Szpiegostwo seksualne w PRL.Wykorzystywanie materiałów kompromitujących do prób werbunku dyplomatów zagranicznych przez SB - Rafał Olbert

Kup ebooka

45.00 zł
35.00 zł (10,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przypisy

Wprowadzenie

1 M. Wolf, A. McElvoy, Człowiek bez twarzy. Autobiografia szefa STASI, tłum. K. Dmoch, Warszawa 1999, s. 138.

2 D. Lewis, Sexpionage. The Exploitation of Sex by Soviet Intelligence, New York 1976.

3 D.E. Bower, Sex Espionage, New York 1990.

4 N. West, The A to Z of Sexspionage, Lanham 2009.

5 W. Dietl, Niewidzialny front. Kobiety w tajnych służbach, tłum. A. Czarnocki, Warszawa 2009.

6 J. Larecki, W służbie Jej Seksualnej Mości. Szkice z historii seksszpiegostwa, Warszawa 2006.

7 Zob. R. Oleszkowicz, J. Larecki, Wielki leksykon służb specjalnych świata, Warszawa 2007 [recenzja], "Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944-1989" 2008, nr 6, s. 509 (przyp. 5).

8 J.H. Larecki, Wielki leksykon tajnych służb świata. Organizacje wywiadu, kontrwywiadu i policji politycznych, terminologia profesjonalna i żargon operacyjny, Warszawa 2017, s. 753.

9 P. Pleskot, Dyplomata, czyli szpieg? Działalność służb kontrwywiadowczych PRL wobec zachodnich placówek dyplomatycznych w Warszawie (1956-1989), cz. 1: Generalia, Warszawa 2013, s. 194-202; idem, Dyplomata, czyli szpieg?..., cz. 2: Exempla, Warszawa 2013, s. 129-139, 404-409.

10 P. Szpecht, Sekspansja, Gdańsk 1990, s. 21-30. Zjawisko wykorzystywania prostytutek w pracy operacyjnej przez wschodnioniemiecką Stasi opisuje U. Falck, VEB Bordell: Geschichte der Prostitution in der DDR, Berlin 2012, s. 108-130.

11 K. Kosiński, Prostytucja w PRL, "Polska 1944/45-1989. Studia i materiały" 2009, t. 9, s. 124; A. Dobrowolska, Zawodowe dziewczyny. Prostytucja i praca seksualna w PRL, Warszawa 2020, s. 197.

12 I. Goddeeris, Fabryka plotek. Wywiad PRL a Belgia, tłum. O. Niziołek, Kraków 2023, s. 204.

13 H. Piecuch, Pożoga. W. Jaruzelski tego nigdy nie powie, Warszawa 1996, s. 239-246.

14 Była to notatka wiceministra Mirosława Milewskiego dotycząca planowanych działań wobec kasjera ambasady brytyjskiej, sugerująca dyrektorowi kontrwywiadu podstawienie cudzoziemcowi "kilku naszych TW z "pogotowia"" (Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej [dalej: AIPN], 01222/1350, mf., Notatka wiceministra spraw wewnętrznych gen. bryg. Mirosława Milewskiego do dyrektora Departamentu II MSW gen. bryg. Władysława Pożogi, 12 IV 1979 r., k. 42).

15 H. Piecuch, Pożoga..., s. 64-65, 72.

16 W. Pawłow, Byłem rezydentem KGB w Polsce, Warszawa 1994, s. 182-185.

17 P. Gasztold, Towarzysze z betonu. Dogmatyzm w PZPR 1980-1990, Warszawa 2019, s. 304-307.

18 Afera "Żelazo" w dokumentach MSW i PZPR, wybór, wstęp i oprac. W. Bagieński, P. Gontarczyk, Warszawa 2013, s. 16-20.

19 Zob. np. A. Dudek, Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988-1990, Kraków 2005, s. 125-130; P. Kowal, Koniec systemu władzy. Polityka ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego w latach 1986-1989, Warszawa 2015, s. 422-429.

20 P. Piotrowski, Obsada kierowniczych stanowisk w aparacie bezpieczeństwa w latach 1975-1990 [w:] Aparat bezpieczeństwa w Polsce. Kadra kierownicza, t. 3: 1975-1990, red. P. Piotrowski, Warszawa 2008, s. 65.

