Od wydawcy
Od wydawcy
Lucio Russo jest wybitnym włoskim naukowcem - fizykiem, matematykiem i historykiem nauki. Spośród wielu jego publikacji największy rozgłos i jednocześnie liczne kontrowersje wzbudziła La Rivoluzione Dimenticata
z 1997 roku, znana polskim czytelnikom pod tytułem Zapomniana
rewolucja. Grecka myśl naukowa a nauka nowoczesna dzięki przekładowi
wydanemu w 2005 roku. Wizja nauk hellenistycznych w ujęciu Lucio Russo,
bardzo erudycyjna, nie pozostawiła obojętnym nikogo, kto zechciał
sięgnąć po tę książkę. Nie wdając się w szczegóły, warto jednak
przypomnieć, że recenzenci książki zarzucali autorowi przesadnie
entuzjastyczną ocenę zdobyczy greckiej myśli naukowej w epoce
hellenistycznej i przypisywanie jej szczególnych osiągnięć, nawet jeśli
brakowało dostatecznych dowodów na potwierdzenie prezentowanych przez
autora poglądów.
Obecnie udostępniamy polskim czytelnikom najnowszą głośną książkę Russo,
której nadaliśmy tytuł Świat przed Kolumbem. Kontakty między
cywilizacjami, naszym zdaniem bardziej adekwatny niż włoski tytuł
oryginalny L'America Dimenticata, nawiązujący jednoznacznie do
bestsellerowej Zapomnianej rewolucji.
Osnową narracji Lucio Russo jest przeciwstawienie dwóch tez z pogranicza
historii, geografii i kultury. Pierwsza zakłada, że różne cywilizacje
rozwijały się niezależnie i w izolacji od siebie, podlegając jednak
uniwersalnym prawom rządzącym rozwojem ludzkości; według drugiej rozwój
ten należałoby traktować jako zjawisko całościowe, w którym były okresy
regresu, ale był i postęp.
Autor twierdzi, że narody i państwa Starego Świata łączyła zbyt pokaźna
sieć wzajemnych związków ekonomicznych, społecznych i kulturowych, żeby
utrzymywała się podzielana przez większość historyków koncepcja
niezależnego, odizolowanego rozwoju. Prowadzi to do pytania, czy
prekolumbijska Ameryka miała kontakty z innymi kontynentami, czy nie.
Russo skłania się ku tezie, że takie kontakty były. Odmienne poglądy
dominujące dotąd wyjaśnia bezkrytycznym przyjmowaniem obliczeń
Klaudiusza Ptolemeusza z II wieku n.e., który jednak zasadniczo pomylił
się w określaniu rozmiarów Ziemi. Otwiera nam to drogę do rozważenia
alternatywnej wizji historii - może trzeba porzucić wizję niezależnej,
równoległej ewolucji cywilizacji na dwóch kontynentach na rzecz nowej
wizji jednej wspólnej historii.
Liczymy, że Świat przed Kolumbem spotka się z równie żywym
zainteresowaniem jak Zapomniana rewolucja, tym bardziej że dotyczy
jeszcze bardziej fundamentalnej sfery historii cywilizacji i kontaktów
międzycywilizacyjnych.
Bogdan Brodecki
Przedmowa
Przedmowa
W książce rzucono trochę światła na pewne rozległe, niezwykle
intrygujące zagadnienie - przez rozwiązanie bardzo szczególnego
problemu.
To zagadnienie dotyczy natury historii: czy cywilizacje ewoluowały
oddzielnie, zgodnie z uniwersalnymi prawami, które spowodowały te same
etapy rozwoju w stronę coraz bardziej złożonych struktur społecznych,
czy może historia ludzkości jest jednym połączonym zdarzeniem, w którym
zawarte są ewolucja oraz inwolucja? Czy zdarzenia, takie jak narodziny
rolnictwa i hodowli, odkrycie metalurgii, ceramiki, tkactwa i koła,
wynalezienie pisma, zakładanie miast i państw powtarzały się
wielokrotnie i niezależnie, gdyż są naturalnymi procesami, czyli zostały
uwarunkowane naszym bagażem genetycznym i ogólną charakterystyką
środowiska, a może są zdarzeniami niepowtarzalnymi, określającymi tę
konkretną ścieżkę - pośród nieskończenie wielu możliwych i wielu
rzeczywiście przebytych - która doprowadziła do obecnie dominującej
cywilizacji?
Pierwsza część książki krótko nakreśla historię debaty teoretycznej na
powyższe tematy oraz pokazuje, w jaki sposób niedawne postępy w archeologii - demonstrując coraz wyraźniej gęstą sieć stosunków
łączących od czasów starożytnych wiele ludów Starego Świata, nie
pozwalają już rozpatrywać indywidualnie ich rozwojów kulturowych.
Podzielane obecnie przez prawie wszystkich uczonych przekonanie o całkowitym braku prekolumbijskich kontaktów między Ameryką a innymi
kontynentami, w połączeniu z całą serią elementów kulturowych wspólnych
dla cywilizacji amerykańskich i eurazjatyckich, stało się podstawą idei,
że wszystkie cywilizacje przeszły niezależnie ten sam model rozwoju. To
idea w rzeczywistości przypominająca teorię paleoantropologiczną,
dzisiaj całkowicie zdyskredytowaną, która pojmowała ewolucję biologiczną
w stronę Homo sapiens jako ścieżkę liniową i progresywną. Z drugiej
strony ci, którzy wierzyli w istnienie starożytnych kontaktów
transoceanicznych, użyli wielu argumentów różnego kalibru - niektórych
bardzo prawdopodobnych - ale nigdy nie przedstawili dowodów na poparcie
swoich tez, które zostałyby zaakceptowane przez środowisko naukowe.
W drugiej części książki problem został rozpatrzony przy zastosowaniu
nowego narzędzia, zaczerpniętego z historii geografii matematycznej. W II wieku n.e. Klaudiusz Ptolemeusz przypisał Ziemi wymiary zdecydowanie
mniejsze niż określone cztery wieki wcześniej (z niezwykłą precyzją, jak
zobaczymy) przez Eratostenesa. Odtwarzając źródło pochodzenia tego
osobliwego i drastycznego skurczenia się świata, otrzymano zaskakujące
rezultaty.
Po pierwsze, błąd dotyczący rozmiarów Ziemi okazał się następstwem
zmniejszenia się horyzontów geograficznych, będącego wynikiem ogólnej,
zazwyczaj ignorowanej, zapaści kulturowej, która miała miejsce w połowie
II wieku p.n.e. W rzeczywistości chodzi o moment przełomowy w historii
świata śródziemnomorskiego, niezwykle ważny zarówno dla zrozumienia
podstawowych aspektów naszych stosunków z tak zwaną kulturą klasyczną,
jak również jako wzorcowy przykład zjawisk, które wydają się pojawiać
regularnie, gdy spojrzy się na nie w długim przedziale czasowym
historii.
Po drugie, używając konkretnych argumentów liczbowych, stwierdzono, że u podstaw błędu Ptolemeusza leży omyłkowa interpretacja danych
geograficznych, sięgających Hipparcha i dotycząca miejsc w Ameryce, o których istnieniu w czasach cesarstwa rzymskiego zapomniano, a które
zostały zinterpretowane jako leżące w Starym Świecie. W ten sposób
otrzymano potwierdzenie starożytnych kontaktów między kontynentami, co
rzuca nowe światło na możliwy stopień współzależności różnych
cywilizacji. Obala też podstawę teorii równoległych ewolucji
historycznych, określonych surowymi prawami powszechnymi, otwiera
możliwość zwrócenia historii ludzkości tych aspektów nieprzewidywalności
i przypadkowości, które dzisiaj umacniają ewolucję biologiczną.
