Światy realne i wymyślone w poezji Wisławy Szymborskiej - Izabela Kostun

Kup ebooka

40.38 zł
33.52 zł (34,32 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

"Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą... Ale czuję, że i następne zdania będą trudne, trzecie, szóste, dziesiąte, aż do ostatniego, ponieważ mam mówić o poezji." 1

Tymi słowami Wisława Szymborska rozpoczęła swój Odczyt Noblowski 7 grudnia 1996 roku. W pełni utożsamiam się z tym stwierdzeniem i jak William Wharton "myślę jak urzeczywistnić,

to czego nie umiem uchwycić"2

Dotąd czytając poezję Wisławy Szymborskiej rozważałam ją wyłącznie sama ze sobą, teraz dzielę się swoim, małym wewnętrznym światem z innymi i mam nadzieję, że sprostam temu zadaniu. Pomimo, iż Wisława Szymborska to noblistka zapewne zgodziłaby się ze słowami Paulo Coelho: "Kiedy gorąco czegoś pragniesz to cały wszechświat działa potajemnie, aby udało ci się to osiągnąć" 3

Poezja Wisławy Szymborskiej raz rozbudza nasze marzenia, innym razem przywołuje nas do rzeczywistości, ale zawsze cechuje ja uczciwość pisania. Nie szuka wielkich ideologii tam, gdzie tak naprawdę ich nie ma, jest przeciwniczką wszelkich myślowych utopii, racjonalnie patrzy na świat i ludzi. Jednak ta sama osoba potrafi w tak zaskakujący sposób mówić o rzeczach, na które przeciętny człowiek nie zwraca uwagi. Jej poezja zrobiona jest "z szarych kamyków zupełnie zwykłej rzeczywistości"4

To, co przez większość ludzi uważane jest za coś oczywistego dla niej po prostu jest cudem. Natomiast rzeczy, które wydają się być niezwykłe i fantastyczne, dla niej nie są niczym szczególnie osobliwym. Poetka potrafi dostrzegać wszystko to, na co przeciętny

człowiek nie zwraca uwagi swym "elektronowym mózgiem"5

Rozmyślając o roli poety we współczesnym świecie, Wisława Szymborska stwierdza: "Dzisiejszy poeta (...) z niechęcią oświadcza publicznie, że jest poetą - jakby się tego trochę wstydził (...). W różnych ankietach czy rozmowach z przypadkowymi ludźmi, kiedy poecie już koniecznie wypada określić swoje zajęcie, podaje on ogólnikowe "literat" albo wymienia nazwę dodatkowo wykonywanej pracy. Wiadomość, że mają do czynienia z poetą, przyjmowana jest przez urzędników czy współpasażerów autobusu z lekkim niedowierzaniem i zaniepokojeniem.

1

W. Szymborska, Odczyt Noblowski, Sztokholm 7 grudnia 1996

2

W. Wharton, Ptasiek, Poznań 1993

3

P. Coelho, Alchemik, Warszawa 1998

4

S. Balbus, Świat ze wszystkich stron świata, Kraków 1996

5

W. Szymborska, Nagrobek, Sól, Kraków 2006

5

Przypuszczam, że i filozof budzi podobne zakłopotanie. Jest jednak w lepszym położeniu, bo najczęściej ma możność ozdobienia swojej profesji jakimś tytułem naukowym. Profesor filozofii - to brzmi dużo poważniej. Nie ma jednak profesorów poezji."6

W dalszych fragmentach Odczytu Noblowskiego poetka zauważa jednak: "Rzecz charakterystyczna. Produkuje się ciągle dużo biograficznych filmów o wielkich uczonych i artystach. Zadaniem ambitniejszych reżyserów jest wiarygodne przedstawienie procesu twórczego, który w rezultacie prowadził do ważnych odkryć naukowych czy powstania najsłynniejszych dzieł sztuki.(...) Widowiskowe potrafią być filmy o malarzach - można odtworzyć wszystkie fazy powstawania obrazu od początkowej kreski do ostatniego dotknięcia pędzla (...) Najgorzej z poetami. Ich praca jest beznadziejnie niefotogeniczna. Człowiek siedzi przy stole albo leży na kanapie, wpatruje się nieruchomym wzrokiem w ścianę albo sufit, od czasu do czasu napisze siedem wersów, z czego po kwadransie skreśli, i znów upływa godzina, w której nic się nie dzieje... Jaki widz wytrzymałby oglądanie czegoś takiego?"7

