Wprowadzenie
W hollywoodzkim przeboju kinowym Spectre James Bond jako "007" po raz dwudziesty czwarty udaje się z niebezpieczną misją dla MI6, brytyjskiego wywiadu zagranicznego. W Rzymie dochodzi do karkołomnego wyścigu samochodowego; najlepszy agent Jej Królewskiej Mości swoim aston martinem toczy na Via della Conciliazione i na wąskich uliczkach Borgo zapierający dech w piersiach pojedynek z jaguarem C-X75.
W tym spektakularnym thrillerze akcji "007" pozostaje na włoskiej ziemi. Nie przekracza granicy najmniejszego kraju świata. Nie wspina się na wysokie mury Państwa Kościelnego, nie skacze brawurowo ze spadochronem nad ogrodami papieskimi. Watykan służy Jamesowi Bondowi jedynie jako imponujące tło. A przecież w swojej długiej historii Watykan był uwikłany w znacznie więcej działań agenturalnych i szpiegowskich niż wywiad brytyjski. Jeden z pracowników papieskiego sekretariatu mówi: "Stolica Apostolska jest instytucją, która ma za sobą niemal dwa tysiące lat historii. Watykan wie - i sam tego doświadczył - że szpiegostwo jest takim samym składnikiem historii ludzkości, jak sól jest składnikiem zupy. Wystarczy spojrzeć na Pismo Święte!".
I ma rację ów monsignore. Już w Starym Testamencie znajdujemy wiele "misji szpiegowskich", a w każdym razie szpiegowskich zleceń. W Księdze Liczb (Lb 13,1-14,45) dowiadujemy się na przykład, jak Jahwe wchodzi w rolę "M", najwyższego zwierzchnika Jamesa Bonda. "Odezwał się znowu Pan do Mojżesza tymi słowami: "Poślij ludzi, aby zbadali kraj Kanaan, który chcę dać synom Izraela"" (Lb 13,2)1. Dokładniejsze instrukcje otrzymują "agenci" Jahwe od Mojżesza: "Idźcie przez Negeb, a następnie wstąpcie na góry. Zobaczcie, jaki jest kraj, a mianowicie jaki lud w nim mieszka, czy jest silny czy też słaby, czy jest liczny, czy też jest go mało. Jaki jest kraj, w którym on mieszka: dobry czy zły, i jakie miasta, w których on mieszka: obronne czy bez murów? Dalej, jaka jest ziemia, urodzajna czy nie, zalesiona czy bez drzew? Bądźcie odważni i przynieście coś z owoców tej ziemi" (Lb 13,17b-21).
Zarzut szpiegostwa można znaleźć już w Księdze Rodzaju. Józef, syn starotestamentowego ojca rodu, Jakuba, ma sen, że rodzice i bracia kiedyś padną przed nim z czcią na kolana. Opowiada ten sen rodzinie i tym ściąga na siebie nienawiść braci. Bracia próbują utopić go w cysternie. Kiedy im się to nie udaje, postanawiają go sprzedać. Uprzedza ich jednak przejeżdżająca w pobliżu karawana i to ona sprzedaje Józefa do kraju faraonów. W Egipcie Józef ze zwykłego sługi staje się wicekrólem. Kraj nawiedza klęska głodu, która obejmuje także Palestynę.
Bracia udają się po zakup zboża do Egiptu, ponieważ tam za radą Józefa zbudowano spichlerze gromadzące zapasy. Gdy docierają do celu, nie rozpoznają brata. Józef zaś zna tożsamość petentów i zarzuca im: "Jesteście szpiegami! Przyszliście, aby obejrzeć miejsca nieobwarowane w tym kraju!" (Rdz 42,9). To bezpodstawne oskarżenie powtarza kilka razy: "Na życie faraona - jesteście szpiegami" (Rdz 42,16). Zarzut szpiegostwa to tylko sprawdzian, dzięki któremu Józef poznaje, że jego bracia się zmienili i żałują swojego dawnego zachowania wobec niego. "Ach, zawiniliśmy przeciwko bratu naszemu, patrząc na jego strapienie, kiedy nas błagał o litość, a nie wysłuchaliśmy go!" (Rdz 42,21).
Księga Jozuego opowiada o podboju kraju obiecanego ludowi Bożemu. Jahwe mówi do Jozuego, następcy Mojżesza: "Mojżesz, sługa mój, umarł; teraz więc wstań, przepraw się przez ten oto Jordan, ty i cały ten lud, do ziemi, którą Ja daję Izraelitom. Każde miejsce, na które zstąpi wasza noga, Ja wam daję, jak zapowiedziałem Mojżeszowi" (Joz 1,1-3). Jozue potajemnie wysyła dwóch wywiadowców z Szittim, położonego na wschodnim brzegu brodu Jordanu, i nakazuje im: "Idźcie i obejrzyjcie okolicę Jerycha" (Joz 2,1).
W Jerychu kryjówkę i wsparcie zapewnia wysłannikom Jozuego nierządnica Rachab. W mieście ludzie ich jednak zauważyli i donoszą o tym królowi: "Oto mężowie z Izraelitów przybyli tu tej nocy, by wybadać kraj" (Joz 2,2). Król wysyła do Rachab posłańców i żąda, żeby wydała przybyłych mężczyzn. Rachab odpowiada posłańcom króla: ""Rzeczywiście, odrzekła, przybyli do mnie ci ludzie, ale nie wiedziałam, skąd byli. Gdy jednak miano zamknąć bramy miasta o zmierzchu, oni wyszli i nie wiem, dokąd się udali. Pospieszcie za nimi jak najrychlej, a dościgniecie ich". Sama zaś zaprowadziła ich na dach i ukryła pod łodygami lnu, które tu rozłożyła" (Joz 2,4-6).
Jeszcze na tym dachu Rachab proponuje wywiadowcom Jozuego pewien "deal": "[Dlatego teraz] przysięgnijcie mi na Pana, że jak ja okazałam wam życzliwość, tak wy okażecie życzliwość domowi mego ojca; dacie mi znak jako rękojmię, że zostawicie przy życiu mego ojca i moją matkę, moich braci i moje siostry, że zachowacie wszystko, co do nich należy, i uchronicie od śmierci" (Joz 2,12-13). Mężczyźni się zgadzają: "Życiem naszym ręczymy za was, jeśli tylko nie wydacie tej naszej sprawy. A gdy Pan odda nam tę ziemię, okażemy ci życzliwość i wierność" (Joz 2,14). Następnie Rachab "spuściła ich na powrozie z okna, gdyż dom jej przylegał do muru miejskiego, jakby w murze mieszkała" (Joz 2,15).
Takie warunki "dealu" mogłyby się znaleźć (z niewielkimi modyfikacjami) we współczesnej powieści szpiegowskiej: "gdy wejdziemy do kraju, uwiążesz powróz z nici purpurowych u okna, przez które nas spuściłaś, i zgromadzisz u siebie w tym domu: ojca twego, matkę twoją, braci twoich i całą rodzinę. Jeżeli ktokolwiek wyjdzie z drzwi twego domu, krew jego spadnie na jego głowę, a my będziemy niewinni. Kto jednak w domu z tobą pozostanie, krew jego spadnie na naszą głowę, jeżeli czyjaś ręka się go dotknie. Gdybyś jednak sprawę naszą wydała, będziemy wolni od przysięgi, którą od nas przyjęłaś" (Joz 2,18-20).
Również w Nowym Testamencie rzemiosło wywiadowcze nie jest nowością. W Ewangelii według św. Mateusza (Mt 2,1-12) jest opowieść o mędrcach ze Wschodu, którzy na wieść o narodzinach Jezusa w Judei, w Betlejem, wyruszają do Jerozolimy i tam prowadzą rozpoznanie: "Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon". Gdy dowiaduje się o tym król Herod, ogarnia go przerażenie i próbuje wykorzystać mędrców ze Wschodu do wytropienia nowo narodzonego Mesjasza. "A kierując ich do Betlejem, rzekł: "Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon"". Mędrcy udają się do miejsca, gdzie Jezus się urodził, padają przed Nim na twarz i składają mu hołd. Ewangelista Mateusz informuje: "A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju" (Mt 2,12).
Nowy Testament przedstawia apostoła Judasza Iskariotę jako płatnego informatora Wysokiej Rady: ""Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam". A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników" (Mt 26,15). Ewangelia według św. Jana opisuje uwięzienie Jezusa: "Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz, otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią" (J 18,2-3).
Imię Judasz stało się synonimem zdrajcy; w wielu językach "judaszem" nazywa się też wizjery w drzwiach, przez które można niepostrzeżenie wyglądać na zewnątrz.
Cesarstwo Rzymskie stwarzało najdogodniejsze warunki do rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa - nieznaną w innych częściach świata, doskonałą sieć dróg i transportu oraz wspólny, wszędzie zrozumiały język. I to właśnie Cesarstwo miało się stać miejscem żywotnego rozwoju chrześcijaństwa i społecznego otoczenia Kościoła. Jednakże pierwszych chrześcijan jako ugrupowanie religijne traktowano w Imperium Romanum z nieufną ostrożnością. Swetoniusz, biograf wczesnych cesarzy rzymskich, postrzegał ich jako "gatunek ludzki całkowicie oddany nowemu niebezpiecznemu zabobonowi".
Oprócz zwyczajów, które Rzymianom wydawały się dziwne, skandal wywoływało to, że odmawiali uznania boskości cezara. Chociaż więc mieli wyznawców we wszystkich warstwach społecznych, nie wyłączając rodziny cesarskiej, zwykle musieli praktykować swoją wiarę potajemnie. Kiedy chrześcijanie chcieli się wzajemnie rozpoznać, posługiwali się tajemnymi znakami, kodami. Prawdopodobnie najpopularniejszy był obrazek ryby, zawierający też najbardziej czytelne przyznanie się do swojego Boga.
Gdziekolwiek dochodzi do problemów i konfliktów między narodami, tam potrzeba szczególnej wiedzy i sztuki, jaką jest dyplomacja. Na pytanie, co składa się na kościelną, papieską dyplomację, rzymski prawnik Pinchetti-Sanmarchi odpowiedział: "Dyplomacja kościelna to zarazem nauka i sztuka, która ze względu na prymat apostolski i wynikające z niego konieczne stosunki papieża z całym Kościołem ma na celu ułożenie sprzecznych praw i obowiązków, jakie powstają wskutek współistnienia Kościoła z różnymi państwami. Tymczasem kościelna dyplomacja, dążąc do pomnożenia wszystkiego, co leży w interesie papiestwa, wspomaga i utrzymuje pokojową równowagę obu tych władz".
Już na synodach prowincjalnych i soborach powszechnych w czasach antycznych biskupa Rzymu reprezentowali wysłannicy, którymi byli duchowni różnych godności. W IV wieku wiadomo o wysłannikach papieża na dwór cesarski w Konstantynopolu. Kiedy w zachodniej części Cesarstwa Rzymskiego odpowiedzialność polityczną przejęli Longobardowie i Frankowie, wysłannicy papiescy pojawili się również na ich dworach. W średniowieczu działali w interesie papieża jako najwyższego reprezentanta chrześcijaństwa i suwerena Państwa Kościelnego, ale byli wysłannikami tylko na określony czas, pro tempore, i w jakimś konkretnym celu.
Na początku XVI wieku utworzono stałe przedstawicielstwa papieża przy świeckich mocarstwach. W 1500 roku papież Aleksander VI utworzył pierwszą stałą ambasadę w Wenecji. Wysłannicy papiescy stali się ważnymi "zbieraczami informacji" dla najwyższego kapłana (pontifex maximus)2. W krajach, w których byli obecni, dysponowali często szeroką siecią informatorów zarówno świeckich, jak i duchownych. Taka "działalność agenturalna" była konieczna, żeby w każdym z tych krajów przeciwdziałać zagrożeniom dla praktyk religijnych i działalności duszpasterskiej z jednej strony, a z drugiej z wyprzedzeniem orientować się we wrogich działaniach i zagrożeniach dla państwa papieskiego.
Podczas rewolucji francuskiej Kościół tego kraju doświadczył krwawych prześladowań, a w konsekwencji przewrotu na całym kontynencie europejskim doszło do okrutnych zaborczych wypraw zbrojnych napoleońskiej Francji. Po obaleniu Napoleona kongres wiedeński (1815) przywrócił w większości dawny ład. Na mapie Europy pojawiły się z powrotem państwa papieskie3. Wkrótce jednak siły liberalne i oświeceniowe z ducha rozbudziły włoską świadomość narodową, która wyrażała się w dążeniu do jedności państwowej. Te wydarzenia nie ominęły Państwa Kościelnego; wzywano do walki ze świecką władzą papieży.
Państwom papieskim zagrażała w tym czasie zarówno rewolucja 1848 roku, jak i niepokoje społeczne - od uciążliwej obecności band rzezimieszków przez działalność loży wolnomularskich czy tajnych związków, aż po spiskowe knowania różnych grup wywrotowych. Dochodziło również do krwawch ataków, które kosztowały życie wielu ludzi, w tym dzieci. Papieże czuli się zmuszeni do przeciwdziałania swoją policją i wojskiem, wprowadzając w potrzebne miejsca agentów i planując tajne, często śmiałe misje.
Nuncjatura Stolicy Apostolskiej przetrwała także po załamaniu się świeckiej władzy papieża (1870). Na poziomie prawa międzynarodowego Kościołowi przysługuje bowiem suwerenność różna od suwerenności terytorialnej Państwa Kościelnego. Stolicę Apostolską jako samodzielny podmiot prawa międzynarodowego kwestionowało zaledwie kilku przeciwników, dlatego cieszyła się ona zarówno czynnym, jak i biernym prawem legacji. Jej specyficzna pozycja na arenie międzynarodowej była ceniona i potrzebna. Tak było między innymi w 1885 roku, kiedy Stolica Apostolska z powodzeniem pośredniczyła w sporze między Rzeszą Niemiecką a Hiszpanią o Wyspy Karolińskie na południowym Pacyfiku.
W obu wojnach światowych XX stulecia Stolica Apostolska demonstrowała neutralność. Uważała za swój obowiązek utrzymywanie kontaktów ze wszystkimi stronami biorącymi w nich udział. Powoływała ambasadorów jako "agentów pokoju". Także - a może przede wszystkim - w tych krajach, gdzie do władzy doszli faszyści, narodowi socjaliści oraz komuniści. Państwa te doskonale zdawały sobie sprawę z wartości papieskiej dyplomacji.
Gieorgij Wasilewicz Cziczerin, minister spraw zagranicznych Związku Radzieckiego, na początku 1924 roku pisał o jakości dyplomacji papieskiej: "My, komuniści, jesteśmy całkowicie pewni, że możemy zatriumfować nad londyńskim kapitalizmem. Znacznie twardszym orzechem do zgryzienia okazuje się jednak Rzym. Gdyby nie było Rzymu, moglibyśmy się szybko uporać z różnymi odmianami chrześcijaństwa. Ale Rzym wysyła przedstawicieli wszystkich narodowości, aby dbali o swoją religię i jej wyznawców. Oni są skuteczniejsi niż wojsko i armaty. Wynik tej walki, mój przyjacielu, jest niepewny. Pewne tylko, że to będzie długa walka".
Po II wojnie światowej Watykan umocnił swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Dzięki moralnej reputacji i stuleciom doświadczenia w dyplomatycznym fachu był w stanie z powodzeniem świadczyć usługi w niektórych delikatnych sytuacjach politycznych. Aby to osiągnąć, potrzebował jednak i nadal potrzebuje doświadczonych wywiadowców i skutecznego pozyskiwania informacji - czyli działalności agenturalnej w najlepszym znaczeniu tego słowa.
W niedawnej przeszłości na pierwsze strony gazet trafiła Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Jako największa zagraniczna agencja wywiadowcza Stanów Zjednoczonych nielegalnie podsłuchiwała rozmowy telefoniczne na całym świecie. W roku 2013 dziennik "Hannoversche Allgemeine" napisał, że teolodzy wypowiadają się na temat szpiegów równie rzadko, jak szpiedzy na temat teologów. Jednakże Margot Kässmann, sprawdzona w mediach i stale w nich obecna reprezentantka Kościoła ewangelickiego, wkroczyła teraz na dziewicze dotychczas tereny. Wcześniejsza protestancka biskupka Hanoweru z oburzeniem skomentowała "aferę szpiegowską NSA" i podsłuch na komórce niemieckiej pani kanclerz Angeli Merkel i obwieściła: "Wyciąganie innym ich spraw i kompromitowanie ich jest niechrześcijańskie. Dekalog zakazuje szpiegowania".
Jej pogląd niekoniecznie wszyscy muszą podzielać. "Hannoversche Allgemeine" zauważa, że szpiedzy, szukając uzasadnienia swojej działalności, mogliby znaleźć w Piśmie Świętym całkiem dobre fragmenty, bo "Kto ma uszy, niechaj słucha!" (Mt 11,15).
1 Cytaty biblijne za Biblią Tysiąclecia, Poznań 2014, wyd. V poprawione [przyp. red.].
2 Pontifex maximus - w starożytnym Rzymie najwyższy kapłan, dosłownie: najwyższy budowniczy mostów. Tytuł przejęty przez chrześcijaństwo na określenie papieża.
3 Państwa papieskie - mowa o terenach w środkowych Włoszech, znajdujących się pod bezpośrednim zwierzchnictwem papieża [przyp. tłum.].