Jestem w pełni świadomy, że przedstawiona przeze mnie teza do tej pory
była uznawana przez środowiska akademickie za obrazoburczą i dyskredytowano ją z powodu popularności, jaką cieszy się w zróżnicowanym
środowisku amatorów, czasami dociekliwych, ale bardzo często o dość
wybujałej fantazji. Chociaż oczywiste jest, że jeśli nie chcemy
zatrzymać rozwoju wiedzy, to gdy pojawiają się nowe argumenty, nie
możemy odrzucić ich tylko dlatego, że zostały one "już zdyskredytowane".
1. Między dyfuzjonizmem a determinizmem biologicznym
1
Między dyfuzjonizmem a determinizmem biologicznym
1.1. Ewolucja biologiczna i ewolucja kulturowa
Był czas, gdy ewolucję biologiczną, która dała początek człowiekowi,
pojmowano jako liniowy postęp w stronę perfekcji, której kulminacja to
współczesny Homo sapiens. Pragniemy przywołać słynną ilustrację,
obecnie powszechną głównie w wersjach karykaturalnych, która doskonale
obrazuje tę ideę.
Rysunek 1. Ewolucja w stronę Homo sapiens w pojęciach liniowym i progresywnym
Chodziło o rozszerzenie na poziomie biologicznym schematu stopniowego
rozwoju, który zazwyczaj jest wciąż akceptowany w historiografii.
Łowcę-zbieracza zastąpili, dość niefortunnie, pasterz i rolnik; rozwój
rolnictwa doprowadził później do tworzenia się miast i państw;
pojawieniu się tych instytucji towarzyszyło wprowadzenie pisma i "kultury wysokiej"; następnie ewolucja doprowadziła nieuchronnie,
poprzez kolejne etapy, do obecnej cywilizacji, charakteryzującej się:
kapitalizmem, demokracją parlamentarną, wiedzą naukową i wyszukanymi
technologiami.
Rysunek 2. Ewolucja kulturowa w pojęciach liniowym i progresywnymIlustracja
Wielokrotnie powrócimy jeszcze do częściowej analogii między rozwojem
kulturowym a ewolucją biologiczną, nie dlatego że koniecznie muszą
podlegać tym samym prawom, ale gównie dlatego że badania tych dwóch
zjawisk zostały poddane tym samym uwarunkowaniom ideologicznym. Teorie
opracowane w obydwu przypadkach bardzo często są do siebie podobne w dużo większym stopniu niż badane zjawiska.
Rysunek 3. Ewolucja człowiekowatych w formie "drzewa" (linie pionowe przedstawiają zakres czasowy egzystencji gatunków)
Dzisiaj idea postępu liniowego, którego my sami jesteśmy kulminacją, nie
jest już uznawana przez biologów: obecnie przyjmowany model ewolucji
człowiekowatych przypomina "drzewo" z pochodzącymi od jednego wspólnego
przodka różnymi gatunkami, przez długi okres współistniejącymi, które
obrały alternatywne ścieżki rozwoju. Fakt, że ostatecznie jeden z tych
gatunków zdołał uzyskać przewagę nad pozostałymi, eliminując je i dając
początek kulturze ludzkiej, uznawany jest za jedno z niepowtarzalnych i nieprzewidywalnych zjawisk w historii życia, a nie za z góry określony
cel.
W przypadku historiografii schemat ewolucji liniowej był niezwykle
wytrzymały i taki pozostaje. Akceptując taki plan historycznego rozwoju,
można uznać, że każdej kulturze należy przypisać określony "poziom" na
"naturalnej skali".
Doskonały przykład takiego zachowania przedstawia jeden z najwybitniejszych dwudziestowiecznych historyków starożytności - Moses
Finley. W prowadzonych przez siebie znaczących badaniach starożytnej
ekonomii argumentuje on swoje prymitywistyczne tezy, według których
ekonomia świata antycznego była istotnie "prymitywna", zauważając, że
wiele współczesnych koncepcji i narzędzi ekonomicznych oraz finansowych
było nieobecnych w cywilizacjach greckiej i rzymskiej. Podkreśla na
przykład, że w tamtych czasach nie istniał zawód agenta nieruchomości i że terminu broker nie jesteśmy w stanie przełożyć ani na grekę, ani na
łacinę1.
Przyjmując analogiczne kryteria, kultura eskimoska, która nie rozwinęła
rolnictwa, powinna być uznawana za "prymitywną" niezależnie od
osiągniętego poziomu zaawansowania technik łowiectwa i rybołówstwa,
pozwalających Eskimosom na zdobywanie pożywienia w środowiskach, gdzie z przyczyn oczywistych rolnictwo jest niemożliwe. W ten sam sposób fakt,
że wiele ludów nie wykształciło instytucji parlamentarnych, takich jak
nasze może być uznawany za dowód ich "opóźnienia" podczas długiej drogi,
którą prędzej czy później będą musiały przebyć. Również naukowcy
poszukujący pozaziemskiego życia inteligentnego pośrednio opierają się
na tych samych przekonaniach, przekładając je na cały wszechświat.
Badania przeprowadzane są za pomocą radioteleskopów - przyjmuje się za
pewnik, że ewentualni "inteligentni" obcy z pewnością rozwinęli, tak jak
my, technologię będącą w stanie emitować sygnały radiowe. Jeśli byśmy
się temu sprzeciwili, argumentując, że przy takich założeniach
Archimedes nie powinien być zaliczany do inteligentnych form życia, z pewnością dostalibyśmy odpowiedź, że jedynie interwał kilku tysiącleci
dzieli stadium rozwoju cywilizacji hellenistycznej od tego, które
nieuchronnie prowadzi do wynalezienia radia. Idea, że w innych światach
mogło dojść do ewolucji w kierunkach dla nas całkowicie
niewyobrażalnych, wydaje się możliwością rzadko braną pod uwagę.
1.2. Krótka historia pewnej debaty
Teza o tym, że na historię ludzkości składa się następstwo różnych
etapów powtarzających się wielokrotnie, niezależnie, w tym samym
porządku, powstała ze stwierdzenia, że odmienne cywilizacje przeszły te
same etapy - niektóre niezwykle ważne, jak na przykład wprowadzenie
hodowli, rolnictwa, metalurgii i tkactwa, wynalezienie pisma oraz
powstanie instytucji miast i państw, inne natomiast o bardziej osobliwym
charakterze - jak wynalezienie specjalnych rodzajów broni czy gier.
Istnieje tylko jeden inny sposób na wyjaśnienie tych zbiegów
okoliczności - należy je przypisać kontaktom między cywilizacjami.
Według klasycznych teorii dyfuzjonistycznych wynalazki rodziły się w konkretnej kulturze i stopniowo były przyjmowane również przez
najodleglejsze ludy. Takie teorie były szczególnie popularne na
przełomie XIX i XX wieku. Ówcześni uczeni, pozostający pod wpływem
ideologii eurocentryzmu i kolonializmu, bardzo często wyobrażali sobie,
że kulturowe wynalazki były przywilejem szczególnie kreatywnych grup
etnicznych; uważali, że ludy według nich mniej uzdolnione intelektualnie
mogą dochodzić do ważnych wynalazków jedynie przez powielanie bądź
narzucenie. Tego typu teorie, charakteryzujące to, co możemy nazwać
"dyfuzjonizmem kolonialistycznym", osiągnęły swój punkt kulminacyjny w tak zwanym hiperdyfuzjonizmie, który uznawał, że konkretna grupa
etniczna była źródłem całej ludzkiej cywilizacji. Na przykład Grafton
Elliot Smith (1871-1937) utrzymywał, że wszystkie znaczące odkrycia,
które doprowadziły do cywilizacji wyższej, narodziły się w Egipcie, i stamtąd rozpowszechniły się na resztę ludzkości2. Bardzo
podobną tezę głosiła teoria lorda Raglana, który jednak utrzymywał, że
kluczową rolę odegrała Mezopotamia3.
W XX wieku rozwinęły się również łagodniejsze formy dyfuzjonizmu. W 1940
roku Alfred Kroeber wyjaśnił w niezwykle ważnym artykule4, w jaki sposób bierne przejęcie elementów innych cywilizacji nie jest
jedyną alternatywą dla odizolowania. Bardzo często kontakt z różnymi
kulturami jest fundamentalny dla powstania w dużym stopniu oryginalnych
kreacji. Kroeber przedstawia wiele przykładów, wśród których pojawia się
europejska porcelana, która, jak wiemy, zrodziła się z chęci powielenia
procesu produkcji porcelany chińskiej, znanej i podziwianej od wieków.
Jednak Europejczycy odtworzyli ją, wykorzystując na tyle odmienne
procesy produkcyjne, że przyszły archeolog, nieznający stosunków między
Chinami i Europą, opierając się jedynie na badaniu artefaktów,
najprawdopodobniej określiłby ją jako produkt równoległy i niezależny od
porcelany wytwarzanej w Chinach.
Począwszy od lat 60. ubiegłego stulecia, dyfuzjonistyczne teorie były
ostro krytykowane i odrzucane.
W państwach anglosaskich porzucenie dyfuzjonizmu było spowodowane
dominacją processual archeology - archeologii procesualnej (powstałej
pod nazwą new archeology) i neoewolucjonizmu, które w latach 60. i 70.
wybiły się w sektorach protohistorii oraz archeologii. Były to teorie,
które dążyły do przekształcenia tych dyscyplin, uczynienia ich w pełni
"naukowymi" według ówczesnych kanonów - porzucając tradycyjne metody
historiograficzne i przyjmując narzędzia badawcze z nauk przyrodniczych
i ścisłych. Zachęceni sukcesami otrzymanymi metodami fizycznymi,
chemicznymi i biologicznymi, jak na przykład datowanie artefaktów, oraz
perspektywami w przetwarzaniu danych oferowanymi przez informatykę,
przedstawiciele nowej tendencji pragnęli wyznaczyć prawa naukowe
właściwe "procesom" ewolucji historycznej, analogicznie do tego, co
robili naukowcy w innych dziedzinach5. W tym celu
proponowano przyjmowanie kategorii właściwych antropologii, teorii
systemów i rodzącej się wtedy teorii złożoności. Na przykład powstanie
państwa było rozpatrywane jako wynik procesu wzrostu złożoności
struktur społecznych, który zaczynając od grup, przechodził poprzez
stadia plemienne i chiefdom - wodzostwo (charakteryzujące się
obecnością "przywódcy" oraz klas społecznych i brakiem stałych i spersonalizowanych struktur administracyjnych)6. W ten sposób badanie ludzkich społeczności mogło wejść, jako osobliwy
przypadek, do ogólnej teorii zakładającej ewolucje charakteryzujące się
wzrostem złożoności dla szerokiego zakresu nieodizolowanych systemów, w tym między innymi fizykochemicznych, ekosystemów i galaktyk7.
Tak jak w eksperymentach z fizyki należy sprawdzać brak zakłóceń
wynikających z przyczyn zewnętrznych badanego zjawiska, w ten sam sposób
myślano, że ewolucja społeczeństwa ludzkiego może być lepiej badana,
jeśli nie będzie dochodzić do interakcji ze światem zewnętrznym. Łatwo
zatem pojąć, dlaczego ludy wysp Pacyfiku były uprzywilejowanym
przedmiotem badań, podczas gdy ewentualne przenikanie się elementów
kulturowych między różnymi cywilizacjami nie wchodziło w krąg
zainteresowań tych uczonych. Ogólnie rzecz biorąc, zdarzenia historyczne
i dane archeologiczne były uznawane za mało znaczące w stosunku do
abstrakcyjnych modeli sugerowanych przez teorię systemów oraz analizę
antropologiczną współczesnych ludów. Ponieważ teoria opierała się na
założeniu - przyjętym bezpośrednio jako obowiązkowy składnik nowej
"metody naukowej" - że ewolucja wszystkich społeczeństw ludzkich
kierowała się tymi samymi prawami, uważano, że można było badać "na
żywo" początkowe etapy ewolucji społecznej u ludów obecnie uznawanych za
"prymitywne".
Zakładano, że elementy wspólne przyjęte od innych cywilizacji są
"naturalne", czyli obowiązkowo uwarunkowane przez naszą naturę. W rzeczywistości naturalne zdaje się po prostu wszystko to, do czego
jesteśmy przyzwyczajeni, tak jak instytucja niewolnictwa była naturalna
dla Arystotelesa, a używanie łuków i strzał dla tych, którzy nie mieli
pojęcia o możliwości zrobienia dmuchawki (i vice versa).
Antydyfuzjonistyczne teorie, jak te typowe dla processual archeology
opierającej się na neoewolucjonizmie, wymagają, chociaż w większości
przypadków podświadomie, przyjęcia pewnej formy "determinizmu
biologicznego", według którego nasz materiał genetyczny kieruje rozwojem
historycznym, prowadząc nieuchronnie ludzi do wynalezienia, w tej samej
kolejności, łuków i strzał, ołtarzy i ofiar z ludzi, pługów, gier
planszowych, książek i radioodbiorników (oraz zawodu brokera).
Druga przyczyna wyparcia dyfuzjonizmu była ideologiczna. W momencie
dekolonizacji teorie dyfuzjonistyczne zostały odrzucone również dlatego,
że były uwarunkowane uprzedzeniami eurocentrycznymi i kolonialnymi,
które prowadziły do zanegowania oryginalności i pomysłowości większości
ludzkich cywilizacji.
Jednak również neoewolucjonizm był silnie nacechowany elementami
ideologicznymi. Ocena politycznej autonomii zdobytej przez państwa z kolonialną przeszłością prowadziła do identyfikowania autonomii jako
podstawowej wartości, także w przypadku cywilizacji o długiej historii,
co sprzyjało tezie o niezależnej ewolucji różnych cywilizacji, które
odkryły te same elementy kulturowe pomimo braku znaczącej wymiany. W dziedzinie paleoantropologii analogiczne argumentacje doprowadziły
również do dziwnej "hipotezy multiregionalnej", według której paralelne
ewolucje wytworzyły wiele współczesnych grup etnicznych, które, wywodząc
się z różnych podgatunków (zazwyczaj gatunku określanego mianem Homo
erectus), przeszły tę samą ścieżkę ewolucyjną w stronę współczesnego
Homo sapiens. Chodzi tu o hipotezę wielokrotnie odrzucaną i ponownie
przyjmowaną, która, pomimo całej serii wariantów i uzupełnień,
próbujących uczynić ją biologicznie wiarygodną (jak założenie dotyczące
systematycznych hybrydyzacji między podgatunkami żyjącymi na różnych
kontynentach, wyjaśniające ich ujednolicenie), dość jasno ukazuje swoje
motywacje ideologiczne - uzyskać status całkowitej równości różnych grup
etnicznych. Paradoksalnie ten szlachetny zamiar spowodował powstanie
teorii, która, zaznaczając biologiczne różnice między ludami i przeceniając historię tych różnic, mogła dostarczyć pseudonaukowych
podstaw rasizmowi.
