Rozdział 2
Brama
- To jest zwykłe dziecko kurwa mać. - Kazimierz sięgnął po broń. - Ja i Nadieżda nie jesteśmy ani bóstwami, ani duchami, ani istotami o jebanym pierwiastku boskości.
- Uspokój się. - powiedziała Irina.
- A gdyby tu o Nadię chodziło? - warknął.
Nie było odpowiedzi.
- No jasne, zapomniałem Śmierć nie kocha, nie czuje bólu po stracie.
- Kazimierz...
- Ty tego nie widzisz kochana?! - syknął do żony. - Twoja matka i ojciec stali się bóstwami, ona zimna a on nadal myśli, że jest tylko twoją matką.
Aleksiej zbladł.
Słowa trafiły dokładnie tam, gdzie bolało najmocniej.
Wanda zaczęła płakać.
- Tato... ja nie chcę być żadną bramą...
Kazimierz natychmiast uklęknął przy niej i objął ją mocno.
- I nie będziesz. Słyszysz? Nie pozwolę.
Kullervo obserwował to w milczeniu.
- Właśnie to czyni ją niebezpieczną. - powiedział w końcu. - Nie jej moc, ale wasza rozpacz.
Kazimierz uniósł głowę.
- Co powiedziałeś?
- Fińskie legendy znają takie znaki. - odezwał się Aleksiej, patrząc na ciemne pulsowanie na szyi wnuczki. - Bramy nie otwierają się od krwi bogów. Otwierają się od bólu ludzi.
Zapadła cisza.
Kazimierz spojrzał na żonę.
Na córkę.
Na drżący śnieg wokół.
I zrozumiał.
To nie Wanda była źródłem.
To ich strach ją otwierał.
Irina podeszła bliżej i położyła lodowatą dłoń na ramieniu zięcia.
- Mylisz się. - powiedziała spokojnie. - Czuję ból po każdej stracie. Po córce. Po wnuczce, której nie oddam ciemności. Po tobie, jeśli dalej będziesz działał w gniewie.
Kazimierz zamarł.
Po raz pierwszy usłyszał w jej głosie nie boginię śmierci.
Tylko matkę.
I babkę.
Kullervo uniósł włócznię.
- Musicie zamknąć bramę, zanim Finlandia stanie się kolejnym pęknięciem świata.
- A jak? - spytała Nadieżda przez łzy.
Fiński wojownik spojrzał w głąb lasu, gdzie między drzewami migotała błękitna poświata.
- U źródła. W miejscu, gdzie śpi Väinämöinen.
Śnieg opadł nagle.
Jakby cała puszcza wstrzymała oddech.
Aleksiej spojrzał na Kullerva z niedowierzaniem.
- Chcesz zaprowadzić nas do syna Kalevy?
- Nie. - odparł tamten. - Do ostatniej pieśni, która może zatrzasnąć tę szczelinę.
Wanda uniosła zapłakane oczy.
- Pieśni?
Kullervo skinął głową.
- W Finlandii nawet koniec świata zamyka się słowem.
- A jeśli to pułapka?
- Nie macie innej opcji. - odparł Fin. - Jak udać się ze mną.