REDAKCJA: Magdalena Kuźmiuk
SKŁAD: Krzysztof Remiszewski
PROJEKT OKŁADKI: Krzysztof Remiszewski
TŁUMACZENIE: Katarzyna Stolba
Wydanie I
Białystok 2026
ISBN 978-83-8446-102-0
Tytuł oryginału: Connecting with the Angels Made Easy: How to See, Hear and Feel Your Angels
CONNECTING WITH THE ANGELS MADE EASY
Copyright ? 2015 by Kyle Gray
Originally published in 2015 by Hay House UK Ltd.
? Copyright for the Polish edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2025
All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy żadna część tej książki nie może być powielana w jakimkolwiek procesie mechanicznym, fotograficznym lub elektronicznym ani w formie nagrania fonograficznego. Nie może też być przechowywana w systemie wyszukiwania, przesyłana lub w inny sposób kopiowana do użytku publicznego lub prywatnego - w inny sposób niż "dozwolony użytek" obejmujący krótkie cytaty zawarte w artykułach i recenzjach. Niniejsza publikacja, w całości ani w żadnej części, nie może być wykorzystywana do trenowania, testowania, rozwijania ani doskonalenia systemów sztucznej inteligencji, modeli językowych, algorytmów uczenia maszynowego ani innych zautomatyzowanych systemów przetwarzania danych bez uprzedniej pisemnej zgody właściciela praw autorskich.
Treści zawarte w tej publikacji mają charakter wyłącznie informacyjny oraz edukacyjny. Nie stanowią one porady medycznej, diagnozy ani rekomendacji terapeutycznej i nie mogą zastępować konsultacji z lekarzem specjalistą. Autor i Wydawca informują, że opisane w książce metody mogą mieć charakter alternatywny i w rozumieniu przepisów o prawach pacjenta mogą nie posiadać powszechnego potwierdzenia naukowego. Autor i Wydawca stanowczo odradzają rezygnację z leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną na rzecz treści opisanych w tej publikacji. Autor i Wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za skutki zdrowotne wynikające z samodzielnego stosowania prezentowanych treści bez nadzoru medycznego.
Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku.
facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii
15-762 Białystok
ul. Antoniuk Fabr. 55/24
85 662 92 67 - redakcja
85 654 78 06 - sekretariat
85 653 13 03 - dział handlowy - hurt
85 654 78 35 - talizman.pl - detal
strona wydawnictwa: studioastro.pl
Więcej informacji znajdziesz na portalu psychotronika.pl
WSTĘP
Nigdy nie zapomnę, gdy po raz pierwszy ujrzałem swojego anioła stróża. Miałem wtedy zaledwie dwadzieścia lat i zrezygnowałem z mojej pracy duchowej. Spakowałem wszystkie książki, karty Tarota i kryształy do pudeł i odłożyłem je na bok.
Od szesnastego roku życia zajmowałem się odczytami mediumicznym i stopniowo czułem, że to wszystko zaczyna mnie przytłaczać. Początkowo byłem podekscytowany, że zostałem uznany za najmłodsze medium w Wielkiej Brytanii, ale z biegiem lat ten "dar" stał się coraz większym ciężarem.
Chociaż byłem nastolatkiem, większość czasu spędzałem w towarzystwie dojrzałych kobiet albo na pomocy innym z radzeniem sobie z problemami. Choć czułem, że pomaganie innym to moje powołanie i cel życiowy, nie potrafiłem osiągnąć równowagi wewnętrznej. Doświadczałem niesamowitych przeżyć. Na przykład podczas odczytu dla kobiety przechodzącej menopauzę, fizycznie odczuwałem jej uderzenia gorąca! Siedziałem tam i przeżywałem je razem z nią albo za nią. To nie było przyjemne! Przeżywałem też bardzo trudne emocje począwszy od tego, w jaki sposób ludzie odchodzili, aż po żałobę tych, którzy czuli się pozostawieni. Zdarzało się nawet, że doradzałem ludziom w sprawach rozwodowych. Byłem przytłoczony i potrzebowałem odpoczynku.
