Rozdział pierwszy
W tym roku Natalia i Maksym zaplanowali wakacje na Krecie. Mieli się tam spotkać z Emily. Tymczasem Jacob wciąż dopytywał ich o to, gdzie spędzą urlop. Natalia nie wiedziała, jak się zachować. Odpowiedziała więc zgodnie z prawdą. Zapytana o datę wylotu, a także o to, jak długi będzie to pobyt, również nie skłamała.
- A na kiedy masz termin porodu?
Odetchnęła z ulgą. Miała nadzieję, że kłopotliwe pytania już się skończyły.
- Na 26 października - odpowiedziała.
- Możesz bez obaw latać samolotem?
- Tak - odparła. - Lekarz nie widzi przeciwwskazań. Wszystko jest w porządku, a do porodu jeszcze prawie cztery miesiące. A zresztą podróż trwa krótko.
- Emily też będzie? - spytał.
A więc jednak zadał to pytanie. A już miała nadzieję, że się obejdzie bez niego. Milczała dłuższą chwilę, nie wiedząc, czy i tym razem powiedzieć prawdę, czy też skłamać.
- To oznacza, że będzie - usłyszała w komórce głos Jacoba. Sam odpowiedział sobie na to pytanie albo zrobiła to ona swoim zbyt długim milczeniem.
- Tak - przyznała. - To z tego powodu nie zaproponowaliśmy tobie i Pameli wspólnego wyjazdu. Przepraszam cię za to. Sam rozumiesz, że byłaby to niezręczna sytuacja.
- OK. Rozumiem.
- Nie masz żalu?
- Tak się składa, że zawsze chciałem spędzić wakacje na Krecie. To jedno z niewielu miejsc, w których jeszcze nie byłem. Bardzo bym wam przeszkadzał? - zapytał nieoczekiwanie.
- Jacob, proszę, nie komplikuj spraw. Sam wiesz, że Emily zależało na zerwaniu z tobą wszelkich kontaktów. Poza tym nie będzie sama, tylko ze swoim chłopakiem.
- Tym lepiej. Może już czas powrócić do normalności. Spytaj Emily, czy miałaby coś przeciwko temu. Tyle możesz zrobić, Natalia. Przyleciałbym z Pamelą i daję słowo, że nie czepiałbym się jej. Wy żylibyście swoim życiem, my swoim.
- Dobrze, zapytam - odparła zrezygnowana Natka. - Ale jeśli się nie zgodzi, odpuścisz?
- Tak.
Natalia rozłączyła się i westchnęła głęboko. Może lepiej byłoby skłamać? Tylko po co? Prędzej czy później prawda pewnie wyszłaby na jaw. Była jednak bardzo zaskoczona propozycją Jacoba. Nie spodziewała się, że będzie chciał przylecieć. Po co to robi? Dlaczego wszystko komplikuje? Przecież sam pragnął zakończyć ich związek. Znów głęboko westchnęła. Pomyślała, że nie powinno jej to specjalnie dziwić. On przecież zawsze wszystko gmatwał, w tym również swoje życie. A Emily i tak się nie zgodzi.
Przez ten rok Emily jakoś się pozbierała i zaczynała wychodzić na prostą. Ale z mężczyznami jej się nie układało. Była nieufna. Nie pozwalała im się zbytnio do siebie zbliżyć. Była w jakimś sensie niedostępna i przy wchodzeniu na bliższy stopień zażyłości to ona wycofywała się pierwsza. Na Kretę miała przylecieć z Ethanem. Zakomunikowała to Natalii, pełna zachwytu:
- It is sweet, smart, charming and cares about me - opowiadała na Skypie i zaraz się poprawiła. - Jest słodki, elegancki, uroczy i dba o mnie.
- Emily, może tym razem to będzie właśnie to? - Natalia była podekscytowana.
- Będzie to? Będzie co? - nie zrozumiała. Coraz lepiej mówiła po polsku, ale czasem jeszcze nie rozumiała wszystkich zawiłości polskiego języka.
- Może Ethan będzie mężczyzną twojego życia - roześmiała się Natalia.
- A, to! - Emily też wybuchnęła śmiechem. - Czas pokaże. Tak to się mówi?
