Dziewczyna grająca na pianinie
1
Podobno nawet dzisiaj można zobaczyć w Tokio łowcę ptaków - postać znaną
z ilustrowanych książek okresu Edo - z torbą z jeleniej skóry, na której
widnieją miedziane zdobienia, z posrebrzaną fajką przytroczoną do
agatowej zapinki, ze staroświecką tabakierką wypełnioną wonnym tytoniem
z regionu Kokubu, zmieszanym z zielonymi łodyżkami, aby zapobiec utracie
wilgoci; w białych kalesonach, czarnych getrach, białych rękawicach i stonowanym kimonie z granatowej bawełny podwiniętym z tyłu i zatkniętym
za pas. Słyszałem o tym od inspektora stołecznej policji, więc nie są to
żadne nostalgiczne rozważania o przeszłości.
Chciałbym jednak wrócić do sposobu opowiadania z czasów Edo1 i zabrać cię, drogi czytelniku, w podróż... Tak, w podróż do miejsca spotkań
Szkarłatnego Gangu. Sprawdzimy, czy to ta sama droga, którą w okresach
Manji i Kanbun2 przemierzali na białych jucznych koniach
mężczyźni w białych skórzanych spodniach hakama3, z mieczami w białych pochwach, jadąc do Yoshiwary4, a później wracając do
domów przy dźwiękach Pieśni Komuro5 śpiewanej przez woźnicę.
Załóżmy teraz, że minęła trzecia nad ranem i nawet włóczędzy pogrążeni
są w głębokim śnie, a ja spaceruję po terenie Świątyni Sens?ji6
z Yumiko. Żółte liście miłorzębów opadają na ziemię, raz po raz daje się
słyszeć pianie koguta.
- Dziwne... W świątyni Kannon hodują drób? - mówiąc te słowa, czuję, że
nogi drętwieją mi z zimna. Przed nami stoją cztery wystrojone kobiety o twarzach białych jak kreda.
- Widać, że jesteś tu obcy. To lalki Hanayashiki7. - Yumiko
śmieje się ze mnie.
Podobno łowca ptaków bladym świtem chwytał długą tyczką małe ptaki
siedzące na wierzchołkach drzew. Cóż o tym mogłem jednak wiedzieć, skoro
sam zwykłem wstawać późno.
Czyżby wywieszanie zdjęć kobiet zostało ostatnio zakazane nawet tu, w Yoshiwarze, skoro trzeba zerkać na ich miniatury zamknięte w szklanych
pudełkach jak na okazy motyli? Weźmy inny przykład - ów instrument
muzyczny będący połączeniem maszyny do pisania z pianinem. Zapamiętałem
go jako "harfę Taish?", ale został przemianowany przez sprytnych
handlarzy na "harfę Sh?wa"8. Oto świat, w którym dziś żyjemy.
Nikt nie tęskni za minionym okresem Edo. Pozwól zatem, drogi czytelniku,
że przedstawię ci "mapę Sh?wa", gruntownie poprawioną po reorganizacji
Tokio, będącej następstwem wielkiego trzęsienia ziemi z okresu
Taish?9.
Posłuchaj zatem. Autobus w Asakusie jeździ po wyasfaltowanej drodze
między Uguisudani w Ueno a Mostem Kototoi. Na północ od przystanku na
tyłach Świątyni Sens?ji, poświęconej bodhisattwie Kannon, widać po
prawej stronie Umamichi, po lewej zaś - Senzoku. Dalej droga wiedzie
obok posterunku policji Kisakata (na prawo) i Szkoły Podstawowej Fuji
(na lewo) aż do skrzyżowania przy Świątyni Sengen jinja. Po przejściu
wzdłuż świątynnego muru z kamieni dociera się na plac targowy, dalej
jest już Most Kamiarai łączący brzegi Kanału Yoshiwary. Przed mostem
znajduje się pewien zaułek... Nie, słowa "pewien zaułek" brzmią, jak
gdybym zaczynał pisać staromodną powieść. A przecież członkowie
Szkarłatnego Gangu nie popełnili żadnej zbrodni zagrożonej karą śmierci.
Ba, ich działalność jest mniej szkodliwa niż to, co robią rykszarze,
którzy gnieżdżą się w Asakusie. Równie dobrze mogę podać adres ich
siedziby.
- Proszę pana! Proszę pana! - słychać nawoływania rykszarza w Parku
Asakusa10, w okolicy Yoshiwary. - Wygląda mi pan na kogoś, kto
umie się zabawić. Nie chce pan spróbować czegoś innego?
Z chwilą, gdy dobije targu, rykszarz zdejmuje bawełniane buty z gumową
podeszwą, wkłada słomkowe sandały, wrzuca swój charakterystyczny
kapelusz do rykszy, woła taksówkę za jena, wytargowuje cenę niższą o połowę i zabiera ze sobą klienta. Każdy ma swoją dziuplę, którą trzyma
przed resztą towarzyszy w tajemnicy. Kiedy sprawy źle się mają,
sprzedaje swoją kobietę przechodniom. Nieważne, czy kobieta ma dziecko
dziewięcio- czy czteroletnie, czy może jest jeszcze w szóstym miesiącu
ciąży.
