiliśmy to z godnością. Z czasem wspomnienia z pierwszych lat zatarły się. Stały się mglistym tetrowym kolażem z pieluch, szczepionek, maści na odparzenia i mleka w proszku. Byliśmy ciągle zmęczeni. Nie tak, jak matki naszych dzieci. One były zmęczone stukrotnie bardziej - nigdy dość przypominania o tym. Ale to, co nas utrzymywało na powierzchni, to myśl, że najlepszy przyjaciel przeżywa dokładnie to samo. I to samo przeżywają w tym mieście tysiące innych rodzin. I wszystkie te momenty bezsilności, których przybywało w miarę, jak w naszych dzieciach ujawniała się osobowość, zaczęły nas nagle bardzo śmieszyć. Śmieszyły też naszych znajomych, nawet tych bezdzietnych, więc zaczęliśmy je spisywać i dzielić się nimi w sieci. Szukaliśmy dla naszego wysiłku jakiejś prostej nazwy, która oddałaby nasz stan ducha. Stanęło na prostym Tata nie ma siły.

Oddajemy w wasze ręce książkę pełną porad niepopartych wiedzą pedagogiczną, psychologiczną ani właściwie żadną inną. Zajmujemy się ojcostwem czysto amatorsko, wręcz hobbystycznie. Pamiętajcie więc, że wdrażając nasze metody, robicie to na własne ryzyko. Mamy nadzieję, że ta książka będzie dla was kołem ratunkowym w chwilach, gdy będziecie chcieli wbić pięść w boazerię albo usiąść na podłodze hipermarketu i się rozpłakać. Jest zapisem naszych przygód z naszymi pociechami, kiedy jeszcze były w wieku przedszkolnym. Teraz z rozrzewnieniem czytamy o "problemach" z tego okresu. Dlatego też zostawiamy wam sporo pustego miejsca do uzupełnienia, żebyście też mogli zrobić sobie pamiątkę. Pamiątkę, którą wykorzystacie za kilkanaście lat podczas kłótni z latoroślą. Zamiast krzyczeć: "Czy ty wiesz, ile ja się przez ciebie nacierpiałem/am?", wręczycie im książkę z obszerną dokumentacją. O ile do tego czasu nie zaniknie u ludzkości umiejętność czytania, a ocieplenie klimatu nie zmusi nas do życia w norach.

Życzymy wam, drodzy czytelnicy, żebyście mieli czas na czytanie dużo mądrzejszych książek od tej. W dużym skrócie to jest o tym, że dzieci są męczące, wspaniałe, ważne i bardzo je kochamy.

K. i B.

Tata nie ma siły

PS Do trójki naszych wspaniałych dzieci: wybaczamy i prosimy o przebaczenie.