Omówiłem całą sytuację z mamą i doszliśmy do wniosku, że czas zawiesić działalność. Rozważałem pójście na studia, a mój tata zasugerował kierunek związany z produkcją muzyczną. Poszedłem tym tropem, a potem przez jakiś czas pracowałem na lotnisku w Glasgow, a następnie w czterogwiazdkowym hotelu jako koordynator imprez okolicznościowych, a w wolnych chwilach dorabiałem jako DJ.
Uwielbiałem pracę w hotelu, ale z pewnością nie należała ona do najłatwiejszych. Pamiętam, że po około sześciu miesiącach na tym stanowisku poczułem, że muszę przestać narzekać, obwiniać innych i podsycać negatywną atmosferę. Słynne powiedzenie: "Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć", przewijało się w moich myślach i byłem pewien, że pojawiło się nie bez powodu. Nie byłem najtrudniejszą osobą na świecie, ale z pewnością miałem trudności z okazywaniem miłości.
Pamiętam, że tamtej nocy przed pójściem spać wygrzebałem książkę o aniołach. Leżąc pod kołdrą, zacząłem ją czytać. Zafascynowała mnie lektura na temat boskich istot, które widziałem, słyszałem lub czułem, zawsze kiedy interpretowałem karty dla ludzi. W pewnym momencie, gdy przerzucałem stronę, z książki wypadło czyste białe piórko i wylądowało na mojej klatce piersiowej. Od tej chwili wszystko wydawało się dziać w zwolnionym tempie. Mój pokój wypełnił się niezwykle kojącym, złocistym światłem, a jego promienie zaczęły układać się w łuki nad moim łóżkiem, tworząc zarys tego, co mogę jedynie opisać jako istoty anielskie. Pamiętam, że poczułem się kochany i bezpieczny, i zasnąłem, wiedząc, że nie jesteśmy jedynymi istotami we wszechświecie...
Następnego ranka obudził mnie dźwięk alarmu w telefonie. Zwykle wyłączałem go odruchowo, ale tego dnia otworzyłem oczy i spojrzałem na ekran. Była siódma rano. Wyłączyłem alarm i odłożyłem telefon z powrotem na stolik nocny. Potem, gdy spojrzałem w dół, w stronę krawędzi łóżka i szykowałem się, by z niego wstać, nagle zdałem sobie sprawę, że stoi tam mężczyzna i wpatruje się we mnie.
Miał ponad dwa metry wzrostu i był łudząco podobny do Baracka Obamy. Potrząsnąłem głową, myśląc, że wciąż jestem na wpół pogrążony we śnie, i zamrugałem kilka razy. On nadal tam był.
Czułem, jakbym go znał, choć nie miałem pojęcia skąd. Nie ukrywam - mój logiczny umysł gorączkowo pytał: "Co, u licha, się tu dzieje?". Tymczasem moje ciało po prostu znieruchomiało, sparaliżowane zachwytem nad tą wspaniałą istotą. Jego oczy płonęły ogniem; miałem wrażenie, jakbym zaglądał w rozżarzony światłem piec. A on patrzył na mnie - przenikał wzrokiem całą moją istotę. Miałem nieodparte wrażenie, że jestem otoczony miłością. Nie miałem jednak pojęcia, czego ta istota ode mnie chce, a ponieważ wiedziałem, że znów się spóźnię, wstałem, poszedłem pod prysznic i miałem nadzieję, że gdy wrócę, jego już nie będzie.
Pamiętam, jak wchodziłem z powrotem do sypialni z ręcznikiem owiniętym wokół bioder - a on wciąż tam stał. Tym razem przyjrzałem mu się uważniej. Po prostu stał... ubrany w zbroję. Miał na sobie metalowy pancerz, ściśle przylegający do ciała. Jego widok od razu skojarzyłby ci się z super bohaterem.
Tak czy inaczej, uznałem, że nawet superbohater nie będzie patrzył, jak się ubieram, więc zrobiłem to w łazience, a potem zająłem się swoimi obowiązkami.
Gdy tego dnia dotarłem do biura, nikomu nie powiedziałem o tym, co widziałem. Nie chciałem, żeby ludzie pomyśleli, że postradałem zmysły. Mało tego - czego on właściwie ode mnie chciał? Wiedziałem, że gdy zdarzają się takie rzeczy, kryje się za nimi coś więcej. Naprawdę wierzę, że doświadczenia duchowe dzieją się z jakiegoś powodu - i zawsze służą naszemu najwyższemu dobru.