Obecnie dokumentacja paleoantropologiczna nie pozwala żadnemu biologowi
wątpić w afrykańskie pochodzenie zarówno rodzaju Homo, jak i naszego
gatunku Homo sapiens - gatunku, który jak wszystkie inne, zrodził się
tylko raz, w konkretnym miejscu, i równie dobrze mógłby nigdy nie
powstać.
W latach 80. również anglojęzyczni uczeni porzucili processual
archeology, która nie dała żadnych znaczących efektów, i zastąpili ją
postprocessual archeology, przyjmując podstawowe kategorie
postmodernizmu filozoficznego i propagując radykalny relatywizm. Nowy
kierunek, który także sprzyjał abstrakcyjnym teoriom oraz uznawał wkład
innych dyscyplin w analizę rzeczywistych danych
archeologicznych8, nie cieszył się jednak zbyt dużym
uznaniem.
Pod koniec milenium kryzys ambitnych ogólnych schematów, w których
starano się zamknąć całą historię ludzkości, wywołał dość zdrową
podejrzliwość w stosunku do abstrakcyjnych teorii w dziedzinach
archeologii i historii9, skutecznie zwracając uwagę uczonych
na konkretne zjawiska historyczne, które w poprzednich dekadach były
spychane na drugi plan, jak na przykład stosunki między cywilizacjami i upadki cywilizacji10.
W ramach tych nowych zainteresowań wymianą kulturową uznano, że wiele
wynalazków, materialnych i intelektualnych, mogło zrodzić się nawet ze
świadomej chęci stworzenia alternatywy dla elementów znanych z kultury
innych ludów, czyli istnieje również "dyfuzja przez
przeciwieństwo"11.
Oczywiście w przypadkach, gdy stosunki z innymi cywilizacjami, mimo że
kluczowe, nie skutkują biernymi nabytkami, ale pobudzają całkowicie bądź
częściowo tworzenie nowych, ciężko jest udowodnić kontakt kulturowy,
jeśli nie jest on bezpośrednio udokumentowany. Istnieje jednak odwrotny
przypadek konkretnych produktów kulturowych, w których bardzo łatwo jest
wykazać ich "zapożyczony" charakter.
W trakcie ewolucji biologicznej bardzo często zdarza się, że w jednym z gatunków wciąż istnieją organy i struktury, które całkowicie utraciły
swoją początkową funkcję, jaką pełniły u swojego przodka. Takie
elementy, zwane szczątkowymi, bardzo często są niezwykle przydatne do
odtworzenia drzewa filogenetycznego. Analogicznie, jeśli w jakiejś
kulturze istnieje element mogący odgrywać ważną rolę, ale mimo to jest w ogóle nieużywany, to z pewnością chodzi o relikt pochodzący z innej
kultury.
Na przykład pojęcie kulistości Ziemi nie odgrywało żadnej roli w średniowiecznej Europie, która nie znała kartografii naukowej,
współrzędnych geograficznych i możliwości teoretycznego wyznaczania
szlaków morskich. Możemy zatem wysnuć wniosek, że taka wiedza, którą
nazwalibyśmy "kopalną"12, została odziedziczona po
wcześniejszej cywilizacji, nawet jeśli nie mamy potwierdzającej to
szerszej dokumentacji.
Ten sam przykład kulistości Ziemi, do którego jeszcze powrócimy,
pokazuje również, jak trudno stworzyć dwukrotnie, i to niezależnie od
siebie, te same założenia intelektualne - rzeczywiście chodzi o ideę,
która zrodziła się tylko raz, w kulturze greckiej V wieku p.n.e., do
której żadna inna cywilizacja nie doszła samodzielnie. Mówiąc bardziej
ogólnie, jeśli poprzez termin "nauka" nie rozumie się jakiejkolwiek
wiedzy o rzeczywistości przyrodniczej, ale w miarę jednolity system
wiedzy, opierający się na filarach metod obserwacyjnej i eksperymentalnej, można stwierdzić, że nauka, tak jak człowiek, zrodziła
się tylko raz i równie dobrze mogła się nigdy nie narodzić13.
Ten, kto wbrew myśli dyfuzjonizmu uważa, że wszystkie ludzkie
cywilizacje muszą nieuchronnie przebyć tę samą, z góry ustaloną ścieżkę,
w rzeczywistości pozostawia niewiele miejsca na ludzką kreatywność,
której się ono należy. Jednak niekorzystna ocena teorii nie oznacza, że
jest ona nieprawdziwa. Jedynie rzetelne badanie historii może pokazać
nam, czy pojawienie się podobnych elementów w różnych cywilizacjach
zależy od ich uwarunkowania uniwersalnymi prawami, czy od wymiany
kulturowej. W każdym razie gra toczy się o wysoką stawkę - chodzi o zrozumienie istotnych cech człowieka i jego historii.
2. Wspólna historia Starego Świata
2
Wspólna historia Starego Świata
2.1. Pierwsze cywilizacje miejskie
Za granicę między prehistorią a historią zwykło się przyjmować tak zwaną
rewolucję urbanistyczną, która doprowadziła do narodzin
miasta14, państwa i pisma. Nawet jeśli nie przyjmuje się
założenia, że ewolucja ta była koniecznym krokiem w stronę "cywilizacji"
w pełnym znaczeniu tego słowa, to z pewnością był to kluczowy proces do
stworzenia tej wyjątkowej cywilizacji, która dzisiaj rozciągnęła się w skali planetarnej.
Zatem dla naszych celów niezwykle istotne jest zrozumienie, czy
"rewolucje urbanistyczne", które dokonały się u różnych ludów, były
procesami niezależnymi i równoległymi, czy może jednak znaczącą rolę
odegrały wzajemne wpływy.
W tej części skupimy się na trzech starożytnych cywilizacjach
urbanistycznych, których punktem wspólnym była znacząca rola wielkich
rzek - powstały one wzdłuż Nilu, w Dolnej Mezopotamii w dorzeczu Eufratu
i Tygrysu oraz wzdłuż Indusu.
Rysunek 4. Trzy pierwsze wielkie cywilizacje rzeczne przedstawione w sposób tradycyjny
Istnieje wiele powodów, dla których cywilizacje te przez długi okres
były uznawane za niezależne od siebie: obecność znacząco odmiennych cech
kulturowych, wzajemna odległość, która z ówczesnego punktu widzenia była
ogromna, oraz fakt, że egipskie teksty źródłowe z okresu Starego Państwa
nigdzie nie wspominają o miastach mezopotamskich, w znanych nam tekstach
sumeryjskich nie mówi się też o Egipcie. Ponadto należy podkreślić, że
egiptolodzy i asyrolodzy tworzą oddzielne grupy akademickie i dochodzi
między nimi do niewielu interakcji, a jeszcze mniej z uczonymi
zajmującymi się starożytną cywilizacją Indusu, dlatego też badania
porównawcze są niezwykłą rzadkością15 - sytuacja ta z pewnością nie sprzyjała uznaniu ewentualnych wzajemnych wpływów.
