Szkoła zdrowia Michaiła Sowietowa Część 1 - Michaił Sowietow

Kup ebooka

15.75 zł
12.60 zł (11,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

ROZDZIAŁ 1

CZYM JEST ZDROWIE?

Definicja choroby wg medycyny tradycyjnej a naturopatii - Sam sobie lekarz - Co to jest zdrowie - Rozumienie zdrowia i choroby w duchu medycyny akademickiej - Istota naturopatii - Przyczyny i rodzaje zanieczyszczeń organizmu - Kierunek rozwoju przemysłu spożywczego i jego wpływ na zdrowie ludzi - Naturopatyczne rozumienie zdrowia i choroby w kontekście procesów zanieczyszczania i oczyszczania organizmu

Niniejszy rozdział będzie poświęcony próbom zrozumienia, czym jest zdrowie, a także skąd biorą się choroby. Jak już wspomniałem, z punktu widzenia naturopatii podstawową przyczyną chorób, które dotykają ludzi, jest zanieczyszczenie organizmu, a mówiąc ściślej - przewaga procesów zanieczyszczania nad procesami oczyszczania, w konsekwencji prowadząca do tego, że w organizmie gromadzą się różnego rodzaju zanieczyszczenia, które w taki, a nie inny sposób wpływają na funkcje organizmu.

W czym widzę główną różnicę pomiędzy terapią prowadzoną zgodnie z zasadami przyjętymi w medycynie konwencjonalnej i naturopatią? Wyjaśnić to można bardzo prosto. Jako przykładem posłużę się krótkim dialogiem, który często ma miejsce w lekarskich przychodniach. Zwykły człowiek, gdy zachoruje, idzie do lekarza i mówi mu:

- Panie doktorze, mam kaszel, proszę coś mi przepisać!

- Stwierdzam kaszel i katar; proszę, oto tabletka na kaszel, a to na katar.

- Dobrze, panie doktorze, zażyję te tabletki, a co będzie dalej?

- Jak to? Kaszel i katar przejdą.

- I po tym będę zdrowy?

- Miną kaszel i katar, to znaczy choroba zostanie wyleczona.

- Dobrze, ale po ustąpieniu kaszlu i kataru, mogą one znowu się pojawić, mogę znowu zachorować?

- Ależ oczywiście, wszyscy mogą zachorować.

- No dobrze, doktorze, a co mam zrobić, gdy znowu zachoruję?

- Jak to co? Znowu trzeba będzie zażyć tabletki na kaszel i tabletki na katar, i po nich znowu przejdą.

Istota poglądów medycyny konwencjonalnej na zdrowie człowieka sprowadza się do obecności bądź braku symptomów choroby u człowieka. Jednocześnie żadnego lekarza nie interesują zazwyczaj przyczyny owych symptomów i nie zajmują procesy, które zachodząc w organizmie człowieka, wywołują owe symptomy. W ogóle mało kto zastanawia się, jaka była patogeneza tej przypadłości; nie myśli się o tym, w jaki sposób choroba się rozwijała i dlaczego wywołała właśnie takie objawy, a nie inne. Brakuje refleksji nad tym, jaki jest sens tego, co zachodzi w organizmie, do czego zmierzają wewnętrzne procesy.

Podejście lekarzy do pacjentów najbardziej przypomina stosunek do awarii samochodu. Mamy nowe, dobre auto, lecz zepsuła się w nim jakaś część, więc przystępujemy do wymiany: tę wyrzucimy, zamontujemy zapasową, a samochód jako całość pozostanie nowy, sprawny, będzie jeździć i wszystko w nim będzie prawidłowo działać. Stosunek do zdrowia człowieka we współczesnej medycynie przypomina przedstawiony przykład. Macie piękne, zdrowe ciało, nic wam nie dolega i w jednym miejscu pojawia się ból. Skoro tak, to najpewniej w tym miejscu jest źródło problemu. Medycyna akademicka zdaje się mówić: "A więc szybciutko to jakoś naprawimy, nie możemy, niestety, tego wymienić, ale wyleczymy, damy takie tabletki, potem następne, a te lekarstwa mają jeszcze lepsze działanie. Po takiej kuracji chore miejsce będzie znowu zdrowe, jak całe ciało - skoro nic nie boli, to przecież mamy znowu zdrowy, wspaniały organizm". Nie ma tu zupełnie miejsca na refleksję nad zależnościami między różnymi organami i systemami, procesami zachodzącymi w organizmie, funkcjonowaniem ludzkiego ciała jako całości. Wszystko sprowadza się do tego, że najważniejszym zadaniem lekarza jest pozbycie się objawów. Nikt nigdy nie myśli o tym, czym jest zdrowie jako takie.

Medycyna naturalna reprezentuje zupełnie inne podejście. Naczelne zadanie naturopaty, do którego zwraca się pacjent, polega na zrozumieniu, jakie procesy zachodzą w organizmie tego konkretnego człowieka. Jeżeli są to procesy patologiczne (ze względu na objawy, których chcielibyśmy się pozbyć, jak na przykład wspomniany kaszel i katar), medycynę naturalną interesuje, co konkretnie je zainicjowało, co było przyczyną tych procesów, które doprowadziły do pojawienia się danych symptomów, i co chce osiągnąć organizm, uruchamiając takie reakcje.

Zasadnicza różnica między praktyką w rozumieniu medycyny konwencjonalnej i praktyką medycyny naturalnej polega na tym, że tej pierwszej kompletnie nie interesują procesy zachodzące w organizmie i jego potrzeby; głównym zadaniem jest usunięcie objawów. Człowiek kaszle - należy zatrzymać kaszel, mamy katar - należy się go pozbyć, podniosła się temperatura - oto środek na jej zbicie, należy go przyjąć. I nikt nie martwi się tym, dlaczego wszystko to ma miejsce, skąd ten kaszel, katar, jaka jest przyczyna podniesionej temperatury; najważniejsze, by przerwać te objawy.

Działalność zgodnie z regułami medycyny naturalnej zakłada nie przeciwdziałanie procesom zachodzącym w organizmie, a współpracę z nim. To znaczy, że powinniśmy rozumieć, co ciało chce nam zakomunikować poprzez takie, a nie inne symptomy, jakie zjawiska w nim zachodzą. Zadaniem naturopaty jest pomóc ciału te procesy przeprowadzić, doprowadzić się do porządku. Sam termin "naturopatia" można przetłumaczyć jako "leczenie przyrodą". Wyraża to w sposób bardzo adekwatny istotę tego mechanizmu, gdyż naturopatia nie występuje przeciwko naturze i organizmowi człowieka - w istocie przedstawiciela tejże natury. Naturopata powinien współdziałać z ciałem, uczynić procesy w nim zachodzące bardziej znośnymi, w zależności od sytuacji przyspieszać je lub spowalniać, ale w żadnym wypadku nie przeciwdziałać im. Zasada łagodzenia symptomów wtedy, gdy jest to możliwe, pozwala nam na powrót do pełni zdrowia, co nie stanie się nigdy w przypadku stosowania przyjętych metod medycyny konwencjonalnej.

Dlaczego mówię tu o naturopatii? Ponieważ każdy chory człowiek, gdy chce naprawdę wrócić do zdrowia musi wiedzieć, że jest to absolutnie możliwe. Nie pozbywanie się symptomów, które pojawiły się w związku z chorobą, ale realne przywrócenie zdrowia, osiągnięcie stanu, w którym w ogóle się nie choruje, i możliwość cieszenia się takim zdrowiem przez całe życie. Każdy, kto chce osiągnąć ten stan, powinien mieć świadomość procesów, które zachodzą w ciele, mechanizmów, które wywołały daną chorobę, oraz orientować się w ich przyczynach, potrafić te procesy zrozumieć.

Wspomniałem już o odżywianiu i o tym, w jaki sposób wpłynęło ono na moje życie. Według mnie minimum 80-90% przyczyn wszystkich współczesnych chorób, w taki bądź inny sposób, jest związanych z odżywianiem. Jednak to nie jedyny czynnik pojawiania się chorób. Nie bez wpływu na nasze zdrowie jest stan środowiska naturalnego, czystość wody, którą pijemy, oraz czystość powietrza, którym oddychamy, a także najrozmaitsze fale elektromagnetyczne. Oprócz tego duże znaczenie ma sfera psychiki: wszyscy znają hipotezę, że wszelkie choroby pochodzą "z głowy" czy "z nerwów" - w tym powiedzeniu jest wiele racji. Nie należy jednak przesadzać: istnieje szereg chorób, które są związane po prostu z zanieczyszczeniem organizmu i nie mają nic wspólnego z rozstrojem nerwowym. Niemniej tło psychologiczne warunkuje także między innymi to, jak człowiek będzie się czuć. Właśnie z tego powodu każdy z nas w stosunku do samego siebie powinien być kimś w rodzaju naturopaty - uświadamiać sobie, jakie procesy w nim zachodzą, jaka jest przyczyna tych zjawisk i co zrobić, żeby one nie skutkowały chorobami, nie wywoływały niepożądanych objawów. Ta wiedza podpowie nam, jak należy żyć, jak się odżywiać, co trzeba pić itd. Właśnie to będzie przedmiotem Szkoły Zdrowia. Postaram się wam przekazać całą swoją wiedzę, moje aktualne poglądy. Gdy mowa będzie o różnych procesach, schorzeniach, zawsze będę ukazywał dwa punkty widzenia, wyjaśniał dwa ujęcia tego samego procesu.

Z jednej strony będzie to stanowisko konwencjonalnej medycyny. Przedstawię, co na temat choroby myśli lekarz, jakie w związku z tym podejmuje czynności oraz jaki to może odnieść skutek. Wcale nie twierdzę, że jego podejście zawsze jest złe, oczywiście, że nie. Bardzo często leczenie konwencjonalnymi metodami może przynieść określone pozytywne rezultaty, niewątpliwie potrafi często spowodować co najmniej ustąpienie objawów. Gdy u pacjenta podniosła się temperatura, przyjmuje on tabletkę, temperatura zostaje obniżona. Jeśli celem było właśnie obniżenie temperatury, przepisana tabletka odniosła taki skutek. Nie zawsze jest to złe, po prostu trzeba rozumieć, co dzieje się w związku z tym i co właściwie robimy.

Z drugiej strony będzie perspektywa naturopaty dążącego do zrozumienia tego, jak natura działa w organizmie człowieka, jakie procesy w nim zachodzą, co ciało usiłuje nam przekazać za pomocą tych objawów i - ostatecznie - jaki ma to związek ze zdrowiem człowieka, jak tę wiedzę można wykorzystać w leczeniu, na co mamy wpływ i jakie rezultaty możemy osiągnąć. Właśnie o tym wszystkim będzie mowa w serii Szkoły Zdrowia.

Broń Boże nie pretenduję do rangi źródła prawdy absolutnej. Sam wielu rzeczy nie wiem i swoją wiedzę ciągle poszerzam. Staram się systematycznie uczyć, kształcić, rozmawiać z ekspertami, czytać fachową literaturę. To dla mnie bardzo ważne. Każde schorzenie, z którym przychodzi do mnie pacjent, jest zawsze nowym wyzwaniem, okazją do zdobycia wiedzy, nowego doświadczenia. Mimo to otwarcie przyznaję, że mogę się mylić. Jestem skłonny uznać własne błędy, jeśli takowe się zdarzą; zawsze jestem gotowy do zrewidowania swoich metod, jeśli zauważę, że inne będą bardziej efektywne niż te, do których byłem przekonany dotychczas. Chciałbym podkreślić, że jestem praktykującym terapeutą, a nie naukowcem, dlatego tym bardziej nie zamierzam sugerować, że wszystko wiem i rozumiem.

