Święta historia ludzkości - Mojżesz Hess

Kup ebooka

44.90 zł

-
Proszę czekać

ty­tuł ory­gi­na­łu

Die he­ili­ge Ge­schich­te der Men­sch­he­it. Von einem Jün­ger Spi­no­za's

Co­py­ri­ght ? by Mo­jżesz Hess, 1837

Co­py­ri­ght ? for the Po­lish edi­tion by LE­THE, Biel­sko-Bia­ła 2021

Co­py­ri­ght ? for the Po­lish trans­la­tion by LE­THE, Biel­sko-Bia­ła 2020

Co­py­ri­ght ? for Mo­jżesz Hess - fi­lo­zof za­po­mnia­ny by LE­THE, Biel­sko-Bia­ła 2020

Co­py­ri­ght ? for the il­lu­stra­tion by Gu­sta­ve Doré

Wy­da­nie pierw­sze

tłu­ma­cze­nie Ro­bert Mar­sza­łek

wstęp i kon­sul­ta­cja me­ry­to­rycz­na Mag­da­le­na Zi­ętek-Wie­lom­ska

kon­sul­tant se­rii wy­daw­ni­czej dr Pa­weł Ar­ma­da

pro­jekt okład­ki Ma­ria Gu­mu­lak, ani­mi2

re­dak­cja Ma­rze­na Kwiet­niew­ska-Ta­lar­czyk

ko­rek­ta Ze­spół

opra­co­wa­nie gra­ficz­ne ksi­ążki Ma­ria Gu­mu­lak, ani­mi2

skład i przy­go­to­wa­nie eBo­oka Ja­ro­sław Ja­bło­ński, jjpro­jekt.pl

ilu­stra­cje Gu­sta­ve Doré (shut­ter­stock by Nic­ku)

re­dak­tor na­czel­na Ma­łgo­rza­ta Ja­si­ńska

wy­daw­ca

Fun­da­cja le­the Ja­kub Chmiel­niak

ul. Czaj­kow­skie­go 15

43-300 Biel­sko-Bia­ła

isbn 978-83-66303-21-8

Ani­mi2 jest im­prin­tem wy­daw­ni­czym Fun­da­cji le­the

Na­sze ksi­ążki znaj­dziesz na ani­mi.pl

Spis treści

mag­da­le­na zi­ętek-wie­lom­ska Mo­jżesz Hess - fi­lo­zof za­po­mnia­ny

Od Mark­sa do Hes­sa

"Ren wpa­da do Jor­da­nu": kil­ka uwag bio­gra­ficz­nych

Mo­jżesz Hess jako ko­mu­ni­sta

Mo­jżesz Hess jako pro­to­sy­jo­ni­sta

Wy­rok hi­sto­rii: Marks czy Hess?

O głęb­sze zro­zu­mie­nie hi­sto­rii - re­flek­sje fi­lo­zo­ficz­ne na mar­gi­ne­sie lek­tu­ry dzieł Mo­jże­sza Hes­sa

Jaka przy­szło­ść nas cze­ka?

Na­sze dro­gi pro­wa­dzą do Rzy­mu

bi­blio­gra­fia

Sło­wo od tłu­ma­cza

Świ­ęta hi­sto­ria ludz­ko­ści

Świ­ęta hi­sto­ria ludz­ko­ści

Dział pierw­szy

Pierw­szy okres głów­ny hi­sto­rii świ­ętej albo hi­sto­ria ob­ja­wie­nia Boga Ojca

Pierw­szy okres In­die

Dru­gi okres Asy­ria

Trze­ci okres Egipt

Czwar­ty okres Pa­le­sty­na - Fe­ni­cja

Pi­ąty okres Ba­bi­lo­nia - Per­sja

Szó­sty okres Gre­cja

Siód­my okres Rzym

Uwa­ga

Dru­gi okres głów­ny hi­sto­rii świ­ętej albo hi­sto­ria ob­ja­wie­nia Boga Syna

Pierw­szy okres Rzym

Dru­gi okres Fran­cja

Trze­ci okres An­glia

Czwar­ty okres Sak­so­ńczy­cy, Sło­wia­nie i Skan­dy­na­wo­wie

Pi­ąty okres Pru­sy

Szó­sty okres Ame­ry­ka Po­łu­dnio­wa

Siód­my okres Ame­ry­ka Pó­łnoc­na

Uwa­ga

Trze­ci okres głów­ny hi­sto­rii świ­ętej albo hi­sto­ria ob­ja­wie­nia Boga Du­cha Świ­ęte­go

Pierw­szy okres Ame­ry­ka Pó­łnoc­na

Dru­gi okres Eu­ro­pa

Uwa­ga

Prze­ryw­nik (za­miast wstępu) słu­żący wła­ści­wej oce­nie tych stro­nic

Dział dru­gi

Roz­dział pierw­szy Dążno­ść na­tu­ral­na na­szej epo­ki albo fun­da­ment kró­le­stwa Bo­że­go

Roz­dział dru­gi Gro­żąca nam nie­do­la jako gwa­rant­ka za­ist­nie­nia pod­wa­li­ny kró­le­stwa

Roz­dział trze­ci Nowa Je­ro­zo­li­ma i dzień osta­tecz­ny

bi­blio­gra­fia

Od Mark­sa do Hes­sa

W 2018 roku w nie­miec­kim Tre­wi­rze zo­stał od­sło­ni­ęty mo­nu­men­tal­ny, bo li­czący nie­mal czte­ry i pół me­tra wy­so­ko­ści oraz wa­żący dwie tony, po­mnik Ka­ro­la Mark­sa. Czas i miej­sce tego wy­da­rze­nia nie były przy­pad­ko­we. Sta­tuę usta­wio­no w po­bli­żu ro­dzin­ne­go domu Mark­sów w 200. rocz­ni­cę uro­dzin tego czo­ło­we­go ide­olo­ga ko­mu­ni­zmu (ur. 5 maja 1818 r.).

W uro­czy­sto­ściach wzi­ął udział mi­ędzy in­ny­mi szef Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej Jean-Clau­de Junc­ker. Fakt ten szyb­ko zo­stał do­strze­żo­ny w tzw. an­ty­sys­te­mo­wych me­diach. Po­ja­wi­ły się tam gło­sy mó­wi­ące o bu­do­wie "eu­ro­ko­łcho­zu", po­rów­na­nia mi­ędzy UE a Zwi­ąz­kiem Ra­dziec­kim czy też twier­dze­nia o trium­fie neo­mark­si­zmu vel "mark­si­zmu kul­tu­ro­we­go".

Smacz­ku spra­wie do­da­je fakt, że po­mnik jest po­da­run­kiem Chi­ńskiej Re­pu­bli­ki Lu­do­wej. Pa­ństwo Środ­ka w ten spo­sób mia­ło uho­no­ro­wać pa­tro­na swo­jej ofi­cjal­nej ide­olo­gii pa­ństwo­wej, czy­li ko­mu­ni­zmu.

Jed­nym sło­wem, je­śli przyj­mie­my nar­ra­cję do­mi­nu­jącą w an­ty­sys­te­mo­wych me­diach, to nie­chyb­nie mu­si­my uznać, że w maju 2018 roku w Tre­wi­rze spo­tka­li się naj­bar­dziej wpły­wo­wi mark­si­ści na świe­cie. A je­śli zwa­ży­my na to, że Chi­ny ofi­cjal­nie już dążą do zde­tro­ni­zo­wa­nia Sta­nów Zjed­no­czo­nych Ame­ry­ki Pó­łnoc­nej z po­zy­cji świa­to­we­go he­ge­mo­na, spra­wa wy­da­je się po­wa­żna. Mo­żna by rzec: nie­za­le­żnie od opcji geo­po­li­tycz­nej przy­szło­ść i tak na­le­ży do Mark­sa.

Iro­nia po­le­ga na tym, że za­zwy­czaj ci sami, któ­rzy mó­wią o eu­ro­ko­łcho­zie, mark­si­zmie kul­tu­ro­wym etc., jed­no­cze­śnie w wal­ce Za­cho­du z Chi­na­mi po­pie­ra­ją ten pierw­szy, bo... Chi­ny to mark­sizm. Nie­kon­se­kwen­cja ta jest tro­chę za­ska­ku­jąca, ale nie będzie­my drążyć te­ma­tu. Miast tego skon­cen­tru­je­my się na spra­wie dużo wa­żniej­szej.

Cho­dzi o to, że mi­ędzy ide­olo­gią eu­ro­kra­tów po­kro­ju Junc­ke­ra czy też in­nych człon­ków Gru­py Spi­nel­le­go (o któ­rej da­lej po­wie­my parę słów) a przed­sta­wi­cie­la­mi Chi­ńskiej Par­tii Ko­mu­ni­stycz­nej jest po­wa­żna ró­żni­ca. Ci pierw­si są ko­smo­po­li­ta­mi, a ci dru­dzy nie.

Tezę tę po­twier­dza ma­ni­fest wspo­mnia­nej Gru­py Spi­nel­le­go, któ­ra w 2010 roku ufor­mo­wa­ła się w celu dzia­ła­nia na rzecz Eu­ro­py fe­de­ral­nej i po­st­na­ro­do­wej. Swo­ją na­zwę ze­spół ten przy­jął od na­zwi­ska wło­skie­go ko­mu­ni­sty Al­tie­ra Spi­nel­le­go, któ­ry był orędow­ni­kiem po­wo­ła­nia cze­goś w ro­dza­ju pa­ństwa eu­ro­pej­skie­go. Stąd też za­ło­ży­cie­le gru­py na­pi­sa­li w ma­ni­fe­ście, co na­stępu­je: "Dzi­siaj spra­wy idą w kie­run­ku roz­lu­źnie­nia, a nie za­cie­śnia­nia, w kie­run­ku Eu­ro­py na­ro­do­wej, za­miast Eu­ro­py post­na­ro­do­wej. Za­po­mi­na­jąc o du­chu wspól­no­to­wym, pa­ństwa człon­kow­skie mar­twią się o krót­ko­ter­mi­no­we in­te­re­sy, przed­kła­da­ją mi­ędzy­rządo­we roz­wi­ąza­nia po­nad roz­wi­ąza­nia eu­ro­pej­skie. [...] Sprze­ci­wia­my się temu. [...] Hi­sto­ria Unii Eu­ro­pej­skiej udo­wod­ni­ła, że to "wi­ęcej Eu­ro­py", nie mniej, jest od­po­wie­dzią na pro­ble­my, przed któ­ry­mi sto­imy. [...] Na­cjo­na­lizm jest ide­olo­gią prze­szło­ści. Na­szym ce­lem jest fe­de­ral­na i po­st­na­ro­do­wa Eu­ro­pa, Eu­ro­pa oby­wa­te­li"1.

1 Źró­dło: Spra­woz­da­nie nr 64/2010 przed­sta­wi­cie­la Kan­ce­la­rii Se­na­tu przy Unii Eu­ro­pej­skiej z 15 wrze­śnia 2010 r. pt. Po­wo­ła­nie gru­py im. Al­tie­ro Spi­nel­le­go na rzecz Eu­ro­py fe­de­ral­nej i po­st­na­ro­do­wej, www.se­nat.gov.pl.

Nar­ra­cja taka jest zu­pe­łnie obca chi­ńskim decy­den­tom po­li­tycz­nym. Je­śli wej­dzie­my cho­ćby na ofi­cjal­ną stro­nę ini­cja­ty­wy Jed­ne­go Pasa i Jed­nej Dro­gi2, to może i po­czu­je­my na ple­cach od­dech chi­ńskie­go im­pe­ria­li­zmu, ale na pew­no nie do­pa­trzy­my się tam żad­nych tre­ści ko­smo­po­li­tycz­nych. Wręcz prze­ciw­nie: duma na­ro­do­wa wy­zie­ra z ka­żdej li­nij­ki tek­stów tam umiesz­czo­nych.

2 https://eng.yida­iy­ilu.gov.cn/.

Ró­żni­ca mi­ędzy eu­ro­pej­ski­mi "mark­si­sta­mi kul­tu­ro­wy­mi" a Chi­ńczy­ka­mi jest więc za­sad­ni­cza: ci pierw­si nie uto­żsa­mia­ją się ze swo­imi na­ro­da­mi, a ci dru­dzy są dum­ni ze swo­jej oj­czy­zny. I pod­czas gdy pierw­si od­wo­łu­ją się do ko­smo­po­li­tycz­ne­go mark­si­sty Spi­nel­le­go, dru­dzy po­win­ni wy­sta­wić po­mnik nie Mark­so­wi, ale in­ne­mu ide­olo­go­wi ko­mu­ni­stycz­ne­mu: Mo­jże­szo­wi Hes­so­wi.

I pew­nie by tak zro­bi­li, gdy­by... go tyl­ko zna­li. Mo­jżesz Hess jest bo­wiem po­sta­cią za­po­mnia­ną. Za­po­mnia­ną, gdyż na za­po­mnie­nie ska­za­ną przez sa­me­go Mark­sa3. A to wła­śnie Hess wła­ści­wie oce­nił bieg hi­sto­rii, któ­ra wca­le nie dąży do za­stąpie­nia to­żsa­mo­ści na­ro­do­wych, ple­mien­nych, par­ty­ku­lar­nych przez to­żsa­mo­ść uni­wer­sal­ną czy wręcz "pla­ne­tar­ną".

3 Por. Ka­rol Marks, Fry­de­ryk En­gels, Ma­ni­fest ko­mu­ni­stycz­ny, War­sza­wa: Ksi­ążka i Wie­dza, 1969, cały roz­dział: Nie­miec­ki, czy­li "praw­dzi­wy", so­cja­lizm, s. 99-103.

Jak wie­my, za­ło­ży­cie­le Gru­py Spi­nel­le­go, jak rów­nież wszy­scy inni ko­smo­po­li­ci na­rze­ka­ją na od­ra­dza­nie się na­cjo­na­li­zmów i in­nych "po­pu­li­zmów". Skła­da­ją to na karb nie­wy­star­cza­jącej "edu­ka­cji" sze­ro­kich mas spo­łecz­nych. Gdy­by jed­nak oprócz Mar­ksa po­czy­ta­li ta­kże pi­sma Mo­jże­sza Hes­sa, zro­zu­mie­li­by nie­unik­nio­no­ść tych pro­ce­sów i prze­sta­li tra­cić cen­ną ener­gię spo­łecz­ną na dzia­ła­nia z góry ska­za­ne na po­ra­żkę.

Pol­ski czy­tel­nik miał do tej pory do­stęp tyl­ko do wy­bo­ru Pism fi­lo­zo­ficz­nych Mo­jże­sza Hes­sa z lat 1841-18504. W na­szej pu­bli­ka­cji zy­sku­je do­stęp do pierw­szej ksi­ążki tego au­to­ra pt. Świ­ęta hi­sto­ria ludz­ko­ści. Miej­my na­dzie­ję, że pol­sko­języcz­nych wy­dań do­cze­ka­ją się ta­kże po­zo­sta­łe pra­ce tego au­to­ra, któ­ry w XXI wie­ku zde­cy­do­wa­nie bar­dziej za­słu­gu­je na uwa­żną lek­tu­rę niż Ka­rol Marks.

4 Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne 1841-1850, przeł. Ma­ria Ku­rec­ka, Wi­told Wirp­sza, War­sza­wa: Ksi­ążka i Wie­dza, 1963.

Przyj­rzyj­my się więc ży­ciu i twór­czo­ści za­po­mnia­ne­go pre­kur­so­ra ko­mu­ni­zmu.

"Ren wpa­da do Jor­da­nu": kil­ka uwag bio­gra­ficz­nych

Ty­tuł tej części uwag za­czerp­nęli­śmy od Szlo­mo Awi­ne­rie­go, któ­ry swo­ją bio­gra­fię Mo­jże­sza Hes­sa roz­po­czy­na wła­śnie od przed­sta­wie­nia sy­tu­acji nad­re­ńskich ży­dów5 w po­cząt­kach XIX wie­ku6. Awi­ne­ri traf­nie wy­ja­śnia przy­czy­ny ów­cze­sne­go wy­da­nia z sie­bie przez Nad­re­nię wie­lu ży­dow­skich ra­dy­ka­łów, do któ­rych bez wąt­pie­nia za­li­czał się ta­kże Mo­jżesz Hess. Otóż pod­biw­szy i przy­łączyw­szy te nie­miec­kie ob­sza­ry do Fran­cji, Na­po­le­on roz­ci­ągnął na nie fran­cu­skie usta­wo­daw­stwo. A przy­po­mnij­my, że to wła­śnie Re­pu­bli­ka Fran­cu­ska jako pierw­sza przy­zna­ła Ży­dom pe­łne pra­wa, zgod­nie z za­sa­dą le­gal­nej rów­no­ści wszyst­kich oby­wa­te­li. Ży­dzi nad­re­ńscy mo­gli się więc cie­szyć ta­ki­mi sa­my­mi mo­żli­wo­ścia­mi jak Fran­cu­zi czy Niem­cy. Wie­lu z nich uczęsz­cza­ło do szkół, ko­ńczy­ło uni­wer­sy­te­ty, wy­uczy­ło się wol­nych za­wo­dów.

5 Zgod­nie z za­sa­da­mi języ­ka pol­skie­go sło­wa "żyd" uży­wa­my dla okreś­le­nia wy­znaw­ców ju­da­izmu, na­to­miast sło­wem "Żyd" ozna­cza­my oso­bę na­ro­do­wo­ści ży­dow­skiej.

6 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess: Pro­phet of Com­mu­nism and Zio­nism, New York: New York Uni­ver­si­ty Press, 1985, s. 1 i n. W po­dob­ny spo­sób Cor­nu i Mön­ke roz­po­czy­na­ją wstęp do Pism fi­lo­zo­ficz­nych Hes­sa: Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, s. VII i n. Wy­da­nie to jest prze­kła­dem wy­da­nia NRD-owskie­go: Mo­ses Hess, Phi­lo­so­phi­sche und so­zia­li­sti­sche Schri­ften, Ber­lin: Aka­de­mie Ver­lag, 1961, red. Au­gu­ste Cor­nu, Wolf­gang Mön­ke. Wstęp i ko­re­spon­den­cję prze­ło­żył Boh­dan Stru­mi­ński, zob. CLXII.

Sy­tu­ację zmie­ni­ły klęska Na­po­le­ona i włącze­nie Nad­re­nii do Prus. Cof­ni­ęto re­gu­la­cje wpro­wa­dza­jące rów­no­upraw­nie­nie ży­dów. Mo­gli oni da­lej ko­rzy­stać z oby­wa­tel­skich przy­wi­le­jów pod wa­run­kiem kon­wer­sji na chrze­ści­ja­ństwo. Na tę opcję zde­cy­do­wał się mi­ędzy in­ny­mi He­schel Ha­le­vi Marks, oj­ciec Ka­ro­la Mark­sa, prak­ty­ku­jący praw­nik, któ­ry po licz­nych ape­la­cjach sądo­wych osta­tecz­nie prze­sze­dł na pro­te­stan­tyzm, żeby móc na­dal wy­ko­ny­wać swój za­wód7.

7 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess..., dz. cyt., s. 5.

Ży­dzi nad­re­ńscy do­świad­czy­li więc bo­le­sne­go po­gor­sze­nia swo­jej sy­tu­acji, co przy­czy­ni­ło się do wzro­stu wśród nich na­stro­jów re­wo­lu­cyj­nych. I w ta­kim re­wo­lu­cyj­nym kli­ma­cie doj­rze­wał Mo­jżesz Hess, któ­ry uro­dził się 21 stycz­nia 1812 roku w Bonn8. Jego oj­ciec, ku­piec, kil­ka lat po na­ro­dzi­nach syna prze­nió­sł swo­je in­te­re­sy do Ko­lo­nii, a dziec­ko zo­sta­wił pod opie­ką uczo­ne­go w Pi­śmie dziad­ka i po­słał je do tra­dy­cyj­nej re­li­gij­nej szko­ły ży­dow­skiej9. Hess do pi­ęt­na­ste­go roku ży­cia stu­dio­wał głów­nie Tal­mud, pry­wat­nie uczył się ta­kże języ­ków ob­cych. Jako mło­dy chło­pak po­sta­no­wił jed­nak, że nie zo­sta­nie ani uczo­nym w Pi­śmie, ani też kup­cem, lecz pi­sa­rzem. W au­to­dy­dak­ty­ce sku­pił uwa­gę na fran­cu­skich pi­sa­rzach oświe­ce­nio­wych10. Sprze­czał się na tle świa­to­po­glądo­wym z oj­cem, do któ­re­go domu w Ko­lo­nii tym­cza­sem się prze­pro­wa­dził. Wi­ęk­szo­ść przy­ja­ciół mło­de­go Hes­sa sta­no­wi­li Ży­dzi jemu po­dob­ni - kon­te­stu­jący za­rów­no tra­dy­cje ży­dow­skie, jak i mer­kan­tyl­ne po­de­jście do ży­cia, roz­czy­tu­jący się w li­te­ra­tu­rze re­wo­lu­cyj­nej. Mimo bra­ku ma­tu­ry w roku 1837 Hess za­pi­sał się na stu­dia na Uni­wer­sy­te­cie Bo­ńskim, któ­ry wsza­kże po roku opu­ścił11. Ni­g­dy nie ode­brał kla­sycz­nej edu­ka­cji ani nie uko­ńczył stu­diów. Był na wskroś sa­mo­ukiem.

8 Ta­mże, s. 7.

9 O swo­im dziad­ku jako czło­wie­ku głębo­ko re­li­gij­nym, któ­ry oczy­ta­niem w Tal­mu­dzie do­rów­ny­wał ra­bi­nom, pi­sze Hess: Mo­ses Hess, Rom und Je­ru­sa­lem: die letz­te Na­tio­na­li­täts­fra­ge, Le­ip­zig: M.W. Kauf­mann, 1899, s. 16.

10 Zob. Le­szek Ko­ła­kow­ski, Głów­ne nur­ty mark­si­zmu. Po­wsta­nie - Roz­wój - Roz­kład, Lon­dyn: Aneks, 1998, s. 92.

11 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess..., dz. cyt., s. 13.

W 1837 roku uka­zu­je się ano­ni­mo­wo jego pierw­sza ksi­ążka: Świ­ęta hi­sto­ria ludz­ko­ści (Die he­ili­ge Ge­schich­te der Men­sch­he­it). Dwu­dzie­sto­pi­ęcio­let­ni Hess pró­bu­je tam po­jed­nać w du­chu so­cja­li­zmu ju­da­izm z chrze­ści­ja­ństwem12. Sie­bie sa­me­go okre­śla mia­nem "zwo­len­ni­ka Spi­no­zy" - "mło­do­spi­no­zy­sty" (ein Jün­ger Spi­no­zas) - co od po­cząt­ku sy­tu­uje go w po­bli­żu nie­miec­kich ra­dy­ka­łów mie­ni­ących się mło­do­he­gli­sta­mi (Jun­ghe­ge­lia­ner)13. Spi­no­zę Hess po­strze­gał jako ży­dow­skie­go uczo­ne­go, któ­ry prze­ła­mał mo­no­pol chrze­ści­jan na twór­czo­ść fi­lo­zo­ficz­ną. Sam w swych pi­smach wie­lo­krot­nie kry­ty­ko­wał po­bra­tym­ców za zbyt­nią za­le­żno­ść in­te­lek­tu­al­ną od chrze­ści­ja­ńskich struk­tur my­ślo­wych.

12 Ta­mże, s. 22.

13 Ta­mże, s. 21. Na te­mat kon­ser­wa­tyw­nych sta­ro­he­gli­stów i re­wo­lu­cyj­nych mło­do­he­gli­stów zob. Le­szek Ko­ła­kow­ski, Głów­ne nur­ty..., dz. cyt., s. 71 i n.

Mimo że pu­bli­ka­cja nie zna­la­zła żad­ne­go od­dźwi­ęku, Hess przy­stąpił do pra­cy nad ko­lej­ną ksi­ążką. W roku 1841, rów­nież ano­ni­mo­wo, uka­zu­je się Triar­chia eu­ro­pej­ska14 (Die eu­ro­päi­sche Triar­chie), w któ­rej Hess two­rzy kontr­pro­po­zy­cję względem le­gi­ty­mi­stycz­ne­go, kon­ser­wa­tyw­ne­go so­ju­szu Ro­sji, Au­strii, Prus, An­glii i Fran­cji po roku 181515. Roz­wi­ąza­niem al­ter­na­tyw­nym ma być so­jusz po­stępo­wych sił Nie­miec, Fran­cji i An­glii, a ści­ślej: nie­miec­kiej filo­zo­fii, fran­cu­skiej po­li­ty­ki i an­giel­skiej eko­no­mii, co da­ło­by Nową Eu­ro­pę16. War­to wspo­mnieć, że z Eu­ro­py Hess wy­klu­czył Ro­sję, a po­wtó­rzy to wy­klu­cze­nie w ko­re­spon­den­cji z Her­ce­nem17. Jed­no­cze­śnie do hi­sto­rii kon­ty­nen­tu włączył ju­da­izm, któ­re­mu przy­pi­sał klu­czo­wą rolę w two­rze­niu kul­tu­ry eu­ro­pej­skiej18. Ży­dzi jako pierw­si mie­li na­sy­cić ludz­ką hi­sto­rię bo­sko­ścią i świ­ęto­ścią. Po­stu­lo­wał ta­kże eman­cy­pa­cję Ży­dów jako roz­wi­ąza­nie pro­ble­mu ży­dow­skie­go, pi­sał w zwi­ąz­ku z tym o li­kwi­da­cji prze­szkód w za­wie­ra­niu ma­łże­ństw mi­ędzy wy­znaw­ca­mi ró­żnych re­li­gii. Ksi­ążka jest o tyle wa­żna szcze­gól­nie dla nas, że pod wpły­wem Au­gu­sta hr. Ciesz­kow­skie­go Hess po­stu­lu­je w niej prze­jście od spe­ku­la­cji w sty­lu mło­do­he­gli­stów do prak­ty­ki re­wo­lu­cyj­nej zo­rien­to­wa­nej na zmia­nę rze­czy­wi­sto­ści, co na przy­kład wal­nie wpły­nęło na roz­wój ide­owy Mark­sa19.

14 W języ­ku pol­skim opu­bli­ko­wa­na w: Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 3-192.

15 Kon­kret­nie była to od­po­wie­dź Hes­sa na pra­cę Die eu­ro­päi­sche Pen­tar­chie, Le­ip­zig 1839, wy­da­ną ano­ni­mo­wo, któ­rej au­to­rem był przy­pusz­czal­nie Ni­ko­laj I. Gold­mann. Gold­mann uwa­żał, że kon­ser­wa­tyw­ne mo­car­stwa Eu­ro­py po­win­ny zwal­czać li­be­ral­ne siły we Fran­cji. Por. Wstęp [w:] ta­mże, s. XXI.

16 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess..., dz. cyt., s. 47 i n.

17 Ta­mże, s. 160 i n. Li­sty do Her­ce­na opu­bli­ko­wa­no w prze­kła­dzie pol­skim w: Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 573-610. War­to zwró­cić uwa­gę na to, co Hess pi­sze tam (s. 72) o Pol­sce: "Lecz Za­chód Eu­ro­py, [dla któ­re­go] Pol­ska ([...] do­tych­czas [rów­nież bra­ma]) sta­no­wi­ła tamę prze­ciw­ko Ro­sji, sam za­wi­nił zgu­bę Pol­ski i klej­no­tu tego nie od­zy­ska, do­pó­ki ego­izm unie­mo­żli­wia mu oce­nę roli Pol­ski w Eu­ro­pie. - Ro­sji nie uda się wpraw­dzie ni­g­dy ca­łko­wi­cie zru­sy­fi­ko­wać tej części Pol­ski, któ­rą po­sia­da; prze­ciw­nie, po­sia­da­nie przez nią owej części jest rów­nie szko­dli­we dla jej in­te­re­sów, co dla nas po­sia­da­nie resz­ty".