Nie dziwi zatem, że jeszcze w 1996 roku Samuel Huntington mógł napisać:
Przez ponad trzy tysiące lat od pojawienia się pierwszych cywilizacji
kontakty między nimi, z nielicznymi wyjątkami, nie istniały bądź były
ograniczone, lub nieciągłe a intensywne. Charakter tych kontaktów jest
niezwykle dosadnie wyrażony w słowie, które historycy używają, by je
opisywać: "spotkania". Cywilizacje były odosobnione w czasie i przestrzeni16.
Trzy procesy urbanizacyjne nie odbyły się równocześnie. W Mezopotamii
pierwsze miasto, Uruk, powstało mniej więcej w roku 3500 p.n.e., a pierwsze ośrodki miejskie pojawiły się kilka wieków później, natomiast w dolinie Indusu prawie tysiąc lat później, bo około roku 2600 p.n.e. W Mezopotamii już kilka wieków wcześniej rozpoczęła się ewolucja w stronę
złożonych form ekonomii, które prowadziły do powstania miast, co
pokazuje stosowanie różnych systemów przedpiśmienniczych, czyli
przekazywania informacji za pomocą symboli: od rachunków żetonami
(tokens)17 po pieczęcie. Dostrzeżemy jednak, że urbanizacja
rozszerzyła się na inne obszary dzięki procesowi bardzo odmiennemu
zarówno od niezależnego powstania, jak i od biernego zapożyczenia.
Teza, że trzy wielkie cywilizacje rzeczne rozwinęły się w warunkach
odosobnienia, jest nieakceptowalna, gdyż architektura, posągi i działalność rzemieślnicza - charakterystyczne dla nich - wymagały
materiałów (metali, kamieni i drewna) niedostępnych w żadnej z trzech
równin aluwialnych18.
Można również zauważyć, że wybierając całkowicie przypadkowo trzy
miejsca na powierzchni Ziemi, jest bardzo prawdopodobne, że
otrzymalibyśmy znacznie większe dystanse niż te dzielące Egipt,
Mezopotamię i dolinę Indusu. Obraz wzajemnych odległości przedstawia się
jednak zupełnie inaczej, aż do całkowitej ich redukcji, jeśli pomiędzy
umieścimy starożytne ośrodki urbanistyczne, z których większość została
odkryta dość niedawno. W połowie III tysiąclecia, kiedy urbanizacja
objęła już wszystkie trzy omawiane obszary, pomiędzy Egiptem a Mezopotamią możemy znaleźć wiele ośrodków palestyńskich, Byblos na
wybrzeżu śródziemnomorskim, Eblos w północnej Syrii oraz Mari w górnym
biegu Eufratu. We wschodniej Anatolii znajdowało się Melid19.
Między Dolną Mezopotamią a doliną Indusu, na terenie dzisiejszego Iranu,
powstały, oprócz Suzy, o której wspomnienia są wciąż żywe, wielkie
miasta Szahdad i Shahr-e Sukhte, odkryte dopiero niedawno20,
oraz mniejsze ośrodki, na przykład Tepe Yahya oraz Tel-i Malyan. We
współczesnym Turkmenistanie i w Afganistanie istniały odpowiednio Altin
Tepe oraz miasta Mundigak oraz Shortugai, kulturowo związane z ośrodkami
doliny Indusu. Te ostatnie, wśród których prym wiodą Mohendżo-Daro oraz
Harappa, powstają zatem na wschodnich krańcach dość obszernej sieci
miejskiej, która, jak pokazuje ilustracja 5, rozciąga się nieprzerwanie
aż do Egiptu i Anatolii.
Rysunek 5. Niektóre z głównych ośrodków urbanistycznych w połowie III tysiąclecia p.n.e.
Podwaliny urbanizacji zostały położone w V tysiącleciu p.n.e., kiedy
doszło do "rewolucji", która jest porównywalna do tej neolitycznej,
mającej miejsce wcześniej, oraz do urbanistycznej, do której dopiero
miało dojść, a która nie była tak częstym przedmiotem badań jak dwie
pozostałe21.
Pierwszy istotny aspekt transformacji z V tysiąclecia dotyczy technik
produkcyjnych. Naturalne "produkty podstawowe" jak: mięso, mleko oraz
gatunki roślin dostępne w przyrodzie, uzupełnione zostają "produktami
ubocznymi", otrzymywanymi poprzez złożone procesy
przetwarzania22: rośliny, które powstały przez
hybrydyzację już uprawianych gatunków, żywność i napoje stworzone przy
użyciu drożdży i fermentacji alkoholowej, nabiał. Istotne było również
zapoczątkowanie metalurgii - już nie ograniczano się do cięcia i wybijania metali znalezionych w stanie naturalnym, a zaczęto stosować
procesy przetapiania, zarówno do otrzymywania metali z minerałów, jak i wyrobów z nich.
Wszystkie te innowacje niezwykle poszerzają gamę wytwarzanych dóbr,
prowadząc jednocześnie do specjalizacji prac w wioskach i rozwoju handlu
dalekosiężnego. Terytorium objęte tymi przekształceniami, będące również
kolebką rewolucji urbanistycznej, przecina sieć szlaków handlowych,
które łączą i czynią współzależnymi różne obszary, zapewniając stałe
kontakty. Poszczególne regiony zachowują odrębność tożsamości
kulturowej, ale rozpowszechnia się również wiele elementów wspólnych.
Używa się tych samych środków transportu (statki żaglowe istniejące w Mezopotamii już od VI tysiąclecia, a później, począwszy od IV
tysiąclecia, karawany osłów jucznych i wozy ciągnięte przez woły),
kompatybilnych systemów wag i miar oraz technik, takich jak stosowanie
pieczęci, niezwykle użytecznych do zapewnienia własności i jakości
produktów. To wówczas rozpoczyna się standaryzacja produkcji i kontrola
jakości.
Właśnie sieć relacji handlowych stworzona w V tysiącleciu umożliwia
rewolucję urbanistyczną, której istotną cechą jest początek
wyspecjalizowanych obszarów produkcyjnych, gdzie inne dobra są
importowane. W szczególności na równinach aluwialnych, pozwalających na
wytworzenie wyjątkowych nadwyżek rolnych, powstają miasta żyjące dzięki
wymianie z obszarami specjalizującymi się w innych produkcjach, których
rola jest równie znacząca.
Na ilustracji 6 przedstawiono szlaki handlowe jednego z surowców
transportowanych na dalekich trasach: lazurytu (lapis-lazuli), którego
najbliższe złoża znajdowały się na terenie obecnego północnego
Afganistanu. Mapa dotyczy połowy III stulecia p.n.e., ale
długodystansowy handel tym kamieniem jest dużo starszy - wiemy na
przykład, że w Dolnej Mezopotamii lazuryt był importowany od co najmniej
VI tysiąclecia p.n.e.23.
Oczywiste jest zatem, że nie było trzech różnych i niezależnych
rewolucji urbanistycznych, ale tylko jedna, która objęła szeroki obszar,
nie tylko Egiptu, Mezopotamii i doliny Indusu, lecz także inne tereny,
od Anatolii po Syrię i Iran. Wzajemna znajomość różnych państw była
znacząca: na przykład teksty sumeryjskie z III tysiąclecia p.n.e.
wielokrotnie wspominają znaną pod nazwą Meluhha dolinę Indusu jako
państwo, z którym utrzymywane są stosunki handlowe, dyplomatyczne i prowadzone są działania wojenne. Do interakcji między Mezopotamią a doliną Indusu dochodziło nie tylko poprzez Iran, utrzymywały również
bezpośrednie kontakty drogą morską, przez Zatokę Perską i Morze
Arabskie. Około 1700 roku p.n.e. teksty mezopotamskie przestają jednak
mówić o tym odległym państwie, o którym wraz z biegiem czasu niknie
wszelka pamięć. Z czasem jako Meluhha zaczęły być znane inne miejsca, o których nie zapomniano24. Podobne zjawiska znajdziemy
również w innych kontekstach.
Rysunek 6. Szlaki handlowe lazurytu (z: D. Wengrow, What Makes Civilization?, Oxford 2010, s. 35)
Porównanie trzech największych cywilizacji nadrzecznych wyraźnie
pokazuje, w jaki sposób kultura może zależeć od nieodzownych wpływów
zewnętrznych, rozwijając jednocześnie własne, w pełni oryginalne cechy.
Nawet jedyna w swoim rodzaju cywilizacja egipska powstaje, zapożyczając
z zewnątrz istotne elementy, począwszy od rewolucji neolitycznej.
Argumenty, na których opierała się teza, że Egipcjanie w niezależny
sposób doszli do hodowli, nie przeszły próby analizy25: stada
owiec i kóz, od wielu tysiącleci hodowane na innych obszarach Żyznego
Półksiężyca, po raz pierwszy pojawiają się w dolinie Nilu w V
tysiącleciu p.n.e. i lokalnie nie posiadają dzikich przodków; dopiero
później zostaną udomowione inne gatunki.
Można udowodnić mezopotamskie pochodzenie wielu innowacji
technologicznych przyjętych w Egipcie - na przykład pług ciągnięty przez
zwierzęta, napoje alkoholowe, okrągłe pieczęcie i żetony do
rachunkowości. Egipt utrzymuje kontakty z Mezopotamią poprzez Syrię i Palestynę, która od 3500 lat p.n.e. jest osiągalna drogą przechodzącą
przez Synaj i przemierzaną przez karawany osłów - nie dziwi, że
odnaleziono tam liczne mezopotamskie przedmioty, również z epoki
predynastycznej. Także metalurgia, która, jak wspomnieliśmy, rozpoczęła
się w V tysiącleciu, pojawia się w Egipcie dopiero w późnym IV
tysiącleciu i najprawdopodobniej została zapożyczona z zewnątrz.
Najstarsza osada egipska (Nechen, przez Greków nazywana Hierakonpolis)
została udokumentowana dopiero około roku 3700 p.n.e., czyli cztery
tysiąclecia po tym, jak hodowla bydła, stałe osadnictwo i rolnictwo
rozwinęły się w Mezopotamii i innych regionach Bliskiego
Wschodu26. W Egipcie miasta nie mają takiego znaczenia jak w Mezopotamii i innych regionach. Pierwszymi stałymi konstrukcjami nie są
miasta, ale nekropolie, których znaczenie długo będzie charakteryzowało
cywilizację egipską. Zasoby gdzie indziej wykorzystywane w architekturze
tutaj są angażowane w nekropolie i obiekty ruchome.
Właśnie to opóźnienie w urbanizacji umożliwiło już w IV tysiącleciu
powstanie w Egipcie pierwszego wielkiego, jednolitego państwa, które nie
musi dominować nad potężnymi miastami-państwami - mamy zatem przykład,
jak opóźnienie w powstaniu jednej instytucji może sprzyjać
wcześniejszemu pojawieniu się nowej.
W dolinie Indusu ewolucja poszła znacząco odmienną ścieżką. Powstanie
wielkich miast, jak Harappa i Mohendżo Daro, o wysokim wyspecjalizowaniu
pracy i złożonej stratyfikacji społecznej, jest cechą charakterystyczną
dwóch innych cywilizacji. W miastach tych znajdziemy również pismo i konkretne przedmioty typu pieczęć, ale brakuje tam rozpoznawalnych
budowli - jak świątynia czy pałac. Istnieją wielkie budynki
niemieszkalne, których funkcja nie została jeszcze dokładnie określona,
ale zdaje się, że były to budowle dostępne dla społeczności: jedna
została na przykład zidentyfikowana jako łaźnia publiczna27.
Struktura polityczna nie jest w pełni jasna, ale sądzi się, że brakowało
scentralizowanego rządu. Jeśli w przypadku miast doliny Indusu można
mówić o państwie, co budzi wątpliwości, to z pewnością było ono bardzo
odmienne od tego, które tworzyły miasta mezopotamskie.
2.2. Pismo
Wynalezienie i rozwój systemów piśmienniczych pozwoliły na szerokie
zastosowanie i konfrontację różnych modeli ewolucji i rozpowszechniania
się kultury, również dlatego że posiadanie tego narzędzia zostało uznane
za linię graniczną między prehistorią a historią oraz między
"cywilizacją" i "barbarzyństwem".
W tym przypadku model ewolucji stopniowej i jednoliniowej został
przedstawiony w XIX wieku przez Isaaca Taylora28. Według jego
teorii wszystkie piśmiennicze systemy zrodziły się z piktografii,
rozwijając następnie ideogramy i logogramy (czyli znaki przedstawiające
kolejno pojęcia i słowa), by z czasem włączyć coraz większą liczbę
elementów fonetycznych, przechodząc w systemy spółgłoskowe oraz
sylabiczne i ostatecznie we współczesne alfabety fonetyczne. W XX wieku
schemat Taylora został uzupełniony przez Ignace'a Gelba, który, mimo że
był dyfuzjonistą29, sformułował "zasadę rozwoju
jednostronnego", głosząc teorię, że wszystkie systemy piśmiennicze muszą
przejść kolejno przez te same etapy, nie mogąc się cofnąć do etapów
wcześniejszych30. Bardziej współczesne wersje tych zasad
ewolucji, ale zasadniczo podobne do wcześniejszych, są wciąż
akceptowane31.
Nie ma wątpliwości, że wspomniane modele rozwoju dość dobrze
przedstawiają ewolucję historyczną, która, przy całej serii
udokumentowanych zmian, doprowadziła do pierwszego prawdziwego
alfabetu - greckiego (alfabet łaciński i cyrylica są po prostu jego
wariantami). Zastosowanie tego samego schematu do pozostałych przypadków
napotyka jednak na poważne trudności. Przede wszystkim system
rachunkowości bazujący na żetonach, używany w Mezopotamii od IX
tysiąclecia p.n.e., z którego powstało pierwsze pismo, był odległy od
piktografii, gdyż bardzo rzadko żetony przedstawiały symbolizowany
przedmiot. Dużo bardziej popularne były żetony o prostych geometrycznych
kształtach, jak krążki, koła, cylindry lub czworościany (na przykład
miara zboża najprawdopodobniej miała postać krążka), a nawet bryły
geometryczne z wyrytymi znakami.
Ten, kto przyjmie schematy Taylora i Gelba, musi uznać, że pismo
chińskie zatrzymało się na mało zaawansowanym etapie ewolucji. Jeszcze
do niedawna większość ludzi Zachodu, uznając kulturę chińską za mniej
rozwiniętą od własnej, przyjmowała taką ocenę za naturalną, ale to, że
Chiny stają się światową potęgą, doprowadziło do nowego punktu widzenia.
Wielu podkreślało zalety systemu, takiego jak chiński, który, mając mało
cech wspólnych z wymową, pozostał niezwykle stabilny w czasie i przestrzeni, co pozwala na zrozumienie starożytnych i odległych tekstów,
napisanych przez osoby mówiące w sposób odmienny od czytelnika. System
niefonetyczny (który zgodnie z powyższymi schematami powinien zostać
uznany za "zacofany") jest zresztą powszechnie używany dla liczb, a we
wszystkich państwach świata wykorzystuje się bardzo intuicyjne
piktogramy (na przykład znaki drogowe albo przy rozróżnieniu toalety
damskiej od męskiej - w obydwu przypadkach nikt nigdy nie zaproponował
zrezygnowania z oczywistych zalet tych systemów z powodu ich zacofania).
W ewolucji języka angielskiego widać, że nawet w normalnym języku
pisanym można oddalić się od brzmienia, co pokazuje również coraz
bardziej rosnące zastosowanie ikon w komputerach oraz znaków
sylabicznych i ideograficznych w poczcie elektronicznej oraz w SMS-ach.
Zamiast teorii o uniwersalnym rozwoju wszystkich systemów piśmienniczych
najprawdopodobniej dużo bardziej przydatne byłyby pokorne badania tych,
do których rzeczywiście doszło z historycznego punktu widzenia.
Pierwsze pismo powstało w Mezopotamii jako wynik powolnej ewolucji form
przedpiśmienniczych, które wyprzedziły je o wiele tysiącleci: pieczęci i przede wszystkim glinianych żetonów używanych w rachunkowości, o których
już wspominaliśmy. W połowie IV tysiąclecia żetony zaczyna zbierać się w zamkniętych glinianych pojemnikach (bulle). Około roku 3400 p.n.e.,
jako efekt zwyczaju odciskania żetonów na powierzchni mającej je
przechowywać bulli, wykształciło się pismo protoklinowe, które około
roku 2900 p.n.e. zaczęło przyjmować elementy fonetyczne. Pierwsze
tabliczki zawierające całe słowa przemówienia datowane są na 2400 lat
p.n.e.
Czy istnieją jakieś relacje między tymi mezopotamskimi początkami a pismem rozwiniętym później? Czysto dyfuzjonistyczny model, według
którego pismo było po prostu z czasem zapożyczane przez coraz
odleglejsze ludy, został zaprezentowany w połowie XX wieku przez
Gelba32, ale ostatnio został dość ostro skrytykowany, zresztą jak
większość pozostałych teorii dyfuzjonistycznych. W 1999 roku Peter
Damerow podjął próby zaproponowania czegoś podobnego, przynajmniej
pośrednio, w artykule, w którym między innymi zwrócił uwagę, jak łatwo
stwierdzić powiązania między dystansem czasowym pism odmiennych od
protoklinowego a odległością ich miejsc pochodzenia od Mezopotamii.
Biorąc pod uwagę, że artykuł nie ukazał się drukiem33, można
sobie łatwo wyobrazić, jak zostały przyjęte takie spostrzeżenia.
Jeszcze dwadzieścia lat temu istniało przekonanie, że najstarsze pismo
niemezopotamskie, czyli egipskie, było dużo młodsze od klinowego. Jednak
to tradycyjne datowanie zostało podane w wątpliwość w wyniku odkrycia (w 1989 roku w grobowcu U-j w Abydos) całej serii tabliczek z kości i kości
słoniowej z wyrytymi znakami podobnymi do hieroglifów, które datowane są
na mniej więcej ten sam okres co najstarsze tabliczki z Uruk. Obecnie
pismo egipskie uważane jest w przybliżeniu za współczesne pismu
sumeryjskiemu, a niektórzy sugerują, że mogło być nawet wcześniejsze.
Niemal równoczesne pojawienie się tych systemów z pewnością nie może być
uważane za przypadkowy zbieg chronologiczny dwóch niezależnych zdarzeń.
Podczas gdy głębokie różnice wykluczają, by któryś z nich powstał jako
bierna imitacja drugiego, to starożytne ciągłe stosunki handlowe oraz
kulturowe między dwoma państwami, o których już wspominaliśmy (które w szczególności doprowadziły do przedwczesnego zapożyczenia w Egipcie
narzędzi przedpiśmienniczych, jak cylindryczne pieczęcie), sugerowałyby,
że jest to przykład odrębnych, lecz powiązanych rozwojów kulturowych.
Pismo klinowe, fot. Shutterstock
Stosunki między tymi dwoma pierwszymi pismami oraz pozostałymi
powstałymi później na rozległym obszarze pierwszych cywilizacji
urbanistycznych są dość oczywiste. W szczególności jasne wydaje się, że
protoelamicki, rozwinięty w zachodnim Iranie (wciąż nieodczytany),
powstał w ścisłym powiązaniu z systemem mezopotamskim34,
a pismo używane w ośrodkach doliny Indusu przejawia wyraźne związki z protoelamickim35.
Hieroglify egipskie, fot. Shutterstock
Wydaje się prawdopodobne, że alfabet (a precyzyjniej rzecz ujmując,
alfabet spółgłoskowy, gdyż wtedy nie przedstawiano samogłosek) został
wymyślony tylko raz i jego związki z wcześniejszymi pismami, szczególnie
z egipskim, są powszechnie uznawane. Idea przekształcenia alfabetu
spółgłoskowego w prawdziwy alfabet, z użyciem symboli spółgłosek
niewystępujących we własnym języku, by wskazać samogłoski, zrodziła się
później w Grecji i nie została odnaleziona niezależnie w żadnym innym
miejscu. W ostatecznym rozrachunku historię starożytnych pism w regionach do tej pory branych pod uwagę należy rozważać jako powiązaną i wspólną, a nie jako zbiór niezależnych i równoległych ewolucji.
Glify Majów z Palenque, fot. Wikimedia Commons
Wielu uczonych uważa jednak, że na świecie pismo zostało wynalezione
wiele razy, i to niezależnie. Na przykład Bruce Trigger stwierdza:
Jest teraz jasne, że, w przeciwieństwie do tego, co swego czasu było
powszechnie uznawane, pismo ma wielorakie pochodzenie i z pewnością nie
rozwinęło się w sposób jednoliniowy. Z czterech pierwszych, najlepiej
znanych systemów piśmienniczych co najmniej trzy (sumeryjski, chiński z dynastii Shang oraz majański) rozwinęły się w pełni niezależnie od
siebie36.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
M.I. Finley, The Ancient Economy, updated edition with a foreword by Ian Morris, Berkely 1999, s. 118. [wróć]
G. Elliot Smith, In the Beginning: the Origin of Civilization, New York 1928. [wróć]
F.R. Somerset Raglan, How came civilization?, London 1939. [wróć]
A.L. Kroeber, Stimulus diffusion, w: "American Anthropologist", 42, 1, 1-20 (1940). [wróć]
W: P.J. Watson, S.A. LeBlanc, C.L. Redman, Explanation in Archaeology: An Explicitly Scientific Approach, New York 1971, można znaleźć (dość toporne) przesłanie programowe tej tendencji. Natomiast o historii i ostrej krytyce tej ścieżki można przeczytać w: N. Yoffee, Myths of the Archaic State. Evolution of the Earliest Cities, States and Civilizations, Cambridge 2005 i P.L. Kohl, The Making of Bronze Age Eurasia, Cambridge 2007, s. 1-8, do których można się odwołać również w celach bibliograficznych. [wróć]
E. Rogers Service, Origins of the State and Civilization: The Process of Cultural Evolution, New York 1975. [wróć]
Ogólne prawo przewidujące ciągły wzrost złożoności dla wszystkich systemów powstało "na podstawie zasady złożoności", nawiązując do drugiej zasady termodynamiki, która zakłada zachowanie odwracalne dla systemów izolowanych; w: P. Greco, Evoluzioni. Dal Big Bang a Wall Street: la sintesi impossibile, Napoli 1999 można przeczytać inteligentną krytykę tego ambitnego projektu teorii. [wróć]
Na ten temat patrz na przykład P.L. Kohl, The Making of Bronze Age Eurasia, Cambridge 2007, s. 7. [wróć]
Patrz na przykład eseje w: N. Yoffee, A. Sherrat (editors), Archaeological Theory: Who Sets the Agenda? (New Directions in Archaeology), Cambridge 1993. Bardziej współcześnie: J. Bintliff, M. Pearce (editors), The Death of Archaeological Theory?, Oxford-Oakville 2011, wyjaśnia stan kryzysu teorii archeologicznych już w samym tytule. Jednak próby opracowania ścisłej nauki historii nie zostały całkowicie porzucone; na przykład niektórzy uczeni podjęli próby, tworząc nową dyscyplinę, kliodynamikę (zakładając również czasopismo, które można znaleźć na stronie internetowej: http://www.escholarship.org/uc/irows_cliodynamics). [wróć]
Patrz na przykład D. Wengrow, What Makes Civilization?, Oxford 2010, i P.L. Kohl, The Making of Bronze Age Eurasi. [wróć]
Patrz na przykład S. Houston, Overture to "The First Writing", w: Stephen Houston (editor), The First Writing, Cambridge 2004, s. 10. [wróć]
L. Russo, Flussi e riflussi. Indagine sull'origine di una teoria scientifica, Milano 2003, s. 13-19. Różne przykłady "wiedzy kopalnej" znajdują się także w: L. Russo, E. Santoni, Ingegni minuti. Una storia della scienza in Italia, Milano 2010. [wróć]
Teza, że "nauka" w tym rozumieniu zrodziła się w cywilizacji hellenistycznej, została udowodniona w: L. Russo, Zapomniana rewolucja, tłum. I. Kania, Kraków 2005. [wróć]
Przez "miasto" nie rozumiemy jakiejkolwiek aglomeracji o wystarczającej liczbie zabudowań mieszkalnych. Istnieje wiele definicji opierających się na takich elementach jak: obecność wyspecjalizowanej produkcji, budynków "użytku publicznego" (pałace i/lub świątynie) i grup społecznych niezaangażowanych bezpośrednio w produkcji, ale w administracji. Dyskusję na ten temat można znaleźć w: M. Liverani, Uruk: la prima citta, Roma-Bari 1998. [wróć]
Według Davida Wengrowa (D. Wengrow, What Makes Civilization?, dz. cyt., s. 15) ostatnim ważnym badaniem porównawczym starożytnej cywilizacji egipskiej i mezopotamskiej jest: H. Frankfort, The Birth of Civilization in the Near East, Bloomington 1951. Interesujące i jednocześnie gorzkie uwagi na temat tego, jak badania interakcji między cywilizacjami zostały uniemożliwione przez zbytnią specjalizację historyków, są zawarte w: V.H. Mair, Introduction, s. 1-16, w: V.H. Mair (editor), Contact and Exchange in the Ancient World, Honolulu 2006. [wróć]
S.P. Huntington, The Clash of Civilizations and the Remaking of World Order, New York 1996, s. 48. [wróć]
Systemem opierającym się na glinianych żetonach zajmował się szczególnie Denise Schmandt-Besserat, którego badania, mimo że z wielu względów krytykowane, pozostają niezwykle istotne. Pogląd na wyniki jego badań można znaleźć w: D. Schmandt-Besserat, Before Writing, vol. 2, Austin 1992. [wróć]
Argument ten zostaje podjęty w: D. Wengrow, What Makes Civilization?, dz. cyt. (szczególnie na s. 30). [wróć]
W celu odtworzenia ekonomicznej i administracyjnej roli Melid patrz: M. Frangipane (editor), Economic Centralisation in Formative States. The Archaeological Reconstruction of the Economic System in 4° Millennium Arslantepe, Roma 2010. [wróć]
Odnośnie do Szahdadu można przeczytać w: A. Hakemi, Shahdad: Archaeological Excavations of a Bronze Age Center in Iran, Roma 1997. [wróć]
Pojęcia rewolucja neolityczna i rewolucja urbanistyczna zostały wprowadzone w 1936 roku przez Verę Gordon Childe (V. Gordon Childe, Man Makes Himself, London 1936). Transformacja z V tysiąclecia została przedstawiona w: D. Wengrow, What Makes Civilization?, dz. cyt., s. 54-65. [wróć]
"Rewolucja produktów ubocznych" została wprowadzona w: A. Sherratt, Plough and pastoralism: aspects of the secondary products revolution, s. 261-305, w: Pattern of the Past: Studies in honour of David Clarke, edited by I. Hodder, G. Isaac and N. Hammond, Cambridge 1981, gdzie jednak datowano ją na połowę IV tysiąclecia, okres, w którym rzeczywiście powstały niektóre wynalazki omówione w tym eseju. [wróć]
D. Wengrow, What Makes Civilization?, dz. cyt., s. 41. [wróć]
M. Liverani, Antico Oriente: storia, societa, economia, Roma-Bari 2011, s. 729-730. [wróć]
D. Wengrow, The Archaeology of Early Egypt. Social Transformations in North-East Africa, 10,000 to 2650 BC, Cambridge 2006, s. 48-49. [wróć]
Tamże, s. 26-27. [wróć]
Patrz na przykład G.L. Possehl, The Indus Civilization. A Contemporary Perspective, Walnut Creek-Lanham-New York-Oxford 2002, s. 56-57; R.P. Wright, The Ancient Indus. Urbanism, Economy and Society, Cambridge University Press, Cambridge 2010, s. 117-122. [wróć]
I. Taylor, The Alphabet: An Account of the Origin and Development of Letters, vol. 2, London 1883. Przydatna synteza historyczna teorii na ten temat znajduje się w: B.G. Trigger, Writing systems: a case study in cultural evolution, s. 39-68, w: S. Houston (editor), The First Writing, Cambridge 2004. [wróć]
Patrz s. 40. [wróć]
I.J. Gelb, A Study of Writing: The Foundations of Grammatology, Chicago 1952. [wróć]
Patrz na przykład J.S. Robertson, The possibility and actuality of writing, s. 16-38, w: S. Houston (editor), The First Writing, dz. cyt. [wróć]
I.J. Gelb, A Study of Writing: The Foundations of Grammatology, dz. cyt. [wróć]
Można go jednak przeczytać w sieci (P. Damerow, The Origins of Writing as a Problem of Historical Epistemology, Preprint 114m Berlin (www.mpiwg-berlin.mpg.de/Preprints/P114.PDF). [wróć]
R.K. Englund, The state of decipherment of proto-Elamite, s. 100-149, w: S. Houston (editor), The First Writing, dz. cyt. [wróć]
Patrz na przykład: G.L. Possehl, The Indus Civilization. A Contemporary Perspective, Walnut Creek-Lanham-New York-Oxford 2002, s. 131. [wróć]
B.G. Trigger, Writing systems: a case study in cultural evolution, w: S. Houston (editor), The First Writing, dz. cyt., s. 61. [wróć]