- Bardzo dobrze, Emily - pochwalił ją Maksym.
- Poznacie go. Przylecę z nim do Grecji. Już dokonałam dodatkowa reservation.
- Dodatkowej rezerwacji - automatycznie poprawiła ją Natka.
- Tak - uśmiechnęła się rozbrajająco Emily.
Natalia bardzo kibicowała przyjaciółce, by w końcu spotkała kogoś, kto spełni jej oczekiwania, by miała obok siebie bliską duszę, kogoś, na kogo zawsze mogłaby liczyć. Dobrze, że chociaż właściciel mieszkania, które wynajmowała, pan Smith, otoczył ją opieką i traktował jak córkę, której nigdy nie miał.
Maksym, choć też życzył Emily jak najlepiej, do całej sprawy podchodził bardziej sceptycznie.
- Prawdziwej miłości, szczerej, głębokiej nie da się wyrzucić z serca ot tak sobie. Nie da się jej zastąpić. Druga miłość nigdy nie będzie tą pierwszą.
- Maksym, nie filozofuj - prosiła Natalia. - To była miłość bez wzajemności. Minął rok, odkąd się nie widzieli. Druga miłość może być jeszcze mocniejsza, potężniejsza. I co najważniejsze, nie będzie nikogo ranić.
- Może masz rację. - Westchnął głęboko. - Ale moim zdaniem to nie była miłość bez wzajemności.
- To już nie ma znaczenia - odpowiedziała Natka. - To przeszłość. Jacob zniszczył to uczucie. Skrzywdził Emily, nawet jeżeli chciał ją chronić przed sobą samym. Życie toczy się dalej, Maksym. Przeszłość na zawsze pozostanie gdzieś tam, w tyle.
- Przeszłość pozostanie w tyle - powtórzył. - Dla miłości nie istnieje coś takiego jak przeszłość. Ona jest ponadczasowa. I jeśli była prawdziwa, to zawsze będzie trwać. Nawet wówczas, gdy te osoby pójdą przez życie różnymi drogami, to będą tęsknić.
- Można tęsknić za kimś, kto cię tak bardzo skrzywdził? - dziwiła się.
- Można tęsknić za kimś, kogo się kocha - odparł wymijająco.
Natalia wierzyła, że Emily przestała kochać Jacoba, i pragnęła, by pokochała kogoś, kto na nią będzie zasługiwał. Bo Jacob z całą pewnością nie był wart jej uczucia. Była o tym przekonana, choć lubiła go i był ich przyjacielem.
- Mam więc spytać Emily, czy Jacob może przylecieć na Kretę? - Natka zapytała swojego męża.
- Tak, kochanie - odparł. - Decyzja należy do Emily.
Gdy wieczorem połączyli się na Skypie, Emily najpierw przywitała się z kotami:
- Jak się masz kota? O, jest i Imbir. Hello!
Cynamon siedział na oparciu kanapy i wpatrywał się w monitor. Imbir próbował wcisnąć się między Natalię a Maksyma.
Chwilę rozmawiali o tym, co się ostatnio wydarzyło. Emily była bardzo szczęśliwa.
- Rybiński, wiecie, ten przedsiębiorca, dla którego pracuję, chce mi zorganizować wernisaż. Do tej pory nie wiedział, że maluję. Myślał, że zajmuję się wyłącznie robieniem zabawek dla dzieci.
- To cudownie! - ucieszyła się Natalia. - Pokazałaś mu swoje obrazy?
- Nie. Zawdzięczam to panu Smithowi. To wspaniały man. No, człowieka - poprawiła się. - Rybiński przyjechał do mojego house. Szukał mnie. Chodziło o dodatkowe zlecenie. On jest bardzo dobry dla mnie. Docenia moja praca. Mnie nie było. Robiłam zakupy w shopping center z Ethanem - opowiadała. - A pan Smith ma dodatkowe klucze od mojego house. Zaproponował, że coś mu pokaże.
- I pokazał mu twoje obrazy - domyślił się Maksym.
- Yes! Był zachwycony! Kupił ode mnie w ten sam dzień cztery pictures!
