Święty Ekspedyt - święty ostatniego ratunku - Agnieszka Ścibik

-
Proszę czekać

Święci to zwykli ludzie

 

Nim jednak udamy się do ojczystego kraju św. Ekspedyta, zatrzymajmy się na chwilę, aby się zastanowić, kim są święci i jakie powinno być ich miejsce w naszym życiu. Kwestia ta wydaje się bardzo ważna. 

 

Święci to nie tylko postacie z obrazków, czy kolorowych albumów, to ludzie z krwi i kości, którzy żyli na tym świecie przed nami. Przeżywali troski i radości. Z tą jednak różnicą, że dotarli już do nieba, skąd mogą nam służyć pomocą. Święci to ludzie, których możemy naśladować. Każdy ze świętych odkrywał właściwą dla siebie ścieżkę, po której wiódł go sam Bóg. A zatem święci to ci, którzy realizowali w swym życiu wolę Boga i nie bali się oddawać Mu wszystkiego. Święci to zwykli ludzie, starający się wypełniać w swym życiu Boży plan. 

 

Beatyfikacje i kanonizacje uświadamiają nam, że każdy człowiek ma swoją niepowtarzalną drogę do świętości. Mają nam pokazać, że świętość jest osiągalna już tu, na ziemi. O świętości świadczą i potwierdzają ją liczne cuda, których Bóg dokonuje w naszym życiu za wstawiennictwem osób uważanych za święte. Boże królestwo jest też otwarte dla wszystkich męczenników za wiarę. Konstytucja dogmatyczna o Kościele wspaniale podsumowuje naukę o świętych i ich kulcie, podkreślając, iż fundamentem wszystkiego jest relacja z Jezusem Chrystusem: 

 

"Bo jak wzajemna łączność (communio) chrześcijańska między pielgrzymami prowadzi nas bliżej Chrystusa, tak obcowanie ze Świętymi łączy nas z Chrystusem, z którego, niby ze Źródła i Głowy, wszelka łaska i życie Ludu Bożego wypływa. Toteż nad wyraz stosowną jest rzeczą, abyśmy kochali tych przyjaciół i współdziedziców Jezusa Chrystusa, a zarazem braci naszych i szczególnych dobroczyńców, abyśmy za nich należne dzięki składali Bogu, abyśmy "pokornie ich wzywali i dla otrzymania dobrodziejstw Bożych przez Syna Jego Jezusa Chrystusa, Pana naszego, który sam jest Odkupicielem i Zbawicielem naszym, do ich modlitw, wstawiennictwa i pomocy uciekali". Wszelkie bowiem prawdziwe świadectwo miłości, jakie okazujemy mieszkańcom nieba, z natury swojej zmierza ostatecznie do Chrystusa, który jest "koroną wszystkich Świętych", a przez Niego - do Boga, który jest przedziwny w świętych swoich i w nich uwielbiony"? . 

 

Odwaga wielu świętych, szczególnie męczenników, porusza nas i umacnia. Poznawanie biografii poszczególnych postaci sprawia, że są one nam bliskie. Ruszajmy więc w podróż, aby odkryć św. Ekspedyta. Zacznijmy od jego ojczystego kraju. Przejdźmy przez pustynie i bagna. Przemierzmy sosnowe lasy, przeprawmy się przez liczne rzeki i stańmy u podnóża świętej góry Ararat.

 
 

Ormianie - potomkowie Noego

Nazwa "Armenia" prawdopodobnie pochodzi od imienia "Aram", które nosił jeden z przywódców ormiańskich. Jednak mieszkańcy Armenii do dziś nazywają swoją ziemię ojczystą Hajastanem. Nazwa ta wzięła się od człowieka imieniem Hajk, który według tradycji był wnukiem Noego, wybranego dla ocalenia ludzkości podczas potopu.

