Tańce, kłamstwo i skromny ubiór - co chrześcijanie o nich sądzić powinni? - Mirosław Salwowski

-
Proszę czekać

Część I TAŃCE DAMSKO - MĘSKIE

Rozdział 1 Dlaczego tańce damsko-męskie są szczególnie niebezpieczne?

Wielu ludzi, gdy styka się z tradycyjnie chrześcijańską krytyką pozamałżeńskich tańców damsko-męskich swymi wypowiedziami i reakcjami od razu pokazuje, że tak naprawdę nie rozumie o co chodzi nawet w podstawowych punktach owej krytyki. Ludzie zdziwieni tym, iż można stanowczo przestrzegać przed takimi tańcami, wysuwają od razu zastrzeżenia typu: "To co nie można tańczyć z własną żoną?", "Czyż biblijny Dawid nie tańczył przed Arką, a Pan Jezus nie był obecny na weselu w Kanie? Chcesz być świętszy i bardziej moralny od Boga piętnując tańce?", "A więc co, w takim razie tańczące dzieci też czynią źle?". Tego rodzaju (najczęściej retoryczne) pytania wskazują z jaką precyzją i dokładnością trzeba się wypowiadać wówczas, gdy krytykuje się tańce. Dlatego nieraz zastrzegałem i wciąż podkreślam, iż obiektem mej krytyki nie są jakiekolwiek tańce, ale określony ich rodzaj, który w najbardziej precyzyjny i wykluczający wszelkie niejasności sposób można nazwać mianem "pozamałżeńskich tańców damsko-męskich". Wyjaśnię co dokładnie kryje się pod tym pojęciem.

Czym są "pozamałżeńskie tańce damsko-męskie"?

Konkretyzując:

1. Rzecz dotyczy "pozamałżeńskich tańców damsko-męskich". A zatem chodzi o te z tańców, które mają charakter "damsko-męski", a więc tych z nich, w których zachodzi fizyczna bądź przynajmniej intencjonalna interakcja pomiędzy tańczącymi ze sobą mężczyznami i niewiastami. W tym miejscu mam też na myśli wspólne tańce dojrzewających chłopców i dziewcząt, którzy są już na tym etapie rozwoju fizycznego i psychicznego, iż kwestia seksualnej odmienności pomiędzy płciami odgrywa dla nich ważną rolę. Mówiąc konkretniej, prościej i szczegółowiej, chodzi o te z tańców, które:

a) polegają na wzajemnym dotykaniu się w nim mężczyzn i kobiet (dojrzewających chłopców i dziewcząt) i w których element owego dotykania jest na tyle silny, iż decyduje on o istocie i definicji danego tańca. Chodzi więc m.in. o pląsy, które popularnie zwane są "tańcami towarzyskimi".

b) ich koniecznym elementem nie musi być co prawda wzajemne dotykanie się osób odmiennej płci, jednak w miejsce tego mamy do czynienia z widoczną w zewnętrznej ekspresji tanecznych ruchów i gestów chęcią zwrócenia uwagi na własną atrakcyjność fizyczną osoby płci przeciwnej. Takie coś częściowo ma miejsce w czasie tańców na dyskotekach.

Mówiąc zaś w skrócie: "tańce damsko-męskie" to takie pląsy, w których kobieta tańczy z mężczyzną lub przynajmniej dla mężczyzny.

2. Rzecz dotyczy też "pozamałżeńskich" tańców damsko-męskich - wyjmuję zatem z omawianego obszaru te z owych tańców, które są dokonywane pomiędzy mężem i żoną. Jest bowiem oczywiste, iż skoro mąż z żoną mogą i powinni cieszyć się czynionym ze sobą seksem, to tym bardziej nie ma moralnych przeciwwskazań i kontrowersji, aby czerpali przyjemność z bliskości fizycznej i pewnej intymności, która wiąże się ze wspólnym damsko-męskim tańcem.

