ROZLICZYĆ ROSYJSKICH ZBRODNIARZY
.
Napaść Rosji na Ukrainę oraz zbrodnie wojenne popełniane przez wojska rosyjskie skłaniają do refleksji nad potencjalną odpowiedzialnością karną zbrodniarzy. Z różnych powodów okazało się, że międzynarodowy system prawny jest niepełny. W świecie dyplomacji oraz prawników toczy się dyskusja, jak stworzyć mechanizmy pozwalające na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej za wszystkie popełnione czyny.
Po II wojnie światowej nie istniał system odpowiedzialności karnej za zbrodnie wojenne. Dlatego zwycięzcy wojny powołali do życia trybunał w Norymberdze, który następnie przeprowadził procesy karne. Patrząc jednak z perspektywy czasu, był to trybunał ad hoc - stworzony na potrzeby osądzenia konkretnych zbrodni popełnionych przez nazistów. Również w poszczególnych państwach toczyły się procesy dotyczące II wojny światowej - wystarczy przypomnieć procesy zbrodniarzy hitlerowskich prowadzone w Polsce czy proces Eichmanna w Jerozolimie. Ale przecież także nasz Instytut Pamięci Narodowej do dzisiaj jeszcze prowadzi takie sprawy i może postawić przed sądem zbrodniarzy wojennych (np. strażników z Auschwitz), jeśli jeszcze żyją.
Natomiast w latach 90. XX wieku ludzkość doszła do wniosku, że trybunały tworzone do osądzania różnych zbrodni - np. w byłej Jugosławii, Rwandzie, Kambodży, Sierra Leone czy Libanie - nie wystarczą. Konieczny jest stały trybunał, który zajmować się będzie zbrodniami wojennymi. Z tych powodów w 1998 roku powołano Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) z siedzibą w Hadze. Statut Rzymski powołujący MTK został ratyfikowany przez 123 państwa. Szkopuł w tym, że ani Rosja, ani Ukraina go nie ratyfikowały. W Rosji wynika to z takiego samego podejścia, jakie dominuje w USA - "jesteśmy mocarstwem i nie będziemy się poddawali jurysdykcji zewnętrznego organu". W przypadku Ukrainy było to spowodowane ograniczeniami konstytucyjnymi i związanymi z tym zaniedbaniami w procesie ratyfikacji Statutu.
Jednak Ukraina już po aneksji Krymu w 2014 roku dwukrotnie złożyła deklaracje uznające jurysdykcję MTK odnośnie do przestępstw, które zostały popełnione na jej terytorium - dotyczy to zwłaszcza zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości oraz ludobójstwa. W tym kierunku zresztą śledztwo prowadzi prokurator MTK Karim Khan. Współpracuje z ukraińską prokuraturą, także poprzez wizyty na miejscu zbrodni (był m.in. w Buczy). Jest wspierany przez środowisko międzynarodowe.
W debacie publicznej raczej nie ma wątpliwości, że w Ukrainie popełniono zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości. Jednakże prawnicy wstrzymują oddech, czy można mówić także o ludobójstwie. Politycy używają tej kwalifikacji, choćby w kontekście Buczy, bez zawahania, ale prawnicy mają świadomość, że wykazanie tej zbrodni wymaga przedstawienia dowodów na rzeczywistą wolę zniszczenia danej grupy narodowościowej i etnicznej. W praktyce sądowej nie jest to takie proste.
Statut Rzymski przewiduje jeszcze jedną zbrodnię - agresji - rozumianej jako "planowanie, przygotowanie, inicjowanie lub wykonanie przez osobę zajmującą pozycję pozwalającą na sprawowanie efektywnej kontroli nad politycznymi lub militarnymi działaniami państwa lub też nimi kierowanie, aktu agresji, który przez swój charakter, wagę lub skalę w sposób oczywisty narusza Kartę Narodów Zjednoczonych". Ocena okoliczności wojny w Ukrainie nie pozostawia wątpliwości, że Rosja rozpoczęła wojnę napastniczą i dokonała aktu agresji. Zostało to już nawet potwierdzone de facto przez inne trybunały - Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze (nie mylić z MTK z siedzibą w Hadze) oraz przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Oba trybunały nakazały Rosji powstrzymanie się od działań zbrojnych. Jednak to przesądzenie oraz wydanie środków tymczasowych przez oba trybunały nie będzie wpływało na kwestię odpowiedzialności karnej Władimira Putina czy innych dowódców. Dlaczego? Ponieważ - jak zostało wspomniane - Rosja i Ukraina nie ratyfikowały Statutu Rzymskiego. Brak ratyfikacji oznacza zaś, że akurat ta zbrodnia agresji nie może zostać osądzona pod kątem prawnej odpowiedzialności dowódców. Co więcej, ściganie zbrodni agresji jest ograniczone czasowo do czynów popełnionych po 16 lipca 2017 roku, a w praktyce rozpoczęcie takiego postępowania zależy od Rady Bezpieczeństwa ONZ (do której należy Rosja).
Co można zrobić w takiej sytuacji? Wszak osądzenie zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości czy nawet ludobójstwa to i tak poważna sprawa. To prawda, jednak proces przed MTK ma swoje ograniczenia. Po pierwsze, trzeba sprawców fizycznie postawić przed sądem. Po drugie, postępowania dotyczące danej zbrodni mogą nie wykazać odpowiedzialności kierownictwa. Za masakrę ludności cywilnej w Mariupolu może odpowiadać konkretny dowódca, ale mogą pojawić się praktyczne trudności z wykazaniem linii dowodzenia sięgającej ministra obrony narodowej czy samego Putina. Po trzecie, procesy przed MTK są długie nie tylko z powodów proceduralnych, ale także ze względu na konieczność poszanowania praw ofiar oraz ich aktywne uczestnictwo w postępowaniu dowodowym.
Teoretycznie zbrodnie wojenne mogą także być osądzone przez sądy poszczególnych państw. W niektórych z nich, w tym w Polsce, obowiązuje zasada uniwersalnej jurysdykcji. W skrócie, nie ma znaczenia, gdzie została popełniona zbrodnia - jeśli sprawca znajduje się na terytorium Polski, to jako zbrodniarza wojennego można go osądzić. O przestępstwie wojny napastniczej mówi artykuł 117 polskiego Kodeksu karnego, a inne zbrodnie wojenne przewidziane są w rozdziale szesnastym tego aktu prawnego. Podobnie jest w Niemczech czy w Belgii.
Napotykamy tu jednak na kolejny problem. Po pierwsze, zbrodniarz musi być w Polsce, czy w innym państwie, zatrzymany. Po drugie, pojawia się kłopot z immunitetem. Takim osobom jak Putin przysługuje immunitet związany z wykonywaniem funkcji głowy państwa - a zatem byłoby bardzo trudno postawić go przed sądem.
Jeden z najznamienitszych znawców międzynarodowego prawa karnego, profesor Philippe Sands, autor wydanej również w Polsce książki Powrót do Lwowa. O genezie "ludobójstwa" i "zbrodni przeciwko ludzkości", opowiadającej o postaciach Herscha Lauterpachta oraz Rafała Lemkina, w eseju dla "Financial Times" z 28 lutego 2022 roku zaproponował powołanie specjalnego trybunału do osądzenia zbrodni agresji w Ukrainie[2]. Jego apel poparły środowiska prawnicze na całym świecie. W Polsce na ten temat z aprobatą wypowiadał się także profesor Paweł Wiliński. Trybunał mógłby czerpać inspirację z wcześniejszej inicjatywy Specjalnego Trybunału dla Libanu, ale szczegóły działania nie są jeszcze przesądzone. Powołanie specjalnego trybunału musiałoby nastąpić w wyniku umowy międzynarodowej. Swoją legitymację sąd czerpałby zatem ze skali poparcia międzynarodowego. Mógłby on doprowadzić do osądzenia wszystkich zbrodni, w tym zbrodni agresji. Ponadto możliwe byłoby prowadzenia postępowania zaocznego (in absentia), bez obecności osób oskarżonych. Oczywiście głównym oskarżonym zostałby Władimir Putin wraz z innymi osobami głęboko związanymi z haniebną agresją, a najważniejsze postępowanie skupiłoby się na osądzeniu ich roli kierowniczej we wszczęciu wojny napastniczej przeciwko Ukrainie. Znany ukraiński prawnik Mykola Gnatovskyy sugeruje, że gdyby taki trybunał powstał, to współpracowałby ściśle z MTK, a zajmował się tylko zbrodnią agresji. Jego zdaniem Ukraina mogłaby zrzec się jurysdykcji do osądzenia tej zbrodni.
Również w kontekście działalności Rady Europy pojawiają się pomysły stworzenia regionalnego trybunału (specjalnej izby), który zająłby się osądzeniem aktu agresji[3]. Mogłoby się tak stać na zaproszenie do współpracy Rady Europy przez Ukrainę. Jak na Radę Europy to dość innowacyjny pomysł, ale nie powinien być lekceważony. Być może łatwiejsze byłoby utworzenie takiego organu przy wsparciu istniejącej organizacji międzynarodowej niż tworzenie od nowa całego specjalnego trybunału. Istnieje szansa, że dość szybko udałoby się uzyskać zgodę zdecydowanej większości państw członkowskich Rady Europy[4].
Bez wątpienia polską racją stanu powinno być doprowadzenie do osądzenie wszystkich zbrodni dokonanych przez Władimira Putina i jego przybocznych, w tym wsparcie dla stworzenia odpowiednich mechanizmów prawnych[5]. Dlatego warto, aby Polska wyraziła jednoznaczne poparcie dla powołania dodatkowego, specjalnego trybunału do osądzenia zbrodni agresji Rosji na Ukrainę, uzupełniającego pracę MTK.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki