Rozdział 2Chłopiec, który nie pisze
Często po trudnym dniu z małymi pracusiami opiekun elfów musiał porządnie wypocząć. Święty Mikołaj najlepiej relaksował się w swoim wygodnym fotelu w przytulnej komnacie kominkowej. Czuł się cudownie, popijając herbatę przygotowaną przez panią Mikołajkową. Czytał wówczas swoją ulubioną lekturę, czyli listy od dzieci. A musicie wiedzieć, że przesyłek z Ziemi było naprawdę dużo. Pisały do niego dzieci spokojne i mniej spokojne, wesołe i te poważniejsze. Te, którym świetne wyniki przychodziły łatwo, i te, które musiały włożyć w każdy sukces ogrom niesłychanie ciężkiej pracy.
Święty Mikołaj i jego żona posiadali supermoc: otóż znali imiona wszystkich chłopców i dziewczynek na świecie. Nikt nie umykał ich troskliwej uwadze.
Tego dnia posypały się zamówienia na przenoszenie w czasie, wycieczki do jądra Ziemi i farby do malowania wiatru. Były też bardziej techniczne życzenia.
- Miłko, nigdy nie zgadniesz, co pragnie dostać w tym roku Zuzia.
- Auto napędzane czekoladą - odpowiedziała bez zastanowienia starsza pani w czerwonej sukience ozdobionej futerkiem.
- No dobrze, ale na pewno się nie domyślisz, jakie życzenie ma Franek.
- Chce dostać maszynkę do mielenia stali - odrzekła pani Mikołajkowa i delikatnie się zaśmiała, widząc minę swojego męża. - Nie patrz tak, kochanie. Nie mogłam się doczekać, aż wrócisz z pracy, i coś niecoś sama przeczytałam.
Święty Mikołaj wybuchnął śmiechem i pokiwał głową.
- Nie dziwię ci się, moja duszko, te listy są doskonałe.
Staruszka tak pochłonęło czytanie, że nie zauważył zdenerwowania żony. Pani Mikołajkowa z napięciem przeszukiwała ogromne kosze z korespondencją. W pewnym momencie z rozłożonymi rękami spojrzała na męża i rzekła zrezygnowanym tonem:
- Nadal nic. Nawet najmniejszej karteczki nie przysłał.
Święty Mikołaj oderwał się od lektury i zmarszczył krzaczaste brwi.
- Jesteś pewna?
Zamiast odpowiedzieć, pani Miłka wzruszyła po raz kolejny ramionami. Święty Mikołaj wstał i zaczął niespokojnie krążyć po oświetlonej ogniem komnacie.
- Przecież jest już duży. Na pewno szybko czyta i świetnie pisze. To po prostu niemożliwe.
- No właśnie - przytaknęła pani Mikołajkowa. Czuła się bezradna, co w jej przypadku było bardzo rzadkie. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego Staszek Lipowski jeszcze nigdy o nic nie poprosił.
- Musiał znów zapomnieć. - Starzec z siwą brodą uznał, że chodzi o zwykłe roztargnienie chłopca, jednak pani Miłka nie była tego taka pewna.
- A może Staszek po prostu nie chce do ciebie napisać?
Mikołaj energicznie pokręcił głową.
- Wiesz, że nie ma takiej opcji, moja duszko. To musi być coś innego.
- Mężu, zauważ, że po tylu latach zastanawiania się nadal nie znamy przyczyny. Dość tego. Czas zacząć działać - postanowiła pani Miłka. - Czas zapytać Staszka, dlaczego nie pisze.
- Ależ nie mogę tego zrobić! - zaprotestował Święty Mikołaj. - Muszę uszanować jego decyzję. Zależy mi, by dzieci pisały do mnie nie dlatego, że ktoś je zmusza, tylko dlatego, że tego chcą.
- Masz rację, kochanie. Na szczęście tu nie trzeba nikogo zmuszać, wystarczy delikatnie zachęcić.
Mikołaj spojrzał na żonę, nie do końca rozumiejąc.
- Masz na myśli to, żebym teleportował się do pokoju Staszka i z nim porozmawiał?
- Staszek ma cię polubić, a nie przestraszyć się ciebie. Może najpierw wyślesz list?
- Doskonały pomysł - zgodził się starzec z siwą brodą. - Napiszę do niego list, jakiego jeszcze nikt nigdy nie dostał.
Pytania do rozdziału 2:
Czy Święty Mikołaj i jego żona znali imiona wszystkich chłopców i dziewczynek na świecie? Czy Święty Mikołaj lubił czytać listy od dzieci? Czy Staszek Lipowski często pisał listy do Świętego Mikołaja?