Tuż przed lunchem mój telefon komórkowy zaczął dzwonić. Szef powiedział: "Wyłącz to wreszcie", ale byłem zaciekawiony. To był numer prywatny, a ja pomyślałem, że może to być propozycja pracy, więc powiedziałem, że odbiorę poza biurem. Gdy odebrałem, miło zaskoczyła mnie kobieca, spokojna, pewna siebie barwa głosu - pracowała w "Scottish Sun".
- Czy to Kyle Gray, medium? - zagadnęła.
- No cóż, kiedyś nim byłem, ale już nie... - odpowiedziałem dość ostro. Wyglądała na zszokowaną.
- Co pan ma na myśli, mówiąc "kiedyś"? Przecież to dar! Dzwonię w sprawie nowej posady felietonisty. Chcielibyśmy wiedzieć, czy byłby pan zainteresowany rozmową kwalifikacyjną.
Nie ukrywam - nie byłem zainteresowany i wyraźnie dałem to odczuć. Ale po kilku telefonach i rozmowie z mamą postanowiłem pójść "pogadać".
Minął tydzień i znowu się spóźniałem - tym razem na rozmowę w "Scottish Sun".
Starsza stażem dziennikarka Yvonne powitała mnie i zaczęła pytać o moje życie. Była sympatyczną kobietą, około pięćdziesiątki, szczupłą, blondynką, noszącą okulary na głowie, które zakładała do pisania i zdejmowała w trakcie rozmowy. Była zainteresowana moją pracą i czułem, że jest ciepła i troskliwa. Widziałem jej migoczącą aurę (energię otaczającą każdą żywą istotę), a wokół niej świetlistą anielską poświatę. Gdy siedziała przede mną, do pokoju wszedł duch kota i usiadł jej na kolanach. Nic nie powiedziałem, ale zarejestrowałem to w pamięci.
Gdy w biurze pojawił się redaktor naczelny, skojarzyło mi się to ze sceną z filmu Diabeł ubiera się u Prady. Wiedziałem, że ma poważne zamiary i nie będzie tolerował żadnych bzdur.
Bez owijania w bawełnę powiedział:
- Dziś przewinęło się tu wielu takich jak pan. Co pan odczytuje? Kamienie, kości, runy, groby...?
Zaśmiałem się nerwowo i odpowiedziałem:
- Nie, raczej nie. Czasami widzę anioły i wierzę, że jeśli zaprosimy ich do swojego życia, możemy przezwyciężyć wszystko.
- Och, to mi się nawet podoba - powiedział zaskoczony. - I pan też mi się podoba. Jest pan młody, na czasie, świeży. Czegoś takiego jeszcze u nas nie było.
Brzmiało to obiecująco, ale rozmowę zakończył, mówiąc, że się odezwą. Gdy szykowałem się do wyjścia, mój anioł stróż podsunął mi myśl, by wspomnieć o kocie. Pamiętam, że byłem spięty i chciałem się wycofać, ale wiedziałem, że muszę udowodnić, iż nie jestem byle kim. Na szczęście Yvonne od razu zrozumiała, o co chodzi - jej ukochana kotka Majika została uśpiona zaledwie kilka dni wcześniej.
Wiedziałem, że coś się święci i kilka dni później otrzymałem e-mail z propozycją współpracy na sześć tygodni. Czułem niepewność, ale postanowiłem spróbować. Chyba zbyt długo walczyłem z aniołami. Postanowiłem przestać walczyć, przestać uciekać przed prawdą. Uznałem, że lepiej odpuścić i wybrać ścieżkę, którą aniołowie wyraźnie mi wskazywali. Zacząłem systematycznie praktykować medytację i rozwijać swoje umiejętności. Wróciłem do hotelu i opowiedziałem współpracownikom o swoich doświadczeniach. Nikt nie krył zdumienia. Powiedziałem im też o nowej pracy, ale dodałem, że nie zrezygnuję z pracy w hotelu. W owym czasie to było moje główne źródło dochodu. Skoro chciałem być zmianą, którą chciałem zobaczyć, postanowiłem, że praca w hotelu będzie moim projektem. Jeśli w tym miejscu stanę się wzorem do naśladowania, będę mógł zrobić to wszędzie.
