Dane oryginału:
World of Patterns: A Global History of Knowledge By Rens Bod.
This book was previously published as Een Wereld Vol Patronen: De Geschiedenis van Kennis. ? Rens Bod, Uitgeverij Prometheus, Amsterdam, 2019.
? 2022 Johns Hopkins University Press
All rights reserved. Published by arrangement with Johns Hopkins University Press, Baltimore, Maryland
Wydanie polskie
Tłumaczenie: Witold Sikorski i Adrianna Szewczyk na zlecenie WITKOM, Witold Sikorski
Projekt okładki i stron tytułowych: Barbara Niewiadomska
Ilustracja na okładce: 123superstar/123RF (zdjęcie), Barbara Niewiadomska (grafika)
Wydawca: Karol Zawadzki i Renata Włostowska
Koordynator ds. redakcji: Adam Kowalski
Redaktor: Małgorzata Dąbkowska-Kowalik
Produkcja: Mariola Grzywacka
Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.: Michał Latusek
Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w Internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.
Szanujmy cudzą własność i prawo.
Więcej na www.legalnakultura.pl
Polska Izba Książki
Copyright ? by Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Warszawa 2023
ISBN: 978-83-01-22909-2
eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2023r. (Wydanie I)
Wydawnictwo Naukowe PWN SA
02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2
tel. 22 69 54 321; faks 22 69 54 288; infolinia 801 33 33 88
e-mail: pwn@pwn.com.pl; reklama@pwn.pl
www.pwn.pl
WSTĘP
Cud wiedzy
Idea, że świat można zrozumieć poprzez wzorce i leżące u ich podstaw zasady, jest jednym z najważniejszych spostrzeżeń ludzkości i zapewne najskuteczniejszą strategią przetrwania. Poszukiwanie wzorców i zasad zaczęło się co najmniej 40 tys. lat temu od wzorów wydrapanych na kościach mamutów, co doprowadziło do współczesnych dyscyplin wiedzy. Jakie ścieżki obrała ludzka wiedza, aby urosnąć od tych skromnych początków, poprzez wiele objazdów i ślepych uliczek, do dzisiejszego zrozumienia natury i kultury? Książka ta odpowiada na to pytanie i pokazuje, jaką rolę wzorce i zasady odgrywały w różnych regionach i kulturach. Omawiam nie tylko badania natury (nauki przyrodnicze), lecz także badania kultury (wiedza humanistyczna), medycyny, matematyki, prawoznawstwo i wiele obszarów wiedzy, których nie nazywamy już "nauką".
Moja poprzednia książka, A New History of the Humanities (2013), skupiała się na obszarach wiedzy, które mają do czynienia z badaniem kultury: naukach humanistycznych. Zacząłem tam od starożytności antycznej, kiedy to skrystalizowały się częściowo pojęcia wzorców i zasad. Jednak przeoczyłem fakt, że pojęcia te mają swoją własną historię. W tej książce rozszerzam perspektywę i cofam się w czasie, aby zrozumieć, jak pojęcia wzorców i zasad rozwinęły się w różnych miejscach świata od czasu epoki kamienia. W ten sposób mam nadzieję znaleźć odpowiedź na pytanie, które intrygowało mnie od lat: skąd pochodzi to, co teraz wiemy i jak to się rozwijało? Chciałem napisać taką książkę od pewnego czasu, ale 10 lat temu zadanie to wydawało mi się zbyt ambitne. Dlatego jako rodzaj ćwiczenia zacząłem pracować więc nad nieco mniej ambitnym projektem: globalną historią humanistyki, czymś, czego także brakowało. Powstała w ten sposób książka New History of the HumanitiesI, opublikowana przez Oxford University Press (oryginalnie została wydana po niderlandzku jako De vergeten wetenschappen), która miała większy odzew, niż mogłem marzyć. Została przetłumaczona na chiński, polski, ukraiński, koreański, ormiański i włoski, a historia ludzkości z nieistniejącej dziedziny stała się dyscypliną naukową z własnym czasopismem "History of Humanities", doroczną konferencją (The Making of the Humanities), serią książek, międzynarodową społecznością, kursami uniwersyteckimi w wielu częściach świata i katedrami na uniwersytetach. Na przykład w Holandii zarówno Dutch Research Council (NWO), jak i Royal Netherlands Academy of Arts and Sciences (KNAW) odwoływały się do De vergeten wetenschappen, gdy chciały podkreślić znaczenie wzajemnych wpływów między naukami przyrodniczymi a humanistycznymi[1]. Popularny magazyn naukowy "Scientific American" w wydaniu z czerwca 2015 roku poświęcił mojej książce artykuł z recenzją, który zawierał konkluzję, że "niezależnie od tego, w jakim budynku uniwersyteckim mieszkają uczeni, wszyscy działamy w tym samym celu - poprawy naszego rozumienia prawdziwej natury rzeczy, a jest to droga dla nauk przyrodniczych i humanistycznych, czyli scientia humanitatis"[2].
W styczniu 2014 roku wznowiłem mój początkowy projekt tworzenia globalnej historii wiedzy. Stymulowało mnie powstanie Vossius Center for the History of Humanities and Sciences na uniwersytecie w Amsterdamie, gdzie od 2016 roku ściągamy badaczy jako stypendystów. Owocne kontakty między nimi a moimi dwoma współpracownikami - Julią Kursell i Jeorenem van Dongenem - wiele razy były dla mnie inspiracją. Teraz, po skończeniu tej książki, zdaję sobie sprawę, jakie to dziwne, że wcześniej nie podjęto pracy nad zintegrowaną historią nauk przyrodniczych i humanistycznych[3]. Wprawdzie niektórzy historycy, jak George Sarton (1884-1956), podjęli robiącą wrażenie próbę znalezienia globalnej historii dyscyplin naukowych[4], ale nie udało im się to przedsięwzięcie albo dlatego, że zmarli, zanim zdołali ukończyć swoją pracę, albo ze względu na ograniczony dostęp do zasobów poza Europą, a zwłaszcza z powodu ich tendencyjnego podejścia do nauk przyrodniczych[5]. Historia nauki składała się przez długi czas głownie z historii zachodnich nauk przyrodniczych[6]. Ich owocna interakcja z innymi dziedzinami, zarówno na Zachodzie, jak i w innych częściach świata, była pomijana[7]. W tej książce pokazuję, jak wygląda historia różnych dyscyplin, a wraz z nią historia wiedzy, gdy usuniemy z pozycji centralnej nauki przyrodnicze i Zachód. Taka historia bierze pod uwagę na równych prawach tyle dyscyplin z tylu regionów i kultur, jak to jest możliwe.
Pomimo znacznej różnorodności omawianych przeze mnie dyscyplin, w trakcie pisania stało się dla mnie jasne, że w całym tym zróżnicowaniu jest określona jedność. Zrozumienie tej jedności pojawiło się dopiero pod koniec moich badań. Zdecydowałem się wtedy napisać książkę od nowa, zachwycając się jakimś regionem, kulturą, szkołą lub postacią historyczną. Nadal nie mogę pogodzić się z faktem, że XVI-wieczna szkoła z indyjskiej Kerali wytworzyła tak wiele matematycznych i astronomicznych spostrzeżeń, które są nieznane ogółowi. Że wiele uczonych kobiet, niezależnie od miejsca, w którym żyły, pozostawało tak długo na uboczu historiografii. Że praktyka szczepień nie została wynaleziona w Europie, lecz w Chinach. I że prawodawstwo - od Cesarstwa Rzymskiego do imperium ottomańskiego - stanowiło model dla innych dyscyplin. Te przykłady mogą być znane specjalistom w odpowiednich dziedzinach, ale nigdy nie zostały zebrane razem w ogólnej historii wiedzy.
Nie każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie: byłem zmuszony do dokonywania wyborów i skupienia się na kilkunastu dyscyplinach, które występują w większości regionów od czasów antycznych - astronomii, matematyce, mechanice, lingwistyce, historii, muzykologii, filologii, prawodawstwie i teorii sztuki. Dyscypliny te nie pozostawały stabilne od czasów starożytnych, ale pokazują duży stopień ciągłości ze względu na przedmiot rozważań (patrz Wprowadzenie). Robię też wycieczki do kilku innych dyscyplin, takich jak botanika, zoologia, geografia, logika, poetyka, filozofia, astrologia, magia i alchemia. Muszę podkreślić, że nie jestem specjalistą w dziedzinie historii tych dyscyplin, więc chętnie przyjmuję krytyczne sugestie. Można je przesyłać e-mailem na adres rens.bod@gmail.com, a ja z wdzięcznością opublikuję wasze komentarze w każdym uaktualnionym wydaniu. Możecie też śledzić rozwój tej książki pod adresem http://devergetenwetenschappen.blogspot.com/.
WPROWADZENIE
ZROZUMIENIE ŚWIATA DZIĘKI WZORCOM I ZASADOM
Ta książka dotyczy poszukiwania przez ludzi wzorców i zasad w otaczającym nas świecie. Gdzie możemy znaleźć pierwsze dowody tego dążenia i jak ludzka wiedza ewoluowała w różnych regionach i kulturach? Wiele filozoficznych prac starało się odpowiedzieć na pytanie, czym jest ludzka wiedza i skąd wiemy to, co nam się wydaje, że wiemy, ale nikt nie próbował podjąć się ogólnego historycznego przeglądu. Książka ta ma na celu jego dokonanie.
WZORCE
We wszystkich czasach i wszystkich kulturach ludzie poszukiwali wzorców i znajdowali je w otaczającym ich świecie[1]. Moja opowieść dotyczy tych ludzkich poszukiwań wzorców i systematycznej wiedzy z nich czerpanej, które czasem kończą się powodzeniem, czasem są bezowocne, ale zawsze robią wrażenie. Wiedza o ruchu Słońca, Księżyca i planet, o języku i muzyce, o zachowaniu zwierząt, o uprawie roślin - wszystkie te zasoby nie składają się z prostej sumy faktów, ale z regularności, które pozwalają na połączenie ze sobą pojedynczych faktów. To rozumiemy pod pojęciem wiedzy systematycznej, czyli opartej na wzorcach.
Nie cała wiedza jest oparta na wzorcach. Przykładowo znajomość imion członków rodziny nie tworzy wzorca. Jednak jeśli istnieje pewien porządek lub regularność leżące u ich podstaw - jak sposób przekazywania pewnych imion w rodzinie - znajomość tej regularności jest formą wiedzy systematycznej, opartej na wzorcach[2].