21 Zob. P. Pleskot, "Tarcza partii i narodu". Kontrwywiad Polski Ludowej w latach 1945-1956. Zarys struktur i wybór źródeł, Warszawa 2010.

22 Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Oddział we Wrocławiu (dalej: AIPN Wr), 08/518, Wykaz figurantów Departamentu II MSW objętych aktywną kontrolą operacyjną, Wydział VIII Biura "B" MSW, Warszawa 1989.

23 Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Łodzi (dalej: AIPN Ld), 052/95, t. 3, Wykaz figurantów Departamentu II MSW objętych aktywną kontrolą operacyjną, czerwiec 1985 r., k. 70-81.

24 W. Bagieński, Początki działalności wywiadowczej Departamentu I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w krajach bloku wschodniego, "Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944-1989" 2020, nr 18, s. 14.

25 P. Włoczyk, Prostytutki i SB, "Historia Do Rzeczy" 2014, nr 19, s. 13-15; A. Czupryn, Jak SB i wywiad PRL wykorzystywały seksagentki, "Nasza Historia", 26 IV 2017, https://naszahistoria.pl/jak-sb-i-wywiad-prl-wykorzystywaly-seksagentki/ar/12023774, dostęp 18 I 2021 r.

26 T. Pompowski, Wielkość i słabość dawnej opozycji, "Dziennik", 26 VIII 2006.

27 B. Piasecki, Kontrwywiad. Atak i obrona, Łomianki 2021, s. 175-176.

Wprowadzenie

Znawca tematyki służb specjalnych Markus Wolf, długoletni szef wywiadu enerdowskiej Stasi, zanotował na łamach autobiografii: "Ścisły związek szpiegostwa i historii miłosnych nie jest wymysłem prasy ani tajnych służb i trwa od wieków jak najstarszy zawód świata". W celu uzasadnienia tego na wpół żartobliwego stwierdzenia powołał się na wybrane fragmenty Starego Testamentu1. Rzeczywiście, trudno nie przyznać racji asowi specsłużb komunistycznych. Granie na uczuciach swoich ofiar czy też potencjalnych agentów należy przecież do żelaznego arsenału sztuczek, jakimi posługują się służby specjalne państw całego świata. Równie skuteczny efekt można osiągnąć dzięki umiejętnemu szantażowaniu kandydata na szpiega ujawnieniem danych mogących skompromitować go przed rodziną czy zwierzchnikami, gdyby uporczywie odmawiał nawiązania współpracy. Kwestie etyki czy moralności schodzą w tej sytuacji na dalszy plan. Istotne są korzyści, jakie po zwerbowaniu cennego agenta uzyska państwo. W ostatecznym rozrachunku ewentualne zyski zdecydowanie przeważają nad wątpliwościami dotyczącymi posługiwania się metodami balansującymi na granicy dobrego smaku.

Celem niniejszej publikacji jest pokazanie możliwie najszerszego spektrum przedsięwzięć podejmowanych przez kontrwywiad Służby Bezpieczeństwa wobec przebywających w PRL przedstawicieli zagranicznych placówek dyplomatycznych. Chodziło o zdobycie materiałów kompromitujących (kompromatów) te osoby. Niniejsze dokumenty następnie mogły stanowić podstawę do podjęcia działań werbunkowych. Poruszenie tejże tematyki oraz zaprezentowanie - dla wielu pewnie szokujących - metod postępowania komunistycznych służb specjalnych wymaga wyjaśnienia, jaki zamysł przyświecał autorowi. Intencją nie było wyszukanie i opisanie najbardziej bulwersujących środków i sposobów stosowanych przez SB wobec pracowników obcych ambasad i konsulatów. Nie chodziło również o epatowanie przykładami zachowanych w zasobie archiwalnym IPN dokumentów ukazujących uwikłanie dyplomatów w różnorakiego rodzaju pułapki miłosne. Zbieranie i wykorzystywanie materiałów kompromitujących to czynności tak istotne w działalności kontrwywiadu cywilnego PRL, że próba uchylenia się od ich zaprezentowania byłaby przemilczeniem problemu, w rezultacie zaś wypaczeniem obrazu funkcjonowania tego pionu SB. Krytyczne podejście do zachowanych w tej materii źródeł nie służy zatem poszukiwaniu taniej sensacji, lecz ma pomóc zrozumieć metody pracy operacyjnej bezpieki w zakresie inwigilowania dyplomatów. Należy podkreślić, że opisy dotyczące sfery seksualnej zostały pozbawione szczegółów wrażliwych mogących odciągać uwagę od zasadniczego zagadnienia. Ich przywołanie mogłoby ponadto zdeformować przesłanie publikacji, a także zwyczajnie naruszyć elementarne zasady przyzwoitości.

Autor zdaje sobie sprawę z tego, że omawiana tematyka ściśle wiąże się ze sprawami najbardziej intymnymi dla każdego człowieka. Jednak jedną z podstawowych reguł działania Służby Bezpieczeństwa było wykorzystywanie słabości ludzkich, ujawnionych podczas inwigilacji życia prywatnego osób poddawanych rozpracowaniu. Opisanie tych czynności nie wymaga przywoływania nazwisk cudzoziemców objętych kontrolą, wobec czego w publikacji przyjęto zasadę, że pozostaną oni anonimowi, z wyjątkiem przypadków przedstawionych już w literaturze przedmiotu, a także sytuacji, kiedy dyplomata podejmował świadomą decyzję o współpracy z SB. Nie są również podawane nazwiska osób - głównie kobiet - uczestniczących w działaniach operacyjnych bezpieki w roli przynęty seksualnej, choć większość dobrowolnie brała udział w tych przedsięwzięciach, gdyż liczyła na różnorakie korzyści z MSW. Zdecydowano jednak, że współpracowniczki i współpracownicy peerelowskich służb specjalnych, wykorzystywani do organizowania prowokacji wobec cudzoziemców, nie zostaną ujawnieni, przeciwna decyzja mogłaby bowiem doprowadzić do stygmatyzacji tych osób, a także ich rodzin, w tym dzieci.

Należy w tym miejscu poczynić uwagę na temat specyfiki bazy źródłowej, na której oparto badania. Dokumentacja sporządzona przez aparat bezpieczeństwa PRL pozostaje niezwykle ważnym, niekiedy niezastąpionym, ale często wymagającym weryfikacji materiałem archiwalnym służącym do opisania różnorakich aspektów odnoszących się do czasów, w których został wytworzony. W książce są przywoływane akta powstałe głównie w Departamencie II MSW, czyli kontrwywiadzie cywilnym. W mniejszym stopniu korzystano z jednostek archiwalnych wytworzonych przez Departament I (wywiad cywilny) oraz Biuro "B", zajmujące się obserwacją operacyjną osób i obiektów. Z największą ostrożnością należy podchodzić do wszelkich zawartych w tej dokumentacji opisów i charakterystyk odnoszących się do dyplomatów zagranicznych (figurantów) będących celem rozpracowania. Częstokroć bowiem niniejsze treści zostały przygotowane na podstawie doniesień sporządzonych przez agenturę (zazwyczaj polski personel ambasad i konsulatów) mającą z danym cudzoziemcem ograniczony bądź powierzchowny kontakt, do tego mogącą się kierować sympatią bądź antypatią, co wpływało na zawartość i kształt informacji przekazywanych bezpiece. Dopiero skonfrontowanie przynajmniej kilku niezależnych świadectw pozwala na uzyskanie względnie obiektywnego obrazu określonego dyplomaty. Nieco inaczej przedstawia się sprawa z wszelkiego rodzaju planami i raportami dotyczącymi zamierzonych działań operacyjnych SB wobec dyplomatów oraz sprawozdaniami relacjonującymi przebieg tych akcji. Analiza setek tego rodzaju dokumentów pozwala skonstatować, że w przeważającej większości odzwierciedlały one stan faktyczny. Funkcjonariusze bardzo często przyznawali, że nawiązanie dialogu operacyjnego z inwigilowaną osobą zakończyło się niepowodzeniem z powodu zdecydowanej odmowy. Innymi słowy, nie fałszowano rzeczywistości przez zatajanie działań, które nie przyniosły spodziewanego rezultatu, nie kreowano nieistniejących tajnych współpracowników itp. Jeszcze inny problem to ocena tych zatrudnionych w placówkach dyplomatycznych cudzoziemców, którzy decydowali się na podjęcie kontaktów agenturalnych z peerelowskimi służbami specjalnymi. Nierzadko rodziło się pytanie o to, czy nie prowadzili oni podwójnej gry, informując o tych relacjach macierzyste specsłużby i w rezultacie przekazując SB starannie wyselekcjonowane informacje, lub wręcz podejmowali działania dezinformacyjne. Odpowiedzi można oczekiwać wyłącznie po dokonaniu kwerendy w archiwach zagranicznych tajnych służb, co w wielu wypadkach jest obecnie niemożliwe z uwagi na obowiązujące w nich klauzule tajności.

Werbowanie agentury na podstawie wszelakiego rodzaju haków obyczajowych stanowi jedną z form działalności służb specjalnych. Z pewnością nie jest to wyłączna specyfika państw bloku komunistycznego. Zjawisko to w literaturze anglosaskiej określa się terminem sex espionage bądź sexpionage (szpiegostwo seksualne, seksszpiegostwo), a zostało omówione w publikacjach m.in. Davida Lewisa2, Donalda E. Bowera3, Nigela Westa4 i Wilhelma Dietla5; w Polsce należy wskazać pionierską pracę Jana Lareckiego6. Ten ostatni badacz, notabene długoletni funkcjonariusz peerelowskiego MSW, głównie wywiadu7, jest też autorem definicji seksszpiegostwa. Według niego jest to "metoda zdobywania informacji i materiałów kompromitujących do szantażowania i nakłaniania do współpracy z obcą służbą specjalną. Wykorzystywane są w niej seksualne słabości lub skłonności: pociąg do kobiet lub homoseksualizm u mężczyzn czy niezaspokojone potrzeby miłości i czułości u kobiet. Działania tego rodzaju są zazwyczaj żmudne w przygotowaniu (sekspułapka) i kosztowne, angażują wielu doświadczonych pracowników operacyjnych i najnowsze zdobycze techniki operacyjnej (elektroniczne urządzenia podsłuchowe i podglądowe)"8. Jeśli chodzi o zaprezentowanie "osiągnięć" specsłużb PRL na tej niwie, to trzeba stwierdzić, że nie ma do tej pory nader wnikliwego opracowania niniejszego zagadnienia. Ważna monografia Patryka Pleskota dotycząca inwigilacji dyplomatów przez SB porusza problem pozyskiwania agentury przy użyciu kompromatów, lecz z uwagi na charakter publikacji został on jedynie zasygnalizowany9. Rola prostytutek jako współpracowniczek peerelowskich tajnych służb również nie została do tej pory omówiona i opisana, jeśli nie liczyć relacji udzielonej przez jedną z kobiet Pawłowi Szpechcie do przygotowywanej książki reporterskiej10. Potrzebę podjęcia szczegółowych badań w tym zakresie postulowali autorzy opracowań poświęconych tematowi prostytucji w PRL11, a także działalności służb specjalnych Polski Ludowej12. Niewielka liczba studiów dotyczących tegoż zagadnienia sprawia, że poniższe opracowanie podejmuje próbę wypełnienia jednej z luk w dotychczasowych badaniach nad aparatem bezpieczeństwa w powojennej Polsce.

Przy omawianiu literatury przedmiotu nie sposób pominąć wywiadu rzeki przeprowadzonego przez Henryka Piecucha z gen. Władysławem Pożogą, długoletnim dyrektorem Departamentu II MSW, a następnie wiceministrem spraw wewnętrznych nadzorującym służbę wywiadu i kontrwywiadu13. W relacji Pożoga wymienił kilka przykładów wykorzystania "starannie selekcjonowanych" kobiet do zdobycia kompromatów, użytych następnie do zwerbowania zachodnich przedstawicieli dyplomatycznych. Nie podał nazwisk szantażowanych dyplomatów, ograniczył się wyłącznie do określenia ich narodowości. Już na podstawie wypowiedzi wysokiego oficera peerelowskich służb specjalnych można wnioskować, że stosowanie haków obyczajowych nie stanowiło szczególnie skutecznego sposobu na pozyskiwanie do współpracy pracowników zagranicznych ambasad i konsulatów, gen. Pożoga nie ujawnił bowiem żadnego przypadku zwerbowania cennego źródła informacji przy wykorzystaniu tej metody. We wspomnianej publikacji pojawiło się sformułowanie "pogotowie seksualne" MSW, odnoszące się do tajnych współpracowników (zwłaszcza kobiet) pomagających bezpiece w operacyjnym pozyskiwaniu fotografii bądź filmów dokumentujących intymne kontakty z obcokrajowcami. Nie można wykluczyć, że ów termin był stosowany w rozmowach przez oficerów i funkcjonariuszy resortu bezpieczeństwa do określenia agentury, w wyniku czego stał się elementem socjolektu aparatu bezpieczeństwa PRL. Niemniej podczas kwerendy archiwalnej udało się odnaleźć tylko jeden dokument poświadczający użycie tego wyrażenia14. W niniejszym opracowaniu powyższe określenie będzie niekiedy przywoływane przy opisie osobowych źródeł informacji wykorzystywanych przez SB do realizacji ofensywnych zadań wobec dyplomatów, nie ma bowiem znaczenia pejoratywnego.

Relacja Pożogi jest o tyle znacząca, że jako dyrektor Departamentu II MSW, a następnie wiceminister spraw wewnętrznych, miał zazwyczaj rozstrzygający głos w sprawie podejmowania działań operacyjnych, których celem było wykorzystanie materiałów kompromitujących wobec dyplomatów zagranicznych (abstrahując od kwestii wiarygodności jego wspomnień). Decyzje o użyciu kompromatów w celu przeprowadzenia rozmowy werbunkowej były podejmowane na najwyższym szczeblu kierowniczym kontrwywiadu cywilnego, czyli samego dyrektora bądź jego zastępcy. Co więcej, niejednokrotnie takie plany konsultowano z wiceministrem spraw wewnętrznych odpowiedzialnym za kontrwywiad. Notabene przez niemal całą dekadę lat siedemdziesiątych to stanowisko sprawował gen. Mirosław Milewski, a w następnej dekadzie właśnie gen. Pożoga. Wiceminister brał udział nie tylko w ustalaniu przebiegu poszczególnych czynności operacyjnych mających doprowadzić do werbunku dyplomaty, lecz także podejmował decyzje np. w kwestii wydatkowania wysokich kwot z funduszu operacyjnego na bieżące zadania.

Chociaż na kartach napisanej wraz z Piecuchem książki gen. Pożoga nie szczędził krytycznych słów pod adresem Milewskiego, prezentując go jako jednego z czołowych przedstawicieli betonu partyjnego15, to na podstawie przeanalizowanego materiału archiwalnego można stwierdzić, że współpraca na linii Milewski-Pożoga w realizowaniu tychże zagadnień przebiegała sprawnie i bez większych konfliktów, a wiceminister nie wnosił większych zastrzeżeń do raportów prezentowanych przez szefa kontrwywiadu. Należy zauważyć, że Mirosław Milewski cieszył się dużym zaufaniem ówczesnego rezydenta KGB w Polsce, który wspominał po latach: "Dobre stosunki z Milewskim bardzo pomagały w nawiązaniu ścisłego współdziałania KGB i MSW. Rola Milewskiego, jako sprawującego nadzór nad wywiadem i kontrwywiadem, w tej dziedzinie była tym większa, że [...] szef kontrwywiadu Pożoga dopiero niedawno objął swoje stanowisko i nie był w pełni poinformowany o wszystkich sprawach. Milewski, który uważnie śledził, aby wszystkie uzgodnione z nami plany były wykonywane, odgrywał więc wyjątkowo pożyteczną rolę. [...] niejednokrotnie przedkładał interesujące propozycje również dla naszych służb i aktywnie popierał wspólne inicjatywy KGB i MSW związane z przeciwdziałaniem poczynaniom służb specjalnych państw zachodnich"16. Milewski przez krótki czas - od października 1980 do lipca 1981 r. - pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych, następnie zaś został członkiem Biura Politycznego, odpowiadał także jako sekretarz KC PZPR za bezpieczeństwo. Był to jednak, jak twierdzi Przemysław Gasztold, "symboliczny kopniak w górę", gdyż na nowym stanowisku generał nie odgrywał tak istotnej roli jak jeszcze podczas "przerwanej dekady" Gierka. W istocie znajdował się u schyłku swojej kariery politycznej17. Tandem Wojciech Jaruzelski - Czesław Kiszczak sukcesywnie ograniczał jego wpływy, by ostatecznie wyeliminować Milewskiego ze ścisłego kierownictwa partyjnego, wykorzystując jego udział w akceptowaniu nielegalnego finansowania wywiadu przez działalność przestępczą prowadzoną na Zachodzie przez braci Janoszów. Należy dodać, że na czele badającej aferę "Żelazo" specjalnej komisji, która w wyniku prac sporządziła druzgocący dla Milewskiego raport, stanął nie kto inny jak gen. Władysław Pożoga18. Powierzenie Pożodze tak odpowiedzialnego zadania potwierdza, jak duże było jego znaczenie w hierarchii resortowej w latach osiemdziesiątych. Był nie tylko jednym z najbliższych współpracowników ministra Kiszczaka, lecz także odgrywał niebagatelną rolę jako członek doradzającego Jaruzelskiemu tzw. zespołu trzech, w którym uczestniczył obok Stanisława Cioska i Jerzego Urbana. Zespół przedstawiał generałowi plany zreformowania systemu przez wprowadzenie stanu nadzwyczajnego w gospodarce, zwiększenie roli sektora prywatnego i nawiązanie porozumienia z opozycją pod egidą Kościoła19. W przedostatniej dekadzie XX w. Pożoga był też szefem Służby Wywiadu i Kontrwywiadu MSW, m.in. nadzorował działania swoich następców na stanowisku dyrektora Departamentu II: gen. Zdzisława Sarewicza (pełnił tę funkcję od października 1980 do września 1983 r.), gen. Janusza Seredy (szef kontrwywiadu do listopada 1989 r.) oraz p.o. dyrektora płk. Andrzeja Sroki, kierującego tą jednostką do końca lipca 1990 r.20 Zatem przez niemal dwadzieścia lat mógł w znacznym stopniu wpływać na decyzje o sposobie użycia materiałów obyczajowych dotyczących dyplomatów. To sprawia, że jego relacja nie może zostać pominięta przy szczegółowej analizie zagadnienia.

Ramy chronologiczne prezentowanej publikacji obejmują lata 1956-1990. Datę początkową stanowi utworzenie - w rezultacie reform po odwilży, dokonanych w strukturach resortu spraw wewnętrznych - Departamentu II MSW zajmującego się prowadzeniem działalności kontrwywiadowczej. Natomiast data końcowa jest związana z zaprzestaniem funkcjonowania Służby Bezpieczeństwa w wyniku transformacji ustrojowej i upadku systemu komunistycznego w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. To właśnie tego okresu dotyczy gros zachowanych w zbiorach IPN materiałów archiwalnych. W odniesieniu do czasów wcześniejszych, gdy kontrwywiad cywilny funkcjonował w ramach Departamentu I najpierw Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (1944-1954), a następnie Departamentu II Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego (1954-1956)21, notuje się relatywnie niewiele dokumentów, co uniemożliwia solidne rozpoznanie problematyki. W wypadku zaproponowanych ram czasowych materiał źródłowy jest bogaty.

Historyk stojący przed pokusą opisania wybranej formy działania kontrwywiadu cywilnego Polski Ludowej wobec cudzoziemców (w tym dyplomatów) musi mierzyć się z problemem ilości zachowanych materiałów archiwalnych, z jakich będzie zmuszony korzystać. Jest ich bowiem niezwykła obfitość, wynikająca z faktu, że Departament II MSW oprócz spraw obiektowych dotyczących poszczególnych placówek dyplomatycznych prowadził oddzielnie rozpracowania zatrudnionych w nich cudzoziemców. O skali tych przedsięwzięć może świadczyć chociażby również to, że jeszcze w 1989 r. aktywną kontrolą operacyjną było objętych 159 dyplomatów i korespondentów prasowych przebywających w Polsce22, a cztery lata wcześniej - 15323. Obszerność pozostawionej przez kontrwywiad dokumentacji - głównie w postaci mikrofilmów - sprawia, że zapoznanie się z kilkoma tysiącami źródeł zgromadzonych w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej jest czynnością nieodzowną, by uznać kwerendę za wystarczającą do próby sformułowania hipotez badawczych. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że liczne jednostki archiwalne zawierają mało informacji o inwigilowaniu dyplomatów, gdyż ich zawartość stanowią głównie ankiety osobowe oraz raporty o wszczęciu i zakończeniu rozpracowania operacyjnego. Pomimo tego zastrzeżenia szczegółowe zapoznanie się z tymi materiałami było jedynym sposobem osiągnięcia zamierzonego celu - analogicznie do stwierdzenia sformułowanego przez Witolda Bagieńskiego w kontekście badania aktywności wywiadu PRL, że "jedyną drogą wypełniania białych plam pozostaje mozolne rekonstruowanie faktów na podstawie wzmianek i cząstkowych danych w różnych teczkach, mikrofilmach i publikacjach"24. Niezwykle istotna okazała się dokumentacja początkowo przechowywana w zbiorze zastrzeżonym IPN, odtajniona i dostępna dla badaczy dopiero po 2015 r. Znajdują się w niej bowiem akta spraw najbardziej skomplikowanych, dzięki temu zaś ważnych dla zrozumienia specyfiki stosowania materiałów kompromitujących przez SB wobec dyplomatów zagranicznych.

Tematyka objętych kwerendą źródeł archiwalnych rzutuje również na zakres geograficzny pracy. Mianowicie uwaga koncentruje się na Warszawie jako mieście, w którym znajdowało się najwięcej placówek dyplomatycznych. W konsekwencji peerelowskie służby specjalne prowadziły w stolicy najintensywniejsze rozpracowywanie zatrudnionych w tych miejscach osób. Jeśli chodzi o kryteria wyboru przedstawicieli poszczególnych ambasad poddanych inwigilacji, to odzwierciedlają one priorytety działalności Departamentu II MSW, skupiającego uwagę na najgroźniejszych przeciwnikach z obozu kapitalistycznego, a więc Stanach Zjednoczonych, Republice Federalnej Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, w dalszej kolejności na pozostałych państwach Europy Zachodniej, krajach wspólnoty brytyjskiej (szczególnie Kanady i Australii) oraz Turcji i Japonii. Dopiero na końcu zajmowano się dyplomatami z innych części świata.

Rozdział pierwszy publikacji jest poświęcony opisowi metod pracy operacyjnej stosowanych przez SB wobec zagranicznych przedstawicieli dyplomatycznych. Podano przykłady różnorakich działań kontrwywiadu służących szantażowaniu cudzoziemców. Zwrócono uwagę również na wykorzystywanie materiałów kompromitujących przez inne piony bezpieki. Przy omawianiu inwigilacji obcych dyplomatów, prowadzonej przez Departament II MSW, zbadano czynności operacyjne wymierzone w personel strzegący dostępu do ambasad. Odgrywały one bowiem ważną rolę w działaniach aparatu bezpieczeństwa służących pozyskaniu dokumentacji zgromadzonej w tych placówkach. Poddano analizie przypadki używania materiałów obyczajowych do prób werbunku dyplomatów. Uwzględniono sprawy zakończone zarówno niepowodzeniem Służby Bezpieczeństwa, jak i sukcesem. W dalszej kolejności zaprezentowano opis przedsięwzięć operacyjnych stosowanych wobec pracowniczek ambasady Republiki Federalnej Niemiec. Winno to zobrazować różnorodne problemy, z jakimi musiał się zmierzyć kontrwywiad w swojej działalności nakierowanej na pozyskiwanie agentury wśród cudzoziemców mających status dyplomatyczny. Osobne miejsce poświęcono operacjom wymierzonym w dyplomatów o skłonnościach homoseksualnych.

W rozdziale drugim przedstawiono sylwetki osobowych źródeł informacji, pomagających bezpiece w zdobywaniu materiałów kompromitujących przedstawicieli placówek zagranicznych, a także w dalszych działaniach służących werbunkowi cudzoziemców. Ponieważ większość agentury wykorzystywanej przez SB w rzeczonych przedsięwzięciach stanowiły kobiety zajmujące się uprawianiem nierządu, skrótowo opisano specyfikę prostytucji w PRL i jej stopniowej ewolucji na przestrzeni lat. Przy omawianiu poszczególnych tajnych współpracowniczek skupiono się głównie na przedstawieniu ról, jakie odgrywały te kobiety w kolejnych kombinacjach operacyjnych reżyserowanych przez oficerów i funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Ukazano korzyści, jakie agentki czerpały ze współpracy z MSW, co z pewnością było głównym bodźcem skłaniającym je do udziału w zlecanych przez resort zadaniach. W związku z tym, że SB w celu zdobycia haków obyczajowych na pracowników obcych placówek dyplomatycznych chętnie angażowała również kobiety z nimi romansujące, poddano analizie kilka takich przypadków, by szerzej zaprezentować zakres działań bezpieki dotyczących interesującego zagadnienia. Omówiono też sytuacje, kiedy z różnych powodów nie udało się nakłonić agentek do skutecznego wywiązania się z nałożonych na nie zadań.

Niezwykle ważnym uzupełnieniem publikacji jest aneks zawierający wybór dokumentów z Archiwum IPN. Materiały te obrazują techniki stosowane przez Służbę Bezpieczeństwa wobec dyplomatów zagranicznych. Dzięki temu szersze grono odbiorców pozna metody posługiwania się w działalności kontrwywiadowczej pułapkami seksualnymi, zdobyte w ten sposób materiały kompromitujące, a także dowie się o agentkach przeznaczonych do wykonywania szczególnie kontrowersyjnych przedsięwzięć operacyjnych. Fakty te budzą naturalną ciekawość, której nie są w stanie zaspokoić pojawiające się sporadycznie artykuły prasowe oparte na dość ogólnikowych opisach25 lub wręcz popadające w przesadę, jak choćby w tekście wzmiankującym o dokumentowanych przez bezpiekę rzekomych orgiach seksualnych z udziałem działaczy opozycji demokratycznej, co miało później służyć za element szantażu wobec tych osób26.

Niniejsza praca nie porusza wątku etyczności działań podejmowanych przez najwyższe instancje peerelowskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Stosowną refleksję w tej materii pozostawia się czytelnikowi. Warto jednak przytoczyć w tym miejscu stwierdzenie współczesnego badacza problematyki kontrwywiadowczej: "Pogląd, iż służby specjalne nie podlegają żadnym ograniczeniom w kwestiach etycznych, jest historycznie nieuzasadniony w kręgu cywilizacji łacińskiej, natomiast występki w sposób oczywisty niemoralne zdarzają się w każdej ludzkiej działalności, także w obszarze służb specjalnych. Nie zmienia to faktu, iż wizja o braku moralności w służbach jest po prostu fałszywa. Inaczej wygląda kwestia pryncypiów moralnych w krajach niedemokratycznych, takich jak Związek Sowiecki. [...] Podejście utylitarystyczne w przypadku służb specjalnych wydaje się w dłuższej perspektywie czasowej kontrskuteczne. Całkowite odrzucenie jakichkolwiek paradygmatów moralnych prowadzi do relatywizacji i otwiera możliwość licznych nadużyć wobec suwerena, na rzecz którego służba powinna działać"27.

Początkowo zjawisko "pogotowia seksualnego" MSW zamierzałem omówić jedynie w ramach artykułu naukowego. Za namową mojego przełożonego, naczelnika Oddziałowego Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu dr. hab. Tomasza Balbusa, postanowiłem rozszerzyć zakres swoich badań, czego wynikiem jest niniejsza monografia. Wsparcie i życzliwość podczas kolejnych etapów powstawania książki otrzymałem od dyrektora wrocławskiego Oddziału IPN dr. hab. Kamila Dworaczka oraz zastępcy naczelnika Oddziałowego Archiwum IPN we Wrocławiu dr. Stefana Białka. Wiele cennych uwag i wskazówek przekazali recenzenci pracy - dr Witold Bagieński oraz prof. dr hab. Grzegorz Strauchold. Pierwszemu z wymienionych recenzentów winien jestem dodatkowe podziękowania za gotowość dzielenia się swoją bogatą wiedzą na temat działalności komunistycznego aparatu represji. Dziękuję ponadto wszystkim, którzy interesowali się przebiegiem prac nad publikacją i dzielili się ze mną swoimi spostrzeżeniami na jej temat. Podziękowania należą się ponadto wszystkim pracownikom Archiwum IPN sprawnie realizującym moje wnioski o udostępnienia akt, a także archiwistkom i archiwistom zajmującym się opracowaniem i digitalizacją materiałów wytworzonych przez Służbę Bezpieczeństwa. Dzięki ich pracy mogłem korzystać z tysięcy zeskanowanych jednostek archiwalnych, co niezmiernie ułatwiło i przyspieszyło kwerendę.

Dalsza część w wersji pełnej