Tancerz - Caroline V. Dragon, Dragona Rock

Kup ebooka

29.28 zł
24.30 zł (24,89 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Nie wiem, dlaczego tu jestem.

Może przez ciekawość, a może dlatego, że moja jedyna przyjaciółka bardzo chciała tutaj przyjść.

Tak czy inaczej siedziałam, sączyłam drinka i oglądałam rozbierających się facetów.

Tak, moja przyjaciółka zaciągnęła mnie na męski striptiz, twierdząc, że - skoro już do niej przyjechałam - grzechem będzie nie obejrzeć show, o którym było głośno w całym mieście.

Szczerze? Byłam pewna, że nie wpuszczą nas do klubu. Albo że nie zdołamy się dopchać do drzwi, bo lokal będzie pełny - ilość ludzi tłoczących się przed wejściem mówiła sama za siebie. Hika jednak była niczym diabeł w skórze ślicznego anioła i tak zbałamuciła bramkarzy, że nas wpuścili.

Teraz obserwowałam tańczących facetów, piłam amaretto z lodem i zastanawiałam się, co ja tak właściwie robię ze swoim życiem.

- Mika, słyszysz mnie? - zapytała Hika, lecz ja tylko zerknęłam na nią kątem oka, nie odrywając ust od słomki. - No weź - jęknęła w końcu. - Obie doskonale wiemy, że też chciałaś tu przyjść!

Puściłam słomkę i odezwałam się, równocześnie nadal obserwując piszczące, rozochocone kobiety:

- Chciałam. Jednak wtedy, kiedy będę dobrze ubrana i umalowana. - Wskazałam na swój strój, czyli dżinsy i bluzkę z kopertowym dekoltem. - Teraz wyglądam jak grzeczna paniusia. Nudna, grzeczna paniusia.

- Ja też mam codzienne ciuchy.

Od razu pacnęłam się w twarz.

- Tylko ty nosisz się na co dzień jak królowa wróżek - warknęłam, widząc, jak niewinnie na mnie patrzy.

Nie mogłam sobie darować i przewróciłam oczami.

Jak Hika przypominała królową wróżek, tak ja - kiedy już postanawiałam się wystroić - wyglądałam niczym królowa mroku. Nie byłam gotką, ale uwielbiałam czerń i dobrze się w niej czułam. Od czasu do czasu łączyłam ją ze swoim drugim ulubionym kolorem, czyli czerwienią. Na co dzień jednak nie chciałam rzucać się w oczy, dlatego ubierałam się jak każdy szarak: neutralnie.

Tylko że Hika wzięła mnie z zaskoczenia i nim pojęłam, co się kroi, już byłyśmy tutaj, a ja czułam na sobie szydercze spojrzenia odstrzelonych kobiet.

- Idę po kolejnego drinka - stwierdziłam i wstałam.

- Mi też przynieś!

Miałam ochotę pokazać jej środkowy palec, ale się powstrzymałam. Podeszłam do baru.

- Mogę prosić dwa amaretto z lodem?

W tym samym momencie odezwała się dziewczyna stojąca przy drugim końcu kontuaru:

- Dwa piwa, Jim!

I - oczywiście - Jim poszedł obsłużyć ją, a nie mnie.

Zanim zorientowałam się w sytuacji, barman zaserwował drinki również trzem innym kobietom, o mnie najwyraźniej całkowicie zapominając. Czułam, że moje opanowanie trafia szlag.

Wtedy usłyszałam:

- Cześć, mała. Ktoś tu chyba ma problem. Pomóc ci?

Spojrzałam w bok i dostrzegłam jednego z tancerzy - w klubie niemal nie było mężczyzn, a ten w dodatku miał na sobie kostium, więc trudno byłoby się nie domyślić, kim jest.

Szczerze mówiąc, nie rozumiałam, dlaczego do mnie zagadał. I wtedy mój wzrok wychwycił pozostałych tancerzy, stłoczonych niedaleko, tuż przy wejściu za kulisy.

No tak... Mogłam się założyć o swój najlepszy płaszcz, że koleś ma za zadanie przelecieć najbrzydszą laskę w klubie. A że marzy o wygraniu zakładu, to zdecydował się na mnie.

Cóż... skoro chciał grać, to grę dostanie.

- Mógłbyś? - zapytałam z ulgą w głosie. - Stoję tak już od kilku minut.

- Nie ma sprawy. - Puścił mi oczko i zawołał: - Jim! Jak traktujesz damy? Ta pani czeka już dość długo!

- Co? - Jim od razu na mnie zerknął, błyskawicznie otaksował wzrokiem i zapytał znudzonym głosem: - Co podać?

- Dwa amaretto z lodem, prawda? - zapytał z uśmiechem tancerz, zanim cokolwiek powiedziałam.

Czyli obserwowali mnie dość długo. Również się uśmiechnęłam.

- Tak, dziękuję.

I czekałam na drinki.

Nagle mężczyzna oparł się tym fantastycznym ciałem o bar i patrząc mi w oczy, zapytał:

- Jesteś tu pierwszy raz, prawda? Dotąd nie widziałem tak pięknego spojrzenia.

Jasne.

- Tak, pierwszy raz. Mieszkam kilka kilometrów od miasta, na totalnym zadupiu - powiedziałam. - Przyjechałam na kilka dni do przyjaciółki.

- Kilka dni, tak? - zapytał od razu.

Bingo. Mam cię, skurczysynu.

- Skoro przyjechałaś na kilka dni do przyjaciółki - nagle wyciągnął dłoń w kierunku moich włosów i zawinął blond pukiel wokół palca - to co byś powiedziała na bliższe poznanie się?

- Bliższe? - powtórzyłam, imitując cielęcy wzrok Hiki. - Mówisz o randce?

- Yyy... - zająknął się, ale zaraz znów zmienił się w oślizgłe ciasteczko. - Myślałem raczej o czymś jeszcze bliższym. - Nachylił twarz do moich ust. - Kończę pracę za godzinę. Co byś powiedziała na spotkanie... zakończone śniadaniem?

W tym momencie barman postawił na blacie moje drinki. Wzięłam je i spojrzałam na tancerza ze swoim najsłodszym uśmiechem.

- Brzmi kusząco, ale... - przysunęłam się do niego, aż z zaskoczenia zrobił wielkie oczy, bo skróciłam dystans do minimum - ...naprawdę nie lubię facetów, którzy próbują obrać mnie sobie za cel zakładu - oznajmiłam. Nim pojął, że go przejrzałam, szepnęłam mu jeszcze do ucha swoim najbardziej uwodzicielskim głosem: - Jeśli cenisz swojego fiuta, zachowaj go dla dziewczyny, którą pokochasz - spojrzałam mu groźnie w oczy - bo jeśli następnym razem trafisz na mniej miłą kobietę niż ja, możesz być pewny, że twój ptaszek więcej sobie nie polata.

Zabrałam drinki, a po chwili usiadłam obok patrzącej na mnie z namysłem Hiki.

- Ty naprawdę straciłaś resztkę hamulców, jeśli chodzi o facetów, prawda? - zapytała, a ja westchnęłam, mieszając lód w swojej szklance.

- Ile słyszałaś?

- Zakradłam się, jak tylko go obok ciebie zauważyłam. Chciałam w razie czego wejść do akcji, ale to było piękne. - Zachichotała, lecz zaraz przestała się śmiać. - Przykro mi.

- Nie twoja wina - stwierdziłam, na co ona spojrzała tam, gdzie stali pozostali tancerze.

- Co za dupki. Niby rozumiem, że to tylko młode głąby szukające panny na jedną noc, ale to była przesada!

- Tia... Ja chyba jestem na to wszystko za stara - wyznałam z westchnieniem, na co Hika prychnęła.

- Masz dopiero trzydzieści lat, całe życie przed tobą!

- Trzydzieści lat walki z dupkami - mruknęłam, unosząc szklankę w toaście.

- Mika!

Stłumiłam śmiech, bo zauważyłam, że za Hiką ktoś stanął... Poczułam na sobie spojrzenie tej osoby.

Podniosłam wzrok i zobaczyłam ubranego jak motocyklista faceta z krótkimi, czarnymi włosami oraz jasnymi oczami, co było widać nawet w półmroku sali. Patrzyliśmy na siebie przez chwilę, ale wtedy prowadzący imprezę zaczął coś mówić i mężczyzna odszedł, posyłając mi zawadiacki uśmiech.

Szybko zdałam sobie sprawę, że serce wali mi jak szalone. Podążyłam wzrokiem za nieznajomym. Poszedł za kulisy, by po chwili - powitany wielkimi brawami i gwizdami kobiet - wejść na parkiet i zrobić show, o którym miałam nigdy nie zapomnieć.

Ów mężczyzna również był striptizerem - wydawał się trochę starszy niż pozostali, ale jego ciało było piękne i gibkie, jak przystało na tancerza, co kłóciło się trochę z jego rozmiarami, bo gdy stał obok nas, zdawało się, że ma co najmniej dwa metry.

Był naprawdę dobry. Zwykle trudno mi się oglądało tańczących facetów, bo w moich oczach wyglądali śmiesznie. Lecz on... był po prostu niesamowity.

Jakim cudem ktoś z takim ciałem, mając tak cudowne ruchy, mógł zostać striptizerem?

Kiedy nadszedł czas na ostatni występ, mężczyźni zatańczyli razem. Upewniłam się w przekonaniu, że mam rację. On... Ten, na którego wołano "Seksowny Strzał", był z nich wszystkich najbardziej płynny w tańcu i zdecydowanie najlepiej się ruszał.

Powinien to robić zawodowo i zbierać nagrody, a nie rozbierać się przed kobietami w klubie jako striptizer.

Jak... Jak taki mężczyzna mógł upaść aż tak nisko?