Rozpoznawanie wzorców i ich interpretacja to jedna z podstawowych umiejętności Homo sapiens. Ludzie poszukują wzorców, rozpoznają je i interpretują - zarówno w naturze, jak i w kulturze. W tej książce przekonuję, że ludzie zawsze byli poszukiwaczami wzorców, istotami interpretującymi. Podczas gdy rozpoznawanie wzorców występuje także u zwierząt, a nawet u roślin[3], to jednak to, co ludzie robią z dostrzeganymi wzorcami, różni się znacznie od tego, jak to wygląda u innych istot żywych (patrz niżej w punkcie Zasady). To prowadzi nas do pytania, czym jest dokładnie wzorzec. Intuicyjnie wzorzec to obserwowana regularność, która zawiera element powtarzania. Nie musi być on niezmienny, ale może podlegać wyjątkom i zmianom. Istnieją dokładniejsze definicje wzorca[4], ale w większości dotyczą one wzorców ilościowych[5], podczas gdy w tej książce zajmujemy się także wzorcami jakościowymi, takimi jak wzorce społeczne, historyczne, kulturalne i narracyjne, które zwykle nie są ilościowe. Co więcej, istniejące definicje nie oddają sprawiedliwości zmiennym wzorcom. Dlatego w tej książce pozwolimy, aby pojęcie wzorca wykrystalizowało się, zanim spróbujemy przedefiniować naszą definicję tego pojęcia. Na razie słowo "wzorzec" będzie parasolem, którym obejmiemy zakres od najbardziej niestabilnych regularności do najbardziej bezwzględnych.
Wzorce nie tylko pozwalają na kategoryzację obserwowanych zjawisk i zdarzeń, lecz także mówią coś o zjawiskach i zdarzeniach, których jeszcze nie zaobserwowano, a więc nie są znane. Mają moc przewidywania. Weźmy na przykład wzorzec powstawania, rozkwitu i upadku państw, który został odkryty w starożytności. Dostrzegali go we wcześniejszych zdarzeniach greccy historycy Herodot i Tukidydes. Był także opisywany przez chińskiego historyka Simę Quiana, arabskiego historyka Ibn Khalduna i włoskiego historyka Giambattiste Vico. Wzorzec dokonuje uogólniania przeszłości, lecz także mówi o przyszłości państw, które jeszcze nie istnieją. To samo dotyczy wzorców w naturze, takich jak wschody i zachody Słońca, Księżyca i planet, zdarzeń, które zostały zapisane w neolitycznych kamiennych kręgach tysiące lat temu i były także szczegółowo opisane na glinianych tabliczkach przez astronomów babilońskich. Nie twierdzę, że wszystkie poszukiwania wzorców kończyły się powodzeniem - omawiam też poszukiwania, które zakończyły się porażką lub doprowadziły do powstania wzorców, które potem okazały się niepoprawne, jak np. babilońskie poszukiwania związku pomiędzy ruchami planet a ceną zboża. Poza pojęciem wzorca istnieje pojęcie czegoś, co jest niepowtarzalne lub wyjątkowe, co nie ma swojego wzorca. Zobaczymy, że te wyjątki, które są czymś, co odbiega od wzorca i łączy dwa pojęcia w ścisły sposób, nie mogą bez niego istnieć (patrz Podsumowanie).
ZASADY
Same wzorce niczego nie tłumaczą: jest to celem zasad. Podczas gdy wzorce są obserwowalne, zasady dotyczą leżących u podstaw relacji pomiędzy rzeczami, które nie są bezpośrednio obserwowalne. Zasady są teoretyczne, co sprawia, że ich weryfikacja lub obalenie jest trudniejsze niż w przypadku wzorców. W pewnym sensie wzorce obejmują wiedzę, która jest pewniejsza od wiedzy opisywanej przez zasady. Filozofka Nancy Cartwright w swojej książce How the Laws of Physics Lie (1983) pokazuje, że w fizyce prawa fenomenologiczne (oparte na wzorcach) często dają lepsze prognozy niż prawa podstawowe (oparte na zasadach)[6]. Jej spojrzenie dotyczy nie tylko fizyki (lub ekonomii, którą Cartwright także się zajmowała), lecz wszystkich nauk i wszystkich postaci systematycznej wiedzy. Niemniej jednak zasady idą o jeden krok opisowy dalej niż wzorce: zasady ujawniają leżącą u podstaw regularność, za pomocą której próbują wytłumaczyć "nadrzędne" wzorce.
Będę dowodził, że powszechną cechą ludzi jest dążenie do wyjaśniania wzorców, a nawet rozumienia ich za pomocą głębszych zasad. Na przykład regularność przekazywania imion w rodzinie w procesie dziedziczenia może być rozumiana za pomocą zasad pokrewieństwa. Prawne reguły mogą być czasem powiązane z głębszymi zasadami, takimi jak zasada odpłaty, czyli talio, którą znajdujemy w wielu systemach prawnych. Wzorce w ruchu planet zostały sprowadzone do zasad leżących u ich podstaw wiele razy i na różne sposoby (patrz podrozdziały 3.2, 4.2, 5.2). I jak zobaczymy, ludzie szukali zasad także jako podstawy wzorców w ludzkim ciele, w języku, muzyce, sztuce, literaturze i innych elementach.
Poszukiwanie wzorców i zasad leżących u ich podstaw można zauważyć na całym świecie. Pojęcia zasad i wzorców wydają się więc być uniwersalne, co jest dodatkowo uwiarygadniane przez podobne konteksty lingwistyczne, w których słowa dotyczące tych pojęć pojawiają się w różnych językach. W przypadku języka chińskiego i angielskiego można to sprawdzić, korzystając z dwujęzycznego tezaurusa Thesaurus Linguae Sericae[7].
Zasady najlepiej służą, gdy mogą przewidywać nowe wzorce, podobnie jak wzorce mogą przewidywać nowe zjawiska lub zdarzenia. Ale kiedy dokładnie mamy do czynienia z zasadą? W tej książce używam słowa "zasada", gdy mogę jednocześnie objąć wiele wzorców. Takie pojęcie zasady różni się nieco od tego z mojej poprzedniej publikacji, A New History of the Humanities (2013). W tamtej książce zasady były przede wszystkim metodologiczne, jak np. zasada systemu reguł w lingwistyce lub zasada związków liczbowych w teorii muzyki. W tej uściślam moją definicję w kierunku uogólnienia, które uwypukla wzorce - szerszej interpretacji, która obejmuje pojęcie zasady metodologicznej.
Same zasady można często uogólnić, tworząc coraz głębsze zasady (jak pojęcie "praw uniwersalnych" w naukach przyrodniczych). Ale ja będę nadal odnosił się do głębszych zasad po prostu jako do "zasad", niezależnie od ich zakresu. Tak więc w tej książce zasada jest jedynie stwierdzeniem, które odnosi się do więcej niż jednego wzorca. Zgadzam się z filozofem Alanem Musgravem, że sprzeczność między opisem a wyjaśnieniem jest raczej iluzją: "Wyjaśniamy jedną rzecz przez opisanie drugiej"[8]. Ale uwaga Musgravego nie odbiega od stosowanej praktyki wykorzystywania zasad uogólniających do wyjaśnienia obserwowanych wzorców. Wprawdzie poszukiwanie wzorców można znaleźć także u innych żywych istot, w tym momencie poszukiwanie leżących u podstaw zasad wydaje się być zarezerwowane dla ludzi.
ZWIĄZKI MIĘDZY WZORCAMI A ZASADAMI
Czy wzorce można formalnie wyprowadzić z zasad, czy też zasady tylko luźno uogólniają wzorce? Ludzie zadają te pytania od IV wieku p.n.e. Istniały wszelkiego rodzaju związki między zasadami a wzorcami: od wnioskowania logicznego i procedur z mniej lub bardziej formalnymi regułami, po nieformalne związki i przewidywania. Nie będę tu wchodził w szczegóły dotyczące natury możliwych związków między wzorcami a zasadami w różnych dyscyplinach, okresach i regionach, pozostawiając tylko pytanie, czy te związki same z siebie także wykazują wzorce. To sprawiłoby, że nasza historia byłaby niepotrzebnie abstrakcyjna. Wrócimy do tego w kolejnych rozdziałach, gdy rozpatrzymy wystarczającą ilość materiału historycznego.
POLICENTRYCZNIE I PORÓWNAWCZO: PROBLEM GLOBALNEJ HISTORIOGRAFII
Książka omawia historię wzorców i zasad nie tylko w naukach przyrodniczych, lecz także w innych dyscyplinach, jak prawodawstwo, medycyna, matematyka, filologia muzykologia i historia sztuki. W ten sposób badam, jak wygląda historia nauk przyrodniczych i humanistycznych, jeśli potraktujemy nauki przyrodnicze na takich samych zasadach jak inne dziedziny wiedzy[9]. Gdy tak postąpimy, pojawia się nowa perspektywa wiedzy, zapewniająca wgląd w splecioną ze sobą naturę bardzo odległych do siebie nauk, takich jak astronomia i filologia. W tej książce staram się także pokazać, jak wygląda historia wiedzy, jeśli nie skupiamy się na jednym ośrodku aktywności, takim jak Europa czy Zachód, lecz przeciwnie - zakładamy, że istnieje wiele ośrodków, obejmujących Azję (np. Imperium Mogołów, Chiny), Afrykę (np. Imperium Songhaj, Etiopię), świat arabski, Oceanię (np. Tonga) oraz prekolumbijskie Ameryki (np. Imperia Inków i Majów). Nie ograniczam się do oddzielnego omawiania tych ośrodków, lecz badam także zakres, w jakim wiedza była między nimi wymieniana[10]. Podczas gdy wiele działań związanych z wiedzą różni się, można je porównać pod kątem wzorców i zasad.
Ale jak określić, czy w dawnych działaniach w konkretnym regionie są wzorce i zasady? Czy powinniśmy wykorzystywać nasze własne definicje podane wyżej, czy tylko przypisywać terminy "wzorce" i "zasady" historycznym aktorom, gdy sami używali takich pojęć? Problem polega na tym, że podczas gdy większość sławnych uczonych i badaczy intensywnie szukała regularności i uogólnień, nie odnosili się do nich jako do wzorców i zasad. Napotykamy całe mnóstwo pojęć, jak "prawo", "reguła", "motyw" i "regularność" - w wielu językach - ale częściej zdarza się, że wyniki są prezentowane bez takiej terminologii. W przypadku nadrzędnej historii, jak ta, nie wymagam, aby sami historyczni aktorzy używali określonych terminów w celu potwierdzenia, że stosowali pojęcia, które te terminy oznaczają. Na przykład żaden filolog z XVI ani lekarz z XVII wieku nie używał terminu "cykl empiryczny" (patrz podrozdział 5.1), ale nie oznacza to, że nie stosowali takiego cyklu w swoich badaniach. Przeciwnie, cykl empiryczny był szeroko stosowany od wczesnych czasów nowożytnych, od Europy po Chiny. Ponieważ historia wiedzy rozciąga się przez wiele stuleci, nie ma sensu ograniczanie się do wykorzystywania tak zwanych kategorii aktorskich. W końcu nie każdy anachronizm jest mylący, jak przekonująco argumentuje historyk Nicholas Jardine[11]. Ograniczenie się do kategorii aktorskich jest odpowiednie do biografii lub wiedzy historycznej dla określonego okresu, który zagłębia się w świat konkretnej jednostki z jej szczególnymi pojęciami i charakterystyczną terminologią. Wprawdzie omawiam w tej książce szczegóły biograficzne, ale nie jest to mikrohistoria, a raczej próba połączenia poziomu mikro konkretnych wydarzeń historycznych z poziomem makro dotyczącym długoterminowego rozwoju.
Jak wspomniałem, w tej książce zakładam istnienie wielu ośrodków wiedzy na wszystkich zamieszkałych kontynentach. Ponadto, przy moim policentrycznym podejściu skupiam się nie tylko na rejonach z kulturą piśmienną, lecz także na tych bez pisma, nie tylko w czasach prehistorycznych, lecz także w okresach późniejszych, jak np. Imperium Inków, gdzie informacja była zapisywana w postaci sznurków z węzełkami (kipu), oraz cywilizacja Melanezji i Polinezji, gdzie wiedza była utrwalana w strukturach architektonicznych. Nawet w klasycznej Grecji wiedza była odzwierciedlana nie tylko w piśmie, lecz także w źródłach wizualnych i materialnych, np. w teorii sztuki, w której zasady poprawnych proporcji były zapisane w rzeźbach (np. kanon Polikleta). Omawiam także historyczne narracje obrazkowe Inków i Misteków. A tam, gdzie jest to możliwe, wykorzystuję źródła ustne, takie jak system prawny Xeer w Somalii i historiografię Królestwa Gonja[12]. Lecz znacznie większy nacisk położony jest na materiały pisane, po prostu dlatego, że dają najwięcej informacji dla naszych celów. Jednak znaleziska materiałów pisanych pozostają w dużej mierze niedostępne. Weźmy na przykład starożytne manuskrypty z Timbuktu, z których dostępnych jest tylko około 6 tysięcy z około 700 tysięcy książek (patrz podrozdział 5.1). Większość manuskryptów znajduje się w domach prywatnych, a nieznana liczba została zniszczona podczas ataków terrorystycznych. Jednak manuskrypty, które dotarły do instytutu Ahmeda Baby, dają świadectwo niezwykłego bogactwa idei, przemyśleń i odkryć w wielu obszarach.
Pisanie policentrycznej, globalnej historii wiedzy pozostaje zatem ogromnym wyzwaniem. Podczas gdy dość łatwo jest potraktować różne dyscypliny na równych prawach, jest to znacznie trudniejsze, jeśli nie niemożliwe, dla różnych ośrodków wiedzy. I to nie tylko przez to, że w niektórych z nich wiele źródeł nie jest dostępnych, lecz także dlatego, że w licznych przypadkach źródła nie zostały odszyfrowane (jak genealogiczne i astronomiczne teksty z Wyspy Wielkanocnej), a jeszcze częściej z tego powodu, że pewne ośrodki wiedzy nie zawsze obejmują wszystkie jej dziedziny. Dlatego, choć moja historia jest policentryczna, nie zawsze jest "ekwicentryczna".
HISTORYCZNE UOGÓLNIENIA I TRENDY
W każdej historiografii - a zwłaszcza w historii obejmującej wiele wieków - musimy zapytać, czy zgromadzone przypadki historyczne zapewniają wystarczające dowody do wyciągania wniosków. Po pierwsze, istnieje problem nieznanych informacji. Jednak nie jest to największa przeszkoda, jeśli tylko pozostaniemy otwarci na możliwość, że ich przyszłe pojawienie się może zmienić lub podważyć wcześniej wyciągnięte wnioski, Drugi, większy problem to fakt, że musimy wybierać ze znanych faktów i przypadków. Choć staram się oddać sprawiedliwość różnym dziedzinom wiedzy z możliwie wielu jej ośrodków, nigdy nie można przeprowadzić bezstronnej selekcji możliwych przypadków. Pomimo że omawiam ponad 20 dyscyplin (patrz punkt Działania i dyscypliny wiedzy), nadal jest prawdopodobne, że pominąłem jakieś wzorce, zasady lub ich wzajemnie związki. Aby zachować czujność, szukałem nie tylko wzorców i zasad oraz związków, lecz także przypadków, gdy ich nie ma lub nawet zostały odrzucone (patrz przykład w podrozdziale 3.3).
Uogólnienia dotyczące różnych wydarzeń historycznych stanowią jeszcze większe wyzwanie. Takie postępowanie było uważane się podejrzane[13] i związane z historiografią pozytywistyczną z okresu przed profesjonalizacją tej dyscypliny[14]. Później teoretycy historii uważali, że uogólnienia są niedopuszczalne i była to maksyma historiografii XX wieku. Jednak uogólnienia były formułowane przez większość historyków XX wieku: od Johana Huizinga, który uważał powracającą praktykę gier i zabaw za ogólny wzorzec w historii wszystkich ludzkich kultur[15], po Fernanda Braudela, który nie wahał się zaproponować uniwersalnych wzorców w początkach kapitalizmu[16]. Choć uogólnienia nigdy nas nie opuściły, na długi czas wypadły z łask. Jednak przez kilka ostatnich dziesięcioleci historyczne uogólnienia wróciły do porządku dziennego, choć obecnie bardziej niż kiedyś historycy muszą być bardzo sceptyczni, a każde uogólnienie musi być analizowane niezwykle krytycznie[17]. Ważne jest, aby zakres przypadków historycznych był możliwie szeroki i aby proponować każde uogólnienie jedynie jako tymczasową hipotezę - lub raczej jako "tendencję", która może zostać potwierdzona lub podważona przez kolejne przypadki.
Odkrycie przeciwnego przykładu nie oznacza, że znalezione przez nas uogólnienie automatycznie powinno zostać odrzucone. W istocie w historii rzadko występują ostro zarysowane regularności. Możemy co najwyżej znaleźć historyczne trendy lub "linie historii", nazywając to zgodnie z terminologią historyka Jana Romeina[18]. Żaden z tych trendów czy linii nie jest bezwzględny. Zawsze będą istniały wyjątki[19]. Jednak zobaczymy, że tendencje, które proponuję, są "ryzykowne": stwierdzają, że istnieje określona linia w poszukiwaniu wzorców zasad oraz że linia ta może zostać przerwana, jeśli nowe przypadki sugerują inny trend. Proste (i trzeba przyznać karykaturalne) odrzucenie popperowskie przez jeden kontrprzykład nie ma zastosowania do historii. Jako historycy musimy mierzyć się z kolosalnym problemem danych, które są niepełne, a nawet zdeformowane. Ale możemy pracować z danymi, które mamy, gdzie znalezione uogólnienie lub tendencja mówią coś nie tylko o przeszłości, lecz także o przyszłości.
Dlatego w tej książce omawiam zarówno regularności, jak i wyjątki w historii wiedzy, zawsze zadając pytanie, czy naprawdę istnieją tendencje i jak się one mają do znalezionych wyjątków. Tendencje w jednej dyscyplinie i w jednej określonej kulturze są łatwiejsze do znalezienia niż tendencje obejmujące wiele dyscyplin, dłuższy okres lub nawet wiele kultur. Te ostatnie trendy są niezwykle rzadkie: znalazłem tylko kilka. Pojęcie "tendencji" nie jest formalnie różne od "wzorca". Jednak rezerwuje słowo "tendencja" dla regularności, którą znalazłem w przeszłości, zaś słowo "wzorzec" dla regularności znalezionej przez aktora historycznego niezależnie od terminologii, jakiej w tym celu używał.
Nie jest więc moim celem osiągnięcie pełnego przeglądu historii wiedzy, czyli czegoś, co w żadnym przypadku nie jest osiągalne. Zamiast tego dążę do stworzenia historii, która możliwie silnie uwypukla różnorodność dyscyplin wiedzy, aby pokazać najszersze możliwie wsparcie dla moich hipotez o rozwoju ludzkiej wiedzy, jeśli nawet to wsparcie nie jest pełne.
PRZESZŁOŚĆ JAKO ŚWIAT EMPIRYCZNY: CYFROWA HISTORIA
Uważam, że moja historiografia ma związek z cyfrową historią, gdzie cyfrowe dane i zasoby są wykorzystywane do badań historycznych. Wspomniałem już o Thesaurus Linguae Sericae, ale używałem także wielu innych cyfrowych korpusów i tezaurusów, takich jak Old Babylonian Grammatical Texts, Thesaurus Linguae Grecae, Thesaurus Linguae latinae, Corpus Iuris Civilis, zbiory Hadith collections, faksymile kodeksów mezoamerykańskich oraz korpus CKCC (zawierający listy XVII-wiecznych uczonych holenderskich). Ponadto szeroko korzystałem z konkretnych korpusów, które dotyczą konkretnego uczonego, jak zdigitalizowana Opera Omnia Desideriusa Erasmusa oraz zdigitalizowane prace Keplera (Herausgabe der Werke von Johannes Kepler).