Terytorium Armenii od II tysiąclecia p.n.e. było zamieszkiwane przez koczownicze plemiona Chaldów. Spora jego część do 600 roku p.n.e. należała do królestwa Urartu. Gdy królestwo to uległo rozpadowi, jego terytorium zostało zajęte przez indoeuropejskie plemiona Hajków. To właśnie Hajkowie, po zmieszaniu się z tubylczą ludnością, dali początek rodowitym mieszkańcom Armenii, Ormianom. Święty Ekspedyt wywodzi się zatem z ludu, który ma bogatą i, można by rzec, biblijną historię. 

Zmienne fale historii

Historia Armenii jest bogata, wyjątkowa i jednocześnie bardzo burzliwa. Przypomina okręt miotany falami, zanurzający się w mrokach wojen i wynurzający się na krótkie chwile pokoju. W zasadzie od samego początku o ojczystą ziemię św. Ekspedyta walczyły wszystkie sąsiadujące z nią państwa. W IV wieku p.n.e. Armenię opanowali Achemenidzi, przez co stała się perską prowincją. Aleksander III Wielki w 331 p.n.e. podbija Persję i tak oto ziemia armeńska, chociaż oficjalnie jest w tym czasie zależna od Macedonii, może zachować swoją suwerenność. Terytorium armeńskie zostaje pod zwierzchnością macedońskiej dynastii Seleucydów do II wieku p.n.e., po czym rozpada się na Armenię Wielką i Armenię Małą. Armenia Mała w I wieku p.n.e. zostaje wcielona do prowincji rzymskiej - Kapadocji, natomiast Armenia Wielka pozostała niezależna. Przeżywa wówczas swój rozkwit, osiągając szczyt swojej potęgi pod rządami króla Tigranesa I Wielkiego. Jednak owa niezależność trwała krótko. Tigranes w 69 roku p.n.e. zostaje pokonany na polu walki przez rzymskiego wodzaLukullusa i aby zachować tron, zgadza się zrzec praw do Armenii Wielkiej na rzecz Imperium Rzymskiego. Armenia traci wiele ze swych zdobyczy. W kolejnych latach trwa spór o armeńską ziemię pomiędzy Rzymem a Partami. Szala zwycięstwa przechyla się ostatecznie w 114 roku n.e. na stronę Rzymu. Cesarz Trajan czyni z Armenii Wielkiej kolejną prowincję. Armenia na krótki czas odzyskuje niepodległość, jednak już za życia naszego świętego ponownie staje się rzymską prowincją. 

Godnym uwagi pozostaje fakt, że pomimo tak wielu najazdów i niemal ciągłych wojen Ormianom udało się zachować swoją tożsamość. 

Święty Juda Tadeusz 

Zgodnie z tradycją jako pierwszy z Dobrą Nowiną zawędrował do Armenii św. Juda Tadeusz. I chociaż Ewangelię głosił Ormianom także inny wielki święty, św. Bartłomiej, to właśnie św. Juda Tadeusz jest uznawany za ojca i założyciela Kościoła w Armenii. Według tradycji to Juda Tadeusz pierwszy przynosi Armenii Jezusa. Ciekawym zbiegiem okoliczności  - jeśli są takowe w Bożych planach - św. Juda Tadeusz, podobnie jak św. Ekspedyt, uznawany jest za patrona spraw trudnych i beznadziejnych. 

Istotna dla rozwoju chrześcijaństwa w Armenii jest druga połowa III wieku i Kościół w Kapadocji. Dlaczego akurat Kapadocja? Ponieważ to do tego kraju uciekł pewien Ormianin imieniem Grzegorz, kiedy w jego ojczyźnie trwały walki z Persami i Rzymianami . Na skutek ewangelizacyjnej działalności św. Grzegorza dwa lata przed śmiercią Ekspedyta, w 301 roku, Armenia oficjalnie przyjmuje chrześcijaństwo. Święty Grzegorz, nazwany Oświecicielem, chrzci króla Armenii Trdata III, będącego niegdyś wielkim prześladowcą chrześcijan. Wraz z nawróconym Trdatem III chrzest przyjmuje cały jego dwór. Tym samym na początku IV wieku Armenia Wielka staje się pierwszym w historii państwem chrześcijańskim. Wielka aktywność króla Trdata i św. Grzegorza doprowadziła w stosunkowo niedługim czasie do chrystianizacji całej Armenii. Chrześcijaństwo stało się tu religią państwową. Zaczęła się także w pełni kształtować nowa - chrześcijańska - tożsamość Ormian. W tym miejscu trzeba przyznać, że do dziś jest to kraj o wielkim bogactwie wartości duchowych.

Żołnierz imperium 

 
 

Chłopięce marzenia

 

Rzeczą niezmienną jest to, że chłopcy wszystkich epok i w każdym zakątku świata marzą o przygodach, zwycięskich bitwach, marzą o byciu dowódcami wojsk. Możemy więc z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że podobnie jak większość chłopców w tamtych czasach, mały Ekspedyt marzył o wielkich, wojennych przygodach. Tym bardziej że sama rzeczywistość dostarczała spragnionej wrażeń chłopięcej wyobraźni wielu bodźców. Stacjonujące w Armenii rzymskie wojska musiały zachwycać swym szykiem i potęgą. Lśniące zbroje, piękne miecze, ozdobne pióropusze na hełmach, purpurowe płaszcze. To wszystko pobudzało chłopięcą wyobraźnię. Który młodzieniec nie marzył, by być kiedyś na miejscu legionistów rzymskich? Chociaż, jak to bywa z dziecięcą wyobraźnią, idealizuje ona obiekt swoich pragnień. Gdyby bowiem chłopcy zdawali sobie sprawę, czym w rzeczywistości jest armia rzymska, mało który chciałby w niej służyć.

 

Młodzieńcze pasje

 

Mijały lata. Pory roku zmieniały się jak w kalejdoskopie. Ekspedyt dorasta. Staje się młodym i silnym młodzieńcem. Każdego dnia odkrywa coraz bardziej swoje pasje. Uczy się sztuki walki. Aż w końcu nadchodzi upragniony dzień - wstąpienia w szeregi armii rzymskiej. Jak Ekspedyt, cudzoziemiec, stał się legionistą, i co więcej - jak zrobił karierę, dochodząc do stopnia setnika? W tym miejscu musimy przyjrzeć się nieco historii armii rzymskiej.

 

Faktem jest, że w początkowych stuleciach istnienia rzymskiego państwa w szeregi legionów mieli prawo być powoływani jedynie mężczyźni posiadający rzymskie obywatelstwo. Jednak już w czasach Cesarstwa Rzymskiego zaczęto rekrutować do armii także podbite ludy Galii i Hiszpanii. Podobna praktyka - co ciekawe, dużo wcześniej - miała miejsce na wschodzie cesarstwa. Czyniono tak jednak w sposób nieoficjalny. Nieformalnie nadawano owym legionistom obywatelstwo rzymskie. Kiedy jednak wszystkie podbite tereny oficjalnie zaczęły należeć do państwa rzymskiego, nieformalność stała się formalnością. Wielkie zmiany nastąpiły w II wieku n.e. Do legionów rzymskich przyjmowano w większości mężczyzn z prowincji. Od tego czasu popłynęła też fala ustępstw. Tym bardziej że częste wojny wyniszczyły, ponad wszystko cenną dla armii, italską część legionów. Ekspedyt służył w czasach cesarza Dioklecjana, który dokonuje pewnych zmian norm prawnych. Między innymi nakłada ogólny obowiązek dziedziczenia zawodu po ojcu. Odnosi się to również do rodzin wojskowych. Stąd już teraz możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić dwie rzeczy. Po pierwsze, Ekspedyt nie miał żadnych problemów z wstąpieniem w szeregi armii. Po drugie, możliwe, że odziedziczył zawód po ojcu, który mógł być wojskowym. 

 

Prawdziwy mężczyzna 

 

Służba w legionach była dla młodego Ekspedyta wielką szkołą życia. Wykonywanie wielu trudnych obowiązków i utrzymanie dyscypliny było niezbędne do posługiwania w wojsku. Rzymski legionista powinien był wykazywać się siłą fizyczną i wytrzymałością psychiczną. Nasz święty, tak jak każdy inny żołnierz, musiał szybko po poborze do legionu stać się prawdziwym mężczyzną. 

Pobór obejmował początkowo mężczyzn między szesnastym a dwudziestym rokiem życia. Później przedział wiekowy nieco podwyższono i armia mogła przyjmować mężczyzn pomiędzy siedemnastym a czterdziestym szóstym rokiem życia. Ile lat miał Ekspedyt, gdy wstępował do wojska? Biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie obrazy i rzeźby przedstawiają św. Ekspedyta jako około trzydziestoletniego mężczyznę, oraz to, że dosłużył się stopnia setnika, możemy stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, że wstąpił do wojska jako nastoletni młodzieniec.

 

Po wstąpieniu do armii młodzieńcy byli solidnie szkoleni. Uczyli się technik walki, nabierali zwinności i hartowali się. Sprawdzeniem sił żołnierza były długodystansowe biegi. Ćwiczono rzuty oszczepem oraz władanie mieczem. Wykonywano także ćwiczenia mające na celu uodpornienie rzymskiego żołnierza na wszelkie trudy walki. Tak przygotowani legioniści byli wysyłani na pole bitwy. Najbardziej zasłużeni, mężni, sumienni i doświadczeni mieli szansę dość szybko awansować i zostać centurionami. Tak też stało się z Ekspedytem.

 

Setnik

 

Po wielu latach ciężkiej służby nadszedł w końcu dzień, w którym legionista Ekspedyt został mianowany rzymskim setnikiem. Kim byli setnicy? Dowodzili oni oddziałami wojskowymi składającymi się ze stu żołnierzy. Te najmniejsze taktyczne jednostki legionu armii rzymskiej nazywano centuriami. W wojsku rzymskim setników nazywano centurionami (łac. centurio). Centurion był oficerem niższym. W czasach rządów cesarskich setników mianował legat, czyli wysoki rangą oficer dowodzący legionem. Oficer powierzał godność centuriona naprawdę zasłużonym i doświadczonym żołnierzom w legionie. Ich rola była bardzo istotna, gdyż często to od nich zależał wynik bitwy. Setnicy bowiem w sposób bezpośredni wykonywali rozkazy głównych dowódców wielkiego legionu. W momencie mianowania na centuriona Ekspedyt zyskał znaczną władzę nad swoimi podwładnymi, bowiem to do jego obowiązków należało utrzymywanie dyscypliny. Musieli więc być mu posłuszni podoficerowie niżsi, chorążowie, weterani wojskowi, trębacze, a także jego zastępcy. On sam również musiał przestrzegać wszystkich zasad panujących w wojsku. Powinien przecież dawać wzór niższym rangą żołnierzom. 

Żołnierz rzymski składał przysięgę, w której zobowiązywał się do posłuszeństwa. Musiał więc ją również złożyć legionista Ekspedyt. Po jej przyjęciu cesarz miał pełne prawo decydowania o życiu i śmierci każdego mężczyzny służącego w armii rzymskiej. W chwili składania przysięgi setnik Ekspedyt nie był jeszcze chrześcijaninem, nie spotkał w swoim życiu Jezusa. Jak to się stało, że jednego dnia ten rzymski żołnierz stał się wyznawcą Chrystusa, gotowym do służenia nowemu Panu aż do śmierci? Pewne światło na naszą historię rzuca Ewangelia, która opowiada nam o dwóch setnikach i ich spotkaniu z Jezusem. Historie te będą dla nas swoistymi przewodnikami w głąb serca św. Ekspedyta.