Jeśli chodzi o płaszczyznę stricte historyczną to tańce damsko-męskie, w sensie tańczenia mężczyzn i kobiet w specjalnie dobranych do tego parach, pojawiły się dopiero w XII wieku we Francji. Nie znaczy to jednak, iż wcześniej nie istniały tańce, które można by uznać za prototyp współczesnych damsko-męskich pląsów. Zjawisko mieszania się obu płci w trakcie tańców było już bowiem znane na wiele stuleci przed XII wiekiem. Nie było to jednak znane ani żydom ani starożytnym chrześcijanom, ale charakteryzowało społeczeństwa pogańskie i ich diaboliczne kulty sprawowane na część bożków. Działo się tak choćby w przypadku tanecznych korowodów czynionych ku chwale Bachusa (który miał być bogiem kochającym taniec). Fakt powiązania ówczesnych tańców z pogańskim kultem religijnym wcale nie wykluczał zawartych w nich erotycznych podtekstów. Ojcowie Kościoła i pisarze kościelni piętnując starożytne tańce pogańskie wyraźnie wskazywali, iż są one też zagrożeniem dla cnoty czystości (a więc nie chodziło jedynie o bałwochwalcze ich skłonności). Św. Cyprian sugerował wszak, iż tańce pogan obrazują "pożądliwą" grecką opowieść, zaś dobre pląsy Dawida nie polegały na "wykręcaniu kończyn w obscenicznych ruchach" (przeciwstawiając taniec Dawida tańcom pogan daje on więc do zrozumienia, iż te ostatnie polegały na obscenicznych ruchach). Św. Cyprian pisał też, iż tańce pogan są powodem rzucania "niewstydliwych spojrzeń" oraz "zapalania żądz". Św. Ambroży z kolei nauczał wprost, iż tańce "są grobem czystości" zaś "dziewczyna, która lubi taniec nie lubi czystości"1. Starożytny pisarz Arnobius tak zaś opisuje ówczesne tańce: "W końcu, unosząc swoje pośladki i biodra falują z drżącym ruchem lędźwi"2.

Czym nie są pozamałżeńskie tańce damsko-męskie?

Skoro wyjaśnione zostało w jakim znaczeniu jest tu używane pojęcie "pozamałżeńskich tańców damsko-męskich" przejdźmy teraz do tego, czego nie należy rozumieć pod owym mianem. Nie chodzi tu więc o:

1. Wszelkie tańce, z którymi można zetknąć się tak dziś, jak i dawniej, w różnych kulturach i krajach. W istocie rzeczy bowiem w wielu tańcach odmienność płciowa uczestniczących w nich ludzi nie występuje albo wcale (gdy mamy do czynienia ze ścisłą segregacją płci, jak to ma miejsce do dziś np. wśród muzułmanów i co bardziej konserwatywnych żydów) albo nawet, jeśli taka występuje, to nie jest ona ani koniecznym ani intencjonalnym ich elementem (przykładowo ludzie rytmicznie "podrygujący" do muzyki puszczanej w trakcie koncertu mogą znajdować się w mieszanej płciowo grupie, ale w wielu przypadkach owe taneczne gesty nie muszą wiązać się z chęcią zwrócenia na siebie uwagi osób płci przeciwnej). Taniec sam w sobie - pojmowany jako wykonywanie rytmicznych ruchów w rytm muzyki - oczywiście nie jest problematyczny i może być (a w wielu wypadkach faktycznie jest) całkowicie niewinnym sposobem wyrażania radości i uprawnioną moralnie rozrywką.

2. Tańce, które opisywane są na kartach Pisma Świętego, a w przypadku których to kontekst sugeruje, iż były one aprobowane przez Pana Boga (Sdz. 11, Wj. 15:20, Sdz. 11:34). Rzut oka na historyczną i kulturową płaszczyznę opisywanych tam tańców wskazuje bowiem, iż nie miały one charakteru damsko-męskiego (do dziś wszak ortodoksyjni wyznawcy judaizmu stosują ścisłą segregację płci w zabawach tanecznych). Owszem, w przypadku niektórych z tych pozytywnie ukazanych w Biblii tańców mężczyźni widzieli pląsające niewiasty i na odwrót, ale i tak niezwykle trudno byłoby je nazwać "damsko-męskimi" w nakreślonym wyżej znaczeniu, gdyż:

Nie było tam ścisłego wymieszania się płci, jak to ma miejsce np. na dzisiejszych dyskotekach, gdzie kobiety i mężczyźni nawet jeśli nie zawsze dotykają się w ich trakcie, to jednak znajdują się wówczas blisko siebie. Wprost przeciwnie, sposób opisania owych tańców wskazuje raczej, że mieliśmy tam do czynienia ze ścisłym oddzieleniem od siebie tańczących grup niewiast i mężczyzn.

Brak przy nich było zamiaru zwrócenia poprzez swoje gesty i ruchy taneczne uwagi na własną atrakcyjność fizyczną. Tańczący mężczyźni i niewiasty czynili to na chwałę Bożą i dla wyrażenia swej radości, nie zaś po to, by być podziwiani przez odmienną płeć za grację swych ruchów, cielesny wdzięk czy urok osobisty.

Tak naprawdę to właśnie te z tańców, co do których Pismo Święte sugeruje ich negatywną ocenę, najbardziej przypominają tańce damsko-męskie w ich współczesnym znaczeniu. Dobitnym tego przykładem jest taniec Salome, córki Herodiady, którego efektem było ścięcie św. Jana Chrzciciela (Mk. 6:22). Ten bowiem taniec w swej intencji polegał na ściągnięciu za pomocą eksponowanych w nim ruchów i gestów uwagi mężczyzny (Heroda) na fizyczną piękność i atrakcyjność tańczącej niewiasty (Salome).

Stąd bardzo myląca jest sugestia, jakoby sam Pan Jezus miał wyrazić aprobatę dla pozamałżeńskich tańców damsko-męskich poprzez swe uczestnictwo w weselu w Kanie Galilejskiej (Jana 2:1-11). Taka interpretacja jest nieporozumieniem wynikającym z przenoszenia utrwalonego w naszej kulturze wzoru i wyobrażenia tego jak ma wyglądać wesele na to, jak mogło wyglądać tradycyjne wesele żydowskie 2000 lat temu. Tymczasem, o ile owszem w naszej polskiej, a także szerzej europejskiej i amerykańskiej kulturze od dawna normą na weselach są tańce damsko-męskie, o tyle tradycyjna kultura bliskowschodnia do dziś nie zna tańców mieszanych. Będąc obecnym na ślubnym weselu zorganizowanym przez ortodoksyjnych żydów lub muzułmanów nie uświadczy się tam widoku osób płci obojga tańczących w jednym pomieszczeniu. Dlatego trudno przypuszczać by przed 2000 lat żydzi akceptowali na swych weselach tańce damsko-męskie. Nie wskazują na to żadne źródła: ani Biblia, ani historia, ani znajomość hebrajskiej kultury i obyczajowości. Wszystko wskazuje więc na to, że nawet jeśli na rzeczonym, odbywającym się 2000 lat temu weselu w Kanie Galilejskiej były jakieś tańce (o czym gwoli ścisłości Pismo Święte też milczy) to z pewnością nie miały one charakteru damsko-męskiego. Tak więc brak jest jakichkolwiek przesłanek na rzecz tezy, iż Pan Jezus swą obecnością na tym weselu wyraził aprobatę dla pozamałżeńskich tańców damsko-męskich.

3. Tańce w wykonaniu osób niedojrzałych płciowo, a więc dzieci. W przypadku bowiem dzieci, w których tak popęd seksualny jeszcze nie istnieje, jak i cechy odróżniające jedną płeć od drugiej nie są jeszcze silnie wykształcone, niezwykle trudno jest mówić o zaistnieniu niebezpieczeństw, które z omawianym typem tańców zaczną pojawiać się w dalszym okresie dojrzewania. Z podobnych względów ewidentną przesadą byłoby formułowanie przestróg przed np. tańcem ojca z jego małą córeczką - a to z tych samych powodów, dla których nie oburzamy się widząc ojca sadzającego na swym kolanie 5-letnią córeczkę (co nie znaczy, że uczynienie tego samego w stosunku do 15-letniej córki nie wzbudzałoby już naszych słusznych zastrzeżeń).

Fakt, iż przestrzegam przed "pozamałżeńskimi tańcami damsko-męskimi" nie oznacza, iż tym samym zwalniam ze wszelkich moralnych zastrzeżeń i podejrzeń wszelkie inne tańce. Oczywiście, że i w przypadku innego rodzaju tańców można napotkać na przeróżne zagrożenia i wątpliwości o charakterze etycznym. Oczywistym przykładem tańców "nie-damsko-męskich", które pomimo to są grzeszne i bezbożne będzie chociażby taniec dwóch homoseksualnych mężczyzn, w którym będą oni przez swe ruchy i gesty wyrażali pałającą do siebie namiętność. Złym, acz nie-damsko-męskim tańcem będzie też taniec, którego intencją będzie wyrażenie przezeń jakiegoś fałszywego wierzenia, a więc np. czci oddawanej bożkowi, wzywania duchów zmarłych, sprawowania rytuałów magicznych (jak to ma miejsce np. w jednej z rozpowszechnionych odmian brazylijskiej "capoeiry"). Podobnie za kontrowersyjny można uznać taniec mający uzewnętrzniać i eksponować uczucia nienawiści, agresji czy gniewu (np. "pogo").

Nie kwestionuję więc faktu, iż także inne pląsy, niż będące główną treścią tego tekstu tańce, mogą wiązać się z różnymi zagrożeniami i grzechami przeciwko temu bądź innemu z Bożych przykazań. Twierdzę jednak, że ze względu na to, iż większość osób we wszystkich krajach ma tendencje hetero, a nie homoseksualne, jak i ze względu na sam charakter tańca przejawiający się w ekspresji ruchów ciała i zwyczajowej większej bliskości pomiędzy partnerami, właśnie w pozamałżeńskich tańcach damsko-męskich (dalej "pozamałżeńskie tańce d-m") będzie ogniskować się zdecydowana większość problemów moralnych mogących mieć związek z tańcem.

1 Antoni Lorens, "Tańce w świetle moralności katolickiej" w "Powściągliwość i Praca", październik - listopad 1933.

2 David W. Bercot, "A Dictionary of Early Christian Beliefs. A Reference Guide to More Than 700 Topics Discussed by the Early Church Fathers", Hendricson Publishers, 1998, s. 187.