Rozdział trzeci
Natalia dyskretnie obserwowała Emily i Jacoba, ale nie mogła ich rozgryźć. Jacob zachowywał się jak zwykle. Był lekko irytujący i nonszalancki. Do Emily odnosił się tak samo, jak do wszystkich innych osób. A ona? Natalia nie miała wątpliwości, że kocha go całym sercem, ze wszystkimi wadami. Zresztą powiedziała jej o tym podczas rozmowy telefonicznej. Nie chciała jednak wdawać się w szczegóły. Natka nie potrafiła zrozumieć dlaczego. Poznała go przecież dość dobrze i wiedziała, że pod tą maską bezczelności kryje się młody, wrażliwy mężczyzna o całkiem dobrym sercu. Miała świadomość, że Jacob postanowił już nigdy nie zaangażować się w żaden związek na poważnie, ale liczyła, że czas będzie działał na jego korzyść, że zmieni w końcu zdanie.
- Natalia! - do jej uszu dobiegł głos Zuzki. - Gdzie masz wagę?
- Jest w szafce, tej ze środkami czystości - odparła. - Po co ci waga przed obiadem?
- A co, po posiłku mam się ważyć? - zdziwiła się. - Przygotowaliście tyle pyszności, że muszę wiedzieć, na ile mogę sobie pozwolić - dodała, wyciągając wagę. Ustawiła ją równo na kuchennych kaflach i delikatnie stanęła na niej. Jej początkowo błoga mina zmieniła się w błyskawicznym tempie w przerażoną. - Co się dzieje?! - zawołała. - Jakie dziewięćdziesiąt kilo?! - Obejrzała się. - Jacob! - wrzasnęła. - No, nie ręczę za siebie!
- Wierzę - odparł, uśmiechając się drwiąco. Witosz pokładał się ze śmiechu. Nawet Maksym i Emily mieli rozbawione miny.
- Natka, powiedz mu coś! - rozkazała Zuza. - Postawił swoją nogę, żeby mi dodać kilogramów. Chcesz, żebym zawału dostała? - zwróciła się do chłopaka. - Wchodzę na wagę, wyświetla mi się pięćdziesiąt pięć kilo i nagle licznik zaczyna nabijać jak głupi. Prawie mi serce stanęło. - Zeszła z wagi i schowała ją z powrotem do szafki. Zamknęła drzwiczki. - A ty co masz taki zaciesz? - popatrzyła złowrogo na Witosza. - Tobie też kilka kilogramów ostatnio przybyło.
- Przybyło, ale mięśni. - Naprężył rękę.
- Chyba na palcach, od grania na kompie.
- Przecież nie gram przy tobie - odparł. - O co ci więc znowu chodzi?
- Spróbowałbyś przy mnie zagrać - burknęła. - Nie wybaczam niedotrzymywania obietnic.
- Obiecałeś jej, że nie będziesz grał? - Jacob zdziwił się, mrużąc oczy.
- Tak, ale że nie będę przy niej grał - odpowiedział Witosz.
- Trzeba było nie obiecywać, bo jak się wciągniesz, to zapomnisz o spotkaniu z Zuzą, więc i tak będzie miała pretekst, by ci urządzić piekło na ziemi. - Roześmiał się.
- I urządzę - wtrąciła Zuza. - To ja mam być najważniejsza, a nie jakieś głupie gry - burknęła.
- Chcesz być najważniejsza, wymuszając to na nim? - Jacob uśmiechnął się drwiąco.
- Zamknij się. Czy ty musisz mi zawsze działać na nerwy? Natalia, ty na pewno chcesz z nim jechać? Odradzam. Przy nim można się nabawić nerwicy albo i czegoś gorszego - jęknęła Zuza. - Po co ty jedziesz do tych Włoch? W dodatku z moją siostrą? - Spojrzała podejrzliwie na Jacoba.
- Muszę kogoś odnaleźć. - Popatrzył jej bezczelnie w oczy.
- Kogo?
- Jeśli odnajdę, to być może powiem. - Nie spuszczał z niej wzroku.
- A jeśli nie odnajdziesz?
- To nie powiem, bo nie będzie o czym.
- Nie ogarniam cię, Jacob. - Wzruszyła ramionami.
- To jakaś świeża sprawa? - spytał poważnym tonem Maksym.
- Bardzo stara, ale ja się dopiero niedawno o niej dowiedziałem - odpowiedział równie poważnie.
- Miałem nadzieję, że Natalia, jadąc z tobą, odpocznie. Teraz, szczerze mówiąc, nie wiem, czego się spodziewać. - Maksym wyglądał na zmartwionego.
- Zatrzymamy się w domu mojej starej znajomej. To duży dom. Natalia i Emily będą się czuły swobodnie. Zwiedzą miasto. Znajdę czas, by je zawieźć w kilka miejsc. Blisko są Alpy i morze - wyjaśnił.
- No tak. Ale gdyby Emily nie mogła pojechać, to co Natalia sama by tam robiła? - drążył temat Maksym.
- Łucja zatrudnia dziewczynę do sprzątania i gotowania. Ona jest w wieku twojej żony. Gdyby Emily nie było z nami, Łucja obiecała, że Rita towarzyszyłaby Natalii w tym czasie, gdy ja byłbym zajęty swoimi sprawami. Zwolniłaby ją z pozostałych obowiązków.
- O wszystkim pomyślałeś. - Maksym przyglądał się uważnie Jacobowi.
- Przede wszystkim o tym, żeby twoja żona nie siedziała sama w domu, gdy ty będziesz w pracy.
- To prawda - potwierdził Maksym. - Ten rok był dość spokojny. W sumie dużo czasu mieliśmy dla siebie. Wyglądało na to, że będzie jeszcze lepiej, ale niestety, nie wszystko przewidziałem. Jeden z kontrahentów wstrzymał się z podpisaniem umowy, choć wcześniej zapewniał, że jest zainteresowany.
- Co zrobisz?
- Będę próbował go jeszcze przekonać.
- Polecisz znów do Dubaju? - zainteresował się Jacob.
- Nie - odparł Maksym. - Jeśli będzie taka konieczność, to ojciec poleci. Ja muszę być tu, na miejscu, przygotować różne zestawienia i szczegółowy biznesplan. Kontrahent nieoczekiwanie zażądał bardziej skrupulatnych danych. Skąd znasz tę Łucję? - Maksym zmienił temat.
- Poznaliśmy się w Tajlandii na wakacjach. Ja byłem wtedy z Emmą, a ona ze swoim mężem. Mieszkaliśmy w tym samym hotelu - wyjaśnił. - Później odwiedzili nas kilka razy w Nowym Jorku. Byłem także w Turynie kilka razy. Łucja jest Polką. Wyszła za mąż za Włocha.
- To Łucja jest mężatką, tak? - dopytywał się Maksym.
- Już nie. Jej mąż zginął w wypadku samochodowym. Wpadł w poślizg i czołowo zderzył się z innym autem. Pomagałem jej się po tym pozbierać.
- A pasażerowie tego drugiego samochodu?
- Wyszli z tego, choć kobieta walczyła o życie. Przeszła kilka poważnych operacji. Wszyscy trafili do szpitala, ale przeżyli.
- Bardzo mi przykro - powiedział Maksym.
- Ta Łucja ma związek z twoimi poszukiwaniami? - spytała Natalia.
- Nie - odpowiedział Jacob. - To zupełny przypadek, że również mieszka w Turynie. Obraziłaby się, gdybyśmy zatrzymali się w hotelu, a nie u niej.
Natalia była coraz bardziej zaintrygowana całą sytuacją. Kogo on próbuje odnaleźć?
- Nic nie mam do tej całej Rity, ale cieszę się, że to z tobą będę zwiedzać Włochy - szepnęła do ucha Emily.
Dziewczyna uśmiechnęła się i odgarnęła długie ciemne włosy spadające jej na twarz.
- Ja też się czeszę - odparła łamaną polszczyzną.
Natalia roześmiała się. Siedziała w wiklinowym fotelu na miękkich poduchach i przyglądała się dyskutującym. Jacob z Maksymem zawsze rozmawiał inaczej, bardziej poważnie niż z innymi. Jej też w ubiegłe wakacje udało się z nim kilka razy pogadać na zupełnie innej płaszczyźnie. Nie drwił wówczas, nie ironizował.
- Maksym, pomożesz mi przynieść deser? - spytała, patrząc czule na męża.
- Oczywiście, kochanie - odparł.
- Ja nie zostanę na deserze - dobiegł do jej uszu głos Zuzy. - Pożegnam się z tobą już teraz. I nie zapomnij zadzwonić do rodziców - przypomniała.
- Już dzwoniłam - odparła Natalia. - Są zadowoleni z urlopu. Pogoda im dopisuje. Powiedziałam im o swoim wyjeździe. Ale dlaczego ty już idziesz? - zdziwiła się.
- Naprawdę muszę. Mam jeszcze parę spraw do załatwienia. - Uściskała mocno siostrę. - Daj znać po powrocie, a ja będę miała oko na twojego męża.
- Dobrze - Natalia roześmiała się.
Zuza ruszyła szybkim krokiem w kierunku furtki.
- Dokąd ty się wybierasz? - zawołał za nią Witosz i zerwał się od stołu.
- Odczep się! - krzyknęła. - Spieszę się i nie mam zamiaru z tobą wracać.
- O co znów chodzi, Witosz? - Natalia złapała go za rękę.
- Ma focha o to, że śmiałem się, jak Jacob nabił jej nogą na wagę dodatkowe kilogramy - wyjaśnił. - Tylko nie wiedziałem, że aż takiego złapała - dodał. - Poczekaj! - krzyknął w kierunku Zuzy.
- Ani mi się śni na ciebie czekać! - Dziewczyna szarpała się z furtką. - Czemu to się zacina? - zezłościła się, a potem wspięła do góry i przeskoczyła przez ogrodzenie. Witosz zrobił to samo. Zuza już biegła chodnikiem. Chłopak puścił się za nią pędem.
- A więc pewne rzeczy się nie zmieniają. - Jacob roześmiał się. - Natalia, a ty kiedy skaczesz?
- Bardzo zabawne - burknęła.
- Gdybym nie musiał jechać do Włoch, z przyjemnością spędziłbym tu kolejne wakacje. - Jacob nie przestawał się śmiać. - Polska dostarcza mi aż nadto wrażeń.
- Dzień dobry, panie Jabłoński! - zawołała Natalia do przechodzącego właśnie sąsiada.
- Dzień dobry! - dołączył się do niej Maksym. Jacob podniósł rękę na znak powitania.
- Pan Jabłoński bez ubrania ganiający po waszym salonie wyglądał znacznie zabawniej - zauważył.
- Cicho bądź - warknęła Natalia.
Emily miała rozbawioną twarz. Zapewne znała z opowieści Jacoba tę historię.