Wykorzystanie takich cyfrowych plików nie jest konieczne i w tej książce głównie odwołuję się bezpośrednio do źródeł. Jednak przeszukiwanie dużych ilości zasobów stało się znacznie łatwiejsze i szybsze od czasu, gdy zostały one zdigitalizowane. A co więcej, analiza cyfrowa źródeł prowadzi do innych procedur pracy. Na przykład jestem zwolennikiem czegoś, co nazywane jest czytaniem na odległość. Narzędzia leksykalne i syntaktyczne - od tak zwanego modelowania tematów do analizy składniowej[21] - są używane do szybkiego przeszukiwania zawartości tekstów i sprawdzenia, czy stosowane są wzorce i zasady. Historyk decyduje następnie, czy kontynuować to czytanie na odległość, wykorzystując tzw. close reading (uważną lekturę), gdzie teksty są szczegółowo studiowane. W ten sposób w danym czasie można przejrzeć znacznie więcej tekstów. Czytanie na odległość przypomina dawno uznaną technikę "czytania po przekątnej", w których uczony przegląda tekst bez szczegółowego czytania. Ale istnieje ważna różnica: dzięki dostępnym narzędziom do modelowania tematów, stało się możliwe przeszukiwanie bez interwencji człowieka[22] plików tekstowych pod kątem często występujących tematów, czy to w zakresie cykliczności tematów w narracjach historycznych, czy też modeli geometrycznych w tekstach astronomicznych. Położenie tych tematów w tekstach można zebrać automatycznie, po czym można zacząć prace historyczne, bez poprzedzającej je rundy czytania po przekątnej. Można śmiało powiedzieć, że nie skończyłbym tej książki w ciągu całego życia bez narzędzi cyfrowych. Jednak, biorąc to pod uwagę, moim ostatecznym problemem nie był aspekt cyfrowy mojego podejścia, ale wynikająca z tego narracja historyczna, która od początku do końca jest pracą człowieka.
Zdaję sobie sprawę, że mam pewną przewagę w porównaniu z innymi historykami, ponieważ pracuję ćwierć wieku nad lingwistyką komputerową. Na przykład dzięki technikom analizy składniowej opracowanej przez moją grupę badawczą mogłem syntaktycznie przeanalizować większość źródeł, co umożliwiło nie tylko poszukiwanie wzorców leksykalnych w tekstach, lecz także wzorców syntaktycznych[23]. Ten rodzaj wyszukiwania syntaktycznego umożliwił włączenie "długodystansowych" związków między słowami, zamiast spoglądania na słowa znajdujące się obok siebie (szersze wyjaśnienia można znaleźć w podrozdziale 2.1).
DZIAŁANIA I DYSCYPLINY WIEDZY
Działania związane z wiedzą omawianą w tej książce będę określał ogólnie jako "dyscypliny" lub "nauki", ale musimy sobie zdawać sprawę, że są to współczesne kategorie[24]. Do XVIII wieku słowo "nauka" rzadko było używane w sensie dyscypliny lub dziedziny. "Nauka" oznaczała po prostu wiedzę lub znajomość rzeczy[25]. Dopiero w XIX wieku możemy zobaczyć stopniowe przekształcenie w zinstytucjonalizowaną dyscyplinę. Najlepiej byłoby używać w tej książce lokalnych określeń z ówczesnych czasów dla różnych działań związanych z wiedzą, ale łatwiej to powiedzieć, niż zrobić. Na przykład badania nad sztuką (lub historią sztuki) zostały sklasyfikowane przez rzymskiego autora Pliniusza pod hasłem "mineralogia i zastosowania materiałów"[26]. Ta książka stałaby się nieczytelna, gdybyśmy ograniczyli się do lokalnych, historycznych terminów na określenie różnych działań związanych z wiedzą. Tam, gdzie jest to możliwe, wymieniam terminy historyczne lub regionalne na określony rodzaj wiedzy, a potem zastępuję je tym, co uważam za najbardziej spójne terminy. W niektórych przypadkach będzie to termin historyczny, w innych zaś będzie to termin współczesny[27].
Gdy używam w tej książce słowa "dyscyplina", nie odnoszę się do pojęcia dyscypliny akademickiej, ale do zbioru działań, które mają wspólny przedmiot badań, taki jak: język, liczby, natura, choroby, kosmos, prawo, muzyka, sztuka, przeszłość i królestwo roślin lub zwierząt. Dyscypliny, na których skupia się ta książka, sięgają czasów antycznych i można je znaleźć w większości regionów: astronomia, matematyka, mechanika, lingwistyka, historia, muzykologia, filologia, medycyna, prawodawstwo i teoria sztuki. Tych 10 dyscyplin jest dość reprezentatywnych dla wielowiekowej historii wiedzy. Obejmują one zarówno badania natury i kultury, jak i medycyny oraz matematyki, dwóch dyscyplin, których nie można jednoznacznie zakwalifikować do żadnego badania natury lub kultury. Omawiam też logikę, poetykę, botanikę, zoologię, geografię, teologię, filozofię, astrologię, magię i alchemię - czasami dość intensywnie - ale te pozostałe 10 dyscyplin nie jest głównym tematem książki.
Oczywiście, mój wybór dyscyplin nie oddaje sprawiedliwości dziedzinom wiedzy, które pojawiły się niedawno. Jak wyjaśniam w rozdziale 5, szczegółowa część mojej historiografii obejmuje okres od epoki kamienia do XVIII wieku. Jeśli chodzi o okres od 1800 do 2000 roku, przedstawiam tylko zgrubny szkic większości dyscyplin. Jednak we wnioskach krótko poruszam temat niektórych nowych dyscyplin, które pojawiły się w XX i XXI wieku. Zobaczymy, że omawiane dyscypliny nie pozostają stabilne przez wieki: wszystkie przeszły głębokie transformacje, w rezultacie których ich granice przesunęły się kilkakrotnie[28].
1ŚWIADOMOŚĆ WZORCÓW
Prehistoria2,5 miliona lat temu - 3000 r. p.n.e.: wszystkie regiony
Poszukiwanie wzorców jest tak stare jak ludzkość lub nawet starsze. Ponad 2,5 miliona lat temu Homo habilis zaczął robić coraz bardziej złożone narzędzia z kamienia. A około 500 tys. lat temu Homo erectus wydrapał na muszli geometryczny zygzakowaty wzór, którego znaczenie nie jest jasne[1]. W tym samym okresie ludzie ujarzmili ogień. Te zdarzenia miały miejsce w paleolicie, czyli starej epoce kamienia, która trwa od około 2,5 mln do 12 tys. lat temu. Po tym okresie następuje nowa epoka kamienia, czyli neolit, gdy ludzie zaczęli uprawiać rolnictwo i hodować zwierzęta. Podczas gdy ponad milion lat temu Homo erectus rozprzestrzeniał się z Afryki do Europy i Azji, Homo sapiens nadal krył się w odległym zakątku Afryki. Około 70 tys. lat temu ten "mądry człowiek" zaczął zaludniać inne kontynenty. Mniej więcej w tym samym czasie stało się coś szczególnego: Homo sapiens przejawił wybuch kreatywności. Widzimy to w postaci wielu malunków w jaskiniach, zapisów faz księżyca, coraz bardziej doskonałych narzędzi i w rozwoju poprzednika pisma. Niektórzy historycy mówią nawet o rewolucji poznawczej w późnym paleolicie i z braku lepszego wytłumaczenia, przypisują to mutacji genetycznej[2].
Niejasne jest, co dokładnie stało się podczas tej rewolucji poznawczej, czyli inaczej "skoku", podobnie jak nie jest jasna odpowiedź na pytanie, czy można o tym myśleć jako o rozwoju, a nie jako o skoku. Jednak niezaprzeczalne jest, że nastąpiło w tamtym czasie pewne przyspieszenie, jedno z przełomowych dla historii wiedzy. Pod koniec paleolitu Homo sapiens był jedynym pozostałym gatunkiem ludzkim wraz z kilkoma ostatnimi Neandertalczykami, którzy zniknęli około 34 tys. lat temu. Dlatego, gdy omawiam w tej książce ludzi, odnoszę się przede wszystkim do Homo sapiens, chyba że wskazuję coś innego. W naszym poszukiwaniu wzorców w epoce kamienia jesteśmy oczywiście zależni od źródeł niepisanych.
1.1.PALEOLIT: OD CZŁOWIEKA PIERWOTNEGO DO "ZŁOTEJ RĄCZKI"
Najstarszy wspólny wzór na świecie
Latem 1983 roku podróżowałem po południowej Europie i wtedy jako osiemnastolatek usłyszałem po raz pierwszy o malunkach jaskiniowych w Altamirze. Te prehistoryczne jaskinie były od lat zamknięte dla zwiedzających, ale można je było w końcu znowu zobaczyć, choć niestety nie na długo: powietrze wydychane przez odwiedzających okazało się tak szkodliwe, że dziś ludzie muszą zadowolić się repliką. Tak więc przybyłem tam w odpowiednim czasie i zostałem przytłoczony szokującą liczbą obrazów bizonów, jeleni, koni i dzików (rysunek 1).
Malowidła te są tak realistyczne, że gdy je odkryto w 1878 roku, archeolodzy nie wierzyli, że pochodzą one z paleolitu[3]. W ich opinii "prymitywni" ludzie nie byliby zdolni do stworzenia tego rodzaju dzieła sztuki, a osoba, która odkryła rysunki, została oskarżona o fałszerstwo. Ale podobne jaskinie znaleziono w Hiszpanii i we Francji. Radiometryczne metody datowania pozwoliły obecnie ustalić, że malunki pochodzą sprzed 20-40 tys. lat[4]. Wiemy też, jak zostały wykonane. Każdy obraz był malowany w trzech fazach: postacie były wydrapywane w skale twardym przedmiotem, potem były obrysowywane czarnym węglem drzewnym, a na koniec były barwione ochrą.
Szczególnie uderzający jest systematyczny sposób, w jaki pokazane są: bizon, konie, dzik i inne zwierzęta. Prehistoryczni malarze stosowali określony schemat przedstawiania położenia i działania zwierząt: są one malowane z profilu, czyli z boku. Zwierzęta są pokazane ze wszystkimi nogami i z ogonem, a gdzie jest to
Rysunek 1
Profilowe obrazy bizona w różnym położeniu w jaskiniach w Altamirze, pochodzące z okresu od 35 do 20 tys. lat temu;
CreativeCommons, autor fotografii Matthias Kabel, 2005; https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Reproduction_cave_of_Altamira_01.jpg
stosowne - z oboma rogami. Malarze chcieli widocznie pokazać możliwie dużo ciała zwierzęcia, co wymagało rysowania z boku, a nie z przodu. Ten sam wzorzec odnajdujemy w innych malunkach paleolitycznych, jak np. w dobrze znanych jaskiniach Apollo II z Namibii[5], jaskiniach Sulawesi w Indonezji (rys. 2)[6] oraz Cueva de las Manos w Argentynie, choć te ostatnie nie są tak stare (mają między 13 a 9 tys. lat), gdyż trzeba wziąć pod uwagę, że Homo sapiens nie pojawił się w Ameryce do około 13 tys. lat temu.
Poza portretami z boku w malunkach jaskiniowych znajdujemy także wzorzec znany jako "skręcona perspektywa": głowy zwierząt pokazane są z profilu, ale rogi są przesunięte względem siebie, czyli skręcone, co pozwala je dobrze wyróżnić. Widać, że rogi były zbyt istotne, aby je pominąć, w przeciwieństwie na przykład do oczu. Napotykamy także obrazy ludzi, zwłaszcza ich rąk. Takie szablony rąk można znaleźć na całym świecie. Były prawdopodobnie wykonywane przez wydmuchiwanie lub rozpylanie ciekłej ochry na ręce, jak na malowidłach w jaskini Sulawesi pokazanych na rysunku 2. Ponadto czasami widzimy przedstawienie iluzji głębi. Przykład tego znajduje się w jaskini w Altamira, gdzie relief postaci skały został użyty do wywołania głębi. Kontury ciał zwierząt pokrywają się z wybrzuszeniami ściany, co sprawia, że obrazy są trójwymiarowe. Efektem jest niedoścignione piękno. Mówi się, że Picasso podczas wizyty w jaskini powiedział: "Wszystko po Altamirze jest dekadencją"[7].
Podczas gdy wszystkie omawiane tu wzorce są jednoznacznie obecne, pozostają domniemane i zostały zidentyfikowane tylko przez osoby, które je badały. Nie ma inskrypcji lub tekstów, które mówią w wzorcu związanym z pokazaniem profilu lub skręconą perspektywą. Wszystko, co mamy, to same obrazy.
Rysunek 2
Malunek w jaskini z Sulawesi (Indonezja);
CreativeCommons, autor fotografii Cahyo Ramadhani, 2014; https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Hands_in_Pettakere_Cave.jpg
Wiedza astronomiczna: jawne wzorce
W innych postaciach wiedzy prehistorycznej znajdowane wzorce mogą być jawne, jak np. najstarsze znane obserwacje cykli Księżyca. Były one przekazywane za pomocą inskrypcji na tysiącach fragmentów kości reniferów i mamutów, na których ludzie śledzili fazy Księżyca. Na przykład długie linie na kle mamuta z Gontzi (rysunek 3) wydają się odnosić do dni nowiu i pełni, zaś linie krótkie odnoszą się do dni pomiędzy nimi. Tego rodzaju kości i kły znajdowano w różnych miejscach w Afryce i w Europie. Mają one od 15 do 40 tys. lat.
Rysunek 3
Obserwacje Księżyca wyryte na kle mamuta z Gontzi, Ukraina. Ten okaz ma 15 tys. lat. Mamy tu (a) oryginał oraz (b) jego schematyczną interpretację;
z książki Jamesa McClellana III i Harolda Dorna, Science and Technology in World History: An Introduction, wyd. 2, (John Hopkins University Press, 2006, p. 15); użyte za zgodą
Mimo że interpretacje księżycowe tych wzorów kreskowych są ogólnie akceptowane przez archeologów i archeoastronomów, nie ma jednoznacznego dowodu, że rzeczywiście dotyczą one cyklu księżycowego[8]. Jednak wskazania są mocne. Zacznijmy od tego, że dla ludzi z paleolitu, który byli zależni od nocnych polowań, światło Księżyca miało ogromne znaczenie. Po drugie, cykle we wzorach kreskowych są podzielone na mniejsze cykle, które - choć nie zawsze spójnie - reprezentują pierwszą i ostatnią kwadrę Księżyca. Ale nawet gdyby wzorzec odnosiłby się do czegoś całkiem innego, na przykład do cyklu menstruacyjnego kobiety, to nadal jest wyraźną reprezentacją wzorca. Ponadto liczba wydaje się być zapisana przy użyciu kresek, co sprawia, że ten schemat jest jedną z najstarszych znanych reprezentacji ilościowych.
Inny wzorzec cyklu księżycowego jest wyryty na liczącej 30 tys. lat kości z jaskini Blanchard w Sergeac we Francji (rysunek 4). Tu widać obrazy samych faz Księżyca. Przy niewielkim wysiłku możemy zobaczyć blade i lśniące księżyce, ale na kości nie ma wyraźnego cyklu faz Księżyca. Co więcej, obrazy zawierają różnego rodzaju szczegóły, których znaczenie nie jest jasne. To sprawiło, że niektórzy archeolodzy sugerują, że kość z Blanchard miała pierwotnie charakter dekoracyjny i nie przedstawia obserwacji Księżyca[9].
Rysunek 4
Obserwacje Księżyca na kości z Blanchard, Sergeac, Francja, sprzed 30 tys. lat;
CreativeCommons, fotografia autorstwa Dona Hitchcocka, 2014, https://en.m.wikipedia.org/wiki/File:Blanchard_plaque.jpg
Jednak większość paleolitycznych obserwacji Księżyca przypomina wzory kreskowe z Gontzi. Ten układ, oglądany z pewnej odległości, przypomina malowidła jaskiniowe. Oczywiście wzory kreskowe są abstrakcyjne, a zwierzęta figuratywne. Ale w obu przypadkach mamy do czynienia z zapisem i rejestracją kształtów czy to zwierząt, czy to Księżyca. Sugerowano też, że określone konstelacje czarnych punktów na malowidłach z jaskini Lascaux wykazują podobieństwo do konstelacji gwiazd, zwłaszcza do Plejad. To by oznaczało, że malowidła z Lascaux to pierwsza sztuka i kosmos w jednym[10].
W każdym razie możemy stwierdzić, że świadome lub nieświadome poszukiwanie wzorców zaczyna się wraz z ludźmi paleolitu i ma co najmniej 40 tys. lat. Znajdujemy te poszukiwania wśród grup ludzi, którzy czasami żyli w odległości 12 tys. kilometrów od siebie i nie mieli ze sobą żadnych kontaktów. To sugeruje, że ludzie epoki kamienia mieli już tę kreatywność poszukiwania wzorców i zabrali ją ze sobą, opuszczając Afrykę, aby rozprzestrzenić się na inne części świata.
Wiedza o udomawianiu: od wzorców nieświadomych do świadomych
Ludzie z paleolitu gromadzili także systematyczną wiedzę z całkiem innej dziedziny: udomowienia, czyli wiedzę dotyczącą hodowli zwierząt i uprawy roślin. Udomowienie wymaga selekcji zwierząt i roślin ze względu na pewne cechy, aby ich potomstwo było lepiej przystosowane do ludzkich potrzeb. Udomowienie można wykorzystać do uprawy smaczniejszych i bardziej wytrzymałych roślin uprawnych i do wyhodowania bardziej oswojonych i silniejszych zwierząt.
Jest niemal pewne, że najstarsze postacie udomowienia - od wilka do psa - nastąpiły przypadkowo[11]. Wiemy to na podstawie badań genetycznych protoplastów psów, które odgałęziły się co najmniej 30 tys. lat temu od wilków (choć może nastąpiło to nawet 100 tys. lat temu)[12]. Ten podział był wynikiem samoudomowienia: przez wiele pokoleń niektóre wilki, które mniej niż inne bały się ludzi, stopniowo ewoluowały w psy w procesie "samoselekcji", chodząc za ludźmi i jedząc resztki jedzenia przy ogniskach. To dało protoplastom psów przewagę nad ich bardziej bojaźliwymi odpowiednikami. Ludzie odkryli, że te zwierzęta mogły ostrzegać ich przed niebezpieczeństwem, pomagać w polowaniu, a nawet służyć jako pożywienie w okresie jego braku. Symbiotyczny związek między ludźmi a wczesnymi psami rozwinął się zgodnie z nieświadomym wzorcem udomowienia. Lecz gdy tylko ludzie uświadomili sobie ten wzorzec i płynące z niego korzyści, przyjęli go, aby hodować także inne zwierzęta, jak również w późniejszej hodowli psów (około 13 tys. lat temu). Po psach przyszła kolej na kozy, owce i świnie (około 8000 r. p.n.e.), a potem krowy i konie (odpowiednio 6000 i 4000 r. p.n.e.). Ale w międzyczasie doszliśmy do wieku neolitycznego, z pasterską kulturą chłopską, i nieświadomy wzór wyboru stał się świadomy.
Podobny proces nastąpił przy udomowieniu pszenicy i innych roślin uprawnych[13]. Gdy ziarno dojrzewa, dzika pszenica spada na ziemię i rozsiewa się, ale część pozostaje w kłosie. Tę pozostającą w kłosie pszenicę można było łatwo zebrać i dlatego została udomowiona - za pomocą nieświadomego procesu. Ta pszenica, aby przetrwać, wymaga zebrania przez rolnika i ponownego wysiania. Tu także nieświadomy wzorzec musi zmienić się w świadomy, czego dowodem jest udomowienie wielu roślin uprawnych w późnej epoce kamienia. Pierwszą z nich było prawdopodobnie żyto ( około 12 500 r. p.n.e.), po którym nastąpiło udomowienie innych zbóż, jak pszenica (9500 r. p.n.e.), i grochu (około 9000 r. p.n.e.). Tysiące lat później nadeszła pora na drzewa owocowe. Świadomość wzorca udomawiania stanie się siłą napędową "rewolucji neolitycznej", którą omawiam poniżej, ale pierwsze ziarna tego wzorca zostały zasiane w paleolicie.
Wraz z udomowieniem odnajdujemy przejście od wzorca nieuświadomionego do świadomego: związki ludzi z roślinami i zwierzętami uruchomiły proces selekcji, który doprowadził do ich adaptacji, po której wzorzec był używany do udomowienia innych gatunków.