Jeżeli interesują cię, drogi czytelniku, naklejki wotywne11, na
pewno zdarzyło ci się dostrzec w którejś ze świątyń w różnych miejscach
kartki z nazwą "Szkarłatna Trupa". Szkarłatny Gang lubi się tak nazywać,
bo uznaje się za zespół teatralny i chce dać jakieś efektowne
przedstawienie - w każdym razie coś, co jego członkowie sami uznaliby za
widowiskowe - nawet jeśli ich sceną miałaby być prowizoryczna budka na
pustym placu. Należąca do tego gangu młoda dziewczyna sprzedaje gumowe
piłeczki w uliczce Nakamise12, tańcząc przy tym charlestona.
2
Szkarłatny Gang używa naklejek wotywnych na swój szczególny sposób. Nie
zważa na ich początki, sięgające rządów cesarza Kazana, czy fakt, że ich
twórcą był także artysta ukiyoe Toyokuni Utagawa13. Obca jest
mu też gorliwość pielgrzymów pobożnie nawiedzających liczne świątynie.
Na dowód tego przytoczę jeden przykład. Pewnego dnia nicpoń Tokik? z Łódki, zwany tak ze względu na ojca, który jest przewoźnikiem na rzece
?kawie14, pyta mnie:
- Znasz pięciopiętrową pagodę?
- Tę w Świątyni Sens?ji?
- Mhm. Na trzecim piętrze - możesz liczyć od dołu albo od góry - w narożniku naprzeciw Bramy Ni?15 wystaje dachówka. Z twarzą małpy,
która ma złote oczy. Chciałbym na niej przykleić swoją naklejkę.
Tak właśnie naklejki Szkarłatnej Trupy pod osłoną nocy trafiają w miejsca jak najmniej odpowiednie, na przykład na środkowy z trzech
ogromnych lampionów w Bramie Ni? czy pokryte czarną laką dno lampionu z Irifunech? albo też na róg posągu krowy w Świątyni Ushi no Gozen w Muk?jimie16.
Nie oznacza to, że członkowie grupy aspirują do tego, by zostać
artystami. Po prostu chcą takim niecodziennym, zagadkowym widowiskiem
choć na chwilę zwrócić na siebie uwagę. Przypominam sobie, jak jeden z nich poprosił mnie kiedyś o napisanie jakiejś sztuki, którą mogliby
wykorzystać w swoim repertuarze. Jego prośba była rozbrajająca:
- Tylko nie handle (to w tutejszym żargonie uścisk dłoni). Wymyśl coś
lepszego, co moglibyśmy robić na zmianę z Akik?.
Pamiętam, że było to podczas mojego spaceru po rozrywkowej dzielnicy
Rokku17 właśnie z Akik?. Ludzie stoją tłumnie nad Stawem
Tykwy18 i wybuchają śmiechem. Późnojesienne słońce obejmuje swymi
promieniami ich plecy. Zerkam w ich stronę, a to, co widzę, wprawia mnie
w osłupienie. W miejscu, gdzie staw się zwęża, znajduje się wysepka
połączona z lądem po obu stronach mostkami, których drewniane
okratowania porasta wisteria. I właśnie tam, przed stoiskiem serwującym
bulion rybny z warzywami, pod płaczącą wierzbą, nieopodal skupiska
fatsji, rosły mężczyzna wyławia z wody i połyka krakersy rzucane
karpiom. Stoi zanurzony po kostki i zagarnia ciasteczka ku sobie
dwumetrową bambusową tyczką. Wsparty na potężnych nogach jak posąg,
pochłania krakersy.
- Co za wariat! Żeruje na karpiach!
Na brzegu, gdzie stoję, rozlega się śmiech.
Mężczyzna zjada czternaście czy piętnaście krakersów i odchodzi z godnością, jak gdyby nigdy nic.
Akik? jednak biegnie za nim truchtem. Dogania go za budynkiem
Insektarium19.
- Ken, Ken! - woła i wręcza mu dziesięciosenową monetę.
- Do niedawna był jednym z tutejszych zubu - zwraca się później do
mnie.
- Zubu?
- To rodzaj żebraka. Nie ma swojego terenu i krąży to tu, to tam.
Słyszałem, że udało mu się z tego wyrwać i znaleźć jakąś przyzwoitą
robotę. Widać znowu wrócił. Ciężkie czasy...
- Coś podobnego! Czyli to nie był wariat?
- Kto bez udawania wariata mógłby jeść krakersy rzucane karpiom? Chociaż
może on naprawdę oszalał. Niektórzy na oczach innych ludzi wyjadają
resztki ze śmietników. A może po powrocie stał się tak bezczelny, gdyż
inni żebracy (zuke) nie chcą się z nim dzielić? Widać, że jest
wygłodzony.
Tacy właśnie są członkowie Szkarłatnego Gangu. Pozwól zatem, drogi
czytelniku, że zaprowadzę cię do ich kryjówki. Mowa o "pewnym zaułku",
chociaż ja sam nie zawędrowałem tam przypadkiem. Miałem w tym ukryty
cel. Okazało się, że na tyłach owej ślepej uliczki odnalazłem piękną
dziewczynę z krótkimi włosami, która grała na pianinie.
3
By dojść do owego "pewnego zaułka", należy skręcić w lewo tuż przed
Mostem Kamiarai w Yoshiwarze. Jest tam niewielki pusty placyk. Na prawo
widać zakład szewca szyjącego buty z filcu i korka, na lewo - lokal
wodnej moksoterapii. Z tyłu placyku dostrzegłem tabliczkę "Do wynajęcia"
i przedostałem się ponad rzędami glinianych rur oraz wiązkami siana. Jak
przypuszczałem, moim oczom ukazały się mieszkania czynszowe. Po obu
stronach wejścia na parterze stały ciasno obok siebie worki z węglem.
Mieszkania były chyba na piętrze. Na bambusowej tyczce wisiały męskie
koszule i kobiece fatałaszki.
"Za tym wejściem nie musiałbym się martwić o to, że ktoś mnie rozpozna".
Schyliłem głowę, żeby przejść przez furtkę, przy której suszono pranie,
i skręciłem w lewo. Widać stąd było jedynie szczyt wieży
przeciwpożarowej tutejszej straży pożarnej.
- Czyli to gdzieś w pobliżu... - mruknąłem do siebie i ruszyłem dalej.
Przy trzecim wejściu stanąłem nagle, jak gdyby ktoś rzucił w moją stronę
bukiet czerwonych kwiatów.
Dziewczyna w czerwonej sukni grała w sieni na pianinie. Czerwień tkaniny
rysowała się wyraźnie na tle czerni instrumentu, a biel nóg pianistki,
obnażonych od kolan po stopy, była pełna świeżości. Sień stanowiła
właściwie wąskie klepisko, na którym ledwo mieściły się sandały i wydawało mi się, że z miejsca, gdzie stałem, mógłbym sięgnąć przez
otwarte drzwi i pociągnąć za wstążkę zawiązaną na plecach dziewczyny.
Oprócz wstążki nie było widać żadnych ozdób, ale suknia - bez rękawów, z głębokim dekoltem - wyglądała na koktajlową. Więcej: można było nawet
odnieść wrażenie, że dziewczyna w domowym zaciszu założyła strój
estradowy. Włosy miała krótko ścięte, a na karku ślady białego pudru.
Grająca na pianinie ze zdziwieniem odwróciła się w moją stronę. W tej
samej chwili nadbiegła dwunasto-, może trzynastoletnia dziewczynka. Ona
także spojrzała na mnie podejrzliwie, więc ruszyłem z miejsca.
Odnotowałem, że na drzwiach mieszkania wisiała okrągła drewniana
tabliczka z wyrytym zielonym napisem: "Lekcje gry na pianinie".
- Słuchaj, podobno Casino Folies20 mają znowu wystąpić w Akwarium21 - powiedziała młodsza z dziewcząt do starszej.
- Tak? Występują na scenie bez pończoch. Może zatrudniliby mnie w takiej
rewii... A co z rowerami?
- Udało się je pożyczyć.
Po tych słowach dziewczyny poszły chyba na piętro. Mieszkanie do
wynajęcia znajdowało się dwa wejścia dalej, ale zanim tam dotarłem,
olśniło mnie nagle, gdzie wcześniej widziałem te postaci. Tak, to
musiały być one.
Kiedyś w sklepie z wachlarzami Hosend? prowadzonym przez Bunamiego
kupowałem wachlarz używany podczas tradycyjnych tańców, który chciałem
wysłać siostrze mieszkającej na wsi. Wyszedłem potem na gwarną uliczkę
Nakamise i zobaczyłem na rogu sklep z przeróżnymi instrumentami
muzycznymi: harmonijkami, mandolinami, fletami - zachodnimi, chińskimi i japońskimi - z cymbałkami, ze skrzypcami zachodnimi oraz chińskimi.
Właśnie w tym sklepie ktoś bardzo podobny do pierwszej z dziewczyn grał
z dużą wprawą na instrumencie zwanym teraz "harfą Sh?wa" (wcześniej
określanym mianem "harfy Taish?") popularne melodie, które wszyscy
kojarzymy z filmów.
Z końcem jesieni na ulicach Asakusy sprzedają już kalendarze, a w tym
roku aż roi się od dziewcząt handlujących gumowymi piłeczkami. Ich towar
i styl sprzedaży zasadniczo niczym się od siebie nie różnią. Taką
piłeczkę, obszytą czerwonym i zielonym materiałem, jak gdyby owiniętą
kolorowymi nićmi, nieco większą niż wnętrze dłoni, sprzedające
przywiązują sobie do środkowego palca i widowiskowo podrzucają w powietrze - hop, hop, hop - z nadzieją na znalezienie kupca. Wiele z nich to kobiety w średnim wieku lub młode dziewczyny, które wzbudzają
litość i w ten sposób znajdują nabywców piłeczek.
Jednej spośród nich udaje się sprzedawać swój towar dzięki urodzie. Z jej ostrzyżonych na pazia włosów zwisa wstążka, a spod krótkiej,
zwiewnej spódniczki wystają nogi w pozwijanych podkolanówkach. Nogi te -
tup, tup, tup - tańczą charlestona do melodii wygwizdywanej przez usta
pokryte szminką o intensywnym kolorze. Właśnie do tej handlarki podobna
była druga dziewczyna z zaułka.
Zdecydowałem się wynająć wolne mieszkanie. Gdy później szedłem ulicą
przed Teatrem Miyato w stronę przystanku o nazwie "Teatr Miyato za
Parkiem Asakusa", dogoniły mnie i wyprzedziły dwa stare rowery. Na
jednym z nich jechał młody człowiek, który mógłby być bliźniakiem owej
dziewczyny z zaułka.
Zatrzymałem taksówkę za jena i ponagliłem kierowcę:
- Proszę jechać za tamtymi rowerami.
Park Sumida
4
Tancerka wykonuje na scenie taniec hiszpański i - nie są to żadne
wymysły - widziałem na własne oczy, że na obu ramionach ma świeże ślady
po zastrzykach, zaklejone plastrami. O drugiej w nocy w ogrodach Sens?ji
szesnaście czy siedemnaście bezpańskich psów z przeraźliwym wyciem goni
za kotem. To właśnie Asakusa - każdy węszy tu przestępstwo. Jednak nie z tego powodu ruszyłem w pogoń za rowerami.
Wydawać się może, że o pół do drugiej w nocy w Asakusie więcej jest na
ulicy detektywów policji niż zwyczajnych przechodniów. Jako że ze mnie
żaden detektyw - ani prywatny, ani policyjny - pewnie wróciłbym do domu,
gdyby nie uroda tamtej dziewczyny grającej na pianinie. Zanim moja
taksówka minęła dzielnicowy posterunek żandarmerii wojskowej, dogoniła
rowery, by zrównać z nimi swój bieg. Wkrótce docieramy na Most Kototoi.
Z Honjo22 maszeruje w męskim stylu gromada robotnic w chustkach
zawiązanych wokół głów tak, że zasłaniają im policzki. Na moście stoją
kramy z ryżowymi ciasteczkami nadziewanymi słodką fasolką azuki albo z ramenem. Na przeciwległym brzegu blaszany dach Świątyni
Ushijima23 przed remontem i rusztowanie z cienkiego drewna
wyglądają tak, jak gdyby mogły z łatwością ulecieć pod wpływem huku
statków parowych pływających po rzece. Przy pobliskim posągu krowy, przy
którym skręca się do Shinkoume, taksówka gwałtownie hamuje.
- Mam zaczekać? - pada pytanie kierowcy.
Śledzeni zatrzymali się, żeby kupić kilka lasek cukierków chitose.
"Coś podobnego! - pomyślałem. - Chyba wiedzą, że mam ich na oku. Kto
wie, może nawet poczęstują mnie teraz słodkościami". - Uśmiechnąłem się
gorzko i odprawiłem taksówkę, a sam wszedłem do sklepu ze słodyczami.
Chłopiec, o którym nie potrafiłem myśleć inaczej niż jako o bliźniaku
dziewczyny, wyglądał jednak na około szesnaście lat i mógł być od niej
młodszy o dwa-trzy lata. Kaszkiet miał założony tyłem do przodu, spodnie
sztruksowe brudne, twarz umorusaną. Tylko uszy czyściutkie, jakby
wyrzeźbione z muszli perłowej. Owe uszy, a wraz z nimi zdumione oczy,
zwróciły się w moją stronę. Musiałem się zaczerwienić, a on pośpiesznie
opuścił sklep.
Przy Moście Makura - gdy spojrzy się na lewo od szyldu "Beer Hall przy
Moście Makura" firmy Sapporo Beer - weszli do parku.
Pośrodku ?kawy, w dawnym miejscu odpraw promu przy Moście Makura, w związku z planami budowy mostu kolejowego postawiono potężnego żurawia.
Pięciopiętrowa pagoda Sens?ji wznosi się naprzeciw niego. Jej zielony
dach unoszący się na tle dzielnicy ponad ołowianą wodą przypomina
bardziej roślinę niż starą budowlę.
Nowy Park Sumida ciągnie się aż po Świątynię Ch?meiji lub - by użyć
współczesnych punktów odniesienia - wzdłuż asfaltowej ścieżki przy
brzegu rzeki, gdzie odbywają się wyścigi wioślarskie, aż do przystani
Akademii Handlowej. To bulwary Muk?jimy24 okresu Sh?wa.
- Do biegu, gotowi... - słychać pogodny głos młodej małżonki stojącej obok
męża. W jednej chwili każdy czuje pragnienie, by puścić się przed siebie
tą asfaltową ścieżką.
- Start! - Kobieta odepchnęła się stopą w klapku podbitym filcem i zaczęła wyścig z mężem. Każde z nich trzymało na rękach małego chłopca.
Bliźniaki podobne do siebie jak dwie krople wody, w takich samych
granatowych spodenkach z niebieskimi wstążkami i z identycznie ściętymi
włosami.
W tle tego rodzinnego szczęścia dwójka, którą śledziłem.
- Zobaczysz! Powietrze ci zejdzie! - zawołał chłopak o pięknych uszach,
podjeżdżając swoim rowerem tuż obok towarzyszki. Wyjął z kieszeni
harmonijkę jazzową - maleńki instrument z piszczałkami otoczonymi złotą
blaszką, jeden z takich, jakie sprzedawane są w tym roku wieczorami na
straganach i cieszą się popularnością wśród dzieci. Chłopak zagwizdał z całych sił i rowery ruszyły do wyścigu.
Gdzieś na pokładzie łodzi zaszczekał pies. "Sumida maru" nr 9 podpłynęła
w górę rzeki, holując łódź "Azuma maru" nr 7. Szkolna łódka przycumowała
do brzegu, by dać wytchnienie wiosłom. Dwie pomocnice fryzjera podbiegły
do niej z rękami w fartuchach.
Przeszedłem pod Mostem Kototoi, żeby nie stracić z oczu dwojga
rowerzystów. Poczułem chłód powietrza. Jednak napisy białą kredą: "Nie
spać tutaj", "Nie kłaść się" wskazywały, że musieli tutaj nocować
bezdomni.
Ponownie dostrzegłem moją dwójkę, kiedy światła na wieży Restauracji
Metro zaczęły migotać. Stali na Moście Kototoi i obserwowali, jak na
łodziach pod nimi jedzono kolacje.
Wtedy po raz pierwszy odezwałem się do kogoś ze Szkarłatnego Gangu.
5
Most Kototoi, wzniesiony przez Biuro Odbudowy Miasta w lutym 1928 roku
po wielkim trzęsieniu ziemi, jest lśniący i płaski, szeroki i biały;
przypomina pokład nowoczesnego statku. Wygląda jak nowa, pewna droga
naszkicowana ponad rzeką ?kawą, zanieczyszczoną miejskimi ściekami.
Gdy przechodziłem przez most po raz drugi, blask neonów reklamowych i ulicznych świateł opadał na czarną powierzchnię wody i poczułem falę
miejskiej melancholii. W zmierzchu gęstniejącym nad remontowanym
wybrzeżem Asakusy bieliły się ciosane kamienie, a w oddali majaczyły
sylwetki robotników rozpalających ognisko w pobliżu swoich jucznych
koni.
Wychyliłem się przez balustradę i spojrzałem w dół. Dało się słyszeć
delikatny odgłos przypływu. Dla załogi trzech przycumowanych barek
przewożących ładunki była to pora kolacji.
Para unosiła się znad ryżu ugotowanego na rufie jednej z łodzi. Młoda
dziewczyna z ręcznikiem owiniętym wokół głowy przechodziła przez
nadburcie, niosąc drewniany pojemnik z ryżem. Czerwone pranie suszyło
się na wiośle zawieszonym na dziobie. Ludzie z sąsiedniej łodzi piekli
makrelosza na ogniu lampy naftowej. Na dachu leżały rozrzucone cedzak do
pasty miso, drewno na opał i wiadra.
Oprócz mnie kilka osób wracających z pracy zatrzymało się, żeby spojrzeć
w dół, ale ludzie na łodziach nic sobie z tego nie robili. Przepłynął
parowiec, a ślad po nim sprawił, że dziecko, które myło w wodzie młode
cebulki, się zachwiało. Wtedy usłyszałem za sobą:
- Widać łódkę Tokiego?
- Tokiii!
Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem dwoje młodych ludzi, którzy
wcześniej zniknęli mi z oczu.
Dziecko z cebulkami spojrzało w górę.
- Tokik?, to ty? Rzucę ci trochę cukierków.
- Hej! Tata powiedział, że pożyczy wam łódkę - rozległ się głos znad
rzeki.
- Pożyczy? Naprawdę?
- Tak, jeśli nie macie w planach niczego złego. W zamian zabierzecie
naszą czwórkę, żebyśmy posłuchali Ballady Yasugi25.
- Dobrze. Tylko nie krzycz tak. O, to dla ciebie.
Cukierki ze stukotem potoczyły się po dachu łodzi. Twarze na trzech
barkach w jednej chwili uniosły się, by spojrzeć na most. Zdumiało mnie,
że wszystkie należały do dzieci. Było ich siedmioro.
Z chwilą, gdy słodycze upadły, na moście zaczęli zbierać się
przechodnie. Chłopiec łudząco podobny do dziewczyny, która grała na
pianinie, stał chwilę w milczeniu, po czym bezszelestnie przedostał się
na tyły tłumu. Wtedy nieoczekiwanie go zagadnąłem:
- Dlaczego chcecie pożyczyć łódź?
Chłopiec natychmiast się odwrócił. Wsparł stopę o pedał, spojrzał na
mnie i bez cienia wstydu odparował:
- Kto wie, może będziemy sprzedawać dziewczyny.
- Widok bliźniaków, takich jak ci w Parku Sumida, musi cię dotykać do
żywego, co?
Chciałem od razu przejść do sedna, ale chłopiec tylko zagwizdał.
- Dziewczyna grająca na pianinie to twoja siostra bliźniaczka, prawda?
Dlatego...
- A, spodobała ci się! Dlatego za nami gonisz.
- Nie o to chodzi. Chcę wynająć mieszkanie obok.
- Hm. Chcesz zamieszkać w nawiedzonym domu?
- Czemu nie?
- Potrafisz działać na nerwy. To jaskinia hazardu. Jak będziesz się tam
kręcił, możesz oberwać.
Po tych słowach chłopiec przeraźliwym gwizdem dał znak do odjazdu i wskoczył na rower.
Tak oto moje pierwsze spotkanie ze Szkarłatnym Gangiem skończyło się
porażką. Jednak jeśli miałbym opowiadać wszystko po kolei, zanudziłbym
cię, drogi czytelniku, na śmierć. Zostawmy zatem tych młodych.
Ów Tokik? z łodzi, jak się później dowiedziałem, chodził do szkoły
podstawowej na terenie Świątyni Sens?ji i ojciec co rano przywoził go
łodzią pod Most Kototoi. Później pracował jako przewoźnik na ?kawie i nie zawsze mógł odbierać chłopca po zajęciach. Tokik? musiał więc
spędzać czas w Asakusie, czekając, aż ojciec przypłynie po niego
wieczorem, a czasem nawet następnego dnia rano. Tak stał się jednym z dzieci parku.
Cóż, wygląda na to, że w głębi serca bardzo chciałem, czytelniku, abyś
polubił członków Szkarłatnego Gangu, i zanadto skupiłem się na ich
pięknych stronach.
Ktoś tam z krótkimi włosami
6
Powiedziałem, że zanadto skupiłem się na ich pięknie.
To właśnie oznajmiła mi pewnego razu Yumiko:
- Cóż, oczywiście, że jestem piękna. Dzięki temu mogę się wyżywić w Asakusie. Podobnie jak w sklepie muzycznym czy na karuzeli. Tutaj zbyt
wielu żebrze, wystawiając na sprzedaż ludzkie nieszczęście i brzydotę.
Dodała jeszcze, chcąc ze mnie zażartować:
- Ty oczywiście nie możesz znać czeluści brzydoty Asakusy.
Yumiko mówiła o pięknie zewnętrznym, ja natomiast skupiłem się na innym
rodzaju urody.
Pozwól, że przytoczę jeszcze jeden przykład.
Miało to miejsce w połowie listopada. Opowiadałem o czymś, co tamtego
dnia przykuło moją uwagę w gazecie.
- Czy w wydaniu wieczornym nie pojawiła się przypadkiem wzmianka o tym,
że aresztowano jakąś kobietę z krótkimi włosami?
- Jakąś? Nie wiem, o kim mowa. Przecież moje włosy też są krótko
obcięte. Nie znoszę określenia "na pazia". Oyumi26 z krótkimi
włosami - też mi coś!
Yumiko uśmiechnęła się, ukazując dołeczek w policzku, tuż pod powieką, i zrobiła kilka kroków do przodu.
- Ktoś, kto wywiesza tabliczkę z napisem: "Lekcje gry na pianinie",
chyba musi mieć krótko ścięte włosy.
- W Asakusie jest kilka rodzajów takich fryzur.
- Pewnie. Czasami dziewczętom strzygą włosy krótko jak mnichom, żeby
trudniej im było uciec z zakładu poprawczego.
- O, zupełnie jak Oshin.
- Zabierano ją na posterunek policji w Kisakata kilkanaście razy, siedem
razy uciekła z poprawczaka. Jako dziesięciolatka trafiła do tego parku i przez siedem lat...
- Tak, to Oshin, g?kaiya.
- G?kaiya? Kto to taki?
- Ktoś jak Oshin. Kto sypia z robotnikami pracującymi za dniówkę,
dorywczymi popychaczami wózków, zbieraczami śmieci, włóczęgami. Podobno
najczęściej są to dzieci poniżej piętnastego roku życia albo kobiety po
czterdziestce. Młode panienki rzadko nocują pod gołym niebem. Te
bardziej rozgarnięte znajdują sobie opiekuna, choćby kilka razy w miesiącu.
- Ciekawe, ile ta Oshin może być młodsza od swojej znanej imienniczki.
Cierpkiej Oshin.
- Coś podobnego! Skąd o niej wiesz?
- Cóż, to bohaterka wszystkich zdeprawowanych dziewcząt. Jak mógłbym o niej nie słyszeć? Miała około trzynastu lat, kiedy stworzyła Gang
Sokoła, by stanąć na jego czele. Przyłączyło się do niej dwadzieścia czy
trzydzieści osób. Spotykali się potajemnie w Świątyni Hachimana w Fukagawie. Zanim ukończyła szesnastą wiosnę, rozprawiła się ze stu
pięćdziesięcioma mężczyznami. I co? Zaliczyłem test z historii?
- Marzyciel z pana. Są przecież różne Oshin. Chce pan poznać jakąś z krótkimi włosami?
- Nie. Wystarczy mi już, że znam jedną krótko ostrzyżoną Oyumi.
- No wie pan! A jednak chciałabym, żeby ją pan zobaczył. Ranek będzie
odpowiedni. Może wybierze się pan z Akik?? Wtedy, kiedy włóczędzy
wychodzą ze swoich pałaców. Na pewno taka czy inna g?kaiya zobaczy i się pokaże. Nawet jeśli nie będzie to Oshin.
Yumiko najwyraźniej nie zapomniała o swojej obietnicy. Niedługo później
Akik? zaprosił mnie do parku osnutego poranną mgłą.
Lampy uliczne palą się całą noc. Ich blask jako pierwszy wybija ze snu
pośród mgieł.
Ulica Hisago, zwana Yoneky?27, ozdobiona lampami w kształcie
konwalii. Jedliśmy na śniadanie sukiyaki28 w jedynym
tutejszym barze otwartym przez całą noc, kiedy z radia dobiegło nas
wezwanie do porannej gimnastyki.
To pora, gdy bezdomni napawają się widokiem plakatów przed salą kinową.
Nikt ich nie przepędza i nie wyzywa od brudasów. Stoją skąpani w porannym słońcu i z zadowoleniem wpatrują się w afisze.
W Asakusie, która zwykła późno budzić się do życia, z jakichś względów
najpierw otwierają się zakłady fryzjerskie. Przed jednym z nich, wciąż
zamkniętym, elegancka dziewczyna nakładała makijaż, spoglądając w lustro
zawieszone na słupie.
7
Twarz Akik? - tego chłopca, którego straciłem z oczu na Moście Kototoi -
teraz czysto umyta, jaśniała niczym pokryte białym pudrem oblicze
młodzieńca na scenie operowej. Kroczył szybko. Palce trzymał splecione
na szyi, jak gdyby chciał ukryć jej gładkość, a policzki skrył między
łokciami.
Na jednym z łokci miał zawieszone coś, co przypominało uczniowski worek
na buty.
- Masz tam pojemnik z obiadem?
- Nie, zestaw do makijażu.
Cienie rzucane przez łagodne promienie słońca pachniały jeszcze poranną
mgłą. Wszystkie sklepy były wciąż zamknięte.
Przy Teatrze Japońskim29 zeszliśmy bocznym przejściem na
tyłach Restauracji Sudach? w stronę ulicy Kitanakach?, zwanej też
Uliczką Jenotów. W południe przed każdym sklepem powiewają tu czerwone
reklamy z okazyjnymi produktami, ale o świcie asfalt lśni czystością,
jak gdyby był częścią makiety.
Na ulicy, przed lustrem zawieszonym na słupie stała tu "elegancka
wariatka". Jej piękno było wręcz orzeźwiające, jak zimny prysznic na
skórze.
Akik? nagle ku niej podbiegł.
- Wracaj już do domu, siostro.
Dziewczyna odwróciła się w jego stronę. Włosy miała upięte w stylu
osobliwej, jesiennej wersji koku shimada30, a jej twarz
pokryta grubą warstwą makijażu przypominała pudrowy cukierek. Białe
kwiaty śliwy zdobiące jej karminowy kołnierzyk sprawiały dziwnie smutne
wrażenie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Literatura okresu Edo (1603-1868) łączyła rozrywkę z refleksją społeczną, a sposób opowiadania był żywy, obrazowy, często oparty na dialogu, pełen humoru i ironii. (Przypisy pochodzą od tłumaczki). [wróć]
Okres Manji (1658-1661) to czas odbudowy po wielkim pożarze Meireki (1657). Z okresem Kanbun (1661-1673) wiążą się początki dojrzałej kultury mieszczańskiej. [wróć]
Hakama - rodzaj tradycyjnych szerokich spodni lub spódnico-spodni noszonych na kimono. [wróć]
Yoshiwara - historyczna dzielnica czerwonych latarni w Edo (obecnie Tokio), założona w XVII wieku jako oficjalna dzielnica rozrywki i domów publicznych. [wróć]
Komuro bushi - pieśń ludowa z regionu Komuro w dawnej prowincji Shinano (obecnie prefektura Nagano). [wróć]
Sens?ji - najstarsza i jedna z najbardziej znanych świątyń buddyjskich w Tokio, założona w 628 roku, poświęcona Kannon Bosatsu, bóstwu współczucia. [wróć]
Hanayashiki - najstarszy działający do dziś park rozrywki w Japonii, założony w 1853 roku. [wróć]
Harfa Taish? - kompaktowy instrument podobny do małej cytry, często wyposażony w przypominający maszynę do pisania mechanizm umożliwiający łatwe zmienianie tonacji. Wymyślił go Nisabur? Kawaguchi (znany jako Gor? Morita) w 1912 roku, na początku okresu Taish? (1912-1926). W okresie Sh?wa (1926-1989) instrument był wykorzystywany w rewiach i kabaretach. [wróć]
Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,9, które nastąpiło 1 września 1923 roku, zniszczyło 96% Asakusy, zabiło ponad 90 tysięcy osób i spowodowało masowe pożary. W jego następstwie Tokio zostało odbudowane jako nowoczesna metropolia. [wróć]
Park Asakusa - park wokół Świątyni Sens?ji otwarty dla publiczności w 1873 roku i stopniowo powiększany. W 1884 roku podzielono go na siedem rejonów: pierwszy obejmował teren głównego pawilonu, drugi - Nakamise od Bramy Ni? do dawnej Bramy Kaminari, trzeci - okolice Denp?in, czwarty - Staw Tykwy, Akwarium i Insektarium, piąty - Okuyamę i Hanayashiki, szósty (zwany Rokku) - teatry i kina, siódmy - południowowschodnią część parku. [wróć]
Senjafuda (dosł. "etykieta tysiąca świątyń") - niewielka kartka lub naklejka z imieniem pielgrzyma, tradycyjnie przyklejana na budynkach świątyń i chramów w Japonii jako znak odwiedzin i oddania. [wróć]
Nakamise - historyczna ulica handlowa prowadząca do Świątyni Sens?ji w Asakusie; jeden z najbardziej rozpoznawalnych deptaków w Tokio. [wróć]
Utagawa Toyokuni (1769-1825) - główny przedstawiciel szkoły Utagawa, która stała się jedną z najważniejszych szkół drzeworytów ukiyo-e. Słynie z przedstawiania scen teatralnych i portretów aktorów kabuki (yakusha e). [wróć]
?kawa - historyczna nazwa odcinka rzeki Sumidy w rejonie Asakusy. [wróć]
Ni?mon - brama buddyjska ozdobiona rzeźbami dwóch potężnych strażników Ni?; w czasie powstawania powieści Szkarłatny Gang z Asakusy główna brama Sens?ji. [wróć]
Muk?jima - historyczna dzielnica wschodniego Tokio, położona nad rzeką Sumidą; w okresie Edo i na początku XX wieku znana z rzemiosła oraz teatrów i barów. [wróć]
Rokku - tzw. Szósta Dzielnica, historyczna dzielnica rozrywki w Tokio, pełna kabaretów, teatrów i rewii. [wróć]
Hy?tan ike - niewielki sztuczny zbiornik w Parku Asakusa. Powstał w 1883 roku, a w 1952 został zasypany. [wróć]
Konch?kan - pawilon entomologiczny prezentujący kolekcje egzotycznych i lokalnych owadów; dawniej jedna z atrakcji dzielnicy. [wróć]
Casino Folies - teatr rewiowy w Asakusie, działający od 10 lipca 1929 do 11 czerwca 1932 roku, wzorowany na paryskich Casino de Paris i Folies-Berg?re. Zespół składał się głównie z dziewcząt w wieku 12-16 lat. [wróć]
Asakusa suizokukan - akwarium otwarte dla publiczności w 1899 roku; organizowano tu pokazy egzotycznych morskich zwierząt. Na wyższych piętrach odbywały się rewie Casino Folies. [wróć]
Honjo - historyczna dzielnica w Tokio, położona na wschodnim brzegu Sumidagawy; w okresie Edo zamieszkana przez rzemieślników i niskich rangą samurajów. [wróć]
Ushijima - świątynia poświęcona sintoistycznemu bóstwu wiatru i burz - Susanoo, ufundowana w IX wieku po wschodniej stronie Sumidagawy. U jej wejścia znajdują się dwa posagi wołów (ushi) z brązu. [wróć]
Muk?jima - historyczna dzielnica Tokio, położona na wschodnim brzegu rzeki Sumidy (Sumidagawy), słynąca z zachowanego klimatu "starego Tokio", tradycyjnych świątyń, lokalnych sklepów ze słodyczami oraz spacerowych tras nad rzeką. [wróć]
Yasugi bushi - tradycyjna japońska pieśń ludowa z regionu Izumo (obecnie prefektura Shimane), opracowana na początku XX wieku przez Watanabe Oito i jej ojca. Towarzyszy tańcom dojo-sukui, w których naśladując łapanie minogów bambusowym koszem, prezentowano komiczny układ ruchów popularny w całej Japonii. [wróć]
Inna wersja imienia Yumiko. [wróć]
Hisago d?ri - historyczna i malownicza ulica handlowa w dzielnicy Taito, znana również jako Yoneky? d?ri. [wróć]
Sukiyaki - potrawa z cienko krojonej wołowiny, warzyw, tofu i makaronu shirataki, gotowanych w płaskim naczyniu w sosie na bazie soi, mirinu i cukru. Zyskała popularność w okresie Meiji (1868-1912). [wróć]
Teatr Japoński - historyczny teatr, który w latach 30. XX wieku pełnił rolę centrum rozrywki i kultury popularnej. [wróć]
Shimada - tradycyjny styl upięcia włosów, szczególnie popularny w okresie Edo i utożsamiany z wizerunkiem maiko (uczennic gejsz) oraz oiran (kurtyzan wysokiej rangi). Fryzura ta polegała na spięciu włosów z tyłu głowy w charakterystyczny węzeł, często ozdobiony grzebieniami (kushi) i szpilkami (kanzashi). [wróć]