Przyniosłem do pracy talię kart anielskich i położyłem je na biurku. Każdego ranka losowałem jedną kartę, a moim współpracownikom pozwalałem robić to samo. Umieszczałem pozytywne afirmacje wokół mojego biurka i przyklejałem je też na ścianach u kolegów. Nadszedł czas na wprowadzenie pozytywnej energii.
Zaledwie tydzień później zaproszono mnie ponownie do "Scottish Sun", bym poznał kolejnych pracowników i odebrał plik odręcznie napisanych listów do mojego pierwszego felietonu. Na początek miałem prowadzić seanse dla dziennikarzy oraz ich rodzin i przyjaciół. Takie sesje pozwalały ludziom poznać moje umiejętności. Pierwszy felieton ukazał się we wtorek i był to niezwykle ekscytujący moment.
Kilka dni później miałem wolne i byłem w domu, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłem i zobaczyłem listonosza stojącego z ogromnym workiem.
- Zaczął pan pisać do gazety? - zapytał.
- Tak, właściwie tak - przyznałem.
- W takim razie to dla pana! - powiedział, wręczając mi worek.
Zacząłem się nerwowo śmiać, gdy go przyjmowałem. A wtedy dodał:
- Proszę jeszcze nie zamykać drzwi, mam na dole kolejne dwa!
Moje życie zmieniło się w ciągu tygodnia. Pamiętam, jak siedziałem z mamą w salonie, patrzyłem na te wszystkie listy i czułem się kompletnie oszołomiony.
- Co ja teraz zrobię? - zapytałem.
Odpowiedziała spokojnie, ze łzami w oczach.
- Po prostu będziesz musiał po kolei je przeczytać i zrobić, co w twojej mocy. Jestem z ciebie teraz taka dumna!
Po pierwszych sześciu tygodniach pracy w gazecie zaproponowano mi stałe stanowisko. Przez kolejny rok nadal pracowałem w hotelu, aż w listopadzie 2011 roku zdecydowałem się na odważny krok i zostałem pełnoetatowym doradcą duchowym.
W ostatnim dniu pracy w hotelu z radością zauważyłem, że wszyscy ubrali się na różowo, ponieważ był Dzień Walki z Rakiem Piersi, a wszyscy menedżerowie wyższego szczebla mieli na biurkach talie kart anielskich. Moja praca w tym miejscu dobiegła końca, a nowa - polegająca na szerzeniu światła aniołów - naprawdę się rozpoczęła.
Istota podobna do Obamy, która pojawiła się rok wcześniej, okazała się być moim aniołem stróżem, Kamaelem. Przyszedł, ponieważ chciał poprowadzić mnie na mojej ścieżce przeznaczenia i pokazać mi mój prawdziwy potencjał - służbę innym. Wsłuchałem się w jego wezwanie i pozwoliłem, by był moim przewodnikiem - i dziś z ogromną wdzięcznością mogę dzielić się z tobą anielską miłością.
Witaj w świecie aniołów! Mam nadzieję, że ta książka pomoże ci w twojej podróży.
ROZDZIAŁ 1ANIOŁOWIE NAPRAWDĘ ISTNIEJĄ
Jestem naukowcem i wierzę w anioły!
- David R. Hamilton
Aniołowie to fascynujący temat. Wszyscy wiemy, kim są - bo widzieliśmy je w telewizji, w mediach, słyszeliśmy o nich w kościele albo od rodziny i przyjaciół. Wystarczy, że zobaczymy postać z aureolą i skrzydłami, od razu wiemy, że to anioł, prawda?
Słowo "anioł" bywa też używane wobec osób robiących dobre uczynki. Mówi się tak o pięknym dziecku albo o niemowlęciu śpiącym spokojnie w łóżeczku.
Samo słowo pochodzi od greckiego angelos, co oznacza "posłańca". Cząstka "el" wywodzi się od hebrajskiego słowa Elohim, czyli "Bóg". Aniołowie są posłańcami Boga. Kiedy mówię o Bogu, nie mam na myśli mężczyzny z brodą i laską, unoszącego się na chmurze. Mam na myśli uniwersalną energię, która wszystko przenika - energię miłości. Bóg jest miłością, a aniołowie są myślami Boga, więc również są miłością.
