Tajemnica Śmierci doktora B.
Wdługoletniej swojej praktyce policyjnej stykałem się wprawdzie niejednokrotnie z wyrafinowanymi przestępcami, lecz zbrodnia, którą obecnie opisuję, pobiła rekord sprytu i oryginalności w wykonaniu.
Pewnego dnia, jeszcze za czasów okupacji, zostałem wezwany do gabinetu ówczesnego naczelnika urzędu śledczego.
- Otrzymałem przed chwilą wiadomość o popełnionej zbrodni przy ulicy Mazowieckiej. Uda się pan natychmiast wraz z dwoma kolegami na miejsce przestępstwa. Zwracam panu uwagę, że nie jest to zwykłe morderstwo i o ile mi wiadomo, otruty został jakiś doktor. Bliższych szczegółów nie znam i dowiecie się wszystkiego na miejscu. Prokurator został przeze mnie już zawiadomiony i z pewnością zastaniecie go na miejscu. Po powrocie zreferuje mi pan natychmiast, co pan ustalił.
Po upływie niespełna pół godziny byliśmy już na miejscu zbrodni. Widocznie wiadomość o tajemniczej śmierci znanego lekarza rozniosła się w całym domu, gdyż zarówno na podwórzu, jak i w oknach zauważyłem pełno ludzi.
Zamordowany doktor B. zajmował luksusowy lokal. Był to człowiek w sile wieku, lat około czterdziestu. Nieboszczyk był ojcem dwojga dzieci, żonaty.
W gabinecie zmarłego zastaliśmy prokuratora, sędziego śledczego oraz lekarza policyjnego. Na otomanie leżał nieboszczyk. Gdyby nie śmiertelna bladość, nic nie wskazywałoby na to, że człowiek ten nie żyje. Zdawało się raczej, że śpi i lada chwila się obudzi.
Gdy przybyłem na miejsce, zakomunikował mi lekarz policyjny:
-?Zastałem już trupa i wszelki ratunek okazał się spóźniony. Nie ulega wątpliwości, że trucizna była bardzo silna i śmierć nastąpiła natychmiast po zażyciu.
- Wobec tego niewykluczone jest, że zmarły popełnił samobójstwo - odpowiedziałem.
- Z tego co słyszałem, doszedłem do przekonania, że zmarły padł ofiarą wyrafinowanej zbrodni, zresztą dowie się pan bliższych szczegółów od domowników. Uważam, że jestem tu już niepotrzebny, gdyż dopiero po dokonaniu sekcji zwłok będzie możliwe ustalenie, jaki rodzaj trucizny spowodował śmierć.
Po odejściu lekarza oraz prokuratora i sędziego śledczego zająłem się wraz z kolegami przeprowadzeniem dochodzenia.
- Gdzie jest żona zmarłego? - zapytałem służącą.
- Pani jest w swoim pokoju. Strasznie rozpacza i nie możemy jej uspokoić.