KAROLINA HOŁDA Pies je tak, jak lubi, a opiekun powinien wiedzieć lepiej!
Karolina Hołda to doktor nauk zootechnicznych, specjalistka w dziedzinie dietetyki zwierzęcej, edukatorka, certyfikowana trenerka nauki. Jest niezależną ekspertką z dziesięcioletnim doświadczeniem na rynku zoologicznym. Prowadzi szkolenia, współpracuje z producentami karm i przysmaków. Uczestniczka międzynarodowych kongresów, targów i seminariów. Wykładowczyni akademicka, prelegentka na konferencjach naukowych, autorka ponad 70 publikacji i artykułów branżowych. Należy do European Society of Veterinary and Comparative Nutrition. Opiekunka Finki, suczki adoptowanej ze schroniska "Na Paluchu". Więcej informacji o Karolinie znajdziecie na stronie karolinaholda.com.
Na jakich zasadach powinniśmy dobierać karmę dla naszego psa?
Dietę musimy dostosowywać odpowiednio do wieku psa, masy ciała, kondycji, ale także do naszego stylu życia oraz możliwości finansowych. Dziś mamy do wyboru wiele karm, które różnią się rodzajem, jakością, ceną. Przy doborze pożywienia dla naszego pupila warto też rozważyć codzienną logistykę. Dieta domowa, czyli gotowanie psu, jest czasochłonna i wymaga więcej przygotowań. Jeśli mamy dużego psa lub kilka czworonogów, trzeba robić spore zapasy i dysponować miejscem do przechowywania produktów. Karmienie mieszankami komercyjnymi jest dla nas łatwiejsze. Suche karmy są najwygodniejsze w przechowywaniu i podawaniu, nie trzeba ich trzymać w lodówce - wystarczy ciemne miejsce o temperaturze pokojowej. Jeśli jednak mamy chęci i czas, dieta domowa będzie z pewnością najmniej przetworzoną i najkorzystniejszą metodą żywienia. Pamiętajmy, że w takim wypadku to na nas spoczywa obowiązek odpowiedniego zbilansowania dawki pokarmowej, a nie na producencie, tak jak w przypadku karm gotowych. Przy bilansowaniu domowego pożywienia warto zwrócić się o pomoc do specjalisty żywienia, ponieważ bardzo trudno to zrobić samodzielnie bez odpowiedniej wiedzy.
Co robić, gdy nasz pies jest niejadkiem?
Sama mam niejadka. I to ze schroniska! Ale kiedy Finka była szczeniakiem, rzucała się na jedzenie. Potem jednak przestała jeść tak chętnie. Po latach obserwacji już wiem, co lubi, jakie smaki, tekstury, ilości, o jakich porach najchętniej je. Dlatego powtarzam wszystkim, że naprawdę warto obserwować psa, poznawać jego preferencje. Nie ma złotego środka. Każdy pies jest inny i musimy podejść do niego indywidualnie. Psa nie zmusimy do zjedzenia karmy, którą dla niego wybraliśmy i którą chcemy mu podawać, tylko dlatego, że gdzieś usłyszeliśmy, że jest najlepsza. Może się zdarzyć, że pies nie będzie chciał jeść tego, co wybraliśmy, więc nie róbmy niczego na siłę. Często się zdarza, że powodem braku zainteresowania karmą jest nasz błąd, na przykład dokarmianie smakołykami lub resztkami ze stołu w takich ilościach, że nasz czworonożny przyjaciel (szczególnie małej rasy) po prostu nie jest już głodny. Jedzenie z ręki opiekuna, najczęściej tłuste i słone, jest dużo atrakcyjniejsze niż podstawowa karma. Dlatego zaleca się ograniczyć liczbę przekąsek w ciągu dnia do 10 procent dziennej dawki pokarmowej i nie zostawiać pełnej miski z karmą na cały dzień. Pokarm powinien być podawany o stałych porach i w ilościach odmierzonych na wadze kuchennej, zgodnych z zapotrzebowaniem zwierzęcia. Przy zmianie systemu żywienia ze stałego dostępu na porcjowany trzeba wykazać się konsekwencją. Podajemy porcję karmy o określonej porze, zazwyczaj 2-3 razy dziennie, i po 20-30 minutach zabieramy miskę, niezależnie od tego, czy pies zjadł, czy nie. Niezjedzona porcja przepada. Psy są w stanie czekać na przekąski, do których są przyzwyczajone, i nie jeść swojej podstawowej karmy przez jakiś czas, ale zazwyczaj już po 2-3 dniach zaczynają rozumieć, że nic im nie spadnie ze stołu i że trzeba zjeść swoją porcję karmy, bo później nie będzie. Oczywiście tutaj kluczowa jest współpraca wszystkich domowników - żaden z opiekunów nie może się ugiąć i podać smakowitego kąska, "bo pies przecież umrze z głodu". Nie umrze. Rzecz jasna możemy tak robić tylko pod warunkiem, że zwierzak chętnie jadł podawaną wcześniej karmę, a my jesteśmy pewni, że jest zdrowy i tylko grymasi.
Pamiętajmy też, że nową karmę zawsze wprowadzamy stopniowo. Gwałtowne zmiany pokarmu mogą prowadzić do neofobii lub awersji. Standardowo zaleca się, aby okres przejściowy trwał 7-10 dni. Rozwiązaniem dla skrajnie wybrednych psów mogą być także posiłki domowe, które są znacznie bardziej smakowite niż suche karmy.
Przy wyborze karmy zawsze uwzględniajmy preferencje zwierzęcia. Dobra karma to taka, która psu smakuje, po której jego skóra i sierść wyglądają zdrowo, a zwierzak cieszy się dobrym samopoczuciem, nie ma problemów z trawieniem, czyli biegunek, wymiotów i gazów, a w dłuższej perspektywie wybrany przez nas model karmienia nie powoduje niedoborów pokarmowych.
Jakie błędy popełniamy najczęściej, karmiąc psa?
Opiekunowie, szczególnie jeśli to ich pierwszy pies, chcą się odpowiednio przygotować do opieki nad nim. I bardzo dobrze. Szukając jednak porad w internecie czy rozmawiając z innymi "psiarzami", otrzymują różne, czasem sprzeczne informacje. Każdy ma swoje doświadczenia, jedni coś zachwalają, inni odradzają. Ktoś zasugeruje nam jakąś markę karmy komercyjnej, ktoś inny tylko BARF. Jeszcze inny powie, że tylko gotowanie świeżych posiłków jest dla psa zdrowe i dobre... Można zwariować, prawda? Wcale się nie dziwię, że opiekun ma mętlik w głowie i zastanawia się, co zrobić. W takich sytuacjach często zaczyna zmieniać pupilowi karmę lub sposób żywienia. To jednak, w połączeniu z nieregularnym podawaniem posiłków, źle wpływa na psa. Jego przewód pokarmowy jest dość krótki i źle reaguje na zmiany. Częste i nagłe zmiany pokarmu obniżają zdolności adaptacyjne przewodu pokarmowego.
Jeśli zatem już na coś się zdecydowaliśmy, nie zmieniajmy tego co kilka dni ani nawet tygodni. Dopiero po pierwszych pięciu, sześciu tygodniach będzie można ocenić wpływ karmy na psa. Zdrowy pies przy prawidłowo dobranym żywieniu ma błyszczącą sierść, zdrowe pazury, prawidłowo uformowany stolec i ogólnie czuje się dobrze. Jeśli wszystko jest w porządku również w wynikach badań krwi i moczu i nic nas nie niepokoi, to nie kombinujmy!
Nieraz opiekunowie martwią się i nie wyobrażają sobie, że pies może ciągle jeść to samo.
Jeśli pies lubi swoją karmę, a ta zawiera wszystkie potrzebne mu składniki pokarmowe, to może ją jeść przez długi czas. My, ludzie, myślimy, że po kilku dniach psu się to nudzi, ale to tylko nasza błędna percepcja. Za bardzo uczłowieczamy nasze zwierzęta. Porównujemy je do siebie i do swojej diety, która jest bardziej różnorodna. Zwierzęta jednak nie odczuwają potrzeby zmiany smaku tak jak my. Prawdą jest jednak, że każda nowa karma jest z reguły bardziej atrakcyjna i pies po częstych zmianach może zacząć wybrzydzać. Będzie miał w głowie myśl, że jak nie zje tego, co mu podaliśmy, to zaraz dostanie coś nowego, może bardziej atrakcyjnego. Niektóre psy naprawdę kombinują! Potrafią się przegłodzić, żeby opiekun "zmiękł" i pobiegł do sklepu po nową karmę. Jak wspomniałam, tutaj liczy się nasza konsekwencja.
Kiedy warto skonsultować się z dietetykiem weterynaryjnym?
Dietetyk pomaga kompleksowo w kwestiach żywienia zdrowych zwierząt, ale także przy chorobach dietozależnych psów. Doradza w kwestii wyboru karmy czy suplementów, bilansuje diety i monitoruje, na przykład w procesie odchudzania, u pacjentów z cukrzycą, chorobami nerek czy zaburzeniami przewodu pokarmowego, i na bieżąco dostosowuje dietę do stanu zdrowia pacjenta. Warto kontaktować się ze specjalistą zawsze, kiedy mamy wątpliwości co do wyboru metody żywienia lub gdy stosujemy tak zwane alternatywne sposoby żywienia (dieta domowa gotowana, surowa, dieta wegetariańska). Przy stosowaniu niekonwencjonalnych metod żywienia łatwo popełnić błąd, dlatego psy, które odżywiamy w ten sposób, powinny być pod opieką dietetyka. Takie zwierzęta muszą też przechodzić badania kontrolne częściej niż psy żywione zbilansowanymi karmami komercyjnymi.
Jak dobierać smaczki, nagrody?
Do całodziennej diety powinniśmy wliczać też posiłki uzupełniające, czyli przekąski, gryzaki, nagrody. Opiekunowie podczas spacerów czy ćwiczeń podają swoim pupilom kaloryczne przekąski i często tracą kontrolę nad ich liczbą. Dużo drobnych smaczków sumuje się i robi się z tego spora liczba kalorii, która często przekracza dobowe zapotrzebowanie energetyczne zwierzęcia (przypominam o regule 10 procent!). Jeśli mamy psa z tendencją do nadwagi, idealnym rozwiązaniem będzie wykorzystywanie jako nagrody suchej karmy, którą podajemy na co dzień. Można ją wziąć na szkolenie i wykorzystać jedną porcję. Jednak nie wszystkie psy dają się na to nabrać! Zwracajmy uwagę na wybór przekąsek i czytajmy, jaką mają wartość kaloryczną, czy nie są za tłuste, czy nie mają za dużo konserwantów lub dodatków. Producenci dodają do smakołyków tłuszcz, aby przekąski były smaczniejsze i bardziej interesujące dla psa (tłuszcz jest nośnikiem smaku i zapachu). Możemy też sami zrobić nagrody, na przykład ugotować na parze pierś indyka lub kurczaka i pokroić ją na kawałeczki albo ususzyć chude mięso. Jeśli pies lubi marchewkę lub jabłko, to z punktu widzenia żywieniowego to najlepsza przekąska. Kaloryczność domowych przekąsek możemy z łatwością sprawdzić w internecie.
Czy przewód pokarmowy psa jest nadal podobny do przewodu pokarmowego jego dzikich przodków, czy przez tysiące lat uległ zmianom?
Systemy trawienne psa i wilka różnią się na tyle, że pies nie ma większych problemów z trawieniem zbóż czy innych źródeł węglowodanów (po odpowiedniej obróbce termicznej). Istnieją badania porównujące genom psa i wilka. Genom psa okazał się zmieniony w miejscach odpowiadających za udomowienie. Przez tysiąclecia doszło do zmian związanych z zachowaniem psów i ich możliwościami trawiennymi. W procesie domestykacji zwierzęta te nabyły zdolności trawienia pokarmów zawierających węglowodany złożone dzięki wytwarzaniu enzymu amylazy odpowiadającego za trawienie skrobi. To dowód na to, że psy przystosowały się do życia z człowiekiem. Ludzie uprawiali zboża, a psy, zbliżając się do ich osad, zjadały resztki. W ten sposób nabyły zdolności trawienia skrobi, która jest obecna między innymi w zbożach i ziemniakach. Psy wytwarzają amylazę, która wydziela się stopniowo, gdy w diecie pojawi się skrobia. Węglowodany są źródłem energii w diecie psa i jeśli są podawane w umiarkowanych ilościach oraz odpowiednio przetworzone, nie są szkodliwe i nie powodują działań niepożądanych. Rzadko zdarzają się uczulenia pokarmowe na białko roślinne, na przykład alergia na pszenicę czy kukurydzę. W takich sytuacjach oczywiście musimy unikać składnika będącego alergenem.
Jakie są inne mity związane z żywieniem psów?
Wciąż jeszcze można spotkać się z przekonaniem, że w diecie szczeniąt należy suplementować wapń. A zdrowa, pełnoporcjowa karma posiada już wystarczającą ilość tego składnika mineralnego. Jeśli dodamy do pokarmu preparat witaminowo-mineralny, to wapnia będzie zdecydowanie za dużo. To może być przyczyną objawów chorób ortopedycznych obserwowanych najczęściej u szczeniąt dużych ras. Nadmiar wapnia jest jeszcze bardziej niebezpieczny niż niedobór. Jeśli zaś karmimy psy dietą domową, musimy zadbać o dostarczenie odpowiedniej ilości wapnia, na przykład w postaci zmielonych skorupek jaj, mączki kostnej czy gotowego preparatu. Podaż wapnia i innych składników mineralnych musi być zbilansowana, nie podawajmy psu niczego "na oko".
Czy można dać psu kość?
Ta kwestia to, nomen omen, prawdziwa kość niezgody między miłośnikami psów. Rozumiem lekarzy weterynarii, którzy kategorycznie odradzają podawanie psom jakichkolwiek kości i twardych, ostrych przedmiotów, ponieważ to oni później leczą te biedne zwierzęta, które trafiają na stół operacyjny po tym, jak ostra kość wbiła się w przewód pokarmowy. Więcej szczęścia mają te, które trafiają do gabinetów weterynaryjnych "jedynie" z niedrożnymi jelitami lub złamanymi zębami. Opiekunowie z kolei chcą sprawić psu przyjemność lub zająć go na dłużej, bo taka kość to przecież całkiem wytrzymały gryzak. Innym powodem podawania kości jest chęć dostarczenia psu wapnia, na przykład w dietach surowych typu BARF. Na szczęście istnieją bezpieczniejsze sposoby. Diety domowe można uzupełniać w wapń poprzez podawanie go w postaci proszku, choćby dokładnie zmielonych skorupek jaj. Uważam, że podawanie kości zawsze wiąże się z ryzykiem. Może być ono mniejsze, gdy podajemy kości surowe (tak zwane mięsne kości), dostosowane do wielkości zwierzęcia, większe zaś w przypadku kości gotowanych, szczególnie drobiowych, których powinniśmy bezwzględnie unikać. Na surowych są jednak bakterie, więc jeśli w domu jest dziecko, kobieta w ciąży lub osoba z obniżoną odpornością - lepiej zrezygnować z kości, ponieważ patogeny są roznoszone przez psa i znajdują się w jego odchodach nawet tydzień po zjedzeniu surowego mięsa czy kości. W sklepach zoologicznych można dostać znacznie bezpieczniejsze gryzaki, ewentualnie robić smaczki domowym sposobem. W celu zapewnienia stymulacji umysłowej i zajęcia czymś zwierzaka zawsze zachęcam do stosowania zabawek interaktywnych. Jeśli jednak opiekun chce podjąć to ryzyko i podawać kości, musi najpierw przyzwyczaić psa do tego rodzaju pożywienia. Aby pies jadł kości spokojnie i bezpiecznie, a więc umiał z nich korzystać, trzeba go do tego przyuczać już od wczesnej młodości.
Co robić, jeśli pies jest wiecznie głodny?
Jeśli mamy psa głodomora, lepszym wyborem będzie podawanie karmy mokrej lub domowej gotowanej. Wysoka wilgotność takich posiłków daje uczucie sytości, ponieważ woda zwiększa objętość karmy. Możemy też stosować dodatki niskokalorycznych warzyw, na przykład marchewki lub dyni jako źródła błonnika (włókna pokarmowego). W przypadku podawania karm suchych warto rozważyć produkty o zwiększonej zawartości włókna nierozpuszczalnego. Są to najczęściej produkty typu light, które charakteryzują się także obniżoną kalorycznością, a co za tym idzie - dawka pokarmowa może być większa.
Warto też podzielić pokarm na więcej posiłków w ciągu dnia. U wiecznie głodnych psów mogą to być 3-4 posiłki dziennie, w tym przynajmniej jeden podany interaktywnie.
Dziś często zwraca się uwagę na mikrobiom człowieka (ogół mikroorganizmów zasiedlającym dane środowisko) oraz jego wpływ na nasz stan psychiczny. Czy mikrobiom wpływa także na psy?
W środowisku naukowym coraz częściej mówi się o związku między mikrobiotą jelitową a funkcjonowaniem mózgu u ludzi i zwierząt. Badania wskazują na liczne związki pomiędzy dysbiozą a schorzeniami takimi jak otyłość, zmiany kognitywne oraz stany lękowe u psów. Okazuje się, że skład mikrobiomu u psów różni się w zależności od przejawianych problemów behawioralnych. Ujawniono, że w kale psów agresywnych obecnych było znacznie więcej bakterii rzadko występujących u tych zwierząt, a związanych - według badań przeprowadzonych na ludziach - z metabolizmem kwasów żółciowych, i to one mogą być odpowiedzialne za bóle brzucha. Kluczowym elementem modelującym mikrobiotę jest codzienna dieta. Dotyczy to jej całokształtu, na który składa się nie tylko to, co pies je, ale także to, w jakich proporcjach pożywienie jest podawane i z jaką częstotliwością.
Czy karma i odżywianie mogą mieć wpływ także na inne aspekty zachowania psa?
Oczywiście! Jakość i liczba posiłków także wpływają na psa. Nawet sposób, w jaki podajemy mu pokarm, ma znaczenie. Jeśli pies ma stały dostęp do jedzenia, przestaje być ono dla niego atrakcyjne. Jeśli zaś karma jest podawana o nieregularnych porach, zwierzak może zachowywać się niespokojnie, ponieważ nie ma poczucia bezpieczeństwa (rutyna jest dla zwierząt bardzo ważna). Gdy jest karmiony suchą karmą, a nie był do tego wcześniej przyzwyczajony, jego żołądek nie jest wypełniony i pies może czuć się głodny mimo dostarczenia odpowiedniej ilości energii i składników pokarmowych. W związku z tym bywa niespokojny. Na spacerach może szukać jedzenia, a w domu żebrać. Pamiętajmy, że powtarzalność i wielkość posiłków wpływają na wydzielanie się hormonów regulujących pobieranie pokarmu poprzez ośrodki głodu i sytości zlokalizowane w ośrodkowym układzie nerwowym. Długotrwała głodówka wywołuje wydzielanie w żołądku greliny - hormonu odpowiedzialnego za apetyt i pobranie pokarmu. Badania dowodzą, że zbyt wysoki poziom greliny może zwiększać odczuwanie niepokoju, wpływa na aktywność serotoniny i dopaminy, zwiększa długość i intensywność zachowań agresywnych. Zmiana rodzaju pokarmu i częstotliwości posiłków tak, by zapewnić zwierzęciu długotrwałą sytość, może być pomocna w zmniejszeniu jego drażliwości, impulsywności oraz częstotliwości i nasilenia zachowań agresywnych.