Interesuje mnie zawsze czysto praktyczna strona problemu, ponieważ pracuję z ludźmi - przychodzą do mnie chorzy, a moje zadanie polega na uczynieniu ich zdrowymi. Dla tego celu jestem gotów podjąć dosłownie każde działania. Najważniejsze jest to, aby przyniosły one pożądany efekt. Jeśli zainicjowane sposoby nie będą skuteczne, to niezależnie od ich teoretycznej podbudowy i uzasadnień ich zastosowania (choćby najbardziej sugestywnych) przestają one mnie interesować, ponieważ najważniejszy jest rezultat. Ta zasada działa także w drugą stronę - jeśli jakieś czynności przynoszą pożądany skutek, nawet jeśli niezrozumiały jest ich mechanizm, należy je stosować. Po prostu należy zastanowić się, dlaczego dana metoda zadziałała, oraz postarać się ją zrozumieć. Właśnie z tego powodu treści, które prezentuję, wynikają w większej mierze z praktyki niż z teorii. Mogę mylić się w teoretycznych uzasadnieniach; przypuszczam, że można dane procesy wyjaśnić w inny sposób, jednak jeśli chodzi o praktykę, na którą się powołuję - jest to moje autentyczne doświadczenie. Może ono zawierać popełnione błędy, ale jest właśnie takie, a nie inne, dlatego mam nadzieję, że w miarę mojego podążania tą drogą, w miarę wykonywanej pracy, moje poglądy będą ewoluować, doskonalić się, a moja wiedza także będzie się poszerzać. Rzecz jasna, jeśli w jakimś momencie uznam, że w pewnych kwestiach się myliłem, wówczas to otwarcie przyznam, nie widzę w tym żadnego problemu - błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi. Piszę o tym dlatego, by jeszcze raz podkreślić, że w żaden sposób nie pretenduję do przekazywania prawdy absolutnej. Jeśli ktoś byłby gotów podzielić się ze mną własną wiedzą bądź zauważy w moich rozważaniach jakieś błędy i brak precyzji, i wskaże mi to, przyjmę to z wdzięcznością. Z mojego punktu widzenia takie sytuacje mogą tylko cieszyć, w żaden sposób nie poczuję się dotknięty. Na efekty mojej pracy takie wypadki mogą wpłynąć tylko jak najbardziej pozytywnie.

Czym jest zdrowie? Początkowo nie mogłem znaleźć odpowiedzi na tak postawione pytanie. Przewertowałem podręczniki do medycyny, encyklopedie, przekopałem zasoby Internetu, gdzie znalazłem kilka określeń właśnie w duchu ujęć obowiązujących we współczesnej medycynie konwencjonalnej.

Nie będę przytaczać cytatów, niemniej proponuję moim Czytelnikom dotrzeć do istniejących definicji i je przestudiować. Znajdują się wśród nich rozbudowane konstrukcje słowne, zdania o długości kilku akapitów, lecz całe to krasomówstwo w istocie sprowadza się do tego, że zdrowie to brak choroby, a choroba to brak zdrowia. I w zasadzie niczego innego, żadnej innej informacji z istniejących definicji uzyskać nie możemy. Bardzo wiele różnych słów dotyczących skomplikowanych procesów zachodzących w organizmie, lecz meritum sprowadza się do jednego: choroba jest wtedy, gdy człowiek nie jest zdrowy, a zdrowym jest wtedy, gdy nie doświadcza go żadna choroba. To wszystko. Można z tego wyprowadzić całkiem prosty wniosek, że współczesna medycyna tak naprawdę nie ma świadomości, czym jest zdrowie, chociaż deklaruje, że nim właśnie się zajmuje i do niego dąży. Dla mnie ta sytuacja nie jest zaskakująca.

Czym natomiast jest zdrowie z punktu widzenia przedstawiciela medycyny naturalnej? Od razu chciałbym zaznaczyć, że obecnie dążę do zrozumienia tego problemu i sformułowania własnej definicji, mogę jednak wyrazić moje myśli w ich aktualnej formie - to, czym według mnie jest zdrowie i czym jest choroba. Zdrowie to stan organizmu, w którym procesy oczyszczania przeważają nad procesami zanieczyszczania. Odpowiednio chorobę można określić jako stan, w którym procesy zanieczyszczania przeważają nad procesami oczyszczania.

Zgodzimy się z tym, że na pierwszy rzut oka przeciętny człowiek wydaje się zdrowy zarówno z punktu widzenia postronnych ludzi, jak i medycyny, nic go nie boli. Lecz w kolejnym dniu coś w tym człowieku zaczęło niedomagać - pojawiły się kaszel, katar, podwyższona temperatura. Dziś zachorował, lecz jeszcze wczoraj nie było żadnych symptomów choroby - czy był wtedy zdrowy, czy nie? Co prawda nic go nie niepokoiło, lecz proces, który rano da o sobie znać w postaci choroby, na pewno nie rozwinął się w ciągu minuty, godziny ani nawet jednego dnia - on narastał. Taki człowiek bez wątpienia miał skłonność do wystąpienia tych procesów, były one uruchomione już w dniu poprzedzającym objawy, a najpewniej jeszcze wcześniej, lecz wówczas tej osoby jeszcze nic nie martwiło. Gdzie więc rozpoczyna się choroba i kończy zdrowie? W którym momencie człowiek ze zdrowego zmienia się w tego, który wkrótce zachoruje? Według mnie można to wytłumaczyć i powiązać z tym, że u większości ludzi żyjących współcześnie procesy zanieczyszczania przeważają nad procesami oczyszczania.

