Patron zwierząt
Święty Antoni opat
Patriarcha monastycyzmu - wspomnienie 17 stycznia
Opat Antoni powiedział: "Już nie boję się Boga, ja Go kocham. Miłość odpędziła lęk". Opat Hilarion z Palestyny przybył do opata Antoniego na górę i tak go pozdrowił: "Pokój tobie, kolumno, na której opiera się cały świat".
Przytoczyłem te dwa powiedzenia ojców pustyni, ponieważ odsłaniają wielkość i świętość opata Antoniego, którego wszyscy znamy - a przynajmniej ci, którzy pochodzą ze wsi lub z gór. Opat Antoni jest naszym najbliższym świętym, ponieważ był zawsze obecny w stajni, aby strzec dobrego stanu królików, świń, kur, owiec i wszystkich innych zwierząt.
W każdym razie można Antoniego uważać za świętego, który miał szczęście, bo to jemu przypadło w udziale patronowanie łagodnym i domowym zwierzętom, podczas gdy innym biednym świętym poszło znacznie gorzej. Pomyślciechoćby o takim Świętym Iwie, patronie adwokatów, albo o Świętej Katarzynie, opiekującej się piekarzami czy Świętej Klarze, zmuszonej do patronowania telewizji! Wszyscy wiemy, że ludzie są trudnymi "zwierzętami", bo czasami rozumnymi, ale jakże często bezrozumnymi!
Antoni był bogatym i błyskotliwym młodzieńcem w egipskiej Aleksandrii. Któregoś pięknego dnia sprzedał wszystko, co posiadał, zysk rozdał ubogim, a sam usunął się na pustynię, by prowadzić życie w samotności.
Antoni chciał stać się człowiekiem naprawdę rozumnym. Nie wystarczało mu już dobrze się ubierać, jeść, pić i zabawiać się. On chciał wiedzieć, skąd człowiek przybywa i dokąd zmierza, i wybrać właściwą drogę. Właśnie tam, na pustyni, dzięki Bożemu wsparciu oraz modlitwie i lekturze Pisma Świętego, a także dzięki odrobinie zdrowego rozsądku, z pomocą ptaków, komara, mrówki, lwa czy też pohukiwań wiatru Antoni zdołał odnaleźć właściwą drogę.
"Pracował własnymi rękami - mówi Święty Atanazy - bowiem usłyszał: "Kto nie pracuje, niech też nie je". Wiele czasu spędzał na modlitwie, ponieważ nauczył się, że trzeba się usuwać na ubocze i nieustannie się modlić. Był tak uważny w lekturze, że nie umykało mu nic z tego, co czytał, lecz wszystko zachowywał w swoim sercu, tak iż pamięć zastąpiła mu książki. Widząc takiego człowieka, wszyscy nazywali go przyjacielem Boga, jedni kochali go jak syna, inni jak brata".
Miał wielu uczniów i bardzo dużo pracował dla Kościoła, wspierając męczenników w okresie prześladowań za panowania Dioklecjana. Pomagał także Świętemu Atanazemu w walce z arianami, stając w obronie wiary katolickiej.
Urodził się około roku 250, a zmarł w 356 roku.
Na obrazach przedstawiany jest jako jedna z najbardziej dobrotliwych i sympatycznych postaci wśród świętych. Wokół siebie ma stado zwierząt, a sam trzyma w ręku laskę, laskę dobrego pasterza zakończoną dzwoneczkiem, takim jaki bywa wieszany na szyi najroztropniejszej owieczki lub krowy.
Oto modlitwa, jaką zanosi się w jego imię:
"Panie, Boże Wszechmogący, który zechciałeś, aby Twój Jednorodzony Syn i nasz Pan narodził się w stajni pośród zwierząt, a za kołyskę miał żłób, prosimy Cię, pobłogosław nam tę stajnię. Broń jej przed wszelką chorobą i uczyń ją miejscem zdrowym i bezpiecznym dla koni, owiec i innych zwierząt. Jak wół i osioł poznały swego Stwórcę, tak pomóż ludziom, których uczyniłeś na swój obraz i którym podporządkowałeś wszystkie zwierzęta w stajniach i na polach, aby nawrócili się do Ciebie, Dawcy wszelkiego dobra, i składali Ci dzięki, przygotowując się na przyjęcie od Ciebie jeszcze większych darów. Amen".
Dalsza część książki dostępna w wersjipełnej