- Cztery obrazy jednego dnia?! - Natalia była podekscytowana.
- Yes! - śmiała się Emily. - I powiedział, że będzie wernisaż po moim powrocie z Krety. W Agora Gallery! To fantastic galeria!
Natalia, wpatrując się w rozpromienioną twarz przyjaciółki, nie miała pojęcia, jak jej powiedzieć o telefonie Jacoba. Emily była jednak bardzo przenikliwa. Zawsze potrafiła dostrzec to, czego inni nie widzieli. Świadczyły o tym zresztą jej obrazy.
- Is something wrong? - spytała i spoważniała.
- Nie, wszystko jest w porządku. A właściwie nie jest - plątała się Natka. - Sama nie wiem, Emily. Decyzja należy do ciebie, ale tak bardzo mi przykro, że przyćmię twoje szczęście.
- Przyczmię? - przyjaciółka łamała sobie język, nie rozumiejąc.
- Jest mi smutno, że muszę ci o tym powiedzieć teraz, gdy jesteś taka szczęśliwa - wyjaśniła Natalia.
- Mów, Natka. - Emily wpatrywała się w nią swoimi brązowymi oczyma.
Gdy Natalia opowiedziała Emily o prośbie Jacoba, jej oczy zrobiły się jeszcze bardziej brązowe. Chwilę milczała. Potem przełknęła głośno ślinę.
- Muszę się zastanowić - odezwała się w końcu cichutko. - Zadzwonię - dodała i rozłączyła się pospiesznie.
Tego wieczoru Emily nie płakała. Obiecała to sobie kiedyś i dzielnie dotrzymywała słowa. Położyła się na łóżku i rozmyślała. Założyła słuchawki i włączyła muzykę. Do jej uszu dotarły delikatne dźwięki i głos Adele, która śpiewała dla niej Set Fire to the Rain. Lubiła tę artystkę. Miała wrażenie, że słowa tego utworu bardzo pasują do tego, co czuła, będąc z Jacobem. Ogarnął ją jeszcze głębszy smutek. Pod zamkniętymi powiekami zaczęły przesuwać się wspomnienia. Cała gama. Tych dobrych i tych z perspektywy czasu bardzo smutnych. Tak, smutnych. Nie złych.
But there's a side to youThat I never knew never knewAll the things you'd sayThey were never true never trueAnd the games you'd playYou would always win, always win
But I set fire, to the rainWatched it pour as I touched your faceWell it burned while I cried'Cause I heard it screaming out your name, your name
Przypadek sprawił, że Natalia z Maksymem również słuchali tej nastrojowej i smutnej piosenki. Akurat grali ją w radio. Natka przekładała sobie w myślach słowa na język polski:
Ach, ta ciemna strona ciebie,Której nigdy nie poznałam, nie poznałam.Ach, te wszystkie kłamstwa,którymi mnie karmiłeś, karmiłeś.Bawiłeś się mną, byłam grą,W której chciałeś wygrać.
Ale mimo to zamieniłam deszcz w płomienie.Rozlewały się, gdy dotykałam twojej twarzy dłonią.I płacząc, patrzyłam na ogień deszczuW kroplach krzyku zaklętego w twoim imieniu.
Adel śpiewała nadal, tak jak wtedy w Turynie, gdy wszystko się skończyło.
I set fire, to the rainAnd I threw us into the flamesWell I fell something die'Cause I knew that that was the last time, the last time, ooooooh
Oh, noo
Let it burn, oohLet it burnLet it burn
Tak, zamieniłam deszcz w płomienieI pozwoliłam nam spłonąć w ich ogniu.I czułam wtedy, że coś umiera,I wiedziałam, że już więcej nie rozpalę ognia na deszczu.
O, nie.
Niech się pali, o, Niech się pali,Niech się pali.
Natalia rozmyślała o tym, jaką decyzję podejmie przyjaciółka. Przytuliła się do Maksyma, a on pocałował ją we włosy. Wsunęła głowę w jego ciepłą szyję. Przywarła do niego całym ciałem, jakby chciała ukryć się przed światem. Tak bardzo pragnęła, by przy Emily teraz też ktoś był, by nie rozmyślała w samotności.