Z czasem uświadomiłem sobie, że każdy z nas ma przy sobie anioła stróża - boską istotę, myśl Boga, ofiarowaną nam w darze. Nasz anioł patrzy na nas i zakochuje się w nas. Aniołowie kochają nas bezwarunkowo; nie pragną niczego poza tym, by nam pomagać. Ich rolą jest nas wspierać, prowadzić i obdarzać miłością.
Aniołowie są wszędzie. Widzimy ich wizerunki wokół siebie - wyrzeźbione na fasadach budynków, na obrazach, w formie przypinki na płaszczu babci... Dostrzegamy, że dla wielu osób są jak najbardziej realne - zarówno dla tych religijnych, jak i dla duchowo poszukujących.
Aniołowie stanowią istotny element wielu wyznań. W gruncie rzeczy w każdym znanym mi systemie są wzmianki o jakiejś formie duchowej obecności lub istoty - czy to w przekazach pisanych, czy w tradycji ustnej. Religie abrahamowe - chrześcijaństwo, judaizm i islam - wszystkie wspominają o aniołach. Ale to nie wszystko - buddyzm, hinduizm i japoński szintoizm również mówią o duchowych istotach zdolnych poruszać się w powietrzu.
Dorastałem w mieście, w którym większość mieszkańców stanowili katolicy albo protestanci. W protestanckiej rodzinie, z której pochodzę, prawie w ogóle nie rozmawiano o aniołach. Choć pojawiały się w naszej Biblii, poświęcano im niewiele uwagi. Gdy później dowiedziałem się, że religia katolicka obejmuje modlitwy do aniołów i rozmowy z aniołem stróżem, naprawdę żałowałem, że w dzieciństwie tak niewiele o nich wiedziałem.
Z mojego doświadczenia wynika jednak, że aniołowie wykraczają poza religię. Religia została stworzona przez człowieka, lecz to Bóg stworzył anioły. Te boskie istoty nie są ograniczone do żadnego konkretnego systemu wierzeń. Są bytami wykraczającymi poza ramy wyznaniowe i kochają nas niezależnie od tego, czy w nie wierzymy, czy nie.
Niedawno skontaktowała się ze mną kobieta, która straciła partnera. Miała silną wiarę w anioły, lecz trudno było jej uwierzyć w Boga. Wychowała się w katolickiej rodzinie i przez wiele lat nosiła w sobie poczucie winy z powodu braku wiary w Boga. Kiedy zaczęła nawiązywać kontakt z aniołami, poczuła pełną miłości więź, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyła. Czuła jakby otrzymała boskie wsparcie, dzięki któremu udało jej się przetrwać ten trudny czas - wsparcie, którego nigdy nie czuła ze strony tego, co nazywała "Bogiem".
Gdy rozmawialiśmy o jej sytuacji, zrozumiałem, że Bóg, o którym mówiono jej w dzieciństwie, był Bogiem strachu.
Była świadoma "grzechu" i przez lata czuła ciężar własnych błędów. Bała się tego, co Bóg o niej myśli, i martwiła się o konsekwencje własnych wyborów. Niepokoiła się nawet o to, czy jej zmarły partner jest bezpieczny w niebie.
Przyznała, że unikała Boga jak zarazy, lecz gdy odkryła moją pracę i twórczość innych autorów zajmujących się aniołami, poczuła się jak w domu.
Przypomniałem jej, że Bóg nie jest związany z żadną konkretną religią, lecz jest energią bezwarunkowej miłości - taką samą jak aniołowie. Podzieliłem się z nią również jednym z moich ulubionych cytatów z metafizycznego tekstu Kurs cudów: "Bóg nie przebacza, ponieważ nigdy nie potępił". To była bardzo poruszająca chwila, bo właśnie wtedy uświadomiła sobie, że Bóg nie jest źródłem strachu, lecz miłości, a aniołowie pojawili się w jej życiu po to, by jej o tym przypomnieć.
Jeśli wychowałeś się w określonej religii lub systemie wierzeń i masz poczucie winy, że nie zgadzasz się ze wszystkim, czego one nauczają, albo boisz się nieprzychylnej oceny - nadszedł czas na zmianę. To tylko iluzja. Prawda jest taka, że jesteś kochany.
Pojednanie się z samym sobą i ze swoimi przekonaniami jest najlepszym sposobem na zbudowanie fundamentu do stworzenia relacji z aniołami. Aniołowie pragną, abyś zaznał wewnętrznego spokoju, a jeśli będziesz musiał nad tym popracować, pomogą ci w tym. Nigdy nie zapominaj, że jesteś kochany i że jesteś wolny. W chwili gdy to zrozumiesz, zaczniesz funkcjonować w rzeczywistości opartej na miłości.
ROZDZIAŁ 5ANIOŁOWIE STRÓŻOWIE
ZWIERZĘTA I ANIOŁOWIE
Skoro każdy z nas ma anioła stróża, czy zwierzęta również je mają? Wiele osób się nad tym zastanawia i z moich doświadczeń wynika, że królestwo zwierząt także podlega anielskiej opiece. Aniołowie zwierząt to istoty, które lubię nazywać "żywiołakami". Różnią się nieco od aniołów stróżów - są bardziej związane z naturą i żywiołami. Są oddane Ziemi i jej mieszkańcom.
Możemy jednak prosić anioły o wsparcie dla świata zwierząt. Jeśli wiemy, że jakieś zwierzę przeżywa traumę lub potrzebuje uzdrowienia, możemy zwrócić się o pomoc do własnego anioła stróża.
Ja, w tym wcieleniu, zdecydowałem się zostać wegetarianinem, ponieważ doszedłem do wniosku, że zwierzęta również mają dusze. Gdy widzę, jak czyjś pies reaguje na swojego opiekuna, albo gdy wołam mojego kota syjamskiego, Ralpha, a on wpada do pokoju, miaucząc i mrucząc, nie sposób zaprzeczyć, że te istoty mają duszę.
Tak jak w przypadku ludzi, po "śmierci", dusze zwierząt trafiają do nieba. Zostają uwolnione z Ziemi, by ponownie zjednoczyć się z energią miłości, którą nazywam Bogiem lub wszechświatem. Wszystkie dusze są wieczne i wszystkie są połączone z tym źródłem. Aniołowie również pochodzą z owego źródła, dlatego w naturalny sposób mogą chronić nie tylko dusze ludzkie, lecz także dusze innych gatunków.
ĆWICZENIE
"DROGI ANIELE STRÓŻU..."
Świetnym sposobem na nawiązanie kontaktu ze swoim aniołem stróżem jest napisanie do niego listu. Towarzyszył ci we wszystkich wzlotach i upadkach, dlatego zawsze warto skorzystać z okazji, by to docenić.
- Być może dotarcie do miejsca, w którym jesteś obecnie, nie było łatwe i twój anioł stróż pomógł ci pokonać wiele trudności. Pomyśl o doświadczeniach bólu, choroby, o trudnych emocjach lub poczuciu osamotnienia... Nie byłeś sam - twój anioł był przy tobie. Poświęć chwilę, by napisać do niego list i wyrazić wdzięczność za to, że dotarłeś do tego etapu swojej drogi i za to, że jest przy tobie teraz. Podziękuj za wszystkie zbiegi okoliczności lub znaki, które otrzymałeś i które mogły pochodzić od niego, oraz za to, gdzie dzisiaj jesteś. Jeśli czujesz, że jest coś jeszcze, co powinieneś mu przekazać, to teraz jest na to właściwy moment. Potraktuj swojego anioła jak niezastąpionego doradcę i wiedz, że przeczyta twój list bez osądzania. Czyż to nie cudowne?
- Gdy skończysz pisać swój list, włóż go do koperty i zaklej ją. Możesz przechowywać go w okładce swojego dziennika albo w innym, ważnym dla ciebie miejscu. Są osoby, które wolą spalić taki list, w geście symbolicznej przemiany. Zrób to, co uznasz, za najlepsze.
PODSUMOWANIE
- Nasz anioł stróż zawsze się nami opiekuje.
- Aniołowie uczą nas, że wszystko dzieje się zgodnie z boskim wyczuciem czasu.
- Aniołowie mogą nas ocalić, jeśli nie nadszedł jeszcze nasz czas.
- Aniołowie komunikują się z nami w sposób wykraczający poza słowa.
- Pióra są znakami obecności aniołów.
- Zwierzęta są również chronione - przez "żywiołaki" - i możemy prosić naszych aniołów stróżów o pomoc zwierzętom.