Szachy - Jan Kochanowski
4.49 zł
3.68 zł
(2,90 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Tarses, Król Duński, miał dziewkę nadobną, We wszytkich sprawach swoich tak osobną, Że jej natenczas równia mieć nie chciano, Przeto z dalekich krain przyjeżdżano, Chcąc się przypatrzyć jej zbytniej gładkości, A uczestnikiem być takiej miłości. Pełen dwór zawżdy bywał cudzoziemców, Czechów, Polaków, Francuzów i Niemców.
Ale dwa jednak przed wszytkimi byli, Którzy na dworze czas długi służyli. Fiedor a Borzuj, wielkich domów oba, Co sama mogła pokazać osoba. Ci dwa przed sobą często się skradali, A o Królewnę Króla nalegali. Nakoniec oba taką chuć k'niej mieli, Że się bić o nię pojedynkiem chcieli. Póki mógł ojciec, na słowie je chował, Abowiem obu jednako miłował; Ale że końca ich prośbie nie było, Odmawiać mu się dalej nie godziło. Wziąwszy je tedy na spokojne gmachy, Ukazał palcem na toczone szachy I rzekł: W tych szrankach wasza bitwa będzie, Duższy na łonie u mej cory siędzie. Oba Królowi z chucią dziękowali, O czas i miejsce pilnie się pytali. Miejsce na zamku, czas we dwie niedzieli Z wolej królewskiej naznaczony mieli. Obiema potym po karcie posłano, Gdzie wszytek sposób tak im opisano: Kto grze rozumie, może śmiele sadzić, A kto nieświadom, lepiej się poradzić.
Tablica naprzód malowana będzie, Tę pól sześćdziesiąt i cztery zasiędzie. Pola się czarne z białemi mieszają, Te się owemi wzajem przesadzają. W tym placu wojska położą się obie, A po dwu rzędu wezmą przeciw sobie. Cztery kroć czterzej z każdej strony siędą, A tym sposobem szykować się będą: Rochowie z brzegów, więc Rycerze po nich, A potym Popi przysiędą się do nich. Król z panią bierze w pośrzodku dwie poli, On różną barwę, a ta swoję woli. Piechota przed nie wyciąga na czoło, A między wojski pół tablice goło. Każdy z tych tedy swoją drogą chodzi, A przez drugiego skakać się nie godzi, Chyba jezdnemu, bo ten świadom drogi, By też nacieśniej, nie zawadzi nogi. Roch ma tę wolność i nadane prawo: Przodkiem i zadkiem, w lewo bić i w prawo. W trzeci rząd Rycerz, zakoliwszy, wpada, Ale na inszej co raz barwie siada. Białe a czarne, co na ukoś idą, Na Popy społem wszytki pola przydą.
Babie się próżno nawijać: i w oczy, I w zad uderzy, w stronę także skoczy; Czasem i z Popy jedną drogą chodzi, Jeno się z samym Rycerzem nie zgodzi. Król pospolicie swego miejsca pilen, A wszakoż może swemu też być silen, Bo w okrąg siebie wszytki miejsca trzyma, Kto się nawinie, tego i sam ima; A kiedy głodzien, do kuchnie rad skoczy, Dokąd z pierwszego miejsca nie wykroczy. Drab na prost chodzi, ale z boku kole, A jego wszytek skok na pierwsze pole; Chyba gdy z placu pierwszego zstępuje, Wtenczas trzeciego pola doskakuje. Gdzie też na zagon ostateczny padnie, Tak wiele, jako i Królowa, władnie. Szachu zarazem przedsię nie zyskuje, Bo pieszek na kres, nie baba wskakuje. To też nakoniec przypomnieć nie szkodzi: Jeden po drugim zawżdy w tej grze chodzi. A nigdy więcej mknąć jednym nie dadzą, A gdzie co wezmą, tam swego posadzą. Gra koniec bierze, kiedy najachany Król nie ma nigdziej uciec pewnej ściany.
Gdzieby wpadł w sidło, kiedy lud potraci, A szachu nie wziął, taki met nie płaci. Te w sobie karta zamykała sztuki. Oni, choć mieli z potrzebę nauki, Wszakoż ją przedsię radzi przeczytali, A dla ćwiczenia zawżdy szachy grali. Kiedy czas przyszedł, wsiedli na swe konie, Nic nie czekając, żeby słano po nie. Nadzieja dobra każdego cieszyła, A z drugiej strony bojaźń je trapiła, Abowiem tam już miało się pokazać, Komu tak miły zakład miano skazać; Kto zaś z lekkością miał z pałacu wynić, Każdy miał z sobą nie lada co czynić. Ale że była ta królewska rada, Niż co poczęli, siedli do obiada, Gdzie drudzy goście i z królem siedzieli, A ci zeznawać z obudwu stron mieli. Gdy się najedli, obrusy zebrano, A potem na wet szachownicę dano. Król, pomilczawszy, rzecz do nich uczynił, Prosząc, żeby go żaden z nich nie winił, Iż, ócz był proszon, aż dotąd odkładał Wszytko na same, a ich godność składał,
Bo nie chciał na się brać rozsędku tego, Ktoby godniejszy był z nich dziewki jego. Lecz teraz niechaj fortuna pokaże,
Komu przysądzić Królewnę dziś każe.
RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.