Szlaki młodości - Julia Karcz

Kup ebooka

5.05 zł
4.19 zł (4,29 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

6.01.2005

Ona wygrała

Popatrzcie na tę dziewczynę.

Tak wygląda ta,

która wygrała.

Ta, która

naprawiła wszystko.

Ta, która

szansę raz jeszcze dostała.

Potłukła wszystkie butelki,

zwróciła kradzioną kasę.

Zerwała stare

znajomości,

i poszła z siostrą na spacer.

I tylko czasem wspomina,

jak bardzo kochała picie.

I nie rozumie, jak mogła,

za wódkę

chcieć oddać życie.

Popatrzcie na tę dziewczynę.

Czemu zamykacie oczy?

Przecież mówiłam,

że ona się zmieni,

że będzie silna,

że się nie stoczy.

Popatrzcie na twarz liderki,

ona nie czuje już zimna...

Już nie jest głupią dziewczyną.

Zmieniła się i jest inna...

14.01.2005

Przyszła do mnie

Kiedyś zapukała

do drzwi moich miłość.

Nie chciałam otworzyć,

chciałam ukryć się,

lecz była sprytniejsza

i weszła przez okno.

Rozgościła się w domu.

Czy opuści mnie?

Usiadła w fotelu,

zapaliła papierosa.

Szepnęła:

Zamieszkam z tobą,

razem raźniej będzie nam.

Nie mam żadnych mebli,

nie sprawię kłopotu.

Wszystko, co najlepsze

od siebie ci dam.

I zamieszkała

u mnie na stałe.

Nie chce się wynieść,

a ja nie mam siły

z nią żyć.

Nie mogę przez nią spać,

normalnie funkcjonować.

Miała mi dać wszystko,

tymczasem nie mam nic...

23.01.2005

Dobranoc

Dobranoc Aniołku,

zamknij oczka już.

Przyjdę do ciebie

po północy.

I pocałuję delikatnie cię,

i poprawię

zsunięty kocyk.

Dobranoc Kochanie

przytul się

do poduszeczki,

bo miasto okrył

już nocy cień.

Będę czuwała

przy twoim łóżku.

Jutro cię czeka

kolejny męczący dzień...

Śpij słodko Skarbie,

nim zaśniesz

pomyśl o mnie,

a ja cichutko

wejdę okienkiem.

I na noc zamienię

w piękną wróżkę się

i oczaruję cię

swoim wdziękiem.

9.02.2005

Dobranoc

Popatrz, ile gwiazdek

złoci się na niebie.

Chciałabym ukraść

jedną z nich dla ciebie.

Byś mógł schować

ją do kieszeni,

by wskazywała ci drogę

blaskiem swych promieni.

A teraz zaśnij już,

zamknij oczka,

bo nowy dzień

przyniesie kolejne cierpienia.

Od nowa zaczniesz

zmieniać świat

i będziesz miał

wiele do zrobienia.

Tysiące gwiazdek

świeci na niebie,

a ja w jednej z nich

odnalazłam ciebie.

Wpatruję się w nią,

kiedy noc nadchodzi

i gasnę wraz z nią

gdy nowy dzień się rodzi.

Zaśnij, bo skończył się ciężki dzień.

Ciężki, choć jak każdy

na swój sposób miły.

Zamknij oczka,

twoja gwiazdka śpi już,

a ty na jutro musisz zbierać siły...

I tylko wtedy, kiedy będziesz spał

będę mogła się zjawić

i pogłaskać cię za uszkiem.

Lecz tobie będzie się coś śniło już,

i tylko mocniej naciągniesz poduszkę...

15.02.2005

Kiedy mi powiesz

Kiedy mi powiesz, że chcesz być ze mną,

siądę przy Tobie i mocno przytulę.

Delikatnie dotknę Twojej dłoni.

Znikną wszystkie troski i bóle.

Kiedy mi powiesz, że chcesz być ze mną,

zakopiemy wszystkie problemy.

Odtąd wszystkie cierpienia i smutki

na dwoje dzielić będziemy.

Kiedy mi powiesz, że chcesz być ze mną,

zabiorę Cię na koniec świata.

Będziemy z dala od złych ludzi

szczęśliwie żyli przez długie lata.

Kiedy mi powiesz, że chcesz być ze mną...

...czy kiedyś od Ciebie usłyszę te słowa?

Czy kiedyś powiesz swoim znajomym:

"To jest moja dziewczyna nowa"?

Wiem, że mogę to dopisać

do zeszytu "Marzenia niespełnione".

Bo ty nigdy nie będziesz ze mną.

Dawno poszedłeś w swoją stronę...

3.04.2005

Mój Anioł

Mój anioł rozgniewany odfrunął w dal.

Powiedział, że już go nie potrzebuję.

Krzyczał, że zawsze byłam zła,

że on cenny czas przy mnie marnuje.

Czerwony ze złości spytał mnie,

czemu tak bardzo się zmieniłam.

Mówił, że już nie chce opiekować się mną,

że sama sobie świetnie radziłam.

Przestraszona spojrzałam mu w oczy,

chciał, bym papierosem go poczęstowała.

Pewnie zapomniał, że aniołem jest.

Jego twarz kolory tęczy przybrała.

Odwrócił głowę, rozłożył skrzydła,

wyfrunął przez okno... nie wiedział, że płakałam.

Mój dobry anioł pogniewał się...

Nie wrócił... sama zostałam.

24.04.2005

Dziś miałby trzydzieści lat

i życie ułożone...

Być może do niego należałby świat

przy dziecku i przy żonie...

Dziś miałby trzydzieści lat,

zrealizowałby plany.

Wiedziałby, ile jest wart,

czułby się kochany...

Dziś miałby trzydzieści lat.

Pewnie byłby zadowolony

widząc jak dziecko dorasta,

jak budzi się obok żony.

Dziś miałby trzydzieści lat.

Został jego obraz rozmyty.

Został lęk żony i syna płacz,

policzek tulony do zimnej płyty...

Dziś miałby trzydzieści lat,

gdyby nie wsiadł do samochodu.

Gdyby spokojnie położył się spać,

gdyby na imprezie nie było alkoholu.

Dziś miałby trzydzieści lat...

Zostały tylko wspomnienia.

Kolejny człowiek, który zbyt dużo wypił.

Kolejna śmierć... czy to coś zmienia?

O tym, jak życie jest kruche

przekonał się ten, kto stracić je mógł.

Myślisz, że ciebie to nie dotyczy?

Odwracasz głowę? Budujesz mur?

Kolejny raz piłeś dla zabawy?

Żeby rozładować napięcie?

On też tak myślał... kiedy żył.

Zostało po nim tylko zdjęcie...

10.05.2005

Zabierz

Ja wiem, że czasem jest ciężko.

Wiem, że braknie Ci sił.

Naprawdę nie proszę o wiele.

Tylko byś przy mnie był.

Ja wiem, bywam nieznośna

i lubię prowokować.

Obiecuję, dla Ciebie się zmienię.

Spróbuj się mną opiekować.

Będę siedziała cicho,

bym w niczym nie przeszkodziła.

Znajdę sobie maleńki kącik

i będę na Ciebie patrzyła.

Tylko niech nikt już mnie nie bije.

Ja naprawdę nie oczekuję wiele.

Ja wcale nie jest zła.

Chcę, byś był moim przyjacielem.

Przyrzekam, zmienię się,

jeśli mnie o to poprosisz.

Przestanę malować twarz

i nawet obetnę włosy.

Ja wiem, Ty boisz się,

przecież to miejsce jest Twoje.

Ja tylko pragnę schować się

bo znacznie bardziej się boję.

Nie poradzę sobie sama.

Zginę jak wiatr, spłonę jak zdjęcie.

Jestem mała, zbyt wielki świat

i już skończyło się moje szczęście.

Ja naprawdę nie będę przeszkadzać.

Tu już mi nikt nie pomoże...

Jestem roślinką, maleńki kwiat.

Więc proszę, zabierz mnie Boże...

17.05.2005

***

W moim sercu uschła róża,

Czas czekania się wydłuża.

Na pustyni w głowie mojej

Czuć brak dłoni Twojej

Nie potrafię się poruszać,

Choćby ktoś miał mnie zmuszać.

Z moich oczu pustka wieje,

Gdy się szatan cicho śmieje.

Już umiera moja dusza

I tęsknota łzy wysusza

Ktoś mi wbija w ciało noże

Nic mi nie pomoże.

Tylko Ty-jedyny, ukochany

Gdy się zjawisz wyczekiwany.

Jesteś mi powietrzem i słońcem na niebie

Kochanie wróć-nie potrafię żyć bez Ciebie...!

Dusze dziś płoną

Pod dymu osłoną

Miłość do serc puka

Nowych ofiar szuka

Wyciągnięta dłoń pustkę dotyka

Pomocy nie spotyka

Dziecko biegnie ulicą

Aniołowie go przechwycą

Chrońcie mnie od obojętności!

Ja wolę żyć wśród złości

Miłości, gwałtu, rozpaczy

Niech obojętności koniec zamajaczy...

23.06.2005

Dobrzy ludzie się pochowali

Nie krzycz-nikt Cię nie usłyszy

Nie płacz-nikt nie wytrze łez

Ty pewnie mnie nie słyszysz

Bo tej wiosny nie zakwitł bez.

W którą bramę zakołatasz?

Żadna nie otworzy się

Wszyscy ludzie tego świata

Odrzucili Cię...?

Zima i biało wszędzie

Lata nie będzie już

Zamarzł staw, zamarzły łabędzie

Biały śnieg przykrył kurz.

A samotnie dziewczynka mała

Przemierza wciąż te same drogi

Dlaczego się nie schowała...?

Jej oczy pełne są trwogi...

I nigdy nie dojdzie do celu

Choć ma wyznaczone zadanie

Ludzi nie spotkała wielu

Zadaje im wciąż jedno pytanie

Co się dzieje tam w oddali?

Dobrzy ludzie się pochowali...

11.07.2005

Pojedziemy tam, gdzie kończy...

Mam dość życia tylko w Twoich snach,

Nie chce już widzieć Twego odbicia tylko we łzach.

Bo kilometry dzielą nas

Bo rozdzielił nas czas.

Zabierz płaszcz i kluczyki od samochodu

Nie bierz pieniędzy, nie poczujemy głodu

Pojedziemy tam, gdzie kończy się świat

Pojedziemy tam, gdzie nie ma wad

Swoimi ustami się nasycimy

Swoimi ciałami zaspokoimy

I wciąż będzie nam tego mało

I jeszcze tyle się będzie działo...

Posłuchaj mnie teraz moje ty kochanie

Dopóki jeszcze czasu nam zostanie

Zabłądzimy razem wśród białych chmur

Do naszych serc przywiążemy sznur

I wtedy już nic nas nie rozdzieli

Będziemy się kochać wśród białej pościeli

Ciepłem naszych ciał utuleni do snu

I zostaniemy na zawsze tu

14.07.2005

Szkoła życia

Nauczyli mnie wielu rzeczy

O gazach, ciałach stałych i cieczy

Przekazali mi różne mądrości

Reakcji chemicznych wartości

Nauczyli matematycznych działań

Dołożyli do tego dużo starań

Nauczyli mnie nowych słówek

Jak poprawnie pisać wskazówek

Jak człowiek jest zbudowany pokazali

Jak działa mózg wykazali

Niby wiele wiem, a jednak nic

Przecież wciąż nie umiem żyć

Jak unikać zła nie pokazali

Choć tyle rzeczy wmawiali

Jak żyć szkoła nie pomoże

Pomóż choć Ty- Boże!