O tym, czym jest zanieczyszczenie i jakie są jego źródła, będzie mowa w tej książce. W tym miejscu chciałbym w sposób ogólny zwrócić uwagę na naczelną zasadę, która rządzi procesami związanymi z zanieczyszczaniem. Jeśli organizm potrafi szybciej oczyszczać się, niż zanieczyszczać, to taki organizm stale podtrzymuje niezmienność swoich parametrów wewnętrznych, co nazywamy homeostazą - całe środowisko wewnętrzne znajduje się mniej więcej w stanie trwałej równowagi i organizm może ten stan kontrolować. Taki człowiek nie ma skłonności do chorób, nie ma także widocznych przyczyn, by choroba mogła się rozwinąć.

Jeśli jednak ma miejsce stały proces zanieczyszczania i organizm nie daje sobie z nim rady, to zanieczyszczenie będzie postępować - coś będzie się odkładać, aż w końcu spowoduje zmianę w ciele. Zrozumiałe jest, że wcześniej czy później to, co się nagromadziło, doprowadzi do pewnych zaburzeń. Co do zasady, zaburzenia te mogą mieć dwojaki przebieg. Wariant pierwszy - ciało urządzi dogłębniejsze "sprzątanie", to znaczy w sposób nasilony zacznie wykorzystywać własne zasoby, by całkowicie pozbyć się owych zanieczyszczeń lub zmniejszyć ich ilość. Wariant drugi ma miejsce wtedy, gdy zanieczyszczenia z czasem doprowadzają do zaburzeń pracy jakiejś tkanki, organu czy systemu wewnętrznego. Oba warianty przywykliśmy nazywać chorobą i postrzegać jako coś złego.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
?

WSTĘP

Chciałbym rozpocząć od poświęcenia kilku słów swojej osobie. Z wykształcenia jestem lekarzem, absolwentem uczelni medycznej w Moskwie. Odbyłem specjalizację podyplomową, by przez 12 lat w różnych moskiewskich ośrodkach prowadzić klasyczną praktykę lekarza urologa. Z mojego punktu widzenia moja działalność była całkiem udana, opracowałem kilka metod terapii - jak się później okazało - unikalnych w skali światowej. Bardzo szybko zaczęli do mnie przybywać pacjenci z całego świata, aby podjąć się leczenia według moich metod. Mogę więc śmiało stwierdzić, że moja praktyka lekarska była bardzo interesująca i przynosiła mi wiele satysfakcji.

Zawsze starałem się postępować w taki sposób, by moi pacjenci, po zakończeniu terapii byli całkowicie wyleczeni i nie musieli jej później wznawiać. Ten cel przyświecał mi zgłębianiu nauk medycyny akademickiej. Jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że jego osiągnięcie jest wątpliwe, gdyż w zasadzie nie ma przykładów całkowitego wyleczenia pacjenta i kompletnie nie wiadomo, w jaki sposób należałoby postępować, by osiągnąć takie rezultaty.

Całe swoje życie dążyłem do samorozwoju. Zajmowałem się jogą, qigong, różnymi praktykami energetycznymi. Próbowałem wielu metod i bardzo mnie ta tematyka interesowała. Miałem w tym swoje cele, osiągałem pewne sukcesy, robiłem postępy. W końcu spostrzegłem, że dzięki zmianie sposobu odżywiania się, podejmowane praktyki energetyczne osiągną większy efekt, ich rezultaty będą głębsze, pełniejsze. To odkrycie bardzo mnie zaintrygowało, gdyż z jednej strony zależało mi na skuteczności moich ćwiczeń, z drugiej - nigdy nie miałem styczności z problematyką modyfikacji diety - odżywiałem się całkowicie standardowo, w niczym się nie ograniczając. I nigdy nie myślałem o tym, żeby w jakiś sposób nawyki żywieniowe zmienić, nie wiedziałem, czemu mogłoby to służyć.

Zacząłem zgłębiać to zagadnienie - przeczytałem niemalże wszystkie książki dotyczące żywienia, które wówczas były dla mnie dostępne. Zawierały one różnego rodzaju treści, często przeciwstawne, lecz w zasadzie zgodne były w jednym - przekonywały, że postępowanie według przedstawionych w nich zaleceń prowadzi do osiągniecia założonego celu, gwarantowały pozytywny skutek. W swoim życiu spotykałem już przykłady podobnych obietnic i pamiętałem o towarzyszących im rozczarowaniach. Swoją drogą, przecież fakt, że raz zostaliśmy oszukani, nie oznacza, że spotka nas to za każdym razem. Z moich lektur wyniosłem zatem jedną naukę - jeśli ktoś nie spróbuje, nigdy się nie przekona. W dodatku jeśli nie wypróbujemy proponowanych metod, nie dowiemy się już nigdy, czy w książce napisano prawdę, czy może jest ona stekiem bzdur. Z tego powodu podjąłem decyzję, by wszystkie te zasady wypróbować i w pewien piękny dzień przeszedłem z tradycyjnej diety na stuprocentowy witarianizm. Właśnie tak - od razu, w jeden dzień.

Od tamtego momentu minęło 10 lat[1]. Zmiana diety była dla mnie bardzo trudna, ponieważ kompletnie nie byłem do niej przygotowany, moje ciało nie było na nią gotowe. Mimo to zasoby organizmu pozwoliły mi przetrwać ten niełatwy okres. Ponosiłem porażki, przeżywałem rozczarowania, wiele razy chciałem zrezygnować. Najprawdopodobniej dlatego, że zawsze byłem człowiekiem bardzo zdrowym i wytrzymałym nie zboczyłem z obranej przeze mnie drogi. Nadal jestem witarianinem, jednak teraz jest mi o wiele łatwiej utrzymać dietę, niż miało to miejsce na początku. Dzisiaj w istocie odczuwam wszystkie korzyści, o których czytałem we wspomnianych książkach. Lecz chciałbym skupić się teraz na innej kwestii.

Podobnie jak inni, przechodząc na dietę surową, zupełnie nie zastanawiałem się, do jakich skutków to doprowadzi. Zasadniczo wszyscy oczekują dobrego zdrowia, witalności, że będą nieustannie rześcy, w dobrym nastroju, pełni wiary w siebie i tak dalej. Jednak nikt nigdy nie myśli, nie mówi i w zasadzie nie pisze o tym, jak zmienia się światopogląd człowieka, jego sposób ujmowania świata, sposób myślenia, jak ewoluują poglądy na różne sfery życia - dzieje się to przeważnie w sposób nieoczekiwany. Wszystkie te procesy doprowadziły do tego, że zacząłem inaczej patrzeć również na swoją działalność zawodową. Wcześniej te dwie sfery mojego życia - praca w systemie służby zdrowia oraz joga, praktyki energetyczne i techniki samorozwoju - w gruncie rzeczy pozostawały ze sobą niezwiązane. Zrozumiałem, że jako lekarz mogę uzyskać oczekiwane wyniki o wiele łatwiej i o wiele szybciej, jeśli wybiorę inną drogę. Jednak owa droga i metody osiągania założonych rezultatów wychodzą już poza ramy konwencjonalnej medycyny akademickiej. Uświadomienie sobie tego było dla mnie zadziwiającym doświadczeniem. Naprawdę chciałem pomagać ludziom. Chciałem, by moi pacjenci byli zdrowi i nigdy już do mnie nie wracali. Cieszyli się pełnią życia. Stało się dla mnie jasne, jaką drogę osiągania zdrowia powinienem obrać i nie przeszkadzało mi, że droga ta wykracza poza reguły zdefiniowane przez instytucje medyczne.

Z tego powodu w 2009 roku zacząłem łączyć swoją praktykę lekarza medycyny konwencjonalnej z działalnością specjalisty w dziedzinie medycyny naturalnej (naturopaty). Polegało to na tym, iż pracując z tymi pacjentami, którzy podzielali moje poglądy, byli w stanie je zrozumieć i chcieli pójść w tym kierunku, zacząłem łączyć metody tradycyjne z naturopatycznymi. Wobec pacjentów, którym z powodu zbyt ciężkiego stanu żadne procedury medycyny akademickiej już nie pomagały, stosowałem wyłącznie metody uznane za niekonwencjonalne. Przez 3 lata łączyłem działalność naturopaty z praktyką konwencjonalną, po czym porzuciłem całkowicie tradycyjną praktykę lekarską, a obecnie zajmuję się wyłącznie naturopatią.