Świadomość wzorca udomowienia początkowo nie niosła żadnej wiedzy o leżącej u podstaw zasadzie[14]. Podstawowy proces został odkryty dopiero jakieś 150 lat temu dzięki ludziom pokroju Gregora Mendla i Charlesa Darwina, zaś zrozumienie procesu w kategoriach genetyki jest jeszcze nowsze. Darwin nazwał celową selekcję dokonywaną przez ludzi, "sztuczną selekcją", przeciwstawiając ją swojemu słynnemu pojęciu "selekcji naturalnej". Jednak podstawowa zasada jest taka sama: od połowy XX wieku wiemy, że ta głębsza zasada selekcji, od której zależy udomowienie, opiera się na mutacjach genów i nowych kombinacjach istniejących genów. Tak więc redukcja wzorca do leżącej u jego podstaw zasady może zająć dużo czasu. W przypadku wzorca udomowienia zajęło to około 30 tys. lat. Oczywiście nadal jest możliwe, że ludzie w erze kamienia formułowali swoje własne wzorce udomowienia, lecz nie są one znane.
Wiedza o technice i kulturze
Nie trzeba dodawać, że rozwojowi od kamienia łupanego do bardziej zaawansowanej siekiery kamiennej także towarzyszyło poszukiwanie wzorca, a konkretnie możliwie najlepszego narzędzia dla danego celu. Jednak ręczna siekiera może też być wynikiem szczęśliwego zbiegu okoliczności lub błyskotliwej wizji jednostki[15]. Odnosi się to także do wykonywania włóczni, harpunów, strzał i łuków, oraz trwającego od wieków udoskonalania lampy oliwnej - najstarsza (ok. 15 000-10 000 r. p.n.e.) została znaleziona w jaskiniach Lascaux i składa się z kamiennego naczynia wypełnionego tłuszczem zwierzęcym i knota zrobionego z włókien roślinnych.
Panowanie człowieka nad ogniem jest znacznie starsze. Znaleziska archeologiczne pokazują, że Homo sapiens od czasu do czasu wzniecał ogień już milion lat temu, a około 450 tys. lat temu zaczął to robić systematycznie, podobnie jak neandertalczycy[16]. Od tamtej pory pojawił się zapewne nowy wzorzec społeczny wieczornych ognisk wraz ze wspólnymi posiłkami i inną aktywnością społeczną[17]. Doprowadziło to do silniejszych związków w grupie i lepszego zrozumienia innych. Badania ówczesnych społeczeństw łowiecko-zbierackich mówią nam o przekazach kulturowych i związkach w grupie, które następowały wokół ognisk[18].
W jednym przypadku wzorzec rozwoju wydaje się oczywisty: strategie przetrwania używane w coraz zimniejszych miejscach, do których migrował Homo sapiens w późnym paleolicie. Dla tej migracji z Afryki do Eurazji rozwijane były coraz bardziej wyrafinowane techniki wykonywania odzieży, które lepiej zatrzymywało ciepło. Najważniejszym narzędziem była igła zrobiona z kości lub kości słoniowej, która była stale ulepszana w celu możliwie skutecznego połączenia skór zwierząt, aby chroniły przed zimnem. Od 40 tys. lat p.n.e. technika ta została rozwinięta do tego stopnia, że około 15. tys. lat p.n.e. ludzie mogli przeżyć w temperaturach -50°C. Jest to osiągnięcie robiące wrażenie, które bez wątpienia zawdzięczamy wyjątkowemu wzorcowi ludzkiej adaptacji: im bardziej ekstremalne było środowisko (w sensie temperatury czy innego czynnika), tym bardziej wyrafinowana była technika (w tym przypadku igła). Jest to rodzaj adaptacji bez mutacji genetycznej.
Wiedza, jaką ludzie z paleolitu mieli o swoim naturalnym otoczeniu, musiała być ogromna. Ludzie epoki kamienia potrafili odróżnić owoce jadalne od niejadalnych, znali zasady wzrostu każdej rośliny, bieg rzek i strumieni, nory drapieżników i zdobyczy i byli ekspertami w podążaniu po śladach zwierząt[19]. Jest oczywiste, że ludzie epoki kamienia używali w tym celu wzorców. Na przykład wiedza o rozwoju roślin i zwyczajach zwierząt jest z definicji oparta na wzorcach, gdyż dokonuje uogólnienia dotyczącego pojedynczych roślin i zwierząt.
Tak więc ludzie epoki kamienia mieli wiedzę o wielu rzeczach i licznych wzorcach, ale tym, czego brakuje, jest znajomość leżących u podstaw zasad, które stanowią uogólnienie wzorców. Nie oznacza to wcale, że nie mieli tej wiedzy. Ale nie ma wskazówek, że w paleolicie istniała wiedza oparta na zasadach. I zapewne ludzie nie potrzebowali takiej wiedzy do przetrwania.
Jednak ludzie z okresu paleolitu musieli mieć rządzące nimi reguły, zasady życia razem, dotyczące pokrewieństwa, rytuałów, zabawy i grzebania zmarłych. To reguły, które możemy określić jako "wzorce stworzone przez człowieka" lub "wzorce kulturowe", choć trudno jest dokonać ostrego rozróżnienia między wzorcami opracowanymi przez samych ludzi, a tym odnalezionymi w otaczającym ich środowisku naturalnym (patrz omówienie we wnioskach). Wiele miejsc pochówku z czasów paleolitu także podlega wzorcom: znalezione groby są ustawione zgodnie z położeniem słońca w przesileniu zimowym lub letnim[20]. Ponadto dary grobowe w paleolicie są równomiernie rozłożone wszędzie, gdzie się znajdują, wskazując na dość płaską strukturę społeczną.
Obecny pogląd jest taki, że ludzie ery kamiennej byli animistami, podobnie jak żyjący jeszcze dziś myśliwi i zbieracze. Zgodnie z animizmem wszystko wokół nas ma duszę: nie tylko ludzie, ale także zwierzęta, rośliny, kamienie, góry i rzeki, a nawet takie zjawiska naturalne jak grzmoty i błyskawice. Ta obfitość wydaje się ukazywać świat, w którym nie ma podstawowej jedności, gdyż każdy obiekt lub istota ma swoją własną duszę lub ducha. Wprawdzie dowody animizmu z epoki kamienia są bardzo wątłe, jednak taki animistyczny pogląd na świat dobrze pasuje do wiedzy, jaką mieli ludzie tej epoki o swoim środowisku. Znali wiele wzorców - botanicznych, zoologicznych, geograficznych, artystycznych, astronomicznych, technicznych i społecznych - ale wszystkie one nie tworzyły jednej spójnej całości.
Popatrzmy na ludzkość ery paleolitu, istoty, które w ciągu 2,5 miliona lat ewoluowały od wczesnego Homo habilis do wszechstronnego Homo sapiens. Ci ludzie stali się świadomi wielu wzorców w otaczającym ich świecie i przechowywali je w stale rozwijających się mózgach (są wskazania, że mózg ludzki był największy w późnym paleolicie, aby zmniejszyć swój rozmiar w neolicie)[21]. Ale świadomość istnienia wzorców nie jest tym samym co świadomość leżących głębiej zasad. Poszukiwanie "jednego w wielu" nie było dla ludzi epoki kamienia ani naturalne, ani potrzebne.
1.2.NEOLIT: OD WSZECHSTRONNOŚCI DO SPECJALIZACJI
Rewolucja neolityczna i wzorzec nierówności
Największą zmianę, jaka kiedykolwiek miała miejsce w historii ludzkości, stanowiło bez wątpienia przejście od kultury zbieractwa do kultury opartej na produkcji pożywienia[22]. Po 2,5 mln lat prowadzenia życia nomadycznego ludzkość niemal wszędzie na świecie przeszła do życia osiadłego. W skali makrohistorycznej transformacja ta nastąpiła błyskawicznie: około 10 000 lat p.n.e. ludzie zaczęli produkować jedzenie, w tym pszenicę, żyto i groch, w Żyznym Półksiężycu (zwartym obszarze Bliskiego Wschodu, który obejmuje części dzisiejszych Egiptu, Palestyny, Izraela, Jordanii, Kuwejtu, Libanu, Iraku, Iranu i Turcji). Wszędzie tam, gdzie powstałą kultura rolnicza, myśliwi i zbieracze byli pod presją. Około 7000 r. p.n.e. gospodarka rolnicza i hodowlana rozprzestrzeniła się od Anatolii do Palestyny i Iranu. Mniej więcej w tym samym czasie ludzie w Ameryce Środkowej także przeszli na rolniczy styl życia, a najstarszą uprawą była tam kukurydza (ok. 7500 r. p.n.e.), mimo że nie było wtedy kontaktów między starym a nowym światem. Około roku 3500 p.n.e. niemal na całym świecie spotykamy gospodarkę rolniczą i hodowlaną. Pojawiło się całkowicie inne społeczeństwo, w którym ludzie osiedlali się w wioskach i mieszkali w domach. Sama ludzkość została "udomowiona" i stworzyła hierarchiczne społeczeństwo ze znacznie większymi nierównościami.
Wiele napisano o przyczynach tej neolitycznej rewolucji i pojawieniu się nierówności społecznych. Uważa się ogólnie, że to brak ziemi lub pożywienia w połączeniu z rosnącą populacją zmusił ludzi do rolnictwa i hodowli. Ale opisane powyżej nieświadome udomowienie roślin i zwierząt jest także podawane jako przyczyna. Rozwarstwienie społeczne i nierówność są produktem rewolucji neolitycznej, ale nie jest do końca jasne, które z dwóch zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem. Co więcej, odkrycia archeologiczna są niejednoznaczne. Z badania rozkładu darów pogrzebowych można wydedukować jedynie fakt, że nierówność społeczna kwitnie w społeczeństwie o stałym miejscu zamieszkania i nadwyżkach pożywienia[23]. Ale nie należy uważać, że nierówność społeczna pojawia się tylko wraz z wprowadzeniem rolnictwa i hodowli. Nadwyżki pożywienia mogą także występować w osiadłych kulturach łowiecko-zbierackich, gdzie pożywienie jest przechowywane, co prowadzi do nierównej dystrybucji bogactwa[24]. Jednak takie osiadłe kultury łowiecko-zbierackie zawsze okazywały się przejściowymi do życia pasterskiego lub rolniczego, a to przekształcenie z myśliwego w rolnika pociąga za sobą dalszą nierówność. Posiadanie zwierząt hodowlanych prowadzi do dziedziczonego bogactwa. Ponadto pasterze i rolnicy, którzy się wyspecjalizowali, odnoszą większe sukcesy, powiększając swoje stada. To prowadzi do jeszcze większej nierówności, powodując dalszą specjalizację. Gdy w paleolicie każdy wydaje się robić niemal wszystko, w neolicie znajdujemy wyspecjalizowanych rzemieślników, takich jak garncarze, murarze i tkacze.
Podobnie jak wzorzec udomowienia wzorce specjalizacji i (rosnącej) nierówności były z początku nieświadome: były produktem ubocznym przejścia z kultury łowiecko-zbierackiej do osiadłej (chłopskiej) egzystencji. Ale gdy tylko ludy neolityczne stały się świadome ekonomicznych korzyści wynikających ze specjalizacji, ten początkowo nieświadomy jej wzorzec zaczął być wprowadzany świadomie wraz ze wzorcem nierówności. Ponownie następuje więc przejście od wzorca nieświadomego do świadomego.
Ten proces to powtarzający się metawzorzec i dlatego składa się z rozpoznawalnego trendu w historii wiedzy: najpierw pewne procesy narastają "organicznie", jak wspólna ewolucja ludzi i psów, losowa selekcja cech roślin (jak w przypadku pszenicy) oraz wzrost społecznych nierówności. Ale od chwili, gdy ludzie stają się świadomi wzorca, mogą to przyjąć lub odrzucić. Jak dotąd widzieliśmy tylko przyjmowanie wzorców, gdy ludzie stawali się ich świadomi, ale w tej książce możemy znaleźć także przypadki odrzucenia. Jednak wydaje się, że wzorzec nierówności został przyjęty wszędzie - przynajmniej przez tych na szczycie krzywej nierówności. Odrzucenie mogło być niemożliwe dla tych na dole tej krzywej. Dla tych na jej szczycie, którzy byli w stanie go odrzucić, nie było żadnych korzyści takiego postępowania.
Nazywa się to dodatnim sprzężeniem zwrotnym, gdzie dążenie do określonego wzorca prowadzi do następnego wzorca, który z kolei wzmacnia wcześniejszy. Lub też, mówiąc dokładniej, dodatnie sprzężenie zwrotne pojawia się wtedy, gdy A prowadzi do zwiększenia B, co z kolei powoduje zwiększenie A[25]. W przypadku wzorca nierówności A jest specjalizacją, która prowadzi do większej nierówności (B), co powoduje pogłębienie specjalizacji (A) (należy pamiętać, że specjalizacja nie jest jedyną przyczyną nierówności). Jeśli nie ma żadnych korekt z zewnątrz, proces ten może trwać w nieskończoność. Bogaci stają się bogatsi, a biedni biedniejsi - metawzorzec znany w nowoczesnej socjologii jako efekt św. Mateusza, oparty na przypowieści o talentach w Ewangelii św. Mateusza: "Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma."[26]II.
Dopiero w erze brązu (ok. 3000 - 800 r. p.n.e., patrz rozdział 2) liczba ludności a także towarzyszące temu nierówności wzrosły na tyle, że możemy mówić o wyłonieniu się stanów i szerokiej stratyfikacji społecznej: z monarchą na czele, rządzącym klasą kapłańską, armią i poddanymi, z niewolnikami na samym dole piramidy. Co więcej, każda warstwa społeczna jest sama podzielona na warstwy: dla przykładu, poddani mogą być bogatymi i biednymi kupcami, tkaczami lub rolnikami. Podczas gdy ktoś w Mezopotamii w roku 6000 p.n.e. mógł urodzić się jeszcze w społeczeństwie egalitarnym, kilka tysięcy lat później przychodził na świat jako koronowany książę, poddany lub niewolnik.
Wzorzec nierówności jest jednym z najbardziej trwałych wzorców w historii człowieka. Pomimo wielu prób ograniczenia go, wzorzec ten nie wygasł od czasu pojawienia się w neolicie.
Wiedza dotycząca wzorców produkcji technicznej
Siew, uprawa, zbiory i przetwórstwo plonów wymagały nowych narzędzi. Te typowe, pochodzące z neolitu, to moździerz i tłuczek, patyk do kopania, pług i sierp. Produkcja mleka (od krów, owiec, kóz i koni) doprowadziła także do poszukiwania sposobów dłuższego przechowywania surowego mleka przez jego przetwarzanie, gdyż świeże mleko szybko kwaśnieje[27]. Dlatego widzimy kolejno powstanie sera (począwszy od 7000 r. p.n.e.), masła (6500 r. p.n.e.) i jogurtu (2000 r. p.n.e.).
Wraz z rozwojem nowych produktów żywnościowych pojawiło się zapotrzebowanie na magazynowanie. Garnki, beczki i słoje obwieściły początek techniki garncarstwa, w której poprzez wypalanie formowanej gliny jest usuwana woda i powstają gliniane naczynia. Glinę wypalano także w paleolicie, ale głownie w celach artystycznych. Piece neolityczne mogły zostać rozgrzane do około 900°C, temperatury wystarczającej do wyrobu naczyń glinianych, ale nie do obróbki metalu. Pod koniec epoki kamienia widzimy wykorzystanie nieprzetworzonej miedzi do wykonywania siekier, grotów włóczni i strzał i innej broni. Było to ten rodzaj siekiery, który miał przy sobie Ötzi, sławna mumia człowieka z lodu, znaleziona we włoskich Alpach w 1991 roku, którą datuje się na 3300 r. p.n.e.[28].
Wełna i bawełna były po raz pierwszy produkowane w neolicie. Produkcję tekstylną można opisać jako wzorzec seryjny: (1) owca była strzyżona lub zbierano bawełnę, (2) przędzono nić, (3) konstruowano krosna, (4) tkano tkaniny, (5) farbowano tkaniny i (6) szyto ubrania[29]. Pierwszych pięć kroków było w ogóle nieznanych w paleolicie. Tak więc przejście z paleolitu do neolitu pociągało za sobą także przejście od krótkich do długich wzorców produkcji, czasami nawet do wzorców seryjnych, które często składały się z wzorców podrzędnych. Częściowo to właśnie te wzorce produkcji oparte na seriach przyczyniły się do specjalizacji i nierówności społecznych.
Pomimo wszystkich innowacji technicznych ludzie neolitu nie było zdrowsi od swoich przodków z epoki kamienia. Wręcz przeciwnie: produkcja i przechowywanie produktów zbożowych i mlecznych doprowadziły do mniej zróżnicowanej diety, a ludzie stali się mniej zdrowi i mniejsi, co można wydedukować na podstawie znajdowanych szkieletów. Niezrównoważona dieta powodowała więcej chorób, jednocześnie prowadząc do większej liczby urodzeń, gdyż w tym samym czasie można było wykarmić więcej dzieci. Efektem netto był wzrost populacji i pojawienie się pierwszych miast, takich jak otoczone murami Jerycho, które powstało już 7000 lat p.n.e.
Horyzont astronomiczny i kamienne kręgi: wzorce konstrukcyjne
Nowa epoka kamienia pokazuje większą wiedzę na temat ruchu Słońca i Księżyca. Wynika to ewidentnie z tysięcy kręgów ustawionych kamieni pochodzących z okresu około 7000 r. p.n.e., które były budowane w różnych miejscach świata. Kamienny krąg składa się z grupy dużych postawionych pionowo kamieni, zwanych megalitami, ułożonych w okrąg lub elipsę. Liczba megalitów w kręgu może się istotnie różnić: od 4 do 60. Mogą też być kamienie leżące na boku na kamieniach pionowych. Największa koncentracja kamiennych kręgów znajduje się na Wyspach Brytyjskich i w Bretanii. Znaleziono ich tam ponad 1000, a najsłynniejszym z nich jest Stonehenge (ok. 2500 lat p.n.e.).
Rysunek 5
Przesilenie letnie w Stonehenge
CreativeCommons, Nordisk familjebok, 1918, str. 27:115; https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Stonehenge_vid_midsommar_1700_f_Kr,_Nordisk_familjebok.png
Zwykle uważa się, że te kamienne kręgi służyły celom religijnym, ale wiele wydaje się też mieć funkcje astronomiczne lub kalendarzowe[30]. Gdy na przykład popatrzymy na Stonehenge z centrum kręgu, słońce podczas letniego przesilenia wschodzi dokładnie za tak zwany Heel Stone (Kamień Pięty, pokazany w prawej górnej części rysunku 5). Budowla jest też ustawiona w jednej linii ze wschodem słońca podczas przesilenia zimowego. Wskazane są także kierunki wschodu Słońca na początku wiosny i jesieni w czasie równonocy, gdy dzień i noc mają taką samą długość. Ponadto Stonehenge ma oznaczenia bardziej skomplikowanych ruchów Księżyca na horyzoncie. Według niektórych astronomów archeologiczny centralny punkt obserwacyjny nie leży w środku kręgu Stonehenge, ale w samym Kamieniu Pięty[31]. To by znaczyło, że Stonehenge skupia się na obserwacjach zachodu słońca podczas przesilenia zimowego, a nie wschodu słońca w przesileniu letnim. Nie jest to całkiem nieprawdopodobne, gdyż w wielu kulturach przesilenie zimowe to metafora śmierci oraz odrodzenia i jest ważniejsze od swego odpowiednika letniego.
Jakkolwiek by było, wszystko wskazuje, że Stonehenge pokazuje jednowymiarową projekcję na horyzoncie ruchów Słońca i Księżyca. Jest to również określane jako horyzont astronomiczny, w którym wzorce ruchu ciał niebieskich są pokazywane wraz z czasem na horyzoncie. Dla nas te wzorce pozostają ukryte w okrągłej budowli kamiennej. Więc dowody na te wzorce są pośrednie: nie mamy inskrypcji o tym, co oznacza megalityczny pierścień ani jak był on używany. Jeszcze mniej wiemy o tym, co budowniczy tych kamiennych kręgów myśleli o Słońcu i Księżycu. Czy uważali te ciała niebieskie za bogów? I czy Stonehenge było dla nich świętym miejscem? Wiemy tylko, że budowla wyznacza ruchy najważniejszych ciał niebieskich.
Jeśli porównamy poszukiwania wzorców astronomicznych w starej i nowej epoce kamienia, uderza fakt, że w paleolicie, na ile możemy to wiedzieć, szukano tylko cyklu Księżyca, natomiast w neolicie poszukiwano większej liczby wzorców w ruchach Słońca i Księżyca. Ta różnica w liczbie poszukiwanych i znalezionych wzorców nie jest zaskoczeniem, jeśli się weźmie pod uwagę, że systematyczna wiedza o porach roku jest niezbędna dla kultury produkującej żywność, zaś jest bez znaczenia lub przynajmniej ma mniejsze znaczenie dla życia łowiecko-zbierackiego.
