Darem od losu
Pragnień mych nie wypowiem, bo dobrać słów
nie sposób
Biciem serca możesz tylko poczuć, ile we mnie
Czułości do Ciebie
Marzeniem mym wyśnionym, pragnieniem nieugaszonym
stałeś się Ty
Moje ciało drżało pod naporem słów, które tak
pięknie szeptałeś, czarując mnie całą
Serce biło jak oszalałe, pobudzając krew
do szybszego obiegu
Los mi Cię dał na chwilę, ulotną i krótszą niż
mrugnięcie powiekami, pod którymi obraz Twój
zostanie na zawsze
Ukochałam widok Ciebie śpiącego, doświadczyłam go
Tak dalekiego ode mnie, a zarazem bliskiego
Gdybym mogła choć raz dotknąć dłonią Twojej
twarzy, pogładzić policzek, opuszkami palców
wodzić po linii brwi i nosa, całować powieki...
Nie umiałabym już żyć bez Ciebie,
lecz za to szczęśliwa bym umarła.
Wiedziałam, że nie jesteś na zawsze,
znałam zakończenie.
Jednak gdy następowało,
Pogodzić się nie mogłam, że tracę Cię
bezpowrotnie