Szafa kapsułowa - Anna Nowak-Krzywańska

Kup ebooka

59.99 zł
49.19 zł (48,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ubra­nia to­wa­rzy­szą nam każ­dego dnia, do­da­jąc pew­no­ści sie­bie lub ją za­bie­ra­jąc, po­zwa­lają się wy­róż­nić lub wręcz prze­ciw­nie. Cho­ciaż zmie­nia­jący się świat i po­ja­wia­jące się nowe pro­blemy pró­bują ze­pchnąć modę na dal­szy plan, ubra­nia są i będą obecne w na­szym ży­ciu, czy tego chcemy, czy nie. Warto mieć z nimi zdrową re­la­cję wła­śnie po to, by nie zaj­mo­wały nam cen­nego czasu i da­wały prze­strzeń na inne, bar­dziej istotne sprawy.

Kon­cep­cja szafy kap­su­ło­wej daje nam tę moż­li­wość. Nie jest to nowa idea, ale jej za­ło­że­nia szybko zy­skują zwo­len­ni­ków w Pol­sce, szcze­gól­nie w ostat­nich la­tach. Dla­czego? Je­ste­śmy jako spo­łe­czeń­stwo bar­dziej świa­domi za­gro­żeń pły­ną­cych z nie­umiar­ko­wa­nego kon­sump­cjo­ni­zmu, kwe­stie eko­lo­gii mają dla nas co­raz więk­sze zna­cze­nie, a okres za­chły­śnię­cia się do­stęp­no­ścią wie­lo­ra­kich pro­duk­tów w skle­pach po cza­sach PRL-u mamy już za sobą. Chcemy ku­po­wać mą­drze, le­piej wy­ko­rzy­sty­wać to, co już mamy, a także sta­wiać na ja­kość i do­bre ma­te­riały. To wszystko wy­daje się pro­ste, a wcale ta­kie nie jest, bo cena nie ma od­zwier­cie­dle­nia w trwa­ło­ści, a ozna­cze­nia "bar­dziej eko­lo­giczne" mogą ozna­czać coś zu­peł­nie in­nego, niż my­ślisz. Duże i małe marki żon­glują po­ję­ciami "etyczne", "zrów­no­wa­żone", "eko", a wszystko po to, że­byś czuła, że za­kup jest do­brą de­cy­zją. Jak się nie dać zła­pać na te i inne sprze­da­żowe sztuczki? Jak opie­rać się po­ku­som za­ku­po­wym? Kon­kretne wska­zówki znaj­dziesz w książce, którą wła­śnie trzy­masz w rę­kach.

Czego jesz­cze mo­żesz ocze­ki­wać? Przy­bliżę ci hi­sto­rię szafy kap­su­ło­wej, po­pro­wa­dzę krok po kroku przez pro­ces jej two­rze­nia, po­mogę od­kryć mocne i słabe strony two­jej gar­de­roby i pod­po­wiem, jak ku­po­wać, by się nie roz­cza­ro­wać. Wdra­ża­jąc wska­zówki za­warte w tej książce, le­piej po­znasz swoje po­trzeby ubra­niowe i pre­fe­ren­cje, a z tą wie­dzą bę­dzie ci dużo ła­twiej ro­bić po­rządki w sza­fie i przy­szłe za­kupy. W two­jej sza­fie za­gosz­czą ład i har­mo­nia, a co­dzienne pro­blemy pod ty­tu­łem: "nie mam się w co ubrać", znikną.