Rewolucja neolityczna pokazana na malowidle
Przejście od życia nomadów do osiadłego można także zaobserwować w malarstwie. Jeden z murali z neolitycznej osady w Anatolii, w Çatal Höyük (ok. 6150 r. p.n.e.), stanowi prawdopodobnie najstarsze na świecie przedstawienie krajobrazu[32]. Na przedzie widać prostokątne domy miasta, a w tle wznosi się wulkan, który można zidentyfikować jako Hasan Da?. Jeśli ta interpretacja jest poprawna, to malowidło ścienne może być najstarszą znaną mapą osady.
Rysunek 6
Scena polowania z Çatal Höyük, około 6000 r. p.n.e.
CreativeCommons, fotografia Omara Hoftuna, 2013; https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Mural_from_%C3%87atalh%C3%B6y%C3%BCk_excavated_by_James_Mellaart_showing_neolithic_hunter_sattacking_an_aurochs_(Bos_primigenius).jpg
PRZYPISY
Wstęp
[1] Implementation Note NWO Strategy 2015-2018 ("Future-oriented humanities", s. 7) stwierdza: "I przeciwnie, na swój własny sposób nauki humanistyczne przyczyniają się także do rozwoju innych dziedzin nauki, jak przekonująco pokazał Rens Bod w swojej książce De vergeten wetenschappen, opublikowanej w 2010 roku". KNAW pisze też w swoim raporcie z 2012 roku pod tytułem Outlines of a Renewal and Stimulation Program (s. 10-11): "Jednak Bod pokazuje w swojej książce De vergeten wetenschappen (2010), że w praktyce różnica między tymi dwiema dziedzinami badań jest mniej ważna, niż się zazwyczaj uważa. Pokazuje, że w ciągu wieków granica między obszarami, które obecnie nazywamy naukami przyrodniczymi i naukami humanistycznymi, była cienka i że badacze z dziedziny humanistyki mają z pewnością znaczący wkład w wyjaśnianie zjawisk".
[2] Shermer, "Scientia humanitatis", s. 80.
[3] Na temat zdumienia brakiem wielkiej syntezy można też sięgnąć do Hakfoorta, "The missing syntheses in the historiography of science".
[4] Sarton, Introduction to the History of Science.
[5] Choć Sarton włącza do swojej historii muzykologię i lingwistykę, jednak inne dyscypliny humanistyczne, jak badania literatury i sztuki, nie są uwzględnione. Według niego historia sztuki rzuca światło na naukę tylko "z zewnątrz" i nie przyczynia się do "rozwoju" naukowego. Patrz Sarton Introduction to the History of Science, s. 1:5. Sarton często był krytykowany za swoje silnie pozytywistyczne nastawienie.
[6] Patrz klasyczne prace, jak np. Dijksterhuis, De mechanisering van het wereldbeeld; Mason, A History of the Sciences; Dampier, A History of Science and Its Relation to Philosophy and Religion oraz Gregory, Natural Science in Western History.
[7] Są też książki, które dotyczą innych aspektów wiedzy, takich jak: historia instytucji wiedzy (McNeely, Wolverton, Reinventing Knowledge), miejsc praktyk związanych z wiedzą (Jacob, Lieux de savoir), społecznych aspektów wiedzy (Burke, A Social History of Knowledge) czy też obiegu wiedzy (Östling et al., Circulation of Knowledge).
Wprowadzenie
[1] Patrz np. Tomlinson, Culture and the Course of Human Evolution, s. 1-18. Patrz też Geertz, The Interpretation of Cultures, s. 89.
[2] Definicję systemu można znaleźć np. w Backlund, "The definition of system".
[3] Na przykład rośliny mogą uczyć się na podstawie swoich doświadczeń: eksperymenty pokazały, że wrażliwa roślina (Mimosa pudica) może uczyć się, kiedy ma zamykać swoje liście w danym środowisku, a kiedy nie musi tego robić. Patrz Mancuso i in., Experience teaches plants.
[4] Przegląd można znaleźć w McAllister, "The ontology of patterns in empirical data", a także w Dennett, "Real patterns". Patrz też Dixon, "Analysis tool or research methodology: Is there an epistemology for patterns?".
[5] Grenander, Elements of Pattern Theory; Psillos, "Regularities, natural patterns and laws of nature".
[6] Cartwright, How the Laws of Physics Lie.
[7] Patrz https://hxwd.org/.
[8] "Przeciwieństwo wyjaśniania i opisu jest dość iluzoryczne: wyjaśniamy jedną rzecz przez opisanie drugą" w Musgrave, Essays on Realism and Rationalism, s. 123.
[9] Patrz też omówienie w Burke, What Is the History of Knowledge?
[10] Patrz Raj, "Beyond postcolonialism"; Ganeri, "Polycentered history of science". Patrz też Bala, Asia, Europe and the Emergence of Modern Science.
[11] Nicholas Jardine, "Uses and abuses of anachronism".
[12] Patrz Vansina, Oral Tradition as History, s. 27.
[13] Patrz Bod, A New History of the Humanities, s. 253-254 i zobacz omówienie w Armitage, Guldi, The History Manifesto. Patrz też Tosh, Historians on History.
[14] Patrz omówienie w Kohler, Olesko, "Introduction"; Secord, "The big picture".
[15] Huizinga, Homo ludens.
[16] Braudel, Civilisation matérielle.
[17] Patrz np. Nowak, General Laws and Historical Generalizations, a także Bod, "Who is afraid of patterns?"
[18] Romein, Historische lijnen en patronen.
[19] Antropolożka May Douglas nazwała obsesje swoich kolegów na temat wyjątków ("to nie dotyczy mojego plemienia") jako "Bongo-bongo-izm"; Richards, "Mary Tew Douglas". Na temat zarzutu dotyczącego porównań między różnymi kulturami, patrz Schipper, Imagining Insiders.
[20] Patrz Moretti, Distant Reading.
[21] Wprowadzenie do modelowania tematycznego można znaleźć w Brett, "Topic modeling".
[22] Przydatne linki można znaleźć w Clay Templeton, "Topic modeling in the humanities: An overview", Maryland Institute for Technology in the Humanities, 1 sierpnia 2011, http://mith.umd.edu/topic-modeling-in-the-humanities-an-overview/.
[23] Patrz Bod, Scha, Sima'an, Data Oriented Parsing; Bod, "From exemplar to grammar". Patrz też narzędzia opracowane przez Cranenburgha, "Rich Statistical Parsing and Literary Language."
[24] Patrz też omówienie w Lloyd, Disciplines in the Making.
[25] Patrz https://books.google.com/ngrams. Patrz też Phillips, "Francis Bacon and the Germans".
[26] Pliny, Natural History, księga 36.
[27] Wspomniany wyżej Nicholas Jardine przytacza zastosowania nowoczesnego przeznaczenia dyscyplin jako jeden z wielu pouczających źródeł anachronizmów: patrz Jardine, "Uses and abuses of anachronism".
[28] Tam, gdzie w tej książce omawiam dyscypliny humanistyczne, pokrywa się ona w części z moją poprzednią książką, A New History of the Humanities, choć nowością jest traktowanie przeze mnie epoki kamienia i wczesnej starożytności, które były poza zakresem poprzedniej książki. Wracam do mojego ujęcia nauk humanistycznych, gdyż od roku 2013 moje spostrzeżenia dotyczące historii wiedzy stopniowo ulegały wzbogaceniu. Na przykład pojęcie "zasady" różni się w tej książce od tego w poprzedniej, jak to wyjaśniłem powyżej.
Rozdział 1. Świadomość wzorców
[1] Joordens i in., "Homo erectus at Trinil".
[2] Patrz np. Harari, Sapiens.
[3] Patrz Lanzarote-Guiral, "The recognition of cave art in the Iberian Peninsula".
[4] Pike i in., "U-series dating".
[5] Vogelsang i in., "New excavations of Middle Stone Age Deposits".
[6] Malowidła jaskiniowe w Sulawesi są jeszcze starsze niż ich odpowiedniki europejskie. Patrz Aubert i in., Pleistocene cave art from Sulawesi".
[7] Eir, A Very Brief History of Eternity, s. 10.
[8] Omówienie tej kwestii można znaleźć w North, Cosmos, s. 5-6.
[9] Omówienie można znaleźć w Marshack, The Roots of Civilization, s. 148-150.
[10] Patrz Rappenglück, "The Pleiades in the Salle des Taureaux".
[11] Patrz Wenke, Patterns in Prehistory, s. 258-269. Najnowszy przegląd, patrz Zohary, Hopf i Weiss, Domestication of Plants in the Old World, s. 1-6.
[12] Druzhkova i in., "Ancient DNA analysis affirms the canid".
[13] Zohary, Hopf i Weiss, Domestication of Plants in the Old World, s. 19.
[14] Wenke, Patterns in Prehistory, s. 131.
[15] Zostało to także zaobserwowane u zwierząt, gdzie przypadkowe odkrycie jest przekazywane przez ptaka lub małpę człekokształtną całej grupie i kolejnym pokoleniom.
[16] Patrz Roebroeks i Villa, "On the earliest evidence for habitual use of fire in Europe".
[17] Patrz Goudsblom, Fire and Civilization.
[18] Patrz np. Wiessner, "Embers of society".
[19] Patrz Liebenberg, The Art of Tracking, s. 29.
[20] Patrz np. Insoll, Oxford Handbook.
[21] Patrz Bailey, Geary, "Hominid brain evolution".
[22] Patrz, np. Wenke, Patterns in Prehistory. Patrz też Diamond, Guns, Germs, and Steel, s. 114-115.
[23] Patrz Pringle, "The science of inequality".
[24] Flannery, Marcus, The Creation of Inequality, s. 66-67.
[25] Salen, Zimmerman, Rules of Play, rozdział 18.
[26] Ewangelia Mateusza 25, 29, New Revised Standard Version. Patrz też Robert Merton, "The Matthew effect in science".
[27] McGee, On Food and Cooking, s. 33-39.
[28] Brenda Fowler, Iceman.
[29] McClellan, Dorn, Science and Technology in World History, s. 20-21.
[30] Taylor, Celestial Geometry.
[31] Patrz North, Cosmos, s. 11.
[32] Choć powszechnie akceptowana jest interpretacja tego obrazu jako pejzażu, można też znaleźć opinie przeciwne. Patrz na przykład Meece, "A bird's eye view".