O ostatnich dniach, tygodniach, a nawet miesiącach czy latach życia Pawła wiemy bardzo niewiele. Dzieje Apostolskie kończą się tym, że Paweł mieszkał w odosobnieniu, gdzie pilnował go żołnierz, i gdzie miał przyjmować "wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód" (Dz 28, 30-31). Co było potem, jak toczyły się losy Pawła, o tym wiemy już tylko fragmentarycznie i wyłącznie z kościelnej tradycji. Paweł, według niej, miał ostatecznie zostać wypuszczony na wolność, a potem dalej głosić Dobrą Nowinę o Jezusie w kolejnych miejscach, docierając aż do Hiszpanii. Jego historia - na co wskazywać ma zarówno bardzo stara tradycja, jak i Drugi List do Tymoteusza (o to, czy jego autorem jest rzeczywiście św. Paweł, toczy się debata wśród biblistów, ale dla tej sprawy nie ma ona głębszego znaczenia) - kończy się jednak (niezależnie od tego, czy z więzienia w Rzymie go wypuszczono, czy nie) ponownym uwięzieniem i skazaniem w Rzymie na śmierć. "Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła" (2 Tm 4, 6) - miał pisać Paweł do swojego ucznia. To krótkie stwierdzenie niemal jednoznacznie określa rodzaj śmierci, jaką zginął Apostoł1. Tradycja uzupełnia ten obraz informacją, że został - jako obywatel rzymski - ścięty, a nie ukrzyżowany jak choćby Piotr.
1
Tradycja, i to dość stara, bo zawarta w pochodzącym z końca drugiego wieku apokryfie Dzieje Pawła, wskazuje, że śmierć Apostoła związana jest z prześladowaniami Nerona. Zacząć się one miały (choć historyczność wydania aktu o prześladowaniu chrześcijan właśnie przez Nerona pozostaje kwestią dyskusyjną) od wskrzeszenia przez Pawła sługi cesarskiego Patroklosa. Neron najpierw otrzymał informację o jego śmierci, a potem o tym, że jednak żyje. I to był zapalnik dalszych wydarzeń. Gdy młodzieniec udał się na wezwanie cesarza, usłyszał pytanie: "Patroklosie, czyżbyś żył?". Odpowiedź była jasna: "Żyję, Cezarze". "Kto przywrócił ci życie?" - padło kolejne pytanie. I tu sformułowana została odpowiedź, która miała rozpocząć prześladowania. "Jezus Chrystus, Król wieków!" - powiedział Patroklos. Neron, według tradycji chrześcijańskiej ogarnięty manią wielkości i władzy, próbował jeszcze doprecyzować owo sformułowanie. "Czyżby ów Jezus miał panować nad wiekami i obalić wszystkie królestwa?" - zapytał. Odpowiedź Patroklosa miała pogorszyć sytuację: "Tak, On pokona wszelkie królestwo i tylko On będzie trwał na wieki. Nie ma królestwa, które zdołałoby Mu się oprzeć". Cezar spoliczkował go i kontynuował rozmowę: