Święto odległości - Jerzy Franczak

Kup ebooka

19.50 zł
15.60 zł (14,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I

Otworzyłoczy i natychmiast je zamknął. Jego ręka wyszukała po omacku telefoni uciszyła dzwonek. Pod powiekami coś się jeszcze przelewało,zastygało w dziwaczne niedokształty. Która to godzina? Nie wiadomo,ale chyba wszystko jedno, skoro dziś Święto Niepodległości. Michałprzewraca się na drugi bok, nakrywa kołdrą. Obok Kasia z odsłoniętąpiersią, heroiczna: leży na barykadzie poduszek, a promienie słońcarobią jej akupunkturę.

Gdybył dzieckiem, mówił "święto odległości".

Halo!Jest tam kto? Mówi się.

OjciecMichała jako dziecko był tak piekielnie inteligentny, że umiałodpowiadać na pytania, które jeszcze nie padły. Po wydaleniu zuczelni siedział w domu i całymi dniami nadużywał alkoholu. Kiedymama chciała zrobić mu wymówkę, uprzedzał ją i mówił "dawno niepiłem, jutro będą dwa dni".

- Kurrrrwa.

Lucuntu nun metti tempu.Michał zdążył się ubrać, umyć zęby i naczynia. Stał nad zlewem,wycierał spodnie papierowym ręcznikiem. Kaśka strzelała szafkami,jakby na wiwat. Bruno wyglądał ciekawie zza sofy - wiadomo, tosłowo jest ze wszystkich najbzidsie. Miło usłyszeć jak pada z usttatusia, a potem w przedszkolu powtórzyć szeptem, Kubie na przykład,na ucho, jak pani nie widzi.

- Pochlapałemsię.

- Wszystkojedno.

- Ale...

Aledziś jest święto! Niech każdy mówi głośno, co mu w duszy gra. Mycienaczyń jest dobre dla bab. Kieliszek w ciągu dnia jest wartością samąw sobie. Racja jest jak dupa, każdy ma swoją. Konstytucja toprostytutka. Rzeczpospolita to wielki burdel. Naród wspaniały, tylkoludzie kurwy. Posłowie to kurwy, generalicja to analfabeci. Brunonauczył się czytać i mamy pierwsze opłakane efekty:

- JebanaSandencja!

Stalina światłach. Michał udawał, że szuka czegoś w schowku. Kasiaodwróciła głowę i spojrzała na chłopca w osłupieniu.

- JebanaSandencja! - powtórzył radośnie Bruno, wskazując palcem naszybę, i uśmiechnął się triumfalnie w oczekiwaniu pochwały.

- Skąd...- zaczęła Kasia i zerknęła na męża tym znaczącym zerknięciemtypu zrób-coś-jesteś-przecież-ojcem, tudzieżmasz-efekty-swojego-wychowania, ale nic nie powiedziała, wszystkojasne: chłopiec przeczytał graffiti wysmarowane czarną farbą namurze. Misiek wrzucił jedynkę, samochód ruszył, a Bruno począłradośnie podśpiewywać na nutę "Jadą, jadą misie":

- Je-ba-na-Sandeeeecja,hop-siup-traaalala!

- Przestań!

- Ale...

Dziśnie ma żadnego ale. Michał skończył myć naczynia, wycierał zlewkraciastą ścierką, gdy nagle dostrzegł na parapecie kieliszek zresztką rumu. Kaśka nigdy nie dopija do końca. Zerknął przelotnie zasiebie i wychylił zawartość jednym haustem. Skrzywił się, prychnął,parsknął jak młody źrebak. Umył kieliszek i położył na suszarce.Wziął długopis i zanotował: "Czy konie lubią rum? Tak samo, jakrumaki koniak". Tokarski powiedział mu kiedyś, że ma szczególnepoczucie humoru.

- Aco, wolałbyś ogólne?

- Co"ogólne"?

CzyChimera miała poczucie humoru? Niewykluczone, że szczególneroztargnienie jego zapisków bierze się stąd, że mieszkają one wkołonotatniku. Jak wiadomo, język działa na zasadzie denotacji,konotacji i kołonotacji. Ta ostatnia wprawia w ruch wszystkienielegalne skojarzenia, wodzi nas za nos, na pokuszenie i na manowce.Pewnie dlatego akademicka lingwistyka nie interesuje się tąkontrabandą i pozostaje bezradna wobec wielu kwestii.

CzyGilgamesz miał łaskotki? Jako dziecko, Misiek uwielbiał wszelkiezgrywy. Wujkowi Bronkowi chował laskę i patrzył z ubawieniem, jaknieporadnie jej szuka. Wlewał do cukierniczki gorący kisiel. Wybierałna chybił trafił jakiś numer i skrzeczał do słuchawki. Podbiegał dokiosku i pytał:

- Dzieńdobry, czy jest oranżada?

- Jest.

- Topoproszę lizaka!

Iuciekał, ile sił w nogach.

Dlaczegouwielbiał zgrywy? Dlaczego chował, wlewał i skrzeczał? Dlaczego pytałi uciekał? Ile sił w nogach? Wydało się wszystko, czy tylko mi sięwydaje? No dobra, powiedzmy to na głos: Michał to ja, to moje małealter ego, właściwie są jakby dwa Michały, jeden duży, drugi mały.Czasem patrzy na siebie z boku i widzi kogoś obcego: pan redaktor,pan ojciec, pan małżonek, właściciel starej toyoty, na którą mówi"Kokota".

- Idęprzestawić Kokotę.

- Poco?

- Stanąłemna zakazie.

Tocoś jakby zwierzenie, a nawet summa życiowych doświadczeń, jeśliżyciem nazwać to: mierne z dnia na dzień, spokojne jakoś się żyje,planowa pogoń za groszem, dom, kredyt, małżeńska rutyna, rodzinnespełnienie, niedosyty i nieukoje, dzieci są dla mnie wszystkim,poronione plany, ruina, po prostu ruina.

- Onamnie kopła! - płacze Bruno.

Wycie,wycieranie łez, dochodzenie, kto zaczął... Przeproście się ładnie iprzytulcie. W naszym domu zawsze przyjmuje się przeprosiny.Zaśpiewajmy razem:"wędrowalikupcy przez zielony las, nie mieli pieniędzy, ale mieli czas".A teraz śniadanie, a właściwie śniadaniada, prawdziwa epopejakulinarno-trawienna, bo mleko, ale czy podgrzewać w mikrofali, toponoć niezdrowe, Bruno płacze, trochę teatralnie, niemniej jestgłodny, czeka na czekoladowe kule, z mlekiem podgrzanym, rozbitym namolekuły, walka o przestrzeń tapczanową, jajko na pewno wyjdzie natwardo, kawa się skończyła, do zupek dla niemowląt dodają mięsooddzielone mechanicznie, a do płatków śniadaniowych ścięgna, tłuszczi kości. Nie wstajemy od stołu, nie mlaszczemy w towarzystwie.Rodzinna sielanka i krótkie dialogi.

- Kupiłeśchleb?

- Zapomniałaśdodać "jak prosiłam"...

- Michał...

- Wzupę kichał. Nie, nie kupiłem. Zapomniałem.

Małośmieszne. Sklepy dziś zamknięte, a jakoś trzeba zdobyć pieczywo! Losynasze w znacznej mierze w naszych spoczywają rękach! Trzeba wszystkodokładnie zaprogramować. Plan dnia obfituje w lekki posiłek i zabawęz dziećmi. Oto Emilka, lat trzy: bardzo ładne dziecko, złote loczki,wielkie limo pod okiem, młodsza od braciszka o dwa lata. Spacer,lody, obiad, bajka w telewizji i chwila spokoju. Bruno jakoś takwyszedł, Emilka bardziej z rozsądku, do pary. Gazeta lub drzemka,zobaczy się, kolacja, kąpiel, piwko, jak się kupi, film, sen mężasprawiedliwego i żony. A w skrzyni zagnieździły się mole.

Rozkładdnia jest powolny i nieubłagany. Reasumując, dzieci pójdą do spania,wcześniej się je wykąpie, a później się je nakarmi, resztkę dniarozdzieli się po równo, dzieciom trochę więcej, każdemu wedługpotrzeb. Czy wolność oznacza równość, czy prawo do nierówności?Misiaczku, tobie kury szczać prowadzić, a nie politykę robić! A mydłow płynie kupiłeś?

Ajeszcze wcześniej bajka. O czym?

Aza chwilę zadzwoni Tomek i powie:

- Mamyustawkę. O ósmej. Tam, gdzie zwykle.

- Ale...

- Niema żadnego ale. Widzimy się i chochla.

Wponiedziałek wieczorem w knajpach jest pusto. Chłopaki rozsiadają sięwygodnie i przyjmują płyny. W głębi kadru nic się dzieje. Na tlemakiet przemykają jakieś sylwetki. Na pierwszym planie mnóstwo rzeczyi trzy osobniki zaplątane w tę zawiłą składnię. Kiedy przychodzi imusiąść, rozwiązują się języki i zaczyna się całkiem inna bajka. Azaczyna się ona tak: był onego czasu mężczyzna imieniem Tomasz itakoż Paweł, było też piwo lane po siedem, butelkowe po osiem. Igdzie tu logika? W radiu planują cięcia, zwolnią połowę dziennikarzy.

- Albowyłączą fonię.

Książkiw ogóle nie schodzą, stoimy nad brzegiem zapaści.

- Alezrobimy krok naprzód.

Zadaniedodatkowe: przetłumacz na polski starożytną sentencję:"Dumbibo piwo, stat mihi kolano krzywo".

- Któreto już?

- Nieliczyłem.

Ajak się kończy ta bajka? Co mówi alkohol o męskiej przyjaźni?Odpowiedz własnymi słowami.

Zadaniedodatkowe: powrót do domu ostatnim tramwajem. A teraz zamknij oczy iprzypomnij sobie, jak jechałeś pociągiem... Z rodzicami? Miałeś pięć,może sześć lat. Udawałeś, że śpisz. Potem udawałeś, że się obudziłeś.I teraz nie umiesz odróżnić jawy od snu, snu i jawy od udawania. Czyżycie jest snem na jawie, czy na odwrót? Przeczytaj poniższy tekst.Wczoraj było o Pciuchu, dziś będzie o Gżdaczu.

- Przeczytam,jak się położycie!

Codziennieczyta dzieciom co najmniej dwadzieścia minut. Mycie zębów trzy minutyminimum. O dziewiętnastej dobranocka. Około południa (dzień jestświąteczny) spacer. Wygląda to mniej więcej tak: rodzina Siemaszkówwychodzi z bramy, na spacer wychodzi i wkracza w zdegradowanąprzestrzeń - urządzenia techniczne, społeczeństwo i gospodarka,środowisko naturalne, ekonomia - której musimy przywrócićpierwotne funkcje, zgodne z jej specyfiką. Hotel przesłania wielkareklama"L'oréal":uśmiechnięta kobieca twarz i napis petitem "Ce n'est pasune image juste, c'est juste une image".

Stannatury jest opłakany, miejski obszar jest kryzysowy i zdewastowany.

Opisprzyrody: Dz. U. z 2001 r. Nr 142 poz. 1591, zm.: z 2002 r. Nr 23poz. 220, Nr 62 poz. 558, Nr 113 poz. 984, Nr 153 poz. 1271, Nr 214poz. 1806, z 2003 r. Nr 80 poz. 717, Nr 162 poz. 1568, z 2004 r. Nr102 poz. 1055, Nr 116 poz. 1203. Koparki, art. 18 ust. 2 pkt 6, tekstjednolity, błyszczą filuternie. Park będzie rewitalizowany wkontekście społecznym. Mamy tu ponad tysiąc gatunków drzew! Ziemia,jak okiem sięgnąć, zasłana orzechami cytrynowymi. A tu otworzą nowybank, obok tej plomby. Solarium "Relax", zakładfryzjerski "Imperium włosa", galeria "Black cat".Obraz luksusu i rozpaczy, olej na płótnie.

Aledziś wszystko zamknięte, madame! Najmniejsze komórki społeczne sumująsię w tłum, ludzi ogarnia patriotyczne uniesienie. Niech zamilkniewszystko, co nas wzajemnie dzielić może, a niech zabrzmi jeden wielkigłos!

- Tato,a po co wiszą te chorągiewki?

- Tosą flagi. Dziś mamy święto odległości.

- Odległości?

- Michał,weeeź. Nie rób... wody z mózgu!

- Chciałaśpowiedzieć"nierób wsi"!

Niekiedywyjeżdżają na wieś, a na wsi - wiadomo, zabudowaniagospodarskie, zwierzęta hodowlane, sprzęt rolniczy. Rozpierducha,błoto, hocki-klocki, kury i koguty, jakiś czarny Seat popierdala tami z powrotem sto na godzinę, z otwartego okna umc-umc-umc,młockarnia, ferma, tartak, bógwico. Park maszyn. Muzeum zniszczeń.Dzieci tarzają się po zaoranym polu, na które mówią"zaschniętabreja". Wieczorem wszyscy wychodzą na ganek i słuchają ujadaniapsów. Śpią snem kamiennym i płytkim, a rano, po śniadaniu, wyruszająz pensjonatu zwartą tyralierą. Po kwadransie rozpadają się na pary,jak na wycieczce klasowej: chłopcy razem, dziewczęta osobno. Nakoniec, jak na klasę próżniaczą przystało, każdy idzie sam sobie, nieoglądając się na pozostałych. Rodzina przypadków losowych.

Nawieś jeździli też w trójkę - Michał, Tomek, Paweł - o ilewsią nazwać ten zdziczały sad na szczycie pagórka... Siadał nad mapąi ustalał trasę. Dzwonił do kumpli, nie musiał ich nawet specjalnieprzekonywać, zgadzali się natychmiast. Brakowało mu cala - możedwóch - do sześciu stóp wzrostu. Nie miał ekwipunku (śpiwór,czołówka), ale to najmniejszy problem. Wyruszamy o świcie (pojutrze)!Wieczorem jedli wędzoną makrelę. Dzieci oglądały "Pocahontas2", ale po pół godziny obraz nieruchomiał. Coś się zacinało,coś się nie chciało skończyć. W plecaku znajdował trochę piasku ipołamane grabki - pamiątka znad morza. Bruno zachowywał sięwtedy fatalnie, ale i tak go kocham. Miłość nie pamięta złego, leczwspółweseli się z prawdą. W górach było wszystko, co kochał. W górachzostawił serce swe. Szczerze mówiąc, raz jeden pojechali na takąchłopacką wyprawę...

Aleto już osobna historia.

wserii kwadratukazały się:

"2008","2011", "2014", "2017" -antologie współczesnych polskich opowiadań

MarcinBałczewski"Eva Morales de Nacho Lima", "Malone"

WaldemarBawołek"To co obok"

KostiaBerezin (Paweł Laufer)"Buty Mesjasza"

JacekBielawa "Kościelec"

DariuszBitner"Książka"

RomanCiepliński"Diabelski młyn"

TomaszDalasiński"Nieopowiadania"

JerzyFranczak"Święto odległości"

KrzysztofGedroyć"Przygody K"

AndrzejGrodecki"Iluzje"

BrygidaHelbig"Anioły i świnie. W Berlinie!!", "Enerdowce i inneludzie"

LechM. Jakób"Ciemna materia"

BogusławKierc"Bazgroły dla składacza modeli latających"

WojciechKlęczar"Wielopole"

BogusławaLatawiec"Ciemnia"

RyszardLenc"Chimera"

ArturDaniel Liskowacki"Capcarap", "Eine kleine", "Mariasz","Skerco", "Spowiadania i wypowieści"

MiłkaO. Malzahn"Fronasz", "Kosmos w Ritzu"

AgnieszkaMasłowiecka"Pyszne ciało", "Splątanie"

JarosławMaślanek"Ferma ciał"

DariuszMuszer"Homepage Boga", "Niebieski", "Wolnośćpachnie wanilią"

KrzysztofNiewrzęda"Czas przeprowadzki", "Poszukiwanie całości","Second life", "Wariant do sprawdzenia","Zamęt"

EwaElżbieta Nowakowska"Apero na moście"

Cezary Nowakowski,Jakub Nowakowski"Błogosławieni"

PawełOrzeł"Arkusz [^pi^gmalion]", "Nic a nic","Ostatnie myśli (sen nie przyjdzie)"

PawełPrzywara"Zgrzewka Pandory"

KrystynaSakowicz"Księga ocalonych snów", "Praobrazy"

AlanSasinowski"Pełna kontrola", "Rupieć", "Szczeryfacet"

GrzegorzStrumyk"Kra", "Nierozpoznani"

ŁukaszSuskiewicz"Egri bikaver", "Mikroelementy", "Zależności"

LeszekSzaruga"Dane elementarne", "Podróż mego życia","Zdjęcie"

IzabelaSzolc"Śmierć w hotelu Haffner"

ŁukaszSzopa"Kawa w samo południe"

AndrzejTurczyński"Bruliony Starej Ziemi", "Brzemię", "Koncertmuzyki dawnej", "Zgorszenie", "Żywioły"

AnatolUlman"Cigi de Montbazon i Robalium Platona"

EmiliaWalczak"Hey,Jude!"

MiłoszWaligórski"Ktoto widział"

Henryk Waniek "Miastoniebieskich tramwajów"

MaciejWasilewski"Jednodniowyspacer po dwudziestu kilku głowach", "Rozmowy młodejPolski w latach dwa tysiące coś tam dwa tysiące coś"

BartoszWójcik"Christiania. Historie z tamtej strony dobra"

GrzegorzWróblewski"Nowa Kolonia"

MaciejWróblewski"Historie Jakuba Blottona z widokiem na Toruń"

TadeuszZubiński"Rzymska wojna"

notabiograficzna autora

w serii kwadrat ukazały się