Szklane oczy Diabła - Arno Invier

Kup ebooka

30.29 zł
25.14 zł (25,75 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

Była cisza, która nie należała do nocy. Cisza grubsza od mroku. Nieprawidłowa. Podejrzanie gładka - Jak martwe ciało, które jeszcze oddycha.

Na kamerze monitoringu nic się nie ruszało. Ani liście, ani powietrze. Ani ona. Tylko cień - ten, który wszedł w kadr dokładnie o 3:39. I zatrzymał się. Na granicy światła latarni i ślepej ciemności.

Była sama.

Nie widziała go. Ale on ją widział.

Zawsze widział.

Florencja spała, jak zwykle pijana własną historią. Wąskie alejki między renesansowymi budowlami pachniały mokrą cegłą i strachem.

Miasto należało do turystów, trupów i ludzi, którzy nie potrafili przestać pamiętać.

On pamiętał.

Każdy szczegół.

Każdą z nich.

Zanim jeszcze zniknęły, zanim zostały pod nim, zanim wyparowały z życia jak zapach z krwi.

A ona, ta kobieta - nie wiedziała, że to jej kolej.

Nie wtedy.

Siedziała na ławce, z teczką na kolanach, pogrążona w lekturze dokumentów.

Nie wyglądała jak ofiara.

Ale przecież żadna nie wyglądała.

Właśnie to go przyciągało - kontrast.

Równowaga między światłem a krwią.

Podeszła do niej kotka. Szara, wychudzona. Kobieta pochyliła się z uśmiechem. Gładka dłoń przesunęła się po kościstym grzbiecie zwierzęcia.

Włosy miała spięte w niechlujny kok,

okulary zsunięte na czubek nosa, a wokół niej było coś, co go irytowało.

Spokój.

Niezasłużony

Nieświadomy.

Chiara bellanti.

Konserwatorka sztuki. Specjalistka od fresków sakralnych. Kobieta, której twarz pojawiła się przypadkiem w raportach dochodzenia, które przeglądał się miesiąc później Raffaele Alighieri.

To wtedy usłyszał jej imię po raz pierwszy.

to wtedy coś się zmieniło.

Nie w śledztwie.

W nim.

Bo był prokuratorem.

Ale nie wiedział, że to będzie jego

najcięższa sprawa.

Nie tylko zawodowo.

Lecz osobiście.

Bo tej nocy, tamten mężczyzna, który

zniknął poza zasięgiem kamery...

On nie tylko patrzył.

On wybrał.

I od tego wyboru nie było już odwrotu.