Szkatułka Umarłych - Rafał Piekarski

Kup ebooka

8.08 zł
6.71 zł (6,71 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PROLOG - Edynburg, 1980

Deszcz dudnił o nagrobki cmentarza Greyfriars Kirkyard, rozmywając światło latarni w kałużach błota. Piątka dzieci stała w półokręgu wokół świeżo wykopanego dołu. W ich oczach nie było miejsca na dziecięcą beztroskę - tylko strach, napięcie i desperacja.

Henry zaciskał w dłoniach starą, drewnianą szkatułkę. Ręce mu drżały, ale nie z zimna - z przerażenia. Catherine płakała cicho, trzymając się za krwawiący nadgarstek. Megan, najodważniejsza z nich, nachyliła się nad otwartym dołem i powiedziała szeptem:

- Jeśli teraz tego nie zrobimy, nigdy się nie uwolnimy.

Henry spojrzał na pozostałych. Daniel i Alexander przytaknęli. To, co kryło się w szkatułce, musiało zostać pochowane. Tu, na przeklętym cmentarzu.

Szkatułka była zamknięta, ale coś w środku się poruszyło. Coś szeptało.

Henry wstrzymał oddech i wrzucił ją do dołu. Natychmiast ziemia pod nimi zadrżała.

- Zakop to! - wrzasnęła Catherine.

Alexander chwycił łopatę i zaczął zasypywać szkatułkę, podczas gdy wokół nich narastał nienaturalny wiatr. Krzyki, szepty, niewyraźne postacie między grobami - wszystko to zlewało się w jedną chaotyczną kakofonię.

I wtedy pojawił się ON.

Duch w czarnej szacie, bez twarzy, z oczami jak dwa wypalone otwory w czaszce. Wyskoczył z cienia i rzucił się w stronę Henry'ego, który krzyknął i padł na kolana.

Ale było już za późno.

Szkatułka była pogrzebana. Klątwa zapieczętowana.

Wiatr nagle ustał. Wszyscy spojrzeli po sobie, niepewni, czy to naprawdę koniec.

Henry wytarł twarz drżącą dłonią i spojrzał w stronę nagrobków.

Duch zniknął.

Catherine szepnęła:

- Nigdy więcej...

Ale w głębi duszy każde z nich wiedziało, że to nie było zakończenie.

To był dopiero początek.