Na wstę­pie chcia­ła­bym jed­nak do­dać, że pro­ces bu­do­wa­nia szafy kap­su­ło­wej wy­maga za­an­ga­żo­wa­nia i czasu. Nie znaj­dziesz tu jed­nej zło­tej rady, co po­winna za­wie­rać ide­alna szafa, bo ide­ały nie ist­nieją. Każda z nas ma inne po­trzeby, pro­wa­dzi inny styl ży­cia i musi być go­towa na inne ak­tyw­no­ści w ciągu dnia, dla­tego tak ważne jest, by od­po­wie­dzi, któ­rych nam trzeba, szu­kać przede wszyst­kim w so­bie. Przez wiele lat aż do te­raz przez twoją szafę prze­wi­nęło się na pewno mo­rze ubrań, róż­nych ko­lo­rów i kro­jów. Masz za sobą bar­dziej i mniej tra­fione za­kupy, ubra­nia, które wspo­mi­nasz z uśmie­chem na twa­rzy, i ta­kie, o któ­rych wo­lisz za­po­mnieć. Te do­świad­cze­nia to naj­cen­niej­sza rzecz w kon­tek­ście bu­do­wa­nia szafy kap­su­ło­wej. To one są wie­dzą, z któ­rej po­win­naś czer­pać. W tej książce pod­po­wiem ci, jak to zro­bić i ja­kie ko­rzy­ści mo­żesz dzięki temu zy­skać.

HI­STO­RIA PO­JĘ­CIA

Pierw­sze wzmianki na te­mat szafy kap­su­ło­wej po­ja­wiły się w ame­ry­kań­skich pu­bli­ka­cjach już w la­tach 40. XX w., ale praw­dziwa hi­sto­ria tego po­ję­cia roz­po­częła się do­piero 30 lat póź­niej w Wiel­kiej Bry­ta­nii. Su­sie Faux, wła­ści­cielka lon­dyń­skiego bu­tiku War­drobe, w la­tach 70. XX w. stwo­rzyła po­ję­cie szafy kap­su­ło­wej (ang. cap­sule war­drobe)[1]. We­dług niej to zbiór nie­zbęd­nych i po­nad­cza­so­wych ele­men­tów gar­de­roby, które można uzu­peł­nić o do­dat­kowe, ty­powo se­zo­nowe rze­czy. W 1985 r. po­mysł ten na sze­roką skalę zo­stał spo­pu­la­ry­zo­wany przez pro­jek­tantkę Donnę Ka­ran, która wy­ko­rzy­stu­jąc tę ideę, przy­go­to­wała ko­lek­cję o na­zwie "7 ła­twych ka­wał­ków", od­po­wiedź na po­trzeby pra­cu­ją­cych ko­biet. Jej pro­mo­cja od­była się w ra­mach po­kazu mody, pod­czas któ­rego mo­delki były ubrane tylko w czarne body i czarne raj­stopy. Na tę bazę na­kła­dały inne ele­menty gar­de­roby, po­ka­zu­jąc, jak można sty­li­zo­wać body na wiele spo­so­bów, two­rząc różne ze­stawy.

Po­ję­cie to ewo­lu­owało na prze­strzeni dzie­jów, ale jego za­ło­że­nia po­zo­stały po­dobne. De­fi­ni­cje, które znaj­dziesz w in­ter­ne­cie, róż­nią się głów­nie liczbą ubrań, które po­winna za­wie­rać szafa kap­su­łowa: jedne mó­wią o 50, inne o 37, a jesz­cze inne o 15 ele­men­tach gar­de­roby. To tylko po­twier­dza, że nie ist­nieje jedna ide­alna szafa kap­su­łowa, bę­dąca wzo­rem do na­śla­do­wa­nia. Jest to bo­wiem idea, zbiór za­sad, na pod­sta­wie któ­rych każdy z nas może stwo­rzyć gar­de­robę szytą na miarę. Co za­tem to ozna­cza i czym jest szafa kap­su­łowa dzi­siaj?

Szafa kap­su­łowa to nic in­nego jak szafa do­pa­so­wana do cie­bie i two­jego stylu ży­cia. Masz w niej tylko te ubra­nia, które no­sisz, któ­rych po­trze­bu­jesz i w któ­rych czu­jesz się do­brze. Wszystko z ka­te­go­rii "te­raz nie no­szę, ale może kie­dyś się przyda" nie wpi­suje się w tę de­fi­ni­cję. Ce­lem nad­rzęd­nym jest zbu­do­wa­nie gar­de­roby uwal­nia­ją­cej od cią­głego po­czu­cia, że cze­goś w two­jej sza­fie bra­kuje, dzięki któ­rej co­dzien­nie rano, wy­bie­ra­jąc strój, nie bę­dziesz miała pro­blemu, w co się ubrać. Wiążą się z tym oczy­wi­ście inne kwe­stie, ta­kie jak zwra­ca­nie uwagi na ja­kość rze­czy czy zna­le­zie­nie wła­snego stylu, ale to, co naj­waż­niej­sze, to po­zby­cie się nad­miaru ubrań i zo­sta­wie­nie w sza­fie tych, któ­rych no­sze­nie jest dla cie­bie przy­jem­no­ścią.

Szafa kap­su­łowa jest bar­dzo czę­sto utoż­sa­miana z mi­ni­ma­li­styczną, co jest pew­nym uprosz­cze­niem, ale nie ma żad­nych twar­dych kry­te­riów, we­dle któ­rych mo­żesz oce­nić, czy dana gar­de­roba jest lub nie jest kap­su­łowa. Nie ma przy­musu po­sia­da­nia okre­ślo­nej liczby ubrań, po­nie­waż two­rze­nie ta­kiej szafy jest mocno su­biek­tywne i po­wią­zane ze sty­lem ży­cia, ro­dza­jem wy­ko­ny­wa­nej pracy oraz za­in­te­re­so­wa­niami. Ina­czej bę­dzie wy­glą­dać kom­pletna gar­de­roba osoby, któ­rej praca wy­maga okre­ślo­nego dress code'u, a ina­czej szafa peł­no­eta­to­wej mamy. Nie przej­muj się za­tem, że masz mniej lub wię­cej ubrań niż inni. Po­win­naś mieć ich do­kład­nie tyle, ile po­trze­bu­jesz, bo sed­nem idei szafy kap­su­ło­wej jest jej uży­tecz­ność i funk­cjo­nal­ność. Dla­tego też jej bu­dowa to pro­ces, który opiera się na lep­szym po­zna­niu wła­snych pre­fe­ren­cji i po­trzeb oraz zro­zu­mie­niu, że naj­bar­dziej istotne jest to, jak czu­jesz się w ubra­niach, które no­sisz.

De­fi­ni­cje do­ty­czące szafy kap­su­ło­wej mó­wią naj­czę­ściej o pro­stych kro­jach, neu­tral­nych ko­lo­rach oraz uni­wer­sal­nych po­łą­cze­niach, jed­nak je­stem pewna, że nie mu­sisz re­zy­gno­wać z ulu­bio­nej czer­wieni czy wzo­rzy­stej spód­nicy, aby twoja szafa na­dal mo­gła być okre­ślana mia­nem kap­su­ło­wej. Pod­stawą jest stwo­rze­nie bazy ubrań, które naj­czę­ściej no­sisz i które pa­sują do in­nych rze­czy z two­jej gar­de­roby. Ko­lejny krok to do­bie­ra­nie do tego ulu­bio­nych kro­jów, ko­lo­rów czy wzo­rów. Oczy­wi­ście przy kla­sycz­nych for­mach i neu­tral­nych bar­wach jest ła­twiej, ale prze­cież nie taki jest cel tego ćwi­cze­nia. Cho­dzi o to, żeby to była twoja ide­alna szafa i że­byś nie chciała jej za­mie­nić na inną!

Szafa kap­su­łowa to także roz­sądne, prze­my­ślane za­kupy oraz wy­bie­ra­nie ja­ko­ści za­miast ilo­ści. Za­zna­jo­mie­nie się z wła­ści­wo­ściami ma­te­ria­łów, umie­jęt­ność opie­ra­nia się po­ku­som i sta­wia­nie na ja­kość po­zwolą ci do­ko­ny­wać wła­ści­wych wy­bo­rów i cie­szyć się dłu­żej ulu­bio­nymi ubra­niami.

DLA KOGO?

Szafa kap­su­łowa to idea, która ni­kogo nie wy­klu­cza. Każdy może stwo­rzyć gar­de­robę na pod­sta­wie tych za­ło­żeń i na tym zy­skać. Tak jak wspo­mnia­łam już wcze­śniej, pro­ces two­rze­nia musi być do­pa­so­wany do in­dy­wi­du­al­nych pre­fe­ren­cji i stylu ży­cia, co jed­nak nie ozna­cza, że każdy od­naj­dzie się w tym kon­cep­cie i go po­lubi. Za­kłada on bo­wiem, że świat nie kręci się wo­kół ubrań i za­ku­pów, a wręcz prze­ciw­nie. Szafa kap­su­łowa po­zwala sku­pić się na in­nych ob­sza­rach ży­cia. Jej za­da­niem jest uprosz­cze­nie two­jej szafy i umoż­li­wie­nie szyb­kiego i bez­pro­ble­mo­wego two­rze­nia sty­li­za­cji na każdą oka­zję z ubrań, które już masz. Ozna­cza to, że osoby lu­biące za­kupy, chcące mieć duży wy­bór ubrań i czer­piące przy­jem­ność z ko­lek­cjo­no­wa­nia ciu­chów czy bu­tów, nie od­najdą się w za­ło­że­niach tej idei.

Ko­lejne roz­działy pod­po­wie­dzą ci, od czego za­cząć, ale także co do­brego cię czeka pod­czas przy­gody z szafą kap­su­łową.

MOJA HI­STO­RIA

Z po­ję­ciem szafy kap­su­ło­wej spo­tka­łam się, gdy moja szafa już taka była, co ozna­cza, że zu­peł­nie nie­świa­do­mie stwo­rzy­łam gar­de­robę wpi­su­jącą się w to po­ję­cie. Nie wie­dzia­łam wów­czas, co to do­kład­nie zna­czy i nie czu­łam po­trzeby, aby to ja­koś na­zy­wać. Mój cel był bar­dzo pro­sty: chcia­łam mieć w sza­fie ubra­nia, w któ­rych do­brze wy­glą­dam, do­brze się czuję i które no­szę z przy­jem­no­ścią.

Pew­nie te­raz za­da­jesz so­bie py­ta­nie, jak to się u mnie za­częło... Od­kąd się­gam pa­mię­cią, za­wsze mia­łam nie­wiele ubrań. W dzie­ciń­stwie i cza­sach na­sto­let­nich wy­ni­kało to z kilku po­wo­dów: ni­skiej do­stęp­no­ści faj­nych skle­pów w ma­łym mie­ście, w któ­rym się wy­cho­wy­wa­łam, ogra­ni­czo­nych fi­nan­sów i bar­dzo roz­sąd­nego go­spo­da­ro­wa­nia bu­dże­tem przez mo­ich ro­dzi­ców. Oczy­wi­ście ma­rzy­łam wtedy o no­wych dżin­sach czy bluzce, jak każdy. Te za­ku­powe pra­gnie­nia na pewno wzmac­niał fakt, że nie mo­głam cze­goś mieć tak po pro­stu, bo nie za­wsze były na to pie­nią­dze. Na pewno sama do­sko­nale znasz to z au­top­sji: gdy od­wie­dzasz ga­le­rię han­dlową, ma­jąc pu­sty port­fel, to po­doba ci się wszystko, a gdy już masz pie­nią­dze i chcesz coś ku­pić, to na­gle nie ma nic sen­sow­nego.

Tak działa ludzki umysł: jak cze­goś nie mo­żemy mieć, to zwy­kle chcemy tego dwa razy bar­dziej. I cho­ciaż wtedy nie by­łam za­do­wo­lona z ta­kiego ob­rotu spraw, na­uczyło mnie to roz­sąd­nych i prze­my­śla­nych za­ku­pów. Ma­jąc bar­dzo ogra­ni­czony bu­dżet, ku­po­wa­łam tylko to, czego naj­bar­dziej po­trze­bo­wa­łam, a po­nie­waż z nie­któ­rymi za­ku­pami mu­sia­łam cze­kać kilka ty­go­dni, sama za­uwa­ża­łam, że z cza­sem pewne rze­czy prze­sta­wały mi się po­do­bać lub doj­rze­wa­łam do zmiany de­cy­zji i wy­bie­ra­łam coś prak­tycz­nego, za­miast ku­po­wać to, co miały ko­le­żanki. Brzmi pięk­nie i tro­chę nie­re­al­nie? No cóż... Tak było, jed­nak gdy­bym miała po­wie­dzieć, że roz­są­dek w za­ku­pach kie­ro­wał mną od za­wsze, to mu­sia­ła­bym skła­mać.

Na­uczy­łam się go­spo­da­ro­wać ma­łym bu­dże­tem na ubra­nia, nie­świa­do­mie wy­ro­bi­łam na­wyk prze­my­śla­nych za­ku­pów, jed­nak po­czu­cie od­ma­wia­nia so­bie pew­nych rze­czy spra­wiło, że gdy odro­binę się usa­mo­dziel­ni­łam i wy­je­cha­łam na stu­dia do du­żego mia­sta, zbo­czy­łam z drogi roz­sąd­nych za­ku­pów. Swój udział w tym wszyst­kim miała na pewno zde­cy­do­wa­nie więk­sza do­stęp­ność róż­nych cie­ka­wych skle­pów, a także wię­cej pie­nię­dzy do dys­po­zy­cji. To, że wszystko było na wy­cią­gnię­cie ręki, spra­wiło, że po­czu­łam ogromną chęć ku­po­wa­nia i za­czę­łam po pro­stu sza­leć na za­ku­pach. Od­wie­dza­nie ga­le­rii han­dlo­wych da­wało mi dużo przy­jem­no­ści, zna­łam na pa­mięć wszyst­kie sie­ciów­kowe ko­lek­cje, z wy­pie­kami na twa­rzy cze­ka­łam na pro­mo­cje, a moja szafa ro­biła się co­raz więk­sza.

Nie były to do końca prze­my­ślane za­kupy; bar­dzo czę­sto kie­ro­wa­łam się tym, jak coś wy­gląda na ma­ne­ki­nie czy in­nej oso­bie i cho­ciaż ubie­ra­łam się wtedy na­prawdę nie­źle, to nie­stety nie za­wsze czu­łam się w tych stro­jach do­brze. Szafa była wy­peł­niona po brzegi, a jak przy­cho­dziło co do czego, nie mia­łam w co się ubrać. Czu­łam, że cią­gle mi cze­goś bra­kuje, a rze­czy, które ku­po­wa­łam, nie były ide­alne, bo nie zwra­ca­łam tak mocno uwagi na składy, wy­godę czy nie da­wa­łam so­bie czasu na za­sta­no­wie­nie i od razu od­ry­wa­łam metki. Koń­czyło się tym, że ob­ser­wu­jąc inne dziew­czyny w tram­waju lub na uczelni, za­sta­na­wia­łam się, jak one to ro­bią, że wy­glą­dają świet­nie; wi­dać było że czują się do­brze, a ich strój zdaje się czę­ścią nich sa­mych, jakby nie wło­żyły w jego wy­bór wy­siłku. Wła­śnie taki efekt chcia­łam uzy­skać - mieć po­czu­cie, że ubra­nie to część mnie. Wtedy roz­po­częła się moja już w pełni świa­doma droga do zna­le­zie­nia wła­snego stylu i zbu­do­wa­nia szafy ide­al­nej.

Nie było jed­nego prze­ło­mo­wego mo­mentu. Po pro­stu po ja­kimś cza­sie za­kupy i cią­gle po­więk­sza­jąca się ko­lek­cja ubrań za­częły mnie mę­czyć. Rza­dziej od­wie­dza­łam sklepy, zde­cy­do­wa­łam się wró­cić do pod­staw, do pro­stych po­łą­czeń, które za­wsze lu­bi­łam, i prze­stać po­dą­żać za tren­dami. Był to też czas koń­cówki stu­diów i pierw­szej bar­dzo po­waż­nej pracy, tak że więk­szy bu­dżet spra­wił, że sku­pi­łam się moc­niej na ja­ko­ści, co w po­łą­cze­niu z bar­dzo pro­stymi ubra­niami po­zwo­liło mi zbu­do­wać świetną bazę. Prze­sta­łam kom­bi­no­wać, skon­cen­tro­wa­łam się na kla­sycz­nych ze­sta­wach z ja­sną górą i ciem­nym do­łem, bo w ta­kich czuję się naj­le­piej. Na ja­kiś czas od­pu­ści­łam su­kienki i spód­nice, które za­wsze były dla mnie nu­me­rem dwa i prze­gry­wały ze spodniami. Uzu­peł­ni­łam braki - ku­pi­łam T-shirty, bluzki i swe­try z do­brych ma­te­ria­łów, sprze­da­łam wszystko, co kie­dyś tra­fiło do mo­jej szafy pod wpły­wem emo­cji i co le­żało nie­uży­wane, wy­mie­ni­łam buty na wy­godne skó­rzane mo­dele. To wszystko trwało kil­ka­na­ście mie­sięcy, ale po­zwo­liło mi zro­zu­mieć, że pro­ste po­łą­cze­nia w pa­rze z do­brą ja­ko­ścią to wła­ściwy kie­ru­nek. W końcu po­czu­łam się ubrana, a nie prze­brana. Mimo mniej­szej liczby rze­czy mia­łam co za­ło­żyć i lu­bi­łam te sty­li­za­cje. Co wię­cej, wy­glą­da­łam w nich do­brze i po­do­ba­łam się so­bie.

W końcu nad­szedł mo­ment, gdy już czu­łam się na tyle pew­nie w swo­ich wy­bo­rach ubra­nio­wych, że mo­głam wyjść poza bazę i za­cząć wpro­wa­dzać no­wo­ści oraz po­je­dyn­cze trendy. Wie­dzia­łam, że i tak każdy nowy za­kup bę­dzie prze­my­ślany, roz­sądny i do­brze spraw­dzony pod ką­tem funk­cjo­nal­no­ści oraz do­pa­so­wa­nia do ak­tu­al­nych za­so­bów szafy. Do­brze pa­mię­ta­łam, do czego nie chcę wra­cać, a po­przed­nie mie­siące spę­dzi­łam na po­zna­wa­niu wła­ści­wo­ści ma­te­ria­łów i zgłę­bia­niu kwe­stii ja­ko­ści ubrań. Moja baza po­zo­stała nie­zmienna, do­da­łam je­dy­nie kilka ele­men­tów, które uroz­ma­iciły mój styl (np. kurtka skó­rzana) oraz po­zwo­liły mi na wy­ko­rzy­sta­nie tego, co już było w mo­jej sza­fie, w nowy, cie­kawy spo­sób. Je­śli eks­pe­ry­men­to­wa­łam, to z po­sia­da­nymi już ubra­niami, a je­żeli wpro­wa­dza­łam no­wo­ści, to pod kon­trolą - da­wa­łam so­bie czas na za­sta­no­wie­nie, nie od­ry­wa­łam me­tek, do­póki nie by­łam pewna, że dana rzecz pa­suje do mo­jej szafy i będę ją no­sić. Zda­rzały się oczy­wi­ście drobne po­tknię­cia, ale były cenną lek­cją, z któ­rej wy­cią­ga­łam wnio­ski i mam je na uwa­dze do dzi­siaj. To wła­śnie te suk­cesy i po­rażki do­pro­wa­dziły mnie do miej­sca, w któ­rym dziś je­stem i mogę ja­sno po­wie­dzieć: było warto!

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki