Rozdział 10
- Usiądziemy? - pyta Anton i wskazuje krzesła, które przed chwilą zajmowali kobieta i mężczyzna.
Kiwają głowami i siadają. Anton wyciąga paczkę chusteczek z kieszeni marynarki i podaje ją Arnemu. Ten posyła mu pełne wdzięczności spojrzenie, wyjmuje chusteczkę i wręcza ją Evie, a ta ostrożnie wyciera skórę pod oczami.
- A zatem znaleźli państwo na parkingu otwarty samochód?
- Tak, a Agnes nigdzie nie było - odpowiada Eva i głośno wydmuchuje nos. - Przyjechaliśmy więc tutaj. Zrozumieliśmy, że coś się musiało stać.
Anton marszczy czoło.
- Dlaczego?
- Przez to, co zobaczyliśmy. - Eva mówi drżącym głosem, zasłania oczy chusteczką. Arne kładzie jej dłoń na plecach i pocieszająco ją głaszcze.
- Powiedział pan, że drzwi samochodu były otwarte. Co pan przez to rozumie? Że nie były zablokowane?
- Nie, po prostu otwarte. - Arne odwraca się do Antona. - Na oścież. Jakby ktoś wyciągnął ją z samochodu, a potem sprawił, że przepadła jak kamień w wodę. Zobaczyliśmy też... - Arne urywa i spogląda na żonę. - Na kierownicy i wokół niej... To miała na myśli Eva... Zobaczyliśmy coś, co wyglądało na krew.
Anton patrzy na Bodil. Ta przytakuje i mówi:
- Samochód jest w pobliżu Hunnebergu. Na parkingu klubu hokejowego. Wysłaliśmy tam ekipę techników. Właśnie go badają.
Nie podoba mu się to. Kiedy jakaś młoda dziewczyna znika na jedną noc, nie ma w tym nic niezwykłego. Takie rzeczy zdarzają się na okrągło. Potem wraca pełna wyrzutów sumienia i mówi, że zapomniała zadzwonić. Ta sprawa wygląda jednak na coś innego. Agnes jest wprawdzie młoda, ale nie aż tak. Bodil mówiła, że skończyła dwadzieścia cztery lata, powinna więc mieć za sobą okres, gdy myśli się tylko o sobie. Spokoju nie daje mu samochód. To, że znaleziono go w takim stanie, nie wróży niczego dobrego.
- Czy zdarzało się wcześniej, żeby nie dawała znaku życia? - pyta Bodil.
- Nie! - odpowiada stanowczo Eva, wyglądając zza chusteczki. - Agnes bardzo tego pilnuje. Wie, że w przeciwnym wypadku się niepokoimy.
Arne chrząka i patrzy na nią.
- Ale nie zawsze tak było.
Eva odwraca się szybko w jego stronę.
- Co ma pan na myśli?
- Tylko to, że jeszcze kilka lat temu nie była aż tak porządna.
W pokoju zapada cisza, ale po chwili Eva potwierdza:
- To prawda. Miała taki okres, podejrzewam, że jak większość nastolatków. Ale to było dawno. Teraz jest bardzo poukładana.
- A jak u niej z samopoczuciem? - pyta Anton. - Młode dziewczyny są bardzo podatne na stany depresyjne. Chcę się tylko upewnić, czy nie jest tak i w tym wypadku.
- Agnes czuje się bardzo dobrze. Powiedziałabym, że lepiej niż kiedykolwiek. Nie ma depresji - oznajmia stanowczo Eva.
- Cofnijmy się o kilka lat do czasu, gdy była trudną nastolatką. Czy obracała się wtedy w towarzystwie, które miało na nią zły wpływ? Takie informacje są dla nas ważne - mówi Bodil.
- Myślę, że nie powinniśmy przywiązywać do tego zbyt wielkiej wagi - odpowiada Arne. - Agnes była poszukującą nastolatką. Jak wiele innych dzieciaków w jej wieku buntowała się, miała okres odreagowywania i rzeczywiście, ogólnie rzecz ujmując, można powiedzieć, że była trudna. Może nie do końca odpowiadało nam jej dawne towarzystwo, ale nie chodziło o żadnych kryminalistów, narkomanów czy kogoś niebezpiecznego, tylko o młodzież z niezbyt wielkimi ambicjami. Wyniosła się z domu w wieku siedemnastu lat, ale dwa lata temu wprowadziła się znowu i od tamtego czasu naprawdę się zmieniła. Jakby dorosła i zrozumiała, że nie można zachowywać się byle jak.
Bodil kiwa głową.
- Rozumiem - mówi i wstaje z krzesła.
- Zauważyli państwo wczoraj, że nie wróciła do domu? - pyta Anton.
- Nie - odpowiada Eva i śledzi wzrokiem chodzącą po pokoju Bodil. - Położyliśmy się i oglądaliśmy telewizję. Zasnęliśmy, nie zastanawiając się nad tym, że jej nie ma.
Bodil wsuwa palec wskazujący pod wargę i jednym ruchem wygarnia snus, tak że ten ląduje w cienkim foliowym worku w koszu na śmieci.
- Nie zwróciło to państwa uwagi? - pyta policjantka, wyciera palec o dżinsy, wraca na miejsce i siada.
- Nie. I nie ma w tym nic specjalnie dziwnego. Dziś miała się przeprowadzić do Göteborga. Jesienią zaczyna studia na uniwersytecie. Naprawdę nie może się doczekać i wczoraj był jej ostatni wieczór w domu. Pożyczyła samochód, bo chciała pobiegać, a potem pożegnać się ze znajomymi. Założyliśmy, że została u nich, ale kiedy rano zadzwoniliśmy do jednego z nich, okazało się, że w ogóle nie dotarła na spotkanie. Dzwonili do niej, ale nie odbierała, więc trochę się denerwowali.
Arne nachyla się nad stołem.
- Teraz, z perspektywy czasu, wiemy, że powinniśmy byli się nie kłaść i czekać, ale jak powiedziałem, Agnes to bardzo poukładana dziewczyna. Nigdy nie robi głupstw, więc się nie martwiliśmy.
- Rozumiem - odpowiada Anton. - Jaką trasą biega?
- Nie ma stałej trasy. Trenuje biegi terenowe, więc po prostu biega po lesie. Ta dyscyplina ma to do siebie, że każdy trening wygląda inaczej.
- Była sama?
- Tak. Zwykle biega sama. Uważa, że inni ją spowalniają. Jest bardzo szybka.
Anton kiwa głową. Czy dziewczyna biegająca późną porą po lesie mogła mieć wypadek? Ale nie tłumaczyłoby to tego, co się stało z samochodem.
- Zauważyli państwo, że coś zniknęło z auta?
- Nie, raczej wszystko jest na miejscu.
Anton kiwa głową i wstaje.
- Myślę, że zrobimy tak: proszę pojechać do domu. Dobrze, by państwo tam byli, na wypadek gdyby wróciła. My sporządzimy zgłoszenie zaginięcia i wyślemy zdjęcie Agnes do wszystkich wozów patrolowych. Miejmy nadzieję, że ktoś ją zauważy i będziemy mogli rozwiązać tę sprawę jak najszybciej. Mają państwo jej fotografię?
- Tak, oczywiście - odpowiada Eva.
- Może w pamięci telefonu? Mogliby ją państwo przesłać od razu?
Eva kiwa głową, a Anton odwraca wzrok. Czuje, że ich spojrzenia czepiają się go jak tonący tratwy. Anton stara się dodać im otuchy, ale krew w samochodzie i otwarte drzwi pojazdu nie dają policjantowi spokoju.