Słowa poetki w jakimś stopniu odzwierciedlają też dylematy próbujących pisać o poezji. Artyści wskazują na natchnienie, choć bardzo trudno określić czym ono jest. "Nie łatwo wyjaśnić komuś coś, czego się samemu nie rozumie."8 Dla mnie poezja to ubieranie duszy w słowa i po prostu trzeba kochać to, co się robi, wkładać w to całe swoje serce, aby być spełnionym i szczęśliwym człowiekiem. A Wisława Szymborska z całą pewnością jest osobą, która kocha to, co robi. Kiedyś powiedziała: "Zawsze pisałam jakieś wierszyki. Na pierwszych wierszykach zarabiałam nawet pieniądze. Pisałam je w domu i jak się mojemu ojcu spodobał jakiś - a zawsze musiał być dowcipny, żadne tam jakieś liryczne wyznania - to ojciec wyciągał portmonetkę i płacił mi. Jakieś 20 groszy, ale nie pamiętam już dobrze, ile płacił. Więc zarabiałam na poezji od razu, mając nawet 5 lat."9 Wisława Szymborska jest poetką, która, jak twierdzi jej przyjaciel Andrzej Maj, "Pomimo swego wieku nie utraciła nic ze swojej dziecinności"10. Inni przyjaciele mówią o niej, że jest: "to osoba pełna sprzeczności i tajemnicy. Prawdziwa kobieta - lubi swatać koleżanki. Zarazem jej nie opowiadalność jest niesamowita. W środku niej

6

W. Szymborska, Odczyt Noblowski, 7 grudnia 1996

7

Tamże

8

Tamże

9

Dwumiesięcznik literacki Topos, nr2/1999

10 Program publicystyczny, Spotkanie z Szymborską, TVPolonia, 7 grudnia 2006

6 jest jakiś niebywały świat. Z wierzchu starsza miła pani, na którą nie zwraca się uwagi na ulicy, a w środku niebywały świat, który można głębiej poznać czytając jej poezję."11

Dlatego właśnie zdecydowałam się na pisanie o jej poezji. Pierwsza część pracy dotyczy obecnej w jej wierszach sfery codzienności, druga koncentruje się wokół pytań natury egzystencjalnej, trzecia jest próbą odczytania elementów poetyckiej fantazji. To niebywałe jak wiele może kryć się w jednym człowieku. Nieważne, czy jest to poeta, prawnik, czy pielęgniarka. Wszystko zależy od tego jak spostrzegamy świat, ludzi i czy wykonując swoją pracę władamy w nią całe swoje serce. Phil Bosmans i Werner Richner napisali: "Optymiści są osobliwymi istotami. Gdy na polu tylko oset i ciernie, gdzieś zawsze dopatrzą się kwiatów. Tam, gdzie wszystko wyschnięte i przeobrażone w pustynię, tam oni są tymi dziwnymi ptakami, które zawsze jakąś oazę odnajdą.

Gdy znajdą się w otoczeniu pesymistów, zwykle nazywani są dziwnymi imionami: a to fantastami, żyjącymi z dala od rzeczywistości; a to naiwniakami, nie mającymi o niczym zielonego pojęcia; czy też marzycielami oddającymi się urojeniom. Optymiści są zawsze w drodze. Ku słońcu."12 A ja bardzo się cieszę, że są na świecie właśnie tacy ludzie, którzy potrafią dostrzegać drobiazgi, małe radości, które upiększają i zdecydowanie ułatwiają życie w dzisiejszych czasach. Tak jak Phil Bosmans i Werner Richner uważam, że: "musimy opuścić drogę przemocy, drogę krwi i łez, drogę wiary w siłę, w posiadanie, w prawo silniejszego, pięści. Trzeba nam iść dalekimi drogami. Drogą ku światłu w najgłębszej nocy. Drogą ku miłości, aby radość życia zakwitła nad niebem naszej wsi, która nazywa się ziemią. Jesteś jak nowo narodzony, gdy czystym spojrzeniem przypatrujesz się ludziom i rzeczom, gdy umiesz się jeszcze śmiać, gdy potrafisz cieszyć się zwyczajnym, małym kwiatkiem na drodze swojego życia."13 A zdecydowanie sprzyja temu poezja.

11 Tamże

12 P. Bosmans, W. Richner, Słoneczne promyki nadziei, Warszawa 2001

13 Tamże

7