Przedmowa
Moją domeną jest muzyka, twoją literatura. Ale kiedy poprosiłaś mnie o tych kilka słów wstępu, Isabelle, moja córko, byłem szczęśliwy. Z dwóch powodów.
Przede wszystkim dlatego, że dzięki muzyce święci byli mi znani; często dyrygowałem Męczeństwem Świętego Sebastiana, Joanną D'Arc na stosie i wieloma innymi dziełami religijnymi, łącząc się poprzez to z nieskończonym, ponieważ zarówno świętość, jak i muzyka na wysokim poziomie dotykają nieskończoności. Ale również dlatego, że mogę zaświadczyć wobec twoich czytelników, że piszesz przeszywana ogniem i doświadczeniem. Święci, o których mówisz, byli twoimi bliskimi przyjaciółmi i psychologami, którzy pojawili się w twoim życiu dla twojego dobra. Wraz z twoją matką widzieliśmy na przestrzeni lat ich wspaniały wpływ na twoją duszę.
Przedstawiłaś ich nam tak, jak teraz przedstawiasz tym nieznajomym, których kochasz, i był to - oraz ciągle jest - doskonały i piękny pomysł; masz bowiem rację, rzeczywiście chodzi o spotkania... Spotkania, które dokonują się dzięki pokrewieństwu między mieszkańcami tam, na górze, i tu, na dole. Ja sam poprzez muzykę przedstawiłem tobie tak drogich mi Nietzschego i Elżbietę od Świętej Trójcy.
Wierzę w psychologiczną moc świętych, o których mówisz. W moc ich wpływu na nas, a także słów, które wypowiadają. Zgadzam się z tobą, gdy mówisz, że świętość będąca symfonią miłości jest zdolna uzdrowić i unieść serce. Zgadzam się również, że psychologia i duchowość są ze sobą powiązane. Ponadto ty sama jesteś żywym przykładem swojej tezy. Wierzę, że te wielkie umysły, o których mówisz, były i zawsze będą artystami miłości i twórcami.
Ja sam zrodziłem dwoje twórców. Ciebie i Jean-Reynalda, wielkiego malarza Reynalda, którego Bóg wezwał tak nagle tego lata, mojego ukochanego syna, który dołączył w ten sposób w chwale do artystów i świętych w niebie.
Tę książkę aprobuję i błogosławię, jako kapłan na tym świecie, ponieważ pozwala mi na to moje imię i moja miłość do Boga i ludzi.
Książka ta jest wyjątkowa, ponieważ nie ma nic wspólnego z innymi książkami o świętych. Jest jak otwarte drzwi... Od tej pory ludzie będą dzięki tobie wiedzieć, do kogo się zwrócić, kiedy ogarnie ich niepokój i smutek. Będą wiedzieć, że nawet jeśli święci nie są lekarzami, jak Freud lub Jung, posiadają moc leczenia, pocieszania i doradzania.
Jestem twoim ojcem i znam ciebie. Znam jednocześnie twoją odwagę i dyskrecję... Nie obawiaj się tego, że mówisz o sobie, i swojego zaangażowania, jestem dumny z tej odwagi, nawet jeśli wiem, że w twoim przypadku nie chodzi o odwagę, ale o wolę, aby iść ciągle dalej i przynosić ludziom ukojenie.
Książka ta jest pięknym prezentem, który ofiarujesz ziemi, i jestem szczęśliwy, że ją napisałaś.
Georges Pr?tre