18 Por. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess..., dz. cyt., s. 67 i n.

19 Zob. ta­mże, s. 48 oraz Wstęp do Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. XXII i n., ta­kże Le­szek Ko­ła­kow­ski, Głów­ne nur­ty..., dz. cyt., s. 74 i n.

Dzia­łal­no­ścią Hes­sa za­in­te­re­so­wa­li się nad­re­ńscy li­be­ral­ni przed­si­ębior­cy, któ­rzy pla­no­wa­li wy­da­wać nowe cza­so­pi­smo ra­dy­kal­ne. Pierw­sze­go stycz­nia 1842 roku mia­no­wa­no Hes­sa re­dak­to­rem "Rhe­ini­sche Ze­itung"20. Nie­dłu­go pe­łnił tę funk­cję, jesz­cze w tym sa­mym roku wy­je­chał do Pa­ry­ża, wów­czas głów­ne­go ośrod­ka eu­ro­pej­skie­go ru­chu so­cja­li­stycz­ne­go. War­to wspo­mnieć, że na sta­no­wi­sku za­stąpił go Ka­rol Marks, któ­ry w roku 1843, po li­kwi­da­cji pi­sma przez rząd pru­ski, ta­kże opu­ścił Nad­re­nię. Hess już ni­g­dy nie wró­cił do Nie­miec na sta­łe, prze­miesz­czał się tyl­ko mi­ędzy Fran­cją, Bel­gią, Szwaj­ca­rią i Niem­ca­mi.

20 Na te­mat per­tur­ba­cji wo­kół pi­sma por. Wstęp do Pism fi­lo­zo­ficz­nych Hes­sa, dz. cyt., s. XXXIII i n.

Jako dzien­ni­karz pi­sał o fran­cu­skich kon­cep­cjach so­cja­li­stycz­nych i ko­mu­ni­stycz­nych, kry­ty­ko­wał li­be­ra­lizm i mo­nar­chię kon­sty­tu­cyj­ną. Gło­sił po­gląd, że głów­nym za­da­niem XIX wie­ku jest roz­wi­ąza­nie kwe­stii spo­łecz­nej, czym zna­cząco wpły­wał na wy­obra­źnię nie­miec­kich ra­dy­ka­łów21. Roz­wi­jał ta­kże wła­sne kon­cep­cje, któ­rych jed­na­kże nie za­wa­rł w jed­nym usys­te­ma­ty­zo­wa­nym dzie­le, a któ­re wy­ra­źnie od­dzia­ły­wa­ły na nie­miec­kich so­cja­li­stów mark­si­stow­skich. W okre­sie tym wspó­łpra­co­wał z licz­ny­mi ra­dy­ka­ła­mi, w tym z Mark­sem i En­gel­sem22.

21 Ta­mże, s. XXXIX.

22 Szcze­gó­ło­wo na te­mat tego okre­su ży­cia Hes­sa i jego kon­tak­tów z Mark­sem i En­gel­sem zob. Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. LXXXVIII i n.

Wy­da­rze­nia lat 1848-1849 zni­we­czy­ły na­dzie­je wy­wro­tow­ców na wpro­wa­dze­nie szyb­kich zmian, zni­kła wi­ęk­szo­ść so­cja­li­stycz­nych or­ga­ni­za­cji i cza­so­pism23. Hess nie pu­bli­ku­je już żad­nych no­wa­tor­skich opra­co­wań z za­kre­su teo­rii czy prak­ty­ki ko­mu­ni­zmu. W roku 1851 umie­ra jego oj­ciec, po­zo­sta­wia­jąc mu skrom­ną for­tun­kę, dzi­ęki cze­mu au­tor Świ­ętej hi­sto­rii ludz­ko­ści może się ustat­ko­wać jako nie­za­le­żny pu­bli­cy­sta. Wte­dy też wzra­sta jego za­in­te­re­so­wa­nie te­ma­ty­ką ży­dow­ską.

23 Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess..., dz. cyt., s. 17.

Hess za­uwa­ża, że wraz z po­stępu­jącą eman­cy­pa­cją Ży­dów za­czy­na­ją na­ra­stać w Eu­ro­pie na­stro­je an­ty­ży­dow­skie. Za­czy­na prze­to wąt­pić w słusz­no­ść li­be­ral­ne­go roz­wi­ąza­nia pro­ble­mu ży­dow­skie­go, czy­li przez asy­mi­la­cję. Bacz­nie śle­dzi kwe­stię naro­do­wo­ścio­wą, w szcze­gól­no­ści pro­ces jed­no­cze­nia Włoch. Duży wpływ na nie­go wy­wie­ra pra­ca He­in­ri­cha Gra­et­za pt. Hi­sto­ria Ży­dów od cza­sów naj­daw­niej­szych do wspó­łcze­sno­ści (Ge­schich­te der Ju­den von den äl­te­sten Ze­iten bis auf die Ge­gen­wart), wy­da­na w la­tach 1853-1875. Gra­etz przed­sta­wia Ży­dów nie jako wy­znaw­ców ju­da­izmu, lecz jako na­ro­do­wo­ść. Hess osta­tecz­nie do­cho­dzi do wnio­sku, że Ży­dzi, aby stać się for­pocz­tą so­cja­li­zmu, mu­szą naj­pierw na­brać cech no­wo­cze­sne­go na­ro­du. W roku 1862 pu­bli­ku­je ksi­ążkę Rzym i Je­ro­zo­li­ma (Rom und Je­ru­sa­lem), w któ­rej po­stu­lu­je stwo­rze­nie so­cja­li­stycz­ne­go i ży­dow­skie­go pa­ństwa w Pa­le­sty­nie24. Ty­tuł na­wi­ązu­je do pro­ce­su zjed­no­cze­nia Włoch: naj­pierw Rzym zo­sta­nie sto­li­cą no­we­go pa­ństwa, a po­tem Je­ro­zo­li­ma.

24 Ta­mże, s. 171 i n.

W na­stęp­nym roku inny ży­dow­ski re­wo­lu­cjo­ni­sta, Fer­dy­nand Las­sal­le, za­kła­da w Lip­sku Po­wszech­ny Nie­miec­ki Zwi­ązek Ro­bot­ni­czy (niem. Al­l­ge­me­iner Deut­scher Ar­be­ite­rve­re­in, ADAV), pierw­szą or­ga­ni­za­cję ro­bot­ni­czą w Niem­czech. Hess an­ga­żu­je się mi­ędzy in­ny­mi w pra­cę pro­pa­gan­do­wą na jej rzecz. W 1868 i 1869 roku uczest­ni­czy w III i IV Kon­gre­sie Mi­ędzy­na­ro­dów­ki (Mi­ędzy­na­ro­do­we­go Sto­wa­rzy­sze­nia Ro­bot­ni­ków, tzw. Pierw­szej Mi­ędzy­na­ro­dów­ki)25.

25 Ta­mże, s. 19.

Ostat­nie lata ży­cia spędził na ba­da­niach przy­rod­ni­czych, cze­go po­kło­siem była wy­da­na po­śmiert­nie pra­ca Dy­na­micz­na teo­ria ma­te­rii (Dy­na­mi­sche Stof­fleh­re). Zma­rł 6 kwiet­nia 1875 roku w Pa­ry­żu. Zgod­nie ze swym ży­cze­niem zo­stał po­cho­wa­ny na cmen­ta­rzu ży­dow­skim w Deutz (obec­nie dziel­ni­ca Ko­lo­nii). W roku 1961 jego szcząt­ki prze­nie­sio­no do Izra­ela i zło­żo­no na cmen­ta­rzu pierw­sze­go ży­dow­skie­go ki­bu­cu, po­ło­żo­ne­go nad rze­ką Jor­dan26.

26 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, In­tro­duc­tion [w:] Mo­ses Hess, The Holy Hi­sto­ry of Man­kind and Other Wri­tings, przeł. Shlo­mo Avi­ne­ri, Cam­brid­ge: Cam­brid­ge Uni­ver­si­ty Press, 2004, s. IX.

Mo­jżesz Hess jako ko­mu­ni­sta

Mło­dy Hess za­czął od fran­cu­skich pi­sa­rzy oświe­ce­nio­wych, a jego "pierw­szą mi­ło­ścią" był Jean-Ja­cqu­es Ro­us­se­au, zwłasz­cza jako au­tor Emi­la, czy­li o wy­cho­wa­niu. Za­czy­ty­wał się ta­kże pi­sma­mi Be­ne­dyk­ta Spi­no­zy, nie­miec­kich ide­ali­stów i mło­do­he­gli­stów.

Mo­jżesz Hess jako fi­lo­zof i my­śli­ciel był no­wo­żyt­ni­kiem par excel­len­ce. Wśród źró­deł in­spi­ra­cji nie znaj­dzie­my tu Pla­to­na, Ary­sto­te­le­sa, nie mó­wi­ąc już o fi­lo­zo­fii śre­dnio­wiecz­nej.

Świat ide­owy Hes­sa w pe­łni wpi­su­je się w roz­wi­ja­ną w no­wo­żyt­no­ści glo­bal­ną wi­zję po­jed­na­nia czło­wie­ka z sobą, z na­tu­rą, ze spo­łe­cze­ństwem. Wi­zję, jaką w for­mie po­wie­ści uto­pij­nej Nowa Atlan­ty­da przed­sta­wił Fran­ci­szek Ba­con, je­den z pierw­szych orędow­ni­ków owej hu­ma­ni­stycz­nej har­mo­nii. Nowa Atlan­ty­da to ide­al­ne pa­ństwo, w któ­rym dzi­ęki po­stępo­wi na­uko­we­mu i tech­nicz­ne­mu za­gwa­ran­to­wa­ne­mu przez in­sty­tu­cję zwa­ną "Do­mem Sa­lo­mo­na" nie będzie już miej­sca na prze­moc, głód, cho­ro­by27. A przy­po­mnij­my, że wszyst­kie te pla­gi, od za­ra­nia dzie­jów tra­pi­ące ludz­ko­ść, tra­dy­cja ju­da­istycz­na i chrze­ści­ja­ńska wi­ąza­ła ze skut­ka­mi grze­chu pier­wo­rod­ne­go, po­pe­łnio­ne­go daw­no temu przez pierw­szych lu­dzi w raju28. U Hes­sa, po­dob­nie jak u Ba­co­na, czło­wiek z tego "upad­ku" pod­no­si się sam.

27 Zob. Fran­ci­szek Ba­con, Nowa Atlan­ty­da i Z Wiel­kiej Od­no­wy, War­sza­wa: Wy­daw­nic­two ALFA, 1995, s. 36, 51, 55 i n., 71-83, 87. W sło­wie wstęp­nym do pol­skie­go wy­da­nia po­wie­ści Je­rzy Szac­ki stwier­dza, że jest to utwór bez­cen­ny dla zro­zu­mie­nia kul­tu­ry, do któ­rej po­wsta­nia przy­czy­nił się on jak mało co. "Kul­tu­ry, któ­rej pod­sta­wą jest wia­ra w nie­ogra­ni­czo­ne mo­żli­wo­ści na­uki i tech­ni­ki i szan­sę ich pe­łne­go wy­ko­rzy­sta­nia dla do­bra ludz­ko­ści. Kul­tu­ry, któ­rą na­zy­wa się zwy­kle kul­tu­rą no­wo­cze­sną. [...] Uto­pia Ba­co­na trak­tu­je mia­no­wi­cie nie tyle o tym, jak dzi­ęki re­or­ga­ni­za­cji sto­sun­ków spo­łecz­nych le­piej wy­ko­rzy­stać mo­żli­wo­ści dane lu­dziom przez na­tu­rę, ile o tym, jak zbio­ro­wym wy­si­łkiem te mo­żli­wo­ści po­mna­żać, wy­dzie­ra­jąc na­tu­rze jej ta­jem­ni­ce i zwi­ęk­sza­jąc ludz­ką nad nią wła­dzę. Ten spo­sób my­śle­nia był wśród daw­nych uto­pi­stów zgo­ła wy­jąt­ko­wy i za­trium­fo­wał do­pie­ro w XIX wie­ku, przy­no­szącym doj­rza­łe owo­ce re­wo­lu­cji prze­my­sło­wej. [...] Naj­wa­żniej­sze i na­praw­dę ory­gi­nal­ne stro­ni­ce No­wej Atlan­ty­dy to opis Domu Sa­lo­mo­na. [...] Ów Dom Sa­lo­mo­na to po­tężna in­sty­tu­cja, ja­kiej nie ma w in­nych uto­piach, je­śli na­wet ich au­to­rzy przy­kła­da­li do na­uki wiel­ką wagę. In­sty­tu­cja, będąca ni to za­ko­nem, ni to aka­de­mią nauk, ni to, jak mówi się w dzi­siej­szym żar­go­nie, sys­te­mem pla­có­wek ba­daw­czo-roz­wo­jo­wych. Jej ce­lem jest "zgłębia­nie sto­sun­ków, zmian i sił we­wnętrz­nych na­tu­ry tu­dzież roz­sze­rza­nie - jak tyl­ko to będzie mo­żli­we - gra­nic władz­twa ludz­kie­go nad nią". Mo­żna po­wie­dzieć, iż ce­lem Domu Sa­lo­mo­na jest urze­czy­wist­nia­nie ta­kiej kon­cep­cji na­uki, jaką znaj­du­je­my w in­nych pi­smach Ba­co­na. Cho­dzi o zor­ga­ni­zo­wa­nie na wiel­ką ska­lę pro­ce­su po­mna­ża­nia wie­dzy, słu­żącej za­spa­ka­ja­niu prak­tycz­nych ludz­kich po­trzeb" (s. 5 i n., 12).

28 Jak czy­ta­my w Ksi­ędze Ro­dza­ju (3.17-19):

"[...] prze­klęta niech będzie zie­mia z twe­go po­wo­du:

w tru­dzie będziesz zdo­by­wał od niej po­ży­wie­nie dla sie­bie

po wszyst­kie dni twe­go ży­cia.

Cie­rń i oset będzie ci ona ro­dzi­ła,

a prze­cież po­kar­mem twym są pło­dy roli.

W po­cie więc ob­li­cza twe­go

będziesz mu­siał zdo­by­wać po­ży­wie­nie,

póki nie wró­cisz do zie­mi,

z któ­rej zo­sta­łeś wzi­ęty;

bo pro­chem je­steś

i w proch się ob­ró­cisz!".

Pi­smo Świ­ęte Sta­re­go i No­we­go Te­sta­men­tu w prze­kła­dzie z języ­ków ory­gi­nal­nych, oprac. ze­spół bi­bli­stów pol­skich z ini­cja­ty­wy be­ne­dyk­ty­nów ty­niec­kich, wyd. 3. po­pra­wio­ne, Po­znań-War­sza­wa: Pal­lot­ti­num, 1980.

Prze­ko­na­nie, że w sa­mej hi­sto­rii ludz­ko­ści tkwi już im­ma­nent­nie "od­ku­pie­nie", "po­wrót do raju" czy po pro­stu za­ra­dze­nie "de­fi­cy­tom" wła­ści­wym lu­dziom, jest wspól­ne wszyst­kim no­wo­żyt­nym przed­sta­wi­cie­lom nur­tu eman­cy­pa­cyj­ne­go. Stoi ono w ja­skra­wej opo­zy­cji do za­sad re­li­gii chrze­ści­ja­ńskiej, któ­ra przyj­mu­je ist­nie­nie oso­bo­we­go Boga, któ­ry jako je­dy­ny może wy­zwo­lić ludz­ko­ść od skut­ków grze­chu pier­wo­rod­ne­go. Nurt eman­cy­pa­cyj­ny sprzecz­ny jest ta­kże z or­to­dok­syj­nym ju­da­izmem, ocze­ku­jącym przy­jścia Me­sja­sza jako siły ma­jącej za­pro­wa­dzić na zie­mi nowy ład.

Eman­cy­pa­to­rzy uwa­ża­ją, że przy­czy­nom zła czło­wiek może za­ra­dzić sam. We­dług wi­ęk­szo­ści przed­sta­wi­cie­li oświe­ce­nia źró­dła­mi zła są nie­wie­dza, prze­sądy, wia­ra w za­bo­bo­ny, a przede wszyst­kim wie­rze­nia re­li­gij­ne. Zło mia­ło znik­nąć po ca­łko­wi­tym "oświe­ce­niu" ludz­ko­ści29. Oświe­ce­nio­wi od­szcze­pie­ńcy Ro­us­se­au i Her­der uwa­ża­li na­to­miast, że zło na­ro­dzi­ło się wraz z cy­wi­li­za­cją i że ludz­ko­ść musi - ce­lem po­jed­na­nia się z sobą samą - wró­cić do swo­ich "ko­rze­ni"30. Inny eman­cy­pa­tor, Fo­urier, twier­dził z ko­lei zda­niem Hes­sa, "że wszel­ka skłon­no­ść jest do­bra, je­śli tyl­ko nie ha­mu­ją jej prze­szko­dy ze­wnętrz­ne, bądź też od­wrot­nie, je­śli nie dra­żni jej cho­ro­bli­wie re­ak­cja, lecz gdy wy­stąpić może swo­bod­nie i roz­wi­jać swą dzia­łal­no­ść"31. Wy­star­czy więc oba­lić te ró­żne "prze­szko­dy ze­wnętrz­ne" i świat będzie do­bry, gdyż wszyst­kie ludz­kie skłon­no­ści rze­ko­mo są do­bre. Wresz­cie zwo­len­ni­cy pó­źniej­sze­go ma­te­ria­li­zmu dia­lek­tycz­ne­go uwa­ża­li, że sam pro­ces roz­wo­ju sa­mo­świa­do­mo­ści czło­wie­ka wy­ma­gał po­ja­wie­nia się cy­wi­li­za­cji, a z nią cho­ćby wła­sno­ści pry­wat­nej, ale sprzecz­no­ści tkwi­ące wła­śnie w cy­wi­li­za­cji osta­tecz­nie do­pro­wa­dzą do jej sa­mo­znie­sie­nia. We wszyst­kich tych - i in­nych, nie wy­mie­nio­nych - kon­cep­cjach eman­cy­pa­cyj­nych nie po­trze­ba żad­nej ze­wnętrz­nej in­stan­cji do usu­ni­ęcia zła z tego świa­ta.

29 Pro­blem ten oma­wiam sze­rzej w Mag­da­le­na Zi­ętek-Wie­lom­ska, Eli­ty kon­tra masy. Ega­li­ta­ry­stycz­na pro­pa­gan­da ver­sus eli­ta­ry­stycz­na prak­ty­ka po­li­tycz­na na­szych cza­sów, "Pro Fide Rege et Lege" 2020, nr 83, s. 230-245; Mag­da­le­na Zi­ętek, Mi­ędzy eman­cy­pa­cją a tech­no­kra­ty­zmem: pra­wo w słu­żbie bu­do­wy No­wej Atlan­ty­dy? [w:] Ar­ka­diusz Wu­dar­ski (red.), Qu­estio­ne de qu­ali­ta­te vi­tae, Frank­furt (Oder)-Często­cho­wa- Osna­brück 2014, s. 569-588.

30 Zob. Jean-Ja­cqu­es Ro­us­se­au, Roz­pra­wa o po­cho­dze­niu i pod­sta­wach nie­rów­no­ści mi­ędzy lu­dźmi [w:] Trzy roz­pra­wy z fi­lo­zo­fii spo­łecz­nej, przeł. Hen­ryk El­zen­berg, War­sza­wa: PWN, 1954, pas­sim; Jo­hann Got­t­fried Her­der, My­śli o fi­lo­zo­fii dzie­jów, przeł. Je­rzy Ga­łec­ki, War­sza­wa: PWN, 1962, pas­sim. Przy­po­mnij­my, że Her­der był człon­kiem słyn­ne­go ugru­po­wa­nia ilu­mi­na­tów ba­war­skich, za­ło­żo­ne­go przez Ada­ma Weis­haup­ta. Por. Irving Bab­bitt, Ro­us­se­au and Ro­man­ti­cism, Bo­ston-New York: Ho­ugh­ton Mif­flin Com­pa­ny, 1957; Hans M. Wolff, Der jun­ge Her­der und die En­twic­klung­si­dee Ro­us­se­aus, "PMLA" 1942, nr 57/3, s. 753-819.

31 Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 229.

Śle­dząc roz­wój owych kon­cep­cji, mo­że­my z pew­nym uprosz­cze­niem uznać, że ko­mu­nizm był ra­dy­ka­li­za­cją idei wy­pi­sa­nych na sztan­da­rach re­wo­lu­cji fran­cu­skiej32. Mo­jżesz Hess ode­grał przy tym do­nio­słą rolę w pro­ce­sie prze­kszta­łca­nia idei oświe­ce­nio­wych w nie­miec­kie idee so­cja­li­stycz­ne. Zna­czy to, że wpły­nął w istot­ny spo­sób na roz­wój mark­si­zmu33.

32 Adam Wie­lom­ski, Pra­wi­ca w XX wie­ku, t. 2, Ra­dzy­min: von Bo­ro­wiec­ky, 2017, s. 316 i n.; Ry­szard Ska­rzy­ński, Kon­ser­wa­tyzm, War­sza­wa: Scho­lar, 1998, s. 221 i n.

33 Zob. Le­szek Ko­ła­kow­ski, dz. cyt., s. 92: "Luki w wy­kszta­łce­niu i uspo­so­bie­nie pro­fe­tycz­ne­go en­tu­zja­sty nie po­zwo­li­ły mu nadać swo­im my­ślom po­sta­ci spój­nej; wy­po­wie­dział nie­mniej wie­le my­śli, któ­re mia­ły roz­strzy­ga­jące zna­cze­nie dla for­mo­wa­nia się idei na­uko­we­go so­cja­li­zmu w umy­śle Mark­sa".

W jego cza­sach to Pa­ryż był eu­ro­pej­skim cen­trum ru­chów so­cja­li­stycz­nych34. Nie­miec­cy ra­dy­ka­ło­wie żyli na­to­miast li­be­ral­ny­mi i de­mo­kra­tycz­ny­mi ide­ami re­wo­lu­cji fran­cu­skiej, do­ma­ga­li się wpły­wu szer­szych warstw spo­łecz­nych na po­li­ty­kę. Hess, któ­ry dość wcze­śnie ze­tknął się z fran­cu­ski­mi so­cja­li­sta­mi, jako pierw­szy w Niem­czech ogło­sił - o czym wspo­mnia­no wy­żej - że wiek XIX będzie mu­siał się zmie­rzyć z kwe­stią so­cjal­ną, któ­ra jest nie do roz­wi­ąza­nia środ­ka­mi stric­te po­li­tycz­ny­mi, czy­li de­mo­kra­tycz­ny­mi.

34 O czym świad­czy cho­ćby słyn­na pra­ca Lo­ren­za von Ste­ina So­cja­lizm i ko­mu­nizm we wspó­łcze­snej Fran­cji (Der So­zia­li­smus und Com­mu­ni­smus des heu­ti­gen Fran­kre­ichs, Le­ip­zig 1842).

Za pierw­szą so­cja­li­stycz­ną pra­cę opu­bli­ko­wa­ną w Niem­czech ucho­dzi wła­śnie jego Świ­ęta hi­sto­ria ludz­ko­ści. Jak już wspo­mnie­li­śmy, w pra­cy tej ideę me­sja­ni­stycz­ną po­wi­ąza­no z pró­bą so­cja­li­stycz­ne­go po­łącze­nia - za po­śred­nic­twem fi­lo­zo­fii Spi­no­zy - ju­da­izmu z chrze­ści­ja­ństwem35. Przy­po­mnij­my też, że pra­ca uka­za­ła się ano­ni­mo­wo, a jej au­tor miał 25 lat.

35 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess, dz. cyt., s. 22.

W Świ­ętej hi­sto­rii ludz­ko­ści Mo­jżesz Hess przed­sta­wia ko­smicz­ną wi­zję dzie­jów od mo­men­tu upad­ku stwo­rze­nia do cza­su jego "od­ku­pie­nia". W wi­zji tej świat pier­wot­nie jest jed­no­ścią, któ­ra jed­na­kże w wy­ni­ku ró­żni­co­wa­nia się ma­te­rii i du­cha ule­ga roz­pa­do­wi; w chwi­li, gdy ten pro­ces ró­żni­co­wa­nia osi­ągnie swo­je apo­geum, świat za­cznie na nowo prze­ła­my­wać swo­je sprzecz­no­ści i na ko­ńcu osi­ągnie jed­no­ść, pier­wot­ną, ale uświa­do­mio­ną. Nie ma więc tu miej­sca na ze­wnętrz­ny pod­miot zba­wia­jący czło­wie­ka: w sam pro­ces upad­ku im­ma­nent­nie wpi­sa­ny jest już cel, ja­kim jest "zba­wie­nie", czy­li wy­ba­wie­nie od tego wszyst­kie­go, co dzie­li.

Pro­ces "upad­ku i od­ku­pie­nia" dzie­li się na trzy epo­ki: Ojca, Syna i Du­cha Świ­ęte­go, któ­re re­pre­zen­tu­ją trzy oso­by: Mo­jżesz, Je­zus i Spi­no­za. Nie­trud­no do­strzec, że wszy­scy trzej byli Ży­da­mi. Nie jest to też przy­pa­dek, gdyż wła­śnie Ży­dzi mają ode­grać w hi­sto­rii świa­ta szcze­gól­ną rolę.

Gdy w Świ­ętej hi­sto­rii ludz­ko­ści Mo­jżesz Hess wy­ra­ża sprze­ciw wo­bec idei dzie­dzi­cze­nia, robi to w imię urze­czy­wist­nie­nia świa­ta to­tal­nej rów­no­ści jako wa­run­ku ko­niecz­ne­go praw­dzi­wej jed­no­ści. W wi­zji tej dzie­dzi­cze­nie to źró­dło nie­rów­no­ści: dzie­dzi­cze­nie ma­jąt­ku, po­zy­cji spo­łecz­nej, wie­dzy, tra­dy­cji i kul­tu­ry.

Zo­bacz­my, co pi­sze on na ten te­mat:

Na­sta­ło pra­wo wła­sno­ści; wkrót­ce przy­szła za nim nie­rów­no­ść ze­wnętrz­na, któ­rą po­prze­dzi­ło po­ja­wie­nie się we­wnętrz­nej, du­cho­wej. - Ja­koż wraz z pra­wem włas­no­ści mu­sia­ło wnet stać się ka­no­nem pra­wo hi­sto­rycz­ne albo dzie­dzi­cze­nia, przez co jed­nak sze­ro­ko otwar­to wro­ta przy­pad­ko­wi i sa­mo­wo­li, za­bo­bo­nom i śle­pe­mu po­słu­sze­ństwu, nie­spra­wie­dli­wo­ści i nie­wol­nic­twu, oto bo­wiem za­słu­ga oj­ców prze­cho­dzi­ła na po­zba­wio­nych za­sług po­tom­ków36.

36 Mo­jżesz Hess, Świ­ęta hi­sto­ria ludz­ko­ści, s. 139. Wszyst­kie cy­to­wa­ne frag­men­ty Świ­ętej hi­sto­rii... po­cho­dzą z prze­kła­du Ro­ber­ta Mar­sza­łka za­miesz­czo­ne­go w ni­niej­szej ksi­ążce.

Znisz­cze­nie in­sty­tu­cji i prak­ty­ki dzie­dzi­cze­nia ma spo­wo­do­wać, że ka­żdy nie­uchron­nie za­cznie od zera, czy­li ka­żdy będzie miał rów­ny start i swo­ją po­zy­cję będzie za­wdzi­ęczał wy­łącz­nie so­bie. Znisz­cze­nie dzie­dzi­cze­nia ma znisz­czyć zja­wi­sko ku­mu­la­cji ma­jąt­ku, a w dal­szej kon­se­kwen­cji wła­sno­ść jako taką:

Ro­zu­mie się samo przez się, że naj­pierw trze­ba znie­ść pra­wo hi­sto­rycz­ne, je­że­li pier­wot­na rów­no­ść lu­dzi ma zo­stać przy­wró­co­na. Ją, pier­wot­ną rów­no­ść, uwa­run­ku­je znie­sie­nie dzie­dzi­cze­nia, tak jak jego rze­czy­wi­sto­ść uwa­run­ko­wa­ła kul­mi­na­cję nie­rów­no­ści37.

37 Ta­mże, s. 258.

Mo­że­my przy­pusz­czać, że po­przez znie­sie­nie dzie­dzi­cze­nia miał zo­stać osi­ągni­ęty jesz­cze je­den cel: usu­ni­ęcie ze świa­do­mo­ści ludz­kiej idei grze­chu pier­wo­rod­ne­go. W języ­ku nie­miec­kim po­jęcie grze­chu pier­wo­rod­ne­go jest okre­śla­ne mia­nem Erb­sün­de, co w do­słow­nym prze­kła­dzie ozna­cza: grzech dzie­dzicz­ny.

Jak już wspo­mnie­li­śmy, w hi­sto­rii pi­sa­nej przez Hes­sa Ży­dzi od­gry­wa­ją klu­czo­wą rolę. To im mia­ło zo­stać ob­ja­wio­ne pra­wo, któ­re za­pa­nu­je w ostat­niej epo­ce ludz­ko­ści i za­gwa­ran­tu­je rów­no­ść i spra­wie­dli­wo­ść. War­to zwró­cić uwa­gę wła­śnie na sta­ro­te­sta­men­to­we ko­rze­nie sto­sun­ku Hes­sa do wła­sno­ści, co na­der ja­sno wy­ra­ża po­ni­ższy frag­ment Świ­ętej hi­sto­rii...:

Dzie­dzi­cze­nie jest przy­czy­ną wszyst­kie­go, co jed­no­stron­ne w ludz­ko­ści oraz w przy­ro­dzie; lecz w przy­ro­dzie śmie­rć ni­we­lu­je wszel­kie ró­żni­ce, cze­muż nie ma tego ro­bić rów­nież w świe­cie lu­dzi? Czy osi­ągnąw­szy pe­łno­let­no­ść, ka­żdy osob­nik w pa­ństwie nie sta­je się wie­rzy­cie­lem pa­ństwa, tak jak na­ro­dzi­ny ka­żdej jed­nost­ki czy­nią ją wie­rzy­ciel­ką wszech­świa­ta? Je­że­li uni­wer­sum żąda od jed­nost­ki zwro­tu ka­pi­ta­łu po­ży­czo­ne­go na czas nie inny niż okre­ślo­ny ce­lem jego po­mno­że­nia, dla­cze­go ta­kże pa­ństwo nie mia­ło­by po śmier­ci swych oby­wa­te­li żądać zwro­tu ka­pi­ta­łu, któ­ry w isto­cie jest jego wła­sno­ścią? - Już w sta­ro­żyt­nym świ­ętym przy­mie­rzu na­po­ty­ka­my ana­lo­gicz­ne rosz­cze­nie Pra­wa. Sta­no­wi­ło ono o tym, że po pi­ęćdzie­si­ęciu la­tach wła­sno­ść przy­pa­da w udzia­le z po­wro­tem wła­ści­cie­lo­wi pier­wot­ne­mu (temu, któ­re­mu przy­pa­dła pod­czas pier­wot­ne­go, spra­wie­dli­we­go po­dzia­łu dóbr). Bo­ski pra­wo­daw­ca uwa­żał bo­wiem kraj za wła­sno­ść nie­wi­dzial­ne­go Boga na­ro­du38.

38 Ta­mże, s. 268-269.

Hess od­wo­łu­je się tu­taj do in­sty­tu­cji tzw. roku ju­bi­le­uszo­we­go, któ­ry w sta­ro­żyt­nym Izra­elu ob­cho­dzo­ny był co pi­ęćdzie­si­ąt lat. W roku tym na­stępo­wa­ło uwol­nie­nie z oso­bi­stej nie­wo­li i uwol­nie­nie z ob­cych rąk po­sia­dło­ści grun­to­wej. Prze­pi­sy te mia­ły słu­żyć za­cho­wa­niu spo­łecz­nej spra­wie­dli­wo­ści i rów­no­ści u Ży­dów.

In­sty­tu­cje pa­ństwa ży­dow­skie­go upa­dły, a tym sa­mym z po­wierzch­ni zie­mi znik­nął pro­to­so­cja­li­stycz­ny ustrój spo­łecz­ny39. Punkt do­ce­lo­wy hi­sto­rii to po­wsta­nie No­wej Je­ro­zo­li­my, czy­li świ­ęte­go kró­le­stwa, gdzie po­li­ty­ka oprze się na za­sa­dach "świ­ętych i wiecz­nych", gdzie rządzący i rządze­ni będą żyć w nie­za­kłó­co­nej zgo­dzie, trak­tu­jąc sie­bie po bra­ter­sku, dba­jąc je­dy­nie o do­bro bli­źnie­go40. Pod­sta­wa te­goż "świ­ęte­go kró­le­stwa", nowe świ­ęte przy­mie­rze, z po­wro­tem zjed­no­czy re­li­gię z po­li­ty­ką41.

39 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, In­tro­duc­tion [w:] Mo­ses Hess, The Holy Hi­sto­ry..., dz. cyt., s. XIX.

40 Mo­jżesz Hess, Świ­ęta hi­sto­ria..., s. 291.

41 War­to zwró­cić uwa­gę na to, że Fe­liks Ko­necz­ny, au­tor ory­gi­nal­nej teo­rii cy­wi­li­za­cji, pod­kre­ślał, że pod­sta­wą wy­kszta­łce­nia się cy­wi­li­za­cji ła­ci­ńskiej było wła­śnie przy­jęcie du­ali­zmu pra­wa i ety­ki, od­ręb­no­ści Ko­ścio­ła od pa­ństwa, jak rów­nież du­ali­zmu praw pu­blicz­ne­go i pry­wat­ne­go. Skut­kiem tego była da­le­ko idąca au­to­no­mia spo­łe­cze­ństwa względem pa­ństwa. Por. Fe­liks Ko­necz­ny, O ład w hi­sto­rii, Wro­cław: Nor­tom, 2004, s. 16. Ina­czej te spra­wy mia­ły się w cy­wi­li­za­cji ży­dow­skiej, któ­ra sta­ła na grun­cie mo­ni­zmu, o czym pi­sze sam Hess: "Pra­wo mo­jże­szo­we do­ty­czy­ło czło­wie­ka za­rów­no we­wnętrz­ne­go, jak i ze­wnętrz­ne­go. Sto­pio­ne ze sobą re­li­gia i po­li­ty­ka, Ko­ściół i pa­ństwo mia­ły je­den Ko­rzeń, wy­da­wa­ły je­den Owoc. Ży­dzi nie zna­li ró­żni­cy mi­ędzy na­ka­za­mi re­li­gij­ny­mi a po­li­tycz­ny­mi, mi­ędzy obo­wi­ąz­ka­mi względem Boga a obo­wi­ąz­ka­mi względem ce­za­ra". Oraz w in­nym miej­scu: "Roz­sz­cze­pie­nie, ja­kie po upad­ku pa­ństwa ży­dow­skie­go po­wsta­ło w ob­rębie ludz­ko­ści, nie po­trwa wiecz­nie. Re­li­gia i po­li­ty­ka przy­wró­cą swo­ją utra­co­ną jed­no­ść, Ko­ściół i pa­ństwo od nowa prze­nik­ną się na­wza­jem. Tyle że miej­sce wy­znań, któ­re się prze­ży­ły, zaj­mie żywe po­zna­nie, a jed­no­lita re­li­gia du­cha zaj­mie miej­sce po­dzie­lo­nych w so­bie kon­fe­sji ze­wnętrz­nych". Mo­jżesz Hess, Świ­ęta hi­sto­ria..., s. 303 i 306. Por. też Shlo­mo Avi­ne­ri, dz. cyt., s. XIX.

Hess do­kład­niej opi­su­je, jak ta Nowa Je­ro­zo­li­ma będzie wy­glądać. Przede wszyst­kim pa­ństwo za­stąpi ro­dzi­nę i po­kie­ru­je wy­cho­wa­niem mło­dzie­ży:

Nad wy­cho­wa­niem dzie­ci od razu i bez­po­śred­nio roz­to­czy nad­zór pa­ństwo. Uchy­li się przy­pad­ko­wo­ść wy­cho­wa­nia dzie­ci na lu­dzi bądź po­two­ry za­le­żnie od tego, czy ro­dzi­ce są roz­trop­ni czy głup­ko­wa­ci, bo­ga­ci czy ubo­dzy. - Przy­pad­ko­wo­ści, sa­mo­wo­li ode­tnie się wszel­ki do­stęp do to­wa­rzystw ludz­kich, bo ka­żdą jed­nost­kę za­bez­pie­czy bo­skie Pra­wo. Mło­dzież nie pad­nie łu­pem sa­mo­wo­li ro­dzi­ców lub opie­ku­nów, ko­bie­ta - mężczy­zny, a ubo­gi i sła­by - bo­ga­te­go i sil­ne­go42.

42 Mo­jżesz Hess, Świ­ęta hi­sto­ria..., s. 293.

W Świ­ętej hi­sto­rii ludz­ko­ści ży­dow­ski me­sja­nizm ści­śle spla­ta się więc z ide­ami ko­mu­ni­stycz­ny­mi. Ży­dow­skie pra­wo ob­ja­wio­ne trak­to­wa­ne jest jako PRA­WO par excel­len­ce, a ce­lem hi­sto­rii jest roz­ci­ągni­ęcie jego obo­wi­ązy­wa­nia na całą ludz­ko­ść. Ustrój ży­dow­ski, w któ­rym Bóg fi­gu­ru­je jako wła­ści­ciel wszyst­kich dóbr, ma sta­no­wić pro­to­typ ustro­ju ko­mu­ni­stycz­ne­go. W No­wej Je­ro­zo­li­mie fi­gu­rę trans­cen­dent­ne­go Boga za­stępu­je jed­nak wszech­po­tężne pa­ństwo - Hess był wier­nym uczniem Spi­no­zy, któ­ry or­to­dok­syj­ny ju­da­izm po­rzu­cił na rzecz pro­pa­go­wa­nia no­we­go, fi­lo­zo­ficz­ne­go ob­ra­zu Boga: Deus sive na­tu­ra43. Na­tu­ra dla Spi­no­zy jest iden­tycz­na z Bo­giem, a czło­wiek osi­ąga praw­dzi­wą wol­no­ść wte­dy, kie­dy uzy­sku­je świa­do­mo­ść udzia­łu w naj­do­sko­nal­szym by­cie albo Na­tu­rze. U Hes­sa funk­cję Spi­no­zja­ńskiej Na­tu­ry przej­mu­je pa­ństwo44. Po­win­ni­śmy so­bie do­brze to za­pa­mi­ętać, że kie­dy Hess mówi o re­li­gii ży­dow­skiej, czy­ni to z per­spek­ty­wy fi­lo­zo­fa, któ­ry wia­rę w trans­cen­dent­ne­go Boga trak­tu­je wy­łącz­nie jako etap roz­wo­ju na­ro­du ży­dow­skie­go, jak­kol­wiek tym sa­mym - ludz­ko­ści.

43 Zob. Grze­gorz Jura, Wstęp [w:] Be­ne­dykt Spi­no­za, Trak­ta­ty, przeł. Igna­cy Hal­pern-My­ślic­ki, Kęty: Wy­daw­nic­two An­tyk, 2000, s. 16.

44 War­to zwró­cić uwa­gę na ro­snące za­in­te­re­so­wa­nie Spi­no­zą w kręgach mark­si­stow­skich. Por. tek­sty opu­bli­ko­wa­ne w to­mie 19. nr 1 (2016) "Prak­ty­ki Teo­re­tycz­nej" (On­to­lo­gie ko­mu­ni­stycz­ne no­wo­żyt­no­ści): Ma­te­usz Ja­nik, On­to­lo­gia po­li­tycz­na Be­ne­dyk­ta Spi­no­zy, War­sza­wa: Wy­daw­nic­two IFiS PAN, 2017, pas­sim; Mi­cha­el Hardt, An­to­nio Ne­gri, Im­pe­rium, przeł. Ser­giusz Ślu­sar­ski, Adam Ko­łba­niuk, War­sza­wa: Wy­daw­nic­two W.A.B., 2005, s. 201 i n.

Swo­je idee so­cja­li­stycz­ne Hess roz­wi­jał na­stęp­nie w la­tach 40. w ar­ty­ku­łach pu­bli­ko­wa­nych w ró­żnych cza­so­pi­smach re­wo­lu­cyj­nych45. Mają one już zu­pe­łnie inny cha­rak­ter. Nie znaj­dzie­my w nich wiel­kich ko­smo­lo­gicz­nych wi­zji, lecz roz­wa­ża­nia bli­ższe temu, co ko­ja­rzy­my z so­cja­li­stycz­ną bi­bu­łą. I to ta­ki­mi właś­nie tek­sta­mi w naj­wi­ęk­szym stop­niu wpły­nął na kszta­łto­wa­nie się nie­miec­kie­go ko­mu­ni­zmu. Zwró­ci­my uwa­gę na kil­ka tych naj­bar­dziej zna­czących.

45 Ogól­ne omó­wie­nie: Le­szek Ko­ła­kow­ski, Głów­ne nur­ty mark­si­zmu, dz. cyt., s. 94 i n.

W ar­ty­ku­le z 1843 roku pt. So­cja­lizm i ko­mu­nizm (So­zia­li­smus und Kom­mu­ni­smus)46 Hess stwier­dził, że XVIII-wiecz­ni ra­cjo­na­li­ści pró­bo­wa­li za­stąpić ist­nie­jące pa­ństwo i re­li­gię ich "oświe­co­ny­mi" wer­sja­mi, jed­na­kże nie zro­zu­mie­li, że za­rów­no pa­ństwo, jak i re­li­gia same ze swej isto­ty są złe47. Nie po­tra­fią one bo­wiem po­go­dzić idei ab­so­lut­nej wol­no­ści z ideą ab­so­lut­nej rów­no­ści. Ja­koż wszel­ka po­li­ty­ka za­cho­wu­je sprzecz­no­ść wła­dzy i nie­wo­li, nie ma więc w po­li­ty­ce miej­sca na rów­no­ść, a re­li­gia na­rzu­ca lu­dziom prze­ko­na­nie, że spra­wy bo­skie i mo­ral­no­ść po­zo­sta­ją dla czło­wie­ka czy­mś z "tam­te­go" świa­ta, nie ma więc w re­li­gii miej­sca na wol­no­ść48. Hess roz­wi­ja teo­rię alie­na­cji, z któ­rej wy­ni­ka po­stu­lat, że za­rów­no pa­ństwa, jak i re­li­gie mu­szą w ogól­no­ści znik­nąć49. For­mu­łu­je ta­kże ko­mu­ni­stycz­ną ideę znie­sie­nia sprzecz­no­ści mi­ędzy pra­cą a uży­wa­niem tu­dzież mi­ędzy pra­cą a przy­jem­no­ścią50. Zgod­nie z jego po­stu­la­tem po­łącze­nia ab­so­lut­nej wol­no­ści z ab­so­lut­ną rów­no­ścią "[p]raca, spo­łe­cze­ństwo w ogó­le nie po­win­ny zo­stać zor­ga­ni­zo­wa­ne, or­ga­ni­zu­ją się bo­wiem sa­mo­rzut­nie w ten spo­sób, że ka­żdy czy­ni to, cze­go nie może nie czy­nić, nie czy­ni na­to­miast tego, cze­go czy­nić nie może"51. Ety­ka ma za­tem za­stąpić pa­ństwo, pra­wo i re­li­gię, czy­li te in­sty­tu­cje, któ­re we­dług Hes­sa ge­ne­ru­ją sto­sun­ki pa­no­wa­nia lu­dzi nad lu­dźmi. Ko­mu­nizm wi­nien po­le­gać na ca­ło­kszta­łcie no­wych re­la­cji lu­dzi do świa­ta rze­czy i pra­cy, a nie być pro­stym jeno znie­sie­niem wła­sno­ści pry­wat­nej52. W myśl te­goż tek­stu spo­łecz­ną bazę pro­ce­sów eman­cy­pa­cji sta­no­wić ma pro­le­ta­riat, a roz­wój ukie­run­ko­wa­ny na ko­mu­nizm jest po­żąda­ny i nie­unik­nio­ny, gdyż po­la­ry­za­cje i an­ta­go­ni­zmy mi­ędzy­kla­so­we będą przy­bie­rać na sile i są nie do za­ła­go­dze­nia w ob­rębie spo­łe­cze­ństwa bu­rżu­azyj­ne­go.

46 Mo­ses Hess, So­cja­lizm i ko­mu­nizm [w:] Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne..., dz. cyt., s. 219-245. Ar­ty­kuł jest re­cen­zją i po­le­mi­ką z pra­cą Lo­ren­za von Ste­ina.

47 Jak pi­sze Hess: "Przy­czyn zła w pa­ństwie czy re­li­gii nie szu­ka­no w isto­cie owych in­sty­tu­cji, lecz w przy­pad­ko­wej ich for­mie, czy też w zło­śli­wo­ści albo głu­po­cie przy­wód­ców pa­ństwa lub głów Ko­ścio­ła - z chwi­lą zaś gdy za­mie­rza­no za­ło­żyć "pa­ństwo po­rząd­ku praw­ne­go" i "re­li­gię ro­zu­mu", prze­ra­żo­no się bar­dzo, nie do­strze­ga­jąc za całą tą ostrą i wni­kli­wą kry­ty­ką ro­zu­mo­wą ani jed­nej po­zy­tyw­nej i or­ga­nicz­nej my­śli", ta­mże, s. 223.

48 Zob. ta­mże, s. 222 i n.

49 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess, dz. cyt., s. 85 i n.

50 Zob. Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 234.

51 Ta­mże, s. 238.

52 Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess, dz. cyt., s. 47, 92.

W te­kście Fi­lo­zo­fia czy­nu (Phi­lo­so­phie der Tat)53, ta­kże z roku 1843, Hess da­lej wal­czy z re­li­gią i włas­no­ścią pry­wat­ną. Uwa­ża, że wy­obra­że­nie oso­bo­we­go Boga wy­twa­rza ludz­ki duch, któ­ry nie roz­po­zna­je swo­jej jed­no­ści z wła­sną isto­tą ga­tun­ko­wą i przed­sta­wia ją so­bie jako od­bi­cie, jako "ze­wnętrz­ny wo­bec sie­bie in­no­byt"54. Temu od­dzie­la­niu to­wa­rzy­szy wy­obra­że­nie od­dzie­le­nia lu­dzi od sie­bie. W rze­czy­wi­sto­ści jed­nak - twier­dzi Hess - lu­dzie są po­łącze­ni z sobą, rów­ni i zgod­ni55. "Kłam­stwo re­li­gii i po­li­ty­ki na­le­ży zde­ma­sko­wać za jed­nym za­ma­chem i bez li­to­ści [...]"56 - żąda Hess. Kłam­stwo to po­le­ga na tym, że "re­li­gia i po­li­ty­ka mó­wią o czy­mś, co na­le­ży do przy­szło­ści, żad­na z nich nie przy­zna ni­g­dy, że owa przy­szło­ść jest już te­ra­źniej­szo­ścią, po­nie­waż same by się wte­dy znio­sły. Co wi­ęcej, po­nie­waż rola ich po­le­ga na wska­zy­wa­niu na przy­szło­ść, w któ­rej ta [sc. rola] się ko­ńczy, mu­szą sta­le od­su­wać w dal te­ra­źniej­szo­ść owej przy­szło­ści"57. Zmia­na może na­de­jść do­pie­ro wte­dy, kie­dy na­ro­dy i jed­nost­ki osi­ągną mo­ral­no­ść, czy­li sa­mo­wie­dzę, i zdo­ła­ją same za­pa­no­wać nad sobą58.

53 Fi­lo­zo­fia czy­nu [w:] Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 246-279.

54 Ta­mże, s. 254.

55 Zob. ta­mże.

56 Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 255.

57 Ta­mże, s. 256-257.

58 Zob. ta­mże, s. 258.

W Fi­lo­zo­fii czy­nu przed­mio­tem na­my­słu Hes­sa jest też sam du­alizm re­li­gii i pa­ństwa. Roz­dwo­je­nie ka­pła­ńskie­go du­cha wia­ry i ma­te­rial­nej jed­nost­ko­wo­ści wład­cy po­li­tycz­ne­go mia­ło osi­ągnąć szczyt w naj­do­sko­nal­szej re­li­gii, czy­li w chrze­ści­ja­ństwie, oraz w naj­do­sko­nal­szym ustro­ju - w mo­nar­chii59. Zwra­ca­jący się prze­ciw jed­na­ko­wej ty­ra­nii re­li­gii i pa­ństwa Hess twier­dzi: "W ob­li­czu Boga i mo­nar­chy nik­nie wszel­ka eg­zy­sten­cja"60. W an­cien régi­me dwo­isto­ść aniel­skie­go du­cha Ko­ścio­ła i ma­te­ria­li­zmu su­we­ren­ne­go mo­nar­chy, któ­ra jest wsza­kże mo­ni­zmem opre­sji ze stro­ny obu in­sty­tu­cji, kul­mi­nu­je i z ko­niecz­no­ści za­czy­na prze­cho­dzić w prze­ci­wie­ństwo, roz­po­czy­na się re­wo­lu­cja i pod­no­si gło­wę kry­ty­cyzm61. Re­wo­lu­cja przy­no­si jed­na­kże tyl­ko abs­trak­cyj­ny in­dy­wi­du­alizm praw czło­wie­ka, co nie usu­nęło pa­no­wa­nia lu­dzi nad lu­dźmi62. De­mo­kra­cja to dla Hes­sa rządy in­dy­wi­du­al­nej sa­mo­wo­li pod na­zwą oso­bi­stej wol­no­ści63. Hess roz­wi­ja myśl, jaką znaj­dzie­my ta­kże u Mark­sa, że w sta­nie nie­wol­nej pra­cy jej pro­dukt ma­te­rial­ny, ucie­le­śnia­jący czy­jąś po­tężniej­szą sa­mo­wo­lę, ujarz­mia sa­me­go wy­twór­cę i osta­tecz­nie rze­czy rządzą lu­dźmi64. Jego zda­niem zbli­ża się jed­nak mo­ment, kie­dy wszel­ki na­kaz na­tu­ry prze­kszta­łci się w swo­bod­ne "sa­mo­okre­śle­nie"65. Prze­kle­ństwo, ja­kie do­tych­czas ci­ąży­ło na czło­wie­ku, po­le­ga­ło tedy zda­niem ży­dow­skie­go re­wo­lu­cjo­ni­sty na tym, że dzia­łal­no­ść nie była dla czło­wie­ka ce­lem sa­mym w so­bie, a uży­wa­nie rze­czy poj­mo­wał on w ode­rwa­niu od czy­nu. W kon­te­kście tym pa­da­ją sło­wa, w któ­rych wi­dzi­my esen­cję re­wo­lu­cyj­nej my­śli Hes­sa; przy­tocz­my je w ca­ło­ści:

59 Zob. ta­mże, s. 260.

60 Ta­mże.

61 Zob. ta­mże.

62 Zob. ta­mże, s. 262.

63 Ta­mże, s. 263.

64 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess, dz. cyt., s. 92 i n.

65 Swo­bod­ne sa­mo­okre­śle­nie jest czy­stym dzia­ła­niem du­cha, któ­ry "nie po­prze­sta­je na żad­nych osi­ągni­ętych już re­zul­ta­tach, żad­ne­go z nich nie utrwa­la, nie ucie­le­śnia, nie ma­te­ria­li­zu­je i nie ma­ga­zy­nu­je jako swej "wła­sno­ści", na­to­miast jako po­tęga, wła­da­jąca wszyst­kim, co sko­ńczo­ne i okre­ślo­ne, sta­le prze­cho­dzi po­nad tym, aby sta­le na nowo poj­mo­wać sie­bie w dzia­ła­niu [...]", Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 265.

Prze­kle­ństwo to, tak jak we­szło w ży­cie wraz z re­li­gią i po­li­ty­ką, tak samo też i znik­nie z chwi­lą, gdy sko­ńczy się wła­dza re­li­gii i po­li­ty­ki, gdy prze­zwy­ci­ężo­ny zo­sta­nie szcze­bel re­flek­sji, a roz­pocz­nie się wła­da­nie spe­ku­la­cji, ety­ka fi­lo­zo­ficz­na, obej­mu­jąca całe ży­cie. - Pierw­sze sło­wo, któ­rym Bóg re­flek­sji ob­ja­wił się czło­wie­ko­wi, było owym prze­kle­ństwem, ja­kie Bi­blia wier­nie nam prze­ka­za­ła w zna­nym zda­niu: "W po­cie czo­ła twe­go będziesz po­ży­wał chleb twój". Pierw­sze na­to­miast sło­wo, któ­rym wol­ny duch ob­ja­wił się czło­wie­ko­wi, to zna­ne zda­nie z Ety­ki Spi­no­zy: "Do­bre jest to, co słu­ży dzia­łal­no­ści, co po­tęgu­je ra­do­ść ży­cia". "Pra­ca w po­cie czo­ła" uczy­ni­ła czło­wie­ka nie­wol­ni­kiem i nędza­rzem; "dzia­ła­nie dla przy­jem­no­ści" uczy­ni go szczęśli­wym i wol­nym66.

66 Ta­mże, s. 266 i n.

War­to zwró­cić uwa­gę na ko­lej­ny ar­ty­kuł Hes­sa z 1843 roku, za­ty­tu­ło­wa­ny Wol­no­ść jed­na i nie­po­dziel­na (Die Eine und gan­ze Fre­ihe­it)67. Au­tor nie usta­je w nim w ata­kach na re­li­gię, któ­rą po­rów­nu­je do opium. Przy­tocz­my sto­sow­ny frag­ment:

67 Mo­ses Hess, Wol­no­ść jed­na i nie­po­dziel­na [w:] Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 281-288.

Re­li­gia może wpraw­dzie uczy­nić zno­śną nie­szczęsną świa­do­mo­ść nie­wo­li przez to, iż wzno­si ją na wy­ży­ny skru­chy, gdzie usta­je wszel­ka re­ak­cja na zło, a więc i wszel­ki ból - po­dob­nie jak opium, któ­re od­da­je usłu­gi w bo­le­snych cho­ro­bach - wia­ra w re­al­no­ść tego, co nie­re­al­ne, i w nie­re­al­no­ść tego, co re­al­ne, daje za­pew­ne cier­pi­ącym bier­ny bło­go­stan lub zwie­rzęce otępie­nie, lecz nie może dać ak­tyw­nej ener­gii, męskiej zdol­no­ści do czy­nu, by świa­do­mie i sa­mo­dziel­nie za­re­ago­wać na nie­szczęście i uwol­nić się od zła68.

68 Ta­mże, s. 284.

To samo po­rów­na­nie znaj­dzie­my u Mark­sa69. Hess w cy­to­wa­nym ar­ty­ku­le pi­ęt­nu­je re­li­gię za to, że po­tępia ona skłon­no­ści ludz­kie jako zło. Re­li­gij­na, a ta­kże po­li­tycz­na sztu­ka rządze­nia nisz­czą w czło­wie­ku wszel­ką siłę mo­ral­ną i wol­no­ść, a na "miej­sce pra­wa i spra­wie­dli­wo­ści sta­wia ła­skę i za­ufa­nie do władz ze­wnętrz­nych"70. Twier­dzi jed­nak, że nie wol­no zwal­czać re­li­gii wprost. Re­li­gie wy­ra­sta­ją jego zda­niem z wa­run­ków spo­łecz­nych i wy­ra­ża­ją re­al­ne po­trze­by spo­łecz­ne. Wol­no­ść może przy­nie­ść tyl­ko taka zmia­na spo­łecz­na, któ­ra re­li­gię po pro­stu uczy­ni zbęd­ną71.

69 Wy­ra­że­nie to znaj­du­je się we wstępie do Przy­czyn­ku do kry­ty­ki he­glow­skiej fi­lo­zo­fii pra­wa (1844): "Nędza re­li­gij­na jest jed­no­cze­śnie wy­ra­zem rze­czy­wi­stej nędzy i pro­te­stem prze­ciw nędzy rze­czy­wi­stej. Re­li­gia jest wes­tchnie­niem uci­śnio­ne­go stwo­rze­nia, ser­cem nie­czu­łe­go świa­ta, jest du­szą bez­dusz­nych sto­sun­ków. Re­li­gia jest opium ludu", Ka­rol Marks, Fry­de­ryk En­gels, Dzie­ła wszyst­kie, t. 1, War­sza­wa: Ksi­ążka i Wie­dza, 1962, s. 458.

70 Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 286.

71 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess, dz. cyt., s. 101 i n.

Przyj­rzyj­my się ta­kże te­zom Hes­sa za­war­tym w te­kście z 1845 roku pt. O isto­cie pie­ni­ądza (Über das Gel­dwe­sen)72. Au­tor kre­śli wi­zję roz­wo­ju ludz­ko­ści zmie­rza­jącej do sta­nu do­sko­na­ło­ści, któ­rą Hess opi­su­je jako "spo­łecz­no­ść ludz­ką bez sa­mo­uni­ce­stwie­nia, ro­zum­ne, or­ga­nicz­ne spo­łe­cze­ństwo ludz­kie z ró­żno­rod­ną, har­mo­nij­nie wspó­łdzia­ła­jącą pro­duk­cją, z ró­żno­ra­ki­mi i zor­ga­ni­zo­wa­ny­mi sfe­ra­mi dzia­ła­nia, od­po­wia­da­jący­mi ró­żno­rod­nym ce­lom ży­cio­wym, ró­żno­rod­nej dzia­łal­no­ści czło­wie­ka, tak iż ka­żdy wy­kszta­łco­ny czło­wiek będzie mógł swo­bod­nie prze­ja­wiać w spo­łe­cze­ństwie swo­je ta­len­ty i uzdol­nie­nia we­dług za­wo­du i skłon­no­ści"73. Hess uwa­ża, że roz­wój tech­ni­ki i sił pro­duk­cyj­nych pręd­ko przy­bli­ża ów stan. Przede wszyst­kim siły przy­ro­dy nie prze­ciw­sta­wia­ją się już czło­wie­ko­wi jako siły wro­gie i obce, lecz po­znał je on i może świa­do­mie spo­żyt­ko­wy­wać. Lu­dzie też sta­ją się so­bie bli­żsi, gdyż zni­ka­ją mi­ędzy nimi "[b]arie­ry prze­strze­ni, cza­su, re­li­gii i na­ro­do­wo­ści"74. Hess wi­dzi oczy­ma wy­obra­źni ów dzień, kie­dy wszy­scy będą "mo­gli z ra­do­ścią uści­snąć so­bie dło­nie"75. Za głów­ną prze­szko­dę na dro­dze do urze­czy­wist­nie­nia wy­ma­rzo­ne­go ide­ału uzna­je chrze­ści­ja­ństwo, jak rów­nież zro­dzo­ny z nie­go ka­pi­ta­lizm76. Chrze­ści­ja­ństwo, któ­re prze­no­si za­in­te­re­so­wa­nie czło­wie­ka ze świa­ta do­cze­sne­go na zba­wie­nie wła­snej du­szy w ży­ciu po­za­gro­bo­wym, zda­niem Hes­sa wy­pa­cza praw­dę. Z re­li­gij­ne­go skon­cen­tro­wa­nia się na so­bie wy­ni­kać ma ego­izm, pod­sta­wa ka­pi­ta­li­zmu, "chrze­ści­ja­ńskie­go świa­ta kra­ma­rzy"77. Czło­wiek, miast się sku­pić na swo­im ga­tun­ku, uży­wa go do wła­snych par­ty­ku­lar­nych ce­lów. Tu­taj do­cho­dzi­my do skraj­no­ści: "W owym opacz­nym świe­cie pie­ni­ądz od­gry­wa w ży­ciu prak­tycz­nym tę samą rolę, co Bóg w ży­ciu teo­re­tycz­nym: jest to wy­ob­co­wa­nie za­so­bów i prze­fry­mar­cze­nie dzia­łal­no­ści ży­cio­wej lu­dzi"78. Gdy pie­ni­ądz rządzi sto­sun­ka­mi mi­ędzy lu­dźmi, je­ste­śmy dla sie­bie "lu­do­żer­ca­mi, dra­pie­żni­ka­mi, krwio­pij­ca­mi. - I będzie­my nimi", je­śli "ka­żdy z nas na sie­bie tyl­ko pra­co­wać musi, a nie wszy­scy je­den dla dru­gie­go"79.

72 O isto­cie pie­ni­ądza [w:] Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 393-434.

73 Ta­mże, s. 400 i n.

74 Ta­mże, s. 401.

75 Ta­mże.

76 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess, dz. cyt., s. 121.

77 Mo­ses Hess, Pi­sma fi­lo­zo­ficz­ne, dz. cyt., s. 404.

78 Ta­mże, s. 405.

79 Ta­mże, s. 406.

W roku 1846 uka­zu­je się tekst in­ne­go ro­dza­ju, tekst na uży­tek ma­so­wy, Ko­mu­ni­stycz­ne wy­zna­nie wia­ry w py­ta­niach i od­po­wiedziach (Kom­mu­ni­sti­sches Be­ken­nt­niss in Fra­gen und An­twor­ten)80, czy­li tzw. cre­do ko­mu­ni­stycz­ne81. Tekst jest na­pi­sa­ny pro­stym języ­kiem w for­mie py­tań i od­po­wie­dzi. Skła­da się z sze­ściu sek­cji: 1. O pra­cy i uży­wa­niu, 2. O pie­ni­ądzu i nie­wo­li, 3. O ma­jąt­ku i wol­no­ści, 4. O prze­jściu do spo­łe­cze­ństwa ko­mu­ni­stycz­ne­go, 5. O ma­łże­ństwie i 6. O re­li­gii. Za­trzy­maj­my się naj­pierw krót­ko przy czwar­tej sek­cji, za­czy­na­jącej się od py­ta­nia, czy ży­jący dzi­siaj lu­dzie mogą od razu stwo­rzyć spo­łe­cze­ństwo ko­mu­ni­stycz­ne. Hess od­po­wia­da, że mogą oni je­dy­nie wy­ko­nać pra­ce przy­go­to­waw­cze przed po­wsta­niem ta­kie­go spo­łe­cze­ństwa. Za­li­cza do nich uświa­da­mia­nie lu­dzi, a na­stęp­nie wpro­wa­dze­nie po­dat­ków pro­gre­syw­nych. Ze­bra­ne w ten spo­sób pie­ni­ądze Hess prze­zna­cza­łby na bez­płat­ną edu­ka­cję i bu­do­wę wiel­kich warsz­ta­tów. Wy­ra­źnie od­rzu­ca opcję znie­sie­nia de­kre­tem wła­sno­ści i pie­ni­ędzy. W jego prze­ko­na­niu pro­ces wpro­wa­dza­nia ko­mu­ni­zmu będzie roz­ło­żo­ny na po­ko­le­nia, gdyż osta­tecz­nie cho­dzi o ta­kie wy­cho­wa­nie mło­dzie­ży, by my­śla­ła ona już w inny, spo­łecz­ny spo­sób. W sek­cji O ma­łże­ństwie Hess po­stu­lu­je li­kwi­da­cję for­mal­ne­go ma­łże­ństwa, któ­re win­no się opie­rać wy­łącz­nie na mi­ło­ści. Jego zda­niem nie za­szko­dzi to spo­łe­cze­ństwu, w któ­rym "za­rów­no wła­sno­ść, jak i wy­cho­wa­nie mło­dzie­ży nie będą już zda­ne na los przy­pad­ku ani na sa­mo­wo­lę jed­nost­ki"82. War­to jesz­cze wspo­mnieć o sek­cji do­ty­czącej re­li­gii. Na py­ta­nie, jaką re­li­gię po­win­ni­śmy wszy­scy wy­zna­wać, wy­pa­da od­po­wie­dzieć: "Re­li­gię mi­ło­ści i ludz­ko­ści"83. Re­li­gia ta ma rze­ko­mo sta­no­wić wpro­wa­dze­nie w czyn za­sad re­li­gii chrze­ści­ja­ńskiej, któ­ra do tej pory wy­obra­ża­ła so­bie lep­szą przy­szło­ść ro­dza­ju ludz­kie­go pod "po­sta­cią nie­bia­ńskich uciech i we­se­la w nie­bie"84. Ko­mu­ni­ści na­to­miast bu­du­ją nie­bo na zie­mi, gdzie lu­dzie będą żyć w mi­ło­ści i zjed­no­cze­niu. Na py­ta­nie, czy je­ste­śmy źli od uro­dze­nia, au­tor od­po­wia­da: "Nie, sta­je­my się źli do­pie­ro dzi­ęki złej spo­łecz­no­ści, wśród któ­rej ży­je­my"85. Jesz­cze jed­no: "Cze­mu wie­rzy­li­śmy do­tąd, iż dia­beł jest w nas, na świe­cie, a Bóg nasz nie jest w nas ani na świe­cie, jeno w nie­bie?". I cała od­po­wie­dź:

80 Ko­mu­ni­stycz­ne wy­zna­nie wia­ry w py­ta­niach i od­po­wie­dziach [w:] Mo­ses Hess, Pi­sma..., dz. cyt., s. 435-451.

81 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess, dz. cyt., s. 139 i n.

82 Zob. Mo­ses Hess, Pi­sma..., dz. cyt., s. 448.

83 Ta­mże.

84 Ta­mże, s. 449.

85 Ta­mże, s. 450.

Po­nie­waż sami nie ży­li­śmy do­tąd w na­szym Bogu, w na­szym ro­dza­ju, w mi­ło­ści, lecz we wro­go­ści i roz­pro­sze­niu. Mi­ło­ść opu­ści­ła nas i po­pa­dli­śmy w roz­kład, i dla­te­go wie­rzy­li­śmy, iż Bóg nasz jest poza nami i poza do­cze­snym złym świa­tem, dia­beł na­to­miast jest w nas, w na­szym świe­cie i sta­no­wi tego świa­ta isto­tę. Wia­ra na­sza, jak już wspo­mnie­li­śmy, nie była po­my­łką; była w za­sa­dzie praw­dą. - Z chwi­lą jed­nak gdy zjed­no­czy­my się i żyć będzie­my w ko­mu­ni­zmie, pie­kło prze­sta­nie ist­nieć na zie­mi, a nie­bo nie będzie już ist­nieć poza zie­mią, wszyst­ko zaś, co w chrze­ści­ja­ństwie uka­zy­wa­no nam fan­ta­stycz­nie i pro­ro­czo, spe­łni się ca­łko­wi­cie w owym praw­dzi­wie ludz­kim spo­łe­cze­ństwie we­dług wie­ku­istych praw mi­ło­ści i ro­zu­mu86.

86 Ta­mże, s. 451.

Po­wy­ższe sło­wa są bez wąt­pie­nia esen­cją wi­zji wszyst­kich no­wo­żyt­nych eman­cy­pa­to­rów.

Idąc tym sa­mym tro­pem, Hess pu­bli­ku­je oko­ło roku 1850 ko­lej­ny tekst agi­ta­cyj­ny pt. Czer­wo­ny ka­te­chizm na uży­tek ludu nie­miec­kie­go (Ro­ther Ka­the­chi­smus für das deut­sche Volk)87. Tekst za­wie­ra 75 py­tań i od­po­wie­dzi obej­mu­jących pod­sta­wo­we praw­dy "wia­ry ko­mu­ni­stycz­nej". Po­ziom in­te­lek­tu­al­ny Ka­te­chi­zmu jest ni­ższy niż w przy­pad­ku cre­do, wol­no na­wet za­rzu­cić mu pry­mi­ty­wizm. Do­wia­du­je­my się z nie­go, że czer­wień to ko­lor ludu; że kle­cha "urządza so­bie" przy po­mo­cy Boga "wspa­nia­łe ży­cie na zie­mi, zby­wa­jąc jed­no­cze­śnie lud na­dzie­ją na po­cie­chę w nie­bie"88; że kla­sa ro­bot­ni­cza za­cznie za­rządzać bo­gac­twem, któ­re wy­two­rzy dzi­ęki czer­wo­nej re­pu­bli­ce; że ro­dzi­ce, je­śli nie będą mo­gli za­jąć się sami od­po­wied­nim wy­cho­wa­niem dzie­ci, po­win­ni je od­dać do za­kła­dów wy­cho­waw­czych re­pu­bli­ki; że mło­dzież zo­sta­nie zor­ga­ni­zo­wa­na w ar­mie pra­cy. A na py­ta­nie, czy umie­my już wy­obra­zić so­bie wspa­nia­łe ży­cie w re­pu­bli­ce lu­do­wej, uzy­sku­je­my od­po­wie­dź: "Wa­run­ki ży­cia w przy­szłej re­pu­bli­ce lu­do­wej nie da­dzą się po­rów­nać z ni­czym, co spo­tkać mo­żna było do­tych­czas w spo­łe­cze­ństwie ludz­kim. [...] Szczęście, bo­gac­two, wy­kszta­łce­nie, sztu­ka, na­uka, mo­ral­no­ść, re­li­gia i oby­cza­je - wszyst­ko w nim będzie inne. Dla­te­go też trud­no stwo­rzyć so­bie ja­sny i wy­ra­źny ob­raz owe­go świa­ta, na­szej je­dy­nej na­dziei, je­dy­nej wia­ry i po­cie­chy wśród głębo­kiej nędzy, jaka nas dziś przy­gnia­ta [...]"89.

87 Czer­wo­ny ka­te­chizm na uży­tek ludu nie­miec­kie­go [w:] Mo­ses Hess, Pi­sma..., dz. cyt., s. 530-552.

88 Mo­ses Hess, Pi­sma..., dz. cyt., s. 531.

89 Ta­mże, s. 551 i n.

Ni­niej­szym ko­ńczy­my oma­wia­nie re­wo­lu­cyj­nych tek­stów Hes­sa, któ­ry w la­tach 50. XIX wie­ku co­raz bar­dziej ci­ążył ku kwe­stiom ży­dow­skim. W la­tach 60. zno­wu zwi­ęk­szył ak­tyw­no­ść na polu pra­cy re­wo­lu­cyj­nej, ale pu­bli­ko­wa­ne prze­zeń tek­sty mia­ły już czy­sto agi­ta­cyj­ny cha­rak­ter.

Mo­jżesz Hess jako pro­to­sy­jo­ni­sta

Pu­bli­ku­jąc pierw­szą ksi­ążkę, Świ­ętą hi­sto­rię ludz­ko­ści, Hess - jak już wspo­mnie­li­śmy - na­zwał się uczniem Spi­no­zy, czym od razu ja­sno okre­ślił swo­ją przy­na­le­żno­ść fi­lo­zo­ficz­ną. Spi­no­za sta­no­wił dla Hes­sa prze­ciw­wa­gę dla chrze­ści­ja­ńskiej tra­dy­cji in­te­lek­tu­al­nej, z któ­rej bez wąt­pie­nia wy­wo­dzi­li się tacy przed­sta­wi­cie­le nie­miec­kie­go ide­ali­zmu jak Kant, Fich­te czy He­gel. Słusz­nie pod­kre­śla Awi­ne­ri w bio­gra­fii pa­triar­chy sy­jo­ni­zmu, że często pi­sał on hi­sto­rię ludz­ko­ści al­ter­na­tyw­ną wo­bec hi­sto­rii przed­sta­wia­nej przez au­to­rów o ko­rze­niach chrze­ści­ja­ńskich. Nie jest to więc hi­sto­ria wy­cho­dząca od sta­ro­żyt­nej Gre­cji i an­tycz­ne­go Rzy­mu, po któ­rych przy­cho­dzi­ło­by chrze­ści­ja­ństwo jako po­stęp na dro­dze ludz­ko­ści do celu osta­tecz­ne­go. Wi­zja, jaką kre­ślił Hess, jest inna: świ­ętą hi­sto­rię ludz­ko­ści roz­po­czy­na­ją Ży­dzi, chrze­ści­ja­ństwo na­to­miast przy­no­si ze sobą du­alizm pa­ństwa i re­li­gii, czy też zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wa­nej re­li­gii i prze­mo­cy - du­alizm, któ­ry musi zo­stać prze­zwy­ci­ężo­ny w toku hi­sto­rii przez ży­dow­ską ideę jed­no­ści.

W pierw­szych dwóch pra­cach z prze­ło­mu lat 30. i 40. pod­kre­śla escha­to­lo­gicz­ną rolę Ży­dów, jaką mają oni ode­grać dla do­bra ca­łej ludz­ko­ści. W środ­ko­wym eta­pie twór­czo­ści z lat 40. wątek ży­dow­ski po­ja­wia się gdzieś w tle za­le­d­wie. Ju­da­izm uzna­ny jest za tę for­ma­cję du­cho­wą, w któ­rej nie do­szło do roz­dzia­łu re­li­gii od pa­ństwa ani nie skon­cen­tro­wa­no się na zba­wie­niu in­dy­wi­du­al­nym za­miast na zbio­ro­wym. Na tym eta­pie au­tor Świ­ętej hi­sto­rii ludz­ko­ści uwa­żał jesz­cze, że roz­wi­ąza­niem pro­ble­mu ży­dow­skie­go jest po pro­stu asy­mi­la­cja za spra­wą ko­mu­ni­zmu. Jak już wie­my, w ko­mu­ni­zmie mia­ła znik­nąć re­li­gia jako taka, a tym sa­mym mia­ły utra­cić wa­żno­ść prze­pi­sy unie­mo­żli­wia­jące Ży­dom pe­łno­praw­ne funk­cjo­no­wa­nie w spo­łe­cze­ństwach no­mi­nal­nie chrze­ści­ja­ńskich.

Po roz­pra­wie­niu się z chrze­ści­ja­ństwem, o któ­re­go ry­chłym schy­łku i upad­ku był w pe­łni prze­ko­na­ny, Hess od­krył na nowo kwe­stię ży­dow­ską. Jak już pi­sa­li­śmy, od­po­wia­da­ło za to wzmo­że­nie na­stro­jów an­ty­ży­dow­skich w kra­jach, gdzie oso­by po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go pe­łni­ły co­raz do­nio­ślej­sze funk­cje. Wro­gie na­sta­wie­nie do Ży­dów nie mia­ło już wsze­la­ko cha­rak­te­ru re­li­gij­ne­go, lecz na­ro­do­wo­ścio­wy. Przy­po­mnij­my, że dru­ga po­ło­wa XIX wie­ku to okres roz­wo­ju to­żsa­mo­ści na­ro­do­wych spo­łe­cze­ństw eu­ro­pej­skich. Pro­ces ten spra­wił, że kwe­stia ży­dow­ska wró­ci­ła, ale w zmie­nio­nej for­mie.

Uwzględ­nia­jąc wra­żli­wo­ść Hes­sa, na­le­ży wska­zać, że na­ra­stał wów­czas nie­miec­ki szo­wi­nizm na­ro­do­wy, w co­raz wi­ęk­szym stop­niu od­wo­łu­jący się do kon­cep­cji ra­so­wych - oczy­wi­ście jesz­cze nie bio­lo­gi­stycz­nych. Kon­kret­nie cho­dzi o wi­zję Niem­ców jako zwy­ci­ęskich Ger­ma­nów, któ­rym Eu­ro­pa rze­ko­mo za­wdzi­ęcza wszyst­ko, co naj­lep­sze w swo­jej hi­sto­rii90. Wi­zję osta­tecz­ne­go star­cia nie­miec­kich Ger­ma­nów z Ży­da­mi przed­sta­wił w 1879 roku Frie­drich Marr w pra­cy pt. Zwy­ci­ęstwo ju­da­izmu nad ger­ma­ni­zmem - spoj­rze­nie z nie­kon­fe­syj­ne­go punk­tu wi­dze­nia (Der Sieg des Ju­den­thums über das Ger­ma­nen­thum - Vom nicht­con­fes­sio­nel­len Stand­punkt aus be­trach­tet)91. W ślad za tym po­szła ko­lej­na jego pra­ca pt. Dro­ga do zwy­ci­ęstwa ger­ma­ni­zmu nad ju­da­izmem (Der Weg zum Sie­ge des Ger­ma­nen­thums über das Ju­den­thum)92. Marr prze­sze­dł do hi­sto­rii jako twór­ca ter­mi­nu "anty­se­mi­tyzm".

90 Zob. Man­fred Fuhr­mann, Die Ger­ma­nia des Ta­ci­tus und das deut­sche Na­tio­nal­be­wu­ßt­se­in [w:] Man­fred Fuhr­mann (red.), Bre­chun­gen: Wir­kungs­ge­schich­tli­che Stu­dien zur an­tik-eu­ro­päi­schen Bil­dung­stra­di­tion, Stut­t­gart: Klett-Cot­ta, 1982, s. 113-128; Chri­sto­pher B. Krebs, A Most Dan­ge­ro­us Book: Ta­ci­tus's Ger­ma­nia from the Ro­man Em­pi­re to the Third Re­ich, New York: W. W. Nor­ton, 2011, pas­sim; Her­fried Mün­kler, Mity Niem­ców, przeł. An­drzej Ko­pac­ki, War­sza­wa: Wy­daw­nic­two Sic!, 2013, s. 127 i n.

91 Frie­drich Marr, Der Sieg des Ju­den­thums über das Ger­ma­nen­thum - Vom nicht­con­fes­sio­nel­len Stand­punkt aus be­trach­tet, Bern: Co­ste­no­ble, 1879.

92 Frie­drich Marr, Wäh­let ke­inen Ju­den! Der Weg zum Sie­ge des Ger­ma­nen­thums über das Ju­den­thum. Ein Mahn­wort an die Wäh­ler nich­tjüdi­schen Stam­mes al­ler Con­fes­sio­nen, Ber­lin: Hent­ze, 1879.

Ter­mi­nu tego Hess jesz­cze nie znał, ale do­brze zro­zu­miał "du­cha cza­sów". Frie­drich Marr je­dy­nie wy­ra­ził to, co nie­miec­ki duch na­ro­do­wy roz­wi­jał już od po­cząt­ku XIX wie­ku. Ma­te­rial­nym wy­ra­zem tego była cho­ćby bu­do­wa Wal­hal­li, nie­miec­kie­go pan­te­onu na­ro­do­we­go wznie­sio­ne­go w la­tach 1830-1842 w po­bli­żu Ra­ty­zbo­ny, upa­mi­ęt­nia­jące­go sław­ne po­sta­ci hi­sto­rycz­ne nie­miec­ko­języcz­ne­go kręgu kul­tu­ro­we­go, wśród nich wie­lu wo­dzów ger­ma­ńskich. Wska­zy­wa­ło to wy­ra­źnie, że nie­miec­ki na­cjo­na­lizm będzie się opie­rał na tre­ściach nie­chrze­ści­ja­ńskich. Na mar­gi­ne­sie war­to wspo­mnieć, że bacz­nym ob­ser­wa­to­rem tych pro­ce­sów był po­bra­tym­ca Hes­sa Hein­rich He­ine, któ­ry w słyn­nej pra­cy Z dzie­jów re­li­gii i fi­lo­zo­fii w Niem­czech w pro­ro­czych wręcz sło­wach opi­sał kie­ru­nek roz­wo­jo­wy nie­miec­kiej kul­tu­ry na­ro­do­wej93.

93 "Al­bo­wiem gdy dłoń kan­ty­sty ude­rzy moc­no i pew­nie, po­nie­waż jego ser­ca nie wzru­szą już żad­na tra­dy­cyj­na cze­ść ani re­spekt przed czym­kol­wiek, gdy wy­znaw­ca Fich­te­go od­wa­żnie sta­wi czo­ło wszel­kie­mu nie­bez­pie­cze­ństwu, gdyż nie będzie ono ist­nieć dlań re­al­nie, to fi­lo­zof przy­ro­dy wpra­wi wszyst­kich w prze­ra­że­nie, gdy wej­dzie w zwi­ązek z pier­wot­ny­mi si­ła­mi na­tu­ry, wy­wo­ła de­mo­nicz­ne moce sta­ro­ger­ma­ńskie­go pan­te­izmu i gdy obu­dzi się w nim owa żądza wal­ki, któ­rą od­naj­du­je­my u daw­nych Niem­ców, a któ­ra nie każe wal­czyć po to, by nisz­czyć czy zwy­ci­ężać, lecz wy­łącz­nie dla sa­mej wal­ki. Chrze­ści­ja­ństwo - i jest to naj­pi­ęk­niej­szą jego za­słu­gą - okie­łzna­ło nie­co tę bru­tal­ną ger­ma­ńską żądzę wal­ki, nie po­tra­fi­ło jej jed­nak znisz­czyć i gdy kie­dyś roz­pad­nie się trzy­ma­jący ją na wo­dzy ta­li­zman krzy­ża, wów­czas znów ze szczękiem oręża ze­rwie się z uwi­ęzi dzi­ka fu­ria daw­nych wo­jow­ni­ków, śle­py szał ber­ser­ke­rów, o któ­rym tyle śpie­wa­ją i tyle snu­ją opo­wie­ści nor­dyc­cy po­eci. Ów ta­li­zman jest już spróch­nia­ły i na­dej­dzie dzień jego ża­ło­sne­go upad­ku. Wte­dy po­wsta­ną z gru­zów za­po­mnie­nia daw­ni ka­mien­ni bo­go­wie i ze­trą so­bie z oczu ty­si­ąc­let­ni kurz, a Thor rzu­ci się przed sie­bie ze swym ol­brzy­mim mło­tem i w pył roz­nie­sie go­tyc­kie ka­te­dry", He­in­rich He­ine, Z dzie­jów re­li­gii i fi­lo­zo­fii w Niem­czech, przeł. Ta­de­usz Za­tor­ski, Kra­ków: No­mos, 1997, s. 157 i n.

W prze­ci­wie­ństwie do Mark­sa czy En­gel­sa Hess zo­rien­to­wał się, że kwe­stia na­ro­do­wo­ścio­wa ode­gra w przy­szło­ści klu­czo­wą rolę. W Pa­ry­żu w 1860 roku uczest­ni­czy w za­kła­da­niu pierw­szej mi­ędzy­na­ro­do­wej ży­dow­skiej or­ga­ni­za­cji fi­lan­tro­pij­nej Al­lian­ce Isra­éli­te Uni­ver­sel­le. Or­ga­ni­za­cja zo­sta­ła for­mal­nie utwo­rzo­na przez Adol­phe'a Crémieux w celu ochro­ny praw Ży­dów na ca­łym świe­cie94. W tym cza­sie Hess za­czy­na ko­re­spon­do­wać z He­in­ri­chem Gra­et­zem, au­to­rem wspo­mnia­nej już mo­nu­men­tal­nej pra­cy Hi­sto­ria Ży­dów od cza­sów naj­daw­niej­szych do wspó­łcze­sno­ści. Gra­etz po­trak­to­wał Ży­dów już jako na­ro­do­wo­ść, a nie wy­zna­nie. Kil­ka jego prac Hess prze­tłu­ma­czył na język fran­cu­ski95.

94 Zob. Shlo­mo Avi­ne­ri, Mo­ses Hess, dz. cyt., s. 174.

95 Zob. ta­mże.

Idąc tym tro­pem, do­cho­dzi on do wnio­sku, że bu­do­wa so­cja­li­zmu by­naj­mniej nie wy­ma­ga znie­sie­nia ró­żnic na­ro­do­wo­ścio­wych. W wy­da­nej w 1862 roku pra­cy Rzym i Je­ro­zo­li­ma gło­si tezy nie do przy­jęcia dla wie­lu jego to­wa­rzy­szy. Twier­dzi mia­no­wi­cie, że dro­ga do świe­tla­nej przy­szło­ści wie­dzie po­przez na­ro­do­wo­ść wpro­wa­dza­jącą re­for­my so­cja­li­stycz­ne. Ży­dzi wej­dą na dro­gę do so­cja­li­zmu wte­dy do­pie­ro, kie­dy zbu­du­ją wła­sne pa­ństwo na­ro­do­we. Stąd też po­stu­lu­je utwo­rze­nie pa­ństwa ży­dow­skie­go